Skocz do zawartości


Dionizy

Pod wspólnym dachem

Polecane posty

Gość w kość
17 godzin temu, Sany napisał:

Ale te literki pisze prawdziwa osoba.  Fakt, że tworzymy sobie jej obraz, ale skupiamy się na tym co ma do powiedzenia, co chce przekazać.

Np. załatwiając jakąś sprawę przez telefon,też nie widzi się drugiej osoby, a jest się przekonanym, o autentyczności rozmówcy.

w internecie z autentycznością bywa chyba różnie...?

 

ale OK, być może źle dobrałem słowa, 

mam na myśli tę "prawdziwość",

 

z drugiej strony chyba nie postawisz znaku równości pomiędzy realną i wirtualną znajomością?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Wyczerpany
Amani
53 minuty temu, Gość w kość napisał:

w internecie z autentycznością bywa chyba różnie...?

 

ale OK, być może źle dobrałem słowa, 

mam na myśli tę "prawdziwość",

 

z drugiej strony chyba nie postawisz znaku równości pomiędzy realną i wirtualną znajomością?

Nie chciałam zabierać głosu w tej rozmowie, ale... chciałam tylk odpowiedzieć na ostatnie pytanie - ja stawiam. Dla mnie ludzie z forum są ludźmi, przekonuje się, ze maja różne zamiary i różne intencje. Są jednak ludźmi. Jeśli ktoś wychodzi z inicjatywa spotkania czy wymiany telefonami - nie widzę w tym nic złego. Jeśli ktoś chce być tylko forumowym ludziem - również szanuje. 

 

Czy udają? Jasne... są jednak tacy, którzy nie udają. Nie analizuje już jedynie, których więcej.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
20 godzin temu, Gość w kość napisał:

wirtualne spotkanie nie powinny i oby nigdy nie były takie ważne,

to, co prawdziwe, przynajmniej w moim przypadku, jest po prawej za oknem,

Dlaczego? Jeżeli spotykasz się w necie z osobą którą znasz już dobre parę lat, a nie masz np możliwości spotkania się na kawie, to takie spotkanie może mieć jakąś wagę. Tak sądzę.

A to co prawdziwe rzeczywiście jest za oknem, ale nie tylko.

Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe

Żadna znajomość z forum, nieprzeniesiona na grunt realny i na tym gruncie nierozwijana, nie przetrwa próby czasu. Straci na emocjach, a brak wspólnych przeżyć, sprawi że później rozmyje się i w końcu odejdzie w zapomnienie. Jeśli usilnie ją reanimujemy świadczy to o naszym uzależnieniu. 

Zwyczajna znajomość, podobnie jak przyjaźń, miłość przechodzi etapy, potrzebne są wspólne wspomnienia, wspólne doświadczenia, przeżycia, wspólne tworzenie czegoś, współudział w czymś, musi się rozwijać, ewoluować, inaczej prędzej czy później umrze. Gadaniem choćby nie wiem jak barwnym nie sprawimy że będzie się rozwijać. I w końcu zrobi się nudna. Przynajmniej dla mnie. 

Dlatego realne znajomości są wg mnie bardziej wartosciowe. Internetowe nie mają przyszłości jeśli nie przejdą na realny grunt. Poza tym zawsze jest ten magiczny czynnik, bo choć z kims świetnie składa się nam literki wcale nie musi świetnie się rozmawiać, z miliona powodów. 

Ale nie ma co negować, czasem potrzebna ludziom jest ta namiastka, jeśli nie ma się w realu kogoś bliskiego w danej chwili, to można zastąpić to wirtualną znajomością, jednak jest to tylko zamiennik, erzac.

Ktoś kto ma przyjaciół, kochającą rodzinę czy innych bliskich w realu, nie przywiązuje aż takiego znaczenia do znajomości, ludzi w necie, bo traktuje net tylko jak miejsce rozrywki, zabicia czasu, nudy. 

 

Wagę oczywiście, że mają nawet te znajomości typowo netowe, bo angażujemy w nie również swoje emocje, ale dla mnie nigdy nie będą ważniejsze od tych realnych, gdzie można działać a nie tylko gadać i się kreować. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany
3 godziny temu, Gość w kość napisał:

z drugiej strony chyba nie postawisz znaku równości pomiędzy realną i wirtualną znajomością?

Zależy co to za znajomość . W realnym życiu spotykam ludzi, rozmawiam z nimi, niektórych być może nigdy więcej nie zobaczę. Na forum podobnie, piszę z kimś (np.Gość w kość :P ), wymieniamy zdania i tyle, różnica polega na tym, że tamtych widzę, osób z forum nie.

Jeżeli chodzi o jakieś poważniejsze związki, to oczywiście dla mnie w wirtualnym świecie coś takiego nie istnieje. W necie można zapoczątkować jakąś znajomość, ale jeżeli nie jest przeniesiona do realnego życia, to jest to fikcja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany
2 godziny temu, Maybe napisał:

Żadna znajomość z forum, nieprzeniesiona na grunt realny i na tym gruncie nierozwijana, nie przetrwa próby czasu. Straci na emocjach, a brak wspólnych przeżyć, sprawi że później rozmyje się i w końcu odejdzie w zapomnienie. Jeśli usilnie ją reanimujemy świadczy to o naszym uzależnieniu. 

Zwyczajna znajomość, podobnie jak przyjaźń, miłość przechodzi etapy, potrzebne są wspólne wspomnienia, wspólne doświadczenia, przeżycia, wspólne tworzenie czegoś, współudział w czymś, musi się rozwijać, ewoluować, inaczej prędzej czy później umrze. Gadaniem choćby nie wiem jak barwnym nie sprawimy że będzie się rozwijać. I w końcu zrobi się nudna. Przynajmniej dla mnie. 

Dlatego realne znajomości są wg mnie bardziej wartosciowe. Internetowe nie mają przyszłości jeśli nie przejdą na realny grunt. Poza tym zawsze jest ten magiczny czynnik, bo choć z kims świetnie składa się nam literki wcale nie musi świetnie się rozmawiać, z miliona powodów. 

Ale nie ma co negować, czasem potrzebna ludziom jest ta namiastka, jeśli nie ma się w realu kogoś bliskiego w danej chwili, to można zastąpić to wirtualną znajomością, jednak jest to tylko zamiennik, erzac.

Ktoś kto ma przyjaciół, kochającą rodzinę czy innych bliskich w realu, nie przywiązuje aż takiego znaczenia do znajomości, ludzi w necie, bo traktuje net tylko jak miejsce rozrywki, zabicia czasu, nudy. 

 

Wagę oczywiście, że mają nawet te znajomości typowo netowe, bo angażujemy w nie również swoje emocje, ale dla mnie nigdy nie będą ważniejsze od tych realnych, gdzie można działać a nie tylko gadać i się kreować. 

No ale przychodząc na forum, nie oczekuję, że się z kimś zaprzyjaźnię, czy poznam realnie, tylko zaglądam tu żeby porozmawiać z ludźmi, którzy kryją się za nickami.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyczerpany
Amani
2 godziny temu, Zuzia napisał:

@Maybe oczywiście masz rację

A ja  je do końca tak uważam. Wcale nie podzielam opinii, ze jak ktoś ma poukładane życie, znajomych czy przyjaciół, to na forum jest dla zabicia czasu. 

 

Moglabym to odwrócić, pytając, kto, kto ma rodzine, przyjaciół i znajomych nudzi się albo rozrywki szuka w necie??

 

nie odwrócenie jednak, bo wiem właśnie, ze ludzi mozna traktować poważnie w necie, bez znaczenia na relacje w życiu realnym. Ja mam rodzine nawet kochana, mam przyjaciół i znajomych. I mam czasem tak, ze po spotkaniu ze znajomymi, zerkam, co nowego na forum. Nie z wszystkimi potrzebuje przenosić znajomosci. Czasem zostawiam je w necie. Mam kilka takich na interii. Wymieniamy się wiadomościami, wrażeniami, spostrzezeniami. Kogoś czasem nie ma pół roku - nie szkodzi. 

 

Dlaczego? Ponieważ lubie. Czasem poruszam tematy, których nie poruszam ze znajomymi. Forum to skupisko różnych charakterów i osobowości. Trgo czasem brakuje w życiu realnym. 

 

Oczywiście, ze nie ma, co się spierać, kto jest ważniejszy. To każdy musi wiedzieć sam. Ja Wam powiem tylko jedno. Jak się przeprowadzałam i znajomi nie mogli nam pomoc i poruszyłam ten temat na forum, to na priv zameldowali się ludzie, z którymi tez tylko rozmawiałam w tematach, ze przyjadą i pomogą. Dlatego dla mnie ludzie z forum, to ludzie, nie nicki. Szanuje czyjś czas i czyjeś potrzeby. Nie wnikam, po co tu jest i dlaczego go nie ma.

 

argument, ze ktoś nie ma życia prywatnego i dlatego siedzi na forum, słyszę często. Może i tak być, bo życie się różnie układa. Wcale jednak nie jest to reguła....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, Sany napisał:

No ale przychodząc na forum, nie oczekuję, że się z kimś zaprzyjaźnię, czy poznam realnie, tylko zaglądam tu żeby porozmawiać z ludźmi, którzy kryją się za nickami.

 

Ok. Ja pisałam ogólnie przecież. 

Chodzi o to, że nigdy ktoś wirtualny nie mógłby być dla mnie ważniejszy od realnego znajomego. 

Net to net, zamykam laptopa I ten świat znika. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czas na Gofra
example123
6 godzin temu, Gość w kość napisał:

w internecie z autentycznością bywa chyba różnie...?

 

 

A nie w internetach bywa inaczej??

Mnie się wydaje, że ktoś kto gra kogoś innego w rzeczywistości będzie grał w necie także samo:) jedynie mniej bezkarnie hłe hłe

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
32 minuty temu, example123 napisał:

A nie w internetach bywa inaczej??

?

31 minut temu, example123 napisał:

mniej bezkarnie

hłe hłe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia

pozytywnych myśli

...mimo, pomimo, wbrew i na przekór...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
11 godzin temu, Sany napisał:

No ale przychodząc na forum, nie oczekuję, że się z kimś zaprzyjaźnię, czy poznam realnie, tylko zaglądam tu żeby porozmawiać z ludźmi, którzy kryją się za nickami.

No oczywiście gdy używają tego nicka jako jakąś śladową formę swojej osobowości z która się utożsamiają no i jako jakąś identyfikację dla innych. Nie ma też większego problemu z ,,nielogowanymi,, ale piszącego pod jednym imieniem. Kiepsko gdy ktoś każdy wpis podpisuje inaczej.

A ja poszukuje przyjaźni, dobrych gestów, wspornych tematów i jakiś refleksji. Lubię też rozmowy poetyzujące ale z tym jest gorzej bo tu nie łatwo trafić na osobę która lubi sie aż tak mocno otwierać.

10 godzin temu, Amani napisał:

..... wiem właśnie, ze ludzi mozna traktować poważnie w necie, bez znaczenia na relacje w życiu realnym. Ja mam rodzine nawet kochana, mam przyjaciół i znajomych. I mam czasem tak, ze po spotkaniu ze znajomymi, zerkam, co nowego na forum. Nie z wszystkimi potrzebuje przenosić znajomosci. Czasem zostawiam je w necie.

No i słusznie bo ludzi zawsze trzeba traktować poważnie. Ja też mam w necie przyjaciół i znajomych od wielu lat. Kilka osób to znajomość od kilkunastu lat. Niestety nie zbyt wiele przeniosło się w świat realny choć istniały przesłanki tylko coś nie wyszło. Szkoda. Może kiedyś.

 

10 godzin temu, Amani napisał:

Oczywiście, ze nie ma, co się spierać, kto jest ważniejszy. To każdy musi wiedzieć sam. Ja Wam powiem tylko jedno. Jak się przeprowadzałam i znajomi nie mogli nam pomoc i poruszyłam ten temat na forum, to na priv zameldowali się ludzie, z którymi tez tylko rozmawiałam w tematach, ze przyjadą i pomogą. Dlatego dla mnie ludzie z forum, to ludzie, nie nicki. Szanuje czyjś czas i czyjeś potrzeby. Nie wnikam, po co tu jest i dlaczego go nie ma.

Mam tak samo.

 

10 godzin temu, example123 napisał:

A nie w internetach bywa inaczej??

Mnie się wydaje, że ktoś kto gra kogoś innego w rzeczywistości będzie grał w necie także samo:) jedynie mniej bezkarnie hłe hłe

Obawiam się że skrzydła sa tylko przypięte a pod włosami sterczą rozki

12 godzin temu, Sany napisał:

Jeżeli chodzi o jakieś poważniejsze związki, to oczywiście dla mnie w wirtualnym świecie coś takiego nie istnieje. W necie można zapoczątkować jakąś znajomość, ale jeżeli nie jest przeniesiona do realnego życia, to jest to fikcja.

To prawda. Każda znajomość na odległość jest bardzo trudna do utrzymania nawet gdy dotyczy to ludzi będących ze sobą realnie a potem z jakiś powodów rozstających się. Inna codzienność, inne sprawy oddalają ich coraz bardziej i po jakimś czasie okazuje się ze nie ma o czym rozmawiać bo żyją innymi sprawami. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Każdy człowiek jest inny, każdy ma inne wyczucie. Ciekawa dyskusja się rozwinęła:)

Ja poznając ludzi w necie, mniej więcej wiem z kim chciałabym się spotkać realnie, a z kim nigdy bym nie chciała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
1 minutę temu, Zuzia napisał:

Każdy człowiek jest inny, każdy ma inne wyczucie. Ciekawa dyskusja się rozwinęła:)

Ja poznając ludzi w necie, mniej więcej wiem z kim chciałabym się spotkać realnie, a z kim nigdy bym nie chciała.

Witaj Zuziu. Zrobie Ci kawusię a Ty usiądź i opowiadaj.

A wiesz?

Czasem same chęci to za mało bo musi się na to zgodzić cały świat. Ten nasz świat który nas otacza

Z tym bywa rożnie bo przecież tam w necie to tylko ,,zboczuchy i pedofile,, Albo złodzieje.?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

No hej Dyziu:) kawkę chętnie wypiję.

Świat jest skomplikowany Dionizy, bardzo skomplikowany, a my mamy tendencję do jeszcze większego komplikowania nawet prostych rzeczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyczerpany
Amani
16 godzin temu, example123 napisał:

A nie w internetach bywa inaczej??

Mnie się wydaje, że ktoś kto gra kogoś innego w rzeczywistości będzie grał w necie także samo:) jedynie mniej bezkarnie hłe hłe

 

To prawda, choć w świecie realnym tez wiele rzeczy uchodzi nam bezkarnie. Wielu kwestii zwyczajnie nie weryfikujemy. Całkiem niedawno w bliskim mi otoczeniu wyszło na jaw podwójne życie. W dwóch miastach dwie rodziny. Wcale nie tak daleko od siebie. Możemy mówić - żona głupia, ale dał radę oszukiwać wiele osób i to ponad 10 lat... 

 

nam się wydaje, ze oszuści są tylko w necie. Nie, to ci sami oszuści, co grasują w realu, tylko net stwarza im więcej możliwości. 

 

Owszem, jest okazja, można się pobawić. Pisać z kilku nickow i takie tam... co kto lubi... 

 

ja wole rozmawiać z ludźmi 

@Dionizy kiedyś kiedyś uznałam, ze życie forumowe nie jest dla mnie, ze się w nim gubię - kiedy się angażuje - źle, bo przecież nie na tym to polega. Zaczęłam olewać, to dostałam bure, bo nie zauważyłam, ze ktoś z kogoś się naśmiewa i przez przypadek się dołączyłam. Na nic tłumaczenia. Bura poszła prywatnym kanałem i zepsuła mi humor na kilka godzin. Potem pomyślałam - chrzanię, wykasowałam konto na interii i chciałam zamknąć tez tutaj ( ponoć nie zamykają).

 

tylko ze właśnie to wszystko dla kogoś. Przez kogoś z kimś... warto patrzeć na siebie i nie słuchać innych.

 

masz zabawę - to się baw. Przestajesz mieć - to szukaj jej gdzieś indziej. Wiem, ze czasem smutno. Mogłabym więcej o tym napisać... w życiu jednak jest podobnie, rzadko kontakty, które pozyskaliśmy w szkole, przetrwają do czasow bujanego fotela. Owszem, ze takie tez są. Ludzie jednak odchodzą, pojawiają się nowi i znów odchodzą... jak w realu tak w necie;-) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Basiunia
Dnia 8.05.2020 o 08:25, Dionizy napisał:

To miłe.

Szczególnie mile że ostatnio niezbyt wiele takich rzeczy mnie spotyka.

Więcej pozytywnego myślenia Dyziaczku :)

 

Przepraszam, że tak mało bywam, ale po wakacjach będę częstym gościem i znudzę się Wam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

Ja do tematu już raczej niczego mądrego nie dodam (uprzedzili mnie inni, a jako brak_musku nie mam wiele do dodania).
Powiem tylko tyle, że po drugiej stronie tego monitora jednak siedzi człowiek, który ma swoje uczucia. Nie z każdym trzeba się zgadzać, by się mimo wszystko lubić i nie trzeba każdego lubić. Sprawa indywidualna :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
10 godzin temu, Basiunia napisał:

Więcej pozytywnego myślenia Dyziaczku :)

 

Przepraszam, że tak mało bywam, ale po wakacjach będę częstym gościem i znudzę się Wam.

Naprawdę?

Chyba pierwszy raz nie mogę się doczekać końca wakacji a jeszcze nie b6yłemw 5tym roku nad morzem i nie zaśpiewałem przy ognisku gdzieś w lesie ,,Do kołyski,,

Brakuje tu Ciebie Basieńko.?

9 godzin temu, BrakLoginu napisał:

Ja do tematu już raczej niczego mądrego nie dodam

No cos Ty mi tu ostatnio zaniedbywawujesz domostwa. Zakochałeś sie czy co???? Pewnie tak bo czemuż to chodzisz zapatrzony w chmury, korony drzew i ślady końskich podków na drodze. Ślady podków nie przyniosą Ci szczęscia bo do tego potrzebne są podkówki takie na żywo. To trochę tak jak z miłością z internetu. Niby jest, niby serduszko przyspiesza ale nie ma tego dotyku, zapachu, smaku. Niby można wspólnie wypić kawusię ale bez buziolka i spojrzenia w oczy. Ja z moją kochliwą naturą zakochiwałem się na łączach chyba ze sto razy. Za każdym razem pierwszy, ostatni, prawdziwie i najmocniej. Wiecznie grasowały mi motylki w brzuchu i stada mrówek na plecach. Faktem jest jednakże że w moim sercu jest tylko Ta Jedna Jedyna z niesfornymi włosami, niepowtarzalnymi oczami, pachnąca zapomnieniem i pragnieniem grzechu muszelką

Edytowano przez Dionizy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
WtomiGraj

Kupiłam e-booka w formacie .epub czy dam radę odczytać ją w pdf?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany
1 godzinę temu, Dionizy napisał:

To trochę tak jak z miłością z internetu. Niby jest, niby serduszko przyspiesza ale nie ma tego dotyku, zapachu, smaku. Niby można wspólnie wypić kawusię ale bez buziolka i spojrzenia w oczy

Oj tam, nie zniechęcaj Chłopaka. Znajomość z internetu zawsze można przenieść do realnego świata. ;) 

Tak sobie myślę, ile ja znam ludzi, którzy poznali się w latach gdy nie było internetu, ani telefonów, jedno pochodziło z nad morza, drugie z gór. Moja kuzynka miała męża z okolic Łańcuta. Jakoś się dało, jeżeli tylko się chciało... ;) :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
24 minuty temu, Sany napisał:

Oj tam, nie zniechęcaj Chłopaka. Znajomość z internetu zawsze można przenieść do realnego świata. ;) 

Tak sobie myślę, ile ja znam ludzi, którzy poznali się w latach gdy nie było internetu, ani telefonów, jedno pochodziło z nad morza, drugie z gór. Moja kuzynka miała męża z okolic Łańcuta. Jakoś się dało, jeżeli tylko się chciało... ;) :)

Chłopaka :)? 

 

Ja tam uważam że póki nie dzielą kontynenty lub niepełnosprawność, to spotkania realne zawsze są możliwe. A nawet spotkania osób z różnych kontynentów dochodziły do skutku. A potem tylko powielać i powielać.... spotkania. 

Chcenia potrzeba jeno. Chyba że Cerber w postaci małżonka siedzi na ramieniu i szczeka, ale w przypadku przyjaźni czystej to chyba, można przedstawić małżonkowi/ce koleżankę/gę z netu. 

Ale ja tam nie wiem, nie znam się, nie jestem stąd, zagubiłam się w ciemnym lesie i błądzę..... ?

Ps. A bo to do BL więc chłopaka ?

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany
4 minuty temu, Maybe napisał:

Chłopaka :)? 

To pytanie, to w sensie płeć męska czy nie męska? ;) Dobra, nie wnikam. :D

A co do męża to  można go mieć i można go nie mieć....Każda możliwość jest możliwa. ;)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
Przed chwilą, Sany napisał:

To pytanie, to w sensie płeć męska czy nie męska? ;) Dobra, nie wnikam. :D

A co do męża to  można go mieć i można go nie mieć....Każda możliwość jest możliwa. ;)

 

Wiem, wiem później zauważyłam że to dotyczyło wypowiedzi do postu BL. 

 

Toć wiem ze można i nie można dlatego napisałam "chyba że Cerber... ".

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 876
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Ups...
      Nie wiem, jak to się stało, że napisałem "żeczy"  Może to też jest istotne przy tym opisie filmu? W jakimś sensie wszystko ma znaczenie. Również to, że reżyser, zgodnie z zapowiedzią, nie nakręcił potem nic nowego. Jakieś takie stopienie życia z refleksją. Życie tzw. realne przemieszane z ideą, fantazją, uczuciem i jego zanikaniem. Doskonałość chyba nie istnieje. Pojawiają się błędy i potknięcia. Upadki i bezsilność. Jak u F. Nietzsche.
    • Trop Gloter
      16 lutego 1900 r. trzy państwa (USA, Wielka Brytania i Niemcy) podpisały układ o oddaniu zachodniej części archipelagu Samoa (wyspy Upolu i Savaiʻi) pod zwierzchnictwo Niemiec. Była to ostatnia kolonialna zdobycz Niemiec. Niemieckie zwierzchnictwo nad tą częścią archipelagu zakończyło się po 14 latach, gdy wspomniane wyspy zajęła armia Nowej Zelandii.
    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
    • Gość w kość
      a skąd!   ... aczkolwiek ograniczam🤨
    • Gość w kość
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Dana
    • Gregor
      Lnyavska
    • xxx
      Niepowtarzalny
    • KapitanJackSparrow
      Z CYKLU FAJNY FILM OBEJRZALEH Ołowiane dzieci reż. Macieja Pieprzycy. Serial na (N reklama x 😄). Wyśmienity moim skromnym zdaniem. Myślę, że warto zapamiętać nazwisko tego reżysera, bo liczę na kolejne, równie dobre filmy w jego wykonaniu — takie, które na stałe zapiszą się w jego filmografii i w naszych głowach, podobnie jak omawiany poniżej, nie bójmy się tego slowa- klasyk gatunku. Pan Maciej najwyraźniej przekuł doświadczenie zdobyte przy filmie ,,Jestem mordercą",  bo stworzył nam wybitne widowisko osadzone w rzeczywistości socrealizmu stosowanego. Naprawdę,  starałem się złapać jakiś detal niezgodności w scenografii, czy w kostiumach, czy w zachowaniach ludzi. Wszystko perfekcyjne przeniesione z epoki lat siedemdziesiątych, w tym mentalność i logika myślenia. Reżyser jakby za sprawą wehikułu czasu przenosi nas o 50 lat wstecz w historię, która porusza, wzrusza, ale na pewno nie pozostawia nikogo obojętnym. Naprawdę jestem w szoku, że mamy / niestety mieliśmy taką bohaterkę  jak pani doktor Jolanta Wadowska-Król. I że dopiero za sprawą tego filmu, o niej usłyszałem, o jej dokonaniach, heroizmie i niespotykanej w tamtych czasach odwadze. Ślaska Akademia Medyczna dopiero w 2023 uhonorowała ją doktorem honoris causa. Miło, że przyszła refleksja po latach, refleksja nad krzywdą  wyrządzoną kiedyś tej pani i to przez naukowców. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Akademia nie robiła chyba tego zbyt gorliwie i chętnie, bo zajęło im to blisko 35 lat , aby naprawić swój błąd. Liczę też, że były to ich czyste intencje, a nie z powodem była ekipa filmowa,  która zbierała materiał na film.  Właśnie, film.  W rolę głównej  bohaterki wcieliła się moja ulubienica Joanna Kulig.Ha! Jeśli do tej pory czytelniku tej recenzji nie przekonałem cię do tego filmu to niech zabrzmi to,  że nawet okazały biust tej pani,   nie był w stanie mnie rozproszyć w pochłanianiu odcinka serialu za odcinkiem. Ale co tam pani Joanna ...w serialu  tłoczy się od pełnokrwistych postaci drugoplanowych, że nie w sposób ich wszystkich tu wyróżnić.  Tematem filmu, powiem  krótko  jest ołowica dzieci na Śląsku w pobliżu huty Szopienice.  Szybko się okazuje, że  proste dziś wydawałoby się problemy,  zataczają w tamtych czasach absurdalne kręgi zdarzeń.  Dla przeciwwagi realiów życia ówczesnych robotników i ich rodzin , częstowani jesteśmy archiwalnymi kronikami filmowymi która w tamtych czasach była powszechnym  narzędziem do siania patosowej propagandy. Ten zabieg jeszcze mocniej wciska nas i przenosi do roku 1974.  Zgrzeszyłbym gdybym nie zatrzymał się na chwilę nad muzyką, która rozbrzmiewa i cieszy ucho...Breakaut, Jantar.. Grechuta.  Więcej o filmie nie będzie, nie chcę spojlerować i psuć komuś widowisko. Po prostu jest to pozycja obowiązkowa. Ciekaw jestem też odbioru filmu  przez pokolenie Z. No jeśli w ogóle to obejrzą 😅🤣. Dla mnie smaczne kino, które porusza ciekawy problem który nierzadko możemy jeszcze po dziś dzień obserwować, gloryfikuje zmarłą niedawno panią doktor. Bohaterkę przez duże B. Gorąco polecam.    
    • Gregor
      Derywowanie 
    • Nafto Chłopiec
      Ja pier...dopiero dzisiaj się zorientowałem, że w tym mieście są dwa kluby piłkarskie które w dodatku...grają dzisiaj mecz ze sobą 🤦😡
    • Pieprzna
    • Pieprzna
      Ostatnio byłam tak zawiedziona gdy sąsiad kawaler pokazywał mieszkanie po remoncie 😄
    • Vitalinka
      Aj tam ręczników nigdy nie za wiele, a to są ręczniczki😊 poza tym ja piszę, że JA bym kupiła, a Ty akurat wolisz breloczki i ok🙂
    • Vitalinka
    • Nafto Chłopiec
      Na co mi ręczniki w obecnie liczbie sztuk ok 20? 😴
    • Nafto Chłopiec
    • Aaa...
      Za dużo kawy?
    • Gość w kość
      dziękuję🙂 robię, co mogę😉
    • Gość w kość
      Mam dreszcze, mnożą się I tracę nad sobą kontrolę Bo moc, którą dajesz Jest elektryzująca Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,grease,you_re_the_one_that_i_want.html   o tak!🤨    
    • KapitanJackSparrow
    • Gość w kość
    • Vitalinka
      Trzy strofki Cyprian Kamil Norwid   Nie bluźń, żem zranił Cię, lub jeszcze ranie, Bom Ci ustąpił na mil sześć tysięcy; I pochowałem łzy me, w Oceanie, Na pereł więcej!...   I nie   m y ś l — jak Cię nauczyli w świecie Świątecznych- uczuć — ś w i ą t e c z n i — c z c i c i e l e — I nie mów, ziemskie iż są marne cele — Lecz żyj — raz — przecie!...   I   m y ś l — gdy nawet o mnie mówić zaczną, Że grób to tylko, co umarłe chowa — A   m ó w... że gwiazda ma była rozpaczną, I — bywaj zdrowa...
    • Vitalinka
      spadające brokatowe pisanki, a na dole zajączki i kurczaczki, które je łapią w koszyczki, by się nie rozbiły🤗 (poniosło mnie😉). Ja bym mogła mieć jeszcze śnieg nie wiem czemu mi wyłączyli skoro u mnie -9 stopni i zima❄️
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...