Skocz do zawartości


Dionizy

Pod wspólnym dachem

Polecane posty

tośka

moj rodzinny podejrzewa nerki, ale nie bede pisac w takim romantycznym miejscu o przyziemnych sprawach. nerki to metr nad ziemia,  nie?  ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Dionizy
2 godziny temu, tośka napisał:

moj rodzinny podejrzewa nerki, ale nie bede pisac w takim romantycznym miejscu o przyziemnych sprawach. nerki to metr nad ziemia,  nie?  ;)

Jak nie zadbasz to może być metrpod ziemią i trzeba będzie z wiencem jechać do tej Legnicy 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Jesień przyszła nawłocią, ozłociła dom wybijając ponad zaschnięte malwy. Dobrze, że nikt wcześniej chwastu nie wyplewił, nie wyrwał z korzeniami roztrzepanej panny bo po czym byśmy jesień poznali? Teraz już krótsze dni, chłodne wieczory, kominek przyciąga do siebie, hasające ogniki odbijają się w oczach czynią spojrzenie weselszym. A może to Dionizowe baniaki z winogronowym napojem to sprawiają? Zrobiłeś w tym roku? 

Tosiu, zdrowia życzę, bo przecież to najcenniejsze. I trochę radości z codzienności żeby się miłej żyło.

 

Ps. Dla Takiej Rzeczki, za dobre słowo: ,,A przed człowiekiem schronić się można jedynie w objęcia innego człowieka"

-W.Gombrowicz Ferdydurke

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
13 godzin temu, la primavera napisał:

Jesień przyszła nawłocią

co to, k..., jest nawłoć??

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
7 godzin temu, Alma napisał:

Cześć, Primaverko. ?

 

 

Cześć Almo. Co dobrego w niePcimiu (kiedyś przez chwile myślałam, że naprawdę chodzi o Pcim)? Ogród powoli zasypia, zwierzyniec sierści nabiera, soki z malin  w spiżarce tańcują z dżemem porzeczkowym?

19 godzin temu, Gość w kość napisał:

co to(...)jest nawłoć?

Taka rózga na niegrzecznych chłopców

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
Dnia 10.10.2020 o 11:26, la primavera napisał:

Jesień przyszła nawłocią, ozłociła dom wybijając ponad zaschnięte malwy. Dobrze, że nikt wcześniej chwastu nie wyplewił, nie wyrwał z korzeniami roztrzepanej panny bo po czym byśmy jesień poznali? Teraz już krótsze dni, chłodne wieczory, kominek przyciąga do siebie, hasające ogniki odbijają się w oczach czynią spojrzenie weselszym. A może to Dionizowe baniaki z winogronowym napojem to sprawiają? Zrobiłeś w tym roku? 

Tosiu, zdrowia życzę, bo przecież to najcenniejsze. I trochę radości z codzienności żeby się miłej żyło.

 

Ps. Dla Takiej Rzeczki, za dobre słowo: ,,A przed człowiekiem schronić się można jedynie w objęcia innego człowieka"

-W.Gombrowicz Ferdydurke

 

Witaj Weroniko. Nie wiem na pewno ale od ostatniego naszego widzenia się minęło jakieś cztery lata świetlne....a może nocne? Już sam nie wiem. Nie wiem nawet czy to dobra miara mierzenia tęsknienia i smutku. Ale jesteś tu teraz i to jest ważne. Nie ma w tym roku bombelkującego soku z winnych gron Późnowiosenne mrozy uszkodziły plony i nie były zbyt wielkie. Na pocieszenie w gąsiorkach stoją jeszcze zeszłoroczne  i czekają by im nadać mocy do unoszenia kącików ust i prowokującej do cichego zmysłowego śpiewu. Taaaaak. Przyszła jesień. Jawory zaczynają odziewać się w pomarańcz i czerwień  podobnie jak suknie dębów i klonów. Pachną wrzosy odcieniami fioletu i otwierają twarze chryzantemy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

W moim pcimskim ogródku tyż mniej w tym roku winogron, Dyziu, a że nie czynię arkoholi, bo ich nie pijam, to zeszłoroczne niebąbelkowe soki dawno skonsumowane.

Jabłonie rozrosły się na potęgę, maliny zdziczały, samosiewek truskawkowych od groma, nawet róże ogrodowe od sąsiadeczki zagościły w użytkowym skrawku ogródka. Dokupiłam zwykłe krzaki agrestów i czarnej porzeczki, są tyż moje własne odrosty agrestowe, samosiewki malinowe, jeżynowe. Czeka mnie sporo porządków w 'trójkąciku owocowym'.

Stoi tam, jak ostaniec zamierzchły śliwka węgierka sprzed prawie 30 latek. Wiatr ją łamie, a ona walczy o przetrwanie, Choroby ją zżerały, tatko o nią walczył. Teraz pozwalam jej dożyć swych dni i usuwam to, co już spróchniało, obłamało się samo. Bez niej łatwiej będzie zagospodarować 'trójkąt owocowy'...tyle, że ciut smuteczek...nad przemijaniem...a owoców zawszeć miała moc i słodziutkich jak mniód...

Mój ogród, Primaverko, zimozielony, o żadnym spaniu raczej nie ma mowy. ?

Jedynie perukowiec podolski i biała wierzba w kamienisku zaczynają gubić listeczki, a krzewuszka cudowna pod nimi nadal usiłowywuje zakwitać.

W tym roku zaczęłam potężne renowacje, dosadzam całorocznie barwne pierisy, szlachetne trawy, nowe odmiany trzmielinek zimozielonych. Ogród ma już swoje latka, chcę go ciut odmłodzić, a że sporo teraz na rynku zimozielonych liściastych, to jest w czym wybrać.

 

Niedawno, zupełnie niekcący namierzyłam stronkę poradnikową, prowadzoną przez kobietkę, która kiedyś wydawała mini magazyn 'twój ogród' . Zanęciła se mła do ściółkowania papierem. Tak naprawdę to papier jest zamiennikiem agrowłókniny, na niego trzeba cosik dać, skoszoną trawę czy opadłe igły, liście. Że niby bardziej eko i więcej niż tanio, co przy dużych powierzchniach do ściółkowania ma znaczenie.

 

O ogrodzie łatwo się rozgadać...?

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Też nie mam winogron w tym roku. Win wprawdzie nie robię ale lubię. Takie z zeszłego roku, Dionizy, to będą w sam raz. Wyciągać kieliszki? poczęstujesz?

3 godziny temu, Dionizy napisał:

Przyszła jesień. Jawory zaczynają odziewać się w pomarańcz i czerwień  podobnie jak suknie dębów i klonów. Pachną wrzosy odcieniami fioletu i otwierają twarze chryzantemy.

Twoja jesień ładna. Moja dzisiaj płaczliwa, może dlatego, że nie chce słońcu kolorów oddawać?

Zapewne u Zuzi w ogrodzie też kwitną wrzosy. Nie wiem jak jest z chryzantemami. Może ten kwiat tak bardzo kojarzy się z cmentarzem, że mało kto go sadzi w ogrodzie?

52 minuty temu, Alma napisał:

Zanęciła se mła do ściółkowania papierem. Tak naprawdę to papier jest zamiennikiem agrowłókniny, na niego trzeba cosik dać, skoszoną trawę czy opadłe igły, liście. Że niby bardziej eko i więcej niż tanio, co przy dużych powierzchniach do ściółkowania ma znaczenie.

W podobny sposób trafiłam na forum truskawkowe. Wyrzuciłam wszystkie moje truskawki, kupiłam w jakiejś cudownej szkółce, pięknie sie przyjęły i będę czekać efektów w przyszłym roku. Popełniałam błąd- ściółkowałam truskawki skoszona trawą. Przez co rozwijały się choroby grzybowe. Okazało się, że to co dla innnych dobre- szkodzi truskawkom.

1 godzinę temu, Alma napisał:

Stoi tam, jak ostaniec zamierzchły śliwka węgierka sprzed prawie 30 latek. Wiatr ją łamie, a ona walczy o przetrwanie, Choroby ją zżerały, tatko o nią walczył. Teraz pozwalam jej dożyć swych dni i usuwam to, co już spróchniało, obłamało się samo.

Niedawno byłam w Bieszczadach, zaledwie musnęłam ich uroku i zachwycona nimi, z postanowieniem powrotu, zaczęłam zgłębiać historie, planować miejsca, które chce zobaczyć. Oglądając filmiki z wędrówek innych w poszukiwaniu nieistniejących juz wiosek rzuciły mi sie w oczy właśnie stare drzewa owocowe. Skoro są, - jedno, dwa- to znaczy, że tu musiał być człowiek, zasadził  je koło domu i chociaż człowieka przesiedlili, dom się rozpadł, to te starem spróchniałe drzewa owocujące resztkami sił sa drogowskazem, tablicą informującą, że tu kiedyś była wioska. Tyle na filmie, jak jest naprawdę- mam nadzieję zobaczyć w przyszłym roku.

15 godzin temu, tośka napisał:

dziekuje primawera

Nie dziękuje- zdrowiej, Bo teraz trochę zła pora na chorowanie. lepiej się czujesz, masz jakąś poprawę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

No proszę, kto się zjawił? Primaverka. Nie było Cię od dłuższego czasu i na znak protestu zaprzestałem pić wody źródlanej niegazowannej. Wiedziałem, że jak firma odczuje to w skutkach finansowych to wrócisz :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka
9 godzin temu, la primavera napisał:

Może ten kwiat tak bardzo kojarzy się z cmentarzem, że mało kto go sadzi w ogrodzie?

nie mam ogrodu, ale kupilam jedna doniczke ciemnoczerwonej chryzantemy na balkon :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
Dnia 12.10.2020 o 21:43, tośka napisał:

nie mam ogrodu, ale kupilam jedna doniczke ciemnoczerwonej chryzantemy na balkon :)

Ja mam ich kilka. Co roku kupuję nowe potem przesadzam je do ogrodu gdzieś na zagon. Kupione w doniczce są niskie i takie zwarte. Myślę ze to skutek chemicznego skarlania Potem jeśli zima nie jest zbyt sroga wiosną wyrastają z tego spore krzewy i takie bardziej luźne. Lubię chryzantemy jako jesienny kwiat. Kojarzy się co prawda z cmentarzami ale to tylko kwestia tradycji i przyzwyczajenia. Dla mnie w chwili gdy one rosna na zagonach to taki zwyczajny kwiat jak aster czy rumianek. Tak to traktuję. Jesienią chętnie palę tez świece. Przed wejściem do domu stoi ogromna latarnia w której robię dekoracje np wiosenne czy jesienne lub na jakąś okoliczność Teraz zapalam w niej dwie trzy świece. Lubię gdy w taki deszczowy wieczór jak teraz migoczą w niej płomyki Teraz w mieszkaniu też często zapalam 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
Dnia 12.10.2020 o 14:27, BrakLoginu napisał:

zaprzestałem pić wody źródlanej niegazowannej. 

To dobrze, będziesz zdrowszy

Dnia 12.10.2020 o 21:43, tośka napisał:

 kupilam jedna doniczke ciemnoczerwonej chryzantemy na balkon

 

13 godzin temu, Dionizy napisał:

mam ich kilka. 

Jest! Jest jedna rzecz w której się zgadzacie!  Fajnie ?

 

Dionizy,  masz taki bajkowy dom, oświetlony świecami,  obrośnięty kwiatami, w ogrodzie każde miejsce ma swoją nazwę, a zza krzewami chowają się postacie z metalu i kamieni. Zajmujesz się jeszcze wnukiem z którym budowałes  coś na kuchennym stole?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
18 godzin temu, la primavera napisał:

Dionizy,  masz taki bajkowy dom, oświetlony świecami,  obrośnięty kwiatami, w ogrodzie każde miejsce ma swoją nazwę, a zza krzewami chowają się postacie z metalu i kamieni. Zajmujesz się jeszcze wnukiem z którym budowałes  coś na kuchennym stole?

Dziękuję. Widzę ze pamiętasz o czym rozmawialiśmy. To ważne że słowa nie lecą gdzieś chwilę migocą by po chwili odfrunąć gdzieś na skrzydłach podobnych do motylich. I zniknąć w leniwej aż do bezruchu krainie niepamięci. 

Jeśli mam tylko sposobność to oczywiście poświęcam swój czas na obcowanie ze wszystkimi członkami rodziny a już ci najmłodsi mają szczególne preferencje. Z Mateuszem bo to zapewne o niego chodzi nie widuję się ostatnio zbyt często. Tu trochę pozmieniało się ale niestety nie zawsze jesteśmy w stanie cokolwiek zmienić. W tym roku mój ogród zmienił się trochę a głównie przez to ze poleciało mi trochę róż po zeszłorocznym  oprysku. Kupiłem w Castoramie środek do zapobiegania chorobom grzybowym a jak sie potem okazało był skażony jakimiś herbicydami no i poleciało mi trochę roślin w tym jakieś trzydzieści kilka róż ale też i inne krzewy. Uzupełniłem te braki innymi głownie hortensjami bukietowymi ale potrzebują one trochę czasu by nabrały wzrostu i wyglądu. Pojawiły sie też u mnie żurawki. Przypadkowo ale chyba na stale. Teraz poszukuję egzemplarzy których jeszcze nie mam  i przeznaczyłem dla tych kolorowych krzewinek ten kwietnik koło samego wejścia do ogrodu. Wiesz ten z wielką pajęczyną i ogromnym pająkiem. Żurawki dobrze wypełnią miejsca pomiędzy hortensjami i nowymi dwoma krzewami roż o kwiatach czerwieńszych niż samochód OSP i moja krew.W tym roku ogród nie byl aż tak perfekcyjnie prowadzony. Nie miałem zbyt czasu na to. Jeszcze do tej pory na skalniku kolo tarasu nie jest wyprzątnięte i smutno sterczą przekwitnięte kwiaty a w oczku woda jest ciemna tak jak w basenie a przecież trzeba go umyć i zaleć świeżą  wodą bo zbliża sie okres morsów i tam będzie codzienne poranne moczonko. Teraz to ważne by organizm nabrał odporności.

No a co u Ciebie Weroniko? Opowiedz troszkę o tym i tamtym. O kwiatach, ogrodzie i Hau.

18 godzin temu, la primavera napisał:

Jest! Jest jedna rzecz w której się zgadzacie!  Fajnie

To prawdopodobnie dotyczy mnie i Tosi.
Weroniko. Ja bardzo lubie Tośkę a sprzeczki to wynik naszej przekory ale przecież ,,kto sie czubi.....,,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
Dnia 12.10.2020 o 14:27, BrakLoginu napisał:

Nie było Cię od dłuższego czasu i na znak protestu zaprzestałem pić wody źródlanej niegazowannej. Wiedziałem, że jak firma odczuje to w skutkach finansowych to wrócisz

Dnia 14.10.2020 o 12:48, la primavera napisał:

To dobrze, będziesz zdrowszy

ze stoickim spokojem,

bez mrugnięcia okiem

wychłostała gościa nawłociową rózgą:bicz:

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka
10 godzin temu, Gość w kość napisał:

ze stoickim spokojem,  bez mrugnięcia okiem

tak samo lekko kpiaca dzis jak i przed rokiem. 

nie mówiąc czy na dłużej, czy tylko dzis - w gości 

primavera zjechała w dionizego włości 

:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Czy może już przestać padać? ?️

Deszcz bardzo koliduje z moimi planami

Czy ktoś tu zamawiał deszcz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Tosiu, fajna rymowanka.

To teraz ja:

A Tosia z Dionizym toczą swoje boje

raz jedno raz drugie mówi zdanie swoje

I choć Dionizy sie przyznał, że to go bardzo kręci

To Tosia swoje odczucia trzyma na uzwięzi

Nie mówi czy lubi, czy kocha czy chociaż szanuje

czy to z czystej sympatii z Dionizego dworuje

:)

Dnia 16.10.2020 o 19:52, Gość w kość napisał:

ze stoickim spokojem,

 

bez mrugnięcia okiem

wychłostała gościa nawłociową rózgą

widzę, że loża szyderców zajęta

Dnia 17.10.2020 o 11:08, Zuzia napisał:

Czy może już przestać padać? ?️

Deszcz bardzo koliduje z moimi planami

Czy ktoś tu zamawiał deszcz?

Zuziu, nie lubisz deszczu? a taki ładny, przeźroczysty.

Dnia 15.10.2020 o 07:40, Dionizy napisał:

Widzę ze pamiętasz o czym rozmawialiśmy.

Pamiętam. A najbardziej nasze pierwsze limeryki, w końcu nie wiedziałam, że istnieją. Lubiłam czytać Twoje opowiadania, taki przegląd tego co sie dzieje, albo dziać sie może w chatce za wsią, gdzie mieszka kto chce i ile chce i gdzie duży stół zachęca, żeby do niego zasiąść. Pewnie nie tylko ja lubię słuchać Twojego bajdurzenia. To sztuka tak opowiadać.

 

Dnia 15.10.2020 o 07:40, Dionizy napisał:

w oczku woda jest ciemna tak jak w basenie a przecież trzeba go umyć i zaleć świeżą  wodą bo zbliża sie okres morsów i tam będzie codzienne poranne moczonko.

Za nic w świecie nie weszłabym do zimnej wody. czy to w ogóle mozna polubic?

 

 

U mnie ok, dziekuję. U Hau tez, powiem mu, że pytałeś ;)

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
5 godzin temu, la primavera napisał:

widzę, że loża szyderców zajęta

mogę się posunąć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
23 godziny temu, Gość w kość napisał:

mogę się posunąć?

Sam?

Ja wole jak mnie ktoś posuwa

Dnia 18.10.2020 o 16:40, la primavera napisał:

Lubiłam czytać Twoje opowiadania, taki przegląd tego co sie dzieje, albo dziać sie może w chatce za wsią, gdzie mieszka kto chce i ile chce i gdzie duży stół zachęca, żeby do niego zasiąść. Pewnie nie tylko ja lubię słuchać

Dziękuję. Nie wiem co mam powiedzieć bo przecież kronikarstwo nie jest niczym wybitnym. Zwyczajnie bierze się ołówek do ręki najlepiej kopiowy ( czy ktoś jeszcze pamięta?) i pisze się o tym co się dzieje. Wszystko. Czasem tylko trzeba opuścić powieki by te obrazy pokazały się. W tym roku jesień jak do tej pory ucieka jakoś tak w lenistwie. Nikt nie rozpala ogniska Nie czuć snującego się po łąkach i wsiach zapachu pieczonych w popiele z palonych łętów ziemniaków. Nie ma tego radosnego krzyku dzieci i tulących się ukradkiem nastolatków. Wszystko jakoś tak inaczej. Bardziej pusto. Rawik ponoć wyjechał gdzieś. Z tego co słyszałem kiedyś w gospodzie od Jacka to kupił czy odziedziczył w spadku jakiś kawałek morza w Zatoce Perskiej i teraz pływając pontonem  ciągnącym za sobą na sznurku dwa dmuchane materace jako przyczepy wozi piach z plaży znajomego araba i zaczyna usypywać na swoich włościach wyspę. Bilego tez teraz mało. To od czasu gdy ktoś pożyczył sobie od niego rowerek i teraz musi z buta dotrzeć do pracy a potem z niej wrócić bo tam autobusy nie jadą. Chciałem mu pożyczyć swoją hulajnogę ale ona jest dla niego za mała i trochę go plecy bolą jak musi się schylać by dostać do kierownicy. Przez to wszystko to i Tośka jakaś markotna. Zapatrzona w okno Tak bez słowa. Skończyły się jej już wszystkie stokrotki. Wyrywała im po kolei płatki szepcząc ,, kocha, lubi, szanuje.....,, Wczoraj wyniosłem kilka wiader pozostałości tych wróżb na kompostownik. No cóż. Widać zakochana.

Pamiętam jak dwa lata temu wyglądała jesień. Pamiętam wieczorne posiadówki, rozpalone twarze od ognia? Tak od ognia. I tego z płonących gałęzi i tego płonącego w sercach. Pamiętasz Aniołku jak łatwo rzuciłaś mnie na kolana przed sobą? A może to wszystko jeszcze wróci? Zuzia znowu upiecze szarlotkę pachnącą cynamonem tylko pierw trzeba by ktoś pozbierał jabłka w sadzie przecież nie po to sadziliśmy tam drzewa by teraz ich owoc marnował sie. Może wpadnie Alma i Sany a Aniołek znowu będzie Aniołkiem.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyczerpany
Cooliberek

Dyzio Tęsknisz za kimś?

Widzę że z Tobą coś się dzieje i nie wiem co...

Chcialam się Ciebie o to zapytać na poczcie ale masz ją wyłaczoną :( 

Szkoda

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
1 godzinę temu, Dionizy napisał:

Sam?

Ja wole jak mnie ktoś posuwa

a to na mnie szykowana jest rózga...

życie?‍♂️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
11 godzin temu, Dionizy napisał:

Nie wiem co mam powiedzieć bo przecież kronikarstwo nie jest niczym wybitnym.

Jest, oczywiście, że jest. I nie próbuj zaprzeczać, wszak ja wiem lepiej, np tak:

Lepiej niech Dionizy swoje historie opowiada

Niż przynudza, że nikt drzewa do ogniska nie dokłada.

9 godzin temu, Gość w kość napisał:

a to na mnie szykowana jest rózga...

życie?‍♂️

To chwalenie czy żalenie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 874
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
    • Gość w kość
      a skąd!   ... aczkolwiek ograniczam🤨
    • Gość w kość
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Dana
    • Gregor
      Lnyavska
    • xxx
      Niepowtarzalny
    • KapitanJackSparrow
      Z CYKLU FAJNY FILM OBEJRZALEH Ołowiane dzieci reż. Macieja Pieprzycy. Serial na (N reklama x 😄). Wyśmienity moim skromnym zdaniem. Myślę, że warto zapamiętać nazwisko tego reżysera, bo liczę na kolejne, równie dobre filmy w jego wykonaniu — takie, które na stałe zapiszą się w jego filmografii i w naszych głowach, podobnie jak omawiany poniżej, nie bójmy się tego slowa- klasyk gatunku. Pan Maciej najwyraźniej przekuł doświadczenie zdobyte przy filmie ,,Jestem mordercą",  bo stworzył nam wybitne widowisko osadzone w rzeczywistości socrealizmu stosowanego. Naprawdę,  starałem się złapać jakiś detal niezgodności w scenografii, czy w kostiumach, czy w zachowaniach ludzi. Wszystko perfekcyjne przeniesione z epoki lat siedemdziesiątych, w tym mentalność i logika myślenia. Reżyser jakby za sprawą wehikułu czasu przenosi nas o 50 lat wstecz w historię, która porusza, wzrusza, ale na pewno nie pozostawia nikogo obojętnym. Naprawdę jestem w szoku, że mamy / niestety mieliśmy taką bohaterkę  jak pani doktor Jolanta Wadowska-Król. I że dopiero za sprawą tego filmu, o niej usłyszałem, o jej dokonaniach, heroizmie i niespotykanej w tamtych czasach odwadze. Ślaska Akademia Medyczna dopiero w 2023 uhonorowała ją doktorem honoris causa. Miło, że przyszła refleksja po latach, refleksja nad krzywdą  wyrządzoną kiedyś tej pani i to przez naukowców. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Akademia nie robiła chyba tego zbyt gorliwie i chętnie, bo zajęło im to blisko 35 lat , aby naprawić swój błąd. Liczę też, że były to ich czyste intencje, a nie z powodem była ekipa filmowa,  która zbierała materiał na film.  Właśnie, film.  W rolę głównej  bohaterki wcieliła się moja ulubienica Joanna Kulig.Ha! Jeśli do tej pory czytelniku tej recenzji nie przekonałem cię do tego filmu to niech zabrzmi to,  że nawet okazały biust tej pani,   nie był w stanie mnie rozproszyć w pochłanianiu odcinka serialu za odcinkiem. Ale co tam pani Joanna ...w serialu  tłoczy się od pełnokrwistych postaci drugoplanowych, że nie w sposób ich wszystkich tu wyróżnić.  Tematem filmu, powiem  krótko  jest ołowica dzieci na Śląsku w pobliżu huty Szopienice.  Szybko się okazuje, że  proste dziś wydawałoby się problemy,  zataczają w tamtych czasach absurdalne kręgi zdarzeń.  Dla przeciwwagi realiów życia ówczesnych robotników i ich rodzin , częstowani jesteśmy archiwalnymi kronikami filmowymi która w tamtych czasach była powszechnym  narzędziem do siania patosowej propagandy. Ten zabieg jeszcze mocniej wciska nas i przenosi do roku 1974.  Zgrzeszyłbym gdybym nie zatrzymał się na chwilę nad muzyką, która rozbrzmiewa i cieszy ucho...Breakaut, Jantar.. Grechuta.  Więcej o filmie nie będzie, nie chcę spojlerować i psuć komuś widowisko. Po prostu jest to pozycja obowiązkowa. Ciekaw jestem też odbioru filmu  przez pokolenie Z. No jeśli w ogóle to obejrzą 😅🤣. Dla mnie smaczne kino, które porusza ciekawy problem który nierzadko możemy jeszcze po dziś dzień obserwować, gloryfikuje zmarłą niedawno panią doktor. Bohaterkę przez duże B. Gorąco polecam.    
    • Gregor
      Derywowanie 
    • Nafto Chłopiec
      Ja pier...dopiero dzisiaj się zorientowałem, że w tym mieście są dwa kluby piłkarskie które w dodatku...grają dzisiaj mecz ze sobą 🤦😡
    • Pieprzna
    • Pieprzna
      Ostatnio byłam tak zawiedziona gdy sąsiad kawaler pokazywał mieszkanie po remoncie 😄
    • Vitalinka
      Aj tam ręczników nigdy nie za wiele, a to są ręczniczki😊 poza tym ja piszę, że JA bym kupiła, a Ty akurat wolisz breloczki i ok🙂
    • Vitalinka
    • Nafto Chłopiec
      Na co mi ręczniki w obecnie liczbie sztuk ok 20? 😴
    • Nafto Chłopiec
    • Aaa...
      Za dużo kawy?
    • Gość w kość
      dziękuję🙂 robię, co mogę😉
    • Gość w kość
      Mam dreszcze, mnożą się I tracę nad sobą kontrolę Bo moc, którą dajesz Jest elektryzująca Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,grease,you_re_the_one_that_i_want.html   o tak!🤨    
    • KapitanJackSparrow
    • Gość w kość
    • Vitalinka
      Trzy strofki Cyprian Kamil Norwid   Nie bluźń, żem zranił Cię, lub jeszcze ranie, Bom Ci ustąpił na mil sześć tysięcy; I pochowałem łzy me, w Oceanie, Na pereł więcej!...   I nie   m y ś l — jak Cię nauczyli w świecie Świątecznych- uczuć — ś w i ą t e c z n i — c z c i c i e l e — I nie mów, ziemskie iż są marne cele — Lecz żyj — raz — przecie!...   I   m y ś l — gdy nawet o mnie mówić zaczną, Że grób to tylko, co umarłe chowa — A   m ó w... że gwiazda ma była rozpaczną, I — bywaj zdrowa...
    • Vitalinka
      spadające brokatowe pisanki, a na dole zajączki i kurczaczki, które je łapią w koszyczki, by się nie rozbiły🤗 (poniosło mnie😉). Ja bym mogła mieć jeszcze śnieg nie wiem czemu mi wyłączyli skoro u mnie -9 stopni i zima❄️
    • Vitalinka
      hahah, ok😄  to się dogadujemy tymi gifami jak "ślepy z głuchym" 😄    
    • Nomada
      Mi raczej chodziło o totalne wyluzowanie przy sobocie.
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...