Skocz do zawartości


Dżulia

Śmierć, a co dalej?

Polecane posty

Dżulia
Dnia 28.08.2021 o 23:36, Aco napisał:

Często lekarze lekceważą książkowe objawy, bo mają to zwyczajnie w dupie żeby rozpocząć głębszą diagnostykę. Jak ktoś choruje na nadciśnienie, cukrzycę, to lekarz tylko przepisze tabletki, insulinę itd. Oczywiście najpierw uświadamia i mówi na temat choroby(często jest jakieś szkolenie) a potem jesteśmy skazani sami na siebie. Taka niestety jest prawda.

Muszę przyznać Ci rację, bo często tak bywa.

Myślę, że lekarze nie lekceważą objawów książkowych, a zwyczajnie ich nie znają lub zapomnieli. Nigdy nie uczyłeś się dzień wcześniej przed egzaminem?

Większość studentów tak robi, a taka wiedza szybko się ulatnia, bo jest nieutrwalona.

 

Często przy spotkaniu, kiedy cukier spada podpowiadam by zmniejszyć sobie dawkę insuliny i kontrolować cukier, a odp. brzmi, ale doktor tak kazał brać...kazał, a cukier jest 50.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Dżulia
Dnia 29.08.2021 o 07:31, Pieprzna napisał:

Przywrócić siły życiowe umierającemu? Absurd. Kiedy wiesz, że to już czyjeś ostatnie godziny na tym świecie, możesz działać dwutorowo. Zadbać o komfort ostatnich chwil życia doczesnego i ułatwić przejście do życia wiecznego modlitwą.

Nigdy nie jest wiadome, jakie zmysły są wyostrzone w agonii i nic nie robiąc przy takim pacjencie uświadamiamy mu, że jest już po nim.

Ten absurd jest zrozumiały dla stojących obok umierającego, ale umierający być może mieć właśnie taki komfort, że jest nim zainteresowanie.

Wg. mnie nie trzeba się modlić jeśli ktoś żyje, a dopiero w momencie kiedy nastąpi śmierć. Dusza jest koło ciała aż do pogrzebu, więc wie o tym co się dzieje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
2 minuty temu, Dżulia napisał:

Nigdy nie jest wiadome, jakie zmysły są wyostrzone w agonii i nic nie robiąc przy takim pacjencie uświadamiamy mu, że jest już po nim.

Ten absurd jest zrozumiały dla stojących obok umierającego, ale umierający być może mieć właśnie taki komfort, że jest nim zainteresowanie.

Pewnie wszyscy tutaj wypowiadający się mają różne doświadczenia i wyobrażenia o okolicznościach umierania. Jedni towarzyszyli komuś w szpitalu podłączonemu do aparatury, drudzy w domu świadomym co się zaraz stanie starcom, albo jeszcze w innych okolicznościach. Zachowanie będzie różne w zależności od stanu osoby ochodzącej, więzi jaka jest między nią a towarzyszami umierania, pobożności obu stron, itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Dnia 29.08.2021 o 12:13, Aco napisał:

Co nie zwalnia lekarza z obowiązku dalszej diagnostyki jeżeli pacjent zgłasza problemy i widzi u siebie niepokojące objawy.

Cytat

 

  Nie zawsze jest tak jak w książce

Zawsze jest wszystko zapisane, ale trzeba wiedzieć, gdzie szukać.

Kiedy mój syn był dzieckiem nie było szczepień p/odrze.

Miał wys. temp. i zmiany na skórze...nie opisuję drogi jak trafiłam do prywatnego mieszkania lekarki, którą trochę znałam.

Miała malowanie mieszkania...bałagan totalny, nie chciała się zgodzić przyjść na wizytę, bo jak później powiedziała, myślała, że przesadzam, ale ogarnęła się i mąż ją przywiózł.

Zbadała i powiedziała, że odra jest na pewno, a co jeszcze ona nie wie.

To była sobota pod wieczór...dostał leki jakie zaleciła i czekaliśmy na poprawę.

Na drugi dzień (niedziela 8-a rano) przyjechała bez zapowiedzi i od progu powiedziała: już wiem, co to jest. Wyjaśniła, że całą noc siedziała w książkach i znalazła...to była krwawa odra, która od wielu lat się nie ujawniała, nie było zachorowań, więc ona na studiach nie widziała, ani się o tym nie uczyła...ale znalazła.

Tacy lekarze obecnie są tylko w bajkach.

Cytat

Co nie zwalnia lekarza z obowiązku dalszej diagnostyki jeżeli pacjent zgłasza problemy i widzi u siebie niepokojące objawy.

 

Oczywiście, że tak powinno być, ale nie ma pieniędzy i nie ma badań...w NFZ pusto.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Przed chwilą, Pieprzna napisał:

Pewnie wszyscy tutaj wypowiadający się mają różne doświadczenia i wyobrażenia o okolicznościach umierania. Jedni towarzyszyli komuś w szpitalu podłączonemu do aparatury, drudzy w domu świadomym co się zaraz stanie starcom, albo jeszcze w innych okolicznościach. Zachowanie będzie różne w zależności od stanu osoby ochodzącej, więzi jaka jest między nią a towarzyszami umierania, pobożności obu stron, itd.

Jasne, każdy inaczej umiera i każdy inaczej towarzyszy przy umieraniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
37 minut temu, Dżulia napisał:

To też prawda, wile osób cierpiących mówi o tym, że chce umrzeć.

 

niektórzy tak silnie wyrażają taką potrzebę albo podejmują tak dużo prób samobójczych, że w krajach gdzie jest dozwolona eutanazja albo się już ich nie ratuje i pozwala umrzeć albo pomaga w odejściu z tego świata.  Dlatego rodzi się pytanie czy samo "pilnowanie" aby po prostu ktoś sobie czegoś nie zrobił to wystarczająca pomoc w takich depresjach. Zapewne nie. Czy są jakieś inne możliwości - trudno powiedzieć. Ja  miałem myśli samobójcze ale prób nie. Ratowało mnie to, że przed śmiercią chciałem zawsze jakoś uporządkować swoje sprawy a gdy to już następowała jakaś poprawa, która pozwalała mi dalej żyć  - i tak dalej....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
21 minut temu, Dżulia napisał:

Zawsze jest wszystko zapisane, ale trzeba wiedzieć, gdzie szukać.

Kiedy mój syn był dzieckiem nie było szczepień p/odrze.

 

 

o jej - kiedy to było - oczywiście można znaleźć. Przed 1975 rokiem - bo od tego roku odra znalazła się obowiązkowo w kalendarzu szczepień. Czyli masz dorosłego syna  ?

 

Oczywiście - dobrze, że lekarz się szybko na tej chorobie poznał (choć szczególnego leczenia i tak nie było) ale w tamtych czasach przed erą szczepień pewnie jednak była to na tyle częsta choroba, że nie stanowiła aż tak wielkiego problemu aby na podstawie znanych objawów ją rozpoznać. Natomiast dzisiaj pewnie byłoby bardzo trudno bo jak wiadomo prawie jej nie ma i kto dziś widział chorego z odrą? Szczepienia ją w zasadzie wyeliminowały i to jest dodatkowy argument przeciw antyszczepionkowcom.

 

Dziś chodzi nie o choroby częste bo te może i łatwiej rozpoznać ale takie, które są niezmierną rzadkością. Część tych rzadkich chorób łatwiej się rozpoznaje przez to, że albo są badania przesiewowe albo zostały nagłośnione przez media jak rdzeniowy zanik mięśni (zresztą też są wdrażane badania przesiewowe noworodków) ale część bardzo rzadkich chorób niestety są pewnie tak rzadko spotykane, że przeczytanie o nich w książkach może nie pomóc w ich szybkim rozpoznaniu. Czasami zresztą i tak nie ma lekarstwa - np. moja koleżanka  zachorowała  na Creutzfeldta-Jakoba. Już nie żyje. Trudno winić, że pierwszy lekarz do którego przyszła a nawet wielu innych się w tym nie połapał tym bardziej, że ona sama upierała się, że ugryzł ją kleszcz i  jako pacjentka upierała się może to być borelioza (której w kółko szukano)  a wyniki laboratoryjne były długi czas niejednoznaczne.

Edytowano przez ddt60

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
12 minut temu, Dżulia napisał:

Oczywiście, że tak powinno być, ale nie ma pieniędzy i nie ma badań...w NFZ pusto.

 

 

 

w Polsce już nie ma prawie komu leczyć. I jak będzie tak dalej z kadrami to będzie jeszcze gorzej. Pewnie pusta kasa NFZ na pewno w tym nie pomoże.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Przed chwilą, ddt60 napisał:

o jej - kiedy to było - oczywiście można znaleźć. Przed 1975 rokiem - bo od tego roku odra znalazła się obowiązkowo w kalendarzu szczepień. Czyli masz dorosłego syna  ?

W 1975 r. wyszło rozporządzenie, ale szczepić zaczęto później.

Mam dwu dorosłych...jeśli to Cię tak interesuje.

Przed chwilą, ddt60 napisał:

Oczywiście - dobrze, że lekarz się szybko na tej chorobie poznał (choć szczególnego leczenia i tak nie było) ale w tamtych czasach przed erą szczepień pewnie jednak była to na tyle częsta choroba, że nie stanowiła aż tak wielkiego problemu aby na podstawie znanych objawów ją rozpoznać.

U mojego syna był problem, bo było wiele badań...nawet z laboratorium przyjeżdżano do domu. 

Zwyczajnie nie potrafili postawić rozpoznania, dopiero lekarka o której wspomniałam dociekała co to jest.

Przed chwilą, ddt60 napisał:

Natomiast dzisiaj pewnie byłoby bardzo trudno bo jak wiadomo prawie jej nie ma i kto dziś widział chorego z odrą? Szczepienia ją w zasadzie wyeliminowały i to jest dodatkowy argument przeciw antyszczepionkowcom.

Są zachorowania, ale nie jest tak ciężki przebieg.

To jest prawdziwa szczepionka...obecnie tzw. skojarzona czyli p/odrze. śwince i różyczce razem.

Przed chwilą, ddt60 napisał:

 Czasami zresztą i tak nie ma lekarstwa - np. moja koleżanka  zachorowała  na Creutzfeldta-Jakoba. Już nie żyje. Trudno winić, że pierwszy lekarz do którego przyszła a nawet wielu innych się w tym nie połapał tym bardziej, że ona sama upierała się, że ugryzł ją kleszcz i  jako pacjentka upierała się może to być borelioza (której w kółko szukano)  a wyniki laboratoryjne były długi czas niejednoznaczne.

Są choroby stare i nowe i na wiele nie ma leczenia.

Zwyczajnie nie zrobiono wszystkiego by rozpoznać wcześniej chorobę...być może wtedy coś udałoby się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Przed chwilą, ddt60 napisał:

 

w Polsce już nie ma prawie komu leczyć. I jak będzie tak dalej z kadrami to będzie jeszcze gorzej. Pewnie pusta kasa NFZ na pewno w tym nie pomoże.

Takie mamy czasy i taki rząd lepiej dać pieniądze na tv niż na uposażenie pracowników medycznych, czy dla chorych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
1 godzinę temu, Dżulia napisał:

Muszę przyznać Ci rację, bo często tak bywa.

Myślę, że lekarze nie lekceważą objawów książkowych, a zwyczajnie ich nie znają lub zapomnieli. Nigdy nie uczyłeś się dzień wcześniej przed egzaminem?

Większość studentów tak robi, a taka wiedza szybko się ulatnia, bo jest nieutrwalona.

 

Często przy spotkaniu, kiedy cukier spada podpowiadam by zmniejszyć sobie dawkę insuliny i kontrolować cukier, a odp. brzmi, ale doktor tak kazał brać...kazał, a cukier jest 50.

Pewnie dużo w tym racji co napisałaś, że zapomnieli. Nie myli się ten co nic nie robi, ale lekarz to jednak poważny zawód od którego diagnozy często zależy życie innych osób i on powinien w zasadzie się nie mylić. Przede wszystkim jeżeli nie jest czegoś pewien, to powinien się skonsultować z innym lekarzem,  a nie wróżyć z fusów. Żeby nie zabrzmiało to źle, to ja nie mam zamiaru nikogo tutaj linczować, ale fakty są takie, a nie inne i tak jak napisałaś w innym poście ( że to tylko w bajkach tacy lekarze jak Twój przypadek) Druga strona medalu jest taka, że ludzie czasami nic nie wiedzą na temat swojej choroby( historia z cukrem 50, bo lekarz tak kazał)??‍♂️ Zero własnej inwencji. Czasami jest tak, że nawet niewiedzą jakie leki biorą. To jest dla mnie nie do pomyślenia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
10 minut temu, Dżulia napisał:

Takie mamy czasy i taki rząd lepiej dać pieniądze na tv niż na uposażenie pracowników medycznych, czy dla chorych.

Też prawda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
7 minut temu, Aco napisał:

on powinien w zasadzie się nie mylić.

ciekawa sprawa - jak Pan Bóg?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
58 minut temu, ddt60 napisał:

niektórzy tak silnie wyrażają taką potrzebę albo podejmują tak dużo prób samobójczych, że w krajach gdzie jest dozwolona eutanazja albo się już ich nie ratuje i pozwala umrzeć albo pomaga w odejściu z tego świata.

Mam wątpliwości spore co do eutanazji z powodu depresji dlatego, że nasilenie choroby może być zmienne. 

Pamiętam jeden przypadek pewnej młodej holenderki, która usilnie chciała odejść i w końcu jej pozwolono bo jak twierdzili lekarze wszystkie metody zostały wyczerpane i byli bezsilni. Nie doszło do tej eutanazji w efekcie bo się wycofała tłumacząc poprawa samopoczucia. Jak dla mnie szansa zawsze jest na wyzdrowienie i choć czasami trudno w to uwierzyć to warto trwać... 

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
5 minut temu, Arkina napisał:

która usilnie chciała odejść i w końcu jej pozwolono bo jak twierdzili lekarze wszystkie metody zostały wyczerpane i byli bezsilni.

chyba byli bezsilni, bo ona notorycznie podejmowała próby samobójcze - także w szpitalu. Bezsilni byli na pewno. W Polsce oczywiście nie ma eutanazji ale nie potrafilibyśmy zapewne zabezpieczyć jej przed którąś, kolejną próbą samobójczą - co nie oznacza, że popieram generalnie eutanazję  - zwłaszcza w takiej sytuacji

Edytowano przez ddt60

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
59 minut temu, ddt60 napisał:

Dlatego rodzi się pytanie czy samo "pilnowanie" aby po prostu ktoś sobie czegoś nie zrobił to wystarczająca pomoc w takich depresjach. Zapewne nie. Czy są jakieś inne możliwości - trudno powiedzieć. Ja  miałem myśli samobójcze ale prób nie. Ratowało mnie to, że przed śmiercią chciałem zawsze jakoś uporządkować swoje sprawy a gdy to już następowała jakaś poprawa, która pozwalała mi dalej żyć  - i tak dalej....

Ostatnio dziewczyna która znałam wirtualnie popełniła samobójstwo, była sama psychologiem a do tego chorowała długi okres czasu. Odstawiła leki i mimo całego doświadczenia, wiedzy jaka posiadała nie przetrwala. Zwyczajnie ta choroba czasami nie daje szans i jest cholernie podstępna. Mami i oplata jak tylko może...dlatego tak trudno czasami od tego kogoś odwieść, zwyczajnie czeka się na dobry moment. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
Przed chwilą, Arkina napisał:

Ostatnio dziewczyna która znałam wirtualnie popełniła samobójstwo, była sama psychologiem a do tego chorowała długi okres czasu. Odstawiła leki i mimo całego doświadczenia, wiedzy jaka posiadała nie przetrwala. Zwyczajnie ta choroba czasami nie daje szans i jest cholernie podstępna. Mami i oplata jak tylko może...dlatego tak trudno czasami od tego kogoś odwieść, zwyczajnie czeka się na dobry moment. 

 

chyba nawet coś takiego się nazywa "eutanazją bierną" - Ostawianie leków, które trzymają przy życiu aby umrzeć. W onkologii też się takie sytuacje zdarzają

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
5 minut temu, Aco napisał:

Jak zwał, tak zwał. 

i wydaje wam się, że studenci medycyny uczą się na egzamin dzień przed egzaminem? Czy jest to w ogóle na takich studiach możliwe aby przejść tak czyniąc całe studia i dostać dyplom?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
30 minut temu, Dżulia napisał:

Zwyczajnie nie potrafili postawić rozpoznania, dopiero lekarka o której wspomniałam dociekała co to jest.

no tak, ale w tamtych czasach odra nie była rzadką chorobą a dziś tak. Akurat o to mi chodziło. W zasadzie w tamtych czasach można było pewnie widząc wielu takich chorych nie musieć wertować książek aby to rozpoznać. Chyba, ze objawy były bardzo nietypowe i gdy już zrobiono wszystkie możliwe badania i wykluczono pewnie inne choroby infekcyjne to nastąpiła eureka i jeden z lekarzy - ta lekarka wpadła na to rozpoznanie. I tak w sumie chyba leczenia szczególnego nie było bo nie ma chyba leków na odrę do dziś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
9 minut temu, ddt60 napisał:

i wydaje wam się, że studenci medycyny uczą się na egzamin dzień przed egzaminem? Czy jest to w ogóle na takich studiach możliwe aby przejść tak czyniąc całe studia i dostać dyplom?

Po niektórych akcjach z życia wziętych śmiem tak podejrzewać. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
14 minut temu, Arkina napisał:

Ostatnio dziewczyna która znałam wirtualnie popełniła samobójstwo, była sama psychologiem a do tego chorowała długi okres czasu. Odstawiła leki i mimo całego doświadczenia, wiedzy jaka posiadała nie przetrwala. Zwyczajnie ta choroba czasami nie daje szans i jest cholernie podstępna. Mami i oplata jak tylko może...dlatego tak trudno czasami od tego kogoś odwieść, zwyczajnie czeka się na dobry moment. 

 

Kiedyś pisałem o podobnej sytuacji z wychowaniem dzieci (chodzi o psychologa) On sam stwierdził, że mimo swojego doświadczenia i wiedzy, czasami nie potrafi sobie poradzić z własnymi dziećmi ??‍♂️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
54 minuty temu, Aco napisał:

Po niektórych akcjach z życia wziętych śmiem tak podejrzewać. 

nie wiem czy tak książkowa wiedza i ukończone studia w ogóle są wystarczające - zdaje się, że chyba na podstawie książek nie da się zoperować serca - choć pewnie to jak to zrobić jest tam opisane. Prawdopodobnie wiedza książkowa jest tylko podstawą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
Przed chwilą, ddt60 napisał:

nie wiem czy tak książkowa wiedza i ukończone studia w ogóle są wystarczające - zdaje się, że chyba na podstawie książek nie da się zoperować serca - choć pewnie to jak to zrobić jest tam opisane. Prawdopodobnie wiedza książkowa jest tylko podstawą.

Bez praktyki słabo to widzę. Podobnie jest w innych zawodach. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 759
    • Postów
      266 277
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      1 002
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    Ratel
    Najnowszy użytkownik
    Ratel
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • brum
      Eeee, pewnie jest jakiś sposób, żeby zniknęło. Jeśli się kasuje nicka, to całą twórczość chyba też?  
    • Pieprzna
      A tu to zostanie na wieki...
    • brum
      Może i dobrze, że nie przerobiłeś. Ja czasami nie wierzę, że takie rzeczy wyszły spod moich palcy. 🤭
    • brum
      Ja nawet myślę, że jest najlepszą ze wszystkich Lalek.Podobala mi się. 
    • Wikusia
    • KapitanJackSparrow
      hm niestety nie przerobiłem waszej całej  konwersacji więc wątku o służbach których nie chcesz rozpraszać swoją golizną zwyczajnie, po ludzku 🤷 nie fersztein, ps może i nie zawsze w negliżu wypada, ale są na szczęście sytuacje kiedy w ubraniu nie wypada🙂
    • KapitanJackSparrow
      Zahaczyłem jadąc, niestety tylko jadąc  Widzę żeby cię pokonać muszę cytować po kolei górki od zachodniej granicy 🙃   
    • Wikusia
    • Wikusia
      Oj tam , oj tam 😁  w końcu ..  
    • la primavera
      Ten na zaś wykorzystam od razu- Góry Choczańskie.  Chyba, że zahaczyłeś jadąc w Niżne. 
    • la primavera
      A.mnie się wydaje, że najwięcej czerwonego jest właśnie w Pieninach.     
    • la primavera
      Proszę bardzo 🙂 ciekawe, czy Tobie również sue spodoba.  Rzeczywiście zdarzało mu się używać oczu za często.  Dla mnie zbyteczne były jego odloty, slanianie się na nogach jakby był w gorączce.  To miałam na myśli pisząc o zbędnej teatralności.   Ja z nią miałam.problem, bo wydawalo mi się, że mówi jakby miała ściśniętą  szczękę. Potem.pomyslalam, że przecież wszystkie Łęckie takie były, denerwujące, z manierą w głosie i wyższością. Czyli,  że dobrze zagrała 🙂
    • la primavera
      ,,Niebo nad Normandią "   Przeglądając  filmy w poszukiwaniu czegoś wartego zobaczenia mam czasem wrażenie,  że wszystko  co dobre, zostało już nakręcone.  A wtedy trafia się taka perełka jak wspomniany już wczesniej,,Tenzing " . Albo  niezwykłe ,,Niebo nad Normandią"- mnie  zachwycil.    ,,Dunkierka" byla wojennym filmem  bez Niemców, a ,, Niebo.." jest wojennym filmem bez wojny. Zamiast tego mamy spoglądanie w mapy, zbieranie danych i prognozowanie pogody na dzień, który ma zmienić losy wojny. Widzimy swiat generałów, ludzi odpowiedzialnych za losy swoich żołnierzy,  decydujacych o ataku czy o jego zaniechaniu. Nad nimi wszystkimi jest Eisenhower, to on po wysłuchaniu wszystkich podejmie decyzję ostateczną i on zostanie z niej rozliczony. Jego głównym doradcą od pogody zostaje Stagg, meteorolog  kierujący zespołem zbierającym pogodowe dane i który, choć nigdy nie będzie miał.pewnosci co do prognoz,  również musi jasno zadeklarować własne stanowisko.    W roli Stagga występuje Andrew Scott. Mam wrażenie, że ten człowiek nie wykonał w filmie ani jednej zbędnej miny, kazde spojrzenie, odwrocenie glowy, przełknięcie sliny bylo idealne. Świetnie oddał skupienie na pracy, powagę sytuacji, profesjonalizm, przeżywanie jednocześnie ze światowymi własnych życiowych dramatów. Z nim.idziemy przez ten film, to on zabiera nas w świat prądów i huraganów.  Zadziwiające, że chociaż znamy historię, wiemy, jak się potoczyła, to film potrafi nas tak zakręcić,  że te wiedzę odkładamy na półkę i w niepewności patrzymy co będzie dalej.   Dla mnie ten film o kawał dobrego kina.      
    • Gość w kość
      byłem🤨 byłem🤨 może to ja byłem...🤨 no, jeśli widoki żadne,... ... to nie mogłem być ja🤨     kiedyś wpadłem na pomysł, żeby wystartować sobie w krótkim biegu w Pieninach, ... więc ledwo żyję, bo tam są podbiegi!🤨 i nagle ten moment, kiedy wybiegłem na otwarte pole i moim oczom wyraźnie ukazały się... Tatry... powiem Pani, że zaczynam oswajać się z myślą, że jesienią wszędzie jest pięknie...🙂    
    • brum
      Czasem też wina brakuje, ale generalnie tak w negliżu przy obcych to chyba nie do końca wypada. W końcu, to są ludzie na służbie. Nie można ich rozpraszać. 
    • KapitanJackSparrow
      Wyspowy to tak z okien samochodu jednie, bo jest tym, czym dla mnie Góry Kaczawskie, niby są po drodze ale ciągnie w ciekawsze miejsca. Punkt dla ciebie i jeszcze jeden ode mnie na zaś 🙂
    • KapitanJackSparrow
      nie każda koszula zdobi 😀
    • brum
      To już się robią poważne sprawy. Forum to, co wiadomo milczy dalej. 
    • brum
      Nie każda kobieta.
    • Gość w kość
      co Ty z tymi zagadkami?😁   to było zdjęcie z Gór Stołowych, co zresztą, wydawało mi się, jasno opisałem😬   z niezagadkami w ogóle Ci nie idzie, może z zagadkami będzie lepiej🤷‍♂️   wygooglowałem, no, pięknie to wygląda na zdjęciach🤨
    • KapitanJackSparrow
      po co ci koszula nocna jak kobieta najlepiej wygląda bez niej 
    • Gość w kość
      widzę,... ... że poniosła Cię wyobraźnia😁    
    • brum
      ❤️ Mam podobne wrażenia. Różnię się oceną Dorocińskiego. Lubię go bezkrytycznie, ale przeczytałam  w jakiejś recenzji, że grał głownie wytrzeszczem oczu i to chyba prawda, niestety. Myślałam, że zrobią ze Stacha bardziej współczesną wersję przedsiębiorcy, chłopaka z ikrą a on jest do szpiku kości pozytywistyczny, poprawny, bez skazy najmniejszej. Uśmiecha się czasem półgębkiem i to wszystko. Aż mi się chciało walnąć go w w łepetynę, żeby mu się zmieniło i żeby pokochał inną.  Podobała mi się bardzo Pani Urzędowska. Była taka, jaka według mnie powinna być - dziecko epoki, w której żyła oraz warstwy społecznej. Taki trochę słodki głuptasek, której los wyznaczył ścieżkę życia no i Stach, niestety, nie skradł jej serca. Choć miał bardzo do zaoferowania. Nawet zupełnie przyjemną aparycję.  A wszystko przez Bolesława Prusa! Filmy bardzo dobry choć przydługawy. Ale nie chciałam wychodzić w trakcie. Lepsze od "Znachora".   Dzięki za "Tenzinga". Będę szukała, żeby obejrzeć. 
    • la primavera
      Byłeś Waść na Sokolicy    Pieniny jesienią to coś pięknego. Pewnego razu zdarzyło mi się pójść na Trzy Korony spotykając po drodze tylko jedna osobę.  Oczywiście  pogoda była wtedy okropna i widoki żadne   Zobacz, jak tam dbają o turystów    Cóż, terra incognita. Na razie.   Ale mam takie przypuszczenie, graniczące  z pewnością,  że w Beskidzie Wyspowy to żaden z Was nie był. Czyli punkt dla mnie.   Ech  stamtąd to się wybitnie nie chce wracać.  Gdzie byłeś? Klasyka czy coś nieoczywistego?      
    • la primavera
      Filmowa Lalka" okazała się caikiem poprawna. Dobrze się oglądało- piękne stroje, scenografia przenosząca w inne czasy, oddana obyczajowość epoki-wszystko to cieszy oko. Calości dopelniała muzyka, która jednak bywała za glośna, jakby jej bylo za dużo. Podobne odczucia miałam w Znachorze, gdzie chwilami byla zbyt dominująca. Ma to jednak ten plus, że zagłusza szeleszczacych  papierkami, uzaleznionych od jedzenia, ludzi   W filmie występuje dużo znanych aktorów, (ty|ko Lindy brakowało) zatem aktorsko też jest na bogato. Czy to dobrze? Nie wiem, mialam mieszane uczucia. Dorociński jakoWokulski świetny, aż za dobry, bo zeby on się Łęckiej nie podobal to ta musialaby być ślepa.   Historia przedstawiona bez udziwnień, z szacunkiem dla oryginalu. Myślę, że to ważne, bo latwo dodac coś do filmu, co zrobi go intrygujacych, kontrowersyjnym i  będzie się o nim mówić ale tak naprawdę będzie to zupełnie inna historia, podpięta  do oryginału, niczym uboga krewna licząca na jakiś zapisek w testamencie.    Na minus w filmie byly dla mnie  momenty teatralności, milosc Wokulskiego i bez tego była wystarczająco dobrze pokazana. I trochę za dużo sentencji, jedna złota mysl wystarczy, bo potem latwo popaść w kicz. Moglby być też krótszy. Ale to takie czepianie się, bo ogólnie  film odbieram pozytywnie.    
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...