Skocz do zawartości


BrakLoginu

Tworzymy historyjkę - dokończ zdanie

Polecane posty

Nomada
Dnia 19.01.2026 o 02:12, KapitanJackSparrow napisał:

Dygresja 

Podążamy dalej w kierunku?

@Nomadawyciąga kryształ eukaliptusa wrzuca do kubka z gorącą wodą by otrzeźwić zatoki kapitana ? lub wpada ekipa telewizyjna od @Lilianaaby nakręcić niezły bigos tj pornola ?

Ja nie mam pewności ale myśl taka mnie naszła, połączyć bigos z kryształem eukaliptusa i z krzaków patrzeć co się wydąży? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


KapitanJackSparrow
Napisano (edytowany)
57 minut temu, Nomada napisał:

Ja nie mam pewności ale myśl taka mnie naszła, połączyć bigos z kryształem eukaliptusa i z krzaków patrzeć co się wydąży? 

Dygresja druga

Mam kryształ eukaliptusa. Co teraz. Może mnie oświecisz swą bogatą wiedzą? Na swoim kanale

Edytowano przez KapitanJackSparrow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vitalinka
11 godzin temu, Nomada napisał:

Ja nie mam pewności ale myśl taka mnie naszła, połączyć bigos z kryształem eukaliptusa i z krzaków patrzeć co się wydąży? 

Już dość tego bigosu! - krzyknęła Monika, która obrażona zeszła wcześniej na parking jesienią, ale wróciła, bo zrobiła się zima i nie mogła wyjechać przez zaspy.-Trzeba zająć się czymś praktycznym, bo ta historyjka, nie ma składu, ani ładu jak się ją czyta...

Po czym zaczęła chodzić po pokojach i zbierać kołdry i poduszki, by babcinym sposobem wywiesić je na mrozie i uwolnić od roztoczy oraz bakterii...

O! Z gęsim puchem, dobrze że tak szyta, że można je prać w 60 stopniach - mruknęła zadowolona, po czym przechodząc obok śpiącego Kapitana podniosła jego okulary z podłogi i rzuciła jedna kołdrę na niego, by się nie wyziębił, gdy ona co rusz otwierała drzwi, wynosząc kolejne kołdry.

Nie wiedziałam, że Kapitan nosi okulary - pomyślała - a gdzie Nomada?

Monika zajrzała przez okno do kuchni i zobaczyła, że Nomada już prawie kończy robić obiad dla wszystkich. 

Jakie to szczęście - pomyślała Monika - a dodatkowe, ...że nie jest to bigos!

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
Dnia 20.01.2026 o 19:27, KapitanJackSparrow napisał:

Dygresja druga

Mam kryształ eukaliptusa. Co teraz. Może mnie oświecisz swą bogatą wiedzą? Na swoim kanale

Dobrze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada

Monika robi porządki, chyba wiosnę poczuła?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vitalinka
16 godzin temu, Nomada napisał:

Monika robi porządki, chyba wiosnę poczuła?

Jaką wiosnę? Zimę! Nie wietrzymy, tylko wymrażamy pierzyny, kołdry i poduszki?❄️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
Napisano (edytowany)

Kapitan spał snem niespokojnym. 

,, zostaw mnie ...zostaw ...- mamrotał przez sen. Niestety jego koszmar trwał ...chciał znów posmakować lilianowego bigosu, lecz na drodze do tego szczęścia, stała ta ponura postać, która zakitrała złośliwie przed nim gdzieś ten bigos, Na domiar złego czuł okropne zimno. Odmarzły mu stopy od ucieczki przed tą postacią przez góry przez pola przez gęsty  las, po torze, po torze, a dokad, a dokąd, tak pędzi i gna.... Popatrzył w dół siebie..nie miał już nóg...nie miał też swojego ulubieńca, druha boruha,..

-Nieeee!!!- wrzasnął - i zerwał się ze snu na równe nogi, sapiąc zdyszany a stróżka potu spłynęła mu po twarzy. 

Edytowano przez KapitanJackSparrow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Natka

Przez chwilę siedział bez ruchu, wpatrując się w ciemność kajuty, jakby ta ponura postać mogła w każdej chwili wyłonić się zza kufra z mapami. Serce waliło mu jak młot o burtę, a ciszę przerywało tylko skrzypienie statku i jednostajny szum fal.

Kapitan ostrożnie poruszył stopami. Były na miejscu. Ciężkie, zdrętwiałe, ale prawdziwe. Ulgę poczuł dopiero wtedy, gdy spod koi dobiegło ciche, obrażone fuknięcie.

– Boruh… – wyszeptał.

Z cienia wypełzł jego ulubieniec, kudłaty jak kłębek lin i tak samo wiecznie splątany. Spojrzał na kapitana z wyrzutem, po czym ostentacyjnie obrócił się tyłem. Kapitan parsknął nerwowym śmiechem i potarł twarz dłońmi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Natka

@KapitanJackSparrow jeszcze przez chwilę siedział w półmroku, wsłuchując się w miarowy oddech statku. Drewno pracowało pod naporem fal, jakby kadłub szeptał coś, czego nie sposób było zrozumieć. Boruh, nadal demonstracyjnie odwrócony ogonem, poruszył jednym uchem.

– Nie udawaj obrażonego – mruknął kapitan ciszej, niż zamierzał. – Sam byś się zląkł, gdybyś zobaczył… to coś.

Nie dokończył. Obraz wciąż stał mu przed oczami: cień przy kufrze, zbyt wysoki jak na człowieka, zbyt nieruchomy jak na żywą istotę. A jednak, gdy sięgnął po latarnię — nie było nic. Tylko mapy, zwinięte rulony i zapach soli.

Boruh w końcu łaskawie podszedł bliżej, stawiając miękkie kroki. Wskoczył na koję i usiadł, patrząc kapitanowi prosto w oczy. Jego wąsy zadrżały.

– No dobrze – westchnął kapitan. – Sprawdzimy to razem.

Sięgnął po latarnię. Knot zasyczał, płomień drgnął i rozlał po kajucie ciepłe, chwiejne światło. Cienie natychmiast cofnęły się w kąty, ale jeden — ten przy kufrze — zdawał się nieco gęstszy, jakby nie należał do reszty.

Kapitan wstał. Deski jęknęły pod jego ciężarem. Zrobił krok. Potem drugi.

Boruh nagle zasyczał.

Z kufra dobiegło ciche stuknięcie.

Kapitan zamarł.

Stuk.

Jakby coś — albo ktoś — próbowało wydostać się od środka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow

Matka yyyyy daj mi namiar na ten towar co bierzesz ???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
59 minut temu, KapitanJackSparrow napisał:

Matka yyyyy daj mi namiar na ten towar co bierzesz ???

Matka spojrzała na niego długo, bardzo długo — tak długo, że uśmiech sam zgasł mu na twarzy.

– Na jaki towar? – zapytała powoli, unosząc brew.

Chłopak podrapał się po głowie.
– No wiesz… taki… że człowiek się tak śmieje, wszystko mu jedno, zero stresu… pełen luz…

Matka parsknęła śmiechem, aż łyżeczka zadźwięczała o kubek.

– Synu, ja to biorę od lat. Codziennie rano. Czasem nawet dwie dawki.

– Serio?! – oczy mu się zaświeciły. – I co to jest?

Matka wstała, podeszła do blatu i postawiła przed nim kubek.

– Tu masz namiar – powiedziała z powagą. – Najmocniejszy towar na świecie.

Spojrzał do środka.

– …Kawa?

– Kawa, osiem godzin snu i ignorowanie głupot – odparła. – Działa lepiej niż wszystko inne.

Chłopak westchnął, ale po chwili się uśmiechnął.

– A można na kreskę?

– Można – powiedziała matka, stawiając obok talerz. – Kreskę sernika do kawy. I od razu zobaczysz kolory życia. ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Natka

Matka spojrzała na niego długo, aż uśmiech zniknął mu z twarzy.

– Na jaki towar? – zapytała spokojnie.

– Taki… żeby człowiek miał luz. Zero stresu.

Matka parsknęła śmiechem i postawiła przed nim kubek.

– Najmocniejszy na świecie. Kawa, osiem godzin snu i ignorowanie głupot.

– A można na kreskę?
– Można. Kreskę sernika.

W tym momencie do kuchni wbiegł pies Bary z liną w pysku, jakby szykował abordaż stołu. Kot Kapral wskoczył na parapet i spojrzał na wszystkich z wyższością dowódcy. Z salonu odezwał się telewizor – na ekranie chwiał się sprytny @KapitanJackSparrow.

– On to ma luz – westchnął chłopak.

– On ma plan i załogę – odparła matka. – Ty też masz.

Jakby na potwierdzenie, ich papuga przyleciała i zaskrzeczała:
– Spokój na pokładzie!

Chłopak roześmiał się, wziął łyk kawy i pogłaskał psa.

– Dobra, kapitanie – powiedział do matki. – Kurs na spokój.

– Kurs wyznaczony – uśmiechnęła się. – A reszta to tylko fale.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Liliana
Dnia 21.02.2026 o 00:12, Natka napisał:

– Kurs wyznaczony – uśmiechnęła się. – A reszta to tylko fale.

Fale przyszły szybciej, niż się spodziewali.

Dnia 19.01.2026 o 02:12, KapitanJackSparrow napisał:

Dygresja 

Podążamy dalej w kierunku?

@Nomadawyciąga kryształ eukaliptusa wrzuca do kubka z gorącą wodą by otrzeźwić zatoki kapitana ? lub wpada ekipa telewizyjna od @Lilianaaby nakręcić niezły bigos tj pornola ?

Najpierw zatrzymał się pod blokiem bus z wielkim logo i jeszcze większą anteną satelitarną. Potem zadzwonił domofon, a po chwili klatkę schodową wypełnił tupot kilku par butów i brzęk sprzętu.

Okazało się, że wpada ekipa telewizyjna od Liliany aby nakręcić niezły „bigos”, jak to określili w zapowiedzi – sensacyjny materiał o „domowych tajemnicach”. Ktoś w sieci puścił plotkę, że w tym mieszkaniu powstaje coś pikantnego. Brzmiało groźnie, obiecująco i kompletnie absurdalnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Natka

Zanim ktokolwiek zdążył zaprotestować, drzwi rozwarły się szeroko, a do środka wlała się fala ludzi, kabli i podekscytowanych szeptów. Operator ustawił kamerę niemal pod samym nosem gospodarza, ktoś inny już rozkładał lampy, oślepiając wszystkich ostrym światłem, a energiczna reporterka poprawiła mikrofon i z szerokim uśmiechem oznajmiła:

– Jesteśmy na miejscu! Tu właśnie, według naszych źródeł, dzieje się coś, co nie powinno mieć miejsca w zwykłym mieszkaniu.

Zapadła cisza. Taka dziwna, napięta cisza, w której słychać było tylko ciche buczenie sprzętu i jakby… coś jeszcze. Ledwo uchwytny dźwięk, jak pulsowanie, dochodzące z głębi mieszkania.

– Przepraszam… ale o czym państwo mówią? – padło w końcu niepewne pytanie.

Reporterka nie odpowiedziała od razu. Zamiast tego zrobiła krok w stronę korytarza i spojrzała w głąb, jakby dokładnie wiedziała, gdzie iść.

– O tym – powiedziała ciszej. – O tym, co podobno „pracuje” od kilku dni. Bez przerwy.

Ktoś z ekipy już uchylił drzwi do jednego z pokoi.

Dźwięk stał się wyraźniejszy.

Nie był głośny, ale miał w sobie coś niepokojącego. Rytmiczny, nierówny. Jakby coś próbowało się dostroić. Albo… nauczyć oddychać.

– My… my tu nic takiego nie mamy – padło szybko, trochę zbyt szybko.

Kamera zbliżyła się do drzwi.

Reporterka uniosła rękę, dając znak, by nagrywać dalej.

– Widzowie sami ocenią.

Drzwi skrzypnęły, uchylając się powoli.

W środku panował półmrok.

A na środku pomieszczenia stało coś, co zdecydowanie nie powinno się tam znaleźć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Natka

A na środku pomieszczenia stało coś, co zdecydowanie nie powinno się tam znaleźć.

Było wysokie niemal pod sufit i całe pokryte czymś, co z daleka przypominało zardzewiały metal. Nikt jednak nie potrafił powiedzieć, skąd się tam wzięło. Co gorsza, z każdym kolejnym uderzeniem dziwnego, pulsującego dźwięku jego powierzchnia lekko się poruszała.

– To… oddycha? – wyszeptał operator.

Wtedy coś wewnątrz konstrukcji odpowiedziało cichym stuknięciem.

Raz.

Potem drugi.

A za trzecim razem drzwi pokoju zatrzasnęły się same.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow

Potem drugi.

A za trzecim razem drzwi pokoju zatrzasnęły się same.

 

Zapadła cisza.
Nie ta zwyczajna, kiedy wszyscy nagle przestają mówić. Była ciężka, nienaturalna — jakby pomieszczenie samo wstrzymało oddech.
Operator szarpnął za klamkę.
Nic.
– Otwórzcie to – powiedział, tym razem głośniej.
Nikt się nie poruszył.
Zardzewiała konstrukcja pośrodku pomieszczenia zadrżała.
Stuk.
Wszyscy spojrzeli w jej stronę.
Na powierzchni metalu pojawiło się coś nowego. Cienka, pionowa szczelina, której wcześniej tam nie było. Rozszerzała się powoli, jak rozchylone usta.
– Cofnijcie się – powiedział ktoś.
Nikt nie zdążył.
Ze szczeliny dobiegł szept.
Nie był głośny. Ledwie słyszalny, a jednak każdy w pomieszczeniu usłyszał dokładnie to samo.
– Jesteście już za późno.
Operator pobladł.
– Kto to powiedział?
Odpowiedziała mu cisza.
Potem monitor stojący na biurku zamigotał. Obraz z kamery przemysłowej zniknął, zastąpiony czarnym ekranem.
Po chwili pojawiły się na nim litery.
NIE PATRZCIE ZA SIEBIE.
Jedna z osób nerwowo się zaśmiała.
– Bardzo śmieszne.
Na ekranie pojawiło się kolejne zdanie.
ON JUŻ PATRZY.
Ktoś powoli odwrócił głowę.
Operator zdążył tylko krzyknąć:
– NIE!
Światło zgasło.
W ciemności rozległ się gwałtowny trzask, a zaraz potem odgłos czegoś ciężkiego przesuwającego się po podłodze.
Szurrrr.
I jeszcze raz.
Szurrrr.
Tym razem znacznie bliżej.
A potem tuż za ich plecami ktoś wyszeptał:
– Teraz możecie się odwrócić.

Ktoś krzyknął -Nawiedzony dom - i wszyscy z wielkim jazgotem salwowali się ucieczką do drzwi...

w natłoku przepychającej ludzkiej ciżby przy drzwiach kapitan nagle poczuł coś miękkiego w dloni, i usłyszał adekwatnie jęk zaskoczenia wydobywajacy z kobiecych ust....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Natka

Kobieta odwróciła się gwałtownie, próbując wyrwać się z tłumu, lecz kapitan wciąż trzymał ją za rękę… a właściwie niezupełnie za rękę.

– Czy pan kapitan mógłby łaskawie wyjaśnić, co też wyprawia?! – syknęła, posyłając mu spojrzenie, które w normalnych okolicznościach mogłoby zatrzymać niejedną akcję ratunkową.

Kapitan spojrzał na swoją dłoń, potem na kobietę, a na jego twarzy pojawił się wyraz człowieka, który właśnie zrozumiał, że nie wszystkie niebezpieczeństwa w tym domu mają nadprzyrodzone pochodzenie.

– Ja… to był wypadek! W tych ciemnościach człowiek nie wie, czego się chwyta!

– Doprawdy? – uniosła brew, poprawiając ubranie. – To proponuję, żeby od tej chwili chwytał się pan klamki. Podobno dość skutecznie pomaga w wydostawaniu się z nawiedzonych domów.

Zanim kapitan zdążył odpowiedzieć, zza ich pleców dobiegł znajomy, metaliczny stukot.

Raz.

Drugi.

Kobieta przestała się uśmiechać.

– Kapitanie… – powiedziała już znacznie ciszej. – Mam nadzieję, że tym razem złapie mnie pan za rękę. Bo coś mi się wydaje, że to paskudztwo właśnie wybrało nas sobie na kolejne ofiary.

A wtedy klamka drzwi wejściowych powoli opadła sama, choć po drugiej stronie nie było już nikogo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow


Skrzyp otwieranych drzwi mieszał się z rwetesem wywołanym paniczną ucieczką wszystkich osób z nawiedzonego domu. Kapitan mimo to zuchwale zerknął w ciemność rozwartej właśnie framugi. Jakimś sposobem trzymał za rękę przerażoną niewiastę, która z nieludzką siłą ciągnęła go w stronę wyjścia.
Nagły błysk poraził kapitana wpatrującego się w czeluść. Zapadła absolutna ciemność, a przez jego myśl przemknęła przerażająca świadomość, że właśnie utracił wzrok.
Ciągnięty za rękę niczym niewidomy poczuł na twarzy powiew wiatru. Z całą pewnością znajdował się już na podwórku. Jak przez mgłę poczuł, że jego oczy odzyskują utraconą moc. Znów widział wyraźnie, lecz wraz ze wzrokiem zyskał niesamowitą zdolność.
Oto kobieta stojąca przed nim raz traciła, a raz odzyskiwała odzienie! Szybko odkrył, że wystarczy skupić wzrok na jakimś przedmiocie, by przejrzeć go na wylot. Przenikał tekstylia niczym aparat rentgenowski.
Skupiał więc wzrok, skupiał uwagę i coraz uważniej przyglądał się swojej wybawczyni, podziwiając jej ponętne kształty...
Kobieta nieswadoma sytuacji krzyknęła:
-Kapitanie uciekajmy-
Kapitan stał niewzruszony.
-Chwileczkę młoda damo, prowadzę właśnie badania naukowe-odparł- skupiajac wzrok w co najmniej niezręczne rejony ciała Naty.🤣

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
brum

Nata wyciągnęła dłoń obleczoną w czarną koronkową rękawiczkę  w kierunku Kapitana i szepnęła:

- Mdleję. 

Następnie jakby rażona piorunem padła u stóp Kapitana, który zatopiony we własnych fantazjach niczego nie usłyszał i nie zauważył. Stał przygryzając koniec wąsa. Cmokał, zamykał oko, drugie, otwierał usta, oblizywał wargi i mruczał coś w języku, który nie był używany od trzech tysięcy lat a może nawet nigdy.

Kobieta, zaniepokojona brakiem spodziewanej reakcji otworzyła jedno oko i zmarszczyła brwi. Widok Kapitana wstrząsnął nią do głębi. Przerażona krzyknęła:

- Opętał cię starożytny demon!

Na co Kapitan odpowiedział głosem ochrypłym, zakurzonym i niemal bezdźwięcznym:

- Zgłodniałem. 

A było to stwierdzenie tak zaskakujące i niejednoznaczne, że Nata wstrzymała oddech. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 761
    • Postów
      266 333
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      1 003
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    hnc2040
    Najnowszy użytkownik
    hnc2040
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • KapitanJackSparrow
      ale że jaaaa? 😲  wiesz skorzystam z rady jakbym wylądował gdzieś pod mostem. 🤷
    • brum
      To chociaż rękawiczki może włóż. Przymrozki się zaczynają.
    • brum
      Był weekend i nie ma weekendu. Taka to historia, widziałeś?
    • KapitanJackSparrow
      No còż,fotografię lubię i cenię, lecz fotograf ze mnie raczej pospolity, ale też żaden film czy zdjęcia nie oddają w pełni  piękna krajobrazu, i jakież zdjęcie odda ciepło nagrzanego od Słońca kamienia na którym przycupniesz na szlaku, zapachu lasu czy powiewu wiatru w twarz?  Albo smaku pożywnej zupy po kilku godzinnej wędrówce na kacu ! 🤣 ps wiem znajdą się zapewne malkontenci którzy zaproponują mi w tym momencie zdjecie kamienia kamerą termowizyjną  ale i ono nie jest w stanie oddać przyjemności .
    • 4 odsłony ironii
      A zrobię 😁 sztuczną krew gdzieś miałam, muszę poszukać 😁 tylko czy zdążymy 😁   Szukaj, szukaj, bo jednak jak Ci ta peleryna spadnie, to...zmarzniesz 😁   A musimy jeszcze coś ogarnąć. Dobra, uważaj! Dzwonię! 😁
    • Nafto Chłopiec
      Jednak źle napisałem, podobno taka od razu była koncepcja, żeby film był grany zaledwie dwa dni na całym świecie i ani dnia więcej. Tak czy inaczej były protesty żeby w ogóle wycofali go z kin. Nie dziwię się, za mocno polecieli 😂
    • Chi
      Ja chcę do doooomu      Spokojnego leniwego i takie tam    
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Dwie pod jedną peleryną ? No no no zapowiada się ciekawie hahah     A tak serio to jutro idę czegoś poszukać bo nie mam się w co ubrać na taką imprezę.    Makijaż krwawy mi zrobisz ?        
    • Gość w kość
      kapryśne to słońce, pojawia się i znika🤨 ... a może to chmury są złośliwe...    
    • Pieprzna
    • la primavera
      ,,Co cię  nie zabije "   Dość przyzwoity film  o dwóch takich co kradli. Dorastali wśród  gangsterki  i tak też weszli w swoje dorosłe życie, w filmie nie ma ani słowa o tym, by kiedyś próbowali żyć inaczej. Teraz jako dorośli mężczyźni- jeden z nich ma żonę i dzieci- dalej są chłopcami na posyłki lokalnego gangstera. Nie są to żadne wielkie mafie ale też nie jest to kradzież kieszonkowa. To odbieranie haraczy, wymuszanie biciem, skoki na niewielkie pieniądze. Wikłają się w narkotyki,pijaństwo i coraz bliżej im do więziennych krat.  Po wyjściu jeden z nich, ten który ma rodzinę, chce porzucić gangsterkę. Łatwe to nie jest,bo rachunki rosną, o uczciwa pracę trudno a kolega namawia na ostatni skok.    Mark Ruffo i Ethan Hawk grają tu głównych bohaterów i robią to na tyle przyzwoicie, że da się obejrzeć.    Bo na przykład taki  film  jak ,,Córka króla mokradeł" już taki nie był. Początek ciekawy, bo poznajemy rodzine ktora żyje  w lesie przy mokradłach,  z dala od cywilizacji. Dziewczynka wpatrzona w ojca towarzyszy mu na polowaniach, uczy się od niego. Matka natomiast zachowuje sie jakby byla zla na caly świat. O co tu chodzi dowiadujemy się już wkrótce i robi się bardzo ciekawie. Niestety dalsza część filmu nie udźwignęła  początku. Im bliżej końca tym gorzej.   
    • la primavera
      Lepiej pokaż jak tam ładnie  Tu by się przydał taki gif z wilka i zająca,  że w tym roku już nie, ale za to w przyszłym to..ja wam jeszcze pokaże. 🙂 Pan od gifów może znajdzie? Ja nie o statystykach  tylko o moim odczuciu.  Bardzo ładne. Więcej czerwieni niż w Pieninach 🙂   Tu wczorajsze widoki  orawskie: w strone Tatr-     I na Babią -
    • Wikusia
    • KapitanJackSparrow
      Brum miała, nie ty🤦
    • Nafto Chłopiec
      Fart że udało mi się to obejrzeć, bo na całym świecie po dwóch dniach wycofują z kin 😛
    • Katecheta
      Drodzi Bracia i Siostry, w dzisiejszej katechezie misyjnej pragniemy pochylić się nad fundamentalnym pytaniem o to, gdzie i jak spotykamy Boga. Często w pędzie współczesnego świata zatracamy sens autentycznej modlitwy, dając się wciągnąć w zewnętrzną widowiskowość i religijną turystykę. W tym kontekście niezwykle otrzeźwiający, wręcz proroczy głos zabiera babcia Ula, której słowa w 100% zasługują na pełne uznanie i poparcie. 1. Krytyka powierzchowności i masowego zgiełku Jak celnie zauważa babcia Ula, wielkie pielgrzymki do takich miejsc jak Częstochowa czy Licheń bywają często traktowane bezrefleksyjnie, przez co stają się wręcz „totalną głupotą”. Zadajmy sobie pytanie: po co wydawać ogromne sumy pieniędzy na dalekie podróże, skoro zamiast duchowego odrodzenia spotykamy tam wszechobecne tłumy, hałas i zupełny brak spokoju? Prawdziwa modlitwa potrzebuje przestrzeni wewnętrznej, a zgiełk wielkich zgromadzeń masowych często zagłusza cichy głos Boga w ludzkim sercu. 2. Piękno i wystarczalność Kościoła Parafialnego Babcia Ula wskazuje nam jedyną słuszną i głęboko zakorzenioną drogę: „Lepiej pojechać do kościoła w swojej parafii”. Dlaczego? Ponieważ to właśnie tam czeka na nas prawdziwa, nienaruszona komercją przestrzeń świętości. Jak poucza nas ta mądra kobieta, w kościele parafialnym „jest cisza, skupienie, prawdziwa wiara”. Nie musimy pokonywać setek kilometrów, narażać się na zmęczenie i tracić zasobów materialnych, żeby oddać cześć Stwórcy i powierzyć Mu nasze intencje. Bóg nie czeka na nas na końcu dalekiej trasy – On jest obecny w tabernakulum tuż obok nas, w naszej lokalnej wspólnocie. „Wystarczy wasz kościół parafialny i tyle” – te słowa stanowią potężny fundament zdrowego, dojrzałego katolicyzmu.  3. Misja odnowy duchowej w codzienności Misyjny wymiar tej nauki jest jasny: zamiast szukać emocji i widowiskowości w dalekich wojażach religijnych, powinniśmy odkryć na nowo skarb, jaki mamy na wyciągnięcie ręki. Prawdziwa misja chrześcijańska zaczyna się w naszej parafii. To tam budujemy żywą wspólnotę, tam karmimy się Słowem Bożym w ciszy i adoracji, tam też dajemy świadectwo autentycznej wiary sąsiadom i bliskim. Niech mądrość babci Uli będzie dla nas drogowskazem do głębszego, bardziej refleksyjnego i wolnego od próżnego blichtru życia duchowego. Amen.
    • katrcheta
      Szczęść Boże Kilka lat mnie już nie było ale postanowiłem wrócić do tego żeby uczyć od nowa religii. katecheza misyjna uciążliwa alergia i brak pobytu w kościele kilka lat. kiedyś dawniej moje dziadki miały siwy telewizor i namawiali mnie do tego bym oglądał mszę świętą w telewizorze ja jednak oglądałem w telefonie było to często zimą kiedy moje dziadki też nie mogły być w kościele były to trudne lata, później przekonałem się do telewizora i oglądałem mszę świętą o godzinie siódmej rano była to msza święta w kościele miłosierdzia Bożego w łagiewnikach był organistą pokazywany tak często że znałem go ponieważ cały czas tą mszę świętą oglądałem rodzice też mnie namawiali do oglądania w telewizji nawet mój brat były to ciężkie lata. było kiedyś święto Wniebowzięcia najświętszej Maryi Panny wtedy ja oglądałem mszę świętą w telewizorze u dziadków później zrobiłem dobie dożynki domowe czułem się jakbym był w zakładzie karnym. wszędzie nuda wszędzie ciężko ale wtedy to mi dało cenną lekcję to cierpienie nauczyło mnie że nie ma potrzeby jeździć do dużych kościołów że to głupota i niepotrzebny wydatek bo wam się wydaje że to jest inwestowanie czasu w dobre rzeczy a ja wam wszelkich pielgrzymek odradzam bo w każdej chwili możecie wylądować w szpitalu lepiej wykorzystać ten czas na rozrywkę bo życie jest zbyt krótkie by je marnować na niepotrzebne do niczego pielgrzymki. ksiądz który mówił o śmierci nawet się nie spodziewał że zostanie przygnieciony krzyżem. trzeba korzystać ze szczęścia i rozrywek bo czasami na szczęście może być za późno.   
    • Gość w kość
    • Gość w kość
      Ok, domyślam się, i wierzę bez zadawania jakichkolwiek dodatkowych pytań,
    • Gość w kość
      ... a kto nie ma, ten nie ma...   sama prawda, idziesz w dobrym kierunku😉
    • Gość w kość
      od trzech dni praktycznie nie ma słońca, już przygotowałem utwór... ... a tu wyszło ogromne słońce!   będzie piękny zachód, ... albo i nie, bo chmur mnóstwo...   ... no i zaszło za chmury, skubane!   ... więc utwór jednak adekwatny🤨  
    • Gość w kość
      i w godzinę naładowałaś te baterie?!🤯      
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...