Skocz do zawartości


Dionizy

Pod wspólnym dachem

Polecane posty

Nomada
Dnia 15.01.2024 o 22:25, Zuzia napisał:

 

A wieczorem wszystko ucichło, więc poszłam na spacer z psem, choć mogłam z trzema koziołkami ;) 

To dobra wiadomość Zuziu nie lubię ciszy przed burzą ale ta po burzy jest radosna nawet gdy tego nie widać ; )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Dionizy

U mnie nie było burzy już dawno. To przywilej wiosny a szczególnie majowych dni. Tak mi sę wydaje. Tu za oknami biało i bardzo mroźno. Czuć jak dnia przybywa a po strojnej w świecidełka choince nie ma już śladu. Jakoś już podświadomie oczekuję wiosny. Dziś byłem w sklepie ogrodniczym i kupiłem pierwsze nasiona. Ageratum, georginie i pachnące zmysłowo gozdziki. Posieję w skrzyneczki na parapecie i zobaczymy co z tego będzie. Muszę zobaczyć w jakimś sklepie czy jest opcja kupna foli bąbelkowej jeśli tak to wtedy zorganizowałbym na balkonie małą hbo tylko jeden metr na cztery szklarenkę. Na kwiaty i pomidory gdy są jeszcze małe wystarczy pewnie.

Chce mi się wiosny

PS

Czekam niecierpliwie na odwiedziny kogoś bardzo mi bliskiego.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
Dnia 18.01.2024 o 21:44, Dionizy napisał:

 

Chce mi się wiosny

 

 

Ja też zaczynam tęsknić

Zima nie przestaje mnie zaskakiwać. Kapryśny Styczeń obdarował śnieżycami i nieznośnym spadkiem temperatury w ciągu dnia co zdarza się niezwykle rzadko ale dziś zdurniałam. Niosąc ziarno do karmnika bo Sikory zaglądały już z samego rana w okno upominając się o słonecznik usłyszałam wrzask- uwaga lecimy! uwaga lecimy!- zadarłam głowę i zobaczyłam lecący klucz dzikich gęsi. Przez chwilę zastanawiałam się czy to wariatki, desperatki czy może niepoprawne optymistki. Nagle jak wywinę orła. Oj. Tak leżąc na śniegu pomyślałam ze zrobiłam to z dużą gracją bo nawet spódnica się nie zadarła. Byłam z siebie dumna. Pierwszy orzeł tej zimy i w dodatku tak elegancko wykonany. Zanim się pozbierałam gęsi odleciały. Słonecznik rozsypał się na śniegu a Sikory ruszyły na niego szturmem.

Wiesz Dionizy gdy się w całość pozbierałam pomyślałam że dawno nie zaglądałam do paśnika. Może jutro trochę jabłek z piwnicy, zboża i sianka od koźląt załaduję na sanki i ruszę w las.

Może wybierzesz się ze mną

Mówią idzie Luty podkuj buty ; )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monika
2 godziny temu, Nomada napisał:

Ja też zaczynam tęsknić

Zima nie przestaje mnie zaskakiwać. Kapryśny Styczeń obdarował śnieżycami i nieznośnym spadkiem temperatury w ciągu dnia co zdarza się niezwykle rzadko ale dziś zdurniałam. Niosąc ziarno do karmnika bo Sikory zaglądały już z samego rana w okno upominając się o słonecznik usłyszałam wrzask- uwaga lecimy! uwaga lecimy!- zadarłam głowę i zobaczyłam lecący klucz dzikich gęsi. Przez chwilę zastanawiałam się czy to wariatki, desperatki czy może niepoprawne optymistki. Nagle jak wywinę orła. Oj. Tak leżąc na śniegu pomyślałam ze zrobiłam to z dużą gracją bo nawet spódnica się nie zadarła. Byłam z siebie dumna. Pierwszy orzeł tej zimy i w dodatku tak elegancko wykonany. Zanim się pozbierałam gęsi odleciały. Słonecznik rozsypał się na śniegu a Sikory ruszyły na niego szturmem.

Wiesz Dionizy gdy się w całość pozbierałam pomyślałam że dawno nie zaglądałam do paśnika. Może jutro trochę jabłek z piwnicy, zboża i sianka od koźląt załaduję na sanki i ruszę w las.

Może wybierzesz się ze mną

Mówią idzie Luty podkuj buty ; )

Hej Nomadka! Dobrze, że w śnieg, a nie na lód. U mnie jest tak dużo śniegu chyba 20 cm jak nie więcej, że upadek w taki to chyba bardziej przyjemność:) Mnie sikorka ostatnio pukała dzióbkiem do okna, ja to bym chciała żeby zima potrwała dłużej i żeby te gęsi się myliły jednak:) Buziaki:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
20 godzin temu, Monika napisał:

Hej Nomadka! Dobrze, że w śnieg, a nie na lód. U mnie jest tak dużo śniegu chyba 20 cm jak nie więcej, że upadek w taki to chyba bardziej przyjemność:) Mnie sikorka ostatnio pukała dzióbkiem do okna, ja to bym chciała żeby zima potrwała dłużej i żeby te gęsi się myliły jednak:) Buziaki:)

Witaj Moniko: )

Śnieg i mróz dla ludzi to teraz kłopot. Kiedyś dostrzegaliśmy ich walory. Na mróz wynosiło się pierzyny i poduchy, trzepało dywany na śniegu by pozbyć się roztoczy. Ale to zamierzchłe czasy. Chociaż śnieg dla roślin zimujących i gleby nadal stanowi ciepłą kołderkę, chroni przed zmarznięciem rośliny i wysuszeniem ziemi gdy temperatura niska.

Dziś pod karmnik przyleciał Kos, wybrał wszystko to co Sosnówki, Bogatki i Wróble z niego wyrzuciły. Nic się nie zmarnowało.

To cenię w przyrodzie szczególnie. Nic nie dzieje się bez powodu, wszystko ma jasne znaczenie i sens.

Pozdrawiam serdecznie: )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monika
2 godziny temu, Nomada napisał:

Witaj Moniko: )

Śnieg i mróz dla ludzi to teraz kłopot. Kiedyś dostrzegaliśmy ich walory. Na mróz wynosiło się pierzyny i poduchy, trzepało dywany na śniegu by pozbyć się roztoczy. Ale to zamierzchłe czasy. Chociaż śnieg dla roślin zimujących i gleby nadal stanowi ciepłą kołderkę, chroni przed zmarznięciem rośliny i wysuszeniem ziemi gdy temperatura niska.

Dziś pod karmnik przyleciał Kos, wybrał wszystko to co Sosnówki, Bogatki i Wróble z niego wyrzuciły. Nic się nie zmarnowało.

To cenię w przyrodzie szczególnie. Nic nie dzieje się bez powodu, wszystko ma jasne znaczenie i sens.

Pozdrawiam serdecznie: )

Tak sens życia tkwi w kontakcie z małymi dziećmi, jeszcze nie "zniszczonymi" przez społeczeństwo, w kontakcie ze zwierzętami, naturą, w uprawie roślin (ja nie umiem :( ) i w gotowaniu smacznego jedzenia :P  tam wszystko jest takie proste i przewidywalne :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
2 godziny temu, Nomada napisał:

. Nic nie dzieje się bez powodu, wszystko ma jasne znaczenie i sens.

Nie tylko w przyrodzie tak się dzieje bo w innych aspektach życia też. Wszystko ma swój sens i powód. Tylko nie zawsze to dostrzegamy. Ja jestem tak w ogóle szczęściarzem. Od wielu lat mam swojego Anioła. Jest to mój ideał Kobiety Opiekunki Pocieszycielki i Przyjaciółki i pomimo tego że mieszkamy od siebie pol Polski to jest Ona kimś na kogo zawsze i we wszystkim mogę liczyć

Mroźny poranek szczsypal policzki. Nie wiem czemu Namadzie tak bardzo zależy na tym żeby wyprawę z sianem i tymi jabłkami co miały poleżeć i zmięknąć a nadal sa  twarde i kwaśne zrealizować praktycznie o świtaniu

Wieczorem Bili wyciągnął z szopki sanki te co były używane do kulika bo one sa większe Przewidziane były na trzy osoby i wyposażone są w hamulce. To ważne bo najbliższy pasnik jest za lączką Ani która biegnie od naszego domostwa lekko pod górę w stronę oszronionych smrkow Potem po równym kawałek i dalej lekki zjazd na dół do skał nazywanych Trzy Świnki. Blisko nich na bukowym wzniesieniu jest chętnie odwiedzany przez sarny, kozły, łanie i jelenie paśnik. Czasem tu można zobaczyć także tropy muflonów. Tak. Zwierząt jest coraz więcej w naszym lesie. Jakze wielkie dopadło mnie zdziwienie że oprocz Nomady i mnie koło obórki pojawiła się Zuzia ubrana w swój zielony zimowy kombinezon i z jabłuszkiem plastykowym takim do zjeżdżania na pupie. Pomogła mi ułożyć na sankach belkę siana. Po chwili zjawiła się też Monika odziana w kożuch i futrzane kozaki. No oczywiście nie mogło zabraknąć BLa Kapitana Jacka. Zapowiadadł się piękny i radosny dzień. Ciekawe czy ktoś pomyślał o kanapkach i termosie z ciepłą herbatą   

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Memento
26 minut temu, Monika napisał:

sens życia tkwi w

Życie jest do dupy. Koniec taki sam dla każdego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
38 minut temu, Memento napisał:

Życie jest do dupy. Koniec taki sam dla każdego.

Gdyby było takie do dupy, nie przejmowałbyś się, że się skończy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Memento
5 minut temu, aliada napisał:

nie przejmowałbyś się

To tylko twoja nadinterpretacja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monika
3 godziny temu, Memento napisał:

Życie jest do dupy. Koniec taki sam dla każdego.

uhm, ale jeszcze jest tzw w między czasie...jesteś przemęczony, rozczarowany ludźmi, chory dlatego tak myślisz. Ale tak  nie jest, czasem człowieka po prostu przytłoczy zbyt wiele jak na jego możliwości. Rozumiem Cię może to niewiele, ale rozumiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
BuonaNotte

Zycie jest takie jakie je sobie zrobimy.

😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Matylda
32 minuty temu, BuonaNotte napisał:

Zycie jest takie jakie je sobie zrobimy.

😉

Do końca tak nie jest. Czasami ktoś nam może uprzykrzać albo utrudniać życie i wtedy ono nie jest takie jak byśmy tego chcieli :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monika
39 minut temu, BuonaNotte napisał:

Zycie jest takie jakie je sobie zrobimy.

😉

Bzdura. Powiedz to chorym ludziom

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
BuonaNotte
3 godziny temu, Monika napisał:

Bzdura. Powiedz to chorym ludziom

No tu w przypadku choroby sie zgodze , ale wszystko inne na co mamy wplyw , mozemy kreowac tak jak chcemy.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
BuonaNotte
3 godziny temu, Matylda napisał:

Do końca tak nie jest. Czasami ktoś nam może uprzykrzać albo utrudniać życie i wtedy ono nie jest takie jak byśmy tego chcieli :)

Zlych ludzi na swiecie jest duzo , ale z takimi trzeba sobie radzic , zadna osoba nie jest wstanie (jesli ty bedziesz darzyc do szczescia  w zyciu) spieprzyc tobie zycia. 

Wszystko jest w twoich rekach.   

No moze dodac trzeba tez, ze troszke szczescia tez trzeba po drodze spotkac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
21 godzin temu, Dionizy napisał:

 

Mroźny poranek szczsypal policzki. Nie wiem czemu Namadzie tak bardzo zależy na tym żeby wyprawę z sianem i tymi jabłkami co miały poleżeć i zmięknąć a nadal sa  twarde i kwaśne zrealizować praktycznie o świtaniu

Wieczorem Bili wyciągnął z szopki sanki te co były używane do kulika bo one sa większe Przewidziane były na trzy osoby i wyposażone są w hamulce. To ważne bo najbliższy pasnik jest za lączką Ani która biegnie od naszego domostwa lekko pod górę w stronę oszronionych smrkow Potem po równym kawałek i dalej lekki zjazd na dół do skał nazywanych Trzy Świnki. Blisko nich na bukowym wzniesieniu jest chętnie odwiedzany przez sarny, kozły, łanie i jelenie paśnik. Czasem tu można zobaczyć także tropy muflonów. Tak. Zwierząt jest coraz więcej w naszym lesie. Jakze wielkie dopadło mnie zdziwienie że oprocz Nomady i mnie koło obórki pojawiła się Zuzia ubrana w swój zielony zimowy kombinezon i z jabłuszkiem plastykowym takim do zjeżdżania na pupie. Pomogła mi ułożyć na sankach belkę siana. Po chwili zjawiła się też Monika odziana w kożuch i futrzane kozaki. No oczywiście nie mogło zabraknąć BLa Kapitana Jacka. Zapowiadadł się piękny i radosny dzień. Ciekawe czy ktoś pomyślał o kanapkach i termosie z ciepłą herbatą   

Niezmiernie cieszę się na tę wyprawę. Tylko rano w tym miejscu możemy być nad chmurami, podziwiać zimowe chochoły i głębię błękitu nieba a to bardzo ciekawe doświadczenie. Jeśli tylko pogoda nam dopisze

Hej, hej przygodo!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
2 godziny temu, Nomada napisał:

Tylko rano w tym miejscu możemy być nad chmurami, podziwiać zimowe chochoły i głębię błękitu nieba a to bardzo ciekawe doświadczenie. Jeśli tylko pogoda nam dopisze

Task. Jeśli tylko szczęście i pogoda nam dopisze.

Wiedziałem że Nomi{Nomada} ma jakiś ukryty plan namawiając mnie i innych na tą poranną wyprawę do paśnika. Za wcześnie na taki spacer i za solidny ekwipunek. Monika została przez nią zrugana za te beztroskie futerko i musiała wrócić do swojego pokoju przebrać się w ocieplacze

-W takim ubraniu nie wyrusza się na zimową wyprawę w górach! I nie ma znaczenia czy to jest kilometr czy też dziesięć

Po chwili Monika była już ubrana w zimową kurtkę a przy jej plecaku tak z boku zauważyłem przywiązane do troków elastyczne raki

Nasza kotlina spowita była zmrożoną mgłą powoli osiadającą na naszych ubraniach i na twarzach przemieniając brwi i moje wąsy w białe lodowe zmarzliny. Ja z Bilim szliśmy jako pierwsi po chrzęszczącym śniegu Dalej Nomi potem Zuzia i Monika Caly pochód zamykał Kapitan Jack Sparow. Milczenie. Tylko ten chrzęst i obłoki oddechów.

Po wyładowaniu siana do paśnika Nomi z Moniką zakopały nasze sanie między dwoma świerkami w śniegu

-Teraz ja was już poprowadzę

Powiedziała Nomada i wyciągnąwsze z plecaka kije powoli ruszyła przodem

-Gdzie ona nas prowadzi i co zamierza

zadawalem sobie w myślach pytania ale nie wytrzymałem i

-Dokąd nas wiedziesz Nomado?

- Zrobimy sobie taki zimowy spacer. Najpierw dojdziemy koło Trzech Jaworów do drogi pod Reglami a potem przez kocioł Czarnego Stawu z boku Bystrej podejdziemy na góre która jest najdostojniejsza choć nie najwyższa w naszych górach. Ma w sobie coś bardzo tajemniczego a jednocześnie dumnego. Zimą wygląda jak wychodząca za mąż panna młoda. Ma w sobie i dumę i idealnie symetryczny kształt. To wspaniała góra Śmielec.

No tak. Mogłem się tego spodziewać Dobrze że mam dobre buty

-Posluchajcie!

To mowiła Nomada wcielając się w rolę przewodniczki i szefowej wyprawy. Tak wyprawy bo do przejścia mamy jakieś sześć i pół kilometra po ośnieżonym szlaku niezbyt często uczęszczanym Ona lubi takie nieskażone ceprami miejsca

-Teraz idziemy równym niezbyt szybkim marszem bez wygłupiania i zabaw Te będą na powrocie.

Zrozumieliśmy o czym wczoraj mówila Nomada dopiero wtedy gdy przekroczyliśmy wysokość tysiąca metrów. Nagle zniknęly lasy i kosodrzewiny a krajobraz jakby z kosmosu. Uformowane wiatrem ogromne bałwany i rzeźby iście fantastycznych kształtów ale nie to było najdziwniejsze. Nagle znaleźliśmy się ponad mgłą i chmurani. Niebo stało się głębią błękitu królewskiego pędzącego gdzieś w czerń o tak wielkiej przejrzystości że zetykało oddech. Nie byłoi widać dolin. Zalane wszystko oceanem chmur z którego tylko gdzieniegdzie sterczały pojedyncze wyspy szczytów. I to tak mocno grzejące plecy słońce.

Pomyślałem że jeśli istnieje niebo to ono wlaśnie tak wygląda. Bez slów siedzieliśmy na lodowych bryłach z parującymi kubkami herbaty w dłoniach.

Uśmiechnąłem się do Zuzi

Cudownie wygląda z tym rumieńcem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monika
1 godzinę temu, Dionizy napisał:

Task. Jeśli tylko szczęście i pogoda nam dopisze.

Wiedziałem że Nomi{Nomada} ma jakiś ukryty plan namawiając mnie i innych na tą poranną wyprawę do paśnika. Za wcześnie na taki spacer i za solidny ekwipunek. Monika została przez nią zrugana za te beztroskie futerko i musiała wrócić do swojego pokoju przebrać się w ocieplacze

-W takim ubraniu nie wyrusza się na zimową wyprawę w górach! I nie ma znaczenia czy to jest kilometr czy też dziesięć

Po chwili Monika była już ubrana w zimową kurtkę a przy jej plecaku tak z boku zauważyłem przywiązane do troków elastyczne raki

Nasza kotlina spowita była zmrożoną mgłą powoli osiadającą na naszych ubraniach i na twarzach przemieniając brwi i moje wąsy w białe lodowe zmarzliny. Ja z Bilim szliśmy jako pierwsi po chrzęszczącym śniegu Dalej Nomi potem Zuzia i Monika Caly pochód zamykał Kapitan Jack Sparow. Milczenie. Tylko ten chrzęst i obłoki oddechów.

Po wyładowaniu siana do paśnika Nomi z Moniką zakopały nasze sanie między dwoma świerkami w śniegu

-Teraz ja was już poprowadzę

Powiedziała Nomada i wyciągnąwsze z plecaka kije powoli ruszyła przodem

-Gdzie ona nas prowadzi i co zamierza

zadawalem sobie w myślach pytania ale nie wytrzymałem i

-Dokąd nas wiedziesz Nomado?

- Zrobimy sobie taki zimowy spacer. Najpierw dojdziemy koło Trzech Jaworów do drogi pod Reglami a potem przez kocioł Czarnego Stawu z boku Bystrej podejdziemy na góre która jest najdostojniejsza choć nie najwyższa w naszych górach. Ma w sobie coś bardzo tajemniczego a jednocześnie dumnego. Zimą wygląda jak wychodząca za mąż panna młoda. Ma w sobie i dumę i idealnie symetryczny kształt. To wspaniała góra Śmielec.

No tak. Mogłem się tego spodziewać Dobrze że mam dobre buty

-Posluchajcie!

To mowiła Nomada wcielając się w rolę przewodniczki i szefowej wyprawy. Tak wyprawy bo do przejścia mamy jakieś sześć i pół kilometra po ośnieżonym szlaku niezbyt często uczęszczanym Ona lubi takie nieskażone ceprami miejsca

-Teraz idziemy równym niezbyt szybkim marszem bez wygłupiania i zabaw Te będą na powrocie.

Zrozumieliśmy o czym wczoraj mówila Nomada dopiero wtedy gdy przekroczyliśmy wysokość tysiąca metrów. Nagle zniknęly lasy i kosodrzewiny a krajobraz jakby z kosmosu. Uformowane wiatrem ogromne bałwany i rzeźby iście fantastycznych kształtów ale nie to było najdziwniejsze. Nagle znaleźliśmy się ponad mgłą i chmurani. Niebo stało się głębią błękitu królewskiego pędzącego gdzieś w czerń o tak wielkiej przejrzystości że zetykało oddech. Nie byłoi widać dolin. Zalane wszystko oceanem chmur z którego tylko gdzieniegdzie sterczały pojedyncze wyspy szczytów. I to tak mocno grzejące plecy słońce.

Pomyślałem że jeśli istnieje niebo to ono wlaśnie tak wygląda. Bez slów siedzieliśmy na lodowych bryłach z parującymi kubkami herbaty w dłoniach.

Uśmiechnąłem się do Zuzi

Cudownie wygląda z tym rumieńcem

Czytam i to widzę. Piękne:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
8 godzin temu, Monika napisał:

Czytam i to widzę. Piękne:)

To jest zwyczajne zapierające oddech w piersiach zjawisko w górach na przedwiośniu. Wystarczy tylko by nie było wiatru i była wyżowa aura Rąk ch widoków i wrażeń się nie zapomina 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
11 godzin temu, Dionizy napisał:

Task. Jeśli tylko szczęście i pogoda nam dopisze.

Wiedziałem że Nomi{Nomada} ma jakiś ukryty plan namawiając mnie i innych na tą poranną wyprawę do paśnika. Za wcześnie na taki spacer i za solidny ekwipunek. Monika została przez nią zrugana za te beztroskie futerko i musiała wrócić do swojego pokoju przebrać się w ocieplacze

-W takim ubraniu nie wyrusza się na zimową wyprawę w górach! I nie ma znaczenia czy to jest kilometr czy też dziesięć

Po chwili Monika była już ubrana w zimową kurtkę a przy jej plecaku tak z boku zauważyłem przywiązane do troków elastyczne raki

Nasza kotlina spowita była zmrożoną mgłą powoli osiadającą na naszych ubraniach i na twarzach przemieniając brwi i moje wąsy w białe lodowe zmarzliny. Ja z Bilim szliśmy jako pierwsi po chrzęszczącym śniegu Dalej Nomi potem Zuzia i Monika Caly pochód zamykał Kapitan Jack Sparow. Milczenie. Tylko ten chrzęst i obłoki oddechów.

Po wyładowaniu siana do paśnika Nomi z Moniką zakopały nasze sanie między dwoma świerkami w śniegu

-Teraz ja was już poprowadzę

Powiedziała Nomada i wyciągnąwsze z plecaka kije powoli ruszyła przodem

-Gdzie ona nas prowadzi i co zamierza

zadawalem sobie w myślach pytania ale nie wytrzymałem i

-Dokąd nas wiedziesz Nomado?

- Zrobimy sobie taki zimowy spacer. Najpierw dojdziemy koło Trzech Jaworów do drogi pod Reglami a potem przez kocioł Czarnego Stawu z boku Bystrej podejdziemy na góre która jest najdostojniejsza choć nie najwyższa w naszych górach. Ma w sobie coś bardzo tajemniczego a jednocześnie dumnego. Zimą wygląda jak wychodząca za mąż panna młoda. Ma w sobie i dumę i idealnie symetryczny kształt. To wspaniała góra Śmielec.

No tak. Mogłem się tego spodziewać Dobrze że mam dobre buty

-Posluchajcie!

To mowiła Nomada wcielając się w rolę przewodniczki i szefowej wyprawy. Tak wyprawy bo do przejścia mamy jakieś sześć i pół kilometra po ośnieżonym szlaku niezbyt często uczęszczanym Ona lubi takie nieskażone ceprami miejsca

-Teraz idziemy równym niezbyt szybkim marszem bez wygłupiania i zabaw Te będą na powrocie.

Zrozumieliśmy o czym wczoraj mówila Nomada dopiero wtedy gdy przekroczyliśmy wysokość tysiąca metrów. Nagle zniknęly lasy i kosodrzewiny a krajobraz jakby z kosmosu. Uformowane wiatrem ogromne bałwany i rzeźby iście fantastycznych kształtów ale nie to było najdziwniejsze. Nagle znaleźliśmy się ponad mgłą i chmurani. Niebo stało się głębią błękitu królewskiego pędzącego gdzieś w czerń o tak wielkiej przejrzystości że zetykało oddech. Nie byłoi widać dolin. Zalane wszystko oceanem chmur z którego tylko gdzieniegdzie sterczały pojedyncze wyspy szczytów. I to tak mocno grzejące plecy słońce.

Pomyślałem że jeśli istnieje niebo to ono wlaśnie tak wygląda. Bez slów siedzieliśmy na lodowych bryłach z parującymi kubkami herbaty w dłoniach.

Uśmiechnąłem się do Zuzi

Cudownie wygląda z tym rumieńcem

Wychodzi na to że byłem tam powtórnie 😁 wychodzi na to, że to czwarty raz . 

Za pierwszym jedynie dotarliśmy do wnętrza Czarnego Kotła, prowadziła tam wąska ścieżka mimo tablic o zakazie wstępu,  krajobraz jak z bajki o Jasiu i Małgosi, a sam kocioł mógłby zagrać jako idealny plener np dla Horpyny. Potem po latach latem nie odnalazłem tej zakazanej ścieżki, przyroda i zakazy zrobiły swoje. Trzeci raz była wiosna a tam zima i była mgła i mróz na wąsach jako żywo tu opisujesz.  Fajne miejsce 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
Dnia 22.01.2024 o 22:05, Dionizy napisał:

Bez slów siedzieliśmy na lodowych bryłach z parującymi kubkami herbaty w dłoniach.

 

Zdecydowanie mnie zatkało. Parująca w kubku herbata szybko ostygła, wzięłam łyk i spojrzałam na chmury które powoli znikały odsłaniając zarys doliny. Jakbym parzyła przez woalkę.

Już chciałam wyjąć z plecaka raptularz który niedawno podarowała mi Zuzia ( bym zamiast na przypadkowych karteczkach zapisywała swoje spostrzeżenia, wszelkie informacje, przepisy, wnioski i wszystko to co w danym momencie uznam za warte zapisania w tym notatniku) by opisać w nim wyjątkowość tej chwili, poczucie jedności z naturą i tymi  osobami których zachwytu na twarzach nie dało się ukryć, gdy rozległ się głos Dyzia

- Zbierajcie się, wracamy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow

-Wracamy? Przecież kocioł czarny czeka . A w nim grochówka na przysmażanym boczuniu. Mmm m ooo żeberko można wyłowić patrz, spróbujesz? 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
1 godzinę temu, Nomada napisał:

gdy rozległ się głos Dyzia

- Zbierajcie się, wracamy

-Wracamy. Popatrzcie na Łabskiego co zaczyna się dziać. Do najbliższego schroniska mamy około trzech kwadransów a patrząc na zywe kroki Moniki i Zuzi to zajdzie nam przynajmniej godzinę.

Oczy wszystkich skierowane były na łagodne kształty Łabskiego Szczytu. Przez wąskie obniżenie zza Drogi Przyjaźni od czeskiej strony wlewały się na naszą stronę już nie białe ale szarawe kłęby niskich chmur. Wkrótce może widoczność spaść do kilku metrów i zacząć padać śnieg. Nomi wyjęła z plecaka cienką linkę którą każdy po kolei w odstępach około pięć metrów upinał do siebie w pasie. Na szlaku jest trochę lodu i niewiele potrzeba by pośliznąć się i polecieć po kamienno lodowej stromiźnie

-Dyziek ty pójdziesz pierwszy bo tu się urodzileś i znasz wszystko najlepiej. Poprowadzisz.

-Nie Jacku. Ja [pójdę jako ostatni patrząc by nikt się nie zgubił

Marsz na dół szedł nadzwyczaj sprawnie. To dzięki zalegającemu na poboczu ścieżku zmrożonego śniegu. Na tyle był twardy by buty nie zapadały się i na tyle kruchy że nie było ryzyka poślizgu

Niżej nie było wiatru ani slońca

-No a co będzie z tą naszą grochówką?

Zapytal prawie ze łzami w oczach Jacek. Nomada roześmiała się na głos

-Taki jesteś głodny huncwocie?

-Ja też jestem głodna!!!!

Wykrzyczała płaczliwym głosem Monika

-Ja też coś bym zjadła ale nie koniecznie greochówkę

Wyszeptała jak zwykle cichutka Zuzia. Popatrzyłem na nią z uśmiechem świadczącym o wielkiej przyjaźni od wielu lat A może o czymś jeszcze? Zresztą nieważne przecież ja jestem taki zwykly chłopak ze wsi a Ona

Do drzwi schroniska pozostała nam już tylko jedna niezbyt szeroka bo może na jakieś 100-150 metrów hala a raczej pochylona niezbyt mocno łaka. Tu kiedyś chodził taki stary wyciąg narciarski określany jako wyrwirączka Trzeba było mieć swój specjalny zaczep by z tego korzystać. Ten klucz to był przeważnie aluminiowy gruby pręt z ukośnym nacięciem. Czasem robiono coś takiego z trzonka bukowego lub dębowego  Na lince ciągnącej nie było żadnych orczyków czy talerzyków Trzeba było podniesć linkę ze stoku a następnie wczepić sie takim kluczem do niej i podjechać sobie te kilkaset metrów do góry. Potem zmieniło się prawo i wymagania. Te stare wyciągi zostały rozebrane i na ich miejsce nie powstało nic. W tamtym czasie gdy jeszcze ta wyrwirączka tu istniała dla zapaleńców organizowany tu był tzw ,,Czekoladowy Slalom,, Odbywał sie on na początku maja gdy już nigdzie nie było sniegu tylko jeszcze tu były jego resztki Zapaleńcy w tym ja szusowali na plamach brudnego wspomnienia zimy a każda wywrotka zostawiała plamy na skromnej odzieży.

-Ustawiajcie się w kolejce.

Zawołała Nomi

-odwiązujcie te sznurki, sprawdzić czy nikt nie zginął  i teraz wyciągamy z plecakow jabłuszka i robimy zawody kto pierwszy w schronisku

Pierwszy raz dzisiaj zobaczyłem na twarzach moich współmieszkańców pozostałość dziecięcych twarzy. Nawet zawsze poważna Aliada śmiałe sie radośnie. Zuzia jak zwykle ustawiała się na samym przodzie bo przeciez...... 

Teraz dopiero zauważyłem że Bili był w gumofilcach

Do startu!

Gotowi?

Start!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 722
    • Postów
      262 267
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      972
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    Stashaks
    Najnowszy użytkownik
    Stashaks
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • KapitanJackSparrow
      Widzę że masz nieciekawe zdanie o nim  Że czuje potrzebę dowalania zamiast prowadzenia konwersacji 
    • Nafto Chłopiec
      Teściowie świeżo kupili więc musiałem przetestować 😎
    • Nafto Chłopiec
      No no, ćwierćfinał Ligi Mistrzów 😎
    • Vitalinka
      Pizza by mogła dla mnie nie istnieć, ale jeśli już, to na grubym cieście.... i hawajska... czyli  pizzy nie jadam🙂
    • Vitalinka
      Strona 2633 😊
    • Vitalinka
      O kurcze grill jak w The Sims😍 fajnie tam macie❤️
    • Vitalinka
      On Ci dowalił, że zrozumiałeś, bo ostatnio więcej praktykujesz....czyli myślisz.... (to nie moje słowa, on jest złośliwy, czepia się)
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Ja myślę, że nie dla siebie, no co Ty! Ona chce ogłosić światu, że : - nie ma uczulenia na białko mleka - nie ma nietolerancji laktozy - nie ma cukrzycy   dla siebie pfff, ale żeś wymyślił...
    • Vitalinka
    • Pieprzna
      Najważniejsze, że meczyk się podgląda 😄
    • Nafto Chłopiec
      Coś mi mówi, że ten bieg na 5km będzie trudniejszy niż półmaraton...
    • albatros
      Wat został podwyższony przez PO na 23 %. Później PiS nie mógł obniżyć watu gdyż partia PO zagłosowała by przeciwko zmianie watu swojego autorstwa.
    • albatros
      We Francji podobnie czesto sa wybory. Sławna już od dziesiesięleci prawicowa Marie Le Pen chce ratować swój kraj ale lewactwo ciagle przed wyborami się przeciwko niej zmawia i i buntuję . Kolejne trzy rządy lewackie nic nie umiały we Francji zmienić na lepsze.
    • KapitanJackSparrow
      A pomoże na kręgosłup bo mnie coś łupie?
    • KapitanJackSparrow
      Oż musiała no doprecyzować, a gdzie pole do popisu dla mnie 😁
    • Nomada
      Cholina dziś. Charakterystyka ogólna Cholina to organiczny związek chemiczny doskonale rozpuszczalny w wodzie. Jego odkrycie nastąpiło w latach 30 XX wieku, kiedy to początkowo zakwalifikowano go do witamin z grupy B. Do tej pory potoczna nazwa tego związku, to witamina B4. Jest ona syntetyzowana w naszym organizmie przez bakterie jelitowe i wykazuje dość duże znaczenie biologiczne, co spowodowało zaklasyfikowanie jej do substancji witaminopodobnych. Bierze udział w metabolizmie cholesterolu oraz pozostałych tłuszczów. Cholina: (1), (2) przyczynia się do utrzymania prawidłowego metabolizmu homocysteiny przyczynia się do utrzymania prawidłowego metabolizmu tłuszczów pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu wątroby Zapotrzebowanie naszego organizmu na cholinę Zapotrzebowanie na ten składnik różni się w zależności od płci, wieku oraz stanu fizjologicznego. Mężczyźni powinni dostarczać sobie aż 550 mg choliny na dobę, u kobiet wartość ta jest nieznacznie mniejsza: 425 mg/ dobę. W okresie ciąży i karmienia piersią zapotrzebowanie na cholinę wzrasta odpowiednio do 450 i 550 mg/ dobę. Normy na cholinę opracowano na podstawie wystarczającego spożycia . Źródła choliny Wiele produktów spożywczych jest doskonałym źródłem choliny. Produkty roślinne zawierają dużo mniejsze ilości choliny niż produkty pochodzenia zwierzęcego. Poniżej przedstawiamy zawartość tego związku w poszczególnych produktach spożywczych : Żółtko jaja: 680 mg/100g produktu Nasiona lnu: 80 mg/100g produktu Wątroba wołowa: 430 mg/100g produktu Młoda soja: 60 mg/100g produktu Wątroba cielęca: 400 mg/100g produktu Migdały: 50 mg/100g produktu Wątróbka z kurczaka: 330 mg/100g produktu Kalafior: 40 mg/100g produktu Jaja: 270 mg/100g produktu Wątróbka z indyka: 220 mg/100g produktu Maliny: 10 mg/100g produktu Szynka wieprzowa: 100 mg/100g produktu Łosoś: 90 mg/100g produktu Podudzie z kurczaka: 80 mg/100g produktu Ciekawostka: cholina, a układ nerwowy Cholina jest związkiem, który posiada zdolność do przekraczania bariery krew-mózg, co sprawia, iż ma bezpośredni wpływ na funkcjonowanie układu nerwowego oraz sygnalizację międzyneuronalną. Jak do tego dochodzi? Jednym z najważniejszych neurotransmiterów jest acetylocholina odpowiedzialna za funkcje poznawcze. Acetylocholina powstaje poprzez przyłączenie się cząsteczki choliny do reszty kwasu octowego, dlatego też do prawidłowego przebiegu tej reakcji oraz utrzymania odpowiedniego poziomu koncentracji, zdolności zapamiętywania i uczenia się niezbędne jest utrzymywanie wysokiego stężenia choliny w organizmie.
    • Nomada
      Różowy, dobrze ukrwiony świadczy o dobrym zdrowiu rzecz jasna, język😝 
    • Nomada
      Powiem smacznego i zamknę oczy gdy będziesz przełykał😂
    • Nomada
      Żłopią melisę. Emocjonalny rollercoaster rozwalił moją wewnętrzną równowagę. Dobrze, że zrobiło się ciepło- tak na koniec z pozytywów ;  )
    • pomocnik cieśli
      Historia pomocnika ciesli 6 lat. temu zainteresowałem się problemem handlu dziećmi na świecie Szukajac w czerusciach internetu natrafiłem na obrzydliwe video z małą dziewczynką. Moja wrażliwa dusza umarła. Wszystko we mnie pękło. Znajdując się na terenie budowy wśród ludzi padłem na kolana. Padłem na kolana i zobaczyłem piekło. Widziałem setki demonów wokol mnie i zacząłem krzyczeć "żydzi- będę waszym sługom, ale nie zabijajcie dzieci -czując niewyobrażalny strach. I wtedy tak po prostu bez zapowiedzi- poczułem w sobie obecnosc Jezusa. Jeden czuły dotyk. Skrawek ciepła. I to wystarczyło aby zalała mnie fala miłości. Falą miłości która wypaliła ze mnie strach i ból. Zdjąłem buty. Symbolicznie, aby pożegnać dawne życie. I wyruszyłem na spacer. Musiałem pobyć sam na sam z Jezusem. Mijały godziny, dnie i nocy- a ja szedłem. Szedłem rozmyślając nad tym "co teraz" Bez mapy, telefonu, pieniędzy i jedzenia- niczym się nie przejmowalem- bo zaufałem Ojcu. Czulem się jak dziecko. Dziecko prowadzone przez Ojca nie przejmuje się drogą, bo wie że Ojciec o wszystko zadba. 🙂‍↕️ Stałem się dzieckiem Dzieckiem, ktoremu w głowie pojawiły się słowa "„Zaprawdę powiadam wam: jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: ‘Przesuń się stąd tam’ – a przesunie się. I nic nie będzie dla was niemożliwego.” I te słowa sprawiły, że wszystkie bariery, kalkulacje i wątpliwości przeminęły. Zrozumiałem, że wiara w Boga to nie tylko akceptacja tego że Bóg istnieje. Wiara w Boga to życie dla Boga, bycie życiem i dawanie życia. Pojąłem że klękanie przed krzyżem na sens wtedy kiedy klękamy przed cierpiącymi. Bo czym są piękne słówka w synagogach  bez uczynków, poświęcenia i walki o miłość na świecie. Zawsze uwazalem że fundamentem wiary są słowa "miłuj blizniego słowa". Słowo miłuj z greckiego oznacza najwyższą formę poświęcenia w imieniu miłości. Nawet kosztem własnego życia. Dni mijały, omijałem miasta. Nocami, w deszczu i chłodzie dzielnie szedłem ciemnym lasem gdzieś w Belgii. Cały się trząsłem i nagle nadepnąłem na coś miękkiego. Okazało się że to wielki kawał cielęcej skóry. Z dwoma wycięciami na dłonie. Płaszcz. Bez zastanowienia założyłem go na siebie. Nieliczni na mój widok uśmiechali się serdecznie robiąc  zdjęcia i krzycząc "Hej Gandalf". Inni, szczególnie starsi użyli zdania "o mój Boże,  Jezus:) I usłyszałem skrawek piosenki z przejeżdżającego samochodu. O tytule "i can be the One" "Mogę być wybranym." Nie czułem się wybranym, jako ten jedyny. Nie przyszło mi to do głowy, że taki obrzydliwy  grzesznik może nim być. Ale wiedziałem, że chce zostać człowiekiem, który uświadomi ludzkości, że każdy z nas jest wybrany. Wybrany do wielkich czynow Przypomniały mi się słowa Księdza "chrześcijaństwo tu droga". I wszyscy jesteśmy Wybrani do drogi, na której mimo wszystko zawsze należy walczyć o prawdę, dobro i miłość. Szczególnie wtedy, kiedy nie masz żadnych szans- bo właśnie wtedy pojawiają się cuda. Szedłem boso w płaszczu Mojżesza wesoło śpiewając taki duży taki mały może świętym być Za każdym razem kiedy na drodze pojawiła się rzeka-- przepływalem przez nią. Maszerowalem w trudnych czasach dla ludzkości. Po wybuchu pandemii Świat zalała fala strachu- a ja byłem odwagą. Świat wstrzymał oddech, lecz ja byłem tym ostatnim tchnieniem. Bóg zaskakiwał mnie na każdym kroku zsyłając dobrych ludzi na mojej drodze. Zawsze trafiałem na Polaków. Zawsze byli życzliwi i gotowi by podzielic się kawałkiem chleba. Kiedy cudem znalazłem się w Polsce, padłem na kolana. Każdy skrawek mojego ciała był wypełniony miłościa Jezusa. Czułem jak kopuła niebios drży. Czułem że całe niebo, cały legion aniołów jest wypatrzony we mnie. I krzyknąłem "Ojcze, największą obrzydliwoscią w twoich więc i w moich oczach jest handel dziećmi na świecie. Zrobię wszystko co w mojej mocy aby zająć się  tą obrzydliwoscią. Chce uratować jedno życie!! Chce byc twoją małą iskierką, która mając wiarę jest wstanie rozproszyć nawet największy mrok!! I zdarzył się cud. Podniosłem kamien, na którym widniał napis "ratując jedno życie ratujesz cały świat" Rodzina widząc moje stopy we krwi i  mówiącego tylko o Bogu co chwilę płaczącego ze szczęścia zawiozła mnie do szpitala psychiatrycznego. Wchodząc na główny korytarz jeden z pacjentów wskazał na mnie palcem mówiąc "przyszedł nasz Pan cały we krwi". W miejscu gdzie panuje ciemność. W miejscu gdzie chorzy nie mieli już nawet nadzieji. Ja widziałem swoje przeznaczenie. Widząc zawsze uśmiechnięte pielęgniarki uwierzyłem w ludzkość Uwierzyłem w to, że nawet kiedy nie ma   nadzieji na poprawę, i tak trzeba walczyc. Przestałem dużo mowic, a zacząłem dużo słuchać. Bo czułem, że pacjenci tego potrzebują. Lekarzom na pytanie "jak się czujesz" odpowiadałem cytatami z pisma świętego. Oni po pół roku uznali że jestem poważnie chory. Widząc chłopca który mało śpi, ciągle jest w ruchu i zawsze uśmiechnięty widzieli  we mnie chorobę. Wstrzykneli mi bardzo mocny zastrzyk starej generacji. Upadłem pogrążony w ciemnościach. I obudziłem się w łóżku. W pieluchach. Czując paraliż ciała Przyjaciele karmili mnie, bo sam łyżką nie byłem wstanie jeść. Czułem pustkę. Wyssali ze mnie odwagę, chęci, nadzieję i wszystko co sprawia że człowiek wstaje z łóżka. Przestałem żyć Przestałem marzyć Po wielu miesiącach w łóżku nie mogłem znaleźć ani jednej rzeczy, dzięki której moje życie nabierze sens. Nigdy nie wierzyłem w depresję. Teraz zrozumiałem, że depresja to absolutnie najgorsza forma choroby jaką może spotkać człowieka. Widziałem człowieka  bez nóg, lecz uśmiechającego się. Widzialem bezdomnych, lecz uśmiechających się Ja miałem wszystko, oprócz sensu życia. Po roku samotności w piekle poszedłem do kościoła. Wyspowiadalem się, czując łzy. Spytałem się ksiedza co mogę zrobić, aby się podniesc. Proboszcz przyniosl mi książkę o tytule "o naśladowaniu Chrystusa" I tylko dzięki tej książce, czytając ją przez rok powoli, coraz bardziej zacząłem żyć. Zrozumiałem, dlaczego nasz papież zawsze ją miał przy sobie. Nie moge powiedzieć, że przestałem czuć pustkę w sobie czy jakiekolwiek szczęście. Pogodziłem się ze swoim żywotem wiedząc o tym, że bez pustyni nie ma królestwa. Długo zbierałem informacje na temat handlu dziećmi. Wrzuciłem wszystko na płytę CD i pojechałem 300 km do Warszawy. Do studia radia Zet. Ochroniarza w środku spytałem się o rozmowę z jakimkolwiek dziennikarzem. O rozmowe o handlu dziećmi. Ochroniarz powiedział bez litości, że radio się takimi sprawami na zajmuje. Odpowiedziałem mu "powinieneś jako gospodarz być czujnym, bo w każdym napotkanym może być aniol".  Szedłem ulicami Warszawy mając w głowie szok. Doszło do mnie to że  zwykły szary chłopak ze wsi nie jest przekonujący i nie zwróci na siebie uwagi mediów. Bo dla większości nie liczy to co się mówi tylko to kto mówi. W radiu usłyszałem piosenkę "moje życie jest jak film". I przyszla myśl, że film na faktach omawiający to co ważne jest jedynym sposobem na nagłośnienie handlu dziećmi. Udałem się do najbliższego szpitala psychiatrycznego. Na izbie przyjęć powiedziałem dzielnie "jestem ojcem bratem i synem. Jestem sterem, białym zolnierzem- urodziłem się by służyć wam. Życie wśród chorych to jedyny sposób na moje życie. " Zobaczyli we mnie wariata i mnie przyjęli. 5 ostatnich lat mojego życia to słuzenie i zajmowanie się tymi cierpiącymi. Ostatnie pięć lat mojego życia to naśladowanie Chrystusa będąc w szpitalach psychiatrycznych. Dziesiątki rozmów i świadectw życia w piekle. Opis tego, jak jeden błąd w życiu może doprowadzić do bólu i cierpienia. Film o  tym co jest potrzebne dla ludzkości w czasach ostatecznych a nie o tym czego ludzie chcą. Ujęcia ludzi, którzy po narkotykach tygodniami krzyczeli zapięci w pasach słowa "i tak się zabije. Nienawidzę tego życia!!!" Chce aby po filmie młodzież zrozumiała, że używki to krok w stronę piekła. Lecz także zależy mi na tym, aby nagłośnić problem zbyt mocnych leków w formie zastrzyków, szczegolnie starej generacji. Sceny, gdzie o trzeciej w nocy kobieta z nerwów ręcznie robiła pranie.(Była gwałcona przez Ojca, miała prawo robić pranie według mnie o obojętnie której godzinie). Lecz Pielęgniarze widząc to, zapieli ja w pasy a następnie dali jej nie jeden, a dwa zastrzyki na raz. Te najmocniejsze. Usłyszałem tylko slowa rozpaczy "Jezu pomóż mi" Lecz kiedy wbieglem do jej pokoju, ona już zasnęła. Nikt nie przypuszczał, że serce chudziutkiej pacjentki może nie wytrzymać tak silnych zastrzyków. Nikt z personelu nie sprawdził reakcji organizmu  po aplikacji leków sprawdzając chociaż tętno. Próbowałem ją obudzić. Tak jak co poranek. Zapraszając na kawkę w palarni. Lecz ona była zimna jak lód. Była martwa. Życie z ojcem który ją gwałcił skończylo się bedac w pasach i w szarym pokoju z kratami w oknach. W głowie miałem dziesiątki chwil, gdzie po prostu siedzimy wtuleni w siebie. Poznałem też ludzi szczęśliwych, dla lekarzy zbyt szczęśliwych. Ludzi którzy często mówili o  Jezusie. Ludzi którzy tak jak ja dostali silne zastrzyki. I przestali się odzywać. Przestali nawet wstawać z łóżka Dla lekarzy pacjent który nic nie mówi i ciągle lezy w łóżku to pacjent zdrowy. Marcin miesiąc po zastrzyku poddał się. Dzień po wyjściu popełnił samobojstwo. A umówiliśmy się na pielgrzymkę. Nie wytrzymałem. Byłem wściekły. Rzuczalem krzesłami po oknach krzycząc "jesteście mordercami". Zapieli mnie w pasy. Podali zastrzyki. Dużo zastrzyków. Podszedł pacjent z pustką w oczach który powiedział do mnie "pan kamyczek się poddaje?". Usłyszałem w jego głosie śmiech szatana. Krzyknąłem - zniszczę cię przeciwniku. Nie boje  sie kłamcy. Minęła godzina I stało się Bóg mnie nie zostawił. Leżałem nagi w pasach i nagle do pokoju wszedł chory chłopak. Bardzo czule pocałował mnie w czoło, następnie założył koronę z gałązek na głowę mówiąc "ty jesteś Ojcem tego świata a my jesteśmy twoimi dziećmi". Później poznałem mężczyznę o imieniu Jan. Facet który od dziecka  słyszy głosy. Słyszy demony które karzą mu zabijać matkę i wszystkich na których mu zależy. Głosy  są tak mocne, że bywaja momenty w których Jan przez minute stoi cały sparaliżowany. Lecz mimo to, uśmiecha się i pomaga innym. Uznałem że jest bohaterem i właśnie jemu opowiem o sobie i moich planach. Jan po rozmowie odezwał się "ojcze, za tobą pójdę w ogień". Wstał i wrócił trzymajac miskę wody. Wylał wodę na mnie mówiąc po prostu "ja ciebie chrzszcze w imieniu wszystkiego co święte. Odważyłem nagrać się na skrzynce radia Zet mówiąc. "Byłem u was pięć lat temu niesmialo mówiąc o handlu ludźmi. Nawet mnie nie wysłuchaliscie. Tym razem przedstawię się Jestem ostatnim synem Ewy. Imię Ewa po hebrajsku oznacza "życie" więc ja jako jej syn jestem ponownym życiem Jestem ojcem Jana Pochodzę za miejscowości w której przetłumaczono pismo święte. Z miejscowości na której mapie jest wielki niebieski krzyż (skrzyżowanie rzek). Jan Paweł drugi wspomnial o tym że drugim Chrystusem będzie chrześcijanin. Moje imię w języku hebrajskim oznacza chrześcijanin Moje nazwisko Majchrzak zaczyna się od słowa maj. A maj to symbol ponownego życia. Moje nazwisko pisze się przez "J" i "CH". To nazwisko symbolizuje następny żywot Jezusa Chrystusa. Jezus był hebrajczykiem. Słowo Hebrajczyk oznacza "przechodzący przez rzeki". Ja wędrując po Europie wielokrotnie przechodziłem przez rzeki. Mój pesel kończy się liczbą 777 Symbol wiecznego przebaczenia. Dzwonie bo mimo wszystko nie czuje do was urazy i na was liczę Szukam dwunastu człowieka. Dwunastu uczniów Chętnych na kolację, w czasie której obmyje stopy oliwą Marii Magdalenie. Zanim zjednocze narody, muszę zjednoczyć swoją rodzine. Mycie stopy rodzinie, najbliższym a nawet wrogom to szczegolna forma szacunku. Przemówienia Marii Magdaleny w roli polityka będą elektryzowac i zwalać z nóg. Ja jako polityk zacznę od zdania które powiedziałem 6 lat temu. Ale tym razem bez strachu - "żydzi, będę waszym sługom ale nie zabijajcie moich dzieci. " Kłaniam się K jak kochać M jak miłość."   Po 15 minutach usłyszałem w radiu wesole słowa prowadzącej : "M jak miłość !!!!!Ojcze przyjeżdżaj do nas  do Warszawy. Będzie wino, będą tańce i będzie nawet czerwony dywan. Przepraszam, popłakałam się- Jezu Chryste niby kwiecień  a u nas w radiu juz mamy Boże Narodzenie:) I puścili piosenkę 'ostatni" Z dedykacją W której padają słowa "gdy ciebie zabraknie Ziemia rozstąpi się:) Byłem w Wielkanoc w kościele nieśmiało pytając się proboszcza czy mogę przed mszą coś powiedzieć przed mikrofonem. On odpowiedział - nie jesteś Chrystusem, żeby pouczac innych. Zajmij się swoimi dziećmi a nie dziećmi w Afryce. Odpowiedziałem mu- Nie jestem nim. Jestem z zawodu pomocnikiem cieśli. A sam cieśla powiedział że wszyscy jesteśmy braćmi. Więc głodne dziecko w Afryce dla mnie jest tak samo ważne jak moja rodzina. Bóg wybral prostego wiesniaka aby dzięki cierpliwości udowodnił mędrcom to że każdą wiedzę świata i całą filozofię zastępują trzy zdania Chrystus umarł Chrystus zmartwychwstał Chrystus powrócił. Byłem najgorszym, wstrętnym, nie mającym za grosz sumienia grzesznikiem. Mając trójkę dzieci, kredyty i źle w pojedynkę prowadzona restauracje zacząłem brać narkotyki. Klientów miałem mnóstwo. Lecz kasowałem za mało a dawałem za dużo. Człowiek w nerwach nie myśli logicznie. Wstawiłem automaty do gier Licząc na zysk Na drugi dzień zawitał urząd celny. Kara- 100tys złotych. Walczyłem. 7 dni 15h/dziennie. W desperacji. Nie widziałem jak dorastają dzieci. Mając w głowie - nigdy więcej nie wrócę do korporacji w Polsce. Kiedy zacząłem conieco zarabiac,- BHP stwierdzili że mam za niski sufit- kredyt, kucie posadzki i kładzenie płytek. Nerwy spowodowały że jedną płytkę kładłem dwie godziny. Bałem się prosić znajomych o pomoc. Nie ma słów aby opisać piekło w głowie człowieka który nie ma wsparcia. Nie ma Jezusa. 7 lat temu wesoło powiedziałem klientowi "dzisiaj wykarmie Wągrowiec, a jutro cały swiatxd Po tylu latach, młodzież widząc mnie na ulicy krzyczy "siema Sułtan". Bo tak nazywała się moja knajpa. U mnie wszyscy mają mnie za margines, i ćpuna który mając cudową rodzinę wybrał narkotyki. Nikt nie zna moje historii. Ale powiadam wam "nie oceniajcie, bo sami będziecie oceniani przez Ojca" W każdym człowieku, który popełnił błąd jest historia. Wiara mnie zmienila. Mijając się z ludźmi, zawsze patrzę w oczy uśmiechając się kończąc porostym dzień doberek. Większość milczy. Widząc gościa z twarzą zniszczona życiem widzą szaleńca i margines. Jedyne słowa mojego dziadka które pamiętam to "patrz  ludziom w oczy. Zawsze się uśmiechaj. I przestań tyle myśleć". W pojedynkę nic nie zdziałamy. Mój IQ po tym wszystkim wynosi pięć. Mam problem z wypowiadaniem się, a po przeczytaniu książki nic nie potrafię zapamiętać. Znalazłem parę książek o tym że neuroleptyki robią spustoszenie w mózgu. Realnie - rozsądny człowiek powie- nie ma żadnych szan na moje życie w roli polityka. Ale ja na to- chłopie, spokojna twoja rozczochrana. Przytrzymaj mi wino:). Z chęcią wybiorę się z tobą na pielgrzymkę. Im będzie nas więcej pod studiem radia a Zet tym będę spokojniejszy:) Liczę na cud Nie ukrywam że czuje lekki, lecz irytujący stresik.  Mając ciębie przy sobie będę zdecydowanie pewniejszy:) Ten ostatni zostanie pierwszym
    • Gość w kość
      zajrzałem🤨 a na głodniaka się nie biega🤷‍♂️  
    • Nafto Chłopiec
      https://zapodaj.net/plik-9hgiUkeTs0 A za chwilę dwa biegi uliczne 😬
    • KapitanJackSparrow
      Z cyklu fajny film obejrzałeh ,, Teściowie 3 " 2025 Już ,,3" w nazwie jak dla mnie , brzmi zniechęcająco, jak odgrzewany po raz który kotlet na obiad. Nic bardziej mylnego. Trójka daje radę, jest wyśmienita trzyma poziom i chętnie postawię ją na szczycie panteonu polskich komedii tuż obok Trylogii o Pawiaku i Kargulu.i Kogla Mogła (1,2)  Wreszcie nienachalna i przezabawna komedia  opowiadająca spojną historię z świetnie zbudowanymi postaciami, dialogami  i  wyśmienitymi rolami aktorów.  Tu pozwolę sobie na wyróżnienie w szczególności  Maja Ostaszewska ❤️,  Izabela Kuna, ❤️    Adam Woronowicz😁,  a także Marcin Dorociński👍 Magdalena Popławska. ❤️ Co wam będę truł, kto nie oglądał na Ej Żbi O ,  to jest okazja nadrobić i świetnie lekko spędzić czas przed tv, aktualnie dostępna na tym, chyba,  najpopularniejszym streamingu. N( reklama)x    
    • Antypatyk
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...