Skocz do zawartości


Dionizy

Pod wspólnym dachem

Polecane posty



Dionizy

Gorące powietrze rozgrzewa wszystko szczególnie pokoje na piętrze a juz mój pokój jest tu szczególnie uprzywilejowany. No ale nie ma nic za darmo Jezeli chcę mieć widok na pasmo górskie które sa oczywiście na południu to trzeba liczyć się z pewnymi letnimi dolegliwościami. Najlepsze pod tym względem są pokoje Zizi i Enigmy bo mają okna skierowane na wschodnią stronę w związku z tym poranne promienie pieszczą ich zaspane ciała a potem jest przyjemny chłód. Bili kilka dni temu z palet które skądś przywlókł pozbijał w tylnej części ogrodu za ścianą z żywotników i węgierek ogromną skrzynię oczywiście bez wieka. Potem z Rawikiem i Rutlawskim  wszystko wyłożyli folią do basenów Z tego wszystkiego wyszedł nasz piękny prywatny basen. Kłopotem było tylko napełnienie go bo przecież nasza studnia nie posiada az tak dużo wody a wodociągu jeszcze w naszej wsi nie ma. Tu wykazała się  Aniołkowa. Ona dobrze wie że jej anielskie kształty działają pobudzająco na praktycznie wszystkich facetów w tym na wszystkich domowników ale tez na chłopakow z wiejskiego oddziału OSP a w tej sprawie to jest najważniejsze. Zwyczajnie poszła do remizy trochę pokręciła się pomiędzy strażakami coś tam wspomniała o wężach i sikawkach. Trochę o przyłączach i spinaniu. Hmmm po jakiś dwóch godzinach na  nasze podwórko zajechał czerwony strażacki samochód Chłopcy powyciągali węze pospinali je po czym w kilkanaście minut nasz nowy basen był napełniony krystaliczną zimną wodą. Strażacy byli tylko zawiedzeni ze Aniołka nagle dopadła migrena i wcale się nie pokazała. Siedziała zamknięta w swoim pokoiku. Trochę się pokręcili zasmuceni i odjechali. Ciekawe co było przyczyną ich zasmucenia. Czyżby to że Dyziek nie zatańczył dla nic h na rurze? Poszedłem do swojego pokoju włożyć moj piękny nowy strój kąpielowy który kupiłem na necie Był śliczny jednoczęściowy w kolorze błękitu królewskiego na którym drażniły oczy żołte słoneczniczki i kaczeńce. Teraz dopiero zauważyłem ze nie był dobrze uszyty do mojej sylwetki bo miał trochę za waskie ramiączka które dosc mocno wrzynały mi się w moje delikatne ramiona Wrzynała mi się też tylna dolna cześć stroju tylko ze tym razem nie w ramiona. No i tem dwie miseczki były bez sensu bo niby co tam ma być? Schowek na telefon? czy na coś innego? Myśle ze wystarczyła by tylko jedna taka miseczka ale zupełnie w innym miejscu.Ostatecznie bu gdzieś zmieścić moje skarby ubrałem pod ten nowy piękny strój swoje bokserki ( czyste) i poszedłem trochę sobie poplażować. 

-O kufa!!!! Nie ma miejsca?

Primavera ogrodziła ,, swój teren,, parawanem tak że jej ogródek składal się z dwu ,,izb,, jedna dla niej a ta druga dla starego wiernego psiego druha Rawik postawił namiot i stojak na rower Aniołek oczywiście największy koc jaki jest w domu Hmm w domu? W całej wsi a nawet w gminie! Chyba sam sołtys nie ma większego. Do tego ogrodzone terytoria Zizi, Słonecznej, Enigmy, Raduni, Omam, ....................................................................................................... Rutlawskiego, Jacka, Wani..................To niby ja mam swój ręcznik rozłożyć na  na chodniku przed wiejskim sklepikiem Pani Jadzi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Nie trzeba było tam rozkładać mojego ręcznika bo gdy szedłem zasmucony w tamto miejsce nagle na plecach poczułem rękę. Ciepłą delikatną dziewczęcą. Obróciłem się chyba zbyt raptownie

-Aniu? To TY?

-Dokąd idziesz Dionizy? Chodź zrobiłam Ci miejsce na moim kocyku.

Kolejny raz zostałem przez nią zaskoczony. Ona jest taka cichutka nierzucająca sie w oczy nie szukająca poklasku .......

-Dziękuję ze pamiętasz o mnie. Chodźmy.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Dyziu poszedł szczęśliwy za swoją przyjaciółką. Szczęśliwy uśmiech nie schodził mu z twarzy.

Gdy już pokonali wszelkie przeszkody na drodze do swojego kocyka, położył swoje dość duże

ciałko na wyznaczonym miejscu. No i okazało się że dla niej nie ma już miejsca!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Dionizy, przeczytałam o twoim spotkaniu.  Niby przypadkowe, a jednak zostawiło po sobie jakieś przemyślenia. Czasem warto- choć brzmi to brzydko- znaleźć kogoś, kto ma gorzej od nas, żeby się przekonać, że te nasze problemy są wcale nie takie wielkie jak się wydawały. 

Na Twojego kolegę spadło tyle nieszczęść, że trudno po nich znaleźć chęć do życia. 

Może to spotkanie wcale nie było przypadkowe, może właśnie miałeś tam być, żeby go wysłuchać, bo on chciał tę historię komuś  opowiedzieć.

 

No, a teraz do basenu bo pogoda piękna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
2 godziny temu, la primavera napisał:

Czasem warto- choć brzmi to brzydko- znaleźć kogoś, kto ma gorzej od nas, żeby się przekonać, że te nasze problemy są wcale nie takie wielkie jak się wydawały. 

Właśnie, warto czasem usiąść i podumać trochę czy aby te nasze problemy nie są pikusiem w porównaniu z problemami innych. Wtedy inaczej, bardziej pozytywnie spojrzymy na własną sytuację.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
2 godziny temu, BrakLoginu napisał:

Właśnie, warto czasem usiąść i podumać trochę czy aby te nasze problemy nie są pikusiem w porównaniu z problemami innych. Wtedy inaczej, bardziej pozytywnie spojrzymy na własną sytuację.

Niby tak, ale mnie, jak próbuję podumać, przychodzą zwykle na myśl ludzie, których problemy, w porównaniu z moimi, to pikuś. ;]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
5 godzin temu, Zizi napisał:

Dyziu poszedł szczęśliwy za swoją przyjaciółką. Szczęśliwy uśmiech nie schodził mu z twarzy.

Gdy już pokonali wszelkie przeszkody na drodze do swojego kocyka, położył swoje dość duże

ciałko na wyznaczonym miejscu. No i okazało się że dla niej nie ma już miejsca!

Postała przez chwilę bezradnie obok pogrążonego w marzeniach, a za chwilę pochrapującego już błogo Dyzia, a potem pozbierała cicho swoje rzeczy i poszła tam, dokąd już dawno planowała pójść...

...Czyli do salonu piękności w pobliskim miasteczku.  Tipsy w kolorze magenta, bo swoje paznokcie miała krótko przycięte, w sam raz do stania przy garach, komplet najdłuższych jakie istnieją sztucznych rzęs i porządnie  powiększone usta... Potem oczywiście wizyta w sklepiku "Boutique de Paris" prowadzonym przez panią Grażynę, która kiedyś była kierowniczką zaopatrzenia w wiejskim domu towarowym... Miała w tym tygodniu mieć dostawę tych koronkowych tureckich sukienek. - No i jeszcze jakiś niewielki tatuaż, na szyi najlepiej. I jeszcze na łydce, tak, koniecznie na łydce - myślała zdesperowana. - A zamiast leżenia na kocu pół godzinki solarium... I wreszcie ktoś zauważy, że istnieję, na pewno zauważy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Aliada, jeszcze fryzjer, co by rozjaśnił włosy do koloru dziwnej żółci nazywając to blondem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
59 minut temu, la primavera napisał:

Aliada, jeszcze fryzjer, co by rozjaśnił włosy do koloru dziwnej żółci nazywając to blondem.

...Kiedy wreszcie znalazła się w miasteczku, pierwsze kroki skierowała właśnie do fryzjera. - To co dziś robimy, pani Aniu?

- Proszę... Proszę tylko trochę podciąć końcówki, jak zwykle. Bez żadnego układania. Muszę zaraz wracać,  tyle pracy w domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
6 godzin temu, aliada napisał:

Niby tak, ale mnie, jak próbuję podumać, przychodzą zwykle na myśl ludzie, których problemy, w porównaniu z moimi, to pikuś. ;]

Bywa i tak niestety.

@Dionizy to szczęściarz, jakaś pani tutaj się dla niego robi na bóstwo :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
Dnia 24.06.2019 o 19:44, aliada napisał:

...Kiedy wreszcie znalazła się w miasteczku, pierwsze kroki skierowała właśnie do fryzjera. - To co dziś robimy, pani Aniu?

- Proszę... Proszę tylko trochę podciąć końcówki, jak zwykle. Bez żadnego układania. Muszę zaraz wracać,  tyle pracy w domu.

W domu jest zawsze tak dużo do zrobienia i nawet gdyby poświęciło się drobnym i tym trochę grubszym pracom swój cały czas to i tak nigdy nie będzie tak że już wszystko jest zrobione. Wszyscy gdzieś się porozłazili. Pocahontas widziałem zabrała swoje sztalugi i z psem na smyczy udała się gdzie w plener szukając pewnie odpowiedniego światła i miraży cieni które to ukażą znane tematy w nowym świetle. Bili poszedł na lody z Rawikiem i Aniołkiem. Jak zwykle roześmiani i z tymi dziwnymi zwrotami typu ,,Łociec,, matka,, itp. Tworzą bardzo zwartą i sympatyczną grupę. Zizi zdaje się z Omam poszły nad rzekę z koszykami w których miały swoje rzeczy i przybory. Tzn puzderka z szydełkami i igłami Jakieś nici i kordonki. To w jednym a drugi koszyk to termos z zimną kawusia filiżanki jakieś herbatniczki i koniecznie jeszcze cośtam cośtam Zastanawiam się gdzie poszedł Jacek. Pewnie znowu gdzieś włóczy się śladami bezdomnych i innych istot z tego niby marginesu. Rutlawski jak zwykle zajęty sprawami najwyższej wagi podobnie jak Wania tylko że oni są jak sacrum i profanum a Lawendowa? Nie wiem. Tak rzadko Ją widuję.Tak czy owak w tej chwili jestem tu sam. Jeszcze chwile chwileczkę chwilunię. Czasem potrzeba takiego wytchnienia uszu i duszy. Dopijam swoją mrożoną kawę i wpatruję się w resztki śniegu w Śnieżnych Kotłach. Widać tam jeszcze dwie takie spore plamy wyraźnie białe kurczące się z dnia na dzień. Zastanawiam się nad pieszą wyprawą tam by w momencie gdy wszyscy szukają cienia i ochłody w za ciepłym basenie poturlać się w śniegu i normalnie zmarznać. Tak. Nie wiem czy pozwoli mi na to czas. Jeszcze kilka spojrzeń na coraz mocniej rozkwitające hortensje Dawniej nie lubiłem tych krzewów w tej chwili bardzo lubię patrzeć na dumnie wzniesione kwiatostany hortensji bukietowych o różnej tonacji barwy. Najbardziej podoba mi się ta posadzona koło przywiezionych z okolic Bełchatowa jałowców układających sie teraz w dziwne formy kolumnowe. Jej barwa biegnie od zieleni trochę żywszej niż listowie do oślepiającej oczy bieli. Ta od Helen z Frankfurtu też jest świetna. W zależności od wieku kwiatow zmienia się ich barwa od bieli poprzez błękity do odcieni różu o róznej intensywności. Piękne. Zapatrzony tak w kwiaty nie zauważyłem że już od dłuższej chwili nie jestem sam dopiero odgłos stukania garnkami w kuchni uświadomił mi to a teraz też i to wołanie.

- Dionizy wejdź na drabinę i nazrywaj czereśni to zrobię je dziś na obiad.

To był głos Ani. Ona zawsze........ nie! Ona bardzo rzadko wchodzi w rolę dyrygenta tej naszej orkiestry zagubionych serc.

-A nie możesz sama? A ja Ci pomoge tak jak w ,,Samych swoich,, Co?

Próbowałem negocjować ale na niewiele to sie zdało bo po chwili usłyszałem.

-Dyziek Nie kombinuj tylko bierz wiaderko i na czereśnie tylko nie pluj pestkami ze zjadanych owoców po trawniku bo potem nie ładnie to wygląda a ja nie będę zbierać.

No dobrze. Nie ma wyjścia. Lekko zdziwiony zadziornością naszej ,,Szarej Myszki,, zabrałem pusty już kwiatuszkowy kubek i pomaszerowałem do kuchni. I tu doznałem szoku. Ta kobieta czy raczej dziewczyna z głosem Ani......... Nie wiele brakło bym upuścił na podłogę moj kochany kubeczek i potłukł niechybnie. Nie! Nie było teraz znoszonych dżinsów czy podomkowych dresów. Żadne rozciągnięte do granic możliwości bluzki w kolorach.......... teraz już szarych. Miałem przed sobą cudownie uśmiechnięta dziewczynę w wielokolorowej zwiewnej sukience która to pomimo swojej obfitości materiału z którego uszyły ja zgrabne dłonie krawcowej bardzo mocno podkreślały prowokujące kształty wspaniałej kobiety. Do tego ten nowy idealnie pasujący kolor włosów i oczu? No nie! Przeciez one jak zawsze sa w kolorze roześmianego brązu tylko czemu ja nigdy tego nie widziałem? I pazurki. Jakież piękne rysy na plecach ona mogłaby nimi zrobić.  Nie byłem przygotowany na taki widok i stanowczo stwierdzam że powinienem być uprzedzony bo przecież w moim wieku jest to bardzo niebezpieczne. Może stanąć serce albo coś jeszcze innego? 

Ania zrobiła coś w rodzaju kilkukrotnego radosnego pirueta

-Podobam Ci się?

Stałem oniemiały zapominając o języku a Ona kontynuowała swój radosny taniec.

-Wiesz? Ja nie wiedziałem....nie zauważyłem.....nie....

-Idź po te czereśnie

Przerwała moje zakłopotanie.

-Makaron już się gotuje. Kupiłam na ryneczku dobrą gęstą kwaśną śmietanę od Urbanowej to zrobimy makron na chłodno z czereśniami i śmietaną Rawik tak bardzo go lubi tylko że czasem przesadza z cukrowaniem

Podała mi plastyczane czerwone wiaderko lekko dłużej trzymając go w ręce potem tak trochę bliżej by poczuć bliskość, przelotne obtarcie się policzków i to dźwigające obietnice spojrzenie.

Zrywałem te czereśnie praktycznie ich nie widząc. Nie wiadomo też kiedy napełniło się wiaderko.

Nie patrzyłem na hortensje ani na góry. Przed oczami miałem tylko jeden widok a w głowie tylko jedną myśl. 

Czy nastąpi ciąg dalszy?

Zobaczymy.

A ptacy tak radośnie krzyczą w czereśni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
6 godzin temu, Dionizy napisał:

ptacy tak radośnie krzyczą w czereśni

...No właśnie, czereśnie... Makaron... Obiad, na który zaraz wszyscy zaczną się schodzić,  a którego przecież jak nie było, tak nie ma... A ta sukienka też właściwie jakaś taka zwyczajna, taniutka.

Dionizy westchnął i poszedł szukać drabiny.

Ech, życie.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Aliado.

17 godzin temu, aliada napisał:

A ta sukienka też właściwie jakaś taka zwyczajna, taniutka.

Nie jest istotna cena a zawartość no i pojęcie tania, droga, ładna czy brzydka to są wszystko określenia niewymierne. No ale wracajmy do tego co się w naszym domu dzieje.

Kolejny ranek dobrze ze już nie taki gorący ale pomimo tego pierwsza poranna kawusia tylko w letniej koszuli nocnej na tarasie. Ten miniony już upal pewnie kiepsko wpływał na zwierzęta żyjące wokół nas. Uciekały gdzieś w zacienione miejsca. Dziś patrze na dwa młode prawdopodobnie tegoroczne kocurki dokazujące na niby kwietnikach z czasów PRL-u czyli starych opon samochodowych napełnionych ziemią. Co ciekawe to tego typu moda wcale nie przeminęła Ciągle jeszcze widać te opony w róznych miejscach tyle że w trochę innej formie. Po drobnej obróbce ustawia sie z nich jakieś ptaki, koszyki, żaby itd. O ile należy w tym miejscu podziwiać kreatywność ludzi to sam wygląd tych tworów często bywa bardzo szkaradny. Mialem napisać o popołudniu z Anią ale w tej chwili gdy myśli jeszcze tak bardzo drżą chyba jeszcze nie czas na to..... Ide juz bo skończyła mi się kawa. Trzeba znaleźć sobie jakieś zajęcia bo przez tą moją chorobę zaczyna mi sie coraz bardziej nudzić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Kolejny cichy dzień. Podziali się gdzieś wszyscy. Za cicho by rozwijały się myśli. Zaczynam planować swój urlop i chyba też czas zająć się moim samochodem który przez jakiś czas stanie się oprócz funkcji latającego dywanu także moim domem. Mam nadzieję ze plany towarzysko turystyczne uda się zrealizować. Zobaczę a sa w tym roku bardzo rozległe bo chciałbym na chwilę skoczyć na pogranicze Małopolski i Śląska potem kilka dni na Warmii i kilka godzin w okolicach Trójmiasta Potem z przystankiem przez Tucholę w rejon Kołobrzegu i do domu przez jeziora w Zachodniopomorskim i Wielkopolsce. Ten ostatni fragment może odłożę do sierpnia gdy zjawią się moje córki z dziećmi i pojedziemy tam na jakiś dłuższy biwak.  Mam też plany na jeden krótki przystanek ale to jeszcze pieśń przyszłości. Ciekawe jak planują swoją kanikułę pozostali domownicy 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Pełna improwizacja - zero planów :) tak jest u mnie. Cześć Dyziu :*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
23 minuty temu, Zizi napisał:

Pełna improwizacja - zero planów :) tak jest u mnie. Cześć Dyziu :*

Witaj Zizi. Nie spodziewałem się ze Cię tu dziś spotkam. Myślałem że jesteś na Bali czy jakiś Kanarach Cieszę się ze jesteś Kochany Skarbie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
1 minutę temu, Dionizy napisał:

Witaj Zizi. Nie spodziewałem się ze Cię tu dziś spotkam. Myślałem że jesteś na Bali czy jakiś Kanarach Cieszę się ze jesteś Kochany Skarbie ?

Jak już to w bali i nie na Kanarach tylko z komarami :D 

Brzmi podobnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
4 minuty temu, Zizi napisał:

Jak już to w bali i nie na Kanarach tylko z komarami :D 

Brzmi podobnie

Nooo Prawie to samo a jakże inaczej. Można by poszukać więcej takich podobieństw np Korsyka to prawie jak coś z koszyka ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Kiedyś pojechałam na wakacje do Murzasichle, brzmi trochę tajemniczo, tak nie po polsku, a to zwykła wioseczka pod Zakopanem :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
1 godzinę temu, Dionizy napisał:

Ciekawe jak planują swoją kanikułę pozostali domownicy 

Trochę boję się o tym mówić, bo a nuż zapeszę i coś wypadnie przy moim pechu?  I się nie uda?

A właściwie to nic takiego, Bieszczady, wyjazd w najbliższą środę, bilety na pociąg kupione i na autobus do mojej wioski też. Żeby tylko nie lało codziennie przez dziesięć dni, proooszę.

Nie byłam tam z pięć lat, cieszę się jak dziecko, Dyziu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
2 godziny temu, aliada napisał:

Bieszczady, wyjazd w najbliższą środę, bilety na pociąg kupione i na autobus do mojej wioski też. Żeby tylko nie lało codziennie przez dziesięć dni, proooszę.

No tak, nie ma to jak wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady :D Zaraz odczynię Szamańskie myki odwrotne przy wywoływaniu deszczu i powinno pomóc :P 

4 godziny temu, Zizi napisał:

Pełna improwizacja - zero planów :)

Jakby nie patrzeć, to brak planów, to też jest jakiś plan :P 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
26 minut temu, BrakLoginu napisał:

Zaraz odczynię Szamańskie myki odwrotne przy wywoływaniu deszczu i powinno pomóc :P 

Dzięki, można jednak na Ciebie liczyć.

Tylko czegoś nie pokręć, ma nie padać, termin podałam... ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
7 minut temu, aliada napisał:

Dzięki, można jednak na Ciebie liczyć.

Tylko czegoś nie pokręć, ma nie padać, termin podałam... ;)

Wiesz, na swoją obronę powiem, że pierwszy raz będę praktykował coś odwrotnego do wywoływania deszczu. Najwyżej mi nakopiesz do tyłka jak coś pójdzie nie tak :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Będziesz chyba do tego potrzebować dziewicy BL. I tu z tym może być kłopot. Na mnie nie patrz.Nie jestem dziewicą 

Edytowano przez Dionizy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 750
    • Postów
      265 644
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      997
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    AndrzejWary2
    Najnowszy użytkownik
    AndrzejWary2
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • KapitanJackSparrow
      dwa metry ? ! 🫣 Kość ciągnie pewnie po ziemi 😅
    • KapitanJackSparrow
      no a nie mówiłem....daj nudesa 🙃
    • KapitanJackSparrow
      Ciekawostka. Był taki czas, że powstalo PO i powstalo PIS... i szli do wyborow, jako POPIS. Witaj w roku 2005. . I nie doszli.  Kto w kogo pierwszy rzucił ,,kamień"?... tak, że rozeszło się w mediach po Polsce i dało początek wojnie polsko-polskiej?  Otoż PO strzeliło pierwsze w swojego niedoszłego sojusznika, to byly czasy aktywnosci Rokity. potem rozpętała się lawina wzajemnych nieufności kampania prezydencka dziadek z Wermachtu..Bolki itd. a propos Bolka.  Mamy AD.  2026, po latach lustracji Wałęsy prokuratura umarza śledztwo w stosunku do bylego prezydenta z powodu...uwaga?! ...jego niepoczytalności analfabetycznej. Tak, nie wiem kto teraz za tym stoi,🤔 ale wychodzi mi ze PO. 🤨 Otoż prokuratura uważa, że Wałęsa nie mogł pisać wtedy donosów bo w tamtym czasie był analfabetą, czytaj debilem, ktory nie potrafił zlozyć literek a z B. Elektryk,. który grzebał w tablicach, rozdzielniach stoczniowych w ktorych bylo od zajeb...nia kabli i umiał się w tym połapać, nagle w 2026, dowiadujemy się,że nie umiał pisać po skończonej szkole zawodowej. Przecież nawet dziecko w takie bzudry nie uwierzy. Hmm ktoś próbuje robić ze mnie debila najwyraźniej. I owszem, kiedyś Wałęsa dla mnie to była świętość, dziś z perspektywy czasu i tych wszystkich oskarżeń niedomowień i mataczenia , ataków, zeznań, opowieści, filmu,  wychodzi mi jedno.. Nosz kurna był agentem SB. Możliwe że zwerbowanym ale był. A teraz takie oczywiste kłamstwa w obronie swoich.  Klamstwa po prostu same klamstwa i widzę je w wielu obszarach działalności poprzedniego jak i obecnego rządu, smutne, ale aby do wyborów. PO ponoć ma przed wyborami wprowadzić stan wojenny, aby zablokować ich odwolanie. Zobaczymy, napiszę na wszelki wypadek tę zasłyszaną sugestę na wypadek gdyby do takiego scenariusza doszło. Jak  dojdzie wiadome będzie że znaleźliśmy się w centrum szopki czy teź teatru dla debili.  Ps Jestem przeciwny podzialom Polaków ale też patrząc na nasz ebestablishment jestem bardzo mocno zniesmaczony    
    • Pieprzna
      Jak tak piszesz, to mam ochotę zawołać jak rasowy zbok forumowy - pokaż stupki 😆
    • Pieprzna
      Co jest z tym forum nie tak? Zajrzałam rano - biała plama. W południe - da się odczytać powiadomienia, ale wejść dalej nie. Dopiero wieczorem was czytam.
    • Vitalinka
      Na koniec gdy głośno siorbnął szejka przez słomkę, gdy przez cały czas poruszał się cicho (zanim został agentem był żołnierzem, co ma misji, dał lokalnej dziewczynce czekoladę i jakiś chłopak ją za te czekoladę zastrzelił, gdyż broń w tym państwie była dostępna dla dzieci, a jedzenie nie i Joe miał po tym drugą traumę), ćwiczył nawet wstrzymywanie oddechu, co zostało mu z pierwszej traumy, którą zafundował mu ojciec w dzieciństwie, więc gdy siorbnal stał się na powrót niewinnym chłopcem...bo nigdy go tu wczesniej, w tym jego życiu prawdziwego nie było. Jak wskazuje tytuł.🙂 Dzięki uratowaniu dziewczynki, odkupił jakby swoje winy, które powstały oczywiście tylko w jego głowie i niosły go dalej przez życie, w którym ciągle miał myśli samobójcze (scena przy pociągu, scena gdy chciał się utopić razem ze zwłokami matki, scena w ostatnim domu gdzie patrzył na wysoką barierkę,a w ręku trzymał krawat i wyobrażenie strzelenia sobie w głowę gdy myślał,że dziewczynka odeszła,a ona poszła tylko do łazienki).  Mnie wzruszyły bardzo sceny, gdy trzymał wroga za rękę podczas jego śmierci,choć ten zabił mu matkę, to świadczyło, że był w głębi serca dobrym człowiekiem jak i to, że nie zabił chłopca, który wiedział jak do niego trafić, co niestety zrobili zabójcy jego matki, on zaś zostawił go przy życiu...naraził siebie, nie był więc bezwzględnym mordercą. Scena gdy wynoszono dziewczynkę z pokoju, gdy spojrzał na jej stopy, uruchomiła w nim wspomnienie zabitej na froncie za czekoladę dziewczynki, której w wyniku strzału drgały przedśmiertne stopy i ten obraz do niego wracał, za śmierć której bardzo się obwiniał, choć nic złego nie zrobił: dał jej tylko czekoladę...  Jednak w swojej głowie uruchomił poczucie winy: gdybym nie dał słodyczy dziewczynka by żyła. Tak działa mechanizm dziecka skrzywdzonego, obwinia się ono całe życie za winy innych, przejmuje je na siebie. Dlatego tak bardzo walczył o te druga porwaną dziewczynkę, jakby to w jego głowie miało ocalić  tę pierwszą... Na koniec gdy oboje: mała dziewczynka i dorosły mężczyzna (a raczej tylko ciało dorosłego mężczyzny, a w środku zagubiony chłopiec) nie wiedzieli oboje gdzie iść dalej... siedzieli w barze...zobaczyliśmy wtedy dwoje dzieci : dziewczynkę po traumie porwania i gwałtów oraz dorosłego człowieka,  którego nigdy tu naprawdę nie bylo ("you were never really here") bo oboje nie mieli szansy być normalnymi dziećmi, które mogły by normalnie dorosnąć...choć dla dziewczynki jest szansa,że nie zmarnuje reszty życia na miotanie się w swojej traumie i mam nadzieję,że nikt inny niż Joe nie potrafiłby jej lepiej zrozumieć i uchronić przed tym co sam przeszedł, dbając o nią, tak czule i wyrozumiałe, jak robił to o matkę, bo taką jego cierpliwość i troskę też w filmie pokazano ... Nie pozwoli jej by złe czyny innych ludzi (jak w jego przypadku ojca i tego chłopca co zabił dziewczynkę za czekoladę) zawładnęły nią i sprawiły, że będzie ona obwiniać o nie siebie, tak jak robi to każde dziecko, które spotkała krzywda że strony dorosłych (tak niestety się dzieje). Piękny film o traumie, piękne studium postaci....i nadzieja,że kolejne dziecko będzie uratowane, na tyle na ile to możliwe, mając opiekuna który jest empatyczny, który rozumie... Jestem filmem zachwycona, a i dowiedziałam się, że reżyserowała, go ta sama pani co film "Zgiń kochanie" którym też się zachwycałam. Może mam z nią po prostu podobna wrażliwość. Leon Zawodowiec był według mnie bardziej płytki w przekazie i bardziej nastawiony na efekciarstwo, być może dlatego osiągnął sukces. Ja z kolei nigdy nie byłam fanką "Leona". Ale jak się mówi są gusta i guściki i o nich podobno się nie dyskutuje, choć mogłoby się wydawać, że to własnie robimy tu😉, ale nie...myslę ,że po prostu piszemy o swoich własnych odczuciach, tak różnych, jakie może wywołać jeden i ten sam film...i to jest właśnie piękne🙂 Pozdrawiam Cię moja kochana Primavero dzięki, której zapałowi i miłości do oglądania filmów, trafiłam na moją kolejną "perelkę filmowa"🙂    
    • Nafto Chłopiec
      Pociąg powrotny opóźniony 4,5 godziny. Uśmiechajcie się brygada 😎
    • la primavera
      Każdy dzień jest dobry by go nie oglądać 🙂   Wybacz, ale wybitnie mi się nie podobał i zostanę przy swojej niechęci  do niego.To, co dla Ciebie znaczące i ważne, ja odebralam jako tani sposób na udawanie wielkiego kina. Główny bohater wymierzający sprawiedliwość - chyba kazdy inny film o tym był lepszy. I koniec czym miał być? Leonem zawodowcem? Scenariusz marny, niewiele mówi o postaciach, zatem gdy w któreś ze scen padło, że kiedyś był agentem - zapamiętałam 🙂     ,,Wędrówka na północ " Aż mi żal, że taki se. Przyroda- przepiękna, trasa długa i ciekawa, az by sie chcialo powędrować, dzwięki w filmie idealne,  bo i deszcz bębnił i wiatr  świstał, ale historii nie dostrzegłam. Czekałam na ten film, liczylam na coś w stylu ,,Osiem gór ", bo miało byc dwóch chłopaków, którzy wybrali się wspólnie  na  przejście 600kilometrowego Highlands- miesiąc w trasie, zatem i słońce i deszcz  i jakieś niespodzianki po drodze I nocne rozmowy i opisywanie widoków...takie mialam oczekiwania, tymczasem coraz bardziej to wszystko zmierzało gdzieś indziej. Lubię filmy drogi,  lubię gdy mało się dzieje, ale tego filmu nie polubiłam. Byłby lepszy jako film przyrodniczy, gdyby pokazał samą trasę i w tle głos Krystyny  Czubówny opisywał widoki, historię powstania,  możliwe trasy i co nas czeka podczas wędrówki.    Nie mam pomysłu co by tu kolejnego obejrzeć. Ale przeczytałam,,Chimerę" Małeckiego  która podobno ma być przeniesiona na ekran  i mysle, że powinien być z tego ciekawy film.  Mroczny, trudny, rozciagniety w czasie. Z  ciekawością zobaczę jak nakręcą wciąganie słonia na statek, którego Polska dostała od  Wietnamczyków w podziękowaniu za pomoc którą świadczyła załoga polskiego statku podczas wojny wietnamskiej 80 lat temu . Ciekawa historia,  mi w ogóle nie znana -o słoniu, który rzucał w marynarzy kapustą. A na imię miał Partyzant.     
    • Vitalinka
      A to dlatego zamiast reklam butów na obcasie zaczęły mi się tu wyświetlać reklamy ...DRABIN🤭Serio😄 Kocio ma jednak dwa metry🙂😉🙃
    • Vitalinka
      Dlatego chciałam konfitury, ale przemroziłam i mozna jeść na surowo, chyba najzdrowiej, a goryczka zniknęła.🙂
    • Vitalinka
      Niewiadoma🙂🌼🍂😺
    • Gregor
      Panikowanie 
    • Dżulia
      Zawsze można dodać cukru lub miodu i złagodzi smak.
    • Dżulia
      Masz rację. Jeszcze w historii Polski nie było takiej partii, która tak jak PiS podzieliła społeczeństwo.  Dlatego masz rację bo pisowcy uważają peło za zło, a peło uważa pisowców za zło
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
      No tak, w tym dynamicznym świecie...   Tak myslę, że to dobrze, bo Jesteś otwarty na naukę, wolny od dogmatów i pokorny wobec świata.
    • Dana
    • Natka
      Ingerować 
    • 4 odsłony ironii
      Dobry wieczór 🙂   Wpadam z piękną nutą😉 Mrozu wypuścił nowy album i...zero zaskoczenia. Zachwycam się i rozpływam. No uwielbiam gościa 😉    Lepsze czasy-przetestowałam wieczorną jazdą samochodem, puste oświetlone ulice i ten wokal-kocham ten klimat 😍      
    • Vitalinka
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Dobranoc🎷🍁🍰🌙🍂
    • Vitalinka
      jak przytulnie🥰
    • Vitalinka
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...