Skocz do zawartości


Dionizy

Pod wspólnym dachem

Polecane posty

Zuzia

Ło matko ? Tośka, znowu się czepiasz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Dionizy
3 godziny temu, tośka napisał:

czy tylko dla mnie ten zwrot zawiera w sobie wewnętrzna sprzecznosc połączona z dewaluacja pojęcia? ?

Powiedz dokładnie o co Ci chodzi. O ilość przyjaciół, przyjaciół jako takich. Chyba wychodzi moje wiesniarstwo ogromne jak góra lodowa w zderzeniu z potęga intelektualnego Tytanika 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia

Taka refleksja:

Mój mąż i książka moja i mogę robić co chcę, wszak to moje.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
2 godziny temu, Dżulia napisał:

Taka refleksja:

Mój mąż i książka moja i mogę robić co chcę, wszak to moje.

 

Nie. Chyba że nie ma dla ciebie różnicy między przedmiotem a osobą. Stawiasz znak równości w tym miejscu? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
4 godziny temu, Dżulia napisał:

Taka refleksja:

Mój mąż i książka moja i mogę robić co chcę, wszak to moje.

 

 

2 godziny temu, Dionizy napisał:

Nie. Chyba że nie ma dla ciebie różnicy między przedmiotem a osobą. Stawiasz znak równości w tym miejscu? 

Myślę, że mąż Dżulii nie będzie miał nic przeciwko, żeby robiła z nim co chce. ?

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
10 godzin temu, tośka napisał:

czy tylko dla mnie ten zwrot zawiera w sobie wewnętrzna sprzecznosc połączona z dewaluacja pojęcia? ?

Snickers-broken.JPG

11 godzin temu, Dionizy napisał:

Jeśli sytuacja sie  trochę unormuje to w tym roku liczę na jakieś wieczorne pifko z Tobą. ( butelkę bimbru mam odstawioną na tą okazję) Zobaczymy jak czas zaplecie wianki naszych dni i możne będzie taka opcja Zobaczymy.

No właśnie nie wiadomo, co to będzie się działo jeszcze, bo różne warianty na przyszłość rząd przedstawia. Pożyjemy zobaczymy, ale jak nie teraz to może w innym dogodnym terminie :)

11 godzin temu, Dionizy napisał:

Jest takie miejsce bardzo blisko mnie. Bagniste zapadlisko a teraz zakrzaczone ugory. Jest tego tam około 30-40 arów. Nie ma tak kłopotu z wodą bo tamtędy przepływa mały strumyczek który wystarczający bylby do cyrkulacji wody. Nie byłoby też kłopotu z zezwoleniem na budowę zbiornika bo tam kiedyś on był tylko jest zarośnięty czyli odbyłoby się wszystko w ramach rewitalizacji która to z racji niedoborów wody byłaby być może nawet dotowana. Cały ten teren należy do agencji rolnej i raczej nie byłby zbyt drogi a w jednym miejscu jest takie podwyższenie terenu umożliwiające nawet budowę jakiegoś siedliska. Zastanawiam się tylko czy w wieku gdy pojawiają się wnuki jest jeszcze czas na takie zabawy. Bo może rozsądniej jest wsiąść w kampera i ruszyć gdzieś przed siebie,  

Dyzio, wnuki czy wiek nie powinien stać na przeszkodzie. Marzenie nie jest z tych baaardzo odległych, więc jak czujesz się na siłach to buduj zbiornik :)Będę miał gdzie z wędką wpadać :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
3 godziny temu, tośka napisał:

jak ze mnie kpisz to w ogole nie odpowiem 

. Nie kpię tylko nie rozumiem twojego toku rozumowania i wydaje mi się bardzo abstrakcyjny 

Wytłumacz co napisałem nie tak 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka

przyjaciel moze byc jeden... no moze czasem dwoch. resztę okreslam jako koleżanki czy znajome 

bym wkleila link do artykułu,  ale ponieważ pochodzi ze strony aleteia to sobie daruje 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
1 godzinę temu, tośka napisał:

przyjaciel moze byc jeden... no moze czasem dwoch. resztę okreslam jako koleżanki czy znajome 

bym wkleila link do artykułu,  ale ponieważ pochodzi ze strony aleteia to sobie daruje 

Wytłumacz mi dlaczego można mieć jednego góra dwoje przyjaciół?Ja mam ich sporo. Przyjaciół którzy wiedzą o mnie wszystko i nawet jeśli mieszkamy daleko to wystarczy jeden SMS by szybko byli u mnie z  pomocna dłonią. Czy wg twojej teorii mam wysłać im wiadomość że już nie są moimi przyjaciółmi? Dziwne jest to twoje limitowanie przyjaciół. Niezrozumiałe zupełnie dla mnie. Musiałabyś kiedyś wybrać się że mną na takie hipisowskie sabaty to może inaczej patrzyłabyś na więzi międzyludzkie. Inaczej widziała byś przyjaźń i miłość do drugiego człowieka bez względu kim on jest bo nie ma ludzi niepotrzebnych i zbytecznych Każdy ma w sobie pierwiastek Stwórcy i do czegoś slozy. Nawet menel czy zarzygany pijaczyna na trawniku w parku. Każdemu życiu należy się przyjazn szacunek i miłość. Przecież to takie proste 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
47 minut temu, Dionizy napisał:

Wytłumacz mi dlaczego można mieć jednego góra dwoje przyjaciół?Ja mam ich sporo. Przyjaciół którzy wiedzą o mnie wszystko i nawet jeśli mieszkamy daleko to wystarczy jeden SMS by szybko byli u mnie z  pomocna dłonią. Czy wg twojej teorii mam wysłać im wiadomość że już nie są moimi przyjaciółmi? Dziwne jest to twoje limitowanie przyjaciół. Niezrozumiałe zupełnie dla mnie. Musiałabyś kiedyś wybrać się że mną na takie hipisowskie sabaty to może inaczej patrzyłabyś na więzi międzyludzkie. Inaczej widziała byś przyjaźń i miłość do drugiego człowieka bez względu kim on jest bo nie ma ludzi niepotrzebnych i zbytecznych Każdy ma w sobie pierwiastek Stwórcy i do czegoś slozy. Nawet menel czy zarzygany pijaczyna na trawniku w parku. Każdemu życiu należy się przyjazn szacunek i miłość. Przecież to takie proste 

poniekąd sam sobie odpowiedziałeś,

przyjaźń przyjaźni nierówna,

bo chyba nie postawisz znaku równości pomiędzy nazwijmy to "prawdziwą przyjaźnią", a przyjaźnią do przypadkowego zarzyganego menela?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
8 godzin temu, Gość w kość napisał:

poniekąd sam sobie odpowiedziałeś,

przyjaźń przyjaźni nierówna,

bo chyba nie postawisz znaku równości pomiędzy nazwijmy to "prawdziwą przyjaźnią", a przyjaźnią do przypadkowego zarzyganego menela?

No ale powiedz mi czym jest ta ,,Prawdziwa przyjaźń,,
Popatrzmy na tom co piszą o przyjaźni.:

 

Przyjaźń – serdeczne stosunki oparte na wzajemnej życzliwości.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------!!!!!!!!!!

Większość ludzi uważa, że ich przyjaciele dobrze ich znają. Jednak badania wykazały, że w większości przypadków jest to złudzenie związane z chęcią poprawy samooceny[1]. Wierząc, że przyjaciołom zależy na nas, budujemy poczucie własnej wartości.

 

Czyli to mówienie o posiadaniu jakiegoś jedynego przyjaciela ma poprawić nam samopoczucie i dowartościować nas samych we własnych oczach***

 

Przyjaźń w kontekście socjologicznym jest silnie związana z nieprzyjaźnią. Wspólny wróg bardzo skutecznie cementuje więzi między przyjaciółmi, a jednym z narzędzi służących do tego jest plotka[2].

 

No tak. Wpada przyjaciólka i zaczyna się bla bla bla o tym która we wsi z kim i jak***

 

 

Przyjaciele mają tendencję do wyolbrzymiania negatywnych cech swych nieprzyjaciół i pomijania ich cech pozytywnych.

Zawieranie przyjaźni odbywa się w różny sposób, zależnie od kultury i powiązań religijnych. Niektóre przyjaźnie są zawierane poprzez zapytanie: „Czy chciałbyś/chciałabyś zostać moim przyjacielem?” lub w inny podobny sposób, czasem towarzyszą temu obietnice i przysięgi. Coraz rzadziej spotykana jest formuła braterstwa krwi. Przyjaźń, miłość, troska i udział w losach innych nie są czymś przypadkowym, lecz absolutnie niezbędnym dla duchowej dojrzałości i szczęścia. Jeśli ktoś nie może nawiązać i utrzymywać przyjaźni, to taki brak może mieć swoje źródło w chorobie o charakterze somatycznym, psychicznym lub duchowym[3].

Z badań wynika również, że przyjaźń może mieć tło genetyczne: najsilniejsze więzy łączą nas z ludźmi genetycznie do nas podobnymi[4]. Może to jednocześnie tłumaczyć istnienie uprzedzeń rasowych i innych form ksenofobii.

Sam akt nawiązywania przyjaźni ma również podłoże biologiczne – jest ściśle związany z tzw. pierwszym wrażeniem. Z badań wynika, że nieświadomą decyzję o chęci bliższego poznania danej osoby podejmujemy w ciągu zaledwie 10 minut od pierwszego z nią kontaktu[5].

Według Arystotelesa przyjaźń jest jedną z cnót[6], chociaż – w przeciwieństwie do cnót kardynalnych – nie jest ona cnotą normatywną. Filozof ten również twierdzi, że istnieje kilka rodzajów przyjaźni: idealna (teleia philia, będąca wartością samą w sobie) oraz takie, z których każda ma spełniać pewien cel (przyjemność lub użyteczność).

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

No więc teraz patrząc przez pryzmat takich określeń powiedzcie mi czemu jest tylko jeden gora dwoje przyjaciol ????? Czemu nie można patrzeć na ogól ludzi z życzliwością i chęcią pomocy w każdej trudnej chwili????? Czemu???? Czemu takim uczuciem i gestem nie można obdarzyć każdego czlowieka spotykanego na swojej drodze????? Bo menel jest czymś gorszym od posiadacza willi i dobrego auta????? Życie bezdomnego jest mniej ważne i istotne niż życie nauczycielki, lekarza, pielęgniarki czy polityka? Nie Nie Nie!!!!!!!!!! Tak jak juz napisałem każde życie jest jednakowo ważne i istotne. Każdy człowiek zasługuje na przyjazne gesty, empatyczne podejście i odrobinę miłości bliźniego. Ja tak postępuję i choć to jak twierdzicie jest dewaluujące ,, Wielkie Słowo  Przyjaźń,, uważam że mam duża grupę przyjaciół ktorzy w razie ,,W,, podadzą pomocną dłoń a spacer przez wieś trwa bardzo długo bo przecież trzeba przystanąć choć na dwa słowa. Oczywiście każdy może sobie ograniczyć ten krąg do minimalnej wielkosci czyli 1 ale to już jest ich wybór.

 

*** to moje dopiski

 

Dobrego dnia?   

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Nazywając siebie przyjacielem kogoś mówimy tym samym, że gdy będzie potrzebował naszej pomocy- to będziemy i pomożemy. Jeżeli nazwałbyś siebie przyjacielem 

,,zarzyganego menela w parku"

to dlaczego on ciągle tam leży?

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka
10 godzin temu, Dionizy napisał:

Dziwne

Wystarczylo mi ze niezrozumiałe dla ciebie. Bez wartosciowania

 

10 godzin temu, Dionizy napisał:

Przecież to takie proste 

Widocznie jestem za glupia i nie pojmuje 

10 godzin temu, Dionizy napisał:

 

 

10 godzin temu, Dionizy napisał:

 

Moze jednak wkleje cytat z artykułu ktory precyzuje moje mysli i przestane u was bywać z racji niezadowolenia okazywanego przez zuze i dionizego jesli mam własne zdanie 

 

Znajomych możesz mieć bardzo dużo. W końcu to każda osoba, z którą w jakiś sposób (fizyczny lub wirtualny) się spotkałeś. O znajomych, oprócz tego jak się nazywają, coś jeszcze wiesz np. czym się zajmują zawodowo, skąd pochodzą. Twoja wiedza jest uwarunkowana tym, gdzie się poznaliście. Jeżeli jest to znajomy z pracy, to znasz jego zawodowe kompetencje, ale możesz nic nie wiedzieć lub mieć szczątkowe wiadomości o jego życiu prywatnym. Jeżeli poznaliście się w przedszkolu, przy okazji odbierania dzieci, to być może wiesz, ile dzieci ma Twój znajomy, gdzie mniej więcej mieszka, ale możesz nie mieć pojęcia gdzie pracuje.

Od znajomego raczej nie oczekujesz, aby pamiętał o Twoich urodzinach, nie zwierzasz mu się ze swoich problemów. Wasz kontakt ogranicza się do grzecznościowych rozmów. Ewentualnie, jeżeli realizujecie jakiś projekt lub zadanie, to Wasza znajomość staje się bliższa. Jednak często jest tak, że gdy projekt się kończy, to każdy z Was wraca do swojego życia i do serdecznych, choć dosyć powierzchownych rozmów przy okazji spotkania. Jeżeli Twój znajomy przechodzi kryzys lub ciężko zachoruje, to pewnie się tym przejmiesz, ale raczej nie zaangażujesz się w systematyczną pomoc. Prędzej zdobędziesz się na jednorazowe wsparcie, niż zaczniesz regularnie poświęcać swój prywatny czas.

Kolega/koleżanka to ktoś bliższy niż znajomy. Kolega to ktoś, z kim systematycznie spędzasz czas. W dzieciństwie miałeś kolegów i koleżanki z podwórka, później na studiach, teraz masz ich w pracy, na siłowni lub fitnessie. Spędzacie ze sobą więcej czasu, więc wiesz o nich więcej niż o znajomych. Najczęściej łączy Was serdeczna relacja, wzajemna życzliwość. Okazujecie sobie troskę czy wsparcie, jednak jeżeli ktoś np. zmienia pracę, to najczęściej relacja koleżeńska się kończy i stajecie się znajomymi. Skoro mianem kolegi czy koleżanki możesz określić kogoś z kim spędzasz regularnie czas, to siłą rzeczy w Twoim otoczeniu jest ich mało

Przyjaźń to zupełnie inny poziom relacji. Przyjaciół możesz mieć dosłownie kilku, ponieważ przed nimi masz odwagę zdjąć maskę i przestać udawać kogoś, kim nie jesteś. Pokazujesz prawdziwego siebie, w tym najbardziej autentyczne i wrażliwe obszary Twojego ja. W prawdziwej przyjaźni dajesz się poznać i znasz swojego przyjaciela. A to wymaga czasu i jest to proces, którego nie możesz przyspieszyć. Dzięki temu masz szansę doświadczyć akceptacji na głębszym poziomie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
3 godziny temu, la primavera napisał:

Jeżeli nazwałbyś siebie przyjacielem 

,,zarzyganego menela w parku"

to dlaczego on ciągle tam leży?

Mi kiedyś zakonnik z Klasztoru Paulinów ze Skałki powiedział według  mnie bardzo mądrą rzecz, która towarzyszy mi do dziś dnia - "Jeśli widzisz pijaka leżącego w rowie to podaj mu rękę, jak on do Ciebie nie wyciągnie swojej to kup mu flaszkę i fajki, i niech tam zostanie".
Tu nie chodziło, o ostatnio omawianą w tym temacie "przyjaźń", a ludzką pomoc. Jak ktoś nie chce pomocy to niech spadnie na samo dno i może w końcu się obudzi i zacznie działać.
Z tym się nawet wiąże autentyczna historia dzięki pewnemu "żartowi" ów Paulinów spotkany w rowie pijak rzucił alkohol, ze strachu, ale nie o tym, nie o tym była mowa :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
WtomiGraj

Przy okazji, albo całkiem bez związku (cóż ja mam tak, że nie chce mi się czytać całych wątków - nie śledzę każdej dyskusji) przychodzi mi do głowy pewne absurdalne pytanie czy stwierdzenie, które zawsze mnie bulwersuje. Często bywa, że ktoś namawia mnie: "chodź tu czy tam, a może kogoś poznasz". I to jest zdanie pułapka. Idąc tu czy tam, nie można kogoś poznać, tam jedynie można się z kimś zapoznać, a to błąd kardynalny. Na imprezie można być komuś przedstawionym, powiedzieć swoje imię, cześć i... tyle. I co wiesz o tym człowieku? Nic. Lepiej znam swojego listonosza, albo panią, która myje u nas w bloku schody. Żeby kogoś poznać trzeba to zrobić od podszewki, jak mówi przysłowie zjeść z nim beczkę soli. Dlatego, jeżeli ktoś po roku znajomości czy nawet trzech twierdzi, że kogoś zna, to okłamuje samego siebie. Cóż, w moim mózgu nie mieści się, jak to jest, że przy tak powierzchownym liźnięciu danej osoby, ktoś decyduje się spędzić z kimś resztę życia (jak to często na tym świecie bywa). Generalnie piszę to w szerszym kontekście, mając na myśli ogół ludzkich relacji, tyle że relacje damsko-męskie po prostu posłużyły za bardzo jaskrawy przykład. Przykład tego jak łatwo przywiązujemy się do naszego wyobrażenia o danej osobie. Budujemy sobie obraz kogoś w naszych głowach, związujemy się emocjonalnie z tym golemem a żywego człowieka na siłę dopasowujemy do tego szablonu.

 

Podsumowując ten nudny wywód, jak ktoś mi wciska tekst typu "poznasz kogoś", chyba ma mnie za nadnaturalną anielską istotę. Spotkać kogoś przy okazji czegoś to nie jest nigdy - poznanie człowieka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
6 godzin temu, WtomiGraj napisał:

Często bywa, że ktoś namawia mnie: "chodź tu czy tam, a może kogoś poznasz". I to jest zdanie pułapka. Idąc tu czy tam, nie można kogoś poznać, tam jedynie można się z kimś zapoznać, a to błąd kardynalny.

oj tam,

to oczywiste,

a Ty po prostu szukasz dziury w całym?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
11 godzin temu, la primavera napisał:

Nazywając siebie przyjacielem kogoś mówimy tym samym, że gdy będzie potrzebował naszej pomocy- to będziemy i pomożemy.

idealistka?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
12 godzin temu, Dionizy napisał:

Oczywiście każdy może sobie ograniczyć ten krąg do minimalnej wielkosci czyli 1 ale to już jest ich wybór.

jakoś nie chce mi się dokładnie czytać całości i do niej odnosić,

ale końcówka chyba najistotniejsza,

bo zgadzam się, że każdy może mieć dowolną liczbę przyjaciół i co z tym związane: oczywiście po swojemu interpretować pojęcie przyjaźni,

to się chyba nazywa światopogląd?

jestem introwertyczny, więc tłumy przyjaciół nie dla mnie,

ale wszyscy się różnimy,

dlatego: powodzenia!?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
7 godzin temu, BrakLoginu napisał:

Mi kiedyś zakonnik z Klasztoru Paulinów ze Skałki powiedział według  mnie bardzo mądrą rzecz,

jakoś takie podejście/mądrości nie pasują mi do zakonników,

ale faktycznie, jeśli to nie mądre, to przynajmniej trzeźwe spojrzenie na problem pomocy,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
27 minut temu, Gość w kość napisał:

 jeśli to nie mądre, to przynajmniej trzeźwe spojrzenie na problem pomocy,

Można to i tak nazwać :)
Poklepywaniem po plecach człowiekowi nie pomożemy. Wsparcie mile widziane, ale jednak trzeba pchać do działania, o ile dana osoba tego oczekuje, bo nic na siłę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia

Zacznę od tego, że każdy człowiek odczuwa naturalną potrzebę obcowania z ludźmi. Oczywiście jako ludzie mamy potrzeb wiele, ale skupię się nad tymże wątku.
Nie ma tak hop siup i ma się przyjaciela, ale @WtomiGraj zasugerowała wątek towarzyskości, a to jakby pierwszy etap w naszych stosunkach interpersonalnych.Ona może przybierać różne postacietowarzyskością bierną, gdzie nie mamy większej aktywności wobec ludzi i towarzyskość czynną, a ta to przejaw troski o ludzi, chęć współpracy często opartej na więzi emocjonalnej . Czyli towarzyskość jest to pewien stosunek do ludzi oraz proces obcowania. Na tej podstawie powstaje koleżeńskość.
W miarę lepszego poznania powstają sympatie, które opierają się na wspólnych lub podobnych zainteresowaniach albo potrzebach. Nadmienię tylko, że spoiwem koleżeństwa
jest podejmowanie wspólnych działań i realizowanie podobnych celów, a to często łączy koleżeństwo na długie lata.
Na bazie koleżeństwa, ale nie tylko powstaje przyjaźń, która może występować etapowo, ale rolę w pozytywnych stosunkach odgrywają procesy poznawcze i emocjonalno-uczuciowe. Przyjaźnie rodzą się z reguły spontanicznie, ale dobrowolnie. Nie wspominam o
wartościach czy kryteriach przyjaźni, ale w zupełności zgadzam się z @tośka, że przyjaźń występuje w diadzie. Oczywiście ona nie musi trwać dozgonnie, choć i takie istnieją dość często, bo wcześniej czy później może dojść do zakończenia bolesnego lub bez... naszej przyjaźni.
Koleżeństwo i przyjaźń ma cechy wspólne, ale też i różniące. Powiem tylko, że koleżeństwo jest wcześniejszą formą i występuje w szerszym zakresie niż przyjaźń, a to dlatego, koleżanek/kolegów można mieć wielu, a przyjaciół? Z reguły jednego, a często wcale. 

Przed chwilą, Dionizy napisał:

. Stawiasz znak równości w tym miejscu? 

Względem szacunku tak. Oczywiście, że działania będą inne.

Przed chwilą, la primavera napisał:

Myślę, że mąż Dżulii nie będzie miał nic przeciwko, żeby robiła z nim co chce. ?

Już nie ma i nie będzie miał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
4 minuty temu, Dżulia napisał:

Na bazie koleżeństwa, ale nie tylko powstaje przyjaźń, która może występować etapowo, ale rolę w pozytywnych stosunkach odgrywają procesy poznawcze i emocjonalno-uczuciowe. Przyjaźnie rodzą się z reguły spontanicznie, ale dobrowolnie.

Ano właśnie, jest to proces. Pięknie to ujęłaś w słowach, ale dodam od siebie, że z koleżeństwa może udać się "zbudować" coś głębszego zwane "przyjaźnią", ale i z tej przyjaźni czasem wywodzą się bardzo udane związki/małżeństwa. To taka bardzo dobra podwalina pod udany związek. Ja doszedłem kiedyś do tego momentu i wybraliśmy jednak przyjaźń, uznaliśmy to za coś bardziej wartościowego niż byśmy mieli się wiązać na stałe.
Z przyjacielem można zbudować coś pięknego na całe życie, a z partnerem niekoniecznie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Przed chwilą, BrakLoginu napisał:

 ale dodam od siebie, że z koleżeństwa może udać się "zbudować" coś głębszego zwane "przyjaźnią", ale i z tej przyjaźni czasem wywodzą się bardzo udane związki/małżeństwa. To taka bardzo dobra podwalina pod udany związek. Ja doszedłem kiedyś do tego momentu i wybraliśmy jednak przyjaźń, uznaliśmy to za coś bardziej wartościowego niż byśmy mieli się wiązać na stałe.
Z przyjacielem można zbudować coś pięknego na całe życie, a z partnerem niekoniecznie :)

Ano tak napisałam, że na bazie koleżeństwa powstaje przyjaźń, ale już nie chciałam wydłużać wpisu więc o małżeństwie nie wspomniałam.

Tak masz rację, że powstają małżeństwa, bo przyjaźń między różnymi płciami trochę inna i dlatego często dochodzi do miłości i związków małżeńskich czy partnerskich.

Przyjaźń też kończy się gdy przyjaciel żeni się lub wychodzi za mąż.

Z partnerem jest coś piękniejszego niż przyjaźń, bo miłość to wyższy szczebel związków.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
14 minut temu, Dżulia napisał:

Przyjaźń też kończy się gdy przyjaciel żeni się lub wychodzi za mąż.

Z partnerem jest coś piękniejszego niż przyjaźń, bo miłość to wyższy szczebel związków.

Niekoniecznie musi się kończyć, ale wiem, że to też wtedy zależy od tej partnerki lub partnera, gdy postawią przed wyborem (chore) no i czasem może też pewnie umrzeć śmiercią naturalną.
Do do drugiego to bym powiedział, że jednak nawet w przyjaźni może się pojawić głębsze uczucie takie jak miłość, ale wiadomo to takie bardziej siostrzane/braterskie :)
Jak to mawiają - miłość ma wiele znaczeń.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 874
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
    • Gość w kość
      a skąd!   ... aczkolwiek ograniczam🤨
    • Gość w kość
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Dana
    • Gregor
      Lnyavska
    • xxx
      Niepowtarzalny
    • KapitanJackSparrow
      Z CYKLU FAJNY FILM OBEJRZALEH Ołowiane dzieci reż. Macieja Pieprzycy. Serial na (N reklama x 😄). Wyśmienity moim skromnym zdaniem. Myślę, że warto zapamiętać nazwisko tego reżysera, bo liczę na kolejne, równie dobre filmy w jego wykonaniu — takie, które na stałe zapiszą się w jego filmografii i w naszych głowach, podobnie jak omawiany poniżej, nie bójmy się tego slowa- klasyk gatunku. Pan Maciej najwyraźniej przekuł doświadczenie zdobyte przy filmie ,,Jestem mordercą",  bo stworzył nam wybitne widowisko osadzone w rzeczywistości socrealizmu stosowanego. Naprawdę,  starałem się złapać jakiś detal niezgodności w scenografii, czy w kostiumach, czy w zachowaniach ludzi. Wszystko perfekcyjne przeniesione z epoki lat siedemdziesiątych, w tym mentalność i logika myślenia. Reżyser jakby za sprawą wehikułu czasu przenosi nas o 50 lat wstecz w historię, która porusza, wzrusza, ale na pewno nie pozostawia nikogo obojętnym. Naprawdę jestem w szoku, że mamy / niestety mieliśmy taką bohaterkę  jak pani doktor Jolanta Wadowska-Król. I że dopiero za sprawą tego filmu, o niej usłyszałem, o jej dokonaniach, heroizmie i niespotykanej w tamtych czasach odwadze. Ślaska Akademia Medyczna dopiero w 2023 uhonorowała ją doktorem honoris causa. Miło, że przyszła refleksja po latach, refleksja nad krzywdą  wyrządzoną kiedyś tej pani i to przez naukowców. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Akademia nie robiła chyba tego zbyt gorliwie i chętnie, bo zajęło im to blisko 35 lat , aby naprawić swój błąd. Liczę też, że były to ich czyste intencje, a nie z powodem była ekipa filmowa,  która zbierała materiał na film.  Właśnie, film.  W rolę głównej  bohaterki wcieliła się moja ulubienica Joanna Kulig.Ha! Jeśli do tej pory czytelniku tej recenzji nie przekonałem cię do tego filmu to niech zabrzmi to,  że nawet okazały biust tej pani,   nie był w stanie mnie rozproszyć w pochłanianiu odcinka serialu za odcinkiem. Ale co tam pani Joanna ...w serialu  tłoczy się od pełnokrwistych postaci drugoplanowych, że nie w sposób ich wszystkich tu wyróżnić.  Tematem filmu, powiem  krótko  jest ołowica dzieci na Śląsku w pobliżu huty Szopienice.  Szybko się okazuje, że  proste dziś wydawałoby się problemy,  zataczają w tamtych czasach absurdalne kręgi zdarzeń.  Dla przeciwwagi realiów życia ówczesnych robotników i ich rodzin , częstowani jesteśmy archiwalnymi kronikami filmowymi która w tamtych czasach była powszechnym  narzędziem do siania patosowej propagandy. Ten zabieg jeszcze mocniej wciska nas i przenosi do roku 1974.  Zgrzeszyłbym gdybym nie zatrzymał się na chwilę nad muzyką, która rozbrzmiewa i cieszy ucho...Breakaut, Jantar.. Grechuta.  Więcej o filmie nie będzie, nie chcę spojlerować i psuć komuś widowisko. Po prostu jest to pozycja obowiązkowa. Ciekaw jestem też odbioru filmu  przez pokolenie Z. No jeśli w ogóle to obejrzą 😅🤣. Dla mnie smaczne kino, które porusza ciekawy problem który nierzadko możemy jeszcze po dziś dzień obserwować, gloryfikuje zmarłą niedawno panią doktor. Bohaterkę przez duże B. Gorąco polecam.    
    • Gregor
      Derywowanie 
    • Nafto Chłopiec
      Ja pier...dopiero dzisiaj się zorientowałem, że w tym mieście są dwa kluby piłkarskie które w dodatku...grają dzisiaj mecz ze sobą 🤦😡
    • Pieprzna
    • Pieprzna
      Ostatnio byłam tak zawiedziona gdy sąsiad kawaler pokazywał mieszkanie po remoncie 😄
    • Vitalinka
      Aj tam ręczników nigdy nie za wiele, a to są ręczniczki😊 poza tym ja piszę, że JA bym kupiła, a Ty akurat wolisz breloczki i ok🙂
    • Vitalinka
    • Nafto Chłopiec
      Na co mi ręczniki w obecnie liczbie sztuk ok 20? 😴
    • Nafto Chłopiec
    • Aaa...
      Za dużo kawy?
    • Gość w kość
      dziękuję🙂 robię, co mogę😉
    • Gość w kość
      Mam dreszcze, mnożą się I tracę nad sobą kontrolę Bo moc, którą dajesz Jest elektryzująca Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,grease,you_re_the_one_that_i_want.html   o tak!🤨    
    • KapitanJackSparrow
    • Gość w kość
    • Vitalinka
      Trzy strofki Cyprian Kamil Norwid   Nie bluźń, żem zranił Cię, lub jeszcze ranie, Bom Ci ustąpił na mil sześć tysięcy; I pochowałem łzy me, w Oceanie, Na pereł więcej!...   I nie   m y ś l — jak Cię nauczyli w świecie Świątecznych- uczuć — ś w i ą t e c z n i — c z c i c i e l e — I nie mów, ziemskie iż są marne cele — Lecz żyj — raz — przecie!...   I   m y ś l — gdy nawet o mnie mówić zaczną, Że grób to tylko, co umarłe chowa — A   m ó w... że gwiazda ma była rozpaczną, I — bywaj zdrowa...
    • Vitalinka
      spadające brokatowe pisanki, a na dole zajączki i kurczaczki, które je łapią w koszyczki, by się nie rozbiły🤗 (poniosło mnie😉). Ja bym mogła mieć jeszcze śnieg nie wiem czemu mi wyłączyli skoro u mnie -9 stopni i zima❄️
    • Vitalinka
      hahah, ok😄  to się dogadujemy tymi gifami jak "ślepy z głuchym" 😄    
    • Nomada
      Mi raczej chodziło o totalne wyluzowanie przy sobocie.
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...