Skocz do zawartości


Dionizy

Pod wspólnym dachem

Polecane posty



KapitanJackSparrow
24 minuty temu, Dionizy napisał:

A byłes w tym miejscu gdzie spadła i pozostawiła odcisk swoich policzków na skale?

 

No przyznam, że nie, ale skąd wiadomo,że to nie jest jakiś policzek śmiałka który pragnął zdobyć jej serce. Chociaż tak se myślę, że ta Kunegunda jeśli szpetna była to i mogła i odcisnąć coś przerośniętą szczęką. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
31 minut temu, Dionizy napisał:

A byłes w tym miejscu gdzie spadła i pozostawiła odcisk swoich policzków na skale?

 

Obejrzawszy twą blogową relację muszę powiedzieć że może i widziałem taki kamyk. Wchodziłem tam z każdej możliwej strony. Ale czas zaciera wspomnienia zwłaszcza, że to dawno temu już było. 

Edytowano przez KapitanJackSparrow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
10 godzin temu, KapitanJackSparrow napisał:

Obejrzawszy twą blogową relację muszę powiedzieć że może i widziałem taki kamyk….

Gdzie ta relacja blogowa? Też chętnie obejrzę 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MonIka
15 godzin temu, Nomada napisał:

Czuję się zakłopotana. Nie zamierzałam buszować ;  ) Dom mnie przywołał nie bez powodu bo nic bez niego się nie dzieje. Gdy zajrzałam do izby pierwszy raz zobaczyłam postać siedzącą w koncie z dala od okien i kominka. Skuloną, szarą i cichą. Podeszłam bliżej, wrodzona ciekawość nie dała mi wyboru. Gdy tylko się zbliżyłam owa postać spojrzała na mnie nieufnie. Przez chwilę zastanawiałam się co zrobić rozglądając się po izbie gdy natrafiłam na dwie pary wielkich oczu natarczywie wpatrujących się we mnie. To były nasze Świerszcze. Poprosiłam by wyszły na środek izby i zagrały wszystkim znaną melodię. Gdy zaczęły grać postać jakby się ożywiła i już wyciągała dłoń wydawało mi się że w geście powitania wzbijając chmurę kurzu który osiadł na jej włosach, twarzy i ramionach. Zawstydzona tym cofnęła rękę. Podeszłam do niej i wilgotnym ręcznikiem przetarłam jej czoło, powieki i policzki. Pod warstwą kurzu kryły się urocze rumieńce. Wcześniej blade i surowe rysy twarzy zamieniły się w subtelną i łagodną linię kobiecej delikatności. Szare oczy pociemniały.

- Jesteś piękna- powiedziałam.

Kąciki jej ust lekko się uniosły.

- Ale tylko wtedy gdy nie jesteś smutna- dodałam przeczesując palcami jej długie proste kruczoczarne włosy.

Uśmiechnęła się już bez obaw, wstała, serdecznie mnie uściskała i wyszła.

 

 

Myślę że już wiecie kto opuścił dom ;  )

Ślicznie piszesz jest w tym tyle ciepła, troski i dobroci:)

Dom opuściła Samotność.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
Dnia 3.02.2024 o 10:10, MonIka napisał:

Ślicznie piszesz jest w tym tyle ciepła, troski i dobroci:)

Dom opuściła Samotność.

Nie nadałam jej imienia celowo. Dla każdego może symbolizować inny stan. Myślę że kluczowym elementem tej historii jest coś innego.

Bardzo Ci dziękuję za ciepłe słowa.

Bo ciepłe słowa są jak ogarek w ciemną cichą noc.

Doceniamy światło dopiero gdy go zabraknie :  )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
20 minut temu, Nomada napisał:

Doceniamy światło dopiero gdy go zabraknie :  )

no, nie wiem...

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
4 godziny temu, Nomada napisał:

Bo ciepłe słowa są jak ogarek w ciemną cichą noc.

Doceniamy światło dopiero gdy go zabraknie

No tak

Doceniamy rzeczy które utraciliśmy i dopiero wtedy przychodzi zastanowienie co trzeba było zrobić lub nie zrobić by wszystko trwało zawsze. Oczywiście niektóre zdarzenia nie zależą od nas ale sporo z nich tak.

Dnia 3.02.2024 o 10:10, MonIka napisał:

Ślicznie piszesz jest w tym tyle ciepła, troski i dobroci:)

Tu w stu procentach zgadzam się z Moniką Masz bardzo ciepły i mądry sposób wyrażania swoich myśli. Jesteś tu w tej izbie bardzo ważną postacią i mam takie wrażenie jakbym Cię znał już skądś wcześniej. Bądź i pisz.

xxxx

Za oknem wieje wiatr i mocno pada deszcz. Niespokojne mam myśli. Woda w potoku w pobliżu mojego domu bardzo przybrała. Ocieplenie, deszcz i szybko topniejący śnieg w górach są tego przyczyną. Dziś w wiadomościach lokalnych mówili że w miejscu gdzie zbiegają sie wszystkie rzeczki z kotliny do Bobru woda wylewa sie poza koryto. W kilku miejscach do rozlewisk przyczyniają się będące pod ochroną bobry tamując swoimi żeremiami drożność rzek. Moze jednak nie będzie źle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
21 godzin temu, Dionizy napisał:

No tak

Doceniamy rzeczy które utraciliśmy

Tak.

Kiedyś gdy rzeka wylewała rolnicy się cieszyli. Użyźniała pola przylegające do niej dając gwarancję obfitych plonów. Pszenica miała 14 chromosomów i nikt nie bał się jeść chleb. Cytrusy pachniały tropikalnym słońcem a nie pestycydami, pomidory mogły w ciemnej szafce leżeć tydzień a ogórki nie pleśniały w lodówce. W sklepie można było kupić kwaśną śmietanę a nie kwaszoną (brakuje mi tego smaku) , dzieci puszczały latawce a nie drony... i mogłabym tak wymieniać bez przerwy ale obawiam się że na moich zwojach myślowych mogłoby dojść do spięcia.

Sporo od nas nie zależy.

 

Wiesz Dyziu wygląda na to że czasem za dużo myślę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
2 godziny temu, Nomada napisał:

Pszenica miała 14 chromosomów

 Tęsknisz Nomado za czasami sprzed jakichś 10 tysięcy lat ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow

Tak, cywilizacja niepostrzeżenie pcha nas w samozagładę.  Już Linda śpiewał jak puszczyk, że niczego nie będzie. Tak masz rację Nomado. Było inaczej. Nikt nie bał się puścić dziecka na podwórko, miasto...nie było wyobraźcie sobie pedofili. Przynajmniej nie było ich tyle co obecnie i jeszcze aby gdzieś o nim słyszeć. 

Nie gdzie indziej jak w szkole słyszałem od nauczycieli: "wyciągnij ręce z kieszeni, koniec gry w ping ponga"  przy jednoczesnym rechocie reszty dziatwy. Dziś byłoby molestowanie. W wieku 15 lat przeczytałem sam nie zmuszany przez nauczycieli rodziców tyle książek, że dzisiejszy niejeden nastolatek nie ogarnie tego przez resztę swego życia. O cycki były prawdziwe, a miłosne listy ? heh   dzisiejsze emalie?  , gdzie im do pachnących kolorowych papeterii zapisanych starannie kobiecą rączką. 

Ale, ale,  są plusy dzisiejszych czasów. 🤔 Brak ,, Czarnej Wołgi" możliwości samorealizacji ( dyskusyjna sprawa wiem 😁)  podróżowanie i ha! nastoik. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada

Już nigdy Księżyc nie będzie tak pięknie wisiał, uwielbiam to 😄

Ale ja z kolei przeciwnie niż Wy, chociaż mam jakiś  sentyment do przeszłości, nie idealizuję jej. Wręcz uważam, że (pomijając fakt, że byliśmy piękni, młodzi i z tego powodu beztroscy) kiedyś było pod każdym niemal względem gorzej i brutalniej, nawet w szkole. I że żyjemy w najlepszych czasach jakie kiedykolwiek były, przynajmniej w naszej części świata. Dlatego tak przeżywamy każdą niesprawiedliwość, brutalność i wojnę. 

Edytowano przez aliada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Serotonina
44 minuty temu, aliada napisał:

Już nigdy Księżyc nie będzie tak pięknie wisiał, uwielbiam to 😄

Ale ja z kolei przeciwnie niż Wy, chociaż mam jakiś  sentyment do przeszłości, nie idealizuję jej. Wręcz uważam, że (pomijając fakt, że byliśmy piękni, młodzi i z tego powodu beztroscy) kiedyś było pod każdym niemal względem gorzej i brutalniej, nawet w szkole. I że żyjemy w najlepszych czasach jakie kiedykolwiek były, przynajmniej w naszej części świata. Dlatego tak przeżywamy każdą niesprawiedliwość, brutalność i wojnę. 

Nie jest źle. Szczególnie u nas ;) Grunt to doceniać, co się ma. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
3 godziny temu, Nomada napisał:

Wiesz Dyziu wygląda na to że czasem za dużo myślę.

To dobrze że myślisz

To dobrze że wszyscy myślimy swoje myśli. I nie ma większego znaczenia ze są one trochę różne i że nasze slowa i postępowanie jest różnorakie. To znaczy że jesteśmy jeszcze żywi i normalni. Że nie poddaliśmy sie całkowicie modzie, trendom i preferencjom. Istotne jest to by mieć trochę w sobie człowieczeństwa i empatii. Wydaje mi się ze Was znam doskonale od wielu lat i jest w Was takie emanujące ciepło. Szkoda że Bili się trochę zawiesil i Zuźka niezbyt często pisze nbo ale cóż. Może się to zmieni i poprawi. Ja też często wspominam minione lata i tak zwane ,,Tamte czasy,, Myślę ze wcale one nie były jakoś szczególnie lepsze niż te w których teraz żyjemy. To tylko nasza pamięć działa dość selektywnie wymazując złe zdarzenia zostawiając tylko te dobre. We wszystkim co napisała Nomi oczywiście się zgadzam dlatego cały czas utrzymuję jakąś działkę warzywną by mieć choć trochę bardziej przyjazną zieleninę ale w obejściu już nie ma kur czy klatek z królikami. No tak czasem przychodzą mi takie myśli trochę autorstwa mojej internetowej przyjaciółki Raduni.

Gdyby tak jeszcze raz uszyć ten nasz świat. Poobcinać nadprute i sterczące zle nici. Czarne i mroczne. Potem obszyć to wszystko do okola dobrymi słowami a środek wypelnić dobrymi barwami bo te już wyblakły. I zerwać zlosliwe szaty z tych którzy z nas drwią

No tak. Nie da się wszystkiego zmienić ale zawsze warto miec nadzieję

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
49 minut temu, aliada napisał:

Już nigdy Księżyc nie będzie tak pięknie wisiał, uwielbiam to 😄

No co Ty?

Jest pochmurno i deszczowo i nie ma szans na księżycowy blask

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
29 minut temu, Dionizy napisał:

No co Ty?

Jest pochmurno i deszczowo i nie ma szans na księżycowy blask

 

Wystarczy poczekać i będzie, trochę cierpliwości, Dyziu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
Przed chwilą, aliada napisał:

Wystarczy poczekać i będzie, trochę cierpliwości, Dyziu.

No tak. Jak zwykle masz rację ale stalo się tak tylko dlatego że przyszlaś na moją ławkę z dwoma kubkami pachnącej malinami herbaty

Dziękuję ze przyszłaś.

Może pójde przyniosę jakiś ciepły koc bo ciągnie chłodem od Śnieżnych Kotłow.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
1 godzinę temu, Dionizy napisał:

No tak. Jak zwykle masz rację ale stalo się tak tylko dlatego że przyszlaś na moją ławkę z dwoma kubkami pachnącej malinami herbaty

Dziękuję ze przyszłaś.

Może pójde przyniosę jakiś ciepły koc bo ciągnie chłodem od Śnieżnych Kotłow.

Przyznaję, nieco nagięłam  rzeczywistość z tym księżycem, żeby Cię wywabić z domu... I odciągnąć od rozmyślań o tym, co było i trochę nawet od marzeń o przyszłości. 

 Bo naprawdę uważam, że szczęście (lub - jeśli to za duże słowo - to chociaż zadowolenie, spokój ducha, pogoda...) czeka na złapanie tylko w tej chwili, tu i teraz... A my je permanentnie przegapiamy martwiąc się, wspominając,  planując, narzekając... "Myśleniem zbytnim głowy psować" - nie warto 😉

Edytowano przez aliada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow

Z tych czterech co wymieniasz yyy ,, imiesłowów" tak? ( Kto wie niech napisze mi) tak bym całkiem nie wyrzucał do kosza wspomnień i planowania. Oczywiście zatracenie się w tych zdarzeniach przyniesie fatalne skutki o których piszesz @aliada

Niemniej ja lubię raz, dwa... razy w roku obejrzeć wspólnie z kimś zdjęcia, wrócić wspomnieniami do pięknych chwil, które bardzo często jawią się po czasie nawet wspanialszymi niż mi się zdawało uczestnicząc. To określa nasz byt. Jego jakość. Planowanie zaś jest świetne, aby zwiększyć prawdopodobieństwo wystąpienia tych niezwykłych chwil tu i teraz o których piszesz. Ba np planowanie wyjazdu może być wspaniałym ciekawym zajęciem poznawczym. Owszem można wyjść w przestrzeń jakiegoś miejsca bez przygotowania , spontanicznie, ale gdy jest się w jakimś miejscu , ma się okazję być może jeden jedyny raz w życiu, to ominięcie czegoś bardzo istotnego,  pięknego miejsca sprawiłoby mi nieznośny zawód. Owszem wspaniałe jest w takim odkrywaniu spotkać ciekawych ludzi czy choćby kolorowego owada i tego nie zaplanujemy. Trzeba być czujnym aby nas piękne chwile nie ominęły. Czas goni, muszę do pracy nie czytam tym razem idzie prosto z głowy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada

Tak, oczywiście, masz rację, @KapitanJackSparrow. Wczoraj miałam lekką gorączkę i chyba "temu" wzięło mnie na rozważania pseudofilozoficzne. ;)

 

Oczywiście rozumiem, że można poczuć się szczęśliwym i wspominając fajne chwile, i marząc o czymś, czy planując. Bardziej mi może chodziło o to, żeby nam życie nie przelatywało na smętnym czekaniu na coś, co czasem nawet od nas nie zależy,  jak ten wczorajszy księżyc ;) (np. ludzie stale czekają na "dobrą" pogodę - która zdarza się niezwykle rzadko. A czasem wystarczy włożyć nieprzemakalną kurtkę).

 

To tyle niezręcznych  tłumaczeń z mojej strony - i też wracam do pracy. Miłego!

Edytowano przez aliada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
20 minut temu, aliada napisał:

Tak, oczywiście, masz rację, @KapitanJackSparrow. Wczoraj miałam lekką gorączkę i chyba "temu" wzięło mnie na rozważania pseudofilozoficzne. ;)

 

Oczywiście rozumiem, że można poczuć się szczęśliwym i wspominając fajne chwile, i marząc o czymś, czy planując. Bardziej mi może chodziło o to, żeby nam życie nie przelatywało na smętnym czekaniu na coś, co czasem nawet od nas nie zależy,  jak ten wczorajszy księżyc ;) (np. ludzie stale czekają na "dobrą" pogodę - która zdarza się niezwykle rzadko. A czasem wystarczy włożyć nieprzemakalną kurtkę).

 

To tyle niezręcznych  tłumaczeń z mojej strony - i też wracam do pracy. Miłego!

Oczywiście masz rację....Miłego 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
21 godzin temu, aliada napisał:

 Tęsknisz Nomado za czasami sprzed jakichś 10 tysięcy lat ;)

To tłumaczy dlaczego myślę że kiedyś byłam Dinozaurem ;  )

 

A tak na poważnie to zastanawiające jest że eksplorujemy kosmos, rozszczepiamy atom i poznajemy kwarki a nie potrafimy pomóc sobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
20 godzin temu, KapitanJackSparrow napisał:

nastoik. 

 

jedna z wielu przestrzeni.

Na raz i na dwa ;  )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 874
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
    • Gość w kość
      a skąd!   ... aczkolwiek ograniczam🤨
    • Gość w kość
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Dana
    • Gregor
      Lnyavska
    • xxx
      Niepowtarzalny
    • KapitanJackSparrow
      Z CYKLU FAJNY FILM OBEJRZALEH Ołowiane dzieci reż. Macieja Pieprzycy. Serial na (N reklama x 😄). Wyśmienity moim skromnym zdaniem. Myślę, że warto zapamiętać nazwisko tego reżysera, bo liczę na kolejne, równie dobre filmy w jego wykonaniu — takie, które na stałe zapiszą się w jego filmografii i w naszych głowach, podobnie jak omawiany poniżej, nie bójmy się tego slowa- klasyk gatunku. Pan Maciej najwyraźniej przekuł doświadczenie zdobyte przy filmie ,,Jestem mordercą",  bo stworzył nam wybitne widowisko osadzone w rzeczywistości socrealizmu stosowanego. Naprawdę,  starałem się złapać jakiś detal niezgodności w scenografii, czy w kostiumach, czy w zachowaniach ludzi. Wszystko perfekcyjne przeniesione z epoki lat siedemdziesiątych, w tym mentalność i logika myślenia. Reżyser jakby za sprawą wehikułu czasu przenosi nas o 50 lat wstecz w historię, która porusza, wzrusza, ale na pewno nie pozostawia nikogo obojętnym. Naprawdę jestem w szoku, że mamy / niestety mieliśmy taką bohaterkę  jak pani doktor Jolanta Wadowska-Król. I że dopiero za sprawą tego filmu, o niej usłyszałem, o jej dokonaniach, heroizmie i niespotykanej w tamtych czasach odwadze. Ślaska Akademia Medyczna dopiero w 2023 uhonorowała ją doktorem honoris causa. Miło, że przyszła refleksja po latach, refleksja nad krzywdą  wyrządzoną kiedyś tej pani i to przez naukowców. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Akademia nie robiła chyba tego zbyt gorliwie i chętnie, bo zajęło im to blisko 35 lat , aby naprawić swój błąd. Liczę też, że były to ich czyste intencje, a nie z powodem była ekipa filmowa,  która zbierała materiał na film.  Właśnie, film.  W rolę głównej  bohaterki wcieliła się moja ulubienica Joanna Kulig.Ha! Jeśli do tej pory czytelniku tej recenzji nie przekonałem cię do tego filmu to niech zabrzmi to,  że nawet okazały biust tej pani,   nie był w stanie mnie rozproszyć w pochłanianiu odcinka serialu za odcinkiem. Ale co tam pani Joanna ...w serialu  tłoczy się od pełnokrwistych postaci drugoplanowych, że nie w sposób ich wszystkich tu wyróżnić.  Tematem filmu, powiem  krótko  jest ołowica dzieci na Śląsku w pobliżu huty Szopienice.  Szybko się okazuje, że  proste dziś wydawałoby się problemy,  zataczają w tamtych czasach absurdalne kręgi zdarzeń.  Dla przeciwwagi realiów życia ówczesnych robotników i ich rodzin , częstowani jesteśmy archiwalnymi kronikami filmowymi która w tamtych czasach była powszechnym  narzędziem do siania patosowej propagandy. Ten zabieg jeszcze mocniej wciska nas i przenosi do roku 1974.  Zgrzeszyłbym gdybym nie zatrzymał się na chwilę nad muzyką, która rozbrzmiewa i cieszy ucho...Breakaut, Jantar.. Grechuta.  Więcej o filmie nie będzie, nie chcę spojlerować i psuć komuś widowisko. Po prostu jest to pozycja obowiązkowa. Ciekaw jestem też odbioru filmu  przez pokolenie Z. No jeśli w ogóle to obejrzą 😅🤣. Dla mnie smaczne kino, które porusza ciekawy problem który nierzadko możemy jeszcze po dziś dzień obserwować, gloryfikuje zmarłą niedawno panią doktor. Bohaterkę przez duże B. Gorąco polecam.    
    • Gregor
      Derywowanie 
    • Nafto Chłopiec
      Ja pier...dopiero dzisiaj się zorientowałem, że w tym mieście są dwa kluby piłkarskie które w dodatku...grają dzisiaj mecz ze sobą 🤦😡
    • Pieprzna
    • Pieprzna
      Ostatnio byłam tak zawiedziona gdy sąsiad kawaler pokazywał mieszkanie po remoncie 😄
    • Vitalinka
      Aj tam ręczników nigdy nie za wiele, a to są ręczniczki😊 poza tym ja piszę, że JA bym kupiła, a Ty akurat wolisz breloczki i ok🙂
    • Vitalinka
    • Nafto Chłopiec
      Na co mi ręczniki w obecnie liczbie sztuk ok 20? 😴
    • Nafto Chłopiec
    • Aaa...
      Za dużo kawy?
    • Gość w kość
      dziękuję🙂 robię, co mogę😉
    • Gość w kość
      Mam dreszcze, mnożą się I tracę nad sobą kontrolę Bo moc, którą dajesz Jest elektryzująca Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,grease,you_re_the_one_that_i_want.html   o tak!🤨    
    • KapitanJackSparrow
    • Gość w kość
    • Vitalinka
      Trzy strofki Cyprian Kamil Norwid   Nie bluźń, żem zranił Cię, lub jeszcze ranie, Bom Ci ustąpił na mil sześć tysięcy; I pochowałem łzy me, w Oceanie, Na pereł więcej!...   I nie   m y ś l — jak Cię nauczyli w świecie Świątecznych- uczuć — ś w i ą t e c z n i — c z c i c i e l e — I nie mów, ziemskie iż są marne cele — Lecz żyj — raz — przecie!...   I   m y ś l — gdy nawet o mnie mówić zaczną, Że grób to tylko, co umarłe chowa — A   m ó w... że gwiazda ma była rozpaczną, I — bywaj zdrowa...
    • Vitalinka
      spadające brokatowe pisanki, a na dole zajączki i kurczaczki, które je łapią w koszyczki, by się nie rozbiły🤗 (poniosło mnie😉). Ja bym mogła mieć jeszcze śnieg nie wiem czemu mi wyłączyli skoro u mnie -9 stopni i zima❄️
    • Vitalinka
      hahah, ok😄  to się dogadujemy tymi gifami jak "ślepy z głuchym" 😄    
    • Nomada
      Mi raczej chodziło o totalne wyluzowanie przy sobocie.
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...