Skocz do zawartości


Dżulia

Śmierć, a co dalej?

Polecane posty

Dżulia
Przed chwilą, WtomiGraj napisał:

@Dżulia, a czy Ty wierzysz w pokoleniową klątwę? Jestem ciekawa Twojego zdania.

Nie wiem, nie umiem odpowiedzieć czy wierzę, bo nie mam zdania...słyszałam, że istnieje. Mogę tylko powiedzieć, że SŁOWO ma wielką moc...być może tak jest.

Przed chwilą, WtomiGraj napisał:

Ja mam nieco inne podejście. Mówię Panu Bogu, żeby zrobił z duszami co zechce, to jego zarząd. Już nie nasz, nasze wpływy się skończyły. Jeśli chce być sprawiedliwy, niech taki będzie, jeśli chce być miłosierny, niech będzie, ja uszanuję to co On zdecydował.

No właśnie słowo pisane nie zawsze jest dobrze zrozumiane.
Pisząc o duszach nie włączałam Pana Boga, bo wiadomo, że wszystko się dzieje za Jego wolą.
Podobnie mam jak Ty w tejże kwestii, ale ja proszę w modlitwie o "coś" i z całą ufnością mówię, że jest to wola Twoja Panie Boże, a ja się z nią zgadzam i oczywiście bywa różnie.
A w kwestii duszy (oczywiście osoby zmarłej), kiedyś jedna bardzo mi pomogła choć nie prosiłam oto, ale widziałam jej działanie. Kiedy sytuacja się uporządkowała zwróciłam się
do tej duszy z podziękowaniem i zaproponowałam pomoc jeśli ona jej potrzebuje, a Pan Bóg jej na to pozwoli i natychmiast wydarzyło się, co się wydarzyło. (nie chcę publicznie
pisać o szczegółach)...pomoc moja chyba nastąpiła.
Ufam Bogu, bo cokolwiek się stanie, to jest to dla mnie najlepsze, a wtedy uczę się tego czego mi brakuje.

Przed chwilą, WtomiGraj napisał:

św. Teresa z Avila. Mnie ten cytat pasuje i pomaga.

Czyli dusze muszą wypłacić się Bogu, który w nas mieszka i to On został skrzywdzony, a jako istota doskonała poczuł i doświadczył stokroć boleśniej. Może nasze poczucie krzywdy jest sprawą drugorzędną i nic w tej kwestii nie wniesiemy czy ujmiemy.

O tej kwestii powiem tak: Nie ma tak, że ja tobie, a ty mnie.

Uważam, że moja pomoc dla duszy to wcale nie znaczy, że ona mnie musiała skrzywdzić za swego życia, może to dotyczyć zupełnie kogoś innego, ale ja mogę jej pomóc prosząc
Boga o łaskę dla niej, a co się stanie tego ja już nie wiem. 

Przed chwilą, WtomiGraj napisał:

Za to nie zgadzam się ze zmową milczenia, jeżeli ktoś postąpił podle, trzeba nazywać rzeczy po imieniu i mówić o tym otwarcie.

Nie bardzo wiem co chcesz przez to powiedzieć, ale zgodzę się z Twoim stwierdzeniem dodając, że kara na Ziemi jest karą fizyczną dla danej osoby i dla informacji szerszego lub węższego grona społeczeństwa, bo prawdziwe rozliczenie jest przed Bogiem.

Naszą dyskusję prowadzę ja-dusza, ale to dotyczy nas wszystkich, a nie tylko mnie.

Przed chwilą, WtomiGraj napisał:

Zawsze tupnę nogą na kłamstwo i mitomanię.

Ja nie znoszę kłamstwa...oczywiście inną sprawą jest kiedy piszę opowiadanie, ale to jest raczej wyobrażenie, a nie kłamstwo.

Nie bardzo wiem co chcesz mi przez to powiedzieć, ale myślę tak; że jeśli ktoś np. Ciebie oszuka to, doświadczy tenże tego samego od kogoś innego, a może nawet od Ciebie. 
Przepraszam, że Ciebie potraktowałam w przykładzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Przygnębiony
WtomiGraj
17 godzin temu, Dżulia napisał:

Uważam, że moja pomoc dla duszy to wcale nie znaczy, że ona mnie musiała skrzywdzić za swego życia, może to dotyczyć zupełnie kogoś innego, ale ja mogę jej pomóc prosząc
Boga o łaskę dla niej, a co się stanie tego ja już nie wiem. 

No ja myślę tak samo. Chętniej przychodzi się modlić za dusze obcych. Za te znajome dusze - jak po grudzie. To nadzwyczajne wyrzeczenie. Przeważnie zostawili jakąś zadrę w sercu.

18 godzin temu, Dżulia napisał:

Nie bardzo wiem co chcesz mi przez to powiedzieć, ale myślę tak; że jeśli ktoś np. Ciebie oszuka to, doświadczy tenże tego samego od kogoś innego, a może nawet od Ciebie. 

Chcę tylko powiedzieć, że nie zgadzam się z przysłowiem, żeby o zmarłych mówić tylko dobrze.

Mówić trzeba całą prawdę, niczego nie ukrywać, nie zamiatać pod dywan, nie tworzyć bajek, jaki to poczciwy człowiek był, jeśli nie był.

A już najgorzej kiedy ktoś wywiera presję, żeby hołubić tych zmarłych, którzy gorszyli swoją postawą. Nie ma mowy, choćby był nie wiem jak blisko spokrewniony. Na to właśnie tupnę nogą, bo to jest niesamowicie bulwersujące.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Martwy za życia

Mam nadzieję, że nie ma nic, a jak już jest to hulaj dusza, róbta co chceta. W tym sensie, że lecę gdzie chcę. Poleciałbym na maczu pikczu, do srilanki, egiptu itd. Zwiedzałbym jak szalony. Ale to nie koniec. Potem bym latał po wszechświecie. Podszedłbym do słońca tak blisko, że na jeden metr, czarną dziurę i horyzont zdarzeń bym przebadał z bliska, planety różne różniste. Gazowe olbrzymy, ale i skalniaki. Na komecie bym latał. I na kraniec wszechświata bym się wybrał. Musi być kraniec, bo wszechświat się rozszerza, więc granica jakaś jest, bo gdyby był nieskonczony to by się nie rozszerzał, bo niby gdzie... A potem za ten magiczny kraniec. Fuck me! Ale by było! Ok, więc w sumie wybieram, że wolę, żeby coś było, ale z tą wersją o kosmosie. A jak nie, to nic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Przed chwilą, Martwy za życia napisał:

Mam nadzieję, że nie ma nic, a jak już jest to hulaj dusza, róbta co chceta. W tym sensie, że lecę gdzie chcę. 

Twoja wersja to OBE, a to jak wiesz można zastosować za życia, a nie wolno zapomnieć o powrocie do ciała, bo wtedy można na stałe być w zaświatach.

Przed chwilą, WtomiGraj napisał:

Mówić trzeba całą prawdę, niczego nie ukrywać, nie zamiatać pod dywan, nie tworzyć bajek, jaki to poczciwy człowiek był, jeśli nie był.

A już najgorzej kiedy ktoś wywiera presję, żeby hołubić tych zmarłych, którzy gorszyli swoją postawą. Nie ma mowy, choćby był nie wiem jak blisko spokrewniony. Na to właśnie tupnę nogą, bo to jest niesamowicie bulwersujące.

Ja mówię o wybaczeniu, a to wcale nie znaczy, że trzeba mówić dobrze o zmarłej.

Należy powiedzieć prawdę i powiedzieć, że mimo to wybaczam, jesli chce się wybaczyć.

Do klątwy wrócę, jeśli to Cię interesuje...ciekawi mnie czemu takie pytanie.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hogan

Tematy typu, skąd pochodzimy, jak powstaliśmy, jak z niczego powstał Wszechświat, czy istnieje życie po śmierci... raczej na zawsze pozostaną bez 100% odpowiedzi. Możemy myśleć, domniemywać, gdybać ale prawdy się nie dowiemy. Z tamtego rzekomego świata po drugiej stronie, jeszcze nikt nie wrócił i nie potwierdził a umarło miliardy ludzkości i co? Ani jeden nie raczył wrócić i opowiedzieć? No chyba, że jakieś zasady ich tam obowiązują, tego nie wiem i się nie dowiem. Często też mówimy, że jak umrzemy, to się dowiemy, to też taki absurdzik, bo skoro umrzemy, to się niczego nie dowiemy, przestaniemy istnieć a poza tym, jeśli faktycznie coś jest po śmierci a nikt stamtąd nie wrócił i nie potwierdził, to dowodu nie mamy. Bez dowodu pozostaje wiara, którą przejawia ten, kto chce i kiedy chce. Wcześniej wierzyłam, teraz nie wierzę ale nie wiem jak będzie w dalszym moim życiu... Wiem jedno, obserwuję wszystkie wiadomości i oglądam wszelkie filmy i czytam każdą literaturę związaną z Kosmosem. Nauka zaszła w ciągu zaledwie 50 lat bytności ludzkości na Ziemi z perspektywy naszych miliardów lat pomieszkiwania jako goście na naszej Planecie, tak daleko, że aż trudno uwierzyć. I skoro trudno jest uwierzyć w coś, co już jest zbadane ale dla nas z powodu gigantycznych rozmiarów niewyobrażalne, to jak mamy wierzyć w cokolwiek z naszymi maleńkimi, w skali wszechświata, niezauważalnymi mózgami? Bo co to jest "miliard lat świetlnych"? Prawda, że prosta rachuba? Ale dla nas nieosiągalna a co więc można powiedzieć o nieskończonym Wszechświecie? To są wszystko liczby, które łatwo można przez człowieka zapisać ale zobaczyć i pokonać, niestety nie możemy. Do czego dążę? Ano do tego, że skoro nie możemy wyobrazić sobie mega gigantycznego ogromu wszechświata, który w zasadzie bardziej widoczny jest dla nas tylko dzięki sondom wysyłanym w Kosmos, to co możemy powiedzieć o sobie jako ludziach? My jesteśmy tu i teraz ale jutro może nas już nie być albo nawet jak był/ żył jakiś bóg, który nas stworzył, to w ocenie lat życia człowieka a nawet z perspektywy życia Planety, mógł nam przedstawić się jako ktoś wieczny, bez początku i końca ale dziś, może już nie żyć, bo nie byłoby takiej potrzeby aby głębiej nam to wyjaśniał, skoro nie potrafimy zrozumieć Drogi Mlecznej czy naszej Galaktyki, która jest jedną z miliardów Galaktyk w Kosmosie. Jesteśmy według Wszechświata zerem, ba! Miliardy, miliardów minusowej liczby wobec wszystkiego, czymś co zupełnie nie jest ważne w otaczającym nas mega-gigancie. Dlatego wykorzystajmy nasz czas jaki mamy jak najlepiej potrafimy a co będzie potem? Czy to ważne?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
WtomiGraj
20 godzin temu, Dżulia napisał:

Ja mówię o wybaczeniu, a to wcale nie znaczy, że trzeba mówić dobrze o zmarłej.

Wcale tego Tobie nie zarzucam. Miałam na myśli innych.

 

W naszej kulturze pokutuje takie tabu. Sama też tak zostałam wychowana.

Przestępca może pójść do Nieba, może być wyniesiony na ołtarze, co nikogo nie uprawnia do nie nazywania rzeczy po imieniu. O to mi chodziło.

20 godzin temu, hogan napisał:

Ani jeden nie raczył wrócić i opowiedzieć?

No... polemizowałabym, wielu twierdzi, że było po tamtej stronie.

Nieraz podają niesamowite szczegóły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hogan

Tylko, że tego nie da się udowodnić a więc nadal nie jest to 100% potwierdzenie. Szybciej skłonna bym była uwierzyć, że

to ludzki mózg płata figle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
iwonka
Dnia 22.07.2020 o 08:31, hogan napisał:

Tylko, że tego nie da się udowodnić a więc nadal nie jest to 100% potwierdzenie. Szybciej skłonna bym była uwierzyć, że

to ludzki mózg płata figle.

Wg ciebie ludzki chory mózg stwarza niebo wraz ze wszystkimi świętymi i z Bogiem ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyczerpany
Maybe
Napisano (edytowany)
42 minuty temu, iwonka napisał:

Wg ciebie ludzki chory mózg stwarza niebo wraz ze wszystkimi świętymi i z Bogiem ?

No na pewno nie w pełni zdrowy, a na pewno wystraszony. Od początku ludzie nie mogący sobie poradzić z różnymi sytuacjami i zjawiskami w życiu szukali wyjaśnienia ich i z niemocy odnajdywali jedną odpowiedź: musi stać za tym lub czuwać nad nami Bóg, bóstwo, siła nadprzyrodzona, siła mająca władzę nad nami. 

I tak jest od początku dziejów. Później przypisywano mu różne cechy ludzkie i tworzono go na obraz i podobieństwo swoje. A nie odwrotnie ;) Dlatego wizja Boga nie jest spójna, bo jego wizerunek tworzyli różni ludzie, różnie osadzeni czasowo i kulturowo. 

 

 

Edytowano przez Maybe
  • Lubię to! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miejscowy

A ja nie wiem, co mam o tym myśleć... 

 

Ja uważam, że po śmierci jest po prostu tylko ciemność... Człowiek zwyczajnie umiera, umiera jego ciało, świadomość, czucie, myślenie i jest, jak: przedmiot, który nic nie czuje. 

Ciało zawsze zgnije, aż zostaną kości. A nawet i kości zgniją. 

 

To jest takie porównanie, jak przed urodzeniem się... 

 

Jeszcze jak człowiek się nie urodzi, to nawet nie wie, że istnieje. Nie czuje tego, nie ma świadomości. 

Też był w ciemności przed urodzeniem... 

 

I jest podobnie ze śmiercią. 

 

Ale to jest tylko moje zdanie. Ja tak uważam. 

  • Lubię to! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nepomucen

Wy ateiści macie wiarę godną podziwu i większa niż inni w to, że kosmos, planety , życie na ziemi i przyroda "same " się zrobiły .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyczerpany
Maybe
14 minut temu, nepomucen napisał:

Wy ateiści macie wiarę godną podziwu i większa niż inni w to, że kosmos, planety , życie na ziemi i przyroda "same " się zrobiły .

No za sprawą kopulajting...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miejscowy

Ja czasami się zastanawiałem, co będzie po śmierci... Człowiek czasami o tym sobie myśli. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
Ja czasami się zastanawiałem, co będzie po śmierci... Człowiek czasami o tym sobie myśli. 
Grób
  • Lubię to! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miejscowy
47 minut temu, ddt60 napisał:
1 godzinę temu, Miejscowy napisał:
Ja czasami się zastanawiałem, co będzie po śmierci... Człowiek czasami o tym sobie myśli. 

Grób

No, fakt. 

 

I to jest nieuniknione. Nikt tego nie uniknie prędzej czy później. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
No, fakt. 
 
I to jest nieuniknione. Nikt tego nie uniknie prędzej czy później. 
Ja wolałbym nie mieć grobu - aby mnie rozsypali

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Dnia 20.07.2020 o 20:15, hogan napisał:

Tematy typu, skąd pochodzimy, jak powstaliśmy, jak z niczego powstał Wszechświat, czy istnieje życie po śmierci... raczej na zawsze pozostaną bez 100% odpowiedzi. Możemy myśleć, domniemywać, gdybać ale prawdy się nie dowiemy.

I to jest prawda...pozostaje gdybanie, ale zwróć uwagę, że wszystko co namacalne czyli świat materialny jest nam w miarę dobrze znany, natomiast istnieje duchowość, ale tego nie można udowodnić...nawet taką przyziemną duchowość np. jeśli nie okażesz lub nie powiesz komuś o swej miłości, to zwyczajnie ten ktoś nie będzie o tym wiedział...nieprawdaż?

Istnieje również duchowość pozaziemska , ale tę nie każdy człowiek potrafi odczytać/zobaczyć.

Cytat

Z tamtego rzekomego świata po drugiej stronie, jeszcze nikt nie wrócił i nie potwierdził a umarło miliardy ludzkości i co? Ani jeden nie raczył wrócić i opowiedzieć? No chyba, że jakieś zasady ich tam obowiązują, tego nie wiem i się nie dowiem.

Z tamtego świata wrócił P. Jezus, którego widzieli apostołowie, ale inni też pokazują się na ziemi. Wracają, jeśli czegoś nie załatwili za życia na ziemi albo obiecali przyjść bądź ich miłość jest tak wielka, że pokazują jak nad nami czuwają, ale zawsze z woli P. Boga.

Na pytanie jak tam jest?

Pada odpowiedź; "jest nas tyle i nikt nie mówi jak jest".

Cytat

Dlatego wykorzystajmy nasz czas jaki mamy jak najlepiej potrafimy a co będzie potem? Czy to ważne?

Właśnie dobrze wykorzystać czas na ziemi.

Jest to ważne wszak życie jest wieczne, ale nie można wrócić by inaczej wykorzystać czas ziemski.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
5 minut temu, Dżulia napisał:

Właśnie dobrze wykorzystać czas na ziemi.

oj,

to co tu jeszcze robisz?😬

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Dnia 21.07.2020 o 16:27, WtomiGraj napisał:

Wcale tego Tobie nie zarzucam. Miałam na myśli innych.

Jasne, nie czułam zarzutu. Ja staram się pisać jaśniej, bo zdaje sobie sprawę, że napisałam mało czytelnie.

Dnia 21.07.2020 o 16:27, WtomiGraj napisał:

W naszej kulturze pokutuje takie tabu. Sama też tak zostałam wychowana.

Przestępca może pójść do Nieba,

Dawno do tematu nie zaglądałam i nie bardzo wiem o jakim "tabu" piszesz.

Nie my osądzamy życie na ziemi i nie wiemy jak żałuje przestępca i jak zostanie osądzony na tamtej stronie.

Sądy mają dostęp do osądzania ziemskiego.

Dnia 21.07.2020 o 16:27, WtomiGraj napisał:

może być wyniesiony na ołtarze, co nikogo nie uprawnia do nie nazywania rzeczy po imieniu. O to mi chodziło.

Sprawa św. wynoszonych na ołtarze po śmierci dla mnie jest sprawą dyskusyjną.

Nie wiem jakie są tegoż kryteria, ale wydaje mi się, że  człowiek  innego człowieka nie powinien wynosić na ołtarze, ale np. Św, Faustyna, św, Charbel, Św. O. Pio są świętymi.

Dnia 21.07.2020 o 16:27, WtomiGraj napisał:

No... polemizowałabym, wielu twierdzi, że było po tamtej stronie.

Nieraz podają niesamowite szczegóły.

Tak, czytałam ludzi wypowiedzi, którzy tam byli.

Mogę tylko powiedzieć, że całości tamtego świata nikt nie widział, ja też widziałam tylko wycinek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Przed chwilą, Gość w kość napisał:

oj,

to co tu jeszcze robisz?😬

Właśnie znikam, załatwić sprawę.😀

Oj, może zaczekam, bo grzmi, pewnie będzie niewesoło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Dnia 1.08.2021 o 10:17, Maybe napisał:

No na pewno nie w pełni zdrowy, a na pewno wystraszony. Od początku ludzie nie mogący sobie poradzić z różnymi sytuacjami i zjawiskami w życiu szukali wyjaśnienia ich i z niemocy odnajdywali jedną odpowiedź: musi stać za tym lub czuwać nad nami Bóg, bóstwo, siła nadprzyrodzona, siła mająca władzę nad nami. 

I tak jest od początku dziejów. Później przypisywano mu różne cechy ludzkie i tworzono go na obraz i podobieństwo swoje. A nie odwrotnie ;) Dlatego wizja Boga nie jest spójna, bo jego wizerunek tworzyli różni ludzie, różnie osadzeni czasowo i kulturowo.

Tak, niezdrowy jest leczony, a inni funkcjonują bez zarzutów.

Oczywiście, masz rację, ale SIŁA NADPRZYRODZONA istnieje, jednakże nie każdy może to odczuć/zobaczyć i nie ma reguły czy jest to człowiek strachliwy czy odważny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
4 minuty temu, Dżulia napisał:

Właśnie znikam, załatwić sprawę.😀

no!💪

6 minut temu, Dżulia napisał:

Oj, może zaczekam, bo grzmi, pewnie będzie niewesoło.🙄

wymówki!🙄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
18 godzin temu, Miejscowy napisał:

A ja nie wiem, co mam o tym myśleć... 

 

Ja uważam, że po śmierci jest po prostu tylko ciemność... Człowiek zwyczajnie umiera, umiera jego ciało, świadomość, czucie, myślenie i jest, jak: przedmiot, który nic nie czuje. 

Ciało zawsze zgnije, aż zostaną kości. A nawet i kości zgniją. 

 

To jest takie porównanie, jak przed urodzeniem się... 

 

Jeszcze jak człowiek się nie urodzi, to nawet nie wie, że istnieje. Nie czuje tego, nie ma świadomości. 

Też był w ciemności przed urodzeniem... 

 

I jest podobnie ze śmiercią. 

 

Ale to jest tylko moje zdanie. Ja tak uważam. 

Nie będę się powtarzać, możesz poczytać co innym odpisałam, ale zwróciłam moją uwagę  na tę część wypowiedzi, gdzie piszesz o "kołowrocie"...wychodzimy i wracamy, zataczamy koło.

Podobne mam myślenie, ale trochę bardziej szerzej to analizuję...skoro "w niebie jak i na ziemi" to tam podejmujemy decyzję o naszym zyciu: czego chce się nauczyć, czego doświadczyć moja dusza i z takim planem człowiek rodzi się i albo zrealizuje albo nie, ale wrócić musi tam, stąd przyszedł.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Przed chwilą, Gość w kość napisał:

no!💪

wymówki!🙄

A skąd, wiatr wieje i po prawej stronie okna pada deszcz, a po lewej ... może przepędzi chmurę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyczerpany
Maybe
3 godziny temu, Dżulia napisał:

Tak, niezdrowy jest leczony, a inni funkcjonują bez zarzutów.

Oczywiście, masz rację, ale SIŁA NADPRZYRODZONA istnieje, jednakże nie każdy może to odczuć/zobaczyć i nie ma reguły czy jest to człowiek strachliwy czy odważny.

Odczuć czy zobaczyć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...