Skocz do zawartości


Dionizy

Pod wspólnym dachem

Polecane posty



Dionizy

Coraz krótsze sa dni Jeszcze kilka dni temu gdy parzył.em sobie pierwsza poranną kawę gdzieś pomiędzy szóstą a wpół do siódmej a okna mojej kuchni wychodzą na wschód to na niebie wyraźniej jaśniało w dni pochmurne a w pogodne słonce już pokazywało pierwsze promienie. Najpierw tak zza horyzontu jakby trochę wstydliwie dopiero potem wychylało ośmielone swe jaskrawe oblicze.Dziś było jeszcze bardzo ciemno. Tylko poświata zmierzającego do nowiu księżyca. Zbliża się zimowe przesilenie. Już za kilka dni. Te dni były od najdawniejszych czasów świętowane we wszystkich religiach i kultach W każdym przypadku praktycznie tak samo. Umierało czy też odchodziło zło, ciemność czy smutek a w radosnych obchodach pojawiała sie. nadzieje i wiara w odrodzenie.Tak było w Indiach z urodzinami 25 grudnia Hari Kryszny w starożytnym Egipcie w tym dniu urodził sie Horus  ale także to dzień narodzin Mitry z którego kultu mnóstwo rzeczy zaczerpnęli chrześcijanie. Ten dzien był też najważniejszym świętem we wszystkich ,,pogańskich,, religiach solarnych i był czczony nie tylko wśród ludów europejskich ale także za oceanem w religiach Azteków i Majów. W chrześcijaństwie ten dzień uznany został jako dzień narodzin Chrystusa dopiero w końcu czwartego wieku i to raczej nie wynik badań ale jako efekt dążeń Cesarza Konstantyna by zjednoczyć wszystkich mieszkańców imperium w jednej religii. Chyba Was trochę zanudzam dziś ale już kończę. Czy jestem przeciwnikiem tego święta? Nie. Zdecydowanie nie bo wiem że Jezus sie narodził i zasadniczo nie ma znaczenia czy to się stało miesiac wcześniej czy później i nie ma większego znaczenia kiedy są Jego urodziny. Trzeba zachować tradycję a w związku z tym że jest to bardzo rodzinna, tkliwa, ciepła choć trochę łzawa tradycja to zachowanie jej jest koniecznością. Osobiście nigdy nie mogę sie doczekać wigilii i w tym dniu mam w swojej głowie wszystkich najbliższych mi ludzi tak tych co są jak i tych co odeszli a świadomość że ten dzień był świętem dla prawie wszystkich ludzi którzy kiedykolwiek żyli na ziemi tylko podnosi rangę tego dnia.

Kawy już nie mam a niebo zrobiło sie jasne. Czas brać sie za jakąś pracę. Muszę naprawić wydech w swoim busie bo po wycieczce do lasu po choinkę rura wydechowa przyjechała w samochodzie.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Tez mam okno z kuchni na wschód. Gdy czekam, aż zrobi się kawa lubię się oprzeć o parapet i patrzeć na kolory nieba, gdy słońce najpierw wysyła na przeszpiegi swoje promienie, które podnoszą delikatnie ciężki granat nieba coraz wyżej, rozciągają się wzdłuż horyzontu, tworzą poduszkę, która podnosi niebo wyżej i wyżej i przenika je jaśniejącymi barwami i zmienia granat na ciemny niebieski, na niebieski, na błękit, na lazur. Taki poranne przedstawienie. ,,Ranek to jest ranek. Stare to wszystko jak świat a nie znudziło się  jeszcze nikomu".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Pięknie to opisałaś, opowiedziałaś. Prawie widziałem widok z Twojego okna kuchennego. Pisz wiecej. Proszę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Dziś nic nie widzialam bo mi jakieś mgły ciężkie i mokre świat przesłoniły. Myślałam, czy by to aby nie jakiś pirates zniekaraibów zazdrosny o widoki stanął między mną a słońcem, żeby samemu podziwiać gdy się noc z dniem łóżkami zamienia. Ale nie.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
9 godzin temu, la primavera napisał:

Myślałam, czy by to aby nie jakiś pirates zniekaraibów zazdrosny o widoki stanął między mną a słońcem

Może ktoś słońce ukradł? Było już takich dwóch śmiałków, co księżyc na chwilę "pożyczyli" :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
19 godzin temu, la primavera napisał:

pirates zniekaraibów

Słyszałem o nim dośc często w dzieciństwie gdy to w długie jesienne wieczory przychodził do nas Pan Jurek z mala grupką dzieci z okolicznych domów. Siadaliśmy wtedy w kuchni która była też jednocześnie jadalnią i miejscem w którym to nakrywano stoł do obiadu ale też i świąteczny. Przy tum stole odbywaly sie też imieniny i urodziny,,,,, i czasem bardzo smutne spotkania rodzinne... W rou tej izby stała taka spora i bardzo staroświecka kuchnia kaflowe w której matka piekła ciasta ali i jakże często zwykły codzienny chleb do ktorego dokładała trochę zmielonych ugotowanych ziemniaków aby wypiek dłużej był zdatny do jedzenia i nie wysychał zbyt szybko ale to raczej nie było potrzebne bo przy jego zapachu i siódemce domowników ów chleb nie mial większych szans na wyschnie cie i stwardnięcie. Wspomniałem o tym piecu bo w nim prawie zawsze plonął ogień. Paliliśmy drewnem przeważnie bukowym ale zdarzało się też ze jakieś wycięte drzewa z sadu też tam były spalane. Nigdy węgiel bo ten dawał niezbyt przyjemny ,,aromat,, który pomimo dobrze działającego komina pozostawał w pomieszczeniu. W takie wieczory gady przychodził Pan Jurek przeważnie moje starsze siostry obierały sporo ziemniakow które następnie były pokrojone w cieniutkie plasterki i poukładane na gorącej żeliwnej płycie. Wyginały się w śmieszne łódeczki czy jakieś śmigiełka albo ruloniki. Wystarczyło tylko troszkę oprószyć solą by wylądowały w sporych miskach na stole jako ówczesne prekursorki współczesnych czipsów. W tej izbie każdy miał swoje krzesełko i swoje miejsce przy stole. Naruszenie tych reguł groziło wybuchem walk porównywalnych do bitwy o Wał Pomorski . No ale w dniach takich o których wspomniałem te zasady nie obowiązywały. Pan Jurek siadał centralnie na najważniejszym krześle, dorośli na pozostałych krzesłach a dzieci w tym ja  lokowały się gdzie popadnie. Przeważnie były to poduszki narzucane na podłogę. Potem zaczynały sie opowieści. Wtedy pierwszy raz uslyszałem o Czerwonym Kapturku i o bardzo Śpiącej Królewnie, O Dratewce i o Latających Dywanach, I o rycerzach broniacych Najjaśniejszej Rzeczpospolitej i trudnym zyciu w trojakach. Wtedy pierwszy raz posmakowałem Mickiewiczowskiego Powrotu Taty i wsłuchiwałem się w historie Ostatniego Zajazdu na Litwie. Pamiętam twarze, imiona, cieplo rąk i miękkość matczynych piersi i kruchość chwil które tak szybko uciekly i przepadły bezpowrotnie... W czasie tych Jurkowych wieczorów nasz bajarz opowiadał też o tym wspomnianym przez Ciebie  nibypiracie z niekaraibów. Mówił ze on nie skrada sie. Zwyczajnie on ciągle jest i powoli zabiera dziecięce lata, dziecięcą radość. Rodziców. Zabiera bezwzględnie to wszystko co najpiękniejsze podsuwając podstępnie to niby lepsze czyli dorosłość, troski, zmęczenie życiem. I dopiero wtedy gdy połapiemy się co straciliśmy to już jest za późno. Siedzimy z bruzdami na czole i odciskami na rękach, z bolącymi przygiętymi plecami i brylantem w oku na jakimś fotelu wpatrzeni w wyczekiwany z braku snu wschód słońca.

 

Pięknie piszesz Primciu. Opowiadaj więcej. Bądź moim ,, Panem Jurkiem,, który gdzieś sie zapodział.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Może. Może to ten, co puszczę zawłaszczył? Ten, co z rozmachem arabskiego szejka pałac buduje? Po co ma zakładać panele fotowoltaiczne jak może mieć całe słońce tylko dla siebie i chce przejść do historii jako ten, co ujarzmił słońce.

 

Dionizy to raczej nie szuka słońca ani księżyca. Na wsi mówią, że szuka jakiegoś kodu albo kotów, bo to jedni mówią tak, a inni inaczej. Ten stary co mieszka za młynem opowiadał, że przyszedł do niego kiedyś i pytał czy nie widział gdzieś manifestacji kotów. Stary kręcił kółka na głowie, gdy to opowiadał i miał zatroskany wyraz oczu. Wiadomo, wszyscy tu Dionizego lubią i szanują i martwią  o niego, że zaczyna z kotami chadzać. Natomiast w sklepie mówili, że szukał kodu, że pewnie kartki świąteczne chciał wysłać i pytał czy nie wiedzą w jakich miastach jest kod. No, ale tak trochę nielogicznie pytał, bo to przecież wiadomo, że każde miasto ma kod, ale kto by je wszystkie znal na pamięć? Pamięta się tylko swój, a i to niezawsze.

Cóż, może to koniec roku tak na niego wpływa, przyroda nie może się zdecydować czy jest zima czy jesień, to i ludzie błądzą myślami i rozumem. W każdym razie, wszyscy na wsi życzą mu wszystkiego dobrego i czekają,aż zacznie normalnie po lesie chodzić, z drzewami gadać, wiersze i opowiadania układać jak bukiety z łąkowych kwiatów.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Ups, się wyrwałam, nie widziałam Twojego wpisu, Dionizy.

Takie ziemniaki pieczone na blasze u mnie nazywamy talarkami. Pieczemy latem nad ogniskiem, część z nich ląduje w ogniu podczas przewracania, ratowane z niego smakują popiołem, ale co to komu szkodzi, wszak nie dlatego je pieczemy, że ktoś jest głodny. 

30 minut temu, Dionizy napisał:

Bądź moim ,, Panem Jurkiem

Nigdy w życiu. Jak Cię lubię, to płci dla Ciebie nie zmienię. Zapomnij.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
2 minuty temu, la primavera napisał:

Nigdy w życiu. Jak Cię lubię, to płci dla Ciebie nie zmienię. Zapomnij.

Czyli zostań nim bez zmiany płci. Usiądź na honorowym krześle z podpórkami pod łokcie a ja przyniosę Ci koc z wielkim ryczącym lwem byś odgrodziła się od chłodu zimy. No i zrobię szybko talarki a Ty opowiadaj. Tak zwyczajnie jakby to było śniadanie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
13 minut temu, Dionizy napisał:

Usiądź na honorowym krześle z podpórkami pod łokcie a ja przyniosę Ci koc z wielkim ryczącym lwem byś odgrodziła się od chłodu zimy. 

Taa.. jeszcze mi tylko okulary na no włóż i zapytaj,czy możesz mi mówić- babciu. 

Nie,nie możesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

Ja tak gwoli ścisłości, to dokładam do kominka :) Trochę go przystroiłem, pięknie prawda? :) 

Bo%C5%BConarodzeniowy%20pal%C4%85cy%20si

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
23 godziny temu, la primavera napisał:

Taa.. jeszcze mi tylko okulary na no włóż i zapytaj,czy możesz mi mówić- babciu. 

Nie,nie możesz.

Ech Kobiety. Czym bardziej się starasz tym gorzej. Nie dogodzisz choćby nie wiadomo co i nawet koronny argument ryczącego lwa na kocyku nie jest przekonujący. Wczoraj byłem na Zachelmiu. Nie wiem czemu tak mówimy na tą wioskę za wzgórzem Chojnik choć zdaje sie poprawniej byłoby w Zachelmiu no ale mniejsza o takie drobiazgi regionalistyczne. Pięknie położona wieś na obrzeżach sporej jak na górskie warunki kotlinki z zachowanymi jeszcze w sporej ilości domami przysłupowymi. Te domy są zbudowane tak że w jednym budynku mieszkają i ludzie i zwierzęta i zimową porą nie trzeba wychodzić z domu by nakarmić konie których tu jeszcze wciąż jest sporo albo nieliczne teraz krowy. Natomiast  strychy i poddasza pełniły funkcję stodół i spichlerzy. Teraz to trochę sie zmienia bo z braku zwierząt stajnie i obórki przeobrażają sie w garaże lub też pomieszczenia mieszkalne albo jakieś użytkowe no i poddasza też są z reguły adoptowane na jakieś pokoje do spania bo w tym starym stylu była tylko jedna izba na dole która pełniła funkcję i kuchni i jadalni i sypialni dla wszystkich a w soboty gdy Gazdzina nagrzała wody a Gazda przyniósł sporą balie to w tej izbie była też łaźnie. Oczywiście w jednej wodzie najpierw kąpano dzieci których jeszcze niedawno bylo minimum piątka potem kapała sie mama na końcu jak to zwykle bywa ojciec. Jak zwykle na końcu gdy woda już chłodna i w wodzie byl już tygodniowy bród całej familii.

Lubię tam jeździć Tam na Zachełmie szczególnie wtedy gdy gryzą mnie smutki i niepokoje. Gdy nie mogę sobie poradzić sam ze sobą i ze swoimi problemami. Zostawiam gdzieś samochód i zwyczajnie chodzę zatrzymując sie w miejscach gdzie wydarzyło sie dla mnie coś szczególnego.Czasem natykam sie na jakiś znajomych których tam mam kilkoro.

Nie wiem czemu o tym teraz piszę? Moze dlatego że....... Mniejsza o to. Mam kola zdjęć z Zachełmia ale są one w telefonie i nie wiem jak je tu wkleić więc niech sobie tam śpią i czekają na kolejne kiepskie nastroje....

Miłego dnia.

9 godzin temu, BrakLoginu napisał:

pięknie prawda?

Tak pięknie

Prawda

żeby tak jeszcze inne rzeczy można było przystroić

Witaj Bili.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
2 godziny temu, Dionizy napisał:

Ech Kobiety. Czym bardziej się starasz tym gorzej. 

To straszne. Znaczy, strasznie fajnie. ?

 

Twoja opowieść- jak zwykle ładna. Choć pewnie jest w niej coś, co zachowujesz dla siebie. 

Wzruszają nas stare domy, prostota dawnego życia. Ale wrócić sie w tamte czasy, powielić tamten sposób życia- tu już nie ma tylu chętnych. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
10 godzin temu, la primavera napisał:

Twoja opowieść- jak zwykle ładna. Choć pewnie jest w niej coś, co zachowujesz dla siebie. 

Wzruszają nas stare domy, prostota dawnego życia. Ale wrócić sie w tamte czasy, powielić tamten sposób życia- tu już nie ma tylu chętnych. 

Oczywiście że masz rację ze coś jest napisane na połaciach pomiędzy literami takim ,,sympatycznym atramentem,, tylko czym jest antydotum na tą niewidoczność? Nie wiem tego nawet ja. Być może jest to płonący ogień i pełna szklanica. albo przytulenie ze słowami:

-Tamto wtedy była prawda a to teraz to tylko sen z którego za chwilę się wybudzisz Narcyziu.

A może to będzie kiedyś moja ostatnia opowieść? Nie wiem. Nie mam siły myśleć, planować, układać. Nie.

Co do życie i funkcjonowania w takich warunkach dość prymitywnych czy też staroświeckich to wiem ze nie wiele ludzi by chciało i poradziłoby sobie ale ja spokojnie mógłbym tak żyć. Gdzieś w otoczeniu lasów i zwierzyny. Nawet tęsknię do takiego życia i chyba dlatego tak chętnie uciekam latem gdzieś w dzicz z dala od cywilizacji. No ale powiedziałaś ze nie ma ,,tylu chętnych,, ale pojedyncze egzemplarze sie zdarzają. 

Jesteśmy teraz w okresie najkrótszych dni a najdłuższych nocy. Jest to okres niezwykle stresogenny ale świadomość ze już za kilka dni zacznie przybywać światła słonecznego napawa optymizmem. To nie to żebym bał się zimna, śniegu i mrozu. Nie! Tu nie ma problemu. chodzi tylko o brak światła dziennego i moze dlatego tak chętnie przebywam całe dni na zewnątrz.

Dobrze  że Bili zapalił ten ogień w kominku bo jest teraz jakoś tak bardziej przyjaźnie Szkoda tylko ze tak pusto i nawet nie ma kto ubrać choinki i zaśpiewać że jest taki dzień tylko jeden raz do roku.....

Edytowano przez Dionizy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aaa
45 minut temu, Dionizy napisał:

Szkoda tylko ze tak pusto i nawet nie ma kto ubrać choinki

Choinkę przecież ubiorą aniołki w wigilię Wigilii. Obudzimy się rano, a ona będzie stała, pachnąca, kolorowa i dumna, że udało jej się nas zaskoczyć i że stoimy przed nią  z buziami otwartymi z podziwu... Błyszcząca z radości jak nasze oczy, wypatrujące prezentów. Ale ich  jeszcze oczywiście  nie będzie, Mikołaj położy je pod choinką dopiero tuż przed Wigilią, kiedy mama wyśle nas na chwilę do piwnicy po słoiki z kompotem. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jacenty

Choinki na diody LED lub światłowody i ubierać nie trzeba.Prezentów nie będzie bo wszystko drogie.Tylko kompot pozostanie ale dobre i to.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
4 minuty temu, Jacekz napisał:

Choinki na diody LED lub światłowody i ubierać nie trzeba.Prezentów nie będzie bo wszystko drogie.Tylko kompot pozostanie ale dobre i to.

Marudzisz... Poszukałbyś lepiej jakiegoś większego garnka na bigos, bo ten niby największy okazał się jak zwykle za mały. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Igła
6 godzin temu, Jacekz napisał:

Tylko kompot pozostanie ale dobre i to.

To dopiero będą szalone święta. Działeczka po kolacji...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
15 godzin temu, aliada napisał:

Marudzisz... Poszukałbyś lepiej jakiegoś większego garnka na bigos, bo ten niby największy okazał się jak zwykle za mały. ;)

Poszukałem, ale jest pewien problem...

Cytat

Jutro znowu będzie pomidorowa
Zrobiona z rosołu z wczoraj
Wielki gar stoi w kuchni, no zobacz
Trzeba zjeść..

najwiekszy-garnek-zupy-pomidorowej.jpg

 

Więc wszystkie ręce na "pokład". Trzeba to "małe" naczynie opróżnić, bo @aliada potrzebuje odpowiedniego gara do bigosu :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lubię pomidorową
6 minut temu, BrakLoginu napisał:

Więc wszystkie ręce na "pokład". Trzeba to "małe" naczynie opróżnić, bo @aliada potrzebuje odpowiedniego gara do bigosu :D

Możecie na mnie liczyć!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

Bym zapomniał. Zamówiłem dla @Vertlain pielęgniarkę środowiskową. Sorki kolego, ale w tych widełkach cenowych tylko taka była dostępna :D Mam nadzieję, że te "widoki" i szpryca zmobilizują Ciebie do szybkiego powrotu do zdrowia :D 

4552.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Co do tej pomidorowej to może zadzwonić do Kempy ona zawiezie ją do Syrii chyba że zeżrą gdzieś po kryjomu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

No i już drugi dzień zimowego świętowania. Zimowego ale tylko z racji pory roku bo aura raczej jesienna. Góry przykryte grubą pierzyną z chmur. Być może jest tam zimowo ale tego nie widać. Cicho tu i pusto pewnie wszyscy wyjechali do swoich rodzin, znajomych, przyjaciół. To dobrze bonie można zaniedbywać kontaktów z bliskimi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 893
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Dżulia
      Chyba ja żyję w innej Polsce niż wy. Jesteśmy w UE bo tego społeczeństwo chciało. W dzisiejszych czasach państwo polskie zresztą jak każde inne europejskie nie jest samowystarczalne. To nie jest tak, że Polska ad hot zasila cudze gospodarki.  Należy pamiętać, że nam pomagają inne państwa w sprawie bezpieczeństwa.   Duże kwoty pożyczki niskooprocentowanej możemy dostać z UE. ale zależy czy pan prezydent będzie mieć na to ochotę i podpisze. To pozwoli uruchomić rozwój gałęzi gospodarczych związanych z obronnością.   A tak naprawdę, to sytuacja gospodarcza w kraju jest dobra dzięki emerytom, bo oni napędzają gospodarkę dzięki zasobom finansowym jakie posiadają.  
    • Dżulia
      No tak demokratycznie ... jak kto chce być z rozwódką i jej dwojgiem dzieci, to niech sobie będzie.   Vitalinka, a ty na nauki przedmałżeńskie nie chodziła?😀
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Klasykami Waść poleciał to może i ja poszperam w pamięci ?     Dużo roboty jeszcze dzisiaj przede mną, to sobie uprzyjemnię trochę czas.      Ale najpierw kilka świeżynek        
    • Niekulturalny
      "Drzewa i ich powiązania" (Trees and Other Entanglements) - film dokumentalny w reżyserii Irene Taylor. Wygląda jak nakręcony na zlecenie firmy trudniącej się wyrębem drzew i ocieplaniem wizerunku właściciela, jednak nie jest typową propagandą. Może być impulsem do zastanowienia nad ideą panowania człowieka nad naturą i światem, w którym żyje. Ukazuje techniki, jakimi człowiek posługuje się, by czuć się lepiej w tej roli. Jedną z tych technik jest sztuka. W tym przypadku sztuka bonsai. Mistrzowie bonsai kochają swoje "dzieła", nawet któryś przyznaje, że jego stosunek do jego drzewek jest intymny. Wzrusza się i szczyci opieką. Nawet nie zauważając przy tym, że jest to tworzenie na kanwie "cierpienia", zmuszania organizmu do życia w bardzo okrojonych warunkach. Tak, by hamować jego wzrost. Sztuka nie jest jedyną zasłoną. Możemy się przyjrzeć przywiązaniu konkretnych ludzi do drzew. Powiązaniu ich wspomnieniami z  życiem ludzi posiadających lub uprawiających jakiś kawałek ziemi.  Jest też trochę o fotografii. O zachowywaniu pamięci o konkretnych drzewach, które przeżyły szmat czasu, aż nadszedł ich kres i ich potęga pozostaje już jedynie na papierze. Gra sentymentu, wzniosłych uczuć i... nieobecność żalu na widok wyrębu. "Kiedyś powiedziałem, że drzewa są rośliną uprawną i miałem rację" - to cytat z amerykańskiego przedsiębiorcy branży drzewnej. Warto obejrzeć. Nie jest to atak na przemysł i po komentarzach na Filmweb widać, że ten film może też wzruszać. 
    • la primavera
      Długo trzeba było czekać na Twoją refleksję o filmie.  Miło,  że w końcu pojawiła się.  Swojej nie dodam,  bo widziałam tylko kawałek  i nie zaciekawił mnie. A Monia nie chciała dokończyć  😉   Życie 🙂   Słuchałam rozmowy z Romanem Rogowieckim, który zachwalał serial  ,,Jedyna" o szczęśliwym świecie, który tym szczęściem.tłamsi. I o tych kilku,którzy chcą powrotu normalności. Seriale oglądam rzadko, ale może ten warto będzie obejrzeć.    
    • la primavera
      ,,Amundsen " z 2019 r Film przedstawia  Roalda Amundsena- zdobywcę bieguna południowego, brata, kochanka, kapitana, Norwega. Poznajemy go w tych wszystkich rolach, bo film nie opowiada o tej jednej słynnej wyprawie ale obejmuje większa część jego życia  i do głosu dochodzą ludzie z jego otoczenia i jego bliscy, np brat Leon, który  długo trwał przy nim, wspierał i finansował jego wyprawy. Dzięki temu mamy obraz Amundsena nie tylko zdobywcy ale i człowieka,  ze wszystkimi jego wadami, z trudnym charakterem,  bez empatii, skupionego na sobie. Ale czy człowiek, który dociera tam, gdzie innych jeszcze nie bylo, może byc pozbawiony cech przywódczych,  wręcz autorytarnych? Wybujałe ego, które pchało go w tym wyścigu o palmę bycia pierwszym człowiekiem na biegunie,  nie odebrało mu jasności oceny sytuacji, dzięki czemu podejmowal właściwe decyzje podczas wyprawy,  którą solidnie przygotował, skupiając się na współdziałaniu  z naturą  a nie pokonywaniu jej.  Mnie film zaciekawił, spodobał mi się -surowe kino, chlodni bohaterowie, śnieg i mróz. I Pål Sverre Valheim Hagen jako Amundsen
    • Ups...
      Nie wiem, jak to się stało, że napisałem "żeczy"  Może to też jest istotne przy tym opisie filmu? W jakimś sensie wszystko ma znaczenie. Również to, że reżyser, zgodnie z zapowiedzią, nie nakręcił potem nic nowego. Jakieś takie stopienie życia z refleksją. Życie tzw. realne przemieszane z ideą, fantazją, uczuciem i jego zanikaniem. Doskonałość chyba nie istnieje. Pojawiają się błędy i potknięcia. Upadki i bezsilność. Jak u F. Nietzsche.
    • Trop Gloter
      16 lutego 1900 r. trzy państwa (USA, Wielka Brytania i Niemcy) podpisały układ o oddaniu zachodniej części archipelagu Samoa (wyspy Upolu i Savaiʻi) pod zwierzchnictwo Niemiec. Była to ostatnia kolonialna zdobycz Niemiec. Niemieckie zwierzchnictwo nad tą częścią archipelagu zakończyło się po 14 latach, gdy wspomniane wyspy zajęła armia Nowej Zelandii.
    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
    • Gość w kość
      a skąd!   ... aczkolwiek ograniczam🤨
    • Gość w kość
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Dana
    • Gregor
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...