Skocz do zawartości
  • Niebo
  • Borówka
  • Szary
  • Porzeczka
  • Arbuz
  • Truskawka
  • Pomarańcz
  • Banan
  • Jabłko
  • Szmaragd
  • Czekolada
  • Węgiel


la primavera

Całkiem niezły film kiedyś tam obejrzany to...

Polecane posty

zielona_mara
14 godzin temu, Vitalinka napisał:

Nooo fajny, szybko się ogląda i kompletnie, ale to zupełnie inny, i wcale nie dlatego, że kręcony tak dawno. Aktorzy fajnie grali wtedy, tak lepiej twarzą, scena kiedy spotkali się na końcu, ich mimika OMG! Ja polecam oba, bo to jak dwa odmienne filmy. Może i nawet "Człowiek z dziczy" taki bardziej realny, a ten z Leo bardziej s-f (te przetrwanie w mrozie).

Dokładnie, między słowami sporo się dzieje... :) dobra odezwę się za kilka dni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Gość w kość
20 godzin temu, Vitalinka napisał:

jak ktoś jeszcze (w co wątpię) nie oglądał

kobieto małej wiary🙄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vitalinka
2 godziny temu, Gość w kość napisał:

kobieto małej wiary🙄

Jestem kobietą wielkich (niepotrzebnych) wątpliwości😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

,,Moje życie beze mnie"

Film opowiada o Ann- 23 letniej kobiecie, która ma fajnego męża, dwoje  cudownych dzieci, byle jaką pracę, byle jakie mieszkanie, nieszczęśliwą matkę i ojca w więzieniu. Ale nie narzeka, wydaje się być szczęśliwa mimo trudnych warunków życiowych.  Pewnego dnia dowiaduje  się, że ma agresywnego raka który daje je 2-3 miesiące zycia. Nie dzieli się z nikim tą informacją. Tworzy liste rzeczy, które chce przed śmiercią zrobić  i zaczyna ją realizować. 

 

Obejrzalam ze względu na Marka Ruffalo, który gra tam mężczyznę  z ktorym Ann nawiązuje romans,  bo jednym z punktów  na jej liście jest dowiedzieć  się, jak to jest kochać się z innym mężczyzną. Film z gatunku ładnych, takich wygładzonych,  nie trzeba tu będzie płakać ale wyruszyć  można się jak najbardziej. Nie będziemy oglądać walki z chorobą,  rozpaczy, dostaniemy pogodzenie się z losem, układanie życia  tym, którzy na tym świecie zostaną. To wszystko jest trochę nieprawdopodobne ale to przecież tylko film,  całkiem ok.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

W tych wszystkich nieprawdopodobnościach w ,,Zjawie"dla mnie najbardziej zapamietana jest ta scena, gdy di Caprio chowa się w rzece i potem wychodzi cały mokry . Jest zima.  Rozpala  nie wiadomo czym ognisko i już za chwilę jest suchy. 

Ale film mega. A Tom Hardy🙂...naprawdę on się może nie podobać? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vitalinka
16 godzin temu, la primavera napisał:

,,Moje życie beze mnie"

Film opowiada o Ann- 23 letniej kobiecie, która ma fajnego męża, dwoje  cudownych dzieci, byle jaką pracę, byle jakie mieszkanie, nieszczęśliwą matkę i ojca w więzieniu. Ale nie narzeka, wydaje się być szczęśliwa mimo trudnych warunków życiowych.  Pewnego dnia dowiaduje  się, że ma agresywnego raka który daje je 2-3 miesiące zycia. Nie dzieli się z nikim tą informacją. Tworzy liste rzeczy, które chce przed śmiercią zrobić  i zaczyna ją realizować. 

 

Obejrzalam ze względu na Marka Ruffalo, który gra tam mężczyznę  z ktorym Ann nawiązuje romans,  bo jednym z punktów  na jej liście jest dowiedzieć  się, jak to jest kochać się z innym mężczyzną. Film z gatunku ładnych, takich wygładzonych,  nie trzeba tu będzie płakać ale wyruszyć  można się jak najbardziej. Nie będziemy oglądać walki z chorobą,  rozpaczy, dostaniemy pogodzenie się z losem, układanie życia  tym, którzy na tym świecie zostaną. To wszystko jest trochę nieprawdopodobne ale to przecież tylko film,  całkiem ok.

 

Widziałam i też polecam, dla mnie ten film nie był ładny i wygładzony (bo nie chodziło tu o raka) tylko o tę listę właśnie.

Nie byłabym chyba w stanie napisać listów do dzieci na każde ich urodziny, aż do dorosłości, by je mogły czytać jak mnie już nie będzie... Ja bym była za słaba na to. Ryczałam jak bohaterka to robiła jak bóbr. Dla mnie ten film opowiada o potędze miłości matki.

I ona chciała poznać mężczyznę,który się w niej zakocha chyba ( dowiedzieć się jak to jest kochać się z kimś kto Cię kocha) to trochę co innego niż seks z innym facetem, byle jakiś pierwszy lepszy byle inny.

 

Mam też drugi film w swoim sercu w podobnym stylu (o pogodzeniu się z choroba i nie skupianiu na "ja" tylko na tym co można jeszcze przeżyć, a w szczególności ile miłości dać bliskim i ludziom wokół, ale nie pamiętam teraz tytułu, jak sobie przypomnę to napiszę).

Marka Rufallo  też lubię🙂

 

16 godzin temu, la primavera napisał:

W tych wszystkich nieprawdopodobnościach w ,,Zjawie"dla mnie najbardziej zapamietana jest ta scena, gdy di Caprio chowa się w rzece i potem wychodzi cały mokry . Jest zima.  Rozpala  nie wiadomo czym ognisko i już za chwilę jest suchy. 

 

tak!😄 oni tam co rusz wskakiwali do wody, czy było trzeba czy nie, jakby było 25 stopni na plusie🙂

 

16 godzin temu, la primavera napisał:

A Tom Hardy🙂...naprawdę on się może nie podobać? 

...noooo na to wychodzi, że się, że dopóki nie ma brody to jest paskudny, a jak ją ma to jest piękny🤷‍♀️😄

Edytowano przez Vitalinka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
10 godzin temu, Vitalinka napisał:

 

I ona chciała poznać mężczyznę,który się w niej zakocha chyba ( dowiedzieć się jak to jest kochać się z kimś kto Cię kocha) to trochę co innego niż seks z innym facetem, byle jakiś pierwszy lepszy byle inny.

 

Tak ktoś napisal w opisie do filmu ale wcale tak nie było. Pisząc swoją listę rzeczy do zrobienia  nie wspominała o miłości  tylko własnie o tym jak to jest kochać się z kimś innym. Miala fajne małżeństwo tylko  zawarte bardzo młodo, nie przezyla chodzenia  na randki, zakochiwania sie co rusz w kimś innym,  bo gdy miała 17 lat została już mamą. 

 

10 godzin temu, Vitalinka napisał:

Nie byłabym chyba w stanie napisać listów do dzieci na każde ich urodziny, aż do dorosłości, by je mogły czytać jak mnie już nie będzie... Ja bym była za słaba na to.

Wydaje mi się, że nie chciałabym dostawać takich listów zza światów.

10 godzin temu, Vitalinka napisał:

Mam też drugi film w swoim sercu w podobnym stylu (o pogodzeniu się z choroba i nie skupianiu na "ja" tylko na tym co można jeszcze przeżyć, a w szczególności ile miłości dać bliskim i ludziom wokół, ale nie pamiętam teraz tytułu, jak sobie przypomnę to napiszę).

Na mnie największe wrażenie zrobił film ,,Dopóki żyję " 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vitalinka
2 godziny temu, la primavera napisał:

Tak ktoś napisal w opisie do filmu ale wcale tak nie było. Pisząc swoją listę rzeczy do zrobienia  nie wspominała o miłości  tylko własnie o tym jak to jest kochać się z kimś innym. Miala fajne małżeństwo tylko  zawarte bardzo młodo, nie przezyla chodzenia  na randki, zakochiwania sie co rusz w kimś innym,  bo gdy miała 17 lat została już mamą. 

To ja się pomyliłam, bo rzeczywiście napisała: "kochać się z innym mężczyzną, by zobaczyć jak to jest", ale... następny punkt, to "rozkochać kogoś w sobie" widocznie mój mózg to jakoś posegregował po swojemu, czyli uładadnił😄 (no bo jak to? Kochać się z INNYM czyt. "pierwszym lepszym" mężczyzną? Ble).

A w sumie masz rację o tym wygładzeniu, bo teraz jak jeszcze raz zerknęłam na film, to zauważyłam coś o czym też zapomniałam, że gdy ona tworzyła tę listę w kawiarni i pisała te dwa punkty, ON już tam siedział przy innym stoliku, piękny i gotowy do spełnienia tych dwóch życzeń😉😄

 

2 godziny temu, la primavera napisał:

Wydaje mi się, że nie chciałabym dostawać takich listów zza światów.

Naszła mnie refleksja jak różnie w zależności od naszych życiowych doświadczeń odbierać możemy filmy. Ja bym bardzo chciała dostawać takie listy, mieć mamę choćby tak przy sobie i czuć, że w tych ważnych chwilach chciała być ze mną chociaż w ten sposób.

Natomiast pisać / nagrywać takie wiadomości byłoby mi niesłychanie trudno... dopasowywać je do wieku dziecka...wiedząc, że mogę tylko to, a tak naprawdę nie będzie mnie przy nim na co dzień, gdy w codzienności, a nie od święta potrzebna jest moja obecność. Że mogę dać im tylko namiastkę tego co powinny mieć do przesytu - codziennego wsparcia, obecności i miłości.

Fajny był też punkt " pić i palić ile w wlezie" (to łatwe)😄 oraz "znaleźć nową żonę dla męża, którą polubią dziewczynki" (to trudne)🙂 Widać, że główna bohaterka podeszła do choroby zadaniowo i nie miała zamiaru marnować pozostałego jej życia🙂

 

Lęk rodzica przed tym co będzie z dzieckiem, gdyby go zabrakło... czy trafi w swoim życiu na złych czy dobrych ludzi, i strach...że tego już się nie dowie, nie będzie mógł pomóc...zainspirował pewnego ojca (nie pamiętam pisarza) do napisania książki, na której podstawie powstał film "Droga" z Viggo Mortensenem❤️

To też stary i znany film, ale polecam go, choć można dostać po nim "doła" (może ktoś akurat tak lubi😄), albo docenić zwykłe rzeczy w naszym życiu, które uważa się za "pewnik", za coś co po prostu "się ma" i nawet nie myśli o tym, że mogłoby tego nie być ( to w zależności czy jest się widzem pesymistą czy widzem optymistą😉).

Jest to film o zachowaniu człowieczeństwa w sytuacji ekstremalnej, o drodze ojca i syna w świecie postapokaliptycznym. Mnie się podobał🙂

Edytowano przez Vitalinka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada

Dla równowagi zostawię film z 1992 roku. 

''Olej Lorenza''

Film oparty na faktach.

''Diagnoza Lorenzo Ozone brzmiała: adrenoleukodystrofia (ALD) — choroba występująca u chłopców. Jej skutkiem jest gromadzenie się niebezpiecznych kwasów tłuszczowych o długich cząsteczkach w mózgu i innych narządach prowadzące do stopniowego ich uszkadzania. W ciągu roku kilkuletni chłopiec może być sparaliżowany, przestać widzieć i nie móc mówić — i w końcu umrzeć.

Augusto Odone, były ekonomista Banku Światowego, i jego żona Michaela, nie przyjęli do wiadomości prognozy dla swojego syna i wszelkimi siłami próbowali znaleźć terapię.

Pomimo braku formalnego wykształcenia, Augusto Odone zgłębiał medycynę i biochemię. Efektem tych studiów było sporządzenie mieszaniny kwasów uzyskanych z oliwek i oleju rzepakowego. Augusto Odone podawał olej synowi i uzyskał fantastyczne wyniki: pozom kwasów tłuszczowych zaczął spadać do normalnego poziomu. Dzięki temu Lorenzo dożył 30 lat.

Odone ostatecznie przekonał brytyjskiego chemika, Dona Suddaby'ego, aby opracował przemysłowy sposób destylacji kwasów. Powstał specyfik znany jako „Olej Lorenza.''

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zielona_mara

Zjawa... ile tam się dzieje : ) atak niedźwiedzia, ucieczka wpław rwąca rzeką (?) skok z urwiska na pędzącym koniu prosto na jakieś wysokie drzewa... koń nie przeżył, a on owszem : ) później wypatroszenie tego konia i sen w jego wnętrzu bo było jeszcze ciepłe... tempo było zdecydowanie inne porównując z tamtym filmem. : )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
18 godzin temu, Nomada napisał:

Dla równowagi zostawię film z 1992 roku. 

''Olej Lorenza''

Film oparty na faktach.

Hmm..omijałam ten film bo gdzieś mi się zakodowało, że to smutna historia o umierającym dziecku. A to jednak nie tak,  zatem mogę obejrzeć. 

18 godzin temu, Nomada napisał:

Odone ostatecznie przekonał brytyjskiego chemika, Dona Suddaby'ego, aby opracował przemysłowy sposób destylacji kwasów. Powstał specyfik znany jako „Olej Lorenza.''

Przypomina mi to trochę  historię powstania probiotyku  Narine, bardzo ciekawą  choć chyba  niesfilmowaną. 

23 godziny temu, Vitalinka napisał:

Droga" z Viggo Mortensenem

Kawal dobrego kina 

3 godziny temu, zielona_mara napisał:

Zjawa... ile tam się dzieje : ) atak niedźwiedzia, ucieczka wpław rwąca rzeką (?) skok z urwiska na pędzącym koniu prosto na jakieś wysokie drzewa... koń nie przeżył, a on owszem : ) później wypatroszenie tego konia i sen w jego wnętrzu bo było jeszcze ciepłe... tempo było zdecydowanie inne porównując z tamtym filmem. : )

Magia kina. Najważniejsze, że działa. 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vitalinka
23 godziny temu, zielona_mara napisał:

. koń nie przeżył, a on owszem

bo koń upadł obok drzewa, a on wprost na gałęzie, które zamortyzowały upadek, co nie znaczy, że powinien po tym skakać jak nowo narodzony 😄Rozciąć takiego konia i go wypatroszyć to jaka musi być siła, a on to zrobił po tym upadku. Jeszcze w tak zwanym międzyczasie uratował jakąś Indiankę od gwałtu.

 

Ja gdybym nawet przeżyła ten atak niedźwiedzia, to umarłabym z zimna jakby mnie nieśli na tych noszach (hipotermia murowana🥶😄) i by było po filmie...😄😄😄a do wody w zimie bym nie weszła, a oni co rusz czy trzeba czy nie to w butach do wody, nie wiem...może ludzie kiedyś byli bardziej odporni...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

,,Minuta ciszy " to niemiecko-duńska opowiesc o miłości.

Trudno było mi sobie wyobrazić, by język niemiecki w ogóle  potrafił  przebić się przez swoją szorstkość  i opowiedzieć o miłości. Ale moje uprzedzenia okazaly sie nic niewarte,  bo wyszła im całkiem zgrabna historia, solidne europejskie kino.

 

Cala historia  toczy się w nadmorskiej niemieckiej miejscowości w której mieszka Christian. Kończą mu się wakacje,  podczas których  pomagał ojcu w wyławianiu kamieni i przed nim ostatni - maturalny- rok w szkole. W mieście pojawia się Stella, która wyjechała stąd dawno temu do Londynu.  Wraca teraz w rodzinne strony jako pani od angielskiego. I z miejsca rozkochuje w sobie chlopaka.  Zatem taka to będzie historia- o uczniu i jego nauczycielce. Banalne? Nie w tym wydaniu. 

 

Portowy klimat, bliskość przyrody,  morze, plaza, domek na wyspie, koniec wakacji wszystko to oczywiście sprzyja romantycznej miłości, którą poznajemy przez opowieść Christiana - w tej roli bardzo dobrze wypadl Jonas Nay- ale bardzo ciekawe tło robi społeczność tej miejscowości, ich reakcje jako obserwatorow niecodziennych zdarzeń.

Mnie bardzo zaciekawiła postawa rodziców chłopaka,  zwłaszcza ojca,  który nie patrzy na syna jak na malolata któremu w głowie zaszumialo, tylko rozumie i szanuje uczucie. To są dwie piękne sceny- rozmowa przy stole całej rodziny i druga podsłuchana przez Christiana rozmowa między rodzicami. Można kazdemu życzyć takiego ojca,  który zna wartość I siłę miłości.

I tak toczy się ta opowieść którą Stella zapisuje słowami ,, miłość, Christianie,  jest ciepłym prądem który cię prowadzi "

 

Ładny film.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
Dnia 6.12.2025 o 12:36, la primavera napisał:

Hmm..omijałam ten film bo gdzieś mi się zakodowało, że to smutna historia o umierającym dziecku. A to jednak nie tak,  zatem mogę obejrzeć. 

Przypomina mi to trochę  historię powstania probiotyku  Narine, bardzo ciekawą  choć chyba  niesfilmowaną. 

 

 

🙂

Nie do końca. Levon Erzinkyan był mikrobiologiem, więc temat znał. Z Augusto Odone łączyła go jedynie determinacja. Odone był ekonomistą. Determinacja, niezłomność i chęć zrozumienia tematu dla Odone była kluczem do rozwiązania zagadki.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

" Warkocz"

Laetitia Colombani- jeśli to nie jest niezwykły zbieg  nazwisk- jest  autorką powieści,   która potem sama sobie przeniosła na ekran. Opowiada o kobietach  z różnych stron świata, które zmagają się z trudnościami wynikającymi z miejsca urodzenia,  złych decyzji innych lub choroby. Wszystkie są odważne, silne i zdeterminowane i biorą się z życiem za bary ale nie sposób nie zauważyć,  że najtrudniej ma bohaterka  mieszkająca w Indiach-Smita, która zajmuje najniższe miejsce  w tym kastowym społeczeństwie. Chce by jej córka zaznała innego, lepszego  życia i zabiera ją w trudną, niebezpieczną podróż do lepszego miejsca. Zanim jednak tam dotrą,   muszą w pewnej świątyni złożyć w tej intencji dość specyficzną ofiarę. 

Film jest dość ładny, dobrze się go ogląda. Łączy  kobiety czymś, co jest dla nas kobiet bardzo ważne. Nie jest jak trzepot skrzydeł motyla w Amozonii, który nadaje bieg zdarzeń a bardziej jak mandarynka,  która przypływa z daleka i nosi w sobie historie  czyjegoś cytrusowego sadu. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

,,Dobry człowiek "

Film z Viggo Mortensenem w roli niemieckiego intelektualisty, uniwersyteckiego profesora,  którego powieść o mężczyźnie zabijającym żonę z miłości by ulzyc jej w ciepieniu, zdobyła uznanie samego Hitlera i w ten sposób dostał sie w szeregi hitlerowcow.Niby dla wygody a nie z przekonania. Bo tocząc wcześniej rozmowy że swoim żydowskim.przyjacielem nie wydawał się zwolennikiem nsdap  i wzbraniał  się przed wstąpieniem w jej struktury. Teraz dostał awans w pracy, odżył materialnie. Zmienił swój status  cywilny.  Rozwiódł się z neurotyczną  zoną i ożenił z młoda studentką. Żyło mu się coraz lepiej a jemu żydowskiemu  przyjacielowi coraz gorzej. 

I ani to nie był dobry czlowiek ani to nie był dobry film.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

,,Jojo Rabbit"

To satyryczne spojrzenie okiem dziesięciolatka na wojnę jest takim filmem, który pozostawia  widza- w tym przypadku mnie- w lekkim zmieszaniu,ponieważ na obejrzanym  filmie dobrze się bawiłam, śmiałam  ale nie jestem pewna czy powinnam. To jest tak, jak z takimi specyficznymi kawałami,  które śmieszą do łez,  choć wstyd je opowiadać. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

,,Zamach na papieża"

Tytuł trochę mylący, bo o samym zamachu mało, bardziej skupiają uwagę wątki poboczne, których tu nie brak.  Krwawo bywało, ale raczej dookoła,  bo ten stary ubek musi przecież  trochę porządku we wsi zaprowadzić,  sprowadzając się tu wraz ze znaną towarzystwu Bianką,  którą zabiera na dwumiesięczne eldorado  niczym Richard Gere Julie Roberts w Pretty Woman. Oczywiście jest tez córka,  którą dawni koledzy jakby co to mają na oku. A przede wszystkim pełno jest złych ludzi. Tu nikt nie jest dobry. Jednak do kogoś  trzeba sie przykleić i jest to właściwie bez wyboru, bo sympatię  widz może skierować tylko na  jedną osobę, na Franza, znaczy na Brusickiego ale kto by takie nazwisko zapamiętał.  

Mnie się Psy3 w ogóle nie podobał,  serial Glina też jakos specjalnie  nie zachwycił,  za to Zamach nawet był ok. Jest wolno toczącym się filmem, ma ciekawe dłużyzny, swietna muzykę, dobre dialogi. Klimat tamtych lat wylewa się z ekranu. Scenografia jest mega. Raz mi tylko zgrzytnęło- scena na parkingu -w tej roli parking Przełęcz Wyżnia z kadrem na Caryńską- a tam wymalowane pasy parkingowe. To nie te czasy, aut było tyle ,że pewnie można było nawet w poprzek parkować. Za to byl ogórek,  odrapane budynki,  i kiosk ruchu. A w nim zefiry, wiarusy..Tyle zdążyłam zobaczyć. Jeszcze odpust i pepsi cola w szklanej butelce. 

Linda, Czop, Woronowicz, Zamachowski zagrali aż miło. Samego Linde lubię gdy nic nie mówi,   gdy kamera  skupiała się na nim podczas jego prób strzelania ( jak Cloney w Amerykaninie) albo gdy w stodole  pracowal nad amunicją. I mógłby tak nie odzywać sie cały film. A przynajmniej na końcu mógłby mniej gadać bo już mi zaczynało Psami 3 zalatywać, podobnie przy pluciu krwią. 

Co by o tym filmie złego nie powiedzieć,  to i tak jest całkiem niezły. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vitalinka
3 godziny temu, la primavera napisał:

Mnie się Psy3 w ogóle nie podobał,  serial Glina też jakos specjalnie  nie zachwycił, 

Ja też unikam takich produkcji, Psy, Gliny i tym podobne ukazujące świat, którego nie znam i znać nie chcę. Pełen prymitywizmu, przemocy, przekleństw. Tragedia. Lindy nie lubię.

 

Obejrzałam do końca kozę....hmm...to coś na drugim końcu osi od ww. filmów. Osi skrajności. Wolę tak bliżej środka i po jednej stronie i drugiej🙂 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
4 godziny temu, Vitalinka napisał:

Ja też unikam takich produkcji, Psy, Gliny i tym podobne ukazujące świat, którego nie znam i znać nie chcę. Pełen prymitywizmu, przemocy, przekleństw. Tragedia. Lindy nie lubię.

Niedokładnie napisałam, chodziło mi o tego nowego Gline Nowy Rozdzial, Stare serie są bardzo dobre, mogę do nich wracać.

Psy to już film kultowy, podobnie jak Kroll To są świetne stare produkcje.  Jack Strong czy Kurier  z tych nowszych też są całkiem niezłe.

 

4 godziny temu, Vitalinka napisał:

Obejrzałam do końca kozę....hmm...to coś na drugim końcu osi od ww. filmów. Osi skrajności. Wolę tak bliżej środka i po jednej stronie i drugiej🙂 

Nalezy Ci sie za to medal męczeństwa🎖

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vitalinka
4 godziny temu, la primavera napisał:

Nalezy Ci sie za to medal męczeństwa🎖

hahahh o tak! Żebyś wiedziała, ten film był....dziwny😉Za długi przede wszystkim. Zobacz końcówkę please😉

 

4 godziny temu, la primavera napisał:

Niedokładnie napisałam, chodziło mi o tego nowego Gline Nowy Rozdzial, Stare serie są bardzo dobre, mogę do nich wracać.

Psy to już film kultowy, podobnie jak Kroll To są świetne stare produkcje.  Jack Strong czy Kurier  z tych nowszych też są całkiem niezłe.

Ok, rozumiem już.🙂

Ja takich nie lubię🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
2 godziny temu, Vitalinka napisał:

Zobacz końcówkę please😉

Ani mi się śni 😉

2 godziny temu, Vitalinka napisał:

Ok, rozumiem już.🙂

Ja takich nie lubię🙂

Ogólnie też nie lubię filmów gdzie leje się krew albo gdy z ust lecą same przekleństwa.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
5 godzin temu, la primavera napisał:

Ogólnie też nie lubię filmów gdzie leje się krew albo gdy z ust lecą same przekleństwa

w komediach romantycznych tego nie ma🙄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

,,Zamach "z 2012r to film na podstawie książki Yasmina Khadry, ktory wyreżyserował Ziad Doueiri. Widzialam wcześniej jego ,,Zniewage" - dobry, ciekawy film. 

Zamach opowiada o Aminie, który w Tel Awiwie pracuje jako chirurg.  Wybitny chirurg, bo zdobywa zacną nagrodę. Pewnego dnia jest   zamach terrorystyczny. Szpital działa na pełnych obrotach by pomoc tym, ktorzy go przeżyli. Amin opatruje rannych,  wraca zmęczony do domu, kładzie się spać ale ze snu wyrywa go telefon . Musi wrócić do szpitala aby zidentyfikować żonę,  która rowniez zginęła  w tym zamachu ale nie jako  ofiara lecz sprawca. 

 

Amin poczatkowo nie wierzy  w winę żony.  Później nie ma już wątpliwości.  Chce prześledzić jej życie  i dociec kto ją do tego zmusił . Idąc jej śladami poznaje drugą twarz kobiety którą kochał ale której nie znał. Co będzie na końcu tej wędrówki, co okaże się prawdą i jak tę prawdę przyjmie  Amin ? 

 

Spokojne tempo,  ciekawy temat i film całkiem.ok.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vitalinka
11 godzin temu, la primavera napisał:

Ani mi się śni 😉

To jest nie do opisania😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 747
    • Postów
      265 231
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      995
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    anatol
    Najnowszy użytkownik
    anatol
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • la primavera
      Ciekawie to opisałaś. Wiesz, ja tak mialam po obejrzeniu Wesela 2021 Smarzowskiego. Myslalam.sobie - co trzeba mieć w głowie żeby nakręcic coś tak.ohydnego? 
    • Wikusia
    • Wikusia
      Kusych powiadasz... a czy obcisłe też są ? 😉
    • Wikusia
    • Wikusia
    • pewna pisząca
      Ezdra nie pisz tak, bo Papież Leon nie miał na myśli kataklizmów przyrody.  Akurat te jak wiesz prowadzą do Boga, nie tylko dlatego, że jakaś tam trwoga. Leon XIV ostrzega ludzi przed światem ziemskim , w którym jest ukryty wojujący chaos , którego  mało kto zauważa. W tym temacie nie ma bohaterów na całym świecie. Wszyscy co pragną ziemskich bogadztw , władzy , majątku, wielkości...  itp zostają w niedługim czasię osaczeni .   Ezdro mój wpis miał być oświeceniem dla jego intelektu , tzn. Astafakasty..... . On nie zdaję sobie sprawy jakie to batalie zostały wytoczone przeciwko niemu, jak i każdemu innemu młodemu człowiekowi zaczynającemu swe samodzielne życie. Oprócz tego niektórzy co tu jego obrażali na tym forum , to nawet nie chcą przeprosić . Żeby wszystkie przeciwności życiowe pokonać nie wystarczą własne siły. Działane samodzielne będzie nieskuteczne i bezowocne dopóki nie wspomożemy się naszą orędowniczką z nieba naszą Matką Najświętszą . Tylko Ona tylko potrafi wszystko co złe nas spotyka , potrafi przemienić w dobro.  
    • Nafto Chłopiec
      Jeśli chodzi o brzuch to badania wyszły super, w gastro i kolono wszystko dobrze 🤷
    • Vitalinka nolog
      Ale bardzo, bardzo śmiesznym🙂
    • Vitalinka nolog
      Kurczę, Ty naprawdę bardzo często masz te kłopoty z brzuchem. Odkąd tu jestem nie miałam żadnego zatrucia, czy też problemów z żołądkiem, a i chyba wcześniej też latami nic z tych rzeczy, a u Ciebie tak jakby to już norma, codzienność. Co z tymi badaniami Nadto? Na czym stanęło?🥺
    • Vitalinka nolog
      Tak wiem🙂 Film ten został obsypany wieloma nagrodami🙂 ja wyrażam tylko swoją opinię : męczył, był wręcz nudny, przedstawiał światopogląd wprost proporcjonalnie odwrotny do mojego, na każde "odkrycie Ameryki" w tym filmie byłam w stanie podać od ręki milion kontrargumentów. Nie, nie. Nic mnie nie zaskoczyło, nic mną nie wstrząsneło jak to było zapowiadane w promocji. Przerabiałam ten temat jako nastolatka w podstawowce i myślę, że bardziej sensownie i odkrywczo niż te "arcydzieło". Zbyt dobra jestem z porstaw biologii i psychologii żeby nabrać się na takie farmazony😉 Myślę też, że autor miał tworząc ten film ogromną nieleczona depresję. Być może fani tego filmu również 😉🙃 Zdrowym psychicznie osobom nie polecam, nie wczują się w ładowany nachalnie temat filmu 😉😄 Nawet klimat był odpychający. To jakby opowieść nie o moim świecie, mogę tylko współczuć twórcy, że tak świat widzi. Żal mi go. Żal mi wszystkich, którym film przypadł do gustu: depresja to straszna choroba. I tylko jako jej studium można uznać film za całkiem niezły. Jednak taplanie się w chorobie nie jest tym co mogłabym komukolwiek polecić🙂
    • KapitanJackSparrow
      Sprecyzuj proszę obecnie, czy istnieje przybliżona data, punkt odniesienia od którego Ziemia , co ja mówię ...raczej Półwysep Iberyjski zmierza ku przepaści...?    ps Gość w kość dobrze że mamy internet  wekuj mięso w słoiki na czarną godzinę
    • KapitanJackSparrow
      Moze w kościele,  bo to niedziela była 
    • KapitanJackSparrow
      Rozbudziła moją chorą wyobraźnię.  Co tam się wyprawiało pod tym kamieniem 🤨
    • KapitanJackSparrow
      Pewnie nie uwierzysz a może uwierzysz  nie wiem co w tym poście moim się wydarzyło ". x osoba " ? yyyy 😅 pewnie to coś w stylu ,,szczupaków " Vitalinki 
    • la primavera
      I dobrze się starzeje, ciągle tak głupia, że aż dobra 😁  Podobnie jak Hot Shots - mega!   Ale nie muchy, jakby muchy zabijali to wtedy byłoby dziwne 🙃
    • la primavera
      Są takie cudaczne filmy, wydaje się, że robione dla ćwierćinteligentów. Niedopracowane, z błędami bijącymi po oczach. A jednak.komus się podobają i mają widzów  niekoniecznie wśród  ćwierćinteligencji 😉  
    • la primavera
      "Mademoiselle Chambon"  Francuski melodramat opowiada o dwojga zakochanych w sobie osób, którzy spotkali się gdy jedno z nich miało już rodzinę. Oboje mieli zbyt duże poczucie przyzwoitości, odpowiedzialności-  czy jak by to nazwać, by pozwolić sobie na szaleńczą miłość. Co im zatem pozostało? Gesty, spojrzenia, dotknięcie dłoni, zamyślenie.. Nie ma więc w filmie wyznań, nie ma wybuchów namiętności,  nie ma deklaracji. To spokojny, oszczędny w rozmowy film. Bywa, że na chwilę schodzi z tego schematu, jednak po chwili wraca spokój, powściągliwość, cisza, subtelność.    Bardzo mi się podobał ten film, pięknie  zagrany przez Vincenta Lindona i Sandrine Kiberlain, ktorzy w prawdziwym życiu byli kiedyś małżeństwem.  Lindon w filmie jest pracownikiem.budowlanym, jest w tej jego roli sporo realizmu. Gdy stawia mur operuje kielnią jakby naprawdę potrafił to robić. Ona jest nauczycielką. Dzieci ją lubią, dyrektorka  chce ją zatrzymać w szkole. Zatem zawodowo  dobrze sobie radzą. Ale jak poradzą sobie z tą miłością  która przyjdzie z melodią skrzypiec, która choć taka piękna to przecież kogoś krzywdzi, bo jest żona i syn- fajna rodzina która przecież też wzięła się z miłości?       
    • Nafto Chłopiec
      Ale to było w Mediolanie 😴
    • Nomada
      Błędne skały w Stołowych, moja pierwsza wycieczka szkolna w trzeciej klasie ;  ) Tego się nie zapomina!
    • Nomada
      I na tym to polega, dzielić przestrzeń która zapiera dech w piersi z kimś kto czuje podobnie. A gdzie ja byłam w tym czasie , że mnie tam nie było.  Oj umknęłaby mi x osoba😁, tylko dlaczego robi się dziwnie. No dobrze nie wnikam ;  )
    • Nomada
      Gneralnie ja też ;  )
    • Nomada
      Niepełnoletnie 🤔
    • Gość w kość
      ciągle wyskakiwało mi to w reklamie, niby nie moje, ale jakoś ciągle gra mi to w głowie, podejrzewam, że chodzi o to ciągłe "ah-ah-ah" po tytułowych słowach, mam słabość do takich wstawek🤨  
    • Gość w kość
      doskonale Cię rozumiem, ale w filmach wolę... flaki🤨 (OK, nie zawsze)   ... i coś takiego dostaniemy w "Oni cię zabiją". w Twojej (zbyt wąskiej) skali dałbym jednak tylko 2, bo czegoś mi tu zabrakło, coś tu nie zagrało... to takie ogólniki, ale takie właśnie mam odczucia po seansie,   ... to tak jak np. z parodiami: jest Naga Broń, która jest po prostu głupim filmem, ale jako parodia jest naprawdę dobra, ale mamy mnóstwo nieudanych parodii, które są żenującymi filmami,   no, więc ten film jest co najwyżej średni w kategorii krwawych jatek: jest głupi, ale taki musi być (taka konwencja), tylko że ta głupota jest tu chyba trochę przesadzona, fajna główna bohaterka i jej przeciwniczka, podobały mi się niektóre sceny, wyglądały jakby wyjęte z koszmarnego snu, oczywiście mnóstwo krwi, sporo fajnych scen walki i humoru,   PS. jak to jest, że takie krwawe filmy mają elementy humorystyczne, których zadaniem jest rozbawienie widza? lubię takie filmy, bawią mnie, ale czy to nie dziwne? przecież tam ciągle kogoś zabijają! ... a ja przecież oprócz muchy (i tylko takiej wyjątkowo namolnej) nikogo bym nie skrzywdził,          
    • ezdra
      Świat ziemski tak , zmierza obecnie ku przepaci . Wskazuje na wiele znaków nawet w pztrzyrodzie:  trzęśienia ziemi. susza i pożary w Hiszpanii , powodzie we Francji ,  obudzone wulkanywzdłuż obrysu płyt kontynentalnych, epidemia cholery w Hiszpanii , wojny i przemieszczanie setek tysięcy imigrantówi itd..
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...