Skocz do zawartości


Dionizy

Pod wspólnym dachem

Polecane posty

Gość w kość
17 godzin temu, Sany napisał:

Ale te literki pisze prawdziwa osoba.  Fakt, że tworzymy sobie jej obraz, ale skupiamy się na tym co ma do powiedzenia, co chce przekazać.

Np. załatwiając jakąś sprawę przez telefon,też nie widzi się drugiej osoby, a jest się przekonanym, o autentyczności rozmówcy.

w internecie z autentycznością bywa chyba różnie...?

 

ale OK, być może źle dobrałem słowa, 

mam na myśli tę "prawdziwość",

 

z drugiej strony chyba nie postawisz znaku równości pomiędzy realną i wirtualną znajomością?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Wyczerpany
Amani
53 minuty temu, Gość w kość napisał:

w internecie z autentycznością bywa chyba różnie...?

 

ale OK, być może źle dobrałem słowa, 

mam na myśli tę "prawdziwość",

 

z drugiej strony chyba nie postawisz znaku równości pomiędzy realną i wirtualną znajomością?

Nie chciałam zabierać głosu w tej rozmowie, ale... chciałam tylk odpowiedzieć na ostatnie pytanie - ja stawiam. Dla mnie ludzie z forum są ludźmi, przekonuje się, ze maja różne zamiary i różne intencje. Są jednak ludźmi. Jeśli ktoś wychodzi z inicjatywa spotkania czy wymiany telefonami - nie widzę w tym nic złego. Jeśli ktoś chce być tylko forumowym ludziem - również szanuje. 

 

Czy udają? Jasne... są jednak tacy, którzy nie udają. Nie analizuje już jedynie, których więcej.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
20 godzin temu, Gość w kość napisał:

wirtualne spotkanie nie powinny i oby nigdy nie były takie ważne,

to, co prawdziwe, przynajmniej w moim przypadku, jest po prawej za oknem,

Dlaczego? Jeżeli spotykasz się w necie z osobą którą znasz już dobre parę lat, a nie masz np możliwości spotkania się na kawie, to takie spotkanie może mieć jakąś wagę. Tak sądzę.

A to co prawdziwe rzeczywiście jest za oknem, ale nie tylko.

Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe

Żadna znajomość z forum, nieprzeniesiona na grunt realny i na tym gruncie nierozwijana, nie przetrwa próby czasu. Straci na emocjach, a brak wspólnych przeżyć, sprawi że później rozmyje się i w końcu odejdzie w zapomnienie. Jeśli usilnie ją reanimujemy świadczy to o naszym uzależnieniu. 

Zwyczajna znajomość, podobnie jak przyjaźń, miłość przechodzi etapy, potrzebne są wspólne wspomnienia, wspólne doświadczenia, przeżycia, wspólne tworzenie czegoś, współudział w czymś, musi się rozwijać, ewoluować, inaczej prędzej czy później umrze. Gadaniem choćby nie wiem jak barwnym nie sprawimy że będzie się rozwijać. I w końcu zrobi się nudna. Przynajmniej dla mnie. 

Dlatego realne znajomości są wg mnie bardziej wartosciowe. Internetowe nie mają przyszłości jeśli nie przejdą na realny grunt. Poza tym zawsze jest ten magiczny czynnik, bo choć z kims świetnie składa się nam literki wcale nie musi świetnie się rozmawiać, z miliona powodów. 

Ale nie ma co negować, czasem potrzebna ludziom jest ta namiastka, jeśli nie ma się w realu kogoś bliskiego w danej chwili, to można zastąpić to wirtualną znajomością, jednak jest to tylko zamiennik, erzac.

Ktoś kto ma przyjaciół, kochającą rodzinę czy innych bliskich w realu, nie przywiązuje aż takiego znaczenia do znajomości, ludzi w necie, bo traktuje net tylko jak miejsce rozrywki, zabicia czasu, nudy. 

 

Wagę oczywiście, że mają nawet te znajomości typowo netowe, bo angażujemy w nie również swoje emocje, ale dla mnie nigdy nie będą ważniejsze od tych realnych, gdzie można działać a nie tylko gadać i się kreować. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany
3 godziny temu, Gość w kość napisał:

z drugiej strony chyba nie postawisz znaku równości pomiędzy realną i wirtualną znajomością?

Zależy co to za znajomość . W realnym życiu spotykam ludzi, rozmawiam z nimi, niektórych być może nigdy więcej nie zobaczę. Na forum podobnie, piszę z kimś (np.Gość w kość :P ), wymieniamy zdania i tyle, różnica polega na tym, że tamtych widzę, osób z forum nie.

Jeżeli chodzi o jakieś poważniejsze związki, to oczywiście dla mnie w wirtualnym świecie coś takiego nie istnieje. W necie można zapoczątkować jakąś znajomość, ale jeżeli nie jest przeniesiona do realnego życia, to jest to fikcja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany
2 godziny temu, Maybe napisał:

Żadna znajomość z forum, nieprzeniesiona na grunt realny i na tym gruncie nierozwijana, nie przetrwa próby czasu. Straci na emocjach, a brak wspólnych przeżyć, sprawi że później rozmyje się i w końcu odejdzie w zapomnienie. Jeśli usilnie ją reanimujemy świadczy to o naszym uzależnieniu. 

Zwyczajna znajomość, podobnie jak przyjaźń, miłość przechodzi etapy, potrzebne są wspólne wspomnienia, wspólne doświadczenia, przeżycia, wspólne tworzenie czegoś, współudział w czymś, musi się rozwijać, ewoluować, inaczej prędzej czy później umrze. Gadaniem choćby nie wiem jak barwnym nie sprawimy że będzie się rozwijać. I w końcu zrobi się nudna. Przynajmniej dla mnie. 

Dlatego realne znajomości są wg mnie bardziej wartosciowe. Internetowe nie mają przyszłości jeśli nie przejdą na realny grunt. Poza tym zawsze jest ten magiczny czynnik, bo choć z kims świetnie składa się nam literki wcale nie musi świetnie się rozmawiać, z miliona powodów. 

Ale nie ma co negować, czasem potrzebna ludziom jest ta namiastka, jeśli nie ma się w realu kogoś bliskiego w danej chwili, to można zastąpić to wirtualną znajomością, jednak jest to tylko zamiennik, erzac.

Ktoś kto ma przyjaciół, kochającą rodzinę czy innych bliskich w realu, nie przywiązuje aż takiego znaczenia do znajomości, ludzi w necie, bo traktuje net tylko jak miejsce rozrywki, zabicia czasu, nudy. 

 

Wagę oczywiście, że mają nawet te znajomości typowo netowe, bo angażujemy w nie również swoje emocje, ale dla mnie nigdy nie będą ważniejsze od tych realnych, gdzie można działać a nie tylko gadać i się kreować. 

No ale przychodząc na forum, nie oczekuję, że się z kimś zaprzyjaźnię, czy poznam realnie, tylko zaglądam tu żeby porozmawiać z ludźmi, którzy kryją się za nickami.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyczerpany
Amani
2 godziny temu, Zuzia napisał:

@Maybe oczywiście masz rację

A ja  je do końca tak uważam. Wcale nie podzielam opinii, ze jak ktoś ma poukładane życie, znajomych czy przyjaciół, to na forum jest dla zabicia czasu. 

 

Moglabym to odwrócić, pytając, kto, kto ma rodzine, przyjaciół i znajomych nudzi się albo rozrywki szuka w necie??

 

nie odwrócenie jednak, bo wiem właśnie, ze ludzi mozna traktować poważnie w necie, bez znaczenia na relacje w życiu realnym. Ja mam rodzine nawet kochana, mam przyjaciół i znajomych. I mam czasem tak, ze po spotkaniu ze znajomymi, zerkam, co nowego na forum. Nie z wszystkimi potrzebuje przenosić znajomosci. Czasem zostawiam je w necie. Mam kilka takich na interii. Wymieniamy się wiadomościami, wrażeniami, spostrzezeniami. Kogoś czasem nie ma pół roku - nie szkodzi. 

 

Dlaczego? Ponieważ lubie. Czasem poruszam tematy, których nie poruszam ze znajomymi. Forum to skupisko różnych charakterów i osobowości. Trgo czasem brakuje w życiu realnym. 

 

Oczywiście, ze nie ma, co się spierać, kto jest ważniejszy. To każdy musi wiedzieć sam. Ja Wam powiem tylko jedno. Jak się przeprowadzałam i znajomi nie mogli nam pomoc i poruszyłam ten temat na forum, to na priv zameldowali się ludzie, z którymi tez tylko rozmawiałam w tematach, ze przyjadą i pomogą. Dlatego dla mnie ludzie z forum, to ludzie, nie nicki. Szanuje czyjś czas i czyjeś potrzeby. Nie wnikam, po co tu jest i dlaczego go nie ma.

 

argument, ze ktoś nie ma życia prywatnego i dlatego siedzi na forum, słyszę często. Może i tak być, bo życie się różnie układa. Wcale jednak nie jest to reguła....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, Sany napisał:

No ale przychodząc na forum, nie oczekuję, że się z kimś zaprzyjaźnię, czy poznam realnie, tylko zaglądam tu żeby porozmawiać z ludźmi, którzy kryją się za nickami.

 

Ok. Ja pisałam ogólnie przecież. 

Chodzi o to, że nigdy ktoś wirtualny nie mógłby być dla mnie ważniejszy od realnego znajomego. 

Net to net, zamykam laptopa I ten świat znika. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czas na Gofra
example123
6 godzin temu, Gość w kość napisał:

w internecie z autentycznością bywa chyba różnie...?

 

 

A nie w internetach bywa inaczej??

Mnie się wydaje, że ktoś kto gra kogoś innego w rzeczywistości będzie grał w necie także samo:) jedynie mniej bezkarnie hłe hłe

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
32 minuty temu, example123 napisał:

A nie w internetach bywa inaczej??

?

31 minut temu, example123 napisał:

mniej bezkarnie

hłe hłe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia

pozytywnych myśli

...mimo, pomimo, wbrew i na przekór...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
11 godzin temu, Sany napisał:

No ale przychodząc na forum, nie oczekuję, że się z kimś zaprzyjaźnię, czy poznam realnie, tylko zaglądam tu żeby porozmawiać z ludźmi, którzy kryją się za nickami.

No oczywiście gdy używają tego nicka jako jakąś śladową formę swojej osobowości z która się utożsamiają no i jako jakąś identyfikację dla innych. Nie ma też większego problemu z ,,nielogowanymi,, ale piszącego pod jednym imieniem. Kiepsko gdy ktoś każdy wpis podpisuje inaczej.

A ja poszukuje przyjaźni, dobrych gestów, wspornych tematów i jakiś refleksji. Lubię też rozmowy poetyzujące ale z tym jest gorzej bo tu nie łatwo trafić na osobę która lubi sie aż tak mocno otwierać.

10 godzin temu, Amani napisał:

..... wiem właśnie, ze ludzi mozna traktować poważnie w necie, bez znaczenia na relacje w życiu realnym. Ja mam rodzine nawet kochana, mam przyjaciół i znajomych. I mam czasem tak, ze po spotkaniu ze znajomymi, zerkam, co nowego na forum. Nie z wszystkimi potrzebuje przenosić znajomosci. Czasem zostawiam je w necie.

No i słusznie bo ludzi zawsze trzeba traktować poważnie. Ja też mam w necie przyjaciół i znajomych od wielu lat. Kilka osób to znajomość od kilkunastu lat. Niestety nie zbyt wiele przeniosło się w świat realny choć istniały przesłanki tylko coś nie wyszło. Szkoda. Może kiedyś.

 

10 godzin temu, Amani napisał:

Oczywiście, ze nie ma, co się spierać, kto jest ważniejszy. To każdy musi wiedzieć sam. Ja Wam powiem tylko jedno. Jak się przeprowadzałam i znajomi nie mogli nam pomoc i poruszyłam ten temat na forum, to na priv zameldowali się ludzie, z którymi tez tylko rozmawiałam w tematach, ze przyjadą i pomogą. Dlatego dla mnie ludzie z forum, to ludzie, nie nicki. Szanuje czyjś czas i czyjeś potrzeby. Nie wnikam, po co tu jest i dlaczego go nie ma.

Mam tak samo.

 

10 godzin temu, example123 napisał:

A nie w internetach bywa inaczej??

Mnie się wydaje, że ktoś kto gra kogoś innego w rzeczywistości będzie grał w necie także samo:) jedynie mniej bezkarnie hłe hłe

Obawiam się że skrzydła sa tylko przypięte a pod włosami sterczą rozki

12 godzin temu, Sany napisał:

Jeżeli chodzi o jakieś poważniejsze związki, to oczywiście dla mnie w wirtualnym świecie coś takiego nie istnieje. W necie można zapoczątkować jakąś znajomość, ale jeżeli nie jest przeniesiona do realnego życia, to jest to fikcja.

To prawda. Każda znajomość na odległość jest bardzo trudna do utrzymania nawet gdy dotyczy to ludzi będących ze sobą realnie a potem z jakiś powodów rozstających się. Inna codzienność, inne sprawy oddalają ich coraz bardziej i po jakimś czasie okazuje się ze nie ma o czym rozmawiać bo żyją innymi sprawami. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Każdy człowiek jest inny, każdy ma inne wyczucie. Ciekawa dyskusja się rozwinęła:)

Ja poznając ludzi w necie, mniej więcej wiem z kim chciałabym się spotkać realnie, a z kim nigdy bym nie chciała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
1 minutę temu, Zuzia napisał:

Każdy człowiek jest inny, każdy ma inne wyczucie. Ciekawa dyskusja się rozwinęła:)

Ja poznając ludzi w necie, mniej więcej wiem z kim chciałabym się spotkać realnie, a z kim nigdy bym nie chciała.

Witaj Zuziu. Zrobie Ci kawusię a Ty usiądź i opowiadaj.

A wiesz?

Czasem same chęci to za mało bo musi się na to zgodzić cały świat. Ten nasz świat który nas otacza

Z tym bywa rożnie bo przecież tam w necie to tylko ,,zboczuchy i pedofile,, Albo złodzieje.?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

No hej Dyziu:) kawkę chętnie wypiję.

Świat jest skomplikowany Dionizy, bardzo skomplikowany, a my mamy tendencję do jeszcze większego komplikowania nawet prostych rzeczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyczerpany
Amani
16 godzin temu, example123 napisał:

A nie w internetach bywa inaczej??

Mnie się wydaje, że ktoś kto gra kogoś innego w rzeczywistości będzie grał w necie także samo:) jedynie mniej bezkarnie hłe hłe

 

To prawda, choć w świecie realnym tez wiele rzeczy uchodzi nam bezkarnie. Wielu kwestii zwyczajnie nie weryfikujemy. Całkiem niedawno w bliskim mi otoczeniu wyszło na jaw podwójne życie. W dwóch miastach dwie rodziny. Wcale nie tak daleko od siebie. Możemy mówić - żona głupia, ale dał radę oszukiwać wiele osób i to ponad 10 lat... 

 

nam się wydaje, ze oszuści są tylko w necie. Nie, to ci sami oszuści, co grasują w realu, tylko net stwarza im więcej możliwości. 

 

Owszem, jest okazja, można się pobawić. Pisać z kilku nickow i takie tam... co kto lubi... 

 

ja wole rozmawiać z ludźmi 

@Dionizy kiedyś kiedyś uznałam, ze życie forumowe nie jest dla mnie, ze się w nim gubię - kiedy się angażuje - źle, bo przecież nie na tym to polega. Zaczęłam olewać, to dostałam bure, bo nie zauważyłam, ze ktoś z kogoś się naśmiewa i przez przypadek się dołączyłam. Na nic tłumaczenia. Bura poszła prywatnym kanałem i zepsuła mi humor na kilka godzin. Potem pomyślałam - chrzanię, wykasowałam konto na interii i chciałam zamknąć tez tutaj ( ponoć nie zamykają).

 

tylko ze właśnie to wszystko dla kogoś. Przez kogoś z kimś... warto patrzeć na siebie i nie słuchać innych.

 

masz zabawę - to się baw. Przestajesz mieć - to szukaj jej gdzieś indziej. Wiem, ze czasem smutno. Mogłabym więcej o tym napisać... w życiu jednak jest podobnie, rzadko kontakty, które pozyskaliśmy w szkole, przetrwają do czasow bujanego fotela. Owszem, ze takie tez są. Ludzie jednak odchodzą, pojawiają się nowi i znów odchodzą... jak w realu tak w necie;-) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Basiunia
Dnia 8.05.2020 o 08:25, Dionizy napisał:

To miłe.

Szczególnie mile że ostatnio niezbyt wiele takich rzeczy mnie spotyka.

Więcej pozytywnego myślenia Dyziaczku :)

 

Przepraszam, że tak mało bywam, ale po wakacjach będę częstym gościem i znudzę się Wam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

Ja do tematu już raczej niczego mądrego nie dodam (uprzedzili mnie inni, a jako brak_musku nie mam wiele do dodania).
Powiem tylko tyle, że po drugiej stronie tego monitora jednak siedzi człowiek, który ma swoje uczucia. Nie z każdym trzeba się zgadzać, by się mimo wszystko lubić i nie trzeba każdego lubić. Sprawa indywidualna :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
10 godzin temu, Basiunia napisał:

Więcej pozytywnego myślenia Dyziaczku :)

 

Przepraszam, że tak mało bywam, ale po wakacjach będę częstym gościem i znudzę się Wam.

Naprawdę?

Chyba pierwszy raz nie mogę się doczekać końca wakacji a jeszcze nie b6yłemw 5tym roku nad morzem i nie zaśpiewałem przy ognisku gdzieś w lesie ,,Do kołyski,,

Brakuje tu Ciebie Basieńko.?

9 godzin temu, BrakLoginu napisał:

Ja do tematu już raczej niczego mądrego nie dodam

No cos Ty mi tu ostatnio zaniedbywawujesz domostwa. Zakochałeś sie czy co???? Pewnie tak bo czemuż to chodzisz zapatrzony w chmury, korony drzew i ślady końskich podków na drodze. Ślady podków nie przyniosą Ci szczęscia bo do tego potrzebne są podkówki takie na żywo. To trochę tak jak z miłością z internetu. Niby jest, niby serduszko przyspiesza ale nie ma tego dotyku, zapachu, smaku. Niby można wspólnie wypić kawusię ale bez buziolka i spojrzenia w oczy. Ja z moją kochliwą naturą zakochiwałem się na łączach chyba ze sto razy. Za każdym razem pierwszy, ostatni, prawdziwie i najmocniej. Wiecznie grasowały mi motylki w brzuchu i stada mrówek na plecach. Faktem jest jednakże że w moim sercu jest tylko Ta Jedna Jedyna z niesfornymi włosami, niepowtarzalnymi oczami, pachnąca zapomnieniem i pragnieniem grzechu muszelką

Edytowano przez Dionizy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
WtomiGraj

Kupiłam e-booka w formacie .epub czy dam radę odczytać ją w pdf?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany
1 godzinę temu, Dionizy napisał:

To trochę tak jak z miłością z internetu. Niby jest, niby serduszko przyspiesza ale nie ma tego dotyku, zapachu, smaku. Niby można wspólnie wypić kawusię ale bez buziolka i spojrzenia w oczy

Oj tam, nie zniechęcaj Chłopaka. Znajomość z internetu zawsze można przenieść do realnego świata. ;) 

Tak sobie myślę, ile ja znam ludzi, którzy poznali się w latach gdy nie było internetu, ani telefonów, jedno pochodziło z nad morza, drugie z gór. Moja kuzynka miała męża z okolic Łańcuta. Jakoś się dało, jeżeli tylko się chciało... ;) :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
24 minuty temu, Sany napisał:

Oj tam, nie zniechęcaj Chłopaka. Znajomość z internetu zawsze można przenieść do realnego świata. ;) 

Tak sobie myślę, ile ja znam ludzi, którzy poznali się w latach gdy nie było internetu, ani telefonów, jedno pochodziło z nad morza, drugie z gór. Moja kuzynka miała męża z okolic Łańcuta. Jakoś się dało, jeżeli tylko się chciało... ;) :)

Chłopaka :)? 

 

Ja tam uważam że póki nie dzielą kontynenty lub niepełnosprawność, to spotkania realne zawsze są możliwe. A nawet spotkania osób z różnych kontynentów dochodziły do skutku. A potem tylko powielać i powielać.... spotkania. 

Chcenia potrzeba jeno. Chyba że Cerber w postaci małżonka siedzi na ramieniu i szczeka, ale w przypadku przyjaźni czystej to chyba, można przedstawić małżonkowi/ce koleżankę/gę z netu. 

Ale ja tam nie wiem, nie znam się, nie jestem stąd, zagubiłam się w ciemnym lesie i błądzę..... ?

Ps. A bo to do BL więc chłopaka ?

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany
4 minuty temu, Maybe napisał:

Chłopaka :)? 

To pytanie, to w sensie płeć męska czy nie męska? ;) Dobra, nie wnikam. :D

A co do męża to  można go mieć i można go nie mieć....Każda możliwość jest możliwa. ;)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
Przed chwilą, Sany napisał:

To pytanie, to w sensie płeć męska czy nie męska? ;) Dobra, nie wnikam. :D

A co do męża to  można go mieć i można go nie mieć....Każda możliwość jest możliwa. ;)

 

Wiem, wiem później zauważyłam że to dotyczyło wypowiedzi do postu BL. 

 

Toć wiem ze można i nie można dlatego napisałam "chyba że Cerber... ".

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 715
    • Postów
      261 620
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      968
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    MartaGrops
    Najnowszy użytkownik
    MartaGrops
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Monika
      Nie pamiętam, żadnego konfliktu z Tobą, prócz gifa, w którym "przywaliłam" Ci śnieżynką i zastanawiałam potem się czy nie był za "ostry". No, ale jak Cię uraziłam niechcąco kiedyś (naprawdę niechcąco) to przepraszam🙂   
    • Natka
      Umacnianie
    • Natka
      Chyba rozumiem innych, którzy tu mniej piszą. Naprawdę Cię lubię — nawet bardzo. Wydajesz się fajną osobą i dlatego tym bardziej trochę mnie to zastanawia… bo czasami zdarza Ci się pisać w sposób, który potrafi zranić innych. Nie do końca wiem, z czego to wynika, bo serio da się Ciebie lubić. Może po prostu czasem warto trochę odpuścić, nie wkładać aż tyle emocji we wszystko? Kiedyś tak dobrze mi się tu z Tobą pisało, dlatego trochę mi tego szkoda. Piszę to spokojnie i bez złośliwości — nic Ci przecież nigdy nie zrobiłam, a kilka razy dostało mi się tak trochę „rykoszetem”, co było zwyczajnie nieprzyjemne. Nie zrozum mnie źle, nie mam złych intencji i jeśli coś brzmi nie tak, to przepraszam. Po prostu chciałam być szczera. A jeśli jednak zareagujesz na to ostro — też to zrozumiem.
    • Natka
      Może już gdzieś tu się przewinął, ale wrzucę, bo uważam, że naprawdę warto 😊   Szczerze mówiąc, „Piękny umysł” (A Beautiful Mind) to jeden z tych filmów, które na początku wydają się trochę spokojne, ale im dalej, tym bardziej wciągają. To historia o genialnym matematyku, który stopniowo zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością – i oglądając to, człowiek sam się chwilami zastanawia, co jest prawdą, a co nie. Najbardziej robi robotę klimat i to, jak pokazana jest jego choroba. Nie ma tu taniej sensacji, tylko raczej takie powolne wkręcanie widza w jego sposób myślenia. Momentami jest to naprawdę niepokojące, ale nie w horrorowy sposób, tylko bardziej psychicznie. Russell Crowe bardzo dobrze to zagrał – bez przesady, raczej tak „po cichu”, co tylko dodaje wiarygodności. No i wątek z jego żoną też jest dobrze poprowadzony, bo pokazuje, jak to wygląda od strony bliskiej osoby, a nie tylko samego chorego. Jedyne co, to trochę czuć, że to film robiony pod szerszą publiczność – jest momentami wygładzony i nie tak brutalnie realistyczny, jak mógłby być. Ale z drugiej strony dzięki temu ogląda się go bardzo dobrze. Ogólnie: warto obejrzeć, nawet jeśli ktoś nie jest fanem takich „cięższych” tematów. To nie jest typowy smutny dramat, tylko raczej historia o walce z samym sobą i o tym, że życie potrafi być bardziej skomplikowane, niż się wydaje.
    • KapitanJackSparrow
      Ale oczywiście cię rozumiem sam li trochę jeszcze jestem kibicem piłkarskim a przed laty byłem jeszcze bardziej a za młodu to ho ho..  No i tak zgadzam się to kwestia wychowania ale też środowiska w którym akurat przyszło żyć. 
    • KapitanJackSparrow
      Ooo panie, musiałbyś ...kiedyś usiąść ze mną w kotle na stadionie, wśród fanatyków którzy speedway wciagają nosem, poczuć tą energię i eksplozję radości która czasami jest tak wyjątkowa że mówi się o tym latami, albo przybijać pionę, ściskać się bratersko z łobcymi sobie ludźmi w szale radości gdy ukochana drużyna wiezie ,,odwiecznych wrogów " 5:1 i jest to zaledwie minuta z twego życia. O darciu gardła do ochrypu, o wymachiwaniu szalikiem, o podnieconych rozmowach, o napięciu, przerażeniu po dramatycznych wydarzeniach na torze, o traumie gdy ktoś z toru się nie podniesie o własnych siłach lub zakończy swój bieg czyjeś życie.  Lub też  Usiąść sobie wygodnie na świeżym powietrzu popstrzeć miło na ściganie z kartką i długopisem , podyskutować z przyjaciółmi  od biegu do biegu. Pośmiać z ludzi gdy ktoś z trybun krzyknie coś tak niesamowicie śmiesznego lub też podpiąć się do zbiorowej euforii trybun i czynić zgodnie i w rytm co wszyscy bo gdy kilkanaście tysięcy  dłoni klaśnie jednoczenie to jest klasku huk.  Do tego zapominałem dodać emocje i rywalizacja sportowa , zapach spalonego etanolu ryk motorów ( niestety kiedyś to był ryk🤷) i niecierpliwe odliczanie do kolejnego meczu.Nikt nikogo nie oklada pięściami bo się im dyscypliny pomyliły i nie chodzi na ustawki w lesie z prezydentem RP. 😁 Ha ha ...........a spotkanie innego kibica żużlowego, gdzieś w Polsce , to creme de la creme
    • KapitanJackSparrow
      Bank? Normalnie 😁
    • Monika
      A ja mam wrażenie,że Ty nie piszesz przeze mnie.  Nie chcę żeby tak było.
    • Antypatyk
      Dlaczego przestałem pisać? Bo tutaj robi się to samo co na <reklama> ... "wszystko co napiszesz będzie na pewno użyte przeciwko tobie... zmienione,  przekręcone, wyrwane z kontekstu... najważniejsze żeby ci dokopać i cię zgnoić... Bawcie się dobrze..., acha... i  WESOŁYCH ŚWIĄT...
    • Antypatyk
      Jest jeszcze jeden rodzaj... ci, którzy nie są świadomi tego, że krzywdzą... bo dla nich to jest normalne..., " co? ja? ja nic nie zrobiłem, przewrażliwiona/y jesteś..." {tutaj jest ich przynajmniej troje...). Nie moje... wykopane gdzieś z odmentów internetu, ale moje zdanie jest takie samo... "Kaśka, 42-letnia mieszkanka dużego miasta Nie rozumiem, dlaczego staliśmy się dla siebie tacy okrutni. Dlaczego łatwiej nam kogoś zranić, niż spróbować zrozumieć. Zamiast cieszyć się tą krótką chwilą, którą mamy tu na Ziemi, wolimy sobie dokopać, poniżyć, obrazić. Coraz trudniej znaleźć przestrzeń, w której nie czuć tej złej energii. Ona jest wszędzie – i naprawdę boli."
    • Miły gość
      Wiem że tacy istnieją i nie mogę takich ludzi zrozumieć co krzywdzą drugiego, a im to sprawia przyjemność.  Rozładować emocje można na wiele sposobów więc takie typy co krzywdzą bo coś im nie wyszło dla mnie są skreśleni.  Fakt rana się zagoi, a blizna zostanie ale zawsze można spróbować uleczyć serducho aby ono biło dla kogoś kto mocno go pokocha 🙂 Czyli jestem naprawiaczem 🙂
    • Nomada
      Hurtowa ilość jest opłacalna, chyba ;  )                      
    • Nomada
      To nie zgaga ale tak to można nazwać ;  )
    • Monika
      Tak szaleniec. Ale tacy ludzie istnieją. Stosują różne metody np gashliting. To rodzaj przemocy, której "nie widać", a która zostawia realne ślady do końca życia.  Jedni robią to celowo inni, by rozładować własne emocje (czyli nie są tego co czynią świadomi, mają taki sposób funkcjonowania wyniesiony z domu).  Pan Naprawiacz może naprawić wszystko, dlatego to taka fajna nazwa🙂  Jednak czy serce da się naprawić by działało jak nowe? Nie sądzę. Człowiek niestety nosi blizny, po urazach, które jak zostają z nim już na zawsze.
    • Miły gość
      A kto nie lubi jak jest miło, chyba tylko  szaleniec.  Skoro tak piszesz to niech tak zostanie🤗 W sumie naprawiacz może dużo rzeczy naprawiać, nawet złamane serce 🙂
    • Gość w kość
      nie mogę, kwestia wychowania🤷‍♂️   no i te emocje, w speedwayu są, jak to określiłeś, fajne, a w piłce... widziałeś pewnie mnóstwo obrazków w tv jak kibice płaczą itp., itd... to dopiero są emocje!
    • Miły gość
      Ty jesteś miła, więc jak mógłbym być inny? 🙂 🤗
    • Gość w kość
      oj, nie bądź taki skromny, rzekłbym, że krzesanie masz we krwi🤔   ... a ja kofeinę🤨    
    • Astafakasta
    • Monika
      Ja bardzo lubię jak jest miło, świat jest wystarczająco okrutny. Upieram się jednak przy tym, że Pan Naprawiacz to super-fajna- nazwa i kropka🤗 
    • Monika
      🤗  Czyli jednak naprawdę jesteś MIŁYM Gościem☺️
    • Miły gość
      Tak myślałem, ale pewności nie miałem więc również przepraszam Moniko🙂   Oczywiście że są tu chochliki bo mi również płatają figle w słowniku 😀
    • Miły gość
      Najważniejsze mieć dystans do samego siebie, wtedy śmianie się z samego siebie też może być miłe 😉   Dziękuję również. I oczywiście mokrego dyngusa 💧🙂
    • Monika
      Ewidentnie są tu jakieś miłe chochliki😄
    • Monika
      Oj ty chyba są jakieś chochliki🙂 Im też zyczę fajnych Swiąt🙂
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...