Skocz do zawartości


Dionizy

Pod wspólnym dachem

Polecane posty

Wesoły
BrakLoginu
3 godziny temu, Dionizy napisał:

Rawik jakiś nie swoj bo siedzi gdzieś zamknięty w swoich zakamarku i mało go widać. To chyba dlatego że on chyba najgorzej znosi to przymusowe uziemienie.

Jak go znam to on teraz się właśnie czuje jak ryba w wodzie :) 

3 godziny temu, Dionizy napisał:

Bili i Jacek normalnie chodzą do pracy ale chyba bardzo obawiają się tego czegoś w koronie bo co wieczór wracają do domu dość mocno aczkolwiek na wesoło zdezynfekowani. Często w plecaku Bilego jest jeszcze coś do dezynfekcji w wersji Licht pakowane w puszki z namalowaną rogatą krową czy czymś innym chodzącym po Białowieży. 

Bo my z @Jacekz to takie dwa bratanki, do bitki i do szklanki :D 

2 godziny temu, tośka napisał:

Prawie jak białe koty na zielonym tle,  no nie? 

Ja tam widzę jakieś zioło. Marihunaen czy cuś :D 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Sany

Z dzieciństwa pamiętam taką grę planszową "wielkie łowy", jej plusem było to, że mogłam w nią grać sama, gdy starsze rodzeństwo nie mogło mi towarzyszyć. ? Często bawiliśmy się w ciuciubabkę, zimno-gorąco, w pomidora :) . Graliśmy w statki, państwa-miasta, kółko i krzyżyk. Fajne były czasy. ;)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
13 godzin temu, słoneczna napisał:

Z dzieciństwa pamiętam taką grę planszową "wielkie łowy", jej plusem było to, że mogłam w nią grać sama, gdy starsze rodzeństwo nie mogło mi towarzyszyć. ? Często bawiliśmy się w ciuciubabkę, zimno-gorąco, w pomidora :) . Graliśmy w statki, państwa-miasta, kółko i krzyżyk. Fajne były czasy. ;)

 

u mnie grywało się głównie w chińczyka aczkolwiek czasem bylo trudno i o pionki była walka na ,,dzień dobry,, bo przecież początkowo było tylko czterech graczy a na często do stołu zasiadało siedmioro. Potem skądś pojawiła się plansza dla sześciu graczy i już było lepiej. Teraz mam taką planszę na sześciu zawziętych chińczyków ale tak jakby albo krzeseł jest za mało albo gracze gdzieś w świecie....... gra najczęściej leży w szufladzie w pokoju w którym kiedyś mieszkał syn. Pokoje dziewcząt też takie ciche i pookładane że nawet odkurzacz jest senny za drzwiami  Tak to się wszystko toczy. Państwa miasta też często były na tapecie. Ja byłem w tym gronie najmłodszy i z reguły dla mnie wieczory gier kończyły się łzami i rozpaczą bo chyba zawsze to moje starsze rodzeństwo mnie oszukiwało albo co bo zawsze może nie ale często przegrywałem. Teraz gdy jest sposobność chętnie siadam do scrabli tyle ze coraz mniej tych sposobności. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany

Gra o której wspomniałam, to plansza o wymiarach ok. 50 na 60 cm. Przedstawiała las, po którym rozsiane były zwierzęta. Każde zwierzę z planszy, miało swój odpowiednik na małej oddzielnej karteczce, na odwrocie której były o nim informacje, oraz ilość punktów, które się zdobywało. Te karteczki nakładało się na zwierzaki z planszy. Na starcie stawiało się pionki i rzucało kostkę. Ilość oczek decydowała o tym, ile pól mogło się przejść. Po drodze zbierało się te karteczki, a po zakończonej grze sumowało punkty, kto miał ich najwięcej wygrywał. Tak więc miałam równe szanse na wygraną ze starszym rodzeństwem. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyczerpany
Cooliberek

Ja już cholery dostaję w domu :(

Dzisiaj umylam 2 okna w domu , dopiero w poniedzialek ide do pracy, syn też jest na przymusowym siedzeniu w  domu , do pracy chodzi co parę dni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

''Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne.''

 

 

Szymborska  Wisława

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.

 

Witaj Zuziu.

Napijemy się kawy?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
8 minut temu, Dionizy napisał:

Witaj Zuziu.

Napijemy się kawy?

 

To zrób Dyziu

Witaj :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Cieszę sie ze Cie widzę. To teraz taka rzadkość. Za chwilę muszę jechać do miasta bo jest kilka spraw które muszę załatwić. Jeśli coś potrzebujesz to mów Pozałatwiam Tobie też przy okazji. Ty nie wychodź poza ogrodzenie. Ogród zaczyna być coraz piękniejszy zresztą z taką ozdobą jak Ty każde miejsce jest piękne i cudowne. Przy okazji trzeba zrobić jakieś zakupy. Wielki tydzień a jakiś taki byle jaki. Pewnie to ta świadomość ze nie będzie dzieci ani wnuków. Nie wiem czy warto cokolwiek przygotowywać

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Ja właśnie przygotowuję się psychicznie do wyjścia do sklepu, bo czasem trzeba.

Wczoraj mieliśmy pracowitą niedzielę, dziś będzie podobnie. W sumie trudno się połapać jaki mamy dzień tygodnia, bo wszystkie dni podobne, niestety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka

a ja ide do mamy sprzatac pokoj bo jutro ojca maja wypisać po operacji 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
29 minut temu, Zuzia napisał:

Ja właśnie przygotowuję się psychicznie do wyjścia do sklepu, bo czasem trzeba.

Wczoraj mieliśmy pracowitą niedzielę, dziś będzie podobnie. W sumie trudno się połapać jaki mamy dzień tygodnia, bo wszystkie dni podobne, niestety.

To prawda. Jeden od drugiego niewiele się różni. Uważaj na siebie

 

6 minut temu, tośka napisał:

a ja ide do mamy sprzatac pokoj bo jutro ojca maja wypisać po operacji 

Ty też uważaj. Maseczka na buńkę ta w zielone listki a na lapki jakieś rękawiczki i dopiero na zewnątrz. Nie ryzykuj niepotrzebnie bo kwiaty jeszcze drogie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka
7 godzin temu, Dionizy napisał:

Nie ryzykuj niepotrzebnie bo kwiaty jeszcze drogie.

:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

I już wtorek. Mówią że wielki ale ja wiem czy w jakiś sposób odczuwam jego wielkość. Teraz każdy dzień podobny do innego a codziennie wydaje mi się że jest sobota. Okna już umyte i mam nadzieję ze nie popada deszcz z wiatrem bo ciężka praca dziewczyn będzie na nic. Nad wejściem do mieszkania wisi spora palma upleciona z wierzbowych witek, bukszpanu, i kolorowych suszonych kwiatów. To dzieło Zuzi i Słonecznej przy sporym zaangażowaniu Rawika który na prośbę dziewcząt poszedł po gałązki nad potok płynący za domem  tam gdzie rośnie wierzba o jasno żółtych młodych gałązkach. Są one co prawda bardzo miękkie ale po upleceniu  ich kilku w dość specyficzne warkocze tworzące między sobą kulistą relację sa wystarczająco sztywne i estetyczne. Tu niewątpliwie mistrzynią świata jest Zuzia. Ubrała nawet na czas wykonania owej palmy swoją koszulkę z napisem na plecach ,, Mistrz Świata w pleceniu palm,, który zdobyła na mistrzostwach w Seulu. Na to wszystko a raczej na te konary które przyciągnął Rawik krytycznie od razu popatrzyła Weronika. Krzyczała na niego przy wtórze Chau Chau 

-Po co takie wielkie!!!!! Trzeba bylo tylko witki odciąć scyzorykiem!!!!! Po co brałeś piłę spalinową!!!!

Biedny chłopak. Każda sie jego o coś czepia. Teraz Bili te resztki drewna po produkcji palmy co zostały na podwórku pociął w kawałki i pookładał  koło drewutni ciesząc sie ze na kilka ognisk wystarczy. Zastanawiałem się dlaczego Tośka chodzi teraz po jajka do kurnika ze śrubokrętem  i kubkiem. Podejrzałem i juz wiem. Śrubokrętem robi dziurki z jednej i drugiej strony jajka potem wydmuchuje zawartość do kubka wydymając przy tym śmiesznie policzki które momentalnie przypominają czerwone jabłka gdy dojrzewają jesienią na naszej jabłoni za domem. Przy tym dmuchaniu oczy też jej robia sie znacznie większe i tak jakby troche zdziwione. a tak na prawdę zastanawiam się w jaki sposób tak wielkie żółtko przez tak mała dziurkę wypływa czy raczej jest wydmuchane w całości nie naruszone. Basiunia też gdzieś sie zapodziała pewnie goni wiatr i dni na łace pod lasem. Za chwile pewnie wróci ze łzami i biletem za to bieganie wypisanym przez straż gminną  i pewnie znowu będzie robiła te swoje maślane oczy do Jacka o do mnie by zrobić zstrzepkę na 500 złotych. Tak jakby nie mogła normalnie siedzieć na tyłku w domu. Zresztą złożonym z bardzo zgrabnych i ponętnie falujących w czasie chodzenia  krągłości. Ale juz o tym nie mowie bo za chwile dostanę burę od Szefowej. Dzulia już zakisiła mąkę   w dwóch słojach stojących  na półce kolo pieca W jednym słoju jest zakwas z maki żytniej na tradycyjny żur a w drugim mąka pszenna na również tradycyjny który osobiście ja preferuję. Dżulia doskonale wie o tym i przez wielką sympatię do mnie ( moze nawet jeszcze coś?) będzie też biały barszcz w niedzielny poranek. Lubię gdy na brzegu dużego talerza nałożone jest swoiste pure ugniecione z drobno posiekaną kiszoną kapustą, sklarowaną posiekaną cebulką i skwarkami z dobrego boczku. Potem do tego talerza nalewany jest biały barszcz z jajkiem i biała kiełbasa. Tak podany jest dla mnie jakimś atrybutem tego święta podobnie jak z przesileniem zimowym kojarzy mi się barszcz z buraków z uszkami z grzybowym farszem. Mam nadzieję ze będzie tez sernik taki bez podkładu z ciasta jak piecze Sisi. Dobrze ze jest Maybe bo ktoś tu nad wszystkim musi czuwać. Miłego wtorkowania.   

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Nastrój przedświąteczny jest chociaż w naszej chacie. Dzięki Dyziu.

Ja tak naprawdę to jaja sobie robię kiedy tylko mam chwilę ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
1 minutę temu, Zuzia napisał:

Nastrój przedświąteczny jest chociaż w naszej chacie. Dzięki Dyziu.

Ja tak naprawdę to jaja sobie robię kiedy tylko mam chwilę ;)

Nie wiem za co te ,,Dzieki,, Czyżby za to ze zdradzam Twoje tajemnice???? Tak jak z tą Koszulką z napisem ,, Mistrzyni Świata,,? To ja dziękuję ze jesteś Ksieżniczko

 

A ja mam jaja od GosiM. Dostałem dwanaście kurskich i trzy gąsie. Maciek, Agata i Gośka dostali po trzy kurze a reszta jest u mnie w koszu stanowiącym dekorację

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
1 minutę temu, Zuzia napisał:

Znam jej mistrzowskie drapanki, znam :)

 

Uszyłaś sobie maseczkę?

A dla Rawika i Bilego?

Ja sobie zrobiłem z Jackowych onucek i chodzę na niezłym haju. To lepsze od marychy

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Ja z bawełnianej piżamki w żabki, teraz chodząc marzę o łóżku 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
10 minut temu, Zuzia napisał:

Ja z bawełnianej piżamki w żabki, teraz chodząc marzę o łóżku 

Do pracy Zuziu a nie myśli o sypialni

Milusiego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
2 godziny temu, tośka napisał:

Chau Chau to jest ten sam Hau Hau czy mamy dwa psy? 

????Nic tylko to miezdu narodna sbaka i w zależności od okoliczności zmienia się pisownia imienia piesa Weroniki ?????. Światowiec. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
Dnia 6.04.2020 o 08:42, Zuzia napisał:

Ja właśnie przygotowuję się psychicznie do wyjścia do sklepu, bo czasem trzeba.

Mów co Ci trza to zawsze po drodze mogę podrzucić :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Pusto mam dziś w głowie i choć mam jakieś wewnętrzne przekonanie że powinienem to i tak nie wiem co. Ta pustka dudniąca o ściany czaszki pomiędzy uszami i oczami jest dosć dziwna bo z reguły panuje tam galimatias przekrzykujących się myśli i pomysłow. Niebywały jazgot i harmider równy lub nawet przewyższający ten jaki panował w Puszce Pandory Ja to co prawda nazywam nieładem twórczym no ale kazdy popieprzony tak nazywa swoj prywatny Sajgon. Wczoraj wykosiłem już trzeci raz w tym roku trawnik. Pomimo tego ze przez kilka poranków temperatura spada poniżej minus dziesięciu stopni  trawnik zrobił się już piękny i zielony jak zresztą ma to w tradycji. Gorzej z różami bo przez kilka dni co było już ciepło ruszyła wegetacja a teraz przy tych mrozach prawdopodobnie zostały uszkodzone i trzeba będzie pomyśleć o ich wymianie na nowe. Szczególnie szkoda mi tej ,,Sympatii,, co byla po drugiej stronie wejścia. No ale takie jest życie. Nie mam na tyle dużej hortensji bo byc może ona zastąpiła by tą rózę. Róże jednak wiecznie przysparzają kłopotów. Lubię patrzeć jak Słoneczna czasem gdy osiada na jej głowie  nostalgia przechadza się między nimi. Tak jakby nieobecna choć mimo tej swojej nieobecności dotyka kwiatów, przygląda sie im uważnie a na Pani Margaret i Księżniczce Elżbiecie  musi obwąchać wszystkie kwiaty. Zastanawiam sie wtedy nad jej myślami i jakimś takim dziwnym smutkiem który emanuje z jej oczu, slow, spojrzeń i prawie z każdej litery. Zazdroszczę Tośce. To pomimo już swojej pełnoletności takie rozbiegane, rozkrzyczane dziecko rozsypujące wszędzie czy nawet rozchlapujące radość  codzienną Milej środy. Mówią ze jest Wielka więc niech taką będzie dla Was wszystkich.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
17 godzin temu, BrakLoginu napisał:

Mów co Ci trza to zawsze po drodze mogę podrzucić :)

Heńka ;) jak już to większy zapas :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 715
    • Postów
      261 622
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      968
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    MartaGrops
    Najnowszy użytkownik
    MartaGrops
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • KapitanJackSparrow
      Czyżbyśmy układali biznes plan? Myślisz że dobrze się sprzeda na allegro? 😁
    • Nomada
      Jak produkować to na skalę światową ; )  
    • Monika
      Nie pamiętam, żadnego konfliktu z Tobą, prócz gifa, w którym "przywaliłam" Ci śnieżynką i zastanawiałam potem się czy nie był za "ostry". No, ale jak Cię uraziłam niechcąco kiedyś (naprawdę niechcąco) to przepraszam🙂   
    • Natka
      Umacnianie
    • Natka
      Chyba rozumiem innych, którzy tu mniej piszą. Naprawdę Cię lubię — nawet bardzo. Wydajesz się fajną osobą i dlatego tym bardziej trochę mnie to zastanawia… bo czasami zdarza Ci się pisać w sposób, który potrafi zranić innych. Nie do końca wiem, z czego to wynika, bo serio da się Ciebie lubić. Może po prostu czasem warto trochę odpuścić, nie wkładać aż tyle emocji we wszystko? Kiedyś tak dobrze mi się tu z Tobą pisało, dlatego trochę mi tego szkoda. Piszę to spokojnie i bez złośliwości — nic Ci przecież nigdy nie zrobiłam, a kilka razy dostało mi się tak trochę „rykoszetem”, co było zwyczajnie nieprzyjemne. Nie zrozum mnie źle, nie mam złych intencji i jeśli coś brzmi nie tak, to przepraszam. Po prostu chciałam być szczera. A jeśli jednak zareagujesz na to ostro — też to zrozumiem.
    • Natka
      Może już gdzieś tu się przewinął, ale wrzucę, bo uważam, że naprawdę warto 😊   Szczerze mówiąc, „Piękny umysł” (A Beautiful Mind) to jeden z tych filmów, które na początku wydają się trochę spokojne, ale im dalej, tym bardziej wciągają. To historia o genialnym matematyku, który stopniowo zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością – i oglądając to, człowiek sam się chwilami zastanawia, co jest prawdą, a co nie. Najbardziej robi robotę klimat i to, jak pokazana jest jego choroba. Nie ma tu taniej sensacji, tylko raczej takie powolne wkręcanie widza w jego sposób myślenia. Momentami jest to naprawdę niepokojące, ale nie w horrorowy sposób, tylko bardziej psychicznie. Russell Crowe bardzo dobrze to zagrał – bez przesady, raczej tak „po cichu”, co tylko dodaje wiarygodności. No i wątek z jego żoną też jest dobrze poprowadzony, bo pokazuje, jak to wygląda od strony bliskiej osoby, a nie tylko samego chorego. Jedyne co, to trochę czuć, że to film robiony pod szerszą publiczność – jest momentami wygładzony i nie tak brutalnie realistyczny, jak mógłby być. Ale z drugiej strony dzięki temu ogląda się go bardzo dobrze. Ogólnie: warto obejrzeć, nawet jeśli ktoś nie jest fanem takich „cięższych” tematów. To nie jest typowy smutny dramat, tylko raczej historia o walce z samym sobą i o tym, że życie potrafi być bardziej skomplikowane, niż się wydaje.
    • KapitanJackSparrow
      Ale oczywiście cię rozumiem sam li trochę jeszcze jestem kibicem piłkarskim a przed laty byłem jeszcze bardziej a za młodu to ho ho..  No i tak zgadzam się to kwestia wychowania ale też środowiska w którym akurat przyszło żyć. 
    • KapitanJackSparrow
      Ooo panie, musiałbyś ...kiedyś usiąść ze mną w kotle na stadionie, wśród fanatyków którzy speedway wciagają nosem, poczuć tą energię i eksplozję radości która czasami jest tak wyjątkowa że mówi się o tym latami, albo przybijać pionę, ściskać się bratersko z łobcymi sobie ludźmi w szale radości gdy ukochana drużyna wiezie ,,odwiecznych wrogów " 5:1 i jest to zaledwie minuta z twego życia. O darciu gardła do ochrypu, o wymachiwaniu szalikiem, o podnieconych rozmowach, o napięciu, przerażeniu po dramatycznych wydarzeniach na torze, o traumie gdy ktoś z toru się nie podniesie o własnych siłach lub zakończy swój bieg czyjeś życie.  Lub też  Usiąść sobie wygodnie na świeżym powietrzu popstrzeć miło na ściganie z kartką i długopisem , podyskutować z przyjaciółmi  od biegu do biegu. Pośmiać z ludzi gdy ktoś z trybun krzyknie coś tak niesamowicie śmiesznego lub też podpiąć się do zbiorowej euforii trybun i czynić zgodnie i w rytm co wszyscy bo gdy kilkanaście tysięcy  dłoni klaśnie jednoczenie to jest klasku huk.  Do tego zapominałem dodać emocje i rywalizacja sportowa , zapach spalonego etanolu ryk motorów ( niestety kiedyś to był ryk🤷) i niecierpliwe odliczanie do kolejnego meczu.Nikt nikogo nie oklada pięściami bo się im dyscypliny pomyliły i nie chodzi na ustawki w lesie z prezydentem RP. 😁 Ha ha ...........a spotkanie innego kibica żużlowego, gdzieś w Polsce , to creme de la creme
    • KapitanJackSparrow
      Bank? Normalnie 😁
    • Monika
      A ja mam wrażenie,że Ty nie piszesz przeze mnie.  Nie chcę żeby tak było.
    • Antypatyk
      Dlaczego przestałem pisać? Bo tutaj robi się to samo co na <reklama> ... "wszystko co napiszesz będzie na pewno użyte przeciwko tobie... zmienione,  przekręcone, wyrwane z kontekstu... najważniejsze żeby ci dokopać i cię zgnoić... Bawcie się dobrze..., acha... i  WESOŁYCH ŚWIĄT...
    • Antypatyk
      Jest jeszcze jeden rodzaj... ci, którzy nie są świadomi tego, że krzywdzą... bo dla nich to jest normalne..., " co? ja? ja nic nie zrobiłem, przewrażliwiona/y jesteś..." {tutaj jest ich przynajmniej troje...). Nie moje... wykopane gdzieś z odmentów internetu, ale moje zdanie jest takie samo... "Kaśka, 42-letnia mieszkanka dużego miasta Nie rozumiem, dlaczego staliśmy się dla siebie tacy okrutni. Dlaczego łatwiej nam kogoś zranić, niż spróbować zrozumieć. Zamiast cieszyć się tą krótką chwilą, którą mamy tu na Ziemi, wolimy sobie dokopać, poniżyć, obrazić. Coraz trudniej znaleźć przestrzeń, w której nie czuć tej złej energii. Ona jest wszędzie – i naprawdę boli."
    • Miły gość
      Wiem że tacy istnieją i nie mogę takich ludzi zrozumieć co krzywdzą drugiego, a im to sprawia przyjemność.  Rozładować emocje można na wiele sposobów więc takie typy co krzywdzą bo coś im nie wyszło dla mnie są skreśleni.  Fakt rana się zagoi, a blizna zostanie ale zawsze można spróbować uleczyć serducho aby ono biło dla kogoś kto mocno go pokocha 🙂 Czyli jestem naprawiaczem 🙂
    • Nomada
      Hurtowa ilość jest opłacalna, chyba ;  )                      
    • Nomada
      To nie zgaga ale tak to można nazwać ;  )
    • Monika
      Tak szaleniec. Ale tacy ludzie istnieją. Stosują różne metody np gashliting. To rodzaj przemocy, której "nie widać", a która zostawia realne ślady do końca życia.  Jedni robią to celowo inni, by rozładować własne emocje (czyli nie są tego co czynią świadomi, mają taki sposób funkcjonowania wyniesiony z domu).  Pan Naprawiacz może naprawić wszystko, dlatego to taka fajna nazwa🙂  Jednak czy serce da się naprawić by działało jak nowe? Nie sądzę. Człowiek niestety nosi blizny, po urazach, które jak zostają z nim już na zawsze.
    • Miły gość
      A kto nie lubi jak jest miło, chyba tylko  szaleniec.  Skoro tak piszesz to niech tak zostanie🤗 W sumie naprawiacz może dużo rzeczy naprawiać, nawet złamane serce 🙂
    • Gość w kość
      nie mogę, kwestia wychowania🤷‍♂️   no i te emocje, w speedwayu są, jak to określiłeś, fajne, a w piłce... widziałeś pewnie mnóstwo obrazków w tv jak kibice płaczą itp., itd... to dopiero są emocje!
    • Miły gość
      Ty jesteś miła, więc jak mógłbym być inny? 🙂 🤗
    • Gość w kość
      oj, nie bądź taki skromny, rzekłbym, że krzesanie masz we krwi🤔   ... a ja kofeinę🤨    
    • Astafakasta
    • Monika
      Ja bardzo lubię jak jest miło, świat jest wystarczająco okrutny. Upieram się jednak przy tym, że Pan Naprawiacz to super-fajna- nazwa i kropka🤗 
    • Monika
      🤗  Czyli jednak naprawdę jesteś MIŁYM Gościem☺️
    • Miły gość
      Tak myślałem, ale pewności nie miałem więc również przepraszam Moniko🙂   Oczywiście że są tu chochliki bo mi również płatają figle w słowniku 😀
    • Miły gość
      Najważniejsze mieć dystans do samego siebie, wtedy śmianie się z samego siebie też może być miłe 😉   Dziękuję również. I oczywiście mokrego dyngusa 💧🙂
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...