Skocz do zawartości


Dżulia

Śmierć, a co dalej?

Polecane posty

Dżulia
Dnia 28.08.2021 o 23:36, Aco napisał:

Często lekarze lekceważą książkowe objawy, bo mają to zwyczajnie w dupie żeby rozpocząć głębszą diagnostykę. Jak ktoś choruje na nadciśnienie, cukrzycę, to lekarz tylko przepisze tabletki, insulinę itd. Oczywiście najpierw uświadamia i mówi na temat choroby(często jest jakieś szkolenie) a potem jesteśmy skazani sami na siebie. Taka niestety jest prawda.

Muszę przyznać Ci rację, bo często tak bywa.

Myślę, że lekarze nie lekceważą objawów książkowych, a zwyczajnie ich nie znają lub zapomnieli. Nigdy nie uczyłeś się dzień wcześniej przed egzaminem?

Większość studentów tak robi, a taka wiedza szybko się ulatnia, bo jest nieutrwalona.

 

Często przy spotkaniu, kiedy cukier spada podpowiadam by zmniejszyć sobie dawkę insuliny i kontrolować cukier, a odp. brzmi, ale doktor tak kazał brać...kazał, a cukier jest 50.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Dżulia
Dnia 29.08.2021 o 07:31, Pieprzna napisał:

Przywrócić siły życiowe umierającemu? Absurd. Kiedy wiesz, że to już czyjeś ostatnie godziny na tym świecie, możesz działać dwutorowo. Zadbać o komfort ostatnich chwil życia doczesnego i ułatwić przejście do życia wiecznego modlitwą.

Nigdy nie jest wiadome, jakie zmysły są wyostrzone w agonii i nic nie robiąc przy takim pacjencie uświadamiamy mu, że jest już po nim.

Ten absurd jest zrozumiały dla stojących obok umierającego, ale umierający być może mieć właśnie taki komfort, że jest nim zainteresowanie.

Wg. mnie nie trzeba się modlić jeśli ktoś żyje, a dopiero w momencie kiedy nastąpi śmierć. Dusza jest koło ciała aż do pogrzebu, więc wie o tym co się dzieje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
2 minuty temu, Dżulia napisał:

Nigdy nie jest wiadome, jakie zmysły są wyostrzone w agonii i nic nie robiąc przy takim pacjencie uświadamiamy mu, że jest już po nim.

Ten absurd jest zrozumiały dla stojących obok umierającego, ale umierający być może mieć właśnie taki komfort, że jest nim zainteresowanie.

Pewnie wszyscy tutaj wypowiadający się mają różne doświadczenia i wyobrażenia o okolicznościach umierania. Jedni towarzyszyli komuś w szpitalu podłączonemu do aparatury, drudzy w domu świadomym co się zaraz stanie starcom, albo jeszcze w innych okolicznościach. Zachowanie będzie różne w zależności od stanu osoby ochodzącej, więzi jaka jest między nią a towarzyszami umierania, pobożności obu stron, itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Dnia 29.08.2021 o 12:13, Aco napisał:

Co nie zwalnia lekarza z obowiązku dalszej diagnostyki jeżeli pacjent zgłasza problemy i widzi u siebie niepokojące objawy.

Cytat

 

  Nie zawsze jest tak jak w książce

Zawsze jest wszystko zapisane, ale trzeba wiedzieć, gdzie szukać.

Kiedy mój syn był dzieckiem nie było szczepień p/odrze.

Miał wys. temp. i zmiany na skórze...nie opisuję drogi jak trafiłam do prywatnego mieszkania lekarki, którą trochę znałam.

Miała malowanie mieszkania...bałagan totalny, nie chciała się zgodzić przyjść na wizytę, bo jak później powiedziała, myślała, że przesadzam, ale ogarnęła się i mąż ją przywiózł.

Zbadała i powiedziała, że odra jest na pewno, a co jeszcze ona nie wie.

To była sobota pod wieczór...dostał leki jakie zaleciła i czekaliśmy na poprawę.

Na drugi dzień (niedziela 8-a rano) przyjechała bez zapowiedzi i od progu powiedziała: już wiem, co to jest. Wyjaśniła, że całą noc siedziała w książkach i znalazła...to była krwawa odra, która od wielu lat się nie ujawniała, nie było zachorowań, więc ona na studiach nie widziała, ani się o tym nie uczyła...ale znalazła.

Tacy lekarze obecnie są tylko w bajkach.

Cytat

Co nie zwalnia lekarza z obowiązku dalszej diagnostyki jeżeli pacjent zgłasza problemy i widzi u siebie niepokojące objawy.

 

Oczywiście, że tak powinno być, ale nie ma pieniędzy i nie ma badań...w NFZ pusto.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Przed chwilą, Pieprzna napisał:

Pewnie wszyscy tutaj wypowiadający się mają różne doświadczenia i wyobrażenia o okolicznościach umierania. Jedni towarzyszyli komuś w szpitalu podłączonemu do aparatury, drudzy w domu świadomym co się zaraz stanie starcom, albo jeszcze w innych okolicznościach. Zachowanie będzie różne w zależności od stanu osoby ochodzącej, więzi jaka jest między nią a towarzyszami umierania, pobożności obu stron, itd.

Jasne, każdy inaczej umiera i każdy inaczej towarzyszy przy umieraniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
37 minut temu, Dżulia napisał:

To też prawda, wile osób cierpiących mówi o tym, że chce umrzeć.

 

niektórzy tak silnie wyrażają taką potrzebę albo podejmują tak dużo prób samobójczych, że w krajach gdzie jest dozwolona eutanazja albo się już ich nie ratuje i pozwala umrzeć albo pomaga w odejściu z tego świata.  Dlatego rodzi się pytanie czy samo "pilnowanie" aby po prostu ktoś sobie czegoś nie zrobił to wystarczająca pomoc w takich depresjach. Zapewne nie. Czy są jakieś inne możliwości - trudno powiedzieć. Ja  miałem myśli samobójcze ale prób nie. Ratowało mnie to, że przed śmiercią chciałem zawsze jakoś uporządkować swoje sprawy a gdy to już następowała jakaś poprawa, która pozwalała mi dalej żyć  - i tak dalej....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
21 minut temu, Dżulia napisał:

Zawsze jest wszystko zapisane, ale trzeba wiedzieć, gdzie szukać.

Kiedy mój syn był dzieckiem nie było szczepień p/odrze.

 

 

o jej - kiedy to było - oczywiście można znaleźć. Przed 1975 rokiem - bo od tego roku odra znalazła się obowiązkowo w kalendarzu szczepień. Czyli masz dorosłego syna  ?

 

Oczywiście - dobrze, że lekarz się szybko na tej chorobie poznał (choć szczególnego leczenia i tak nie było) ale w tamtych czasach przed erą szczepień pewnie jednak była to na tyle częsta choroba, że nie stanowiła aż tak wielkiego problemu aby na podstawie znanych objawów ją rozpoznać. Natomiast dzisiaj pewnie byłoby bardzo trudno bo jak wiadomo prawie jej nie ma i kto dziś widział chorego z odrą? Szczepienia ją w zasadzie wyeliminowały i to jest dodatkowy argument przeciw antyszczepionkowcom.

 

Dziś chodzi nie o choroby częste bo te może i łatwiej rozpoznać ale takie, które są niezmierną rzadkością. Część tych rzadkich chorób łatwiej się rozpoznaje przez to, że albo są badania przesiewowe albo zostały nagłośnione przez media jak rdzeniowy zanik mięśni (zresztą też są wdrażane badania przesiewowe noworodków) ale część bardzo rzadkich chorób niestety są pewnie tak rzadko spotykane, że przeczytanie o nich w książkach może nie pomóc w ich szybkim rozpoznaniu. Czasami zresztą i tak nie ma lekarstwa - np. moja koleżanka  zachorowała  na Creutzfeldta-Jakoba. Już nie żyje. Trudno winić, że pierwszy lekarz do którego przyszła a nawet wielu innych się w tym nie połapał tym bardziej, że ona sama upierała się, że ugryzł ją kleszcz i  jako pacjentka upierała się może to być borelioza (której w kółko szukano)  a wyniki laboratoryjne były długi czas niejednoznaczne.

Edytowano przez ddt60

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
12 minut temu, Dżulia napisał:

Oczywiście, że tak powinno być, ale nie ma pieniędzy i nie ma badań...w NFZ pusto.

 

 

 

w Polsce już nie ma prawie komu leczyć. I jak będzie tak dalej z kadrami to będzie jeszcze gorzej. Pewnie pusta kasa NFZ na pewno w tym nie pomoże.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Przed chwilą, ddt60 napisał:

o jej - kiedy to było - oczywiście można znaleźć. Przed 1975 rokiem - bo od tego roku odra znalazła się obowiązkowo w kalendarzu szczepień. Czyli masz dorosłego syna  ?

W 1975 r. wyszło rozporządzenie, ale szczepić zaczęto później.

Mam dwu dorosłych...jeśli to Cię tak interesuje.

Przed chwilą, ddt60 napisał:

Oczywiście - dobrze, że lekarz się szybko na tej chorobie poznał (choć szczególnego leczenia i tak nie było) ale w tamtych czasach przed erą szczepień pewnie jednak była to na tyle częsta choroba, że nie stanowiła aż tak wielkiego problemu aby na podstawie znanych objawów ją rozpoznać.

U mojego syna był problem, bo było wiele badań...nawet z laboratorium przyjeżdżano do domu. 

Zwyczajnie nie potrafili postawić rozpoznania, dopiero lekarka o której wspomniałam dociekała co to jest.

Przed chwilą, ddt60 napisał:

Natomiast dzisiaj pewnie byłoby bardzo trudno bo jak wiadomo prawie jej nie ma i kto dziś widział chorego z odrą? Szczepienia ją w zasadzie wyeliminowały i to jest dodatkowy argument przeciw antyszczepionkowcom.

Są zachorowania, ale nie jest tak ciężki przebieg.

To jest prawdziwa szczepionka...obecnie tzw. skojarzona czyli p/odrze. śwince i różyczce razem.

Przed chwilą, ddt60 napisał:

 Czasami zresztą i tak nie ma lekarstwa - np. moja koleżanka  zachorowała  na Creutzfeldta-Jakoba. Już nie żyje. Trudno winić, że pierwszy lekarz do którego przyszła a nawet wielu innych się w tym nie połapał tym bardziej, że ona sama upierała się, że ugryzł ją kleszcz i  jako pacjentka upierała się może to być borelioza (której w kółko szukano)  a wyniki laboratoryjne były długi czas niejednoznaczne.

Są choroby stare i nowe i na wiele nie ma leczenia.

Zwyczajnie nie zrobiono wszystkiego by rozpoznać wcześniej chorobę...być może wtedy coś udałoby się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Przed chwilą, ddt60 napisał:

 

w Polsce już nie ma prawie komu leczyć. I jak będzie tak dalej z kadrami to będzie jeszcze gorzej. Pewnie pusta kasa NFZ na pewno w tym nie pomoże.

Takie mamy czasy i taki rząd lepiej dać pieniądze na tv niż na uposażenie pracowników medycznych, czy dla chorych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
1 godzinę temu, Dżulia napisał:

Muszę przyznać Ci rację, bo często tak bywa.

Myślę, że lekarze nie lekceważą objawów książkowych, a zwyczajnie ich nie znają lub zapomnieli. Nigdy nie uczyłeś się dzień wcześniej przed egzaminem?

Większość studentów tak robi, a taka wiedza szybko się ulatnia, bo jest nieutrwalona.

 

Często przy spotkaniu, kiedy cukier spada podpowiadam by zmniejszyć sobie dawkę insuliny i kontrolować cukier, a odp. brzmi, ale doktor tak kazał brać...kazał, a cukier jest 50.

Pewnie dużo w tym racji co napisałaś, że zapomnieli. Nie myli się ten co nic nie robi, ale lekarz to jednak poważny zawód od którego diagnozy często zależy życie innych osób i on powinien w zasadzie się nie mylić. Przede wszystkim jeżeli nie jest czegoś pewien, to powinien się skonsultować z innym lekarzem,  a nie wróżyć z fusów. Żeby nie zabrzmiało to źle, to ja nie mam zamiaru nikogo tutaj linczować, ale fakty są takie, a nie inne i tak jak napisałaś w innym poście ( że to tylko w bajkach tacy lekarze jak Twój przypadek) Druga strona medalu jest taka, że ludzie czasami nic nie wiedzą na temat swojej choroby( historia z cukrem 50, bo lekarz tak kazał)??‍♂️ Zero własnej inwencji. Czasami jest tak, że nawet niewiedzą jakie leki biorą. To jest dla mnie nie do pomyślenia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
10 minut temu, Dżulia napisał:

Takie mamy czasy i taki rząd lepiej dać pieniądze na tv niż na uposażenie pracowników medycznych, czy dla chorych.

Też prawda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
7 minut temu, Aco napisał:

on powinien w zasadzie się nie mylić.

ciekawa sprawa - jak Pan Bóg?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
58 minut temu, ddt60 napisał:

niektórzy tak silnie wyrażają taką potrzebę albo podejmują tak dużo prób samobójczych, że w krajach gdzie jest dozwolona eutanazja albo się już ich nie ratuje i pozwala umrzeć albo pomaga w odejściu z tego świata.

Mam wątpliwości spore co do eutanazji z powodu depresji dlatego, że nasilenie choroby może być zmienne. 

Pamiętam jeden przypadek pewnej młodej holenderki, która usilnie chciała odejść i w końcu jej pozwolono bo jak twierdzili lekarze wszystkie metody zostały wyczerpane i byli bezsilni. Nie doszło do tej eutanazji w efekcie bo się wycofała tłumacząc poprawa samopoczucia. Jak dla mnie szansa zawsze jest na wyzdrowienie i choć czasami trudno w to uwierzyć to warto trwać... 

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
5 minut temu, Arkina napisał:

która usilnie chciała odejść i w końcu jej pozwolono bo jak twierdzili lekarze wszystkie metody zostały wyczerpane i byli bezsilni.

chyba byli bezsilni, bo ona notorycznie podejmowała próby samobójcze - także w szpitalu. Bezsilni byli na pewno. W Polsce oczywiście nie ma eutanazji ale nie potrafilibyśmy zapewne zabezpieczyć jej przed którąś, kolejną próbą samobójczą - co nie oznacza, że popieram generalnie eutanazję  - zwłaszcza w takiej sytuacji

Edytowano przez ddt60

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
59 minut temu, ddt60 napisał:

Dlatego rodzi się pytanie czy samo "pilnowanie" aby po prostu ktoś sobie czegoś nie zrobił to wystarczająca pomoc w takich depresjach. Zapewne nie. Czy są jakieś inne możliwości - trudno powiedzieć. Ja  miałem myśli samobójcze ale prób nie. Ratowało mnie to, że przed śmiercią chciałem zawsze jakoś uporządkować swoje sprawy a gdy to już następowała jakaś poprawa, która pozwalała mi dalej żyć  - i tak dalej....

Ostatnio dziewczyna która znałam wirtualnie popełniła samobójstwo, była sama psychologiem a do tego chorowała długi okres czasu. Odstawiła leki i mimo całego doświadczenia, wiedzy jaka posiadała nie przetrwala. Zwyczajnie ta choroba czasami nie daje szans i jest cholernie podstępna. Mami i oplata jak tylko może...dlatego tak trudno czasami od tego kogoś odwieść, zwyczajnie czeka się na dobry moment. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
Przed chwilą, Arkina napisał:

Ostatnio dziewczyna która znałam wirtualnie popełniła samobójstwo, była sama psychologiem a do tego chorowała długi okres czasu. Odstawiła leki i mimo całego doświadczenia, wiedzy jaka posiadała nie przetrwala. Zwyczajnie ta choroba czasami nie daje szans i jest cholernie podstępna. Mami i oplata jak tylko może...dlatego tak trudno czasami od tego kogoś odwieść, zwyczajnie czeka się na dobry moment. 

 

chyba nawet coś takiego się nazywa "eutanazją bierną" - Ostawianie leków, które trzymają przy życiu aby umrzeć. W onkologii też się takie sytuacje zdarzają

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
5 minut temu, Aco napisał:

Jak zwał, tak zwał. 

i wydaje wam się, że studenci medycyny uczą się na egzamin dzień przed egzaminem? Czy jest to w ogóle na takich studiach możliwe aby przejść tak czyniąc całe studia i dostać dyplom?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
30 minut temu, Dżulia napisał:

Zwyczajnie nie potrafili postawić rozpoznania, dopiero lekarka o której wspomniałam dociekała co to jest.

no tak, ale w tamtych czasach odra nie była rzadką chorobą a dziś tak. Akurat o to mi chodziło. W zasadzie w tamtych czasach można było pewnie widząc wielu takich chorych nie musieć wertować książek aby to rozpoznać. Chyba, ze objawy były bardzo nietypowe i gdy już zrobiono wszystkie możliwe badania i wykluczono pewnie inne choroby infekcyjne to nastąpiła eureka i jeden z lekarzy - ta lekarka wpadła na to rozpoznanie. I tak w sumie chyba leczenia szczególnego nie było bo nie ma chyba leków na odrę do dziś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
9 minut temu, ddt60 napisał:

i wydaje wam się, że studenci medycyny uczą się na egzamin dzień przed egzaminem? Czy jest to w ogóle na takich studiach możliwe aby przejść tak czyniąc całe studia i dostać dyplom?

Po niektórych akcjach z życia wziętych śmiem tak podejrzewać. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
14 minut temu, Arkina napisał:

Ostatnio dziewczyna która znałam wirtualnie popełniła samobójstwo, była sama psychologiem a do tego chorowała długi okres czasu. Odstawiła leki i mimo całego doświadczenia, wiedzy jaka posiadała nie przetrwala. Zwyczajnie ta choroba czasami nie daje szans i jest cholernie podstępna. Mami i oplata jak tylko może...dlatego tak trudno czasami od tego kogoś odwieść, zwyczajnie czeka się na dobry moment. 

 

Kiedyś pisałem o podobnej sytuacji z wychowaniem dzieci (chodzi o psychologa) On sam stwierdził, że mimo swojego doświadczenia i wiedzy, czasami nie potrafi sobie poradzić z własnymi dziećmi ??‍♂️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
54 minuty temu, Aco napisał:

Po niektórych akcjach z życia wziętych śmiem tak podejrzewać. 

nie wiem czy tak książkowa wiedza i ukończone studia w ogóle są wystarczające - zdaje się, że chyba na podstawie książek nie da się zoperować serca - choć pewnie to jak to zrobić jest tam opisane. Prawdopodobnie wiedza książkowa jest tylko podstawą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
Przed chwilą, ddt60 napisał:

nie wiem czy tak książkowa wiedza i ukończone studia w ogóle są wystarczające - zdaje się, że chyba na podstawie książek nie da się zoperować serca - choć pewnie to jak to zrobić jest tam opisane. Prawdopodobnie wiedza książkowa jest tylko podstawą.

Bez praktyki słabo to widzę. Podobnie jest w innych zawodach. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 731
    • Postów
      263 476
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      980
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    Erazma
    Najnowszy użytkownik
    Erazma
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Astafakasta
      chemia medyczna to jest takie gówno, że wolałbym być skazany na branie narkotyków i krótsze życie przez to
    • Astafakasta
      Każdy w Internecie brzmi jak wyrocznia. Łatwo takiemu człowiekowi uwierzyć, gdy się szuka prawdy. Najchętniej bym ich jednak spalił w jednym kontenerze na małym ogniu. Nie ma tutaj miejsca na: może, chyba, raczej. Mówią tylko: tak jest, bo ja tak twierdzę. A człowiek się męczy latami przez te ich stwierdzenia. Dobrze, że nie mam już nic wspólnego z takimi i ich ludźmi. 
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • LadyTiger
      Ano właśnie, tak to jest z tymi emocjami, ale nie możesz im wejść na głowę, mając taki potencjał w Twojej sytuacji (widziałam Twoje ryciny).  Jestem niewiele młodsza od Ciebie, nie rób z nas emerytów, którym życie przeleciało przed oczami Polecam też z autopsji na social mediach szukać konkretnych informacji, a nie obserwować cudzych profili i się porównywać - to normalne, że ludzie tam koloryzują i pokazują tylko to, co najlepsze.  
    • Astafakasta
      Właśnie robię kurs grafika komputerowego, w niedzielę ma się zacząć i trwać 10 miesięcy, potem jak by wyszło to planuję studia w tym kierunku, gdyby się udało utrzymać w pracy. Dziś jestem na etapie rzucania palenia. Ćwiczę sporo hantlami, to nawet lubię. Uczę się angielskiego. Rysuję prawie co dzień martwe natury. Czytam też co nieco o sztuce. Ale w tym wszystkim jest taki haczyk, bo uważam, że moje dzialania w obrębie grafiki, rysunku czy czytania o sztuce są wymuszone. Boję się że to będzie mnie męczyło w pracy.
    • LadyTiger
      Nie musisz jej pomagać. Ja bym na Twoim miejscu (choć wiesz, nie potrafię się postawić w Twojej sytuacji, ale ja też swoje przeżyłam) nagrywała po kryjomu wszystko.  Moim zdaniem powinieneś zrobić to, co możesz zrobić i co postawi Cię choć trochę w innej pozycji,  czyli zacząć zarabiać.   
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Astafakasta
      Sami pojechali na wakacje, a dla mnie samotność. W chuju mam takich ludzi. Mam nadzieję, że im się też krzywda stanie i umrą z wielkim zawodem życiowym, że to już. 
    • Astafakasta
      Dopóki nie dotknie to zwykłego człowieka ludzie będą olewać te eksperymenty na ludziach robione przez uczciwych lekarzy, powiedzą: to patologia, należało mu się. 
    • Nomada
      No i już za chwilę lato ;  )   Arbuz świetnie nawadnia więc na letnie upały idealny     Arbuz to jeden z najbardziej soczystych i odświeżających owoców, szczególnie popularny w okresie letnim. Jego lekka, słodka konsystencja i wysoka zawartość wody sprawiają, że jest idealnym wyborem na ciepłe dni. Jednak poza swoim orzeźwiającym smakiem, arbuz kryje w sobie bogactwo wartości odżywczych oraz korzyści zdrowotnych. Warto przyjrzeć się, jakie dokładnie składniki odżywcze oferuje ten owoc oraz w jaki sposób może wpłynąć na zdrowie i samopoczucie. Poniższy artykuł omówi zarówno właściwości arbuza, jak i jego pozytywny wpływ na zdrowie. Arbuz - owoc czy warzywo? Poznaj klasyfikację tego soczystego smakołyka Botanicznie rzecz biorąc, arbuz jest owocem, jednak jego pochodzenie i sposób uprawy często sprawiają, że bywa mylony z warzywami. Należy on do rodziny dyniowatych (Cucurbitaceae), do której należą również ogórki, dynie czy melony. Z punktu widzenia kuchni, arbuz jest zazwyczaj spożywany jako owoc, ze względu na swoją słodycz i soczystość. Arbuz to jagoda – roślina, której owoc ma mięsiste wnętrze oraz zewnętrzną, twardą skórkę, co dodatkowo może sugerować jego warzywny charakter. Niemniej jednak, ze względu na swoje właściwości i sposób konsumpcji, w codziennym użyciu arbuz klasyfikowany jest jako owoc. Wartości odżywcze arbuza: Odkryj, jakie składniki odżywcze zawiera Arbuz jest owocem niskokalorycznym, ponieważ aż 90% jego masy stanowi woda. To sprawia, że jest doskonałym wyborem dla osób, które dbają o kaloryczność swojej diety, ale nie chcą rezygnować z orzeźwiających i smacznych owoców. W 100 gramach arbuza znajduje się zaledwie 30 kcal. Pomimo niskiej kaloryczności, arbuz jest bogaty w witaminy i minerały, które wspierają prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Arbuz zawiera m.in.: Witaminę C, która jest silnym antyoksydantem i wspiera układ odpornościowy; Witaminę A w postaci beta-karotenu, który wpływa na zdrowie oczu i wspomaga procesy regeneracyjne skóry; Witaminę B6, która bierze udział w metabolizmie aminokwasów i wspiera układ nerwowy; Likopen, który jest związkiem o silnym działaniu antyoksydacyjnym, znanym z ochrony przed wolnymi rodnikami oraz wspierającym zdrowie serca. Arbuz dostarcza również niewielkich ilości magnezu, potasu i miedzi, które pomagają w regulacji ciśnienia krwi, wspierają funkcje mięśniowe oraz przyczyniają się do ogólnej równowagi elektrolitowej organizmu. Arbuz - właściwości zdrowotne i korzyści dla organizmu Arbuz posiada szereg właściwości zdrowotnych, które czynią go wartościowym dodatkiem do codziennej diety. Przede wszystkim jego wysoka zawartość wody sprawia, że jest doskonałym środkiem nawadniającym. Spożywanie arbuza może wspomóc utrzymanie odpowiedniego poziomu płynów w organizmie, co jest ważne dla prawidłowego funkcjonowania układu krążenia oraz procesów metabolicznych. Arbuz zawiera likopen, który jest silnym antyoksydantem i ma udowodnione działanie ochronne przed stresem oksydacyjnym. Związek ten odgrywa ważną rolę w ochronie komórek przed uszkodzeniami, zmniejszając ryzyko rozwoju chorób sercowo-naczyniowych oraz niektórych nowotworów, zwłaszcza raka prostaty. Spożywanie arbuza może również wspomagać zdrowie skóry – wysoka zawartość beta-karotenu oraz witaminy C sprzyja regeneracji komórek skóry, poprawiając jej elastyczność i kondycję. Czy arbuz jest zdrowy? Poznaj jego pozytywny wpływ na zdrowie Arbuz jest owocem, który można uznać za niezwykle zdrowy, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego właściwości nawadniające oraz niską kaloryczność. Jego regularne spożywanie może wspomóc utrzymanie zdrowia serca, dzięki obecności potasu, który reguluje ciśnienie krwi, oraz likopenu, który chroni naczynia krwionośne przed uszkodzeniami. Dodatkowo, arbuz może wspomagać trawienie dzięki zawartości błonnika pokarmowego, choć w stosunkowo małych ilościach. Jest to owoc, który może stanowić część diety odchudzającej, ponieważ daje uczucie sytości bez nadmiernego obciążania kalorycznego. Witaminy w arbuzie - znajdź naturalne wsparcie dla zdrowia w tym owocu Arbuz jest bogaty w witaminy i minerały, które wspierają różnorodne funkcje organizmu. Najważniejsze z nich to: Witamina C – pełni funkcję silnego antyoksydantu, wspomaga gojenie ran oraz wzmacnia układ odpornościowy. Witamina A – wspiera zdrowie oczu, wspomaga regenerację skóry i korzystnie wpływa na układ odpornościowy. Witamina B6 – uczestniczy w metabolizmie białek, wpływa na zdrowie układu nerwowego i pomaga regulować poziom glukozy we krwi.
    • Nomada
      Bolało mnie kolano ale kiedy okazało się, że ugotowałam moje ulubione buty to zapomniałam o kolanie😴
    • Nomada
      A to by się zgadzało, kawał cholery ze mnie ;  )
    • KapitanJackSparrow
      Uwielbiam tej, zawsze gdy jestem w Kalabrii zamawiam sobie podwójną porcję 😎
    • Astafakasta
      Jeśli ktoś pracuje w służbie zdrowia to ja nie uznaję, że to jest normalny człowiek i nie wpuszczę do siebie, będę izolowal. Odcinam się od tego typu ludzi za krzywdę, której na mnie dokonali. Jedynie sprzataczkom wybaczam. Reszta personelu to takie same dranstwo jak ci wszyscy wszystkowiedzacy lekarze i nie ma znaczenia, czy pracują w osrodkach zdrowia mniejszych czy wiekszych. Na internistke też mam wywalone. Nigdy nikomu krzywdy nie zrobilem gdy nie bylem pod wpływem leków. Zawsze bylem spokojnym, izolujacym się kolesiem jakich wielu. Autorytet lekarski to jest coś nie do podważenia. 
    • Astafakasta
      Dzięki.  Kłóciłem się z nimi, bo nie chciałem brać dodatkowej chemii, która mnie tylko gorzej otumaniala, a już i tak byłem zblazowany bardzo mocno po 9 letnim okresie brania narkotyków, z czego sam wyszedłem. Po lekach czułem się tak jakby mnie ktoś mocno kopał w głowę. Po każdej kłótni lądowałem bez mojej zgody w szpitalu psychiatrycznym i tak znowu szpryca na wejście z haloperidolu, bo "pacjent agresywny" według zeznań mojej matki i tylko jej się sluchali, mnie nikt o nic nie pytal. Miano mnie po prostu spacyfikować. Tych wizyt kuracji w izolacji okolo trzymiesiecznej na raz mam ponad 20 w ciagu tych 20 lat. Czuję się przemęczony postawą społeczeństwa wobec mnie. Zupełnie nie ufam już ludziom. Nienawidzę matki, a jeszcze muszę jej pomagać. Ludzie się tylko izoluja ode mnie na samą wzmiankę, że jestem na rencie. I bądź tu normalny. 
    • LadyTiger
      To, że mają wywalone na Twój punkt widzenia mnie nie dziwi - też mam toksyczną rodzinę Maja wywalone, że u nich siedzisz, nic nie robisz, odpier.... Ci coraz mocniej i to się nie zamierza skończyć? W to mi trudniej uwierzyć To tak jak piszę: prawnicy, alternatywni lekarze, specjalista od takich spraw na facebooku? Nie wiem. Dobrze, że o tym piszesz i  mówisz, może załóż vloga? Podcast? żeby o tym mówić światu? Nie mam pojęcia, czy to forum to akurat adekwatne miejsce, ale kto wie. 🤨
    • Astafakasta
      Wierzą, kazd6ma wywalone na to jaka jest prawda. Jestem już zmęczony rozgryzaniem tego tematu. Każdy z rodziny i nie tylko ma na mnie wywalone. Koniec tematu. Piekło się komuś należy. 
    • LadyTiger
      To ja nie wiem - albo Ci gorzej od tych leków, bo są źle dobrane; albo coś Ci jest, ale siedzą w domu sobie z tym nie poradzisz, więc to jest zła decyzja sądu,  albo nic Ci nie dolega, więc jesteś ofiarą systemu i trzeba szukać u prawników. Jaka może być jeszcze inna sytuacja? Co na to wszystko Twoja rodzina, co, wszyscy mają o tym takie samo zdanie? Wszyscy wierzą tym wszystkim lekarzom itd.?    Tu masz filmik tego gościa (jak nie dla Ciebie, to może forumowicze się zaciekawią)  
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...