Skocz do zawartości


BrakLoginu

Tworzymy historyjkę - dokończ zdanie

Polecane posty

Nomada
Dnia 19.01.2026 o 02:12, KapitanJackSparrow napisał:

Dygresja 

Podążamy dalej w kierunku?

@Nomadawyciąga kryształ eukaliptusa wrzuca do kubka z gorącą wodą by otrzeźwić zatoki kapitana 🤣 lub wpada ekipa telewizyjna od @Lilianaaby nakręcić niezły bigos tj pornola 🤣

Ja nie mam pewności ale myśl taka mnie naszła, połączyć bigos z kryształem eukaliptusa i z krzaków patrzeć co się wydąży🤔 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


KapitanJackSparrow
Napisano (edytowany)
57 minut temu, Nomada napisał:

Ja nie mam pewności ale myśl taka mnie naszła, połączyć bigos z kryształem eukaliptusa i z krzaków patrzeć co się wydąży🤔 

Dygresja druga

Mam kryształ eukaliptusa. Co teraz. Może mnie oświecisz swą bogatą wiedzą? Na swoim kanale

Edytowano przez KapitanJackSparrow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vitalinka
11 godzin temu, Nomada napisał:

Ja nie mam pewności ale myśl taka mnie naszła, połączyć bigos z kryształem eukaliptusa i z krzaków patrzeć co się wydąży🤔 

Już dość tego bigosu! - krzyknęła Monika, która obrażona zeszła wcześniej na parking jesienią, ale wróciła, bo zrobiła się zima i nie mogła wyjechać przez zaspy.-Trzeba zająć się czymś praktycznym, bo ta historyjka, nie ma składu, ani ładu jak się ją czyta...

Po czym zaczęła chodzić po pokojach i zbierać kołdry i poduszki, by babcinym sposobem wywiesić je na mrozie i uwolnić od roztoczy oraz bakterii...

O! Z gęsim puchem, dobrze że tak szyta, że można je prać w 60 stopniach - mruknęła zadowolona, po czym przechodząc obok śpiącego Kapitana podniosła jego okulary z podłogi i rzuciła jedna kołdrę na niego, by się nie wyziębił, gdy ona co rusz otwierała drzwi, wynosząc kolejne kołdry.

Nie wiedziałam, że Kapitan nosi okulary - pomyślała - a gdzie Nomada?

Monika zajrzała przez okno do kuchni i zobaczyła, że Nomada już prawie kończy robić obiad dla wszystkich. 

Jakie to szczęście - pomyślała Monika - a dodatkowe, ...że nie jest to bigos!

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada
Dnia 20.01.2026 o 19:27, KapitanJackSparrow napisał:

Dygresja druga

Mam kryształ eukaliptusa. Co teraz. Może mnie oświecisz swą bogatą wiedzą? Na swoim kanale

Dobrze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada

Monika robi porządki, chyba wiosnę poczuła🤔

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vitalinka
16 godzin temu, Nomada napisał:

Monika robi porządki, chyba wiosnę poczuła🤔

Jaką wiosnę? Zimę! Nie wietrzymy, tylko wymrażamy pierzyny, kołdry i poduszki😉❄️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
Napisano (edytowany)

Kapitan spał snem niespokojnym. 

,, zostaw mnie ...zostaw ...- mamrotał przez sen. Niestety jego koszmar trwał ...chciał znów posmakować lilianowego bigosu, lecz na drodze do tego szczęścia, stała ta ponura postać, która zakitrała złośliwie przed nim gdzieś ten bigos, Na domiar złego czuł okropne zimno. Odmarzły mu stopy od ucieczki przed tą postacią przez góry przez pola przez gęsty  las, po torze, po torze, a dokad, a dokąd, tak pędzi i gna.... Popatrzył w dół siebie..nie miał już nóg...nie miał też swojego ulubieńca, druha boruha,..

-Nieeee!!!- wrzasnął - i zerwał się ze snu na równe nogi, sapiąc zdyszany a stróżka potu spłynęła mu po twarzy. 

Edytowano przez KapitanJackSparrow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Natka

Przez chwilę siedział bez ruchu, wpatrując się w ciemność kajuty, jakby ta ponura postać mogła w każdej chwili wyłonić się zza kufra z mapami. Serce waliło mu jak młot o burtę, a ciszę przerywało tylko skrzypienie statku i jednostajny szum fal.

Kapitan ostrożnie poruszył stopami. Były na miejscu. Ciężkie, zdrętwiałe, ale prawdziwe. Ulgę poczuł dopiero wtedy, gdy spod koi dobiegło ciche, obrażone fuknięcie.

– Boruh… – wyszeptał.

Z cienia wypełzł jego ulubieniec, kudłaty jak kłębek lin i tak samo wiecznie splątany. Spojrzał na kapitana z wyrzutem, po czym ostentacyjnie obrócił się tyłem. Kapitan parsknął nerwowym śmiechem i potarł twarz dłońmi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Natka

@KapitanJackSparrow jeszcze przez chwilę siedział w półmroku, wsłuchując się w miarowy oddech statku. Drewno pracowało pod naporem fal, jakby kadłub szeptał coś, czego nie sposób było zrozumieć. Boruh, nadal demonstracyjnie odwrócony ogonem, poruszył jednym uchem.

– Nie udawaj obrażonego – mruknął kapitan ciszej, niż zamierzał. – Sam byś się zląkł, gdybyś zobaczył… to coś.

Nie dokończył. Obraz wciąż stał mu przed oczami: cień przy kufrze, zbyt wysoki jak na człowieka, zbyt nieruchomy jak na żywą istotę. A jednak, gdy sięgnął po latarnię — nie było nic. Tylko mapy, zwinięte rulony i zapach soli.

Boruh w końcu łaskawie podszedł bliżej, stawiając miękkie kroki. Wskoczył na koję i usiadł, patrząc kapitanowi prosto w oczy. Jego wąsy zadrżały.

– No dobrze – westchnął kapitan. – Sprawdzimy to razem.

Sięgnął po latarnię. Knot zasyczał, płomień drgnął i rozlał po kajucie ciepłe, chwiejne światło. Cienie natychmiast cofnęły się w kąty, ale jeden — ten przy kufrze — zdawał się nieco gęstszy, jakby nie należał do reszty.

Kapitan wstał. Deski jęknęły pod jego ciężarem. Zrobił krok. Potem drugi.

Boruh nagle zasyczał.

Z kufra dobiegło ciche stuknięcie.

Kapitan zamarł.

Stuk.

Jakby coś — albo ktoś — próbowało wydostać się od środka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
59 minut temu, KapitanJackSparrow napisał:

Matka yyyyy daj mi namiar na ten towar co bierzesz 🤣👍😁

Matka spojrzała na niego długo, bardzo długo — tak długo, że uśmiech sam zgasł mu na twarzy.

– Na jaki towar? – zapytała powoli, unosząc brew.

Chłopak podrapał się po głowie.
– No wiesz… taki… że człowiek się tak śmieje, wszystko mu jedno, zero stresu… pełen luz…

Matka parsknęła śmiechem, aż łyżeczka zadźwięczała o kubek.

– Synu, ja to biorę od lat. Codziennie rano. Czasem nawet dwie dawki.

– Serio?! – oczy mu się zaświeciły. – I co to jest?

Matka wstała, podeszła do blatu i postawiła przed nim kubek.

– Tu masz namiar – powiedziała z powagą. – Najmocniejszy towar na świecie.

Spojrzał do środka.

– …Kawa?

– Kawa, osiem godzin snu i ignorowanie głupot – odparła. – Działa lepiej niż wszystko inne.

Chłopak westchnął, ale po chwili się uśmiechnął.

– A można na kreskę?

– Można – powiedziała matka, stawiając obok talerz. – Kreskę sernika do kawy. I od razu zobaczysz kolory życia. 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...