Skocz do zawartości


Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'moja'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum

  • Dyskusje
    • Przywitaj się
    • Rozmowy w toku
    • Plotkarnia
  • Wydarzenia i Aktualności
    • Polityka
    • Z kraju i ze świata
    • Gospodarka
  • Na luzie
    • Dowcipy
    • Stand-up i Kabarety
    • Memy i Śmieszne filmiki
    • Gry i zabawy
    • Pytania i odpowiedzi
  • Rozrywka
    • Film i kino
    • Telewizja
    • Muzyka
  • Zainteresowania
    • Hobby
    • Moda, uroda i zdrowie
    • Kulinaria
    • Zwierzęta
    • Edukacja i Praca
    • Turystyka
    • Sport
    • Motoryzacja
    • Psychologia, Socjologia, Nauka i filozofia
    • Strefa Tajemnic
  • Technologia
    • Komputery
    • Telefonia
    • Gry i Konsole
    • Pozostałe
  • Artystycznie
    • Nasza twórczość
    • Literatura
    • Kultura i sztuka
  • Trudne sprawy
    • Miłość i przyjaźń
    • Problem
    • Sprawy damsko - męskie
    • Religia
    • Samotni
    • Rodzina i dzieci
  • Mój region
    • Województwa
    • Zagranica i polonia
  • Inne
    • Dom i Ogród
    • Bazar
  • Sprawy Forum
    • Regulamin Forum Nastroik.pl
    • Ogłoszenia
    • Poradniki
    • Forumowicze Pomagają
    • Pytania, sugestie i problemy

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Znaleziono 6 wyników

  1. Witam, nawet nie wiem od czego zacząć, od 4 lat mieszkam z córką za granicą dokładniej mówiąc w Szwecji, mąż odszedł od nas 10 lat temu więc samotnie ją wychowuje. Nigdy nie sprawiała problemów wychowawczysz zawsze miałyśmy dobry kontakt nawet lepszy niż tylko matka córka byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami a nasze największe kłótnie ograniczały się do 'co dziś na obiad' córka zawsze była spokojna i miła w stosunku do rówieśników ale od kąd poszła do liceum zmieniła się całkowicie! Zaczęło się dość nie winnie mianowicie od zmiany garderoby, zaczęła ubierać się jak typowa dresiara, po paru tygodniach postanowiła że zrobi sobie irokeza, ale to absolutnie nie jest tak że czepiam się czyjegoś wyglądu jak typowy Ortodox nie miałabym nic przeciwko temu gdyby nie to co nadeszło później. Z dnia na dzień moja córka stawała się coraz gorsza powoli zaczynała stawać się coraz bardziej arogancka, wulgarna a przede wszystkim agresywna w stosunku do uczniów jak i nauczycieli po paru tygodniach wystarczyło że ktoś krzywo na nią spojrzał a kończyło się na (w pierd*l chcesz? To po ch*j się na mnie gapisz) ta sytuacja miała miejsce przy mnie gdy byłam odebrać córkę ze szkoły byłam w szoku kiedy to usłyszałam! Natychmiast ja o to spytałam ale ta tylko wzruszyła ramionami i powiedziała że mają ją szanować albo wpierdo*l zamorórowało mnie kompletnie! Obecnie nie poznaje własnego dziecka nie dość tego przylapalam ją na paleniu papierosów i piciu piwa za szkołą stała tam z jakimiś typami ze szkoły którzy z wyglądu przypominali jakiś bandziorów kolorowe włosy kolczyki dresy piwo itp, byłam już wystarczająco przerażona ale najgorsze miało dopiero nadejść. Kilka dni temu dostałam telefon ze szkoły na miejscu powiedziano mi że jeden z uczniów placówki został tak pobity ze zabrało go pogotowie a także że moja córka jest sprawczynią pobicia!!! Na dowód pokazano mi nagranie ze szkolnego monitoringu dokładnie z parkingu na którym dokladnie widać jak moja córka ze swoim zielonym irokezem, w dresie podchodzi do owego ucznia z jakimś mięsniakiem również uczniem którego wiedziałam pare razy, po czym chwilę gadają gdy po chwili moja córka rzuca tego biednego chłopaka na ziemię i zaczyna walić go z pięści prosto po twarzy jak w amoku po około dziesięciu sekundach dołącza do niej ten napakowany a ten biedny chłopak dostaje od niego parę kopniaków po czym jak gdyby nigdy nic odchodzą z miejsca zdarzenia śmiejąc się pod nosem, dalej dyrektorka szkoły powiedziała mi że ten pobity chłopak dopiero po 10 minutach dał rade ledwo wyciągnąć telefon i zadzwonic prosto do swojej matki gdzie jeszcze tej samej nocy pojechali na pogotowie a na miejscu okazało się że ten chłopak miał złamany nos i stłuczone żebro prawdopodobnie w skutek wielokrotnych kopnięć, potem z samoego rana matka tego chłopaka zadzwoniła do szkoły że jej syn nie będzie uczył się z bandytami a także że sprawą zajmie się policja, dodam jeszcze że gdy doszło do pobicia była wtedy godzina 23:30 tak się składa że owa szkoła jest tylko 3 km od miejsca gdzie mieszkamy więc córka często chodziła tam po nocach na spotkania ze "znajomymi" tak się zdarzyło że akurat tej jeden nocy musiał nawinąć się ten chłopak a jego matka jak zapowiedziała tak zrobiła bo już byłuśmy na komisariacie czułam się fatalnie pierwszy raz w życiu załowałam że moja córka w ogóle się urodziła! Po powrocie do domu byłam tak wściekła że myślałam że ją rozszarpie a gdy wybuchłam i wydarłam się na nią co się z nią porobiło a także dlaczego to zrobiła ta podała powód jakiego w życiu bym się nie spodziewała! Powiedziała mi żadnego dnia było zimno i nie chciało jej się wracać na nogach a nie miała pieniędzy na autobus i wtedy nawiną się ten chłopak więc podeszli do niego i "zapytali" czy da jej na bilet a ten odmówił... odmówił, skończył ze złamanym nosem i strzaskanym żebrem... w tym momencie zdałam sobie sprawę że moja córka to jakaś bandytka! Nie licealistka która chce się popisać przed koleżankami tylko prawdziwa bandytka! Ja jestem już kompletnie załamana całą tą sytuacją i nie mam pojęcia gdzie popełniłam błąd córkę już zawiesili, mamy na głowie policję za 'brutalne' pobicie a matka tego ucznia nie daje mi spokoju bo ciągle dzwoni i odgraża się że nas zniszczy a najgorsze jest to że córka nic sobie z całej sytuacji nie robi wręcz mam wrażenie że jest z siebie dumna i nie ma najmniejszego zamiaru nikogo przepraszać, nawet nie wiecie jak mi wstyd o tym wszystkim pisać ale jestem już kompletnie bezradna i błagam was o pomoc co mogę zrobić a przede wszystkim co grozi mojej córce ona ma dopiero 17 lat nie może trafić do więzienia!
  2. Moja koleżanka która ma 16 lat ostatnio zaczęła pić. Nie jest to duża ilość ale wiem od czego się znaczyna i na czym się kończy. Chcę z nią o tym porozmawiać ale nie wiem jak. Ma ktoś jakieś pomysły, co jej powiedzieć żeby do niej dotarło?
  3. Może mnie ktoś tu zmiesza z błotem ale wysiadam psychicznie. Moja mama kupiła mieszkanie bo po naszej wyprowadzce nie było jej stać na utrzymanie mieszkania. Kupiłam w tej samej okolicy mieszkanie obok matki aby w razie czego pomóc jej na starość....moja matka przeszła na emeryturę i zakuplowała się z sąsiadami, kiedy pytałam co jak a dlaczego mówiła że mam się nie wtrącać. Kiedy po kilku latach trafiła do szpitala przegrzebałam jej dokumenty i okazało się że popadła w ruinę finansową i nie płaci nawet czynszu. Do dziś nie wiemy ile tego wzięła i komu bo nie ma umów w domu tylko windykacja i komornicy. W domu dziadostwo, wzięła nie dla siebie. Matka przestała brać leki choć zarzekała się że brała, podupadła na zdrowiu lekarze mówią że ma miażdżyce jak 90 letnia osoba a ma 60 lat. Pali bardzo dużo. Nie sprząta bo nie ma czasu, nie chce się myć, mówi że bierze leki a bierze jak chce a w domu zrobiła meline bo kto chce to wchodzi i wychodzi. W domu śmierdzi. Ja nie mam nic do powiedzenia bo kiedy się odezwę ona mówi że ta osoba ma zostać bo to jej znajomy/znajoma. Wypiją piwo i zostawiają puszki, butelki. Ostatnio zapukał do mnie mops że sąsiedzi zgłosili że śmierdzi i mam jej posprzątać podsunęły oświadczenie do podpisania że mam to zrobić- było mi wstyd i podpisałam. Powiedziały że mam ją ubezwłasnowolnić. Dodam że Ci sami sąsiedzi co zadzwonili naciągnęli ją na pożyczki ale już więcej nie mogą bo nawet chwilówki nie dostanie. Wmawiają jej też że oddali jej pieniądze. Ona sama nie wie ile tego ma, długi przewyższyły wartość mieszkania. W domu jest ruina. Moje dzieci nie chcą chodzić do babci bo kiedy chodzili to zaczepiali ich te pijaczki. Moja matka stawiała hamburgery dziecią a kiedy moje przyszły powiedziała wy macie rodziców. Nie chcą tam chodzić i nie odwiedzają babci. Ja rozumiem choroba chorobą ale czy można wszystko tłumaczyć chorobą? Było dla mnie poniżające to kiedy zapukał mops i powiedział posprzątać. Zrobię to bo podpisałam oświadczenie. Dodam że kiedy chcę iść do niej po pracy sprawdzić czy wzięła leki to jej nie ma bo siedzi u kogoś a w jej mieszkaniu ktoś inny. Co ja powinnam dalej zrobić? Co Wy byście zrobili ?
  4. Mój mąż od dłuższego czasu nadużywa alkoholu nic nie robi w domu często go nie ma. Ja dużo pracuję. Córka ciągle płacze i wymusza na mnie działanie na które nie mam siły. Szantażuje mnie odejściem.Nie wiem co robić?
  5. Od rozpoczęcia naszego małżeństwa pomagałem w utrzymaniu domu finansowo - pracowałem, jak i sprzątałem i często gotowałem. Odszedłem z pracy na rzecz wspólnego rozwoju firmy z moją żoną, a teraz gdy nasza firma nie daje wystarczających zarobków, szukam nowej pracy. Nie mamy poważnych problemów - nie ma przemocy ani uzależnień, problem tkwi w tym, że przez cały okres naszej relacji moja żona wyrażała żal do mnie o brak uczucia w okresie przed rozpoczęciem naszego związku oraz za ranienie jej różnymi słowami i zachowaniami. To prawda - byłem draniem i odrzucałem ją zanim byliśmy w związku, bo na samym początku naszej relacji kazała mi sp*****ć z jej życia. Od tamtego momentu nie układało się dobrzem, a ja ją odrzucałem i raniłem. Jednak pomimo przeciwności zbliżyła się do mnie i postanowiliśmy być razem, bo kochaliśmy się, a ja stałem się czuły i ciepły. Dwa lata później wzięliśmy ślub, a żona zaczęła żałować, że jest z osobą, która kiedyś ją zraniła. Pomimo mojej pracy, rozmów, ciągłego poświęcania jej czasu, nie mogę zmienić przeszłości przed ślubem. Na wspólnej terapii odmówiła pracy nad obecnym związkiem na rzecz ran, które ma względem przeszłości. Jestem w impasie i nie mogę zmienić przeszłości. Czego mogę się spodziewać w tym pozwie? Wciąż kocham moją żonę i chciałbym umieć z nią pracować nad przeszłością na dalszej terapii, ale nie wyraża na to zgody. Poświęciłem wszystko tej relacji, ale dla mojej żony jak talerz spadnie na ziemię, to pozostanie już na zawsze rozbity.
  6. Gość

    Moja fasolka po bretońsku

    Której w Bretanii nikt nigdy nie ugotował. Ale fajny jednogarnkowiec, smaczny i łatwy do przechowania na dłużej w zamrażarce. Grubego jasia pół kilo, opłukać i moczyć przez noc. Sporo wody, bo bardzo intensywnie ją chłonie. Wcześniej, ze trzy kwadranse gotuję ekstrakt z przypraw - papryczka chilli, pół główki czosnku, garstka pieprzu, ziele ang i listki laurowe. Nie lubimy, gdy przyprawy pętają się na talerzu. Surowy wędzony boczek - też pół kg pokrojony razem ze skórką w spore plasterki, takie na raz do konsumpcji. Warto dołożyć np z ćwierć kg wędzonych żeberek. Nie podsmażam, prosto do garnka z fasolką. Podsmażam natomiast średnią, posiekaną czerwoną cebulę na odrobinie smalcu. I też do garnka z pyrkającą fasolą. Dolewam wywar z przypraw, sól i niech pyrka do prawie miękkości grubego jasia. U mnie sporo koncentratu pomidorowego. Dwa małe, lub jeden większy słoiczek. Mieszam z wodą i łyżką mąki. Do garnka. Gdy już fasola konsumpcyjna to finishing przypraw - łyżka majeranku, sos sojowy, papryka wędzona. Wg gustu. Nie dodaję wędzonej kiełbasy. Są przeważnie tak kiepskiej jakości, że aż szkoda psuć tak smaczny posiłek. Najlepiej nam smakuje z piwkiem, kajzerką z masłem obficie przełożoną łatwą do domowej hodowli zieloną rzeżuchą.

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

W związku z Rozporządzeniem UE 2016/679 (znanym też jako „RODO”) informujemy w jaki sposób przetwarzamy dane osobowe pozostawiane podczas korzystania z forum Nastroik.pl. Zamykając ten komunikat wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych przez forum Nastroik.pl - Regulamin - Polityka prywatności