Skocz do zawartości


Dionizy

Pod wspólnym dachem

Polecane posty

la primavera
7 godzin temu, Dionizy napisał:

Już sie tłumaczę. Pracownia i co tam się dzieje to moja praca którą bardzo lubię Ogród to moja reklama związana z tym co robię bo jeśli przychodzą kliencie do mnie a moje prace w większości związane są z ogrodami to gdyby u mnie panowała bylejakosć to nie byłaby to dobra reklama. Natomiast bieganie i inna aktywność fizyczna jak również morsowanie to objaw mojego skąpstwa wrodzonego. Robię to wszystko by zaoszczędzić na rachunkach w aptece za jakieś leki na nadciśnienie, nadmiar cukru, maści na bóle stawów i kręgosłupa itd. Poza tym lubię czuć sie sprawnym. 

Jak to się wszystko razem zazębia. Niby ogród pod klientów, a przecież go lubisz i oprócz bycia pokazówką jest też Twoją oazą o którą dbasz, bo chcesz. Kwiaty są tłem do Twoich nie rzeźb? Ależ skąd. No i jak już jesteśmy w tym Twoim ogrodzie, to chciałam zapytać, czy kaczki sprawdziły się w walce ze ślimaczym najeźdźcą? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Dionizy

Nie bylo mnie dwa dni przy komputerze. Znowu ten Wrocław i sprawy związane z nim zabrały mi czas. Zresztą coś się z tym czasem porobiło bo nie nadążam z niczym i od samego rana już mam wrażenie że jestem gdzieś spóźniony i z czymś nie wyrobię się.   

Dnia 13.05.2020 o 16:19, la primavera napisał:

czy kaczki sprawdziły się w walce ze ślimaczym najeźdźcą? 

Tych kaczek ostatecznie nie dostalem pomimo zapewnień Dobrze że mi przypomniawszy to ponownie zaatakuję właściciela kaczek o te obiecane od roku kaczęta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka

e... myslalam ze tak puszczasz kaczki zeby trafić w ślimaki gdzies za woda... juz ci chcialam polecac płaski kamień 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
Dnia 15.05.2020 o 08:42, tośka napisał:

e... myslalam ze tak puszczasz kaczki zeby trafić w ślimaki gdzies za woda... juz ci chcialam polecac płaski kamień 

Witaj Tosiu. Mogą  być te płaskie kamyki tylko musisz koniecznie nazbierać ich bardzo dużo bo tych ślimaków nie brakuje Są praktycznie wszędzie i wszystko zjadaja a szczególnie aksamitki te młode świeżo sadzone ale nie gardzą też i innymi ślimaczymi przysmakami. Wczoraj w oczku przybyły nowe rybki. Są to bardzo kolorowe karasie Ciekawe jak sie zadomowia w nowym dla nich środowisku Czy dogadają się ze starymi mieszkańcami i co na to powie ten lin którego kiedyś przyniosłem znad jeziora a potem szkoda go było zamordować i pływa w oczku. Rzadko go widać bo ukrywa sie gdzieś pod liśćmi lilii wodnych  no ale jest wyrażnie największy i chyba jest szefem. Chociaż kto to może wiedzieć. Niedługo przybędą jeszcze karpie kolorowe ale po nie muszę pojechać aż do Stargardu a to dość daleko i trzeba poczekać jak będzie już można biwakować nad jeziorami i wtedy taki wyjazd będzie na kilka dni. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka
35 minut temu, Dionizy napisał:

wyrażnie największy i chyba jest szefem.

aaa... tak to idzie,  według tego klucza!  :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
Dnia 15.05.2020 o 08:26, Dionizy napisał:

Tych kaczek ostatecznie nie dostalem pomimo zapewnień Dobrze że mi przypomniawszy to ponownie zaatakuję właściciela kaczek o te obiecane od roku kaczęta.

Oj, to jak kolejka do kaczuszek jest od zeszłego roku to muszą być cenne. 

Musisz mieć duży staw, jeśli zmieścisz tam tyle ryb. Chyba, że mają krótki żywot i co roku musisz kupować nowe. A masz lilie wodne? Ładne są, to mógłbyś mieć. Albo tatarak. Też fajnie wygląda. Ten Twój staw to takie sztuczny twór z folią na dnie czy jak natura ukształtowala taki jest?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Przed chwilą, la primavera napisał:

 Dla Dżulii

 ,,..opowiastka o kobiecie, która znalazła czterolistną koniczynkę. Zawołała swego męża i dzieci, i przyjaciół, wszyscy siedzieli razem całą noc, pełni nadziei i nasłuchiwali, kiedy nadejdzie szczęście. Ale nic się nie działo, tylko drzewa szumiały, dziecko się śmiało, świecił księżyc. Rano rozeszli się zawiedzeni, że szczęście nie przyszło."
(M. Musierowicz)

Nie znam utworu, ale z frag. należy wywnioskować, że trzeba cieszyć szczęściem takim jakie jest nam dane.

Tu szczęście było, bo czyż nie jest szczęściem być z rodziną, że znajomymi na łonie przyrody ze śmiejącymi się dziećmi? Ale oni nie takiego oczekiwali.

Moim zdaniem nie zaznali nieszczęścia, więc nie potrafili dostrzec szczęścia.

A na marginesie, pewien facet poradził mi gonić/szukać szczęścia, nie potrzebowałam, bo je odnalazłam, a on zwiał.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
Dnia 17.05.2020 o 00:05, Dżulia napisał:

Nie znam utworu, ale z frag. należy wywnioskować, że trzeba cieszyć szczęściem takim jakie jest nam dane.

Nic nie trzeba wnioskować. Trzeba tylko wziąć koniczynkę i włożyć między kartki książki. Niech tam sobie będzie.

Dnia 17.05.2020 o 00:05, Dżulia napisał:

A na marginesie, pewien facet poradził mi gonić/szukać szczęścia, nie potrzebowałam, bo je odnalazłam, a on zwiał.

Może posłuchał własnej rady.?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka
1 godzinę temu, la primavera napisał:

Trzeba tylko wziąć koniczynkę i włożyć między kartki książki. Niech tam sobie będzie.

Mi sie to nie podoba jako bibliotekarce. Macie tu zakładkę spacer.png

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
6 godzin temu, tośka napisał:

Mi sie to nie podoba jako bibliotekarce.

To może Ci się powinno zacząć podobać. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
25 minut temu, tośka napisał:

a wiesz jak trudno wywabic plamy na papierze? 

a po co?

przecież papier wszystko przyjmie,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
28 minut temu, tośka napisał:

a wiesz jak trudno wywabic plamy na papierze? 

Tosiu, ale książek się nie pierze, ktoś Ci źle powiedział.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Przed chwilą, la primavera napisał:

Nic nie trzeba wnioskować. Trzeba tylko wziąć koniczynkę i włożyć między kartki książki. Niech tam sobie będzie.

Z dwu powodów tak nie robię:

1. Nie niszczę książki. Zgadzam się z Tosią, to ohyda plamić, zaginać kartki książek.

Czytam dużo i jeśli dostanę nówkę, nawet 800 s. to trudno poznać, że ją czytałam.

2. Zasuszone kwiaty czy liście nie przechowuje się, bo to nieszczęście...chyba, że użyjemy je jako napar lub w innych postaciach do celach leczniczych.

Cytat

Może posłuchał własnej rady.?

Oooo, cosik mi się skojarzyło.

Pewna para w restauracji świętuje swoją 30 rocznicę ślubu. Podchodzi do  nich kobieta i chwali ich za pożycie bycia razem i zamian proponuje zrealizować jedno życzenie każdemu, wszak dla wróżek to nie problem...stwierdziła.

Kobieta  prosi o zagraniczną wycieczkę dla siebie i męża. Wróżka podaje jej dwa bilety lotnicze do Indii, kobieta bardzo się ucieszyła.

A ty? pyta wróżka mężczyzny.

A ja poproszę, przepraszam cię kochanie (zwraca się do żony), ale chciałbym żonę o 30 l.

młodszą...rach ciach i stał człowiekiem w wieku 90 l.

 

Czy zawsze dobrze jest słuchać "własnej rady"??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
3 minuty temu, Dżulia napisał:

ale chciałbym żonę o 30 l.

młodszą...rach ciach i stał człowiekiem w wieku 90 l.

bo to zła wróżka była,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Przed chwilą, Gość w kość napisał:

bo to zła wróżka była,

A czemu stale mi kłamstwa zarzucasz?

A może to kto się czubi ten się ciutek lubi? 

To bardzo dobra wróżka, a mężczyźni winni pamiętać, że wróżki to kobiety, a ten tutaj jak się zachował?...palant.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
13 godzin temu, Dżulia napisał:

Pewna para w restauracji świętuje swoją 30 rocznicę ślubu. Podchodzi do  nich kobieta i chwali ich za pożycie bycia razem i zamian proponuje zrealizować jedno życzenie każdemu, wszak dla wróżek to nie problem...stwierdziła.

Kobieta  prosi o zagraniczną wycieczkę dla siebie i męża. Wróżka podaje jej dwa bilety lotnicze do Indii, kobieta bardzo się ucieszyła.

A ty? pyta wróżka mężczyzny.

A ja poproszę, przepraszam cię kochanie (zwraca się do żony), ale chciałbym żonę o 30 l.

młodszą...rach ciach i stał człowiekiem w wieku 90

Fajne. ?

13 godzin temu, Dżulia napisał:

Czytam dużo i jeśli dostanę nówkę, nawet 800 s. to trudno poznać, że ją czytałam.

Wiesz, kiedyś kupując/ pożyczając książki patrzyłam na to, żeby były grube, żeby było jak najwięcej do czytania. Nie wiem skąd mi się wzięło przekonanie, że dobra książka to opasla książka, ale dość szybko okazało się, że niektóre grube książki nadają się tylko do suszenia czterolistnych koniczynek.

No dobra, jasne, że nie suszy się kwiatów w książkach, tam wkłada się już zasuszone i ja lubię czasem takie wspomnienie w książce znaleźć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Przed chwilą, la primavera napisał:

Wiesz, kiedyś kupując/ pożyczając książki patrzyłam na to, żeby były grube, żeby było jak najwięcej do czytania. Nie wiem skąd mi się wzięło przekonanie, że dobra książka to opasla książka, ale dość szybko okazało się, że niektóre grube książki nadają się tylko do suszenia czterolistnych koniczynek.

No dobra, jasne, że nie suszy się kwiatów w książkach, tam wkłada się już zasuszone i ja lubię czasem takie wspomnienie w książce znaleźć.

Nie preferuję tego rodzaju wspomnień.

Mam teczkę i pudełko na pamiątki i tak z opisem lub bez przechowuję na pamiątkę potomnym.

Nigdy nie zwracałam uwagi na opasłość książek choć wiele takich przeczytałam.

W moich bibliotekach (korzystam z dwu) książki są w katalogach z dziedzin i wg autorów.

Wybieram tematykę, która mi danej chwili odpowiada, a nie grubość książki.

Miłego dnia.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka

to teraz mi mowicie ze zasuszone?  myslalam ze świeża koniczynę,  z pszczołom na kwiatku :D

czerwona_koniczyna.jpg

 

3 godziny temu, Dżulia napisał:

książki są w katalogach z dziedzin i wg autorów.

katalog alfabetyczny i rzeczowy ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
Dnia 16.05.2020 o 17:44, la primavera napisał:

Oj, to jak kolejka do kaczuszek jest od zeszłego roku to muszą być cenne. 

Musisz mieć duży staw, jeśli zmieścisz tam tyle ryb. Chyba, że mają krótki żywot i co roku musisz kupować nowe. A masz lilie wodne? Ładne są, to mógłbyś mieć. Albo tatarak. Też fajnie wygląda. Ten Twój staw to takie sztuczny twór z folią na dnie czy jak natura ukształtowala taki jest?

No może duża kolejka a może ten kaczor kiepsko się sprawia i zaniedbuje kaczki ze stada. A moze zwyczajnie właściciel stada zapomniał i komuś oddał. Nie wiem. Muszę zapytać jak będę na Zachełmiu. Teraz ten stawik czy bardziej oczko wodne. No niestety jest to sztuczny twór o powierzchni okolu 15-18 m kw. W najgłębszym miejscu jest tylko 120cm. Tam gdzieś pod piaskiem specjalna folia bo woda nie utrzymałaby się Moze gdyby gdzieś byla cegielnia i zamiast fili zastosować glinę. Nie wiem Jest jak jest i raczej jest dobrze jak na moje warunki. Ryby są przez wiele lat i bez kłopotu żyją choć w zimie zapadają w jakiś letarg zagrzebane gdzieś w mule. Marzy mi się większy zbiornik wodny taki naturalny z rybami i miejscem do pływania ale to już tylko sfera marzeń która prawdopodobnie nigdy nie zostanie zrealizowana.

 

20 godzin temu, la primavera napisał:

 

No dobra, jasne, że nie suszy się kwiatów w książkach, tam wkłada się już zasuszone i ja lubię czasem takie wspomnienie w książce znaleźć.

Jeśli książka jest moja to ja nie mam skrupułów z wkładaniem do nich liści, kwiatów czy jakiś innych rzeczy płaskich. Malo tego. Często znaczę określone ważne miejsca, czasem dopisuję mój komentarz czy jakąś myśl jeśli ona jest krotka  bo jeśli długa to czasem są takie karteczki samoprzylepne przyklejone i tam reszta zapisków. Jedyne książki z którymi tak nie postępuję to poezja które traktuję jako jedyną świętość Jedyną bo biblia, awesta czy koran są tak zapisane ze nie wiadomo kto tam jest właściwym autorem. No ale to moje książki i niech sobie tak będzie.

 

Jestem trochę przygnębiony bo kilka dni temu zmarl mój dobry przyjaciel z którym przegadaliśmy wiele nocy gdzieś w lasach nad jeziorami. Napisałem wspomnienia ze wspólnych biwaków i niekończących się rozmów ale są one zbyt osobiste by gdziekolwiek je zamieścić. Niech pozostaną w milczeniu smutku. 

Dobrego dnia.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Przykre Dyziu, ale takie życie.

 

Czepiacie się tych książek, tak jak pisze Dyziek, z moją książką robię co chce. Lubię jakieś sentymentalne pamiątki i nawet niech się suszy w tej książce, jeśli jest moja. Ale najlepiej suszy się  w gazecie najzwyklejszej.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
2 godziny temu, Dionizy napisał:

Jestem trochę przygnębiony bo kilka dni temu zmarl mój dobry przyjaciel z którym przegadaliśmy wiele nocy gdzieś w lasach nad jeziorami. 

Masz więc czas smutku. I wspomnień. Dobrze być w czyichś wspomnieniach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
11 godzin temu, Dionizy napisał:

Marzy mi się większy zbiornik wodny taki naturalny z rybami i miejscem do pływania ale to już tylko sfera marzeń która prawdopodobnie nigdy nie zostanie zrealizowana.

Marzenia są po to, by je spełniać. Kiedy jak nie teraz? :) Nie jest to, aż tak bardzo wygórowane marzenie pod warunkiem, że masz miejsce na taki zbiornik.

11 godzin temu, Dionizy napisał:

Jestem trochę przygnębiony bo kilka dni temu zmarl mój dobry przyjaciel z którym przegadaliśmy wiele nocy gdzieś w lasach nad jeziorami.

Chyba już tutaj o nim pisałeś lub mi prywatnie o nim opowiadałeś. Współczuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
21 godzin temu, la primavera napisał:

Masz więc czas smutku. I wspomnień. Dobrze być w czyichś wspomnieniach.

Napisałem zamyślony zbiór zdań ilustrujący te wszystkie chwile których było wiele ale patrząc teraz z perspektywy zamkniętej książki to tych chwil było za mało by powiedzieć że Go znałem a On mnie. A wszystko przez prawdę stwierdzoną przez ksiedza-poetę Twardowskiego o miłości i jej koniecznym pośpiechu bo ludzie tak szybko odchodzą......  Nie wkleję tych wspomnień tutaj bo są zbyt łzawe i zbyt osobiste.

 

11 godzin temu, BrakLoginu napisał:

Chyba już tutaj o nim pisałeś lub mi prywatnie o nim opowiadałeś. Współczuję.

Nie wiem czy mówiłem akurat o Nim bo mam sporo przyjaciół rozrzuconych po całej Polsce z którymi spotykam się w czasie kanikuły. Jeśli sytuacja sie  trochę unormuje to w tym roku liczę na jakieś wieczorne pifko z Tobą. ( butelkę bimbru mam odstawioną na tą okazję) Zobaczymy jak czas zaplecie wianki naszych dni i możne będzie taka opcja Zobaczymy.

 

11 godzin temu, BrakLoginu napisał:

Marzenia są po to, by je spełniać. Kiedy jak nie teraz? :) Nie jest to, aż tak bardzo wygórowane marzenie pod warunkiem, że masz miejsce na taki zbiornik.

Jest takie miejsce bardzo blisko mnie. Bagniste zapadlisko a teraz zakrzaczone ugory. Jest tego tam około 30-40 arów. Nie ma tak kłopotu z wodą bo tamtędy przepływa mały strumyczek który wystarczający bylby do cyrkulacji wody. Nie byłoby też kłopotu z zezwoleniem na budowę zbiornika bo tam kiedyś on był tylko jest zarośnięty czyli odbyłoby się wszystko w ramach rewitalizacji która to z racji niedoborów wody byłaby być może nawet dotowana. Cały ten teren należy do agencji rolnej i raczej nie byłby zbyt drogi a w jednym miejscu jest takie podwyższenie terenu umożliwiające nawet budowę jakiegoś siedliska. Zastanawiam się tylko czy w wieku gdy pojawiają się wnuki jest jeszcze czas na takie zabawy. Bo może rozsądniej jest wsiąść w kampera i ruszyć gdzieś przed siebie,  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka
27 minut temu, Dionizy napisał:

mam sporo przyjaciół

czy tylko dla mnie ten zwrot zawiera w sobie wewnętrzna sprzecznosc połączona z dewaluacja pojęcia? ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 876
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Ups...
      Nie wiem, jak to się stało, że napisałem "żeczy"  Może to też jest istotne przy tym opisie filmu? W jakimś sensie wszystko ma znaczenie. Również to, że reżyser, zgodnie z zapowiedzią, nie nakręcił potem nic nowego. Jakieś takie stopienie życia z refleksją. Życie tzw. realne przemieszane z ideą, fantazją, uczuciem i jego zanikaniem. Doskonałość chyba nie istnieje. Pojawiają się błędy i potknięcia. Upadki i bezsilność. Jak u F. Nietzsche.
    • Trop Gloter
      16 lutego 1900 r. trzy państwa (USA, Wielka Brytania i Niemcy) podpisały układ o oddaniu zachodniej części archipelagu Samoa (wyspy Upolu i Savaiʻi) pod zwierzchnictwo Niemiec. Była to ostatnia kolonialna zdobycz Niemiec. Niemieckie zwierzchnictwo nad tą częścią archipelagu zakończyło się po 14 latach, gdy wspomniane wyspy zajęła armia Nowej Zelandii.
    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
    • Gość w kość
      a skąd!   ... aczkolwiek ograniczam🤨
    • Gość w kość
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Dana
    • Gregor
      Lnyavska
    • xxx
      Niepowtarzalny
    • KapitanJackSparrow
      Z CYKLU FAJNY FILM OBEJRZALEH Ołowiane dzieci reż. Macieja Pieprzycy. Serial na (N reklama x 😄). Wyśmienity moim skromnym zdaniem. Myślę, że warto zapamiętać nazwisko tego reżysera, bo liczę na kolejne, równie dobre filmy w jego wykonaniu — takie, które na stałe zapiszą się w jego filmografii i w naszych głowach, podobnie jak omawiany poniżej, nie bójmy się tego slowa- klasyk gatunku. Pan Maciej najwyraźniej przekuł doświadczenie zdobyte przy filmie ,,Jestem mordercą",  bo stworzył nam wybitne widowisko osadzone w rzeczywistości socrealizmu stosowanego. Naprawdę,  starałem się złapać jakiś detal niezgodności w scenografii, czy w kostiumach, czy w zachowaniach ludzi. Wszystko perfekcyjne przeniesione z epoki lat siedemdziesiątych, w tym mentalność i logika myślenia. Reżyser jakby za sprawą wehikułu czasu przenosi nas o 50 lat wstecz w historię, która porusza, wzrusza, ale na pewno nie pozostawia nikogo obojętnym. Naprawdę jestem w szoku, że mamy / niestety mieliśmy taką bohaterkę  jak pani doktor Jolanta Wadowska-Król. I że dopiero za sprawą tego filmu, o niej usłyszałem, o jej dokonaniach, heroizmie i niespotykanej w tamtych czasach odwadze. Ślaska Akademia Medyczna dopiero w 2023 uhonorowała ją doktorem honoris causa. Miło, że przyszła refleksja po latach, refleksja nad krzywdą  wyrządzoną kiedyś tej pani i to przez naukowców. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Akademia nie robiła chyba tego zbyt gorliwie i chętnie, bo zajęło im to blisko 35 lat , aby naprawić swój błąd. Liczę też, że były to ich czyste intencje, a nie z powodem była ekipa filmowa,  która zbierała materiał na film.  Właśnie, film.  W rolę głównej  bohaterki wcieliła się moja ulubienica Joanna Kulig.Ha! Jeśli do tej pory czytelniku tej recenzji nie przekonałem cię do tego filmu to niech zabrzmi to,  że nawet okazały biust tej pani,   nie był w stanie mnie rozproszyć w pochłanianiu odcinka serialu za odcinkiem. Ale co tam pani Joanna ...w serialu  tłoczy się od pełnokrwistych postaci drugoplanowych, że nie w sposób ich wszystkich tu wyróżnić.  Tematem filmu, powiem  krótko  jest ołowica dzieci na Śląsku w pobliżu huty Szopienice.  Szybko się okazuje, że  proste dziś wydawałoby się problemy,  zataczają w tamtych czasach absurdalne kręgi zdarzeń.  Dla przeciwwagi realiów życia ówczesnych robotników i ich rodzin , częstowani jesteśmy archiwalnymi kronikami filmowymi która w tamtych czasach była powszechnym  narzędziem do siania patosowej propagandy. Ten zabieg jeszcze mocniej wciska nas i przenosi do roku 1974.  Zgrzeszyłbym gdybym nie zatrzymał się na chwilę nad muzyką, która rozbrzmiewa i cieszy ucho...Breakaut, Jantar.. Grechuta.  Więcej o filmie nie będzie, nie chcę spojlerować i psuć komuś widowisko. Po prostu jest to pozycja obowiązkowa. Ciekaw jestem też odbioru filmu  przez pokolenie Z. No jeśli w ogóle to obejrzą 😅🤣. Dla mnie smaczne kino, które porusza ciekawy problem który nierzadko możemy jeszcze po dziś dzień obserwować, gloryfikuje zmarłą niedawno panią doktor. Bohaterkę przez duże B. Gorąco polecam.    
    • Gregor
      Derywowanie 
    • Nafto Chłopiec
      Ja pier...dopiero dzisiaj się zorientowałem, że w tym mieście są dwa kluby piłkarskie które w dodatku...grają dzisiaj mecz ze sobą 🤦😡
    • Pieprzna
    • Pieprzna
      Ostatnio byłam tak zawiedziona gdy sąsiad kawaler pokazywał mieszkanie po remoncie 😄
    • Vitalinka
      Aj tam ręczników nigdy nie za wiele, a to są ręczniczki😊 poza tym ja piszę, że JA bym kupiła, a Ty akurat wolisz breloczki i ok🙂
    • Vitalinka
    • Nafto Chłopiec
      Na co mi ręczniki w obecnie liczbie sztuk ok 20? 😴
    • Nafto Chłopiec
    • Aaa...
      Za dużo kawy?
    • Gość w kość
      dziękuję🙂 robię, co mogę😉
    • Gość w kość
      Mam dreszcze, mnożą się I tracę nad sobą kontrolę Bo moc, którą dajesz Jest elektryzująca Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,grease,you_re_the_one_that_i_want.html   o tak!🤨    
    • KapitanJackSparrow
    • Gość w kość
    • Vitalinka
      Trzy strofki Cyprian Kamil Norwid   Nie bluźń, żem zranił Cię, lub jeszcze ranie, Bom Ci ustąpił na mil sześć tysięcy; I pochowałem łzy me, w Oceanie, Na pereł więcej!...   I nie   m y ś l — jak Cię nauczyli w świecie Świątecznych- uczuć — ś w i ą t e c z n i — c z c i c i e l e — I nie mów, ziemskie iż są marne cele — Lecz żyj — raz — przecie!...   I   m y ś l — gdy nawet o mnie mówić zaczną, Że grób to tylko, co umarłe chowa — A   m ó w... że gwiazda ma była rozpaczną, I — bywaj zdrowa...
    • Vitalinka
      spadające brokatowe pisanki, a na dole zajączki i kurczaczki, które je łapią w koszyczki, by się nie rozbiły🤗 (poniosło mnie😉). Ja bym mogła mieć jeszcze śnieg nie wiem czemu mi wyłączyli skoro u mnie -9 stopni i zima❄️
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...