Skocz do zawartości


Dionizy

Pod wspólnym dachem

Polecane posty



Dionizy

Gorące powietrze rozgrzewa wszystko szczególnie pokoje na piętrze a juz mój pokój jest tu szczególnie uprzywilejowany. No ale nie ma nic za darmo Jezeli chcę mieć widok na pasmo górskie które sa oczywiście na południu to trzeba liczyć się z pewnymi letnimi dolegliwościami. Najlepsze pod tym względem są pokoje Zizi i Enigmy bo mają okna skierowane na wschodnią stronę w związku z tym poranne promienie pieszczą ich zaspane ciała a potem jest przyjemny chłód. Bili kilka dni temu z palet które skądś przywlókł pozbijał w tylnej części ogrodu za ścianą z żywotników i węgierek ogromną skrzynię oczywiście bez wieka. Potem z Rawikiem i Rutlawskim  wszystko wyłożyli folią do basenów Z tego wszystkiego wyszedł nasz piękny prywatny basen. Kłopotem było tylko napełnienie go bo przecież nasza studnia nie posiada az tak dużo wody a wodociągu jeszcze w naszej wsi nie ma. Tu wykazała się  Aniołkowa. Ona dobrze wie że jej anielskie kształty działają pobudzająco na praktycznie wszystkich facetów w tym na wszystkich domowników ale tez na chłopakow z wiejskiego oddziału OSP a w tej sprawie to jest najważniejsze. Zwyczajnie poszła do remizy trochę pokręciła się pomiędzy strażakami coś tam wspomniała o wężach i sikawkach. Trochę o przyłączach i spinaniu. Hmmm po jakiś dwóch godzinach na  nasze podwórko zajechał czerwony strażacki samochód Chłopcy powyciągali węze pospinali je po czym w kilkanaście minut nasz nowy basen był napełniony krystaliczną zimną wodą. Strażacy byli tylko zawiedzeni ze Aniołka nagle dopadła migrena i wcale się nie pokazała. Siedziała zamknięta w swoim pokoiku. Trochę się pokręcili zasmuceni i odjechali. Ciekawe co było przyczyną ich zasmucenia. Czyżby to że Dyziek nie zatańczył dla nic h na rurze? Poszedłem do swojego pokoju włożyć moj piękny nowy strój kąpielowy który kupiłem na necie Był śliczny jednoczęściowy w kolorze błękitu królewskiego na którym drażniły oczy żołte słoneczniczki i kaczeńce. Teraz dopiero zauważyłem ze nie był dobrze uszyty do mojej sylwetki bo miał trochę za waskie ramiączka które dosc mocno wrzynały mi się w moje delikatne ramiona Wrzynała mi się też tylna dolna cześć stroju tylko ze tym razem nie w ramiona. No i tem dwie miseczki były bez sensu bo niby co tam ma być? Schowek na telefon? czy na coś innego? Myśle ze wystarczyła by tylko jedna taka miseczka ale zupełnie w innym miejscu.Ostatecznie bu gdzieś zmieścić moje skarby ubrałem pod ten nowy piękny strój swoje bokserki ( czyste) i poszedłem trochę sobie poplażować. 

-O kufa!!!! Nie ma miejsca?

Primavera ogrodziła ,, swój teren,, parawanem tak że jej ogródek składal się z dwu ,,izb,, jedna dla niej a ta druga dla starego wiernego psiego druha Rawik postawił namiot i stojak na rower Aniołek oczywiście największy koc jaki jest w domu Hmm w domu? W całej wsi a nawet w gminie! Chyba sam sołtys nie ma większego. Do tego ogrodzone terytoria Zizi, Słonecznej, Enigmy, Raduni, Omam, ....................................................................................................... Rutlawskiego, Jacka, Wani..................To niby ja mam swój ręcznik rozłożyć na  na chodniku przed wiejskim sklepikiem Pani Jadzi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Nie trzeba było tam rozkładać mojego ręcznika bo gdy szedłem zasmucony w tamto miejsce nagle na plecach poczułem rękę. Ciepłą delikatną dziewczęcą. Obróciłem się chyba zbyt raptownie

-Aniu? To TY?

-Dokąd idziesz Dionizy? Chodź zrobiłam Ci miejsce na moim kocyku.

Kolejny raz zostałem przez nią zaskoczony. Ona jest taka cichutka nierzucająca sie w oczy nie szukająca poklasku .......

-Dziękuję ze pamiętasz o mnie. Chodźmy.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Dyziu poszedł szczęśliwy za swoją przyjaciółką. Szczęśliwy uśmiech nie schodził mu z twarzy.

Gdy już pokonali wszelkie przeszkody na drodze do swojego kocyka, położył swoje dość duże

ciałko na wyznaczonym miejscu. No i okazało się że dla niej nie ma już miejsca!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Dionizy, przeczytałam o twoim spotkaniu.  Niby przypadkowe, a jednak zostawiło po sobie jakieś przemyślenia. Czasem warto- choć brzmi to brzydko- znaleźć kogoś, kto ma gorzej od nas, żeby się przekonać, że te nasze problemy są wcale nie takie wielkie jak się wydawały. 

Na Twojego kolegę spadło tyle nieszczęść, że trudno po nich znaleźć chęć do życia. 

Może to spotkanie wcale nie było przypadkowe, może właśnie miałeś tam być, żeby go wysłuchać, bo on chciał tę historię komuś  opowiedzieć.

 

No, a teraz do basenu bo pogoda piękna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
2 godziny temu, la primavera napisał:

Czasem warto- choć brzmi to brzydko- znaleźć kogoś, kto ma gorzej od nas, żeby się przekonać, że te nasze problemy są wcale nie takie wielkie jak się wydawały. 

Właśnie, warto czasem usiąść i podumać trochę czy aby te nasze problemy nie są pikusiem w porównaniu z problemami innych. Wtedy inaczej, bardziej pozytywnie spojrzymy na własną sytuację.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
2 godziny temu, BrakLoginu napisał:

Właśnie, warto czasem usiąść i podumać trochę czy aby te nasze problemy nie są pikusiem w porównaniu z problemami innych. Wtedy inaczej, bardziej pozytywnie spojrzymy na własną sytuację.

Niby tak, ale mnie, jak próbuję podumać, przychodzą zwykle na myśl ludzie, których problemy, w porównaniu z moimi, to pikuś. ;]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
5 godzin temu, Zizi napisał:

Dyziu poszedł szczęśliwy za swoją przyjaciółką. Szczęśliwy uśmiech nie schodził mu z twarzy.

Gdy już pokonali wszelkie przeszkody na drodze do swojego kocyka, położył swoje dość duże

ciałko na wyznaczonym miejscu. No i okazało się że dla niej nie ma już miejsca!

Postała przez chwilę bezradnie obok pogrążonego w marzeniach, a za chwilę pochrapującego już błogo Dyzia, a potem pozbierała cicho swoje rzeczy i poszła tam, dokąd już dawno planowała pójść...

...Czyli do salonu piękności w pobliskim miasteczku.  Tipsy w kolorze magenta, bo swoje paznokcie miała krótko przycięte, w sam raz do stania przy garach, komplet najdłuższych jakie istnieją sztucznych rzęs i porządnie  powiększone usta... Potem oczywiście wizyta w sklepiku "Boutique de Paris" prowadzonym przez panią Grażynę, która kiedyś była kierowniczką zaopatrzenia w wiejskim domu towarowym... Miała w tym tygodniu mieć dostawę tych koronkowych tureckich sukienek. - No i jeszcze jakiś niewielki tatuaż, na szyi najlepiej. I jeszcze na łydce, tak, koniecznie na łydce - myślała zdesperowana. - A zamiast leżenia na kocu pół godzinki solarium... I wreszcie ktoś zauważy, że istnieję, na pewno zauważy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Aliada, jeszcze fryzjer, co by rozjaśnił włosy do koloru dziwnej żółci nazywając to blondem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
59 minut temu, la primavera napisał:

Aliada, jeszcze fryzjer, co by rozjaśnił włosy do koloru dziwnej żółci nazywając to blondem.

...Kiedy wreszcie znalazła się w miasteczku, pierwsze kroki skierowała właśnie do fryzjera. - To co dziś robimy, pani Aniu?

- Proszę... Proszę tylko trochę podciąć końcówki, jak zwykle. Bez żadnego układania. Muszę zaraz wracać,  tyle pracy w domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
6 godzin temu, aliada napisał:

Niby tak, ale mnie, jak próbuję podumać, przychodzą zwykle na myśl ludzie, których problemy, w porównaniu z moimi, to pikuś. ;]

Bywa i tak niestety.

@Dionizy to szczęściarz, jakaś pani tutaj się dla niego robi na bóstwo :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
Dnia 24.06.2019 o 19:44, aliada napisał:

...Kiedy wreszcie znalazła się w miasteczku, pierwsze kroki skierowała właśnie do fryzjera. - To co dziś robimy, pani Aniu?

- Proszę... Proszę tylko trochę podciąć końcówki, jak zwykle. Bez żadnego układania. Muszę zaraz wracać,  tyle pracy w domu.

W domu jest zawsze tak dużo do zrobienia i nawet gdyby poświęciło się drobnym i tym trochę grubszym pracom swój cały czas to i tak nigdy nie będzie tak że już wszystko jest zrobione. Wszyscy gdzieś się porozłazili. Pocahontas widziałem zabrała swoje sztalugi i z psem na smyczy udała się gdzie w plener szukając pewnie odpowiedniego światła i miraży cieni które to ukażą znane tematy w nowym świetle. Bili poszedł na lody z Rawikiem i Aniołkiem. Jak zwykle roześmiani i z tymi dziwnymi zwrotami typu ,,Łociec,, matka,, itp. Tworzą bardzo zwartą i sympatyczną grupę. Zizi zdaje się z Omam poszły nad rzekę z koszykami w których miały swoje rzeczy i przybory. Tzn puzderka z szydełkami i igłami Jakieś nici i kordonki. To w jednym a drugi koszyk to termos z zimną kawusia filiżanki jakieś herbatniczki i koniecznie jeszcze cośtam cośtam Zastanawiam się gdzie poszedł Jacek. Pewnie znowu gdzieś włóczy się śladami bezdomnych i innych istot z tego niby marginesu. Rutlawski jak zwykle zajęty sprawami najwyższej wagi podobnie jak Wania tylko że oni są jak sacrum i profanum a Lawendowa? Nie wiem. Tak rzadko Ją widuję.Tak czy owak w tej chwili jestem tu sam. Jeszcze chwile chwileczkę chwilunię. Czasem potrzeba takiego wytchnienia uszu i duszy. Dopijam swoją mrożoną kawę i wpatruję się w resztki śniegu w Śnieżnych Kotłach. Widać tam jeszcze dwie takie spore plamy wyraźnie białe kurczące się z dnia na dzień. Zastanawiam się nad pieszą wyprawą tam by w momencie gdy wszyscy szukają cienia i ochłody w za ciepłym basenie poturlać się w śniegu i normalnie zmarznać. Tak. Nie wiem czy pozwoli mi na to czas. Jeszcze kilka spojrzeń na coraz mocniej rozkwitające hortensje Dawniej nie lubiłem tych krzewów w tej chwili bardzo lubię patrzeć na dumnie wzniesione kwiatostany hortensji bukietowych o różnej tonacji barwy. Najbardziej podoba mi się ta posadzona koło przywiezionych z okolic Bełchatowa jałowców układających sie teraz w dziwne formy kolumnowe. Jej barwa biegnie od zieleni trochę żywszej niż listowie do oślepiającej oczy bieli. Ta od Helen z Frankfurtu też jest świetna. W zależności od wieku kwiatow zmienia się ich barwa od bieli poprzez błękity do odcieni różu o róznej intensywności. Piękne. Zapatrzony tak w kwiaty nie zauważyłem że już od dłuższej chwili nie jestem sam dopiero odgłos stukania garnkami w kuchni uświadomił mi to a teraz też i to wołanie.

- Dionizy wejdź na drabinę i nazrywaj czereśni to zrobię je dziś na obiad.

To był głos Ani. Ona zawsze........ nie! Ona bardzo rzadko wchodzi w rolę dyrygenta tej naszej orkiestry zagubionych serc.

-A nie możesz sama? A ja Ci pomoge tak jak w ,,Samych swoich,, Co?

Próbowałem negocjować ale na niewiele to sie zdało bo po chwili usłyszałem.

-Dyziek Nie kombinuj tylko bierz wiaderko i na czereśnie tylko nie pluj pestkami ze zjadanych owoców po trawniku bo potem nie ładnie to wygląda a ja nie będę zbierać.

No dobrze. Nie ma wyjścia. Lekko zdziwiony zadziornością naszej ,,Szarej Myszki,, zabrałem pusty już kwiatuszkowy kubek i pomaszerowałem do kuchni. I tu doznałem szoku. Ta kobieta czy raczej dziewczyna z głosem Ani......... Nie wiele brakło bym upuścił na podłogę moj kochany kubeczek i potłukł niechybnie. Nie! Nie było teraz znoszonych dżinsów czy podomkowych dresów. Żadne rozciągnięte do granic możliwości bluzki w kolorach.......... teraz już szarych. Miałem przed sobą cudownie uśmiechnięta dziewczynę w wielokolorowej zwiewnej sukience która to pomimo swojej obfitości materiału z którego uszyły ja zgrabne dłonie krawcowej bardzo mocno podkreślały prowokujące kształty wspaniałej kobiety. Do tego ten nowy idealnie pasujący kolor włosów i oczu? No nie! Przeciez one jak zawsze sa w kolorze roześmianego brązu tylko czemu ja nigdy tego nie widziałem? I pazurki. Jakież piękne rysy na plecach ona mogłaby nimi zrobić.  Nie byłem przygotowany na taki widok i stanowczo stwierdzam że powinienem być uprzedzony bo przecież w moim wieku jest to bardzo niebezpieczne. Może stanąć serce albo coś jeszcze innego? 

Ania zrobiła coś w rodzaju kilkukrotnego radosnego pirueta

-Podobam Ci się?

Stałem oniemiały zapominając o języku a Ona kontynuowała swój radosny taniec.

-Wiesz? Ja nie wiedziałem....nie zauważyłem.....nie....

-Idź po te czereśnie

Przerwała moje zakłopotanie.

-Makaron już się gotuje. Kupiłam na ryneczku dobrą gęstą kwaśną śmietanę od Urbanowej to zrobimy makron na chłodno z czereśniami i śmietaną Rawik tak bardzo go lubi tylko że czasem przesadza z cukrowaniem

Podała mi plastyczane czerwone wiaderko lekko dłużej trzymając go w ręce potem tak trochę bliżej by poczuć bliskość, przelotne obtarcie się policzków i to dźwigające obietnice spojrzenie.

Zrywałem te czereśnie praktycznie ich nie widząc. Nie wiadomo też kiedy napełniło się wiaderko.

Nie patrzyłem na hortensje ani na góry. Przed oczami miałem tylko jeden widok a w głowie tylko jedną myśl. 

Czy nastąpi ciąg dalszy?

Zobaczymy.

A ptacy tak radośnie krzyczą w czereśni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
6 godzin temu, Dionizy napisał:

ptacy tak radośnie krzyczą w czereśni

...No właśnie, czereśnie... Makaron... Obiad, na który zaraz wszyscy zaczną się schodzić,  a którego przecież jak nie było, tak nie ma... A ta sukienka też właściwie jakaś taka zwyczajna, taniutka.

Dionizy westchnął i poszedł szukać drabiny.

Ech, życie.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Aliado.

17 godzin temu, aliada napisał:

A ta sukienka też właściwie jakaś taka zwyczajna, taniutka.

Nie jest istotna cena a zawartość no i pojęcie tania, droga, ładna czy brzydka to są wszystko określenia niewymierne. No ale wracajmy do tego co się w naszym domu dzieje.

Kolejny ranek dobrze ze już nie taki gorący ale pomimo tego pierwsza poranna kawusia tylko w letniej koszuli nocnej na tarasie. Ten miniony już upal pewnie kiepsko wpływał na zwierzęta żyjące wokół nas. Uciekały gdzieś w zacienione miejsca. Dziś patrze na dwa młode prawdopodobnie tegoroczne kocurki dokazujące na niby kwietnikach z czasów PRL-u czyli starych opon samochodowych napełnionych ziemią. Co ciekawe to tego typu moda wcale nie przeminęła Ciągle jeszcze widać te opony w róznych miejscach tyle że w trochę innej formie. Po drobnej obróbce ustawia sie z nich jakieś ptaki, koszyki, żaby itd. O ile należy w tym miejscu podziwiać kreatywność ludzi to sam wygląd tych tworów często bywa bardzo szkaradny. Mialem napisać o popołudniu z Anią ale w tej chwili gdy myśli jeszcze tak bardzo drżą chyba jeszcze nie czas na to..... Ide juz bo skończyła mi się kawa. Trzeba znaleźć sobie jakieś zajęcia bo przez tą moją chorobę zaczyna mi sie coraz bardziej nudzić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Kolejny cichy dzień. Podziali się gdzieś wszyscy. Za cicho by rozwijały się myśli. Zaczynam planować swój urlop i chyba też czas zająć się moim samochodem który przez jakiś czas stanie się oprócz funkcji latającego dywanu także moim domem. Mam nadzieję ze plany towarzysko turystyczne uda się zrealizować. Zobaczę a sa w tym roku bardzo rozległe bo chciałbym na chwilę skoczyć na pogranicze Małopolski i Śląska potem kilka dni na Warmii i kilka godzin w okolicach Trójmiasta Potem z przystankiem przez Tucholę w rejon Kołobrzegu i do domu przez jeziora w Zachodniopomorskim i Wielkopolsce. Ten ostatni fragment może odłożę do sierpnia gdy zjawią się moje córki z dziećmi i pojedziemy tam na jakiś dłuższy biwak.  Mam też plany na jeden krótki przystanek ale to jeszcze pieśń przyszłości. Ciekawe jak planują swoją kanikułę pozostali domownicy 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Pełna improwizacja - zero planów :) tak jest u mnie. Cześć Dyziu :*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
23 minuty temu, Zizi napisał:

Pełna improwizacja - zero planów :) tak jest u mnie. Cześć Dyziu :*

Witaj Zizi. Nie spodziewałem się ze Cię tu dziś spotkam. Myślałem że jesteś na Bali czy jakiś Kanarach Cieszę się ze jesteś Kochany Skarbie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
1 minutę temu, Dionizy napisał:

Witaj Zizi. Nie spodziewałem się ze Cię tu dziś spotkam. Myślałem że jesteś na Bali czy jakiś Kanarach Cieszę się ze jesteś Kochany Skarbie ?

Jak już to w bali i nie na Kanarach tylko z komarami :D 

Brzmi podobnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
4 minuty temu, Zizi napisał:

Jak już to w bali i nie na Kanarach tylko z komarami :D 

Brzmi podobnie

Nooo Prawie to samo a jakże inaczej. Można by poszukać więcej takich podobieństw np Korsyka to prawie jak coś z koszyka ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Kiedyś pojechałam na wakacje do Murzasichle, brzmi trochę tajemniczo, tak nie po polsku, a to zwykła wioseczka pod Zakopanem :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
1 godzinę temu, Dionizy napisał:

Ciekawe jak planują swoją kanikułę pozostali domownicy 

Trochę boję się o tym mówić, bo a nuż zapeszę i coś wypadnie przy moim pechu?  I się nie uda?

A właściwie to nic takiego, Bieszczady, wyjazd w najbliższą środę, bilety na pociąg kupione i na autobus do mojej wioski też. Żeby tylko nie lało codziennie przez dziesięć dni, proooszę.

Nie byłam tam z pięć lat, cieszę się jak dziecko, Dyziu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
2 godziny temu, aliada napisał:

Bieszczady, wyjazd w najbliższą środę, bilety na pociąg kupione i na autobus do mojej wioski też. Żeby tylko nie lało codziennie przez dziesięć dni, proooszę.

No tak, nie ma to jak wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady :D Zaraz odczynię Szamańskie myki odwrotne przy wywoływaniu deszczu i powinno pomóc :P 

4 godziny temu, Zizi napisał:

Pełna improwizacja - zero planów :)

Jakby nie patrzeć, to brak planów, to też jest jakiś plan :P 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
26 minut temu, BrakLoginu napisał:

Zaraz odczynię Szamańskie myki odwrotne przy wywoływaniu deszczu i powinno pomóc :P 

Dzięki, można jednak na Ciebie liczyć.

Tylko czegoś nie pokręć, ma nie padać, termin podałam... ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
7 minut temu, aliada napisał:

Dzięki, można jednak na Ciebie liczyć.

Tylko czegoś nie pokręć, ma nie padać, termin podałam... ;)

Wiesz, na swoją obronę powiem, że pierwszy raz będę praktykował coś odwrotnego do wywoływania deszczu. Najwyżej mi nakopiesz do tyłka jak coś pójdzie nie tak :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Będziesz chyba do tego potrzebować dziewicy BL. I tu z tym może być kłopot. Na mnie nie patrz.Nie jestem dziewicą 

Edytowano przez Dionizy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 715
    • Postów
      261 629
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      968
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    MartaGrops
    Najnowszy użytkownik
    MartaGrops
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Miły gość
      ☺️🤗
    • Miły gość
      Nietypowy 
    • wędrowiec
      Nie powinno się używać określenia " nie żyje" , ponieważ po jednym życiu jest zaraz drugie życie.  
    • wędrowiec
      Zakupienie pełnowartościowych ziół jest teraz utrudnione gdyż obróbka wstępna poszła w kierunku pozyskiwania bardzo drogigo olejku z ziół i sprzedawania go w buteleczkach 10 ml. Resztę wytłoczyn zpowrotem zamieniają w suszone zioła i pakują w torebki do sprzedaży detalicznej. Na opakowaniu nic nie ma napisane że to pochodzi z wytłoczyn. Tak się dzieje np. na targowiskach.  
    • Monika
      No dobra☺️🤗
    • wędrowiec
      Kościół tu akurat ma rację . Dodatkowy dzień raz na 4oo lat dawałby przesunięcie co najwyżej o 5 dni.  Natomiast przesunięcia Wielkiego Piątku czasem są w marcu a czasem w kwietniu.
    • KapitanJackSparrow
      Czyżbyśmy układali biznes plan? Myślisz że dobrze się sprzeda na allegro? 😁
    • Nomada
      Jak produkować to na skalę światową ; )  
    • Monika
      Ach i jeszcze jedno... To u mnie nie przejdzie, ja jestem WWO i ja jestem chodząca emocją😉 i tak już chyba zostanie. Ma to swoje plusy i minusy. No niestety nikt z nas nie jest idealny i w życiu zawsze jest coś za coś. Już się z tym pogodziłam.Jest mi czasem dzięki temu łatwiej, a czasem trudniej. Czasem coś zyskam czasem stracę. Lecz ogólnie to nigdy nie kierują mną złe intencje. Wesołych Świąt Natko🙂
    • Monika
      Nie pamiętam, żadnego konfliktu z Tobą, prócz gifa, w którym "przywaliłam" Ci śnieżynką i zastanawiałam potem się czy nie był za "ostry". No, ale jak Cię uraziłam niechcąco kiedyś (naprawdę niechcąco) to przepraszam🙂   
    • Natka
      Umacnianie
    • Natka
      Chyba rozumiem innych, którzy tu mniej piszą. Naprawdę Cię lubię — nawet bardzo. Wydajesz się fajną osobą i dlatego tym bardziej trochę mnie to zastanawia… bo czasami zdarza Ci się pisać w sposób, który potrafi zranić innych. Nie do końca wiem, z czego to wynika, bo serio da się Ciebie lubić. Może po prostu czasem warto trochę odpuścić, nie wkładać aż tyle emocji we wszystko? Kiedyś tak dobrze mi się tu z Tobą pisało, dlatego trochę mi tego szkoda. Piszę to spokojnie i bez złośliwości — nic Ci przecież nigdy nie zrobiłam, a kilka razy dostało mi się tak trochę „rykoszetem”, co było zwyczajnie nieprzyjemne. Nie zrozum mnie źle, nie mam złych intencji i jeśli coś brzmi nie tak, to przepraszam. Po prostu chciałam być szczera. A jeśli jednak zareagujesz na to ostro — też to zrozumiem.
    • Natka
      Może już gdzieś tu się przewinął, ale wrzucę, bo uważam, że naprawdę warto 😊   Szczerze mówiąc, „Piękny umysł” (A Beautiful Mind) to jeden z tych filmów, które na początku wydają się trochę spokojne, ale im dalej, tym bardziej wciągają. To historia o genialnym matematyku, który stopniowo zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością – i oglądając to, człowiek sam się chwilami zastanawia, co jest prawdą, a co nie. Najbardziej robi robotę klimat i to, jak pokazana jest jego choroba. Nie ma tu taniej sensacji, tylko raczej takie powolne wkręcanie widza w jego sposób myślenia. Momentami jest to naprawdę niepokojące, ale nie w horrorowy sposób, tylko bardziej psychicznie. Russell Crowe bardzo dobrze to zagrał – bez przesady, raczej tak „po cichu”, co tylko dodaje wiarygodności. No i wątek z jego żoną też jest dobrze poprowadzony, bo pokazuje, jak to wygląda od strony bliskiej osoby, a nie tylko samego chorego. Jedyne co, to trochę czuć, że to film robiony pod szerszą publiczność – jest momentami wygładzony i nie tak brutalnie realistyczny, jak mógłby być. Ale z drugiej strony dzięki temu ogląda się go bardzo dobrze. Ogólnie: warto obejrzeć, nawet jeśli ktoś nie jest fanem takich „cięższych” tematów. To nie jest typowy smutny dramat, tylko raczej historia o walce z samym sobą i o tym, że życie potrafi być bardziej skomplikowane, niż się wydaje.
    • KapitanJackSparrow
      Ale oczywiście cię rozumiem sam li trochę jeszcze jestem kibicem piłkarskim a przed laty byłem jeszcze bardziej a za młodu to ho ho..  No i tak zgadzam się to kwestia wychowania ale też środowiska w którym akurat przyszło żyć. 
    • KapitanJackSparrow
      Ooo panie, musiałbyś ...kiedyś usiąść ze mną w kotle na stadionie, wśród fanatyków którzy speedway wciagają nosem, poczuć tą energię i eksplozję radości która czasami jest tak wyjątkowa że mówi się o tym latami, albo przybijać pionę, ściskać się bratersko z łobcymi sobie ludźmi w szale radości gdy ukochana drużyna wiezie ,,odwiecznych wrogów " 5:1 i jest to zaledwie minuta z twego życia. O darciu gardła do ochrypu, o wymachiwaniu szalikiem, o podnieconych rozmowach, o napięciu, przerażeniu po dramatycznych wydarzeniach na torze, o traumie gdy ktoś z toru się nie podniesie o własnych siłach lub zakończy swój bieg czyjeś życie.  Lub też  Usiąść sobie wygodnie na świeżym powietrzu popstrzeć miło na ściganie z kartką i długopisem , podyskutować z przyjaciółmi  od biegu do biegu. Pośmiać z ludzi gdy ktoś z trybun krzyknie coś tak niesamowicie śmiesznego lub też podpiąć się do zbiorowej euforii trybun i czynić zgodnie i w rytm co wszyscy bo gdy kilkanaście tysięcy  dłoni klaśnie jednoczenie to jest klasku huk.  Do tego zapominałem dodać emocje i rywalizacja sportowa , zapach spalonego etanolu ryk motorów ( niestety kiedyś to był ryk🤷) i niecierpliwe odliczanie do kolejnego meczu.Nikt nikogo nie oklada pięściami bo się im dyscypliny pomyliły i nie chodzi na ustawki w lesie z prezydentem RP. 😁 Ha ha ...........a spotkanie innego kibica żużlowego, gdzieś w Polsce , to creme de la creme
    • KapitanJackSparrow
      Bank? Normalnie 😁
    • Monika
      A ja mam wrażenie,że Ty nie piszesz przeze mnie.  Nie chcę żeby tak było.
    • Antypatyk
      Dlaczego przestałem pisać? Bo tutaj robi się to samo co na <reklama> ... "wszystko co napiszesz będzie na pewno użyte przeciwko tobie... zmienione,  przekręcone, wyrwane z kontekstu... najważniejsze żeby ci dokopać i cię zgnoić... Bawcie się dobrze..., acha... i  WESOŁYCH ŚWIĄT...
    • Antypatyk
      Jest jeszcze jeden rodzaj... ci, którzy nie są świadomi tego, że krzywdzą... bo dla nich to jest normalne..., " co? ja? ja nic nie zrobiłem, przewrażliwiona/y jesteś..." {tutaj jest ich przynajmniej troje...). Nie moje... wykopane gdzieś z odmentów internetu, ale moje zdanie jest takie samo... "Kaśka, 42-letnia mieszkanka dużego miasta Nie rozumiem, dlaczego staliśmy się dla siebie tacy okrutni. Dlaczego łatwiej nam kogoś zranić, niż spróbować zrozumieć. Zamiast cieszyć się tą krótką chwilą, którą mamy tu na Ziemi, wolimy sobie dokopać, poniżyć, obrazić. Coraz trudniej znaleźć przestrzeń, w której nie czuć tej złej energii. Ona jest wszędzie – i naprawdę boli."
    • Miły gość
      Wiem że tacy istnieją i nie mogę takich ludzi zrozumieć co krzywdzą drugiego, a im to sprawia przyjemność.  Rozładować emocje można na wiele sposobów więc takie typy co krzywdzą bo coś im nie wyszło dla mnie są skreśleni.  Fakt rana się zagoi, a blizna zostanie ale zawsze można spróbować uleczyć serducho aby ono biło dla kogoś kto mocno go pokocha 🙂 Czyli jestem naprawiaczem 🙂
    • Nomada
      Hurtowa ilość jest opłacalna, chyba ;  )                      
    • Nomada
      To nie zgaga ale tak to można nazwać ;  )
    • Monika
      Tak szaleniec. Ale tacy ludzie istnieją. Stosują różne metody np gashliting. To rodzaj przemocy, której "nie widać", a która zostawia realne ślady do końca życia.  Jedni robią to celowo inni, by rozładować własne emocje (czyli nie są tego co czynią świadomi, mają taki sposób funkcjonowania wyniesiony z domu).  Pan Naprawiacz może naprawić wszystko, dlatego to taka fajna nazwa🙂  Jednak czy serce da się naprawić by działało jak nowe? Nie sądzę. Człowiek niestety nosi blizny, po urazach, które jak zostają z nim już na zawsze.
    • Miły gość
      A kto nie lubi jak jest miło, chyba tylko  szaleniec.  Skoro tak piszesz to niech tak zostanie🤗 W sumie naprawiacz może dużo rzeczy naprawiać, nawet złamane serce 🙂
    • Gość w kość
      nie mogę, kwestia wychowania🤷‍♂️   no i te emocje, w speedwayu są, jak to określiłeś, fajne, a w piłce... widziałeś pewnie mnóstwo obrazków w tv jak kibice płaczą itp., itd... to dopiero są emocje!
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...