Skocz do zawartości


Dionizy

Pod wspólnym dachem

Polecane posty

Gość w kość
4 minuty temu, Dionizy napisał:

Wykrzyczała płaczliwym głosem Monika

tak, 

cała Monika🤷‍♂️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Zuzia

Gdybym umiała wstawić zdjęcie albo filmik to bym to zrobiła, bo mam fotorelacje z tego zjazdu z górki ;) na kolorowych jabłuszkach :D 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monika
1 godzinę temu, Gość w kość napisał:

tak, 

cała Monika🤷‍♂️

Tak  drogi mężu :P , a Ty rozumiem jesteś tym co jak zwykle zrezygnował z wycieczki, by dla wszystkich ciepły posiłek był na czas i niczego nikomu nie brakowało?

W opowiadaniu...choć raz:)

Czytam z rozmarzeniem...:)

...a może...mamy służbę, magiczny stoliczek? W marzeniach wszystko możliwe :D

 

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monika

Jestem w szoku! Ten mężczyzna sam zapisuje jak zużyje, no nie...jak dla mnie.... ideał. Naprawdę, nie żartuję!

 

 

 

Dobranoc Kochani i przepraszam za spam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
17 godzin temu, Monika napisał:

a Ty rozumiem jesteś tym co jak zwykle zrezygnował z wycieczki, by dla wszystkich ciepły posiłek był na czas i niczego nikomu nie brakowało?

prawie trafiłaś,

postanowiłem zrezygnować,

a następnie zabrałem się za sprzątanie spiżarni😋

 

17 godzin temu, Monika napisał:

...a może...mamy służbę, magiczny stoliczek?

przerażające,

ale nie od razu załapałem...

uwierzyłem w ten stolik😬

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
20 godzin temu, Dionizy napisał:

 

Do startu!

Gotowi?

Start!!!!

Jacek i Monika potraktowali zawody poważnie i ruszyli z kopyta. Aliada jakieś trzy metry ode mnie sunęła szybko i pewnie jakby miała własny tor saneczkowy a Dyzio stroskanym wzrokiem obserwował Zuzię która z gracją i szerokim  uśmiechem na ustach mknęła do przodu. Ja postanowiłam wskoczyć na tor ślizgu Jacka coby za bardzo się nie zmęczyć. No i pomknęłam za Nim trzymając niewielki dystans. Gdy Jacek zobaczył że Monika go wyprzedza przyspieszył sunąc między dwiema choinkami. Poruszył gałązki obłożone sporą warstwą śniegu. Gdy zobaczyłam jak gałęzie zaczynają się uginać pod naporem śniegu pomyślałam że i ja muszę przyspieszyć nim śnieg spadnie. No i niepoprawnie obliczona trajektoria suwu sprawiła że nie zdążyłam. Śnieg runął wprost na moją głowę. Za choinkami stok był mocno pochylony więc moje jabłuszko nabrał pędu. śnieg przykleił się do gogli a ja z całych sił trzymałam się krawędzi jabłka by z niego nie spaść. Zaparłam się piętami by zmniejszyć prędkość lecz na mic zdały się moje starania, zmrożony śnieg twardy jak lód sprawił że ślizg był jeszcze szybszy. Zaczęłam krzyczeć- uwaga, uwaga, uwaga- by nikogo nie potrącić. Mknęłam na oślep gdy jabłko zaczęło zwalniać i w końcu zatrzymało się. Czyjś chichot wyrwał mnie z otępienia. Monika podeszła do mnie i śmiejąc się przetarła moje gogle rękawiczką. Rozejrzałam się.

- Gdzie wszyscy- spytałam

- W schronisku- odpowiedziała nadal chichocząc- Jacek był pierwszy, zamówił cebulową w chlebku i żeberka dla wszystkich.

Podniosłam palec wskazujący do ust i wyszeptałam

- Ciiiii, ani mru mru

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
21 godzin temu, aliada napisał:

Tak Aliado to raptularz, podzieliłam go na rozdziały, jeden z nich to .... no właśnie

gdy weszłam do schroniska usiadłam na ławie i z plecaka wyjęłam coś co przypominało notatnik. Otworzyłam w rozdziale - niesamowite i napisałam;

To niesamowite że plastikowe jabłuszko może wywołać tak promienne uśmiechy na twarzach !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
1 godzinę temu, Nomada napisał:

To niesamowite że plastikowe jabłuszko może wywołać tak promienne uśmiechy na twarzach !

To prawda. Kilkakrotnie sprawdziłem to.

Życie jest bardzo trudne i nikomu nie szczędzi trosk i kłopotów różnorakich. Finanse kariera lokum. I gdy wszystko wydaje się ze już jest okazuje się ze kończy się czas lub zdrowie kogoś bardzo bliskiego itd. Pojawiają się nowe zmarszczki i przybywa siwizny

W takich sytuacjach wystarczy ktoś skory do zabawy i figli i nawet może być takie plastykowe kolorowe jabłuszko i trochę śniegu by na chwilę stac się na nowo dzieckiem pelnym radości i beztroski.

Mi nie zależało na zwycięstwie Jako ostatni zacząłem ten szalony zjazd. Patrzyłem z uśmiechem jak Nomi pędzi za nieświadomym niczego Jackiem. Śnieg pryskał fontannami spod próbujących hamować butów w efekcie czego jednego białego bałwanka gonił drugi bałwanek az do chwili gdy oboje zniknęli w tumanie bieli pod niskimi świerkami. Nie ukrywam że w sumie zależało by dopędzić Zuzię. Prawie się udało tylko ze na drodze do pełnego szczęścia stanął wykopany przez kogoś rów wzdłuż drogi prowadzącej di schroniska. Z jakim wdziekiem Zuzia wykonała przymusowe salto lądując w zaspie po drugiej stronie drogi śmiejąc sie przy tym w wniebogłosy. Poleciałem też i ja. Leżeliśmy obok siebie śmiejąc się radośnie. Wtedy mnie sprowokowała. Zaczęła rzucać w moją twarz śnieg pelnymi garściami.

-No nie!!! Natrę Cię!!!!

Pochyliłem się nad Nią i blokując ręce zacząłem nagarniać śnieg na Jej twarz.

Te Jej oczy........

Kolor lekko wzburzonego oceanu

Błękit z lekką szarością o niepojętnej głębi

Lekko szklące

Trzeba było przerwać tą natarczywość spojrzenia

-Choć idziemy. Pewnie czekają na nas.

-Nasypałeś mi śniegu za kołnierz. Małpa!

-Przepraszam. Podaj rękę to pomogę Ci wstać.

Po chwili siedzieliśmy przy ławie z surowego drewna wchlaniając cebulowe smaki.

Żeby tylko nikt sie nie przeziębił. Monika jest taka delikatna No ale przeciez mamy w chacie Nomadę z jej cudownymi ziolami. Moiże ma też coś do zajarania? Zapytam wieczorem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
23 godziny temu, Zuzia napisał:

Gdybym umiała wstawić zdjęcie albo filmik to bym to zrobiła, bo mam fotorelacje z tego zjazdu z górki ;) na kolorowych jabłuszkach :D 

Masz jeszcze tamte zdjęcia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
20 godzin temu, Dionizy napisał:

Moiże ma też coś do zajarania? Zapytam wieczorem.

Dyziu pewnie że mam, mam Marysie, upalmy się przy Piątku

 

Częstujcie się, wystarczy dla wszystkich

w izbie rozległ się gromki śmiech?

( pewności nie mam)

;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
Dnia 25.01.2024 o 22:23, Dionizy napisał:

Masz jeszcze tamte zdjęcia?

Oczywiście 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monika
Dnia 26.01.2024 o 18:38, Nomada napisał:

Częstujcie się, wystarczy dla wszystkich

yyy, nie ja dziękuję - powiedziała Monika po czym zwiała do swojego pokoju, zawinęła się w dwie kołdry i poszła spać z uśmiechem wspominając tę wyjątkową wyprawę:) Trzymam kciuki za Zuzie i Dionizego - oby im się udało pomyślała rozmarzona, po czym zasnęła, a  śnił jej się prawdziwy horror: jakiś koleś co trzyma nogi w butach (!) na stoliku do kawy. Uff, jak to dobrze, że to tylko sen:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada

Dziś niedziela,  ciekawe, czy Dionizy wybrał się na, zaraz, jak on nazywa ten pchli targ w Cieplicach... Szpermel? I czy coś tam znajdzie ciekawego do swojej pracowni?

Bo sąsiedzi wciąż dopytują o obiecaną jeszcze jesienią rzeźbę - lampę, którą chcieli postawić w ogrodzie przy hamaku. Ma to być coś trochę szalonego, więc wiadomo, że z tym tylko do Dyzia (BL z Kapitanem obiecali się zająć stroną techniczną, a Zuzia, Monika i Nomada dostarczać natchnienia i obiadów).

Czas się za to zabrać, zaraz wiosna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
9 godzin temu, aliada napisał:

...zaraz wiosna.

Tak, zaraz wiosna!

Poczułam to dziś, bo Dionizy przytargał do domu donice z zasadzonymi cebulkami tulipanów.

Tłumaczył że jak trochę postoją w cieple, to szybciej zakwitną i szybciej też poczujemy wiosnę. 

Ostatnie dni spędzone tak intensywnie razem sprawiły że wszyscy poczuli jak rozmarzają w ich sercach sopelki smutku i zamieniają się w potoki radosnego śmiechu. Ile takich dni przed nami? Mam nadzieję że sporo.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
Dnia 27.01.2024 o 20:26, Monika napisał:

yyy, nie ja dziękuję - powiedziała Monika po czym zwiała do swojego pokoju, zawinęła się w dwie kołdry i poszła spać z uśmiechem wspominając tę wyjątkową wyprawę:)

No poczekaj, napij się chociaż herbaty osłodzonej syropem malinowym z plasterkiem imbiru

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
Dnia 28.01.2024 o 11:42, aliada napisał:

ciekawe, czy Dionizy wybrał się na, zaraz, jak on nazywa ten pchli targ w Cieplicach... Szpermel?

Tak to właśnie nazywam. Szpermel ale to jest moja konstrukcja słowna bo czasem coś sobie wymyślam. Pamiętacie Pipi Langsztrug ( chyba niepoprawny zapis) Ta piegowata dziewczynka wymyślała czy raczej odszukiwała w niebycie jakieś słowa a potem odszukiwała w rzeczywistym świecie co one mogły znaczyć. Ja tez tak czasem robie tylko że w moim przypadku szukam określeń na rzeczy czy też zjawiska jeszcze nie nazwane.

Tak byłem na szpermelu ale nic nie zdobyłem a to wszystko przez to że Zuzia była ze mną a ona jest tak bardzo wymagająca estetycznie.........kłamię......Ona jest wspanialą tolerancyjną kobieta. Radosną pełną dobrej i pozytywnej energii. Na terenie targowiska często pojawia sie pewna kobieta z laptopem i jakimiś głośnikami. Gdy przechodziliśmy w jej pobliżu ta pani zaczeła akurat śpiewać:

,,Ja dla pana czasu nie mam

skąd bym miala brać ten czas

co ucieka i tak trudno go okiełznać,,,

Zaskoczony z ogromnym zaskoczeniem patrzyłem jak Zuzia przyłączyła się do niej śpiewem i gestykulacją wymierzoną w moją stronę.

Piękne, zabawne ale jakoś tak posmutniałem.

20 godzin temu, Zuzia napisał:

Poczułam to dziś, bo Dionizy przytargał do domu donice z zasadzonymi cebulkami tulipanów.

Tłumaczył że jak trochę postoją w cieple, to szybciej zakwitną i szybciej też poczujemy wiosnę. 

Tak Zuziu. Co roku to robię i zawsze w tych donicach szybciej zakwitają wiosenne kwiaty. Wszystko zależy od jakości kupionych cebul. Mam nadzieję ze te niedzielne zakwitną bardzo obficie. Pod azalią tą koło Starej Studni jest jeszcze kilka donic które będa sukcesywnie przynoszone do domu. Zapomniałem o bratkach i stokrotkach i teraz będę musiał sam je dostarczyć na rabaty przed wejściem do domu. IKiedyś obiecałem że opowiem Ci o tym Liczyrzepie. Duchu naszych gor a więc teraz w związku z tym śe mam czas i odpowiedni nastrój:

....Pewnego razu córka księcia Barsanów, Emma, kąpała się w górskim potoku gdzieś w Karkonoszach. Miejsce to było niezwykle urokliwe, woda była niebywale czysta, a zieleń wokół wyjątkowo soczysta. Emma ze swoimi przyjaciółkami uwielbiała spędzać czas nad owym potokiem. Dziewczęta pochłonięte świetną zabawą nie zauważyły przechadzającego się w pobliżu Pana Karkonoszy zwanego dziś Duchem Gór.

 

Nomada jak zwykle usiadła bardzo blisko mnie na ryczce a tuż obok niej Aliada na podłodze. Lubię takie chwile bo w nich czuję się taki ważny i potrzebny

 

....Emma, spośród bawiących się dziewcząt była najpiękniejszą. Swą urodą oczarowała obserwującego ją Pana Karkonoszy, który w krótkiej chwili zakochał się w dziewczynie bez pamięci. Mężczyzna postanowił uprowadzić Emmę i rozkochać ją w sobie, by została jego na zawsze. Kiedy ta zanurzyła się w wodzie, Duch Gór porwał zaskoczoną dziewczynę. Kąpiące się dwórki spostrzegły natomiast, że Emma nie wypłynęła, więc zlęknione pobiegły po pomoc. Tymczasem Pan Karkonoszy uwięził ukochaną w pięknym zamku, a sam przybrał postać niezwykle przystojnego młodzieńca, żeby olśnić swą ukochaną. Dziewczyna jednak była obojętna na zaloty porywacza. Brakowało jej towarzystwa przyjaciółek i dwórek. Nie miała się z kim bawić, żartować, ani nie mogła wychodzić by kąpać się w potoku. Ponadto przed spotkaniem Ducha Gór zakochana była w pięknym i mężnym księciu Raciborze znad Odry czy też może Karolowi z Wielkopolski któremu była przyrzeczona.

 

Zuzia usiadła bokiem na fotelu i oparła swą głowę na skrzyżowanych rękach. Jej oczy patrzyły gdzieś tam za stumilowy las jakby nie istniały ściany. Nawet Bili usiadł zwrócony plecami do kominka na małym stołeczku.

 

..Pan Karkonoszy widząc ogromny smutek dziewczyny postanowił obdarować ją niezwykłym prezentem. Któregoś dnia przyniósł kosz wypełniony po brzegi rzepą. Dziewczyna zdumiała się ogromnie na widok takiego nieeleganckiego prezentu, a nawet poczuła się urażona podarkiem. Duch Gór natychmiast pospieszył z wyjaśnieniem, że owe rzepy są niezwykłe i każda z nich po dotknięciu czarodziejską różdżką zamieni się w co tylko zapragnie Emma, na przykład w tancerki, kuglarzy, służki, kotka, czy pieska, które mogą wypełniać czas księżniczki. Przez kilka pierwszych dni rzepy stanowiły miłe urozmaicenie samotnej codzienności dziewczyny. Jednak okazało się, iż rzepy więdną, a postaci powołane z nich do życia umierają. Emma na nowo posmutniała. Młodzieniec jednak obiecał, że będzie donosił świeże rzepy, żeby ukochana miała zawsze miłe towarzystwo.

 

Monika usiadła blisko Gościa z kością. Bardzo blisko. Tak naprawdę już od dawna wydawało mi się ze między nimi unosi się zapach mięty i rumianku. A może się mylę?

Nie wiem ale teraz wygląda to słodziutko

 

...Na dworze robiło się już coraz chłodniej, zbliżała się zima, a rzepy na polach było coraz mniej, aż w końcu zabrakło jej zupełnie. Nuda i smutek znowu powróciły na oblicze księżniczki. Na nowo poczuła tęsknotę za dawnym życiem i ukochanym Karolem . Wpadła na pomysł, że ostatnią świeżą rzepę zamieni w pszczółkę i wyśle ją do narzeczonego, by ten mógł ją uratować. Jak pomyślała, tak uczyniła. Posłała pszczółkę do księcia, a ta powiadomiła go miejscu przetrzymywania stęsknionej narzeczonej. Karol natychmiast zebrał dzielną drużynę do odbicia porwanej dziewczyny.W tym samym czasie Emma, chcąc zyskać na czasie, dawała nadzieję Panu Karkonoszy na ich rychłe zaślubiny i angażowała się w przygotowania do hucznego wesela. Poprosiła, by ten udał się na pola i przeliczył ile w nowym sezonie wyrośnie rzep, z których utworzą swój orszak weselny, grajków i służbę na przyjęcie. W czasie gdy zakochany porywacz skrzętnie liczył każdą dopiero co kiełkującą rzepę, Emma wymknęła się do miejsca, z którego została porwana, a tam czekał już na nią jej ukochany Karol ze swoją armią. Gdy Pan Karkonoszy powrócił do swego pustego zamku, Emma i jej ukochany byli już bardzo daleko. Duch Gór wpadł we wściekłość, na szczęście jego moc nie była w stanie zadziałać na uciekinierów. Jednak od wrzasków i ogromniej wściekłości zawalił się cały zamek, ściana po ścianie. Karol  pojął Emmę za żonę, a na pamiątkę ich zaślubin zbudował pałac  zaś Ducha Gór od tamtej chwili nazwano Liczyrzepą, a jego siedzibą po dziś dzień jest szczyt Śnieżki.

 

Wszyscy już usnęli.

Śpijcie smacznie i niech Wam sie śnią dobre sny

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
3 minuty temu, Nomada napisał:

o poczekaj, napij się chociaż herbaty osłodzonej syropem malinowym z plasterkiem imbiru

Nie lubię imbiru

Moze cynamon albo zwykła limonka?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
Dnia 28.01.2024 o 11:42, aliada napisał:

 

Czas się za to zabrać, zaraz wiosna.

No właśnie, ktoś wystroił okno kuchenne w zwiewne stokrotkowe zasłony a na parapecie postawił bukiecik lawendy. Rano gdy słońce zagląda przez to okno na drewnianej podłodze pojawiają się cienie kwiatów. Magiczny obrazek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
4 minuty temu, Dionizy napisał:

Nie lubię imbiru

Moze cynamon albo zwykła limonka?

Dla Ciebie z cynamonem będzie, imbir był dla Moniki ; )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
1 minutę temu, Nomada napisał:

No właśnie, ktoś wystroił okno kuchenne w zwiewne stokrotkowe zasłony a na parapecie postawił bukiecik lawendy. Rano gdy słońce zagląda przez to okno na drewnianej podłodze pojawiają się cienie kwiatów. Magiczny obrazek

Myślałem że to Twoje dzieło Nomi.

Ty masz taki smak, poczucie piekna i uroku rzeczy niby zwykłych

Pamiętasz ten bukiet kwiatow który chciałem Tobie podarować. Róże pokryte jakimś brokatem z kilkoma gałązkami a wszystko w kolorowej folii. Popatrzyłaś na to dzieło Malgosi tej z kwiaciarni koło Biedronki i potem bardzo smutna powiedzialas:

-Jak chcesz mi podarować kwiaty to zaproś mnie na spacer na łąkę tą nad potokiem a tam nie zrywając podaruj mi wszystkie kwitnące na niej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
1 minutę temu, Nomada napisał:

Dla Ciebie z cynamonem będzie, imbir był dla Moniki ; )

Nie wiadomo czy Monika lubi ostry egzotyczny smak imbiru

A swoją drogą już czas posadzić w skrzynkach po pomidorach kawalki imbiru

W maju pojdą na zagonki i będzie całe lato i jesien pod dostatkiem tej przyprawy o magicznej mocy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
1 minutę temu, Dionizy napisał:

Myślałem że to Twoje dzieło Nomi.

Ty masz taki smak, poczucie piekna i uroku rzeczy niby zwykłych

Pamiętasz ten bukiet kwiatow który chciałem Tobie podarować. Róże pokryte jakimś brokatem z kilkoma gałązkami a wszystko w kolorowej folii. Popatrzyłaś na to dzieło Malgosi tej z kwiaciarni koło Biedronki i potem bardzo smutna powiedzialas:

-Jak chcesz mi podarować kwiaty to zaproś mnie na spacer na łąkę tą nad potokiem a tam nie zrywając podaruj mi wszystkie kwitnące na niej

Pamiętam cieszę się że i Ty nie zapomniałeś. Lubię wszystkie kwiaty ale te w wazonie są dla mnie bardzo smutne, jeśli ziemia, woda i słońce dają im życie niech żyją i umierają tam gdzie wyrosły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
5 minut temu, Dionizy napisał:

Nie wiadomo czy Monika lubi ostry egzotyczny smak imbiru

 

Przeraziły mnie te dwie kołdry, pomyślałam że przemarzłam a taka herbata szybko rozgrzewa. Dobry lek nie jest smaczny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monika
25 minut temu, Dionizy napisał:

Nie wiadomo czy Monika lubi ostry egzotyczny smak imbiru

Lubię bardzo:)

 

38 minut temu, Dionizy napisał:

Monika usiadła blisko Gościa z kością. Bardzo blisko. Tak naprawdę już od dawna wydawało mi się ze między nimi unosi się zapach mięty i rumianku.

...chyba siarki i rdzy i nie wiem co nawet wymyślić jeszcze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
10 minut temu, Monika napisał:

Lubię bardzo:)

 

...chyba siarki i rdzy i nie wiem co nawet wymyślić jeszcze.

😂😂😂😂😂😂

Czyli zrobiłem błąd oceny?

Przepraszam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 722
    • Postów
      262 267
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      972
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    Stashaks
    Najnowszy użytkownik
    Stashaks
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • KapitanJackSparrow
      Widzę że masz nieciekawe zdanie o nim  Że czuje potrzebę dowalania zamiast prowadzenia konwersacji 
    • Nafto Chłopiec
      Teściowie świeżo kupili więc musiałem przetestować 😎
    • Nafto Chłopiec
      No no, ćwierćfinał Ligi Mistrzów 😎
    • Vitalinka
      Pizza by mogła dla mnie nie istnieć, ale jeśli już, to na grubym cieście.... i hawajska... czyli  pizzy nie jadam🙂
    • Vitalinka
      Strona 2633 😊
    • Vitalinka
      O kurcze grill jak w The Sims😍 fajnie tam macie❤️
    • Vitalinka
      On Ci dowalił, że zrozumiałeś, bo ostatnio więcej praktykujesz....czyli myślisz.... (to nie moje słowa, on jest złośliwy, czepia się)
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Ja myślę, że nie dla siebie, no co Ty! Ona chce ogłosić światu, że : - nie ma uczulenia na białko mleka - nie ma nietolerancji laktozy - nie ma cukrzycy   dla siebie pfff, ale żeś wymyślił...
    • Vitalinka
    • Pieprzna
      Najważniejsze, że meczyk się podgląda 😄
    • Nafto Chłopiec
      Coś mi mówi, że ten bieg na 5km będzie trudniejszy niż półmaraton...
    • albatros
      Wat został podwyższony przez PO na 23 %. Później PiS nie mógł obniżyć watu gdyż partia PO zagłosowała by przeciwko zmianie watu swojego autorstwa.
    • albatros
      We Francji podobnie czesto sa wybory. Sławna już od dziesiesięleci prawicowa Marie Le Pen chce ratować swój kraj ale lewactwo ciagle przed wyborami się przeciwko niej zmawia i i buntuję . Kolejne trzy rządy lewackie nic nie umiały we Francji zmienić na lepsze.
    • KapitanJackSparrow
      A pomoże na kręgosłup bo mnie coś łupie?
    • KapitanJackSparrow
      Oż musiała no doprecyzować, a gdzie pole do popisu dla mnie 😁
    • Nomada
      Cholina dziś. Charakterystyka ogólna Cholina to organiczny związek chemiczny doskonale rozpuszczalny w wodzie. Jego odkrycie nastąpiło w latach 30 XX wieku, kiedy to początkowo zakwalifikowano go do witamin z grupy B. Do tej pory potoczna nazwa tego związku, to witamina B4. Jest ona syntetyzowana w naszym organizmie przez bakterie jelitowe i wykazuje dość duże znaczenie biologiczne, co spowodowało zaklasyfikowanie jej do substancji witaminopodobnych. Bierze udział w metabolizmie cholesterolu oraz pozostałych tłuszczów. Cholina: (1), (2) przyczynia się do utrzymania prawidłowego metabolizmu homocysteiny przyczynia się do utrzymania prawidłowego metabolizmu tłuszczów pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu wątroby Zapotrzebowanie naszego organizmu na cholinę Zapotrzebowanie na ten składnik różni się w zależności od płci, wieku oraz stanu fizjologicznego. Mężczyźni powinni dostarczać sobie aż 550 mg choliny na dobę, u kobiet wartość ta jest nieznacznie mniejsza: 425 mg/ dobę. W okresie ciąży i karmienia piersią zapotrzebowanie na cholinę wzrasta odpowiednio do 450 i 550 mg/ dobę. Normy na cholinę opracowano na podstawie wystarczającego spożycia . Źródła choliny Wiele produktów spożywczych jest doskonałym źródłem choliny. Produkty roślinne zawierają dużo mniejsze ilości choliny niż produkty pochodzenia zwierzęcego. Poniżej przedstawiamy zawartość tego związku w poszczególnych produktach spożywczych : Żółtko jaja: 680 mg/100g produktu Nasiona lnu: 80 mg/100g produktu Wątroba wołowa: 430 mg/100g produktu Młoda soja: 60 mg/100g produktu Wątroba cielęca: 400 mg/100g produktu Migdały: 50 mg/100g produktu Wątróbka z kurczaka: 330 mg/100g produktu Kalafior: 40 mg/100g produktu Jaja: 270 mg/100g produktu Wątróbka z indyka: 220 mg/100g produktu Maliny: 10 mg/100g produktu Szynka wieprzowa: 100 mg/100g produktu Łosoś: 90 mg/100g produktu Podudzie z kurczaka: 80 mg/100g produktu Ciekawostka: cholina, a układ nerwowy Cholina jest związkiem, który posiada zdolność do przekraczania bariery krew-mózg, co sprawia, iż ma bezpośredni wpływ na funkcjonowanie układu nerwowego oraz sygnalizację międzyneuronalną. Jak do tego dochodzi? Jednym z najważniejszych neurotransmiterów jest acetylocholina odpowiedzialna za funkcje poznawcze. Acetylocholina powstaje poprzez przyłączenie się cząsteczki choliny do reszty kwasu octowego, dlatego też do prawidłowego przebiegu tej reakcji oraz utrzymania odpowiedniego poziomu koncentracji, zdolności zapamiętywania i uczenia się niezbędne jest utrzymywanie wysokiego stężenia choliny w organizmie.
    • Nomada
      Różowy, dobrze ukrwiony świadczy o dobrym zdrowiu rzecz jasna, język😝 
    • Nomada
      Powiem smacznego i zamknę oczy gdy będziesz przełykał😂
    • Nomada
      Żłopią melisę. Emocjonalny rollercoaster rozwalił moją wewnętrzną równowagę. Dobrze, że zrobiło się ciepło- tak na koniec z pozytywów ;  )
    • pomocnik cieśli
      Historia pomocnika ciesli 6 lat. temu zainteresowałem się problemem handlu dziećmi na świecie Szukajac w czerusciach internetu natrafiłem na obrzydliwe video z małą dziewczynką. Moja wrażliwa dusza umarła. Wszystko we mnie pękło. Znajdując się na terenie budowy wśród ludzi padłem na kolana. Padłem na kolana i zobaczyłem piekło. Widziałem setki demonów wokol mnie i zacząłem krzyczeć "żydzi- będę waszym sługom, ale nie zabijajcie dzieci -czując niewyobrażalny strach. I wtedy tak po prostu bez zapowiedzi- poczułem w sobie obecnosc Jezusa. Jeden czuły dotyk. Skrawek ciepła. I to wystarczyło aby zalała mnie fala miłości. Falą miłości która wypaliła ze mnie strach i ból. Zdjąłem buty. Symbolicznie, aby pożegnać dawne życie. I wyruszyłem na spacer. Musiałem pobyć sam na sam z Jezusem. Mijały godziny, dnie i nocy- a ja szedłem. Szedłem rozmyślając nad tym "co teraz" Bez mapy, telefonu, pieniędzy i jedzenia- niczym się nie przejmowalem- bo zaufałem Ojcu. Czulem się jak dziecko. Dziecko prowadzone przez Ojca nie przejmuje się drogą, bo wie że Ojciec o wszystko zadba. 🙂‍↕️ Stałem się dzieckiem Dzieckiem, ktoremu w głowie pojawiły się słowa "„Zaprawdę powiadam wam: jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: ‘Przesuń się stąd tam’ – a przesunie się. I nic nie będzie dla was niemożliwego.” I te słowa sprawiły, że wszystkie bariery, kalkulacje i wątpliwości przeminęły. Zrozumiałem, że wiara w Boga to nie tylko akceptacja tego że Bóg istnieje. Wiara w Boga to życie dla Boga, bycie życiem i dawanie życia. Pojąłem że klękanie przed krzyżem na sens wtedy kiedy klękamy przed cierpiącymi. Bo czym są piękne słówka w synagogach  bez uczynków, poświęcenia i walki o miłość na świecie. Zawsze uwazalem że fundamentem wiary są słowa "miłuj blizniego słowa". Słowo miłuj z greckiego oznacza najwyższą formę poświęcenia w imieniu miłości. Nawet kosztem własnego życia. Dni mijały, omijałem miasta. Nocami, w deszczu i chłodzie dzielnie szedłem ciemnym lasem gdzieś w Belgii. Cały się trząsłem i nagle nadepnąłem na coś miękkiego. Okazało się że to wielki kawał cielęcej skóry. Z dwoma wycięciami na dłonie. Płaszcz. Bez zastanowienia założyłem go na siebie. Nieliczni na mój widok uśmiechali się serdecznie robiąc  zdjęcia i krzycząc "Hej Gandalf". Inni, szczególnie starsi użyli zdania "o mój Boże,  Jezus:) I usłyszałem skrawek piosenki z przejeżdżającego samochodu. O tytule "i can be the One" "Mogę być wybranym." Nie czułem się wybranym, jako ten jedyny. Nie przyszło mi to do głowy, że taki obrzydliwy  grzesznik może nim być. Ale wiedziałem, że chce zostać człowiekiem, który uświadomi ludzkości, że każdy z nas jest wybrany. Wybrany do wielkich czynow Przypomniały mi się słowa Księdza "chrześcijaństwo tu droga". I wszyscy jesteśmy Wybrani do drogi, na której mimo wszystko zawsze należy walczyć o prawdę, dobro i miłość. Szczególnie wtedy, kiedy nie masz żadnych szans- bo właśnie wtedy pojawiają się cuda. Szedłem boso w płaszczu Mojżesza wesoło śpiewając taki duży taki mały może świętym być Za każdym razem kiedy na drodze pojawiła się rzeka-- przepływalem przez nią. Maszerowalem w trudnych czasach dla ludzkości. Po wybuchu pandemii Świat zalała fala strachu- a ja byłem odwagą. Świat wstrzymał oddech, lecz ja byłem tym ostatnim tchnieniem. Bóg zaskakiwał mnie na każdym kroku zsyłając dobrych ludzi na mojej drodze. Zawsze trafiałem na Polaków. Zawsze byli życzliwi i gotowi by podzielic się kawałkiem chleba. Kiedy cudem znalazłem się w Polsce, padłem na kolana. Każdy skrawek mojego ciała był wypełniony miłościa Jezusa. Czułem jak kopuła niebios drży. Czułem że całe niebo, cały legion aniołów jest wypatrzony we mnie. I krzyknąłem "Ojcze, największą obrzydliwoscią w twoich więc i w moich oczach jest handel dziećmi na świecie. Zrobię wszystko co w mojej mocy aby zająć się  tą obrzydliwoscią. Chce uratować jedno życie!! Chce byc twoją małą iskierką, która mając wiarę jest wstanie rozproszyć nawet największy mrok!! I zdarzył się cud. Podniosłem kamien, na którym widniał napis "ratując jedno życie ratujesz cały świat" Rodzina widząc moje stopy we krwi i  mówiącego tylko o Bogu co chwilę płaczącego ze szczęścia zawiozła mnie do szpitala psychiatrycznego. Wchodząc na główny korytarz jeden z pacjentów wskazał na mnie palcem mówiąc "przyszedł nasz Pan cały we krwi". W miejscu gdzie panuje ciemność. W miejscu gdzie chorzy nie mieli już nawet nadzieji. Ja widziałem swoje przeznaczenie. Widząc zawsze uśmiechnięte pielęgniarki uwierzyłem w ludzkość Uwierzyłem w to, że nawet kiedy nie ma   nadzieji na poprawę, i tak trzeba walczyc. Przestałem dużo mowic, a zacząłem dużo słuchać. Bo czułem, że pacjenci tego potrzebują. Lekarzom na pytanie "jak się czujesz" odpowiadałem cytatami z pisma świętego. Oni po pół roku uznali że jestem poważnie chory. Widząc chłopca który mało śpi, ciągle jest w ruchu i zawsze uśmiechnięty widzieli  we mnie chorobę. Wstrzykneli mi bardzo mocny zastrzyk starej generacji. Upadłem pogrążony w ciemnościach. I obudziłem się w łóżku. W pieluchach. Czując paraliż ciała Przyjaciele karmili mnie, bo sam łyżką nie byłem wstanie jeść. Czułem pustkę. Wyssali ze mnie odwagę, chęci, nadzieję i wszystko co sprawia że człowiek wstaje z łóżka. Przestałem żyć Przestałem marzyć Po wielu miesiącach w łóżku nie mogłem znaleźć ani jednej rzeczy, dzięki której moje życie nabierze sens. Nigdy nie wierzyłem w depresję. Teraz zrozumiałem, że depresja to absolutnie najgorsza forma choroby jaką może spotkać człowieka. Widziałem człowieka  bez nóg, lecz uśmiechającego się. Widzialem bezdomnych, lecz uśmiechających się Ja miałem wszystko, oprócz sensu życia. Po roku samotności w piekle poszedłem do kościoła. Wyspowiadalem się, czując łzy. Spytałem się ksiedza co mogę zrobić, aby się podniesc. Proboszcz przyniosl mi książkę o tytule "o naśladowaniu Chrystusa" I tylko dzięki tej książce, czytając ją przez rok powoli, coraz bardziej zacząłem żyć. Zrozumiałem, dlaczego nasz papież zawsze ją miał przy sobie. Nie moge powiedzieć, że przestałem czuć pustkę w sobie czy jakiekolwiek szczęście. Pogodziłem się ze swoim żywotem wiedząc o tym, że bez pustyni nie ma królestwa. Długo zbierałem informacje na temat handlu dziećmi. Wrzuciłem wszystko na płytę CD i pojechałem 300 km do Warszawy. Do studia radia Zet. Ochroniarza w środku spytałem się o rozmowę z jakimkolwiek dziennikarzem. O rozmowe o handlu dziećmi. Ochroniarz powiedział bez litości, że radio się takimi sprawami na zajmuje. Odpowiedziałem mu "powinieneś jako gospodarz być czujnym, bo w każdym napotkanym może być aniol".  Szedłem ulicami Warszawy mając w głowie szok. Doszło do mnie to że  zwykły szary chłopak ze wsi nie jest przekonujący i nie zwróci na siebie uwagi mediów. Bo dla większości nie liczy to co się mówi tylko to kto mówi. W radiu usłyszałem piosenkę "moje życie jest jak film". I przyszla myśl, że film na faktach omawiający to co ważne jest jedynym sposobem na nagłośnienie handlu dziećmi. Udałem się do najbliższego szpitala psychiatrycznego. Na izbie przyjęć powiedziałem dzielnie "jestem ojcem bratem i synem. Jestem sterem, białym zolnierzem- urodziłem się by służyć wam. Życie wśród chorych to jedyny sposób na moje życie. " Zobaczyli we mnie wariata i mnie przyjęli. 5 ostatnich lat mojego życia to słuzenie i zajmowanie się tymi cierpiącymi. Ostatnie pięć lat mojego życia to naśladowanie Chrystusa będąc w szpitalach psychiatrycznych. Dziesiątki rozmów i świadectw życia w piekle. Opis tego, jak jeden błąd w życiu może doprowadzić do bólu i cierpienia. Film o  tym co jest potrzebne dla ludzkości w czasach ostatecznych a nie o tym czego ludzie chcą. Ujęcia ludzi, którzy po narkotykach tygodniami krzyczeli zapięci w pasach słowa "i tak się zabije. Nienawidzę tego życia!!!" Chce aby po filmie młodzież zrozumiała, że używki to krok w stronę piekła. Lecz także zależy mi na tym, aby nagłośnić problem zbyt mocnych leków w formie zastrzyków, szczegolnie starej generacji. Sceny, gdzie o trzeciej w nocy kobieta z nerwów ręcznie robiła pranie.(Była gwałcona przez Ojca, miała prawo robić pranie według mnie o obojętnie której godzinie). Lecz Pielęgniarze widząc to, zapieli ja w pasy a następnie dali jej nie jeden, a dwa zastrzyki na raz. Te najmocniejsze. Usłyszałem tylko slowa rozpaczy "Jezu pomóż mi" Lecz kiedy wbieglem do jej pokoju, ona już zasnęła. Nikt nie przypuszczał, że serce chudziutkiej pacjentki może nie wytrzymać tak silnych zastrzyków. Nikt z personelu nie sprawdził reakcji organizmu  po aplikacji leków sprawdzając chociaż tętno. Próbowałem ją obudzić. Tak jak co poranek. Zapraszając na kawkę w palarni. Lecz ona była zimna jak lód. Była martwa. Życie z ojcem który ją gwałcił skończylo się bedac w pasach i w szarym pokoju z kratami w oknach. W głowie miałem dziesiątki chwil, gdzie po prostu siedzimy wtuleni w siebie. Poznałem też ludzi szczęśliwych, dla lekarzy zbyt szczęśliwych. Ludzi którzy często mówili o  Jezusie. Ludzi którzy tak jak ja dostali silne zastrzyki. I przestali się odzywać. Przestali nawet wstawać z łóżka Dla lekarzy pacjent który nic nie mówi i ciągle lezy w łóżku to pacjent zdrowy. Marcin miesiąc po zastrzyku poddał się. Dzień po wyjściu popełnił samobojstwo. A umówiliśmy się na pielgrzymkę. Nie wytrzymałem. Byłem wściekły. Rzuczalem krzesłami po oknach krzycząc "jesteście mordercami". Zapieli mnie w pasy. Podali zastrzyki. Dużo zastrzyków. Podszedł pacjent z pustką w oczach który powiedział do mnie "pan kamyczek się poddaje?". Usłyszałem w jego głosie śmiech szatana. Krzyknąłem - zniszczę cię przeciwniku. Nie boje  sie kłamcy. Minęła godzina I stało się Bóg mnie nie zostawił. Leżałem nagi w pasach i nagle do pokoju wszedł chory chłopak. Bardzo czule pocałował mnie w czoło, następnie założył koronę z gałązek na głowę mówiąc "ty jesteś Ojcem tego świata a my jesteśmy twoimi dziećmi". Później poznałem mężczyznę o imieniu Jan. Facet który od dziecka  słyszy głosy. Słyszy demony które karzą mu zabijać matkę i wszystkich na których mu zależy. Głosy  są tak mocne, że bywaja momenty w których Jan przez minute stoi cały sparaliżowany. Lecz mimo to, uśmiecha się i pomaga innym. Uznałem że jest bohaterem i właśnie jemu opowiem o sobie i moich planach. Jan po rozmowie odezwał się "ojcze, za tobą pójdę w ogień". Wstał i wrócił trzymajac miskę wody. Wylał wodę na mnie mówiąc po prostu "ja ciebie chrzszcze w imieniu wszystkiego co święte. Odważyłem nagrać się na skrzynce radia Zet mówiąc. "Byłem u was pięć lat temu niesmialo mówiąc o handlu ludźmi. Nawet mnie nie wysłuchaliscie. Tym razem przedstawię się Jestem ostatnim synem Ewy. Imię Ewa po hebrajsku oznacza "życie" więc ja jako jej syn jestem ponownym życiem Jestem ojcem Jana Pochodzę za miejscowości w której przetłumaczono pismo święte. Z miejscowości na której mapie jest wielki niebieski krzyż (skrzyżowanie rzek). Jan Paweł drugi wspomnial o tym że drugim Chrystusem będzie chrześcijanin. Moje imię w języku hebrajskim oznacza chrześcijanin Moje nazwisko Majchrzak zaczyna się od słowa maj. A maj to symbol ponownego życia. Moje nazwisko pisze się przez "J" i "CH". To nazwisko symbolizuje następny żywot Jezusa Chrystusa. Jezus był hebrajczykiem. Słowo Hebrajczyk oznacza "przechodzący przez rzeki". Ja wędrując po Europie wielokrotnie przechodziłem przez rzeki. Mój pesel kończy się liczbą 777 Symbol wiecznego przebaczenia. Dzwonie bo mimo wszystko nie czuje do was urazy i na was liczę Szukam dwunastu człowieka. Dwunastu uczniów Chętnych na kolację, w czasie której obmyje stopy oliwą Marii Magdalenie. Zanim zjednocze narody, muszę zjednoczyć swoją rodzine. Mycie stopy rodzinie, najbliższym a nawet wrogom to szczegolna forma szacunku. Przemówienia Marii Magdaleny w roli polityka będą elektryzowac i zwalać z nóg. Ja jako polityk zacznę od zdania które powiedziałem 6 lat temu. Ale tym razem bez strachu - "żydzi, będę waszym sługom ale nie zabijajcie moich dzieci. " Kłaniam się K jak kochać M jak miłość."   Po 15 minutach usłyszałem w radiu wesole słowa prowadzącej : "M jak miłość !!!!!Ojcze przyjeżdżaj do nas  do Warszawy. Będzie wino, będą tańce i będzie nawet czerwony dywan. Przepraszam, popłakałam się- Jezu Chryste niby kwiecień  a u nas w radiu juz mamy Boże Narodzenie:) I puścili piosenkę 'ostatni" Z dedykacją W której padają słowa "gdy ciebie zabraknie Ziemia rozstąpi się:) Byłem w Wielkanoc w kościele nieśmiało pytając się proboszcza czy mogę przed mszą coś powiedzieć przed mikrofonem. On odpowiedział - nie jesteś Chrystusem, żeby pouczac innych. Zajmij się swoimi dziećmi a nie dziećmi w Afryce. Odpowiedziałem mu- Nie jestem nim. Jestem z zawodu pomocnikiem cieśli. A sam cieśla powiedział że wszyscy jesteśmy braćmi. Więc głodne dziecko w Afryce dla mnie jest tak samo ważne jak moja rodzina. Bóg wybral prostego wiesniaka aby dzięki cierpliwości udowodnił mędrcom to że każdą wiedzę świata i całą filozofię zastępują trzy zdania Chrystus umarł Chrystus zmartwychwstał Chrystus powrócił. Byłem najgorszym, wstrętnym, nie mającym za grosz sumienia grzesznikiem. Mając trójkę dzieci, kredyty i źle w pojedynkę prowadzona restauracje zacząłem brać narkotyki. Klientów miałem mnóstwo. Lecz kasowałem za mało a dawałem za dużo. Człowiek w nerwach nie myśli logicznie. Wstawiłem automaty do gier Licząc na zysk Na drugi dzień zawitał urząd celny. Kara- 100tys złotych. Walczyłem. 7 dni 15h/dziennie. W desperacji. Nie widziałem jak dorastają dzieci. Mając w głowie - nigdy więcej nie wrócę do korporacji w Polsce. Kiedy zacząłem conieco zarabiac,- BHP stwierdzili że mam za niski sufit- kredyt, kucie posadzki i kładzenie płytek. Nerwy spowodowały że jedną płytkę kładłem dwie godziny. Bałem się prosić znajomych o pomoc. Nie ma słów aby opisać piekło w głowie człowieka który nie ma wsparcia. Nie ma Jezusa. 7 lat temu wesoło powiedziałem klientowi "dzisiaj wykarmie Wągrowiec, a jutro cały swiatxd Po tylu latach, młodzież widząc mnie na ulicy krzyczy "siema Sułtan". Bo tak nazywała się moja knajpa. U mnie wszyscy mają mnie za margines, i ćpuna który mając cudową rodzinę wybrał narkotyki. Nikt nie zna moje historii. Ale powiadam wam "nie oceniajcie, bo sami będziecie oceniani przez Ojca" W każdym człowieku, który popełnił błąd jest historia. Wiara mnie zmienila. Mijając się z ludźmi, zawsze patrzę w oczy uśmiechając się kończąc porostym dzień doberek. Większość milczy. Widząc gościa z twarzą zniszczona życiem widzą szaleńca i margines. Jedyne słowa mojego dziadka które pamiętam to "patrz  ludziom w oczy. Zawsze się uśmiechaj. I przestań tyle myśleć". W pojedynkę nic nie zdziałamy. Mój IQ po tym wszystkim wynosi pięć. Mam problem z wypowiadaniem się, a po przeczytaniu książki nic nie potrafię zapamiętać. Znalazłem parę książek o tym że neuroleptyki robią spustoszenie w mózgu. Realnie - rozsądny człowiek powie- nie ma żadnych szan na moje życie w roli polityka. Ale ja na to- chłopie, spokojna twoja rozczochrana. Przytrzymaj mi wino:). Z chęcią wybiorę się z tobą na pielgrzymkę. Im będzie nas więcej pod studiem radia a Zet tym będę spokojniejszy:) Liczę na cud Nie ukrywam że czuje lekki, lecz irytujący stresik.  Mając ciębie przy sobie będę zdecydowanie pewniejszy:) Ten ostatni zostanie pierwszym
    • Gość w kość
      zajrzałem🤨 a na głodniaka się nie biega🤷‍♂️  
    • Nafto Chłopiec
      https://zapodaj.net/plik-9hgiUkeTs0 A za chwilę dwa biegi uliczne 😬
    • KapitanJackSparrow
      Z cyklu fajny film obejrzałeh ,, Teściowie 3 " 2025 Już ,,3" w nazwie jak dla mnie , brzmi zniechęcająco, jak odgrzewany po raz który kotlet na obiad. Nic bardziej mylnego. Trójka daje radę, jest wyśmienita trzyma poziom i chętnie postawię ją na szczycie panteonu polskich komedii tuż obok Trylogii o Pawiaku i Kargulu.i Kogla Mogła (1,2)  Wreszcie nienachalna i przezabawna komedia  opowiadająca spojną historię z świetnie zbudowanymi postaciami, dialogami  i  wyśmienitymi rolami aktorów.  Tu pozwolę sobie na wyróżnienie w szczególności  Maja Ostaszewska ❤️,  Izabela Kuna, ❤️    Adam Woronowicz😁,  a także Marcin Dorociński👍 Magdalena Popławska. ❤️ Co wam będę truł, kto nie oglądał na Ej Żbi O ,  to jest okazja nadrobić i świetnie lekko spędzić czas przed tv, aktualnie dostępna na tym, chyba,  najpopularniejszym streamingu. N( reklama)x    
    • Antypatyk
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...