zielona_mara 92 Napisano 3 Grudnia 2025 14 godzin temu, Vitalinka napisał: Nooo fajny, szybko się ogląda i kompletnie, ale to zupełnie inny, i wcale nie dlatego, że kręcony tak dawno. Aktorzy fajnie grali wtedy, tak lepiej twarzą, scena kiedy spotkali się na końcu, ich mimika OMG! Ja polecam oba, bo to jak dwa odmienne filmy. Może i nawet "Człowiek z dziczy" taki bardziej realny, a ten z Leo bardziej s-f (te przetrwanie w mrozie). Dokładnie, między słowami sporo się dzieje... dobra odezwę się za kilka dni. 1 Vitalinka zareagowało na to Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość w kość Napisano 3 Grudnia 2025 20 godzin temu, Vitalinka napisał: jak ktoś jeszcze (w co wątpię) nie oglądał kobieto małej wiary🙄 Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Vitalinka 287 Napisano 3 Grudnia 2025 2 godziny temu, Gość w kość napisał: kobieto małej wiary🙄 Jestem kobietą wielkich (niepotrzebnych) wątpliwości😉 Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
la primavera Napisano 4 Grudnia 2025 ,,Moje życie beze mnie" Film opowiada o Ann- 23 letniej kobiecie, która ma fajnego męża, dwoje cudownych dzieci, byle jaką pracę, byle jakie mieszkanie, nieszczęśliwą matkę i ojca w więzieniu. Ale nie narzeka, wydaje się być szczęśliwa mimo trudnych warunków życiowych. Pewnego dnia dowiaduje się, że ma agresywnego raka który daje je 2-3 miesiące zycia. Nie dzieli się z nikim tą informacją. Tworzy liste rzeczy, które chce przed śmiercią zrobić i zaczyna ją realizować. Obejrzalam ze względu na Marka Ruffalo, który gra tam mężczyznę z ktorym Ann nawiązuje romans, bo jednym z punktów na jej liście jest dowiedzieć się, jak to jest kochać się z innym mężczyzną. Film z gatunku ładnych, takich wygładzonych, nie trzeba tu będzie płakać ale wyruszyć można się jak najbardziej. Nie będziemy oglądać walki z chorobą, rozpaczy, dostaniemy pogodzenie się z losem, układanie życia tym, którzy na tym świecie zostaną. To wszystko jest trochę nieprawdopodobne ale to przecież tylko film, całkiem ok. Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
la primavera Napisano 4 Grudnia 2025 W tych wszystkich nieprawdopodobnościach w ,,Zjawie"dla mnie najbardziej zapamietana jest ta scena, gdy di Caprio chowa się w rzece i potem wychodzi cały mokry . Jest zima. Rozpala nie wiadomo czym ognisko i już za chwilę jest suchy. Ale film mega. A Tom Hardy🙂...naprawdę on się może nie podobać? Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Vitalinka 287 Napisano 4 Grudnia 2025 (edytowany) 16 godzin temu, la primavera napisał: ,,Moje życie beze mnie" Film opowiada o Ann- 23 letniej kobiecie, która ma fajnego męża, dwoje cudownych dzieci, byle jaką pracę, byle jakie mieszkanie, nieszczęśliwą matkę i ojca w więzieniu. Ale nie narzeka, wydaje się być szczęśliwa mimo trudnych warunków życiowych. Pewnego dnia dowiaduje się, że ma agresywnego raka który daje je 2-3 miesiące zycia. Nie dzieli się z nikim tą informacją. Tworzy liste rzeczy, które chce przed śmiercią zrobić i zaczyna ją realizować. Obejrzalam ze względu na Marka Ruffalo, który gra tam mężczyznę z ktorym Ann nawiązuje romans, bo jednym z punktów na jej liście jest dowiedzieć się, jak to jest kochać się z innym mężczyzną. Film z gatunku ładnych, takich wygładzonych, nie trzeba tu będzie płakać ale wyruszyć można się jak najbardziej. Nie będziemy oglądać walki z chorobą, rozpaczy, dostaniemy pogodzenie się z losem, układanie życia tym, którzy na tym świecie zostaną. To wszystko jest trochę nieprawdopodobne ale to przecież tylko film, całkiem ok. Widziałam i też polecam, dla mnie ten film nie był ładny i wygładzony (bo nie chodziło tu o raka) tylko o tę listę właśnie. Nie byłabym chyba w stanie napisać listów do dzieci na każde ich urodziny, aż do dorosłości, by je mogły czytać jak mnie już nie będzie... Ja bym była za słaba na to. Ryczałam jak bohaterka to robiła jak bóbr. Dla mnie ten film opowiada o potędze miłości matki. I ona chciała poznać mężczyznę,który się w niej zakocha chyba ( dowiedzieć się jak to jest kochać się z kimś kto Cię kocha) to trochę co innego niż seks z innym facetem, byle jakiś pierwszy lepszy byle inny. Mam też drugi film w swoim sercu w podobnym stylu (o pogodzeniu się z choroba i nie skupianiu na "ja" tylko na tym co można jeszcze przeżyć, a w szczególności ile miłości dać bliskim i ludziom wokół, ale nie pamiętam teraz tytułu, jak sobie przypomnę to napiszę). Marka Rufallo też lubię🙂 16 godzin temu, la primavera napisał: W tych wszystkich nieprawdopodobnościach w ,,Zjawie"dla mnie najbardziej zapamietana jest ta scena, gdy di Caprio chowa się w rzece i potem wychodzi cały mokry . Jest zima. Rozpala nie wiadomo czym ognisko i już za chwilę jest suchy. tak!😄 oni tam co rusz wskakiwali do wody, czy było trzeba czy nie, jakby było 25 stopni na plusie🙂 16 godzin temu, la primavera napisał: A Tom Hardy🙂...naprawdę on się może nie podobać? ...noooo na to wychodzi, że się, że dopóki nie ma brody to jest paskudny, a jak ją ma to jest piękny🤷♀️😄 Edytowano 4 Grudnia 2025 przez Vitalinka Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
la primavera Napisano 5 Grudnia 2025 10 godzin temu, Vitalinka napisał: I ona chciała poznać mężczyznę,który się w niej zakocha chyba ( dowiedzieć się jak to jest kochać się z kimś kto Cię kocha) to trochę co innego niż seks z innym facetem, byle jakiś pierwszy lepszy byle inny. Tak ktoś napisal w opisie do filmu ale wcale tak nie było. Pisząc swoją listę rzeczy do zrobienia nie wspominała o miłości tylko własnie o tym jak to jest kochać się z kimś innym. Miala fajne małżeństwo tylko zawarte bardzo młodo, nie przezyla chodzenia na randki, zakochiwania sie co rusz w kimś innym, bo gdy miała 17 lat została już mamą. 10 godzin temu, Vitalinka napisał: Nie byłabym chyba w stanie napisać listów do dzieci na każde ich urodziny, aż do dorosłości, by je mogły czytać jak mnie już nie będzie... Ja bym była za słaba na to. Wydaje mi się, że nie chciałabym dostawać takich listów zza światów. 10 godzin temu, Vitalinka napisał: Mam też drugi film w swoim sercu w podobnym stylu (o pogodzeniu się z choroba i nie skupianiu na "ja" tylko na tym co można jeszcze przeżyć, a w szczególności ile miłości dać bliskim i ludziom wokół, ale nie pamiętam teraz tytułu, jak sobie przypomnę to napiszę). Na mnie największe wrażenie zrobił film ,,Dopóki żyję " Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Vitalinka 287 Napisano 5 Grudnia 2025 (edytowany) 2 godziny temu, la primavera napisał: Tak ktoś napisal w opisie do filmu ale wcale tak nie było. Pisząc swoją listę rzeczy do zrobienia nie wspominała o miłości tylko własnie o tym jak to jest kochać się z kimś innym. Miala fajne małżeństwo tylko zawarte bardzo młodo, nie przezyla chodzenia na randki, zakochiwania sie co rusz w kimś innym, bo gdy miała 17 lat została już mamą. To ja się pomyliłam, bo rzeczywiście napisała: "kochać się z innym mężczyzną, by zobaczyć jak to jest", ale... następny punkt, to "rozkochać kogoś w sobie" widocznie mój mózg to jakoś posegregował po swojemu, czyli uładadnił😄 (no bo jak to? Kochać się z INNYM czyt. "pierwszym lepszym" mężczyzną? Ble). A w sumie masz rację o tym wygładzeniu, bo teraz jak jeszcze raz zerknęłam na film, to zauważyłam coś o czym też zapomniałam, że gdy ona tworzyła tę listę w kawiarni i pisała te dwa punkty, ON już tam siedział przy innym stoliku, piękny i gotowy do spełnienia tych dwóch życzeń😉😄 2 godziny temu, la primavera napisał: Wydaje mi się, że nie chciałabym dostawać takich listów zza światów. Naszła mnie refleksja jak różnie w zależności od naszych życiowych doświadczeń odbierać możemy filmy. Ja bym bardzo chciała dostawać takie listy, mieć mamę choćby tak przy sobie i czuć, że w tych ważnych chwilach chciała być ze mną chociaż w ten sposób. Natomiast pisać / nagrywać takie wiadomości byłoby mi niesłychanie trudno... dopasowywać je do wieku dziecka...wiedząc, że mogę tylko to, a tak naprawdę nie będzie mnie przy nim na co dzień, gdy w codzienności, a nie od święta potrzebna jest moja obecność. Że mogę dać im tylko namiastkę tego co powinny mieć do przesytu - codziennego wsparcia, obecności i miłości. Fajny był też punkt " pić i palić ile w wlezie" (to łatwe)😄 oraz "znaleźć nową żonę dla męża, którą polubią dziewczynki" (to trudne)🙂 Widać, że główna bohaterka podeszła do choroby zadaniowo i nie miała zamiaru marnować pozostałego jej życia🙂 Lęk rodzica przed tym co będzie z dzieckiem, gdyby go zabrakło... czy trafi w swoim życiu na złych czy dobrych ludzi, i strach...że tego już się nie dowie, nie będzie mógł pomóc...zainspirował pewnego ojca (nie pamiętam pisarza) do napisania książki, na której podstawie powstał film "Droga" z Viggo Mortensenem❤️ To też stary i znany film, ale polecam go, choć można dostać po nim "doła" (może ktoś akurat tak lubi😄), albo docenić zwykłe rzeczy w naszym życiu, które uważa się za "pewnik", za coś co po prostu "się ma" i nawet nie myśli o tym, że mogłoby tego nie być ( to w zależności czy jest się widzem pesymistą czy widzem optymistą😉). Jest to film o zachowaniu człowieczeństwa w sytuacji ekstremalnej, o drodze ojca i syna w świecie postapokaliptycznym. Mnie się podobał🙂 Edytowano 5 Grudnia 2025 przez Vitalinka Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Nomada 537 Napisano 5 Grudnia 2025 Dla równowagi zostawię film z 1992 roku. ''Olej Lorenza'' Film oparty na faktach. ''Diagnoza Lorenzo Ozone brzmiała: adrenoleukodystrofia (ALD) — choroba występująca u chłopców. Jej skutkiem jest gromadzenie się niebezpiecznych kwasów tłuszczowych o długich cząsteczkach w mózgu i innych narządach prowadzące do stopniowego ich uszkadzania. W ciągu roku kilkuletni chłopiec może być sparaliżowany, przestać widzieć i nie móc mówić — i w końcu umrzeć. Augusto Odone, były ekonomista Banku Światowego, i jego żona Michaela, nie przyjęli do wiadomości prognozy dla swojego syna i wszelkimi siłami próbowali znaleźć terapię. Pomimo braku formalnego wykształcenia, Augusto Odone zgłębiał medycynę i biochemię. Efektem tych studiów było sporządzenie mieszaniny kwasów uzyskanych z oliwek i oleju rzepakowego. Augusto Odone podawał olej synowi i uzyskał fantastyczne wyniki: pozom kwasów tłuszczowych zaczął spadać do normalnego poziomu. Dzięki temu Lorenzo dożył 30 lat. Odone ostatecznie przekonał brytyjskiego chemika, Dona Suddaby'ego, aby opracował przemysłowy sposób destylacji kwasów. Powstał specyfik znany jako „Olej Lorenza.'' Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
zielona_mara 92 Napisano 6 Grudnia 2025 Zjawa... ile tam się dzieje : ) atak niedźwiedzia, ucieczka wpław rwąca rzeką (?) skok z urwiska na pędzącym koniu prosto na jakieś wysokie drzewa... koń nie przeżył, a on owszem : ) później wypatroszenie tego konia i sen w jego wnętrzu bo było jeszcze ciepłe... tempo było zdecydowanie inne porównując z tamtym filmem. : ) 1 Vitalinka zareagowało na to Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
la primavera Napisano 6 Grudnia 2025 18 godzin temu, Nomada napisał: Dla równowagi zostawię film z 1992 roku. ''Olej Lorenza'' Film oparty na faktach. Hmm..omijałam ten film bo gdzieś mi się zakodowało, że to smutna historia o umierającym dziecku. A to jednak nie tak, zatem mogę obejrzeć. 18 godzin temu, Nomada napisał: Odone ostatecznie przekonał brytyjskiego chemika, Dona Suddaby'ego, aby opracował przemysłowy sposób destylacji kwasów. Powstał specyfik znany jako „Olej Lorenza.'' Przypomina mi to trochę historię powstania probiotyku Narine, bardzo ciekawą choć chyba niesfilmowaną. 23 godziny temu, Vitalinka napisał: Droga" z Viggo Mortensenem Kawal dobrego kina 3 godziny temu, zielona_mara napisał: Zjawa... ile tam się dzieje : ) atak niedźwiedzia, ucieczka wpław rwąca rzeką (?) skok z urwiska na pędzącym koniu prosto na jakieś wysokie drzewa... koń nie przeżył, a on owszem : ) później wypatroszenie tego konia i sen w jego wnętrzu bo było jeszcze ciepłe... tempo było zdecydowanie inne porównując z tamtym filmem. : ) Magia kina. Najważniejsze, że działa. 🙂 Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Vitalinka 287 Napisano 7 Grudnia 2025 23 godziny temu, zielona_mara napisał: . koń nie przeżył, a on owszem bo koń upadł obok drzewa, a on wprost na gałęzie, które zamortyzowały upadek, co nie znaczy, że powinien po tym skakać jak nowo narodzony 😄Rozciąć takiego konia i go wypatroszyć to jaka musi być siła, a on to zrobił po tym upadku. Jeszcze w tak zwanym międzyczasie uratował jakąś Indiankę od gwałtu. Ja gdybym nawet przeżyła ten atak niedźwiedzia, to umarłabym z zimna jakby mnie nieśli na tych noszach (hipotermia murowana🥶😄) i by było po filmie...😄😄😄a do wody w zimie bym nie weszła, a oni co rusz czy trzeba czy nie to w butach do wody, nie wiem...może ludzie kiedyś byli bardziej odporni... 1 zielona_mara zareagowało na to Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
la primavera Napisano 7 Grudnia 2025 ,,Minuta ciszy " to niemiecko-duńska opowiesc o miłości. Trudno było mi sobie wyobrazić, by język niemiecki w ogóle potrafił przebić się przez swoją szorstkość i opowiedzieć o miłości. Ale moje uprzedzenia okazaly sie nic niewarte, bo wyszła im całkiem zgrabna historia, solidne europejskie kino. Cala historia toczy się w nadmorskiej niemieckiej miejscowości w której mieszka Christian. Kończą mu się wakacje, podczas których pomagał ojcu w wyławianiu kamieni i przed nim ostatni - maturalny- rok w szkole. W mieście pojawia się Stella, która wyjechała stąd dawno temu do Londynu. Wraca teraz w rodzinne strony jako pani od angielskiego. I z miejsca rozkochuje w sobie chlopaka. Zatem taka to będzie historia- o uczniu i jego nauczycielce. Banalne? Nie w tym wydaniu. Portowy klimat, bliskość przyrody, morze, plaza, domek na wyspie, koniec wakacji wszystko to oczywiście sprzyja romantycznej miłości, którą poznajemy przez opowieść Christiana - w tej roli bardzo dobrze wypadl Jonas Nay- ale bardzo ciekawe tło robi społeczność tej miejscowości, ich reakcje jako obserwatorow niecodziennych zdarzeń. Mnie bardzo zaciekawiła postawa rodziców chłopaka, zwłaszcza ojca, który nie patrzy na syna jak na malolata któremu w głowie zaszumialo, tylko rozumie i szanuje uczucie. To są dwie piękne sceny- rozmowa przy stole całej rodziny i druga podsłuchana przez Christiana rozmowa między rodzicami. Można kazdemu życzyć takiego ojca, który zna wartość I siłę miłości. I tak toczy się ta opowieść którą Stella zapisuje słowami ,, miłość, Christianie, jest ciepłym prądem który cię prowadzi " Ładny film. Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Nomada 537 Napisano 7 Grudnia 2025 Dnia 6.12.2025 o 12:36, la primavera napisał: Hmm..omijałam ten film bo gdzieś mi się zakodowało, że to smutna historia o umierającym dziecku. A to jednak nie tak, zatem mogę obejrzeć. Przypomina mi to trochę historię powstania probiotyku Narine, bardzo ciekawą choć chyba niesfilmowaną. 🙂 Nie do końca. Levon Erzinkyan był mikrobiologiem, więc temat znał. Z Augusto Odone łączyła go jedynie determinacja. Odone był ekonomistą. Determinacja, niezłomność i chęć zrozumienia tematu dla Odone była kluczem do rozwiązania zagadki. Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
la primavera Napisano 8 Grudnia 2025 " Warkocz" Laetitia Colombani- jeśli to nie jest niezwykły zbieg nazwisk- jest autorką powieści, która potem sama sobie przeniosła na ekran. Opowiada o kobietach z różnych stron świata, które zmagają się z trudnościami wynikającymi z miejsca urodzenia, złych decyzji innych lub choroby. Wszystkie są odważne, silne i zdeterminowane i biorą się z życiem za bary ale nie sposób nie zauważyć, że najtrudniej ma bohaterka mieszkająca w Indiach-Smita, która zajmuje najniższe miejsce w tym kastowym społeczeństwie. Chce by jej córka zaznała innego, lepszego życia i zabiera ją w trudną, niebezpieczną podróż do lepszego miejsca. Zanim jednak tam dotrą, muszą w pewnej świątyni złożyć w tej intencji dość specyficzną ofiarę. Film jest dość ładny, dobrze się go ogląda. Łączy kobiety czymś, co jest dla nas kobiet bardzo ważne. Nie jest jak trzepot skrzydeł motyla w Amozonii, który nadaje bieg zdarzeń a bardziej jak mandarynka, która przypływa z daleka i nosi w sobie historie czyjegoś cytrusowego sadu. Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
la primavera Napisano 8 Grudnia 2025 ,,Dobry człowiek " Film z Viggo Mortensenem w roli niemieckiego intelektualisty, uniwersyteckiego profesora, którego powieść o mężczyźnie zabijającym żonę z miłości by ulzyc jej w ciepieniu, zdobyła uznanie samego Hitlera i w ten sposób dostał sie w szeregi hitlerowcow.Niby dla wygody a nie z przekonania. Bo tocząc wcześniej rozmowy że swoim żydowskim.przyjacielem nie wydawał się zwolennikiem nsdap i wzbraniał się przed wstąpieniem w jej struktury. Teraz dostał awans w pracy, odżył materialnie. Zmienił swój status cywilny. Rozwiódł się z neurotyczną zoną i ożenił z młoda studentką. Żyło mu się coraz lepiej a jemu żydowskiemu przyjacielowi coraz gorzej. I ani to nie był dobry czlowiek ani to nie był dobry film. Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
la primavera Napisano 10 Grudnia 2025 ,,Jojo Rabbit" To satyryczne spojrzenie okiem dziesięciolatka na wojnę jest takim filmem, który pozostawia widza- w tym przypadku mnie- w lekkim zmieszaniu,ponieważ na obejrzanym filmie dobrze się bawiłam, śmiałam ale nie jestem pewna czy powinnam. To jest tak, jak z takimi specyficznymi kawałami, które śmieszą do łez, choć wstyd je opowiadać. Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
la primavera Napisano 11 Grudnia 2025 ,,Zamach na papieża" Tytuł trochę mylący, bo o samym zamachu mało, bardziej skupiają uwagę wątki poboczne, których tu nie brak. Krwawo bywało, ale raczej dookoła, bo ten stary ubek musi przecież trochę porządku we wsi zaprowadzić, sprowadzając się tu wraz ze znaną towarzystwu Bianką, którą zabiera na dwumiesięczne eldorado niczym Richard Gere Julie Roberts w Pretty Woman. Oczywiście jest tez córka, którą dawni koledzy jakby co to mają na oku. A przede wszystkim pełno jest złych ludzi. Tu nikt nie jest dobry. Jednak do kogoś trzeba sie przykleić i jest to właściwie bez wyboru, bo sympatię widz może skierować tylko na jedną osobę, na Franza, znaczy na Brusickiego ale kto by takie nazwisko zapamiętał. Mnie się Psy3 w ogóle nie podobał, serial Glina też jakos specjalnie nie zachwycił, za to Zamach nawet był ok. Jest wolno toczącym się filmem, ma ciekawe dłużyzny, swietna muzykę, dobre dialogi. Klimat tamtych lat wylewa się z ekranu. Scenografia jest mega. Raz mi tylko zgrzytnęło- scena na parkingu -w tej roli parking Przełęcz Wyżnia z kadrem na Caryńską- a tam wymalowane pasy parkingowe. To nie te czasy, aut było tyle ,że pewnie można było nawet w poprzek parkować. Za to byl ogórek, odrapane budynki, i kiosk ruchu. A w nim zefiry, wiarusy..Tyle zdążyłam zobaczyć. Jeszcze odpust i pepsi cola w szklanej butelce. Linda, Czop, Woronowicz, Zamachowski zagrali aż miło. Samego Linde lubię gdy nic nie mówi, gdy kamera skupiała się na nim podczas jego prób strzelania ( jak Cloney w Amerykaninie) albo gdy w stodole pracowal nad amunicją. I mógłby tak nie odzywać sie cały film. A przynajmniej na końcu mógłby mniej gadać bo już mi zaczynało Psami 3 zalatywać, podobnie przy pluciu krwią. Co by o tym filmie złego nie powiedzieć, to i tak jest całkiem niezły. Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Vitalinka 287 Napisano 12 Grudnia 2025 3 godziny temu, la primavera napisał: Mnie się Psy3 w ogóle nie podobał, serial Glina też jakos specjalnie nie zachwycił, Ja też unikam takich produkcji, Psy, Gliny i tym podobne ukazujące świat, którego nie znam i znać nie chcę. Pełen prymitywizmu, przemocy, przekleństw. Tragedia. Lindy nie lubię. Obejrzałam do końca kozę....hmm...to coś na drugim końcu osi od ww. filmów. Osi skrajności. Wolę tak bliżej środka i po jednej stronie i drugiej🙂 Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
la primavera Napisano 12 Grudnia 2025 4 godziny temu, Vitalinka napisał: Ja też unikam takich produkcji, Psy, Gliny i tym podobne ukazujące świat, którego nie znam i znać nie chcę. Pełen prymitywizmu, przemocy, przekleństw. Tragedia. Lindy nie lubię. Niedokładnie napisałam, chodziło mi o tego nowego Gline Nowy Rozdzial, Stare serie są bardzo dobre, mogę do nich wracać. Psy to już film kultowy, podobnie jak Kroll To są świetne stare produkcje. Jack Strong czy Kurier z tych nowszych też są całkiem niezłe. 4 godziny temu, Vitalinka napisał: Obejrzałam do końca kozę....hmm...to coś na drugim końcu osi od ww. filmów. Osi skrajności. Wolę tak bliżej środka i po jednej stronie i drugiej🙂 Nalezy Ci sie za to medal męczeństwa🎖 Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Vitalinka 287 Napisano 12 Grudnia 2025 4 godziny temu, la primavera napisał: Nalezy Ci sie za to medal męczeństwa🎖 hahahh o tak! Żebyś wiedziała, ten film był....dziwny😉Za długi przede wszystkim. Zobacz końcówkę please😉 4 godziny temu, la primavera napisał: Niedokładnie napisałam, chodziło mi o tego nowego Gline Nowy Rozdzial, Stare serie są bardzo dobre, mogę do nich wracać. Psy to już film kultowy, podobnie jak Kroll To są świetne stare produkcje. Jack Strong czy Kurier z tych nowszych też są całkiem niezłe. Ok, rozumiem już.🙂 Ja takich nie lubię🙂 Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
la primavera Napisano 12 Grudnia 2025 2 godziny temu, Vitalinka napisał: Zobacz końcówkę please😉 Ani mi się śni 😉 2 godziny temu, Vitalinka napisał: Ok, rozumiem już.🙂 Ja takich nie lubię🙂 Ogólnie też nie lubię filmów gdzie leje się krew albo gdy z ust lecą same przekleństwa. Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość w kość Napisano 12 Grudnia 2025 5 godzin temu, la primavera napisał: Ogólnie też nie lubię filmów gdzie leje się krew albo gdy z ust lecą same przekleństwa w komediach romantycznych tego nie ma🙄 Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
la primavera Napisano 12 Grudnia 2025 ,,Zamach "z 2012r to film na podstawie książki Yasmina Khadry, ktory wyreżyserował Ziad Doueiri. Widzialam wcześniej jego ,,Zniewage" - dobry, ciekawy film. Zamach opowiada o Aminie, który w Tel Awiwie pracuje jako chirurg. Wybitny chirurg, bo zdobywa zacną nagrodę. Pewnego dnia jest zamach terrorystyczny. Szpital działa na pełnych obrotach by pomoc tym, ktorzy go przeżyli. Amin opatruje rannych, wraca zmęczony do domu, kładzie się spać ale ze snu wyrywa go telefon . Musi wrócić do szpitala aby zidentyfikować żonę, która rowniez zginęła w tym zamachu ale nie jako ofiara lecz sprawca. Amin poczatkowo nie wierzy w winę żony. Później nie ma już wątpliwości. Chce prześledzić jej życie i dociec kto ją do tego zmusił . Idąc jej śladami poznaje drugą twarz kobiety którą kochał ale której nie znał. Co będzie na końcu tej wędrówki, co okaże się prawdą i jak tę prawdę przyjmie Amin ? Spokojne tempo, ciekawy temat i film całkiem.ok. Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Vitalinka 287 Napisano 13 Grudnia 2025 11 godzin temu, la primavera napisał: Ani mi się śni 😉 To jest nie do opisania😄 Cytuj Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach