Skocz do zawartości


Dionizy

Pod wspólnym dachem

Polecane posty

Dionizy
7 minut temu, Zuzia napisał:

Ja Was cały czas obserwuję, na razie nic nie mówię :D ale przyjdzie na to czas, przyjdzie czas.... 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Zuzia

Nie wiem dlaczego, ale wyobraziłam sobie że Ty @Dionizy śpiewasz razem z Violetką ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Z Violą i z Tobą jak wtedy. Pamiętasz?

To jezioro i stare dęby i ptaki I drzewa wyżsiejsze i górki stromsiejsze I My. Pamiętasz?

Spotkaliśmy Mickiewicza w parku i Reymonta na wyspie w majątku. Pamiętasz?

Mickiewicz mówił o ostatnim zajeździe i opowiadał tez o mrówkach w łopianach i Telimenie bez sukienki z Tadeuszem tylko w skarpetach. Pamiętasz?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Pewnie że pamiętam, ale trochę pokręciłeś, bo Reymont nie miał wyspy, wyspa była hrabiego Edwarda Raczyńskiego w Zaniemyślu i tam są te stare dęby. A Tadeusz bardzo przytył i głupio wygląda w samych skarpetkach. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
2 godziny temu, Dionizy napisał:

No co Ty Bili. Nie skrzywdziłbym Rawika bo to moj ulubieniec w tym naszym grajdołku Inaczej ma sie sprawa z Anielica bo ta potrafi się wkurzyć, wpieprzyć pachem a potem użalać sie nad siniakami

Oj fakt. @example123 jak się wkurzy to strach się nie bać. Ja po ostatnim jej krzyku do dziś mam moczenia nocne :D

1 godzinę temu, Zuzia napisał:

Ja Was cały czas obserwuję, na razie nic nie mówię :D ale przyjdzie na to czas, przyjdzie czas.... 

No właśnie, my Was obserwujemy obywatelko somsiadko. Coś się mniej udzielasz, mniej wchodzisz. Z @Dionizy już myślimy nad przykuciem Ciebie kajdankami do kaloryfera :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
57 minut temu, BrakLoginu napisał:

No właśnie, my Was obserwujemy obywatelko somsiadko. Coś się mniej udzielasz, mniej wchodzisz. Z @Dionizy już myślimy nad przykuciem Ciebie kajdankami do kaloryfera

Lepiej byś kochany pomógł podlewać roślinki, bo susza. Po skończonej pracy razem z heńkiem  i z Tobą mogłabym usiąść i popisać :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
2 godziny temu, Zuzia napisał:

Lepiej byś kochany pomógł podlewać roślinki, bo susza. Po skończonej pracy razem z heńkiem  i z Tobą mogłabym usiąść i popisać :D

Wieczorem ok? Teraz jakiś siakiś urobiony jestem. Kusisz tym Heniem, a ja tylko w piątki lub soboty go wychylam :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

006JPG_qaqpprp.jpg

005JPG_qaqpprh.jpg

002JPG_qaqpprr.jpg

Zachmurzone góry tracą pod kołdrą białych mgieł resztkę swej dziewiczej bieli A potem? Potem to już tylko banalna wiosna i codzienność roznegliżowanych cial latem. Fu.

Widać jedną rybkę w oczku jak o poranku goni robaki

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

 Bzy rozkwitają, rozkładają do słońca swoje cztery płatki, chowając głębiej te nieparzystne, wypatrywane przez poszukiwaczy szczęścia. Szaleją zapachem. Są znakiem, że wiosna już panuje na światem. Owiośnione drzewa owocowe wabią owady, sady pełne bzyczenia pszczół, do ogródków z pierwszymi kwiatami zaglądają żółte motyle, trawniki powoli nabierają barw młodej trawy, ale jeszcze nie zagłuszają kwiatów, pozwalają  wystrzelić w górę złocistym mleczom.

Glicynia z każdym dniem ma większe pąki. Kiedy wybuchnie kwiecistymi gronami będzie piękniej pachnieć od porannej kawy pitej obok podczas ciepłego ranka.

Dzień coraz dłuższy, coraz ładniejszy, coraz bardziej kolorowy, kwietny, ciepły. Gwarny ptakami zakładającymi gniazda. Najwięcej mam w psim kojcu. Pod dachem, na drewnianych belkach zbudowane z suchych traw i psiej sierści już niedługo będą pełne radosnych ptasich maleństw. Na strychu gnieżdżą się kosy. Sąsiad zabrał wszystkie szpaki do swych rozwieszonych wszędzie budek, mnie raczą ich radosne pogwizdy. 

A wszystko to sprawia:

51 minut temu, Dionizy napisał:

banalna wiosna 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Pięknie Weroniko Jestem zachwycony o ile można nazwać tak zamyślony uśmiech nad opisem idealnym powszednosci tuzinkowej. Opłaciła się prowokacja 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
WtomiGraj

Czytam, że niemało na forum domowych piekarzy. Chodzi o domowy chleb.

Podzielcie się, jak długo u Was trwa zaparowanie piekarnika (bo ja chyba przesadzam z ilością pary), jak długo studzicie upieczony chleb i czy wkładacie go potem do folii?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
9 godzin temu, WtomiGraj napisał:

Czytam, że niemało na forum domowych piekarzy. Chodzi o domowy chleb.

Podzielcie się, jak długo u Was trwa zaparowanie piekarnika (bo ja chyba przesadzam z ilością pary), jak długo studzicie upieczony chleb i czy wkładacie go potem do folii?

Nie wiem jak na forum ale tu u nas Pod Wspólnym dachem osobą piekąca najwspanialsze bochny jest Zuzia.  W dniach kiedy to robi czyli w środę i sobotę staram sie zawsze być w domu. Zresztą nie tylko ja. Uwielbiam zapach zakwasu zrobionego według jakiejś magicznej starodawnej receptury i to ciepło bijące od pieca z wielkich kamieni zbieranych po polach przez Bilego . Tu Bili też nikomu nie ustąpi miejsca w rozpalaniu w nim specjalnie na ten cel odkładanym drewnem Bukowym i olszanym Odgania od tego zajęcia i mnie i Rawika ale też i Jacek nie ma tu czego szukać. W tych godzinach gdy zarobi sie ciasto i zaczyna ono powoli dojrzewać do ostatecznego wyrobienia i uformowania bochenków nie wolno ani się sprzeczać ani biegać. Nie moze być przeciągów ani kwaśnych min. Wszystko musi w radosnej i spokojnej atmosferze biec do końca pieczenia. W tej recepcie specjalistą od właściwego wygrzania i temperatury jest oczywiście Bili. Musisz jego pytac o szczegóły.  Ja osobiscie najbardziej lubię gdy Aliada i Zuzia ubrane w koronkowe białe bufiaste bluzeczki ze zbyt śmiałym dekoltem ukazującym zapowiedź obfitości,  piękne z nutą folkową  barwne spódnice przykryte kwiecistymi zapaskami Wyrabiają ciasto na przyszłe chleby. Patrząc na rytmiczne ruchy ich ciał, rozpalone lica i burzący spokój  taniec piersi dziewcząt nie mogę sie pozbyć erotycznych myśli. Potem ten zapach w całym domu od którego każdy robi sie głodny a najbardziej Rawik. On gdy tylko pojawi się na stole świeżo upieczony chleb porywa jeden z nich twierdzac ze to są tylko dwie piętki i zmyka z nim lekko podrzucając by nie poparzyć łapek do swojego pokoju. No i to chyba by było na tyle odnośnie pieczenia chleba i jego receptury. Resztę powie Bili. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
11 godzin temu, WtomiGraj napisał:

Czytam, że niemało na forum domowych piekarzy. Chodzi o domowy chleb.

Podzielcie się, jak długo u Was trwa zaparowanie piekarnika (bo ja chyba przesadzam z ilością pary), jak długo studzicie upieczony chleb i czy wkładacie go potem do folii?

Dyziu opowiedział poetycko z nutką erotyzmu o tym jak piecze się chleb. Cały ten proces wyrabiania i ruchy niektórych części ciała osób tworzących nasz powszedni chleb. Ja to widzę z mojej perspektywy trochę inaczej. Widzę zaglądającego co chwilę Narcyzia. Przychodzi spoglądając swoimi proszącymi oczyma o szklankę wody, to zapyta o godzinę, a to czy nam nie za ciepło, czy nie za zimno. Prowokuje by sypnąć w niego mgiełką mąki. I czasem się to zdarza, wtedy ochoczo strzepuje tą mąkę z siebie i sprawczyni, a zwłaszcza ze sprawczyni. Ale chlebuś zawsze się udaje, może właśnie dlatego że atmosfera taka ciepło-gorąca.

 

Ja osobiście robię chleb w bardzo prosty sposób, ale napisze później bo niestety czas nagli i do laptopa kolejka się zrobiła ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka
6 minut temu, Zuzia napisał:

Ja to widzę z mojej perspektywy trochę inaczej. Widzę zaglądającego co chwilę Narcyzia

a widac mnie przez okno,  jak czasem przechodze obok waszego domu i przedrzezniam psa O Ile Jest uwiazany? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
WtomiGraj
2 godziny temu, Dionizy napisał:

Uwielbiam zapach zakwasu zrobionego według jakiejś magicznej starodawnej receptury i to ciepło bijące od pieca z wielkich kamieni zbieranych po polach przez Bilego

Rzeczywiście jest coś niezwykłego w pieczeniu chleba, coś odwiecznego i szamańskiego.

Bąbelki zakwasu, zaczynianie, wyrabianie, no i... wyrastanie emocjonują bardziej niż sportowe zawody. Zakwas to żywa społeczność, za każdym razem się o tym przekonuję, miewa swoje kaprysy i potrafi zaskakiwać.

Nie jestem nadzwyczaj doświadczoną piekarką, ale robiąc własny chleb zaczynam odrobinę rozumieć świat przodków. Do niedawna wydawało się takie niebywałe, jak niegdyś można piec chleb raz w tygodniu. Czy ten jeden raz wystarczy? Teraz sama się przekonałam, jak długo wytrzymuje chleb na zakwasie. Kiedyś też dziwiła scenka widziana w telewizji - chłop orze w polu, a na chuście ma dwojaki gliniane z kwaśnym mlekiem i pajdę chleba albo dwie. I co on ma się tym najeść - nie dowierzałam? Dzisiaj wiem jak sycący jest chleb z mąki wysokiego typu.

 

A tak na marginesie, ja bardzo lubię chodzić do skansenów. Dobrze się tam czuję.

38 minut temu, Zuzia napisał:

Ja osobiście robię chleb w bardzo prosty sposób, ale napisze później bo niestety czas nagli i do laptopa kolejka się zrobiła

Chętnie poczytam. Jak widać na YT niby wszyscy robią podobnie, a jednak każdy trochę inaczej.

Jeśli masz piec chlebowy, to niezbyt mi pomożesz. Ja jestem na razie zadowolona z formuły, jaką sobie wypracowałam. Tylko końcówka dzieła: wyjmowanie, studzenie, przechowywanie pozostawia wiele do życzenia. Zastanawiam się czy kupić lniany worek na chleb?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
53 minuty temu, tośka napisał:

a widac mnie przez okno,  jak czasem przechodze obok waszego domu i przedrzezniam psa O Ile Jest uwiazany? 

Przecież Ty też tu mieszkasz 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
23 godziny temu, Dionizy napisał:

Opłaciła się prowokacja 

?

1 godzinę temu, tośka napisał:

i przedrzezniam psa O Ile Jest uwiazany? 

Tosiu, czy jesteś z towarzystwa opieki nad zwierzętami i w zakamuflowany sposób chcesz sprawdzić, czy pieskom nie dzieje się krzywda?

 

Na pieczenie chleba się nie znam, ale miło się czyta jak to robicie.

To fajne:

46 minut temu, WtomiGraj napisał:

Zakwas to żywa społeczność

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka
19 minut temu, la primavera napisał:

Tosiu, czy jesteś z towarzystwa opieki nad zwierzętami i w zakamuflowany sposób chcesz sprawdzić, czy pieskom nie dzieje się krzywda?

nie nie

nie przepadam za psami (bratowego psa przedrzezniam jak piszczy i skomli )  bardziej martwilabym sie o koty,  lecz nie maja tu kotów niestety 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
9 minut temu, tośka napisał:

bratowego psa przedrzezniam jak piszczy i skomli

 

Po co to robisz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka
18 minut temu, la primavera napisał:

Muszą Cię lubić u brata 

moglabym napisać ze czuje twoja dezaprobatę,  ale prawde mowiac mam ją w nosie. oceniać jest najłatwiej 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
1 godzinę temu, tośka napisał:

moglabym napisać ze czuje twoja dezaprobatę,  ale prawde mowiac mam ją w nosie. 

Trochę to niegrzeczne.

Mogłabym napisać, że rozumiem, że można zwierząt nie lubić, ale po co być wobec nich złośliwym, to tego już nie rozumiem, ale skoro moje zdanie trafia wprost do Twojego nosa, to - choćby nie wiem jakiej by ten Twój nos nie był przecudnej urody- nie interesuje mnie ta miejscówka.

?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka
24 minuty temu, la primavera napisał:

choćby nie wiem jakiej by ten Twój nos nie był przecudnej urody- nie interesuje mnie ta miejscówka.

no nie jest :( ale oddychać da sie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Smutny
Krzysiek1
3 godziny temu, tośka napisał:

azebysmy miały kontakt głosowy 

I słusznie. 

Pies tylko czy aż widzi zainteresowanie co go cieszy. 

Nie odbiera jako coś złego, raczej jako zabawę. 

Mialem w swoim zyciu wiele psów, czasem porzuconych i z podobnych moich zachowań się cieszyły traktując to jako zabawę. 

Nie widzę nic zlego w tym, przeciwnie. 

Zwierze nie ma aż tak wysublimoesnego rozumu by zastanawiać się nad podtekstem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 891
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Klasykami Waść poleciał to może i ja poszperam w pamięci ?     Dużo roboty jeszcze dzisiaj przede mną, to sobie uprzyjemnię trochę czas.      Ale najpierw kilka świeżynek        
    • Niekulturalny
      "Drzewa i ich powiązania" (Trees and Other Entanglements) - film dokumentalny w reżyserii Irene Taylor. Wygląda jak nakręcony na zlecenie firmy trudniącej się wyrębem drzew i ocieplaniem wizerunku właściciela, jednak nie jest typową propagandą. Może być impulsem do zastanowienia nad ideą panowania człowieka nad naturą i światem, w którym żyje. Ukazuje techniki, jakimi człowiek posługuje się, by czuć się lepiej w tej roli. Jedną z tych technik jest sztuka. W tym przypadku sztuka bonsai. Mistrzowie bonsai kochają swoje "dzieła", nawet któryś przyznaje, że jego stosunek do jego drzewek jest intymny. Wzrusza się i szczyci opieką. Nawet nie zauważając przy tym, że jest to tworzenie na kanwie "cierpienia", zmuszania organizmu do życia w bardzo okrojonych warunkach. Tak, by hamować jego wzrost. Sztuka nie jest jedyną zasłoną. Możemy się przyjrzeć przywiązaniu konkretnych ludzi do drzew. Powiązaniu ich wspomnieniami z  życiem ludzi posiadających lub uprawiających jakiś kawałek ziemi.  Jest też trochę o fotografii. O zachowywaniu pamięci o konkretnych drzewach, które przeżyły szmat czasu, aż nadszedł ich kres i ich potęga pozostaje już jedynie na papierze. Gra sentymentu, wzniosłych uczuć i... nieobecność żalu na widok wyrębu. "Kiedyś powiedziałem, że drzewa są rośliną uprawną i miałem rację" - to cytat z amerykańskiego przedsiębiorcy branży drzewnej. Warto obejrzeć. Nie jest to atak na przemysł i po komentarzach na Filmweb widać, że ten film może też wzruszać. 
    • la primavera
      Długo trzeba było czekać na Twoją refleksję o filmie.  Miło,  że w końcu pojawiła się.  Swojej nie dodam,  bo widziałam tylko kawałek  i nie zaciekawił mnie. A Monia nie chciała dokończyć  😉   Życie 🙂   Słuchałam rozmowy z Romanem Rogowieckim, który zachwalał serial  ,,Jedyna" o szczęśliwym świecie, który tym szczęściem.tłamsi. I o tych kilku,którzy chcą powrotu normalności. Seriale oglądam rzadko, ale może ten warto będzie obejrzeć.    
    • la primavera
      ,,Amundsen " z 2019 r Film przedstawia  Roalda Amundsena- zdobywcę bieguna południowego, brata, kochanka, kapitana, Norwega. Poznajemy go w tych wszystkich rolach, bo film nie opowiada o tej jednej słynnej wyprawie ale obejmuje większa część jego życia  i do głosu dochodzą ludzie z jego otoczenia i jego bliscy, np brat Leon, który  długo trwał przy nim, wspierał i finansował jego wyprawy. Dzięki temu mamy obraz Amundsena nie tylko zdobywcy ale i człowieka,  ze wszystkimi jego wadami, z trudnym charakterem,  bez empatii, skupionego na sobie. Ale czy człowiek, który dociera tam, gdzie innych jeszcze nie bylo, może byc pozbawiony cech przywódczych,  wręcz autorytarnych? Wybujałe ego, które pchało go w tym wyścigu o palmę bycia pierwszym człowiekiem na biegunie,  nie odebrało mu jasności oceny sytuacji, dzięki czemu podejmowal właściwe decyzje podczas wyprawy,  którą solidnie przygotował, skupiając się na współdziałaniu  z naturą  a nie pokonywaniu jej.  Mnie film zaciekawił, spodobał mi się -surowe kino, chlodni bohaterowie, śnieg i mróz. I Pål Sverre Valheim Hagen jako Amundsen
    • Ups...
      Nie wiem, jak to się stało, że napisałem "żeczy"  Może to też jest istotne przy tym opisie filmu? W jakimś sensie wszystko ma znaczenie. Również to, że reżyser, zgodnie z zapowiedzią, nie nakręcił potem nic nowego. Jakieś takie stopienie życia z refleksją. Życie tzw. realne przemieszane z ideą, fantazją, uczuciem i jego zanikaniem. Doskonałość chyba nie istnieje. Pojawiają się błędy i potknięcia. Upadki i bezsilność. Jak u F. Nietzsche.
    • Trop Gloter
      16 lutego 1900 r. trzy państwa (USA, Wielka Brytania i Niemcy) podpisały układ o oddaniu zachodniej części archipelagu Samoa (wyspy Upolu i Savaiʻi) pod zwierzchnictwo Niemiec. Była to ostatnia kolonialna zdobycz Niemiec. Niemieckie zwierzchnictwo nad tą częścią archipelagu zakończyło się po 14 latach, gdy wspomniane wyspy zajęła armia Nowej Zelandii.
    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
    • Gość w kość
      a skąd!   ... aczkolwiek ograniczam🤨
    • Gość w kość
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Dana
    • Gregor
      Lnyavska
    • xxx
      Niepowtarzalny
    • KapitanJackSparrow
      Z CYKLU FAJNY FILM OBEJRZALEH Ołowiane dzieci reż. Macieja Pieprzycy. Serial na (N reklama x 😄). Wyśmienity moim skromnym zdaniem. Myślę, że warto zapamiętać nazwisko tego reżysera, bo liczę na kolejne, równie dobre filmy w jego wykonaniu — takie, które na stałe zapiszą się w jego filmografii i w naszych głowach, podobnie jak omawiany poniżej, nie bójmy się tego slowa- klasyk gatunku. Pan Maciej najwyraźniej przekuł doświadczenie zdobyte przy filmie ,,Jestem mordercą",  bo stworzył nam wybitne widowisko osadzone w rzeczywistości socrealizmu stosowanego. Naprawdę,  starałem się złapać jakiś detal niezgodności w scenografii, czy w kostiumach, czy w zachowaniach ludzi. Wszystko perfekcyjne przeniesione z epoki lat siedemdziesiątych, w tym mentalność i logika myślenia. Reżyser jakby za sprawą wehikułu czasu przenosi nas o 50 lat wstecz w historię, która porusza, wzrusza, ale na pewno nie pozostawia nikogo obojętnym. Naprawdę jestem w szoku, że mamy / niestety mieliśmy taką bohaterkę  jak pani doktor Jolanta Wadowska-Król. I że dopiero za sprawą tego filmu, o niej usłyszałem, o jej dokonaniach, heroizmie i niespotykanej w tamtych czasach odwadze. Ślaska Akademia Medyczna dopiero w 2023 uhonorowała ją doktorem honoris causa. Miło, że przyszła refleksja po latach, refleksja nad krzywdą  wyrządzoną kiedyś tej pani i to przez naukowców. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Akademia nie robiła chyba tego zbyt gorliwie i chętnie, bo zajęło im to blisko 35 lat , aby naprawić swój błąd. Liczę też, że były to ich czyste intencje, a nie z powodem była ekipa filmowa,  która zbierała materiał na film.  Właśnie, film.  W rolę głównej  bohaterki wcieliła się moja ulubienica Joanna Kulig.Ha! Jeśli do tej pory czytelniku tej recenzji nie przekonałem cię do tego filmu to niech zabrzmi to,  że nawet okazały biust tej pani,   nie był w stanie mnie rozproszyć w pochłanianiu odcinka serialu za odcinkiem. Ale co tam pani Joanna ...w serialu  tłoczy się od pełnokrwistych postaci drugoplanowych, że nie w sposób ich wszystkich tu wyróżnić.  Tematem filmu, powiem  krótko  jest ołowica dzieci na Śląsku w pobliżu huty Szopienice.  Szybko się okazuje, że  proste dziś wydawałoby się problemy,  zataczają w tamtych czasach absurdalne kręgi zdarzeń.  Dla przeciwwagi realiów życia ówczesnych robotników i ich rodzin , częstowani jesteśmy archiwalnymi kronikami filmowymi która w tamtych czasach była powszechnym  narzędziem do siania patosowej propagandy. Ten zabieg jeszcze mocniej wciska nas i przenosi do roku 1974.  Zgrzeszyłbym gdybym nie zatrzymał się na chwilę nad muzyką, która rozbrzmiewa i cieszy ucho...Breakaut, Jantar.. Grechuta.  Więcej o filmie nie będzie, nie chcę spojlerować i psuć komuś widowisko. Po prostu jest to pozycja obowiązkowa. Ciekaw jestem też odbioru filmu  przez pokolenie Z. No jeśli w ogóle to obejrzą 😅🤣. Dla mnie smaczne kino, które porusza ciekawy problem który nierzadko możemy jeszcze po dziś dzień obserwować, gloryfikuje zmarłą niedawno panią doktor. Bohaterkę przez duże B. Gorąco polecam.    
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...