Skocz do zawartości


Dionizy

Pod wspólnym dachem

Polecane posty

Gość w kość
17 godzin temu, Sany napisał:

Ale te literki pisze prawdziwa osoba.  Fakt, że tworzymy sobie jej obraz, ale skupiamy się na tym co ma do powiedzenia, co chce przekazać.

Np. załatwiając jakąś sprawę przez telefon,też nie widzi się drugiej osoby, a jest się przekonanym, o autentyczności rozmówcy.

w internecie z autentycznością bywa chyba różnie...?

 

ale OK, być może źle dobrałem słowa, 

mam na myśli tę "prawdziwość",

 

z drugiej strony chyba nie postawisz znaku równości pomiędzy realną i wirtualną znajomością?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Wyczerpany
Amani
53 minuty temu, Gość w kość napisał:

w internecie z autentycznością bywa chyba różnie...?

 

ale OK, być może źle dobrałem słowa, 

mam na myśli tę "prawdziwość",

 

z drugiej strony chyba nie postawisz znaku równości pomiędzy realną i wirtualną znajomością?

Nie chciałam zabierać głosu w tej rozmowie, ale... chciałam tylk odpowiedzieć na ostatnie pytanie - ja stawiam. Dla mnie ludzie z forum są ludźmi, przekonuje się, ze maja różne zamiary i różne intencje. Są jednak ludźmi. Jeśli ktoś wychodzi z inicjatywa spotkania czy wymiany telefonami - nie widzę w tym nic złego. Jeśli ktoś chce być tylko forumowym ludziem - również szanuje. 

 

Czy udają? Jasne... są jednak tacy, którzy nie udają. Nie analizuje już jedynie, których więcej.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
20 godzin temu, Gość w kość napisał:

wirtualne spotkanie nie powinny i oby nigdy nie były takie ważne,

to, co prawdziwe, przynajmniej w moim przypadku, jest po prawej za oknem,

Dlaczego? Jeżeli spotykasz się w necie z osobą którą znasz już dobre parę lat, a nie masz np możliwości spotkania się na kawie, to takie spotkanie może mieć jakąś wagę. Tak sądzę.

A to co prawdziwe rzeczywiście jest za oknem, ale nie tylko.

Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe

Żadna znajomość z forum, nieprzeniesiona na grunt realny i na tym gruncie nierozwijana, nie przetrwa próby czasu. Straci na emocjach, a brak wspólnych przeżyć, sprawi że później rozmyje się i w końcu odejdzie w zapomnienie. Jeśli usilnie ją reanimujemy świadczy to o naszym uzależnieniu. 

Zwyczajna znajomość, podobnie jak przyjaźń, miłość przechodzi etapy, potrzebne są wspólne wspomnienia, wspólne doświadczenia, przeżycia, wspólne tworzenie czegoś, współudział w czymś, musi się rozwijać, ewoluować, inaczej prędzej czy później umrze. Gadaniem choćby nie wiem jak barwnym nie sprawimy że będzie się rozwijać. I w końcu zrobi się nudna. Przynajmniej dla mnie. 

Dlatego realne znajomości są wg mnie bardziej wartosciowe. Internetowe nie mają przyszłości jeśli nie przejdą na realny grunt. Poza tym zawsze jest ten magiczny czynnik, bo choć z kims świetnie składa się nam literki wcale nie musi świetnie się rozmawiać, z miliona powodów. 

Ale nie ma co negować, czasem potrzebna ludziom jest ta namiastka, jeśli nie ma się w realu kogoś bliskiego w danej chwili, to można zastąpić to wirtualną znajomością, jednak jest to tylko zamiennik, erzac.

Ktoś kto ma przyjaciół, kochającą rodzinę czy innych bliskich w realu, nie przywiązuje aż takiego znaczenia do znajomości, ludzi w necie, bo traktuje net tylko jak miejsce rozrywki, zabicia czasu, nudy. 

 

Wagę oczywiście, że mają nawet te znajomości typowo netowe, bo angażujemy w nie również swoje emocje, ale dla mnie nigdy nie będą ważniejsze od tych realnych, gdzie można działać a nie tylko gadać i się kreować. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany
3 godziny temu, Gość w kość napisał:

z drugiej strony chyba nie postawisz znaku równości pomiędzy realną i wirtualną znajomością?

Zależy co to za znajomość . W realnym życiu spotykam ludzi, rozmawiam z nimi, niektórych być może nigdy więcej nie zobaczę. Na forum podobnie, piszę z kimś (np.Gość w kość :P ), wymieniamy zdania i tyle, różnica polega na tym, że tamtych widzę, osób z forum nie.

Jeżeli chodzi o jakieś poważniejsze związki, to oczywiście dla mnie w wirtualnym świecie coś takiego nie istnieje. W necie można zapoczątkować jakąś znajomość, ale jeżeli nie jest przeniesiona do realnego życia, to jest to fikcja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany
2 godziny temu, Maybe napisał:

Żadna znajomość z forum, nieprzeniesiona na grunt realny i na tym gruncie nierozwijana, nie przetrwa próby czasu. Straci na emocjach, a brak wspólnych przeżyć, sprawi że później rozmyje się i w końcu odejdzie w zapomnienie. Jeśli usilnie ją reanimujemy świadczy to o naszym uzależnieniu. 

Zwyczajna znajomość, podobnie jak przyjaźń, miłość przechodzi etapy, potrzebne są wspólne wspomnienia, wspólne doświadczenia, przeżycia, wspólne tworzenie czegoś, współudział w czymś, musi się rozwijać, ewoluować, inaczej prędzej czy później umrze. Gadaniem choćby nie wiem jak barwnym nie sprawimy że będzie się rozwijać. I w końcu zrobi się nudna. Przynajmniej dla mnie. 

Dlatego realne znajomości są wg mnie bardziej wartosciowe. Internetowe nie mają przyszłości jeśli nie przejdą na realny grunt. Poza tym zawsze jest ten magiczny czynnik, bo choć z kims świetnie składa się nam literki wcale nie musi świetnie się rozmawiać, z miliona powodów. 

Ale nie ma co negować, czasem potrzebna ludziom jest ta namiastka, jeśli nie ma się w realu kogoś bliskiego w danej chwili, to można zastąpić to wirtualną znajomością, jednak jest to tylko zamiennik, erzac.

Ktoś kto ma przyjaciół, kochającą rodzinę czy innych bliskich w realu, nie przywiązuje aż takiego znaczenia do znajomości, ludzi w necie, bo traktuje net tylko jak miejsce rozrywki, zabicia czasu, nudy. 

 

Wagę oczywiście, że mają nawet te znajomości typowo netowe, bo angażujemy w nie również swoje emocje, ale dla mnie nigdy nie będą ważniejsze od tych realnych, gdzie można działać a nie tylko gadać i się kreować. 

No ale przychodząc na forum, nie oczekuję, że się z kimś zaprzyjaźnię, czy poznam realnie, tylko zaglądam tu żeby porozmawiać z ludźmi, którzy kryją się za nickami.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyczerpany
Amani
2 godziny temu, Zuzia napisał:

@Maybe oczywiście masz rację

A ja  je do końca tak uważam. Wcale nie podzielam opinii, ze jak ktoś ma poukładane życie, znajomych czy przyjaciół, to na forum jest dla zabicia czasu. 

 

Moglabym to odwrócić, pytając, kto, kto ma rodzine, przyjaciół i znajomych nudzi się albo rozrywki szuka w necie??

 

nie odwrócenie jednak, bo wiem właśnie, ze ludzi mozna traktować poważnie w necie, bez znaczenia na relacje w życiu realnym. Ja mam rodzine nawet kochana, mam przyjaciół i znajomych. I mam czasem tak, ze po spotkaniu ze znajomymi, zerkam, co nowego na forum. Nie z wszystkimi potrzebuje przenosić znajomosci. Czasem zostawiam je w necie. Mam kilka takich na interii. Wymieniamy się wiadomościami, wrażeniami, spostrzezeniami. Kogoś czasem nie ma pół roku - nie szkodzi. 

 

Dlaczego? Ponieważ lubie. Czasem poruszam tematy, których nie poruszam ze znajomymi. Forum to skupisko różnych charakterów i osobowości. Trgo czasem brakuje w życiu realnym. 

 

Oczywiście, ze nie ma, co się spierać, kto jest ważniejszy. To każdy musi wiedzieć sam. Ja Wam powiem tylko jedno. Jak się przeprowadzałam i znajomi nie mogli nam pomoc i poruszyłam ten temat na forum, to na priv zameldowali się ludzie, z którymi tez tylko rozmawiałam w tematach, ze przyjadą i pomogą. Dlatego dla mnie ludzie z forum, to ludzie, nie nicki. Szanuje czyjś czas i czyjeś potrzeby. Nie wnikam, po co tu jest i dlaczego go nie ma.

 

argument, ze ktoś nie ma życia prywatnego i dlatego siedzi na forum, słyszę często. Może i tak być, bo życie się różnie układa. Wcale jednak nie jest to reguła....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, Sany napisał:

No ale przychodząc na forum, nie oczekuję, że się z kimś zaprzyjaźnię, czy poznam realnie, tylko zaglądam tu żeby porozmawiać z ludźmi, którzy kryją się za nickami.

 

Ok. Ja pisałam ogólnie przecież. 

Chodzi o to, że nigdy ktoś wirtualny nie mógłby być dla mnie ważniejszy od realnego znajomego. 

Net to net, zamykam laptopa I ten świat znika. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czas na Gofra
example123
6 godzin temu, Gość w kość napisał:

w internecie z autentycznością bywa chyba różnie...?

 

 

A nie w internetach bywa inaczej??

Mnie się wydaje, że ktoś kto gra kogoś innego w rzeczywistości będzie grał w necie także samo:) jedynie mniej bezkarnie hłe hłe

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
32 minuty temu, example123 napisał:

A nie w internetach bywa inaczej??

?

31 minut temu, example123 napisał:

mniej bezkarnie

hłe hłe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia

pozytywnych myśli

...mimo, pomimo, wbrew i na przekór...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
11 godzin temu, Sany napisał:

No ale przychodząc na forum, nie oczekuję, że się z kimś zaprzyjaźnię, czy poznam realnie, tylko zaglądam tu żeby porozmawiać z ludźmi, którzy kryją się za nickami.

No oczywiście gdy używają tego nicka jako jakąś śladową formę swojej osobowości z która się utożsamiają no i jako jakąś identyfikację dla innych. Nie ma też większego problemu z ,,nielogowanymi,, ale piszącego pod jednym imieniem. Kiepsko gdy ktoś każdy wpis podpisuje inaczej.

A ja poszukuje przyjaźni, dobrych gestów, wspornych tematów i jakiś refleksji. Lubię też rozmowy poetyzujące ale z tym jest gorzej bo tu nie łatwo trafić na osobę która lubi sie aż tak mocno otwierać.

10 godzin temu, Amani napisał:

..... wiem właśnie, ze ludzi mozna traktować poważnie w necie, bez znaczenia na relacje w życiu realnym. Ja mam rodzine nawet kochana, mam przyjaciół i znajomych. I mam czasem tak, ze po spotkaniu ze znajomymi, zerkam, co nowego na forum. Nie z wszystkimi potrzebuje przenosić znajomosci. Czasem zostawiam je w necie.

No i słusznie bo ludzi zawsze trzeba traktować poważnie. Ja też mam w necie przyjaciół i znajomych od wielu lat. Kilka osób to znajomość od kilkunastu lat. Niestety nie zbyt wiele przeniosło się w świat realny choć istniały przesłanki tylko coś nie wyszło. Szkoda. Może kiedyś.

 

10 godzin temu, Amani napisał:

Oczywiście, ze nie ma, co się spierać, kto jest ważniejszy. To każdy musi wiedzieć sam. Ja Wam powiem tylko jedno. Jak się przeprowadzałam i znajomi nie mogli nam pomoc i poruszyłam ten temat na forum, to na priv zameldowali się ludzie, z którymi tez tylko rozmawiałam w tematach, ze przyjadą i pomogą. Dlatego dla mnie ludzie z forum, to ludzie, nie nicki. Szanuje czyjś czas i czyjeś potrzeby. Nie wnikam, po co tu jest i dlaczego go nie ma.

Mam tak samo.

 

10 godzin temu, example123 napisał:

A nie w internetach bywa inaczej??

Mnie się wydaje, że ktoś kto gra kogoś innego w rzeczywistości będzie grał w necie także samo:) jedynie mniej bezkarnie hłe hłe

Obawiam się że skrzydła sa tylko przypięte a pod włosami sterczą rozki

12 godzin temu, Sany napisał:

Jeżeli chodzi o jakieś poważniejsze związki, to oczywiście dla mnie w wirtualnym świecie coś takiego nie istnieje. W necie można zapoczątkować jakąś znajomość, ale jeżeli nie jest przeniesiona do realnego życia, to jest to fikcja.

To prawda. Każda znajomość na odległość jest bardzo trudna do utrzymania nawet gdy dotyczy to ludzi będących ze sobą realnie a potem z jakiś powodów rozstających się. Inna codzienność, inne sprawy oddalają ich coraz bardziej i po jakimś czasie okazuje się ze nie ma o czym rozmawiać bo żyją innymi sprawami. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Każdy człowiek jest inny, każdy ma inne wyczucie. Ciekawa dyskusja się rozwinęła:)

Ja poznając ludzi w necie, mniej więcej wiem z kim chciałabym się spotkać realnie, a z kim nigdy bym nie chciała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
1 minutę temu, Zuzia napisał:

Każdy człowiek jest inny, każdy ma inne wyczucie. Ciekawa dyskusja się rozwinęła:)

Ja poznając ludzi w necie, mniej więcej wiem z kim chciałabym się spotkać realnie, a z kim nigdy bym nie chciała.

Witaj Zuziu. Zrobie Ci kawusię a Ty usiądź i opowiadaj.

A wiesz?

Czasem same chęci to za mało bo musi się na to zgodzić cały świat. Ten nasz świat który nas otacza

Z tym bywa rożnie bo przecież tam w necie to tylko ,,zboczuchy i pedofile,, Albo złodzieje.?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

No hej Dyziu:) kawkę chętnie wypiję.

Świat jest skomplikowany Dionizy, bardzo skomplikowany, a my mamy tendencję do jeszcze większego komplikowania nawet prostych rzeczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyczerpany
Amani
16 godzin temu, example123 napisał:

A nie w internetach bywa inaczej??

Mnie się wydaje, że ktoś kto gra kogoś innego w rzeczywistości będzie grał w necie także samo:) jedynie mniej bezkarnie hłe hłe

 

To prawda, choć w świecie realnym tez wiele rzeczy uchodzi nam bezkarnie. Wielu kwestii zwyczajnie nie weryfikujemy. Całkiem niedawno w bliskim mi otoczeniu wyszło na jaw podwójne życie. W dwóch miastach dwie rodziny. Wcale nie tak daleko od siebie. Możemy mówić - żona głupia, ale dał radę oszukiwać wiele osób i to ponad 10 lat... 

 

nam się wydaje, ze oszuści są tylko w necie. Nie, to ci sami oszuści, co grasują w realu, tylko net stwarza im więcej możliwości. 

 

Owszem, jest okazja, można się pobawić. Pisać z kilku nickow i takie tam... co kto lubi... 

 

ja wole rozmawiać z ludźmi 

@Dionizy kiedyś kiedyś uznałam, ze życie forumowe nie jest dla mnie, ze się w nim gubię - kiedy się angażuje - źle, bo przecież nie na tym to polega. Zaczęłam olewać, to dostałam bure, bo nie zauważyłam, ze ktoś z kogoś się naśmiewa i przez przypadek się dołączyłam. Na nic tłumaczenia. Bura poszła prywatnym kanałem i zepsuła mi humor na kilka godzin. Potem pomyślałam - chrzanię, wykasowałam konto na interii i chciałam zamknąć tez tutaj ( ponoć nie zamykają).

 

tylko ze właśnie to wszystko dla kogoś. Przez kogoś z kimś... warto patrzeć na siebie i nie słuchać innych.

 

masz zabawę - to się baw. Przestajesz mieć - to szukaj jej gdzieś indziej. Wiem, ze czasem smutno. Mogłabym więcej o tym napisać... w życiu jednak jest podobnie, rzadko kontakty, które pozyskaliśmy w szkole, przetrwają do czasow bujanego fotela. Owszem, ze takie tez są. Ludzie jednak odchodzą, pojawiają się nowi i znów odchodzą... jak w realu tak w necie;-) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Basiunia
Dnia 8.05.2020 o 08:25, Dionizy napisał:

To miłe.

Szczególnie mile że ostatnio niezbyt wiele takich rzeczy mnie spotyka.

Więcej pozytywnego myślenia Dyziaczku :)

 

Przepraszam, że tak mało bywam, ale po wakacjach będę częstym gościem i znudzę się Wam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

Ja do tematu już raczej niczego mądrego nie dodam (uprzedzili mnie inni, a jako brak_musku nie mam wiele do dodania).
Powiem tylko tyle, że po drugiej stronie tego monitora jednak siedzi człowiek, który ma swoje uczucia. Nie z każdym trzeba się zgadzać, by się mimo wszystko lubić i nie trzeba każdego lubić. Sprawa indywidualna :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
10 godzin temu, Basiunia napisał:

Więcej pozytywnego myślenia Dyziaczku :)

 

Przepraszam, że tak mało bywam, ale po wakacjach będę częstym gościem i znudzę się Wam.

Naprawdę?

Chyba pierwszy raz nie mogę się doczekać końca wakacji a jeszcze nie b6yłemw 5tym roku nad morzem i nie zaśpiewałem przy ognisku gdzieś w lesie ,,Do kołyski,,

Brakuje tu Ciebie Basieńko.?

9 godzin temu, BrakLoginu napisał:

Ja do tematu już raczej niczego mądrego nie dodam

No cos Ty mi tu ostatnio zaniedbywawujesz domostwa. Zakochałeś sie czy co???? Pewnie tak bo czemuż to chodzisz zapatrzony w chmury, korony drzew i ślady końskich podków na drodze. Ślady podków nie przyniosą Ci szczęscia bo do tego potrzebne są podkówki takie na żywo. To trochę tak jak z miłością z internetu. Niby jest, niby serduszko przyspiesza ale nie ma tego dotyku, zapachu, smaku. Niby można wspólnie wypić kawusię ale bez buziolka i spojrzenia w oczy. Ja z moją kochliwą naturą zakochiwałem się na łączach chyba ze sto razy. Za każdym razem pierwszy, ostatni, prawdziwie i najmocniej. Wiecznie grasowały mi motylki w brzuchu i stada mrówek na plecach. Faktem jest jednakże że w moim sercu jest tylko Ta Jedna Jedyna z niesfornymi włosami, niepowtarzalnymi oczami, pachnąca zapomnieniem i pragnieniem grzechu muszelką

Edytowano przez Dionizy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
WtomiGraj

Kupiłam e-booka w formacie .epub czy dam radę odczytać ją w pdf?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany
1 godzinę temu, Dionizy napisał:

To trochę tak jak z miłością z internetu. Niby jest, niby serduszko przyspiesza ale nie ma tego dotyku, zapachu, smaku. Niby można wspólnie wypić kawusię ale bez buziolka i spojrzenia w oczy

Oj tam, nie zniechęcaj Chłopaka. Znajomość z internetu zawsze można przenieść do realnego świata. ;) 

Tak sobie myślę, ile ja znam ludzi, którzy poznali się w latach gdy nie było internetu, ani telefonów, jedno pochodziło z nad morza, drugie z gór. Moja kuzynka miała męża z okolic Łańcuta. Jakoś się dało, jeżeli tylko się chciało... ;) :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
24 minuty temu, Sany napisał:

Oj tam, nie zniechęcaj Chłopaka. Znajomość z internetu zawsze można przenieść do realnego świata. ;) 

Tak sobie myślę, ile ja znam ludzi, którzy poznali się w latach gdy nie było internetu, ani telefonów, jedno pochodziło z nad morza, drugie z gór. Moja kuzynka miała męża z okolic Łańcuta. Jakoś się dało, jeżeli tylko się chciało... ;) :)

Chłopaka :)? 

 

Ja tam uważam że póki nie dzielą kontynenty lub niepełnosprawność, to spotkania realne zawsze są możliwe. A nawet spotkania osób z różnych kontynentów dochodziły do skutku. A potem tylko powielać i powielać.... spotkania. 

Chcenia potrzeba jeno. Chyba że Cerber w postaci małżonka siedzi na ramieniu i szczeka, ale w przypadku przyjaźni czystej to chyba, można przedstawić małżonkowi/ce koleżankę/gę z netu. 

Ale ja tam nie wiem, nie znam się, nie jestem stąd, zagubiłam się w ciemnym lesie i błądzę..... ?

Ps. A bo to do BL więc chłopaka ?

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany
4 minuty temu, Maybe napisał:

Chłopaka :)? 

To pytanie, to w sensie płeć męska czy nie męska? ;) Dobra, nie wnikam. :D

A co do męża to  można go mieć i można go nie mieć....Każda możliwość jest możliwa. ;)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
Przed chwilą, Sany napisał:

To pytanie, to w sensie płeć męska czy nie męska? ;) Dobra, nie wnikam. :D

A co do męża to  można go mieć i można go nie mieć....Każda możliwość jest możliwa. ;)

 

Wiem, wiem później zauważyłam że to dotyczyło wypowiedzi do postu BL. 

 

Toć wiem ze można i nie można dlatego napisałam "chyba że Cerber... ".

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 750
    • Postów
      265 658
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      997
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    AndrzejWary2
    Najnowszy użytkownik
    AndrzejWary2
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Natka
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Miły gość
      Stanley 
    • Miły gość
      Ja Ci wierzę 🤣
    • Vitalinka
      Ach i nie grzebię się ją to po prostu spostrzegam jestem WWO🙂 buziaki❤️
    • Vitalinka
      Jesteś mój najukochańszy zbok forumowy🤗❤️😄 Tobie pokażę nawet osobiście🙂 
    • Vitalinka
      Raz 🙂 i jeszcze jest tam sporo ciekawych scen, pisałam.na szybko i od serca🤗 
    • Gregor
      Omasta 
    • KapitanJackSparrow
      dwa metry ? ! 🫣 Kość ciągnie pewnie po ziemi 😅
    • KapitanJackSparrow
      no a nie mówiłem....daj nudesa 🙃
    • KapitanJackSparrow
      Ciekawostka. Był taki czas, że powstalo PO i powstalo PIS... i szli do wyborow, jako POPIS. Witaj w roku 2005. . I nie doszli.  Kto w kogo pierwszy rzucił ,,kamień"?... tak, że rozeszło się w mediach po Polsce i dało początek wojnie polsko-polskiej?  Otoż PO strzeliło pierwsze w swojego niedoszłego sojusznika, to byly czasy aktywnosci Rokity. potem rozpętała się lawina wzajemnych nieufności kampania prezydencka dziadek z Wermachtu..Bolki itd. a propos Bolka.  Mamy AD.  2026, po latach lustracji Wałęsy prokuratura umarza śledztwo w stosunku do bylego prezydenta z powodu...uwaga?! ...jego niepoczytalności analfabetycznej. Tak, nie wiem kto teraz za tym stoi,🤔 ale wychodzi mi ze PO. 🤨 Otoż prokuratura uważa, że Wałęsa nie mogł pisać wtedy donosów bo w tamtym czasie był analfabetą, czytaj debilem, ktory nie potrafił zlozyć literek a z B. Elektryk,. który grzebał w tablicach, rozdzielniach stoczniowych w ktorych bylo od zajeb...nia kabli i umiał się w tym połapać, nagle w 2026, dowiadujemy się,że nie umiał pisać po skończonej szkole zawodowej. Przecież nawet dziecko w takie bzudry nie uwierzy. Hmm ktoś próbuje robić ze mnie debila najwyraźniej. I owszem, kiedyś Wałęsa dla mnie to była świętość, dziś z perspektywy czasu i tych wszystkich oskarżeń niedomowień i mataczenia , ataków, zeznań, opowieści, filmu,  wychodzi mi jedno.. Nosz kurna był agentem SB. Możliwe że zwerbowanym ale był. A teraz takie oczywiste kłamstwa w obronie swoich.  Klamstwa po prostu same klamstwa i widzę je w wielu obszarach działalności poprzedniego jak i obecnego rządu, smutne, ale aby do wyborów. PO ponoć ma przed wyborami wprowadzić stan wojenny, aby zablokować ich odwolanie. Zobaczymy, napiszę na wszelki wypadek tę zasłyszaną sugestę na wypadek gdyby do takiego scenariusza doszło. Jak  dojdzie wiadome będzie że znaleźliśmy się w centrum szopki czy teź teatru dla debili.  Ps Jestem przeciwny podzialom Polaków ale też patrząc na nasz ebestablishment jestem bardzo mocno zniesmaczony    
    • Pieprzna
      Jak tak piszesz, to mam ochotę zawołać jak rasowy zbok forumowy - pokaż stupki 😆
    • Pieprzna
      Co jest z tym forum nie tak? Zajrzałam rano - biała plama. W południe - da się odczytać powiadomienia, ale wejść dalej nie. Dopiero wieczorem was czytam.
    • la primavera
      Twój opis jest ciekawszy niż sam film 🙂 Ile razy obejrzałaś? Masz rację,  każdy ma swoje upodobania i wrażliwość w odbiorze. Ten film w moją nie trafił i zamiast grzebać w tak pokazanych traumach wolę pogrzebać w ogródku , choć nie ma w nim wiele roboty,  bo warzywa rosną w skrzyniach. Oprócz dyni,  bo ta poszła w teren, ciekawe, gdzie się zatrzyma.  Nie lubisz Leona? Ja lubię.  W ogóle lubię Bessona. Ostatnio chyba Dogmana oglądałam.  Zrobil na mnie wrażenie. To też krzywdy i traumy ale zupełnie  inaczej pokazane. 
    • Vitalinka
      Na koniec gdy głośno siorbnął szejka przez słomkę, gdy przez cały czas poruszał się cicho (zanim został agentem był żołnierzem, co ma misji, dał lokalnej dziewczynce czekoladę i jakiś chłopak ją za te czekoladę zastrzelił, gdyż broń w tym państwie była dostępna dla dzieci, a jedzenie nie i Joe miał po tym drugą traumę), ćwiczył nawet wstrzymywanie oddechu, co zostało mu z pierwszej traumy, którą zafundował mu ojciec w dzieciństwie, więc gdy siorbnal stał się na powrót niewinnym chłopcem...bo nigdy go tu wczesniej, w tym jego życiu prawdziwego nie było. Jak wskazuje tytuł.🙂 Dzięki uratowaniu dziewczynki, odkupił jakby swoje winy, które powstały oczywiście tylko w jego głowie i niosły go dalej przez życie, w którym ciągle miał myśli samobójcze (scena przy pociągu, scena gdy chciał się utopić razem ze zwłokami matki, scena w ostatnim domu gdzie patrzył na wysoką barierkę,a w ręku trzymał krawat i wyobrażenie strzelenia sobie w głowę gdy myślał,że dziewczynka odeszła,a ona poszła tylko do łazienki).  Mnie wzruszyły bardzo sceny, gdy trzymał wroga za rękę podczas jego śmierci,choć ten zabił mu matkę, to świadczyło, że był w głębi serca dobrym człowiekiem jak i to, że nie zabił chłopca, który wiedział jak do niego trafić, co niestety zrobili zabójcy jego matki, on zaś zostawił go przy życiu...naraził siebie, nie był więc bezwzględnym mordercą. Scena gdy wynoszono dziewczynkę z pokoju, gdy spojrzał na jej stopy, uruchomiła w nim wspomnienie zabitej na froncie za czekoladę dziewczynki, której w wyniku strzału drgały przedśmiertne stopy i ten obraz do niego wracał, za śmierć której bardzo się obwiniał, choć nic złego nie zrobił: dał jej tylko czekoladę...  Jednak w swojej głowie uruchomił poczucie winy: gdybym nie dał słodyczy dziewczynka by żyła. Tak działa mechanizm dziecka skrzywdzonego, obwinia się ono całe życie za winy innych, przejmuje je na siebie. Dlatego tak bardzo walczył o te druga porwaną dziewczynkę, jakby to w jego głowie miało ocalić  tę pierwszą... Na koniec gdy oboje: mała dziewczynka i dorosły mężczyzna (a raczej tylko ciało dorosłego mężczyzny, a w środku zagubiony chłopiec) nie wiedzieli oboje gdzie iść dalej... siedzieli w barze...zobaczyliśmy wtedy dwoje dzieci : dziewczynkę po traumie porwania i gwałtów oraz dorosłego człowieka,  którego nigdy tu naprawdę nie bylo ("you were never really here") bo oboje nie mieli szansy być normalnymi dziećmi, które mogły by normalnie dorosnąć...choć dla dziewczynki jest szansa,że nie zmarnuje reszty życia na miotanie się w swojej traumie i mam nadzieję,że nikt inny niż Joe nie potrafiłby jej lepiej zrozumieć i uchronić przed tym co sam przeszedł, dbając o nią, tak czule i wyrozumiałe, jak robił to o matkę, bo taką jego cierpliwość i troskę też w filmie pokazano ... Nie pozwoli jej by złe czyny innych ludzi (jak w jego przypadku ojca i tego chłopca co zabił dziewczynkę za czekoladę) zawładnęły nią i sprawiły, że będzie ona obwiniać o nie siebie, tak jak robi to każde dziecko, które spotkała krzywda że strony dorosłych (tak niestety się dzieje). Piękny film o traumie, piękne studium postaci....i nadzieja,że kolejne dziecko będzie uratowane, na tyle na ile to możliwe, mając opiekuna który jest empatyczny, który rozumie... Jestem filmem zachwycona, a i dowiedziałam się, że reżyserowała, go ta sama pani co film "Zgiń kochanie" którym też się zachwycałam. Może mam z nią po prostu podobna wrażliwość. Leon Zawodowiec był według mnie bardziej płytki w przekazie i bardziej nastawiony na efekciarstwo, być może dlatego osiągnął sukces. Ja z kolei nigdy nie byłam fanką "Leona". Ale jak się mówi są gusta i guściki i o nich podobno się nie dyskutuje, choć mogłoby się wydawać, że to własnie robimy tu😉, ale nie...myslę ,że po prostu piszemy o swoich własnych odczuciach, tak różnych, jakie może wywołać jeden i ten sam film...i to jest właśnie piękne🙂 Pozdrawiam Cię moja kochana Primavero dzięki, której zapałowi i miłości do oglądania filmów, trafiłam na moją kolejną "perelkę filmowa"🙂    
    • Nafto Chłopiec
      Pociąg powrotny opóźniony 4,5 godziny. Uśmiechajcie się brygada 😎
    • la primavera
      Każdy dzień jest dobry by go nie oglądać 🙂   Wybacz, ale wybitnie mi się nie podobał i zostanę przy swojej niechęci  do niego.To, co dla Ciebie znaczące i ważne, ja odebralam jako tani sposób na udawanie wielkiego kina. Główny bohater wymierzający sprawiedliwość - chyba kazdy inny film o tym był lepszy. I koniec czym miał być? Leonem zawodowcem? Scenariusz marny, niewiele mówi o postaciach, zatem gdy w któreś ze scen padło, że kiedyś był agentem - zapamiętałam 🙂     ,,Wędrówka na północ " Aż mi żal, że taki se. Przyroda- przepiękna, trasa długa i ciekawa, az by sie chcialo powędrować, dzwięki w filmie idealne,  bo i deszcz bębnił i wiatr  świstał, ale historii nie dostrzegłam. Czekałam na ten film, liczylam na coś w stylu ,,Osiem gór ", bo miało byc dwóch chłopaków, którzy wybrali się wspólnie  na  przejście 600kilometrowego Highlands- miesiąc w trasie, zatem i słońce i deszcz  i jakieś niespodzianki po drodze I nocne rozmowy i opisywanie widoków...takie mialam oczekiwania, tymczasem coraz bardziej to wszystko zmierzało gdzieś indziej. Lubię filmy drogi,  lubię gdy mało się dzieje, ale tego filmu nie polubiłam. Byłby lepszy jako film przyrodniczy, gdyby pokazał samą trasę i w tle głos Krystyny  Czubówny opisywał widoki, historię powstania,  możliwe trasy i co nas czeka podczas wędrówki.    Nie mam pomysłu co by tu kolejnego obejrzeć. Ale przeczytałam,,Chimerę" Małeckiego  która podobno ma być przeniesiona na ekran  i mysle, że powinien być z tego ciekawy film.  Mroczny, trudny, rozciagniety w czasie. Z  ciekawością zobaczę jak nakręcą wciąganie słonia na statek, którego Polska dostała od  Wietnamczyków w podziękowaniu za pomoc którą świadczyła załoga polskiego statku podczas wojny wietnamskiej 80 lat temu . Ciekawa historia,  mi w ogóle nie znana -o słoniu, który rzucał w marynarzy kapustą. A na imię miał Partyzant.     
    • Vitalinka
      A to dlatego zamiast reklam butów na obcasie zaczęły mi się tu wyświetlać reklamy ...DRABIN🤭Serio😄 Kocio ma jednak dwa metry🙂😉🙃
    • Vitalinka
      Dlatego chciałam konfitury, ale przemroziłam i mozna jeść na surowo, chyba najzdrowiej, a goryczka zniknęła.🙂
    • Vitalinka
      Niewiadoma🙂🌼🍂😺
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...