Skocz do zawartości


Dionizy

Pod wspólnym dachem

Polecane posty

Nomada
19 godzin temu, Dionizy napisał:

 

No tak. Nie da się wszystkiego zmienić ale zawsze warto miec nadzieję

 

Drogi Dyziu ja to wszystko wiem . Wychodzę na przeciw nowemu gdy służy człowiekowi w odwrotnym przypadku staję okoniem.

Technologia ma być dla człowieka a nie człowiek dla technologii.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


KapitanJackSparrow
18 minut temu, Nomada napisał:

Drogi Dyziu ja to wszystko wiem . Wychodzę na przeciw nowemu gdy służy człowiekowi w odwrotnym przypadku staję okoniem.

Technologia ma być dla człowieka a nie człowiek dla technologii.

Człowiek dla technologii 🤔  co to może być? Przykłady z życia poproszę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Ostatnio spierałam się z kierowca auta, który nie chciał zmienić świateł na krótkie, upierając się że ma przełączone na automatyczną zmianę świateł. Efekt był taki że oślepiał jadących z naprzeciwka, ale chciał żeby maszyna za niego myślała. To mnie akurat przeraża.

Postęp postępem, ale nie można przestać myśleć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
23 godziny temu, KapitanJackSparrow napisał:

Człowiek dla technologii 🤔  co to może być? Przykłady z życia poproszę.

Pierwsze z brzegu uzależnienie od telefonu. Fonoholizm widzę wszędzie i jest to chyba najbardziej charakterystyczna cecha uzależnienia od technologii.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
23 godziny temu, Zuzia napisał:

Ostatnio spierałam się z kierowca auta,

musiała być niezła zadyma🤔

9a2403a91871db58f9fb22ee3897c608.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
2 godziny temu, Nomada napisał:

Pierwsze z brzegu uzależnienie od telefonu. Fonoholizm widzę wszędzie i jest to chyba najbardziej charakterystyczna cecha uzależnienia od technologii.

Masz rację. Na mnie nadużywanie telefonów też bardzo źle działa. Ok Telefon jest potrzebny i super mieć w razie co kontakt z kimś pomocnym ale nadużywanie tego bardzo ogranicza wiedzę i myślenie. Dawniej wyjazd samochodem wymagał przygotowania się. Popatrzenia na mapę, ustalenia trasy itd. To wszystko wpływało na to że ludzie wiedzieli jak wygląda Polska gdzie leżą poszczególne miasta itd. Teraz w samrcie uruchamia sie nawigacje i po kłopocie. Mam sąsiada który caly swój czas spędza przy swoim samochodzie traktując go jako jednostkę kultu a nie narzędzie. Takie przykłady można mnożyć i mnożyć U nas w naszej chacie kiedyś BL chciał kupić automatyczny odkurzacz który sam się ładował i co chwilę jezdziłby po podłodze ale Zuzia i Ania szybko mu to wybiły z głowy tłumacząc że po porostu trzeba w sieni zdejmować buciory i czasem nie oglądając sie na innych chwycić za miotłę, zwykły odkurzacz i mopa. Jacek chętnie mu w tym pomaga i jest ok. Ja raczej tego nie robię ale to tylko przez moją wrodzoną delikatność i wrażliwość a poza tym mówilem im żeby moje ślady zostawiali to w sobotę je powycieram

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
21 godzin temu, Dionizy napisał:

 U nas w naszej chacie kiedyś BL chciał kupić automatyczny odkurzacz który sam się ładował i co chwilę jezdziłby po podłodze ale Zuzia i Ania szybko mu to wybiły z głowy tłumacząc że po porostu trzeba w sieni zdejmować buciory i czasem nie oglądając sie na innych chwycić za miotłę, zwykły odkurzacz i mopa. Jacek chętnie mu w tym pomaga i jest ok. Ja raczej tego nie robię ale to tylko przez moją wrodzoną delikatność i wrażliwość a poza tym mówilem im żeby moje ślady zostawiali to w sobotę je powycieram

Bo dom jest do mieszkania, nie ma w nim miejsca na aluzje, podteksty i prowokacje. To nasz azyl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Dziś był pierwszy od dłuższego czasu pogodny dzień. Może słonce nie byli zbyt ciepłe i jaskrawe ale lekkie powiewy wiatru były przyjemne. Pachnące wiosną. Dziś wraz z Nomadą przycięliśmy resztę sterczących badyli róż. Przezimowały dość dobrze i gdy nie stanie się nic złego będą bardzo dorodne. Jeszcze kilka tygodni i trzeba będzie im dać jakiegoś jedzenia. Uzgodniliśmy ze ściółka od kóz będzie dobra.

-Dyziu. Czy te cieńsze zeszłoroczne pędy trzeba wyciąć też?

Zapytała Nomi choć przecież Ona wie o tych krzewach więcej niż ja. Pewnie zaczęła odczuwać zbyt długa ciszę milczącą

-Zostaw je jeszcze. Ostateczne wiosenne cięcie zrobimy jak pojawią się pierwsze zielone pąki.

-Dobrze. Wiedziałam że tak trzeba tylko zastanawiałam się czemu jesteś taki milczący.

Podszedłem do niej bliżej. Przez chwilę patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Czułem płynący z nich radosny spokój i optymizm

-Wiesz Nomi? Czasem ten świat mnie przerasta. Wszystko takie rozpędzone. Kazdy jekiś zabiegany, śpieszący się, Na nic nie ma czasu. Zapominają wszyscy( no prawie wszyscy)

o zwykłym uśmiechu, o powiedzeniu ,,dzień dobry,, O podaniu dłoni. Nie ma czasu na rozmowę z sąsiadem, na posluchanie pierwszych zalotnych treli ptactwa, sprawdzeniu czy już wychodza przebiśniegi.

-No właśnie Dyziek a ty już sprawdziłeś te przebiśniegi i krokusy?

-A są już?

Nie czekając na odpowiedź pobiegłem koło starej studni i domku pod konwaliami do kwietnika na którym co wiosny wychodzily coraz większe kępy tych wiosennych kwiatów

-Nomi!!!! Oszukałas mnie. Jeszcze nie ma ich

Na górnym oszklonym balkonie Zuzia i Ania do plastykowych nibyskrzyneczek pozostałych po zakupach mięsa w biedronce siały roślinki. Ageratum, georginie, pomidorki koktajlowe i kilka innych. Planowały przy tym swoje stroje na ostatni karnawałowy bal w tym roku. No może określenie ,,Bal,, to trochę na wyrost bo przecież planujemy tylko domówkę. Na dole w dużej izbie BL i Jacek obżerali się poączkami. A niech im będzie.

Cieszę się ze tu jestem

Ciekawe jak porzebiorą się dziewczyny

Ja myślałem ze przebiorę się za brzozę Pomaluję się na biało i będę stać w rogu izby z rozłożonymi ramionogałęziami. Teraz myślę ze to chyba trochę głupie. Może zrobie z siebie niedźwiedzia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
4 godziny temu, Nomada napisał:

Bo dom jest do mieszkania, nie ma w nim miejsca na aluzje, podteksty i prowokacje. To nasz azyl

a na tolerancję?

jest miejsce?🤔

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Dnia 6.02.2024 o 21:48, Zuzia napisał:

Ostatnio spierałam się z kierowca auta, który nie chciał zmienić świateł na krótkie, upierając się że ma przełączone na automatyczną zmianę świateł. Efekt był taki że oślepiał jadących z naprzeciwka, ale chciał żeby maszyna za niego myślała. To mnie akurat przeraża.

Postęp postępem, ale nie można przestać myśleć.

Co prawda nie będę pisać o samochodach, ale podpięłam się po wypowiedź, bo jakże ważne jest myślenie.

Zapewne nie obcy Wam jest czat GPT. Teraz dzieci, młodzież i studenci nie muszą odrabiać lekcji czy pisać prac na zaliczenie, bo uczyni to za nich  sztuczna inteligencja.

Nie wiem czy cieszyć się z tego czy strach się bać jakich głąbów będzie mieć społeczeństwo.

@Dionizy U mnie Koszałek Opałek nie znalazł oznak wiosny, bo ziemię i drzewa okrywa śnieg.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
19 godzin temu, Gość w kość napisał:

a na tolerancję?

jest miejsce?🤔

hmm tolerancja

Kojarzy mi się z biurem poselskim.

 

Dla mnie dom to zrozumienie i wyrozumiałość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
15 minut temu, Nomada napisał:

Kojarzy mi się z biurem poselskim.

hmm,

wszystko co poselskie nie kojarzy mi się dobrze,

nie toleruję,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
12 godzin temu, Dżulia napisał:

U mnie Koszałek Opałek nie znalazł oznak wiosny, bo ziemię i drzewa okrywa śnieg.

No bo teraz jest taka pora roku kapryśna. Jeden dzień kipi wiosną a na drugi biel śniegu pokrywa trawniki przed domem i ten z tyłu od strony tarasu też To tam w szpalerze hortensji który jest wyściółkowany przez Bilego i Jacka zrąbkami jest trochę mniej zmarznięta ziemi i to tam na wierzchu są już liście krokusów i przebiśniegów. Jeszcze bez kwiatów no ale już są.

Dzisiaj Zuzia kiepsko się czuje. Ma załzaweione oczy kaszle a nos ma czerwony od kataru. Nie wiadomo czy to tylko przeziębienie o które teraz tak łatwo a może to grypa. Tak czy owak konieczne jest by to wyleżeć w łózko i nie zarażać innych. Myślę ze trzeba zasięgnąc porady u naszej zielarki Nomady. Ona wie co jest najrozsądniej robić w takiej sytuacji. Może opowie co i jak robić gdy dopadnie przeziębienie. 

Dobrze że ja nie choruję. Chyba życie morsa robi swoje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
Dnia 9.02.2024 o 23:14, Dionizy napisał:

.

Dzisiaj Zuzia kiepsko się czuje. Ma załzaweione oczy kaszle a nos ma czerwony od kataru. Nie wiadomo czy to tylko przeziębienie o które teraz tak łatwo a może to grypa. Tak czy owak konieczne jest by to wyleżeć w łózko

O rety, o odporność dbamy przez cały rok ale najintensywniej skupiamy się na niej wczesną jesienią. 

Masz rację że Zuzia musi leżeć i to pod ciepłą kołderką. Rosół już ugotowałam i kompot z czerwonej porzeczki, na dokładkę herbata z owoców dzikiej róży. Zuzia potrzebuje teraz dużo witaminy C. Inhalacje z solą kłodawską i olejkiem sosnowym złagodzą katar i kaszel. A Ty otocz ją opieką, miłością i cierpliwością. Zasługuje na to bo jest bardzo dobrą kobietą. Za kilka dni będzie zdrowa. A latem kąpiele słoneczne obowiązkowe :  )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
Dnia 8.02.2024 o 22:04, Dionizy napisał:

 

Ja myślałem ze przebiorę się za brzozę Pomaluję się na biało i będę stać w rogu izby z rozłożonymi ramionogałęziami. Teraz myślę ze to chyba trochę głupie. Może zrobie z siebie niedźwiedzia?

A może zamiast się przebierać wyjdziesz ze mną na ogród. Rozpalimy ognisko. Ja nie przepadam za takimi zabawami. 

Myślę że imprezowicze gdy zgłodnieją chętnie do nas wyjdą zjeść upieczoną na patyku kiełbaskę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
Dnia 9.02.2024 o 19:39, Gość w kość napisał:

hmm,

wszystko co poselskie nie kojarzy mi się dobrze,

nie toleruję,

no tak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
3 godziny temu, Nomada napisał:

Inhalacje z solą kłodawską i olejkiem sosnowym złagodzą katar i kaszel. A Ty otocz ją opieką, miłością i cierpliwością. Zasługuje na to bo jest bardzo dobrą kobietą. Za kilka dni będzie zdrowa.

Jest już znacznie lepoej. Już nie budzi mnie i pozostałych domowników swoim. Chyba najbardziej na tym kaszlu cierpiała Ania bo przecież jej pokoik dzieli od pokoju Zuzi tylko cienka ścianka i wstawała rankiem do pracy nie do końca wyspana. BL też trochę na to psioczył no ale on zawsze psioczy. No chyba że na stole jest szarlotka a w lodówce ktoś ustawi Heńki.

Powiedz mi Nomi jak zdobyć olejek sosnowy. Czy jedyną drogą jest sklep ze zdrową żywnością lub apteka?

Ja zbieram w maju pędy sosnowe które rewelacyjnie wpływają na moją skórę i są znakomite jako napary i inhalacje ale jak uzyskać olej? Nie wiem. 

Do Wszystkich odczuwam miłość a każdy kto jest chory potrzebuje trochę cierpliwości i opieki.

3 godziny temu, Nomada napisał:

A może zamiast się przebierać wyjdziesz ze mną na ogród. Rozpalimy ognisko.

No i stało się jak u Fredry w ,,Panu Jowialskim,,

,,,

 

Osiołkowi w żłoby dano
W jeden owies, w drugi siano.
Uchem strzyże, głową kręci,
I to pachnie i to nęci;
Od któregoż teraz zacznie,
Aby sobie podjeść smacznie?
Trudny wybór, trudna zgoda:
Chwyci siano, owsa szkoda,
Chwyci owies, żal mu siana.
I tak stoi aż do rana,
A od rana do wieczora;
Aż nareszcie przyszła pora,

Że Oślina pośród jadła
Z głodu padła.,,,*

Uwielbiam zapach ogniska i jego migoczące piękno zmysłowe. Nigdy w żadnej innej scenerii rozmowy nie smakują aż tak. Do tego odgłosy nocy i rozgwieżdżone niebo. I towarzystwo uroczej osoby.

No ale lubię też chwile beztroskiej szalonej zabawy. Przebieranie się za kogoś innego. Dużo beztroskiego śmiechu dobra muzyka tańce. Lubię radosne szaleństwa. Tak ich mało w tym naszym życiu.

A może tak połączyć jedno z drugim?

Jutro ostatnia szansa w tym karnawale.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
28 minut temu, Dionizy napisał:

No ale lubię też chwile beztroskiej szalonej zabawy. Przebieranie się za kogoś innego. Dużo beztroskiego śmiechu dobra muzyka tańce. Lubię radosne szaleństwa. Tak ich mało w tym naszym życiu.

A może tak połączyć jedno z drugim?

Jutro ostatnia szansa w tym karnawale.

Za kogo się ostatnio przebrałeś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
4 godziny temu, Nomada napisał:

Zuzia musi leżeć i to pod ciepłą kołderką. Rosół już ugotowałam i kompot z czerwonej porzeczki, na dokładkę herbata z owoców dzikiej róży. Zuzia potrzebuje teraz dużo witaminy C. Inhalacje z solą kłodawską i olejkiem sosnowym złagodzą katar i kaszel.

Leżę ile mogę, ale już nie mogę. Zażywałam jeszcze propolisową nalewkę na spirytusie, dodawałam kilkanaście kropli do niewielkiej ilości wody i to kilka razy dziennie piłam. Chyba też pomogło. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
20 godzin temu, Zuzia napisał:

Za kogo się ostatnio przebrałeś?

Przebrał się chyba za osiołka, lubi się przebierać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
20 godzin temu, Dionizy napisał:

 

No i stało się jak u Fredry w ,,Panu Jowialskim,,

,,,

 

Osiołkowi w żłoby dano
W jeden owies, w drugi siano.
Uchem strzyże, głową kręci,
I to pachnie i to nęci;
Od któregoż teraz zacznie,
Aby sobie podjeść smacznie?
Trudny wybór, trudna zgoda:
Chwyci siano, owsa szkoda,
Chwyci owies, żal mu siana.
I tak stoi aż do rana,
A od rana do wieczora;
Aż nareszcie przyszła pora,

Że Oślina pośród jadła
Z głodu padła.,,,*

 

Przepraszam, nie chciałam postawić Ciebie w niezręcznej sytuacji ale przynajmniej wiemy dlaczego od przybytku głowa nie boli. A teraz zmykaj i baw się wyśmienicie. Ja popilnuję ogniska.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
1 godzinę temu, Nomada napisał:

Przebrał się chyba za osiołka, lubi się przebierać.

No tak

To logiczne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
Dnia 12.02.2024 o 22:43, Zuzia napisał:

Za kogo się ostatnio przebrałeś?

Tak naprawdę?

Dobrze powiem chociaż wszyscy dobrze pamiętacie że u nas w domu była domówka i jak zawsze była zadana tematyka. W tym roku było to obozowiska indiańskie ( mam zdjęcia ale nie wiem jak pokazać) W salonie ustawiony zostało tipi a przy ognisku (sztucznym) zasiadły dzieci z całej wsi. Ja byłem oczywiście wodzem o imieniu nadanym przez szczep Brudna Stopa. To chyba dlatego że prawie zawsze chodzę na boso, nawet zimą, no i moje stopy często są faktycznie brudne aż do wieczora. Zuzia była w wykonanym w 100% przez siebie stroju Pięknej Apanachi ale zgromadzeni nazwali ją Zwiewny Motyl. Nomi była wystrojona za szamankę ( bardzo gustownie) Dbała by wszyscy zachowywali się w zgodzie z prawami natury i tradycji. Kapitan jak zwykle nie poszedł z duchem czasu i zabawy. Pozostał  w swoim ulubionym stroju KJS tłumacząc że przypłynął właśnie z Hiszpanii by sprzedać dwa białe konie za wóz złota ale wszyscy do kogo się zwracał w tej sprawie odpowiadali mu w narzeczu indiańskim ,,Dżamba,,  Ania nie za bardzo musiała się przebierać ponieważ posiada czarne długie włosy  i wystarczyła zasadniczo tylko beżowa opaska na nie i kulka piór jastrzębia które jesienią BL przyniósł z łąki jako swoje trofeum po spacerze. Ania jest posiadaczką południowej karnacji tek że wszystko pięknie ze sobą się dopasowało łącznie z tuniką ekri. 

Nie wiem tylko dlaczego Monika włożyła długi do samej ziemi pióropusz i męskie odzienie przecież ona ma atrybuty do zaimponowania. No tak. Było jeszcze kilka osób ale nie będe tu opowiadać wszystkiego powiem tylko że ten taniec ognia o północy przy prawdziwym ognisku rozpalonym na gumnie zrobił wrażenie Szczególnie zaś nawoływania do Manitu o pomyślność dla wszystkich ludzi dobrej woli.

Tak. To już minęło podobnie jak zbyt krótki jak co roku karnawał Nie pomogło nawet że ostatni wieczór wystąpiłem w stroju brazylijskiej tancerki i wywijałem pupą w rytm dudniącej samby

Dziś już środa popielcowa.

Czas na pogodzenie się z tym że wcześniej czy później odejdziemy z tego świata. To nie jest zła myśl. Ona pozwala dopiero w pełni żyć, cieszyć się każdym dniem podarowanym nam przez los ze świadomością że powtórki nie będzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada

Na koniec  była jeszcze wyciągnięta przez Dyzia ze specjalnego schowka indiańska fajka, czyli kalumet,  z kamienną główką i długim drewnianym cybuchem, ozdobionym przez dawnych i obecnych mieszkańców domu. Każdy umieścił na nim kiedyś swój znak rozpoznawczy. Czasem to po prostu wyrzeźbione inicjały, czasem jakiś ważny dla kogoś symbol. Niektóre są świeże i wyraźne, inne zatarte i trzeba się było dobrze przyjrzeć, żeby je odczytać i połączyć z dawno niewidzianymi postaciami.

W blasku ogniska podawaliśmy sobie kalumet z rąk do rąk, wspominaliśmy, ktoś snuł plany wędrówek na kolejny rok, a potem już tylko siedzieliśmy w ciszy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 885
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Klasykami Waść poleciał to może i ja poszperam w pamięci ?     Dużo roboty jeszcze dzisiaj przede mną, to sobie uprzyjemnię trochę czas.      Ale najpierw kilka świeżynek        
    • Niekulturalny
      "Drzewa i ich powiązania" (Trees and Other Entanglements) - film dokumentalny w reżyserii Irene Taylor. Wygląda jak nakręcony na zlecenie firmy trudniącej się wyrębem drzew i ocieplaniem wizerunku właściciela, jednak nie jest typową propagandą. Może być impulsem do zastanowienia nad ideą panowania człowieka nad naturą i światem, w którym żyje. Ukazuje techniki, jakimi człowiek posługuje się, by czuć się lepiej w tej roli. Jedną z tych technik jest sztuka. W tym przypadku sztuka bonsai. Mistrzowie bonsai kochają swoje "dzieła", nawet któryś przyznaje, że jego stosunek do jego drzewek jest intymny. Wzrusza się i szczyci opieką. Nawet nie zauważając przy tym, że jest to tworzenie na kanwie "cierpienia", zmuszania organizmu do życia w bardzo okrojonych warunkach. Tak, by hamować jego wzrost. Sztuka nie jest jedyną zasłoną. Możemy się przyjrzeć przywiązaniu konkretnych ludzi do drzew. Powiązaniu ich wspomnieniami z  życiem ludzi posiadających lub uprawiających jakiś kawałek ziemi.  Jest też trochę o fotografii. O zachowywaniu pamięci o konkretnych drzewach, które przeżyły szmat czasu, aż nadszedł ich kres i ich potęga pozostaje już jedynie na papierze. Gra sentymentu, wzniosłych uczuć i... nieobecność żalu na widok wyrębu. "Kiedyś powiedziałem, że drzewa są rośliną uprawną i miałem rację" - to cytat z amerykańskiego przedsiębiorcy branży drzewnej. Warto obejrzeć. Nie jest to atak na przemysł i po komentarzach na Filmweb widać, że ten film może też wzruszać. 
    • la primavera
      Długo trzeba było czekać na Twoją refleksję o filmie.  Miło,  że w końcu pojawiła się.  Swojej nie dodam,  bo widziałam tylko kawałek  i nie zaciekawił mnie. A Monia nie chciała dokończyć  😉   Życie 🙂   Słuchałam rozmowy z Romanem Rogowieckim, który zachwalał serial  ,,Jedyna" o szczęśliwym świecie, który tym szczęściem.tłamsi. I o tych kilku,którzy chcą powrotu normalności. Seriale oglądam rzadko, ale może ten warto będzie obejrzeć.    
    • la primavera
      ,,Amundsen " z 2019 r Film przedstawia  Roalda Amundsena- zdobywcę bieguna południowego, brata, kochanka, kapitana, Norwega. Poznajemy go w tych wszystkich rolach, bo film nie opowiada o tej jednej słynnej wyprawie ale obejmuje większa część jego życia  i do głosu dochodzą ludzie z jego otoczenia i jego bliscy, np brat Leon, który  długo trwał przy nim, wspierał i finansował jego wyprawy. Dzięki temu mamy obraz Amundsena nie tylko zdobywcy ale i człowieka,  ze wszystkimi jego wadami, z trudnym charakterem,  bez empatii, skupionego na sobie. Ale czy człowiek, który dociera tam, gdzie innych jeszcze nie bylo, może byc pozbawiony cech przywódczych,  wręcz autorytarnych? Wybujałe ego, które pchało go w tym wyścigu o palmę bycia pierwszym człowiekiem na biegunie,  nie odebrało mu jasności oceny sytuacji, dzięki czemu podejmowal właściwe decyzje podczas wyprawy,  którą solidnie przygotował, skupiając się na współdziałaniu  z naturą  a nie pokonywaniu jej.  Mnie film zaciekawił, spodobał mi się -surowe kino, chlodni bohaterowie, śnieg i mróz. I Pål Sverre Valheim Hagen jako Amundsen
    • Ups...
      Nie wiem, jak to się stało, że napisałem "żeczy"  Może to też jest istotne przy tym opisie filmu? W jakimś sensie wszystko ma znaczenie. Również to, że reżyser, zgodnie z zapowiedzią, nie nakręcił potem nic nowego. Jakieś takie stopienie życia z refleksją. Życie tzw. realne przemieszane z ideą, fantazją, uczuciem i jego zanikaniem. Doskonałość chyba nie istnieje. Pojawiają się błędy i potknięcia. Upadki i bezsilność. Jak u F. Nietzsche.
    • Trop Gloter
      16 lutego 1900 r. trzy państwa (USA, Wielka Brytania i Niemcy) podpisały układ o oddaniu zachodniej części archipelagu Samoa (wyspy Upolu i Savaiʻi) pod zwierzchnictwo Niemiec. Była to ostatnia kolonialna zdobycz Niemiec. Niemieckie zwierzchnictwo nad tą częścią archipelagu zakończyło się po 14 latach, gdy wspomniane wyspy zajęła armia Nowej Zelandii.
    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
    • Gość w kość
      a skąd!   ... aczkolwiek ograniczam🤨
    • Gość w kość
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Dana
    • Gregor
      Lnyavska
    • xxx
      Niepowtarzalny
    • KapitanJackSparrow
      Z CYKLU FAJNY FILM OBEJRZALEH Ołowiane dzieci reż. Macieja Pieprzycy. Serial na (N reklama x 😄). Wyśmienity moim skromnym zdaniem. Myślę, że warto zapamiętać nazwisko tego reżysera, bo liczę na kolejne, równie dobre filmy w jego wykonaniu — takie, które na stałe zapiszą się w jego filmografii i w naszych głowach, podobnie jak omawiany poniżej, nie bójmy się tego slowa- klasyk gatunku. Pan Maciej najwyraźniej przekuł doświadczenie zdobyte przy filmie ,,Jestem mordercą",  bo stworzył nam wybitne widowisko osadzone w rzeczywistości socrealizmu stosowanego. Naprawdę,  starałem się złapać jakiś detal niezgodności w scenografii, czy w kostiumach, czy w zachowaniach ludzi. Wszystko perfekcyjne przeniesione z epoki lat siedemdziesiątych, w tym mentalność i logika myślenia. Reżyser jakby za sprawą wehikułu czasu przenosi nas o 50 lat wstecz w historię, która porusza, wzrusza, ale na pewno nie pozostawia nikogo obojętnym. Naprawdę jestem w szoku, że mamy / niestety mieliśmy taką bohaterkę  jak pani doktor Jolanta Wadowska-Król. I że dopiero za sprawą tego filmu, o niej usłyszałem, o jej dokonaniach, heroizmie i niespotykanej w tamtych czasach odwadze. Ślaska Akademia Medyczna dopiero w 2023 uhonorowała ją doktorem honoris causa. Miło, że przyszła refleksja po latach, refleksja nad krzywdą  wyrządzoną kiedyś tej pani i to przez naukowców. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Akademia nie robiła chyba tego zbyt gorliwie i chętnie, bo zajęło im to blisko 35 lat , aby naprawić swój błąd. Liczę też, że były to ich czyste intencje, a nie z powodem była ekipa filmowa,  która zbierała materiał na film.  Właśnie, film.  W rolę głównej  bohaterki wcieliła się moja ulubienica Joanna Kulig.Ha! Jeśli do tej pory czytelniku tej recenzji nie przekonałem cię do tego filmu to niech zabrzmi to,  że nawet okazały biust tej pani,   nie był w stanie mnie rozproszyć w pochłanianiu odcinka serialu za odcinkiem. Ale co tam pani Joanna ...w serialu  tłoczy się od pełnokrwistych postaci drugoplanowych, że nie w sposób ich wszystkich tu wyróżnić.  Tematem filmu, powiem  krótko  jest ołowica dzieci na Śląsku w pobliżu huty Szopienice.  Szybko się okazuje, że  proste dziś wydawałoby się problemy,  zataczają w tamtych czasach absurdalne kręgi zdarzeń.  Dla przeciwwagi realiów życia ówczesnych robotników i ich rodzin , częstowani jesteśmy archiwalnymi kronikami filmowymi która w tamtych czasach była powszechnym  narzędziem do siania patosowej propagandy. Ten zabieg jeszcze mocniej wciska nas i przenosi do roku 1974.  Zgrzeszyłbym gdybym nie zatrzymał się na chwilę nad muzyką, która rozbrzmiewa i cieszy ucho...Breakaut, Jantar.. Grechuta.  Więcej o filmie nie będzie, nie chcę spojlerować i psuć komuś widowisko. Po prostu jest to pozycja obowiązkowa. Ciekaw jestem też odbioru filmu  przez pokolenie Z. No jeśli w ogóle to obejrzą 😅🤣. Dla mnie smaczne kino, które porusza ciekawy problem który nierzadko możemy jeszcze po dziś dzień obserwować, gloryfikuje zmarłą niedawno panią doktor. Bohaterkę przez duże B. Gorąco polecam.    
    • Gregor
      Derywowanie 
    • Nafto Chłopiec
      Ja pier...dopiero dzisiaj się zorientowałem, że w tym mieście są dwa kluby piłkarskie które w dodatku...grają dzisiaj mecz ze sobą 🤦😡
    • Pieprzna
    • Pieprzna
      Ostatnio byłam tak zawiedziona gdy sąsiad kawaler pokazywał mieszkanie po remoncie 😄
    • Vitalinka
      Aj tam ręczników nigdy nie za wiele, a to są ręczniczki😊 poza tym ja piszę, że JA bym kupiła, a Ty akurat wolisz breloczki i ok🙂
    • Vitalinka
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...