Skocz do zawartości


Dżulia

Na temat wiary...

Polecane posty

Ze(ś)firek
8 godzin temu, Dżulia napisał:

 

 

@Ze(ś)firek

Dzięki za podpowiedzi/informacje. Wszystko zrozumiałam, więc Tobie powiem tak: Energia z którą miałaś do czynienia "Słońce" moje była koloru niejednostajnego ognistego...taka rozmazana farba żółta i czerwona ze złożonymi rękoma. Nie wiem czy gest był dziękczynny czy proszący, bo nic nie mówiła, ale Ty będziesz wiedzieć.

Nie ma reguły...energie pojawiają się w dzień lub wieczorem.

 

 


 

Nie wyznaję żadnej filozofii, one zamykają umysł. Ale opowiem Ci co zaszło.

 

Z moją mamą rozumiałyśmy się bez słów. Gdy odeszła bardzo cierpiałam.  

Przed pogrzebem wraz z córką przygotowywałyśmy obiad dla rodziny która przyszła ją pożegnać. Byłyśmy już bardzo zmęczone gdy nagle włączył się pusty czajnik. Córka spojrzała na mnie ja na nią. Nie skomentowałyśmy tego. Wyłączyłam czajnik i dalej w milczeniu robiłyśmy swoje. Po chwili czajnik ponownie sam się włączył. To skłoniło mnie do zastanowienia.

 

Zrozumiałam co chciała mi powiedzieć. Nalałam do czajnika wodę, gdy się zagotowała, zrobiłam kawę i wyszłyśmy do ogrodu by w spokoju ją wypić.

 

Taka była moja mama. Gdy byłam zmęczona, zmartwiona, zabiegana, mawiała ''wrzuć na luz, zrób sobie kawę i odpocznij, jest ok.''

 

A czajnik nigdy wcześnie i nigdy później sam się nie włączył.

Jestem osobą niewierzącą, ostrożnie i z dużym dystansem podchodzę do tychże filozofii, jednak to co zaszło skłoniło mnie do bliższego zapoznania się z tematem ''wolnej energii''.

 

Niczego nie chcę sugerować, niczego nie zamierzam udowadniać. Podeszłyśmy z córką do tematu obiektywnie, nie robiąc sensacji. I tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Maybe
1 godzinę temu, Ze(ś)firek napisał:

Nie wyznaję żadnej filozofii, one zamykają umysł. Ale opowiem Ci co zaszło.

 

Z moją mamą rozumiałyśmy się bez słów. Gdy odeszła bardzo cierpiałam.  

Przed pogrzebem wraz z córką przygotowywałyśmy obiad dla rodziny która przyszła ją pożegnać. Byłyśmy już bardzo zmęczone gdy nagle włączył się pusty czajnik. Córka spojrzała na mnie ja na nią. Nie skomentowałyśmy tego. Wyłączyłam czajnik i dalej w milczeniu robiłyśmy swoje. Po chwili czajnik ponownie sam się włączył. To skłoniło mnie do zastanowienia.

 

Zrozumiałam co chciała mi powiedzieć. Nalałam do czajnika wodę, gdy się zagotowała, zrobiłam kawę i wyszłyśmy do ogrodu by w spokoju ją wypić.

 

Taka była moja mama. Gdy byłam zmęczona, zmartwiona, zabiegana, mawiała ''wrzuć na luz, zrób sobie kawę i odpocznij, jest ok.''

 

A czajnik nigdy wcześnie i nigdy później sam się nie włączył.

Jestem osobą niewierzącą, ostrożnie i z dużym dystansem podchodzę do tychże filozofii, jednak to co zaszło skłoniło mnie do bliższego zapoznania się z tematem ''wolnej energii''.

 

Niczego nie chcę sugerować, niczego nie zamierzam udowadniać. Podeszłyśmy z córką do tematu obiektywnie, nie robiąc sensacji. I tyle.

Miałam podobne doświadczenia, ale nie był to jednorazowy akt. Dlatego też wiem, że istnieje jakaś energia po śmierci człowieka lub inny wymiar, co dla mnie nie jest równoznaczne z istnieniem Boga czy raju i takich tam. Po prostu energia czlowieka po jego śmierci zostaje uwolniona i może istnieć w innym wymiarze i przybierać różną postać, może też z czasem ulec rozpadowi - takie są moje teorie, ale dzięki za nakierowanie - muszę przeczytać o "wolnej energii".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
2 godziny temu, Pieprzna napisał:

@Tako rzeczka Brahmaputra podejrzewałam, że ktoś poruszy ten temat ? Uważam, że niektóre cuda pochodzą od Szatana, który nazywany jest małpą Pana Boga. Jezus uzdrawiał no to Szatan też pouzdrawia i odwiedzie od prawdziwego Boga. Religie Wschodu to wielkie kłębowisko demonów.

W ten sposób dopuszczasz, że zjawiska zwane cudami mogą nie mieć boskiego pochodzenia, że da się je wytłumaczyć jeśli nie naukowo to.... hmm... "antyreligijnie". Stąd juz prosta droga do pytania o to, które cuda świadczą o prawdziwej wierze (lub prawdziwej religii). I jest to powrót do mojego punktu wyjścia - wierzymy w takiego Boga, jakiego chcemy mieć. Jesteśmy w stanie odrzucić to, co świadczy na korzyść innych bóstw.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
10 godzin temu, contemplator napisał:

Czyli twierdzisz, iż Biblia kłamie?

A legendy kłamią? Są jedynie opowieściami, których nikt na serio nie traktuje. Badacze bibli znaleźli w niej nawiązania do innych starożytnych wierzeń, a także "plagiat" przypowieści sumeryjskich. 

Burzy to jakąkolwiek jej wiarygodność. Zresztą bóg w niej przedstawiony nie jest ani dobry, ani wszechwiedzacy, ani miłosierny,  jak go kreują obecnie chrześcijanie, którzy opierają się na Nowym Testamencie. 

Rozumiem, że w czasach średniowiecznych ludzie nie mieli nawet możliwości czytania Biblii, ale obecnie ta możliwość istnieje i jeśli po jej przeczytaniu, nie nasuwa ten tekst pewnych wniosków tzn że jest się jak te małpki ???

Nie mam nic do Boga, w którego zwyczajnie nie wierzę, ale gdybym nawet wierzyła, to religie i ich spreparowane "święte" księgi nie byłyby jakąkolwiek drogą poznania jego...

 

Dodam, że powietrza nie widzę, a wiem że jest, jak to sugerujesz w innym poście, tyle że Boga nie każdy potrzebuje, nie każdemu jest niezbędny do funkcjonowania, taka różnica :)

 

 

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
31 minut temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

W ten sposób dopuszczasz, że zjawiska zwane cudami mogą nie mieć boskiego pochodzenia, że da się je wytłumaczyć jeśli nie naukowo to.... hmm... "antyreligijnie". Stąd juz prosta droga do pytania o to, które cuda świadczą o prawdziwej wierze (lub prawdziwej religii). I jest to powrót do mojego punktu wyjścia - wierzymy w takiego Boga, jakiego chcemy mieć. Jesteśmy w stanie odrzucić to, co świadczy na korzyść innych bóstw.

Są pochodzenia nadprzyrodzonego. Mamy dobro i zło, Boga i Szatana. Oboje pokazują swoją moc nad ludźmi. Czasem nie jesteśmy w stanie jednoznacznie określić skąd się wziął dany cud. Może po iluś latach pokazują się jego konsekwencje wskazujące na pochodzenie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
11 minut temu, Pieprzna napisał:

Są pochodzenia nadprzyrodzonego. Mamy dobro i zło, Boga i Szatana. Oboje pokazują swoją moc nad ludźmi. Czasem nie jesteśmy w stanie jednoznacznie określić skąd się wziął dany cud. Może po iluś latach pokazują się jego konsekwencje wskazujące na pochodzenie.

A sprowadza się to do tego, że każda religia, która nie jest moja, pochodzi od Złego. To coś podobnego, na co zwracał uwagę Gość w kość, tylko w innym kontekście. Przy czym nawet pochodzenie cudów innych religii tłumaczymy kategoriami własnej. Szatan jest postacią biblijną.
Czy w sytuacji konfrontacji zjawisk nadnaturalnych nie należałoby spróbować obiektywnie oceniać i nie deprecjonować z góry tego, co obce? jeśli mamy wolną drogę do arbitralnego deprecjonowania, to ateiści lub innowiercy też mogą powiedzieć, że cuda w chrześcijaństwie to sprawka np. Wisznu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
4 godziny temu, Pieprzna napisał:

@Tako rzeczka Brahmaputra podejrzewałam, że ktoś poruszy ten temat ? Uważam, że niektóre cuda pochodzą od Szatana, który nazywany jest małpą Pana Boga. Jezus uzdrawiał no to Szatan też pouzdrawia i odwiedzie od prawdziwego Boga. Religie Wschodu to wielkie kłębowisko demonów.

Jeju ja też się tobie dziwię ? czy to nie jest pycha by twierdzić że samo bycie chrześcijaninem ustawia nas przed innowiercami do zbawienia?  Sam papież Jan Paweł II ściskał się z Dalajlamą i twierdził że innowiercy są mu braćmi w wierze. Czy aby nie pycha cię rozpiera jak cię lubię Pieprz i zara mi tu odszczekasz coś tu rzekła. ? Zresztą sam Jezus i jest na to przypis w Ewangelii , Łk 15,1-10 nie potępia a wręcz siedzi z grzesznikami upatrując że ich nawróci. 

Edytowano przez KapitanJackSparrow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
7 minut temu, KapitanJackSparrow napisał:

Jeju ja też się tobie dziwię ? czy to nie jest pycha by twierdzić że samo bycie chrześcijaninem ustawia nas przed innowiercami do zbawienia?  Sam papież Jan Paweł II ściskał się z Dalajlamą i twierdził że innowiercy są mu braćmi w wierze. Czy aby nie pycha cię rozpiera jak cię lubię Pieprz i zara mi tu odszczekasz coś tu rzekła. ? Zresztą sam Jezus i jest na to przypis w Ewangelii , Łk 15,1-10 nie potępia a wręcz siedzi z grzesznikami upatrując że ich nawróci. 

Ja nie wiem jak żeś to wyczytał z mojego wpisu ??‍♀️ Co mam odszczekać?

 

1 godzinę temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

A sprowadza się to do tego, że każda religia, która nie jest moja, pochodzi od Złego. To coś podobnego, na co zwracał uwagę Gość w kość, tylko w innym kontekście. Przy czym nawet pochodzenie cudów innych religii tłumaczymy kategoriami własnej. Szatan jest postacią biblijną.
Czy w sytuacji konfrontacji zjawisk nadnaturalnych nie należałoby spróbować obiektywnie oceniać i nie deprecjonować z góry tego, co obce? jeśli mamy wolną drogę do arbitralnego deprecjonowania, to ateiści lub innowiercy też mogą powiedzieć, że cuda w chrześcijaństwie to sprawka np. Wisznu...

Ja nie mam niezaprzeczalnej wiedzy na temat tych zjawisk. Kto sercem szuka Boga i dobrze czyni może dostąpić zbawienia nie będąc ochrzczonym. Przynajmniej tak mi się wydaje, Miłosierdzie Boże jest nie do ogarnięcia. Może Bóg obdarza łaską uzdrowienia nie tylko chrześcijan. Natomiast jestem przekonana, że nie każdy cud pochodzi od Boga i że może być zagrywką diabła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
12 minut temu, Pieprzna napisał:

Ja nie mam niezaprzeczalnej wiedzy na temat tych zjawisk. Kto sercem szuka Boga i dobrze czyni może dostąpić zbawienia nie będąc ochrzczonym. Przynajmniej tak mi się wydaje, Miłosierdzie Boże jest nie do ogarnięcia. Może Bóg obdarza łaską uzdrowienia nie tylko chrześcijan. Natomiast jestem przekonana, że nie każdy cud pochodzi od Boga i że może być zagrywką diabła.

Może więc byłabyś skłonna do przyjęcia też takiej ewentualności, że być może nawet chrześcijanie mogą dostąpić nirwany, jeśli sercem będą szukać Boga i czynić dobro? [uśmiech życzliwy - nie prześmiewczy ani prowokujący, *potrzebna odpowiednia emotka].

W kontekście ostatniego Twojego zdania istotne jest to, czy dopuszczasz możliwość cudów pochodzenia boskiego w innych religiach.
 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
10 minut temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

W kontekście ostatniego Twojego zdania istotne jest to, czy dopuszczasz możliwość cudów pochodzenia boskiego w innych religiach.

Dopuszczam. Mojego, jedynego, Boga prawdziwego ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra

Och, Pieprzna...
:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
11 godzin temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

A Ty co o tym sądzisz (Dżulio, ale też @Pieprzna, @Arkina )?

Skoro mnie wywołujesz to napisze tak. Nie doświadczyłam cudu a kiedyś mocno go pragnęłam. Siedziałam w szpitalu i choć mówili, że nie ma szans bo śmierć mózgowa i tylko serce bije to ktoś dał mi jakiś list tajemniczy znaleziony w Saragossie i powiedział módl się. Zlapalabym się wtedy wszystkiego ale na darmo poczułam malutka nadzieję. Nic to nie dało i wtedy  pojawił się żal...

Nie wierzę w cuda ale jeżeli ktoś twierdzi, że go doświadczył to ma kupę szczęścia albo jakieś względy specjalne. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

 Nie sprowadzajmy Boga do roli cudownej lampy Alladyna. Daje Ci wszystko o co prosisz, ale nie w taki sposób jakbyś chciał to otrzymać. Dlatego mądrze proście a będzie Wam dane? 

Na tą okoliczność mam przygotowaną anegdotkę. W którymś ze znanych miejsc świętych, w pełnej ekstazie i uniesieniu modliła się kobieta podobnymi słowami: Boże! Daj mi więcej czasu bym mogła modlić się za niewierzących! Dwa miesiące później w wyniku potrącenia przez samochód wylądowała na wózku inwalidzkim. Wiem, medialna ta powiastka. Trudno. Życie czasami przerasta fikcję. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina

Dodam jeszcze, że nie wierzę w duchy zmarłych. Nie odczułam żadnego choć inni twierdzili w rodzinie że doświadczyło różnych dziwnych rzeczy. 

Dopowiadanie sobie pewnych rzeczy, że mają związek jest dla mnie nieprawdopodobne i często słucham bez wyrażania mojego zdania. 

 

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

A jeżeli przyjąć, że to w większości właśnie Bóg nas doświadcza, to kuźwa, akurat od początku musiałem mu mocno podpaść. Patrząc na własne życie bardziej przychylnym okiem, powiem tak: gdyby nie te doświadczenia, którymi mnie tak szczodrze obdarzył, to nie wiadomo jak teraz wyglądałoby moje życie. Niczego nie żałuję. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra

@Arkina Wywołałem smutne wspomnienia :( Nie chciałem... a ten temat to niestety też takie ryzyko. Ryzyko rozczarowań, dramatów. Dobrze, że przynajmniej czas leczy rany.
 

28 minut temu, Żebrak napisał:

Nie sprowadzajmy Boga do roli cudownej lampy Alladyna. Daje Ci wszystko o co prosisz, ale nie w taki sposób jakbyś chciał to otrzymać. Dlatego mądrze proście a będzie Wam dane

Elastyczność takiego podejścia jest niesamowita. Dzięki temu dowolne rozstrzygnięcie można uznać za spełnienie modlitw. Jest to też perfidne, ale tę perfidię wrzuca się w koszta dla dobra sprawy i ją przykrywa obietnicami i wizjami.
W cięższych przypadkach zawsze też można powiedzieć, że modlitwa nie została spełniona, bo warunkiem spełnienia jest wiara. Czyli... zabrakło wiary.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
10 minut temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

@Arkina

 

Elastyczność takiego podejścia jest niesamowita. Dzięki temu dowolne rozstrzygnięcie można uznać za spełnienie modlitw. Jest to też perfidne, ale tę perfidię wrzuca się w koszta dla dobra sprawy i ją przykrywa obietnicami i wizjami.

W cięższych przypadkach zawsze też można powiedzieć, że modlitwa nie została spełniona, bo warunkiem spełnienia jest wiara. Czyli... zabrakło wiary.

Nie o elastyczność podejścia chodzi a o daną nam wolną wolę, która sprawia kim jesteśmy i w którym miejscu jesteśmy. To czy modlitwa jest spełniona, czy nie jest, nie my decydujemy. Takie podejście sugeruje, że próbujemy mieć na wszystko wpływ i to jest perfidne, że wszystko od nas zależy. Zależy tylko tyle, żebym umiał dobrze sobie łóżko pościelić, nic więcej. Zbyt wygórowane oczekiwania względem życia rodzą frustrację, która zabija czas przeznaczony na przyjemności. Jeżeli czegoś nie mogę zmienić, akceptuję to z całym dobytkiem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
4 minuty temu, Żebrak napisał:

Jeżeli czegoś nie mogę zmienić, akceptuję to z całym dobytkiem. 

...i nie modlę się... tak to też działa. Religia okazuje się zbędna. Najbardziej widać działanie własnej woli, własnych decyzji, właśnie w samej wierze w określonego Boga. Takiego, jakiego chcemy. "Nie moja lecz Twoja wola niech będzie" najbardziej realizuje się w braku wierzeń i modlitw, prawda? Będzie to, co będzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ze(ś)firek
5 godzin temu, Maybe napisał:

Miałam podobne doświadczenia, ale nie był to jednorazowy akt. Dlatego też wiem, że istnieje jakaś energia po śmierci człowieka lub inny wymiar, co dla mnie nie jest równoznaczne z istnieniem Boga czy raju i takich tam. Po prostu energia czlowieka po jego śmierci zostaje uwolniona i może istnieć w innym wymiarze i przybierać różną postać, może też z czasem ulec rozpadowi - takie są moje teorie, ale dzięki za nakierowanie - muszę przeczytać o "wolnej energii".

Na priv mogę podać Ci nazwę obiektywnego forum, tu już nie będę pisała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
2 minuty temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

...i nie modlę się... tak to też działa. Religia okazuje się zbędna. Najbardziej widać działanie własnej woli, własnych decyzji, właśnie w samej wierze w określonego Boga. Takiego, jakiego chcemy. "Nie moja lecz Twoja wola niech będzie" najbardziej realizuje się w braku wierzeń i modlitw, prawda? Będzie to, co będzie.

Będzie tylko jedno. Zostaną kontrowersje na temat wiary. Ona sama się obroni. Tak myślę. Wolnomyślicielem jestem, znaczy zbyt wolno myślę. Kiedyś usłyszałem, że wiara jest opium ciemnego ludu. Jeżeli daje mi ukojenie to korzystam z niej. A wracając do wolnej woli, to największy kawał jaki Bóg mógł wyciąć człowiekowi. I za to go szanuję, i za to, że pozwala mi być takim jakim chcę być. Nic sobie z tego nie robi, kiedy denerwuję się na niego. Czasami mi Go brakuje. W końcu jest jak opium. Uzależnia. A nie każdy jest podatny na uzależnienia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe

Modlitwa z racji tego, że raz może być wysłuchana, a raz nie, przez zapracowanego boga i mającego swój plan wobec nas, nie jest żadnym dowodem na to, że pomogla. Prawdopodobnie zdarzenia miałyby taki sam bieg, gdyby tej modlitwy nie bylo. 

Taka sytuacja....... W moim życiu niemodlitewnym też wiele cudów było.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
2 godziny temu, Pieprzna napisał:

Ja nie wiem jak żeś to wyczytał z mojego wpisu ??‍♀️ Co mam odszczekać

A to: Religie Wschodu to wielkie kłębowisko demonów.?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
24 minuty temu, Ze(ś)firek napisał:

Na priv mogę podać Ci nazwę obiektywnego forum, tu już nie będę pisała.

Dawaj, ale ja zielona jestem w tych sprawach, jednak chętnie poczytam innych i poszerzę horyzonty :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
1 godzinę temu, KapitanJackSparrow napisał:

A to: Religie Wschodu to wielkie kłębowisko demonów.?

Tak to widzę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
3 godziny temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

Wywołałem smutne wspomnienia :( Nie chciałem... a ten temat to niestety też takie ryzyko. Ryzyko rozczarowań, dramatów. Dobrze, że przynajmniej czas leczy rany.

Luz, to część życia z którą się podzieliłam i nic negatywnego we mnie nie spodowales. Inni pewnie też mają różne historie własne. Czas nie leczy ran jedynie pozwala przywyknąć do tego co zaszło. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 715
    • Postów
      261 629
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      968
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    MartaGrops
    Najnowszy użytkownik
    MartaGrops
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Miły gość
      ☺️🤗
    • Miły gość
      Nietypowy 
    • wędrowiec
      Nie powinno się używać określenia " nie żyje" , ponieważ po jednym życiu jest zaraz drugie życie.  
    • wędrowiec
      Zakupienie pełnowartościowych ziół jest teraz utrudnione gdyż obróbka wstępna poszła w kierunku pozyskiwania bardzo drogigo olejku z ziół i sprzedawania go w buteleczkach 10 ml. Resztę wytłoczyn zpowrotem zamieniają w suszone zioła i pakują w torebki do sprzedaży detalicznej. Na opakowaniu nic nie ma napisane że to pochodzi z wytłoczyn. Tak się dzieje np. na targowiskach.  
    • Monika
      No dobra☺️🤗
    • wędrowiec
      Kościół tu akurat ma rację . Dodatkowy dzień raz na 4oo lat dawałby przesunięcie co najwyżej o 5 dni.  Natomiast przesunięcia Wielkiego Piątku czasem są w marcu a czasem w kwietniu.
    • KapitanJackSparrow
      Czyżbyśmy układali biznes plan? Myślisz że dobrze się sprzeda na allegro? 😁
    • Nomada
      Jak produkować to na skalę światową ; )  
    • Monika
      Ach i jeszcze jedno... To u mnie nie przejdzie, ja jestem WWO i ja jestem chodząca emocją😉 i tak już chyba zostanie. Ma to swoje plusy i minusy. No niestety nikt z nas nie jest idealny i w życiu zawsze jest coś za coś. Już się z tym pogodziłam.Jest mi czasem dzięki temu łatwiej, a czasem trudniej. Czasem coś zyskam czasem stracę. Lecz ogólnie to nigdy nie kierują mną złe intencje. Wesołych Świąt Natko🙂
    • Monika
      Nie pamiętam, żadnego konfliktu z Tobą, prócz gifa, w którym "przywaliłam" Ci śnieżynką i zastanawiałam potem się czy nie był za "ostry". No, ale jak Cię uraziłam niechcąco kiedyś (naprawdę niechcąco) to przepraszam🙂   
    • Natka
      Umacnianie
    • Natka
      Chyba rozumiem innych, którzy tu mniej piszą. Naprawdę Cię lubię — nawet bardzo. Wydajesz się fajną osobą i dlatego tym bardziej trochę mnie to zastanawia… bo czasami zdarza Ci się pisać w sposób, który potrafi zranić innych. Nie do końca wiem, z czego to wynika, bo serio da się Ciebie lubić. Może po prostu czasem warto trochę odpuścić, nie wkładać aż tyle emocji we wszystko? Kiedyś tak dobrze mi się tu z Tobą pisało, dlatego trochę mi tego szkoda. Piszę to spokojnie i bez złośliwości — nic Ci przecież nigdy nie zrobiłam, a kilka razy dostało mi się tak trochę „rykoszetem”, co było zwyczajnie nieprzyjemne. Nie zrozum mnie źle, nie mam złych intencji i jeśli coś brzmi nie tak, to przepraszam. Po prostu chciałam być szczera. A jeśli jednak zareagujesz na to ostro — też to zrozumiem.
    • Natka
      Może już gdzieś tu się przewinął, ale wrzucę, bo uważam, że naprawdę warto 😊   Szczerze mówiąc, „Piękny umysł” (A Beautiful Mind) to jeden z tych filmów, które na początku wydają się trochę spokojne, ale im dalej, tym bardziej wciągają. To historia o genialnym matematyku, który stopniowo zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością – i oglądając to, człowiek sam się chwilami zastanawia, co jest prawdą, a co nie. Najbardziej robi robotę klimat i to, jak pokazana jest jego choroba. Nie ma tu taniej sensacji, tylko raczej takie powolne wkręcanie widza w jego sposób myślenia. Momentami jest to naprawdę niepokojące, ale nie w horrorowy sposób, tylko bardziej psychicznie. Russell Crowe bardzo dobrze to zagrał – bez przesady, raczej tak „po cichu”, co tylko dodaje wiarygodności. No i wątek z jego żoną też jest dobrze poprowadzony, bo pokazuje, jak to wygląda od strony bliskiej osoby, a nie tylko samego chorego. Jedyne co, to trochę czuć, że to film robiony pod szerszą publiczność – jest momentami wygładzony i nie tak brutalnie realistyczny, jak mógłby być. Ale z drugiej strony dzięki temu ogląda się go bardzo dobrze. Ogólnie: warto obejrzeć, nawet jeśli ktoś nie jest fanem takich „cięższych” tematów. To nie jest typowy smutny dramat, tylko raczej historia o walce z samym sobą i o tym, że życie potrafi być bardziej skomplikowane, niż się wydaje.
    • KapitanJackSparrow
      Ale oczywiście cię rozumiem sam li trochę jeszcze jestem kibicem piłkarskim a przed laty byłem jeszcze bardziej a za młodu to ho ho..  No i tak zgadzam się to kwestia wychowania ale też środowiska w którym akurat przyszło żyć. 
    • KapitanJackSparrow
      Ooo panie, musiałbyś ...kiedyś usiąść ze mną w kotle na stadionie, wśród fanatyków którzy speedway wciagają nosem, poczuć tą energię i eksplozję radości która czasami jest tak wyjątkowa że mówi się o tym latami, albo przybijać pionę, ściskać się bratersko z łobcymi sobie ludźmi w szale radości gdy ukochana drużyna wiezie ,,odwiecznych wrogów " 5:1 i jest to zaledwie minuta z twego życia. O darciu gardła do ochrypu, o wymachiwaniu szalikiem, o podnieconych rozmowach, o napięciu, przerażeniu po dramatycznych wydarzeniach na torze, o traumie gdy ktoś z toru się nie podniesie o własnych siłach lub zakończy swój bieg czyjeś życie.  Lub też  Usiąść sobie wygodnie na świeżym powietrzu popstrzeć miło na ściganie z kartką i długopisem , podyskutować z przyjaciółmi  od biegu do biegu. Pośmiać z ludzi gdy ktoś z trybun krzyknie coś tak niesamowicie śmiesznego lub też podpiąć się do zbiorowej euforii trybun i czynić zgodnie i w rytm co wszyscy bo gdy kilkanaście tysięcy  dłoni klaśnie jednoczenie to jest klasku huk.  Do tego zapominałem dodać emocje i rywalizacja sportowa , zapach spalonego etanolu ryk motorów ( niestety kiedyś to był ryk🤷) i niecierpliwe odliczanie do kolejnego meczu.Nikt nikogo nie oklada pięściami bo się im dyscypliny pomyliły i nie chodzi na ustawki w lesie z prezydentem RP. 😁 Ha ha ...........a spotkanie innego kibica żużlowego, gdzieś w Polsce , to creme de la creme
    • KapitanJackSparrow
      Bank? Normalnie 😁
    • Monika
      A ja mam wrażenie,że Ty nie piszesz przeze mnie.  Nie chcę żeby tak było.
    • Antypatyk
      Dlaczego przestałem pisać? Bo tutaj robi się to samo co na <reklama> ... "wszystko co napiszesz będzie na pewno użyte przeciwko tobie... zmienione,  przekręcone, wyrwane z kontekstu... najważniejsze żeby ci dokopać i cię zgnoić... Bawcie się dobrze..., acha... i  WESOŁYCH ŚWIĄT...
    • Antypatyk
      Jest jeszcze jeden rodzaj... ci, którzy nie są świadomi tego, że krzywdzą... bo dla nich to jest normalne..., " co? ja? ja nic nie zrobiłem, przewrażliwiona/y jesteś..." {tutaj jest ich przynajmniej troje...). Nie moje... wykopane gdzieś z odmentów internetu, ale moje zdanie jest takie samo... "Kaśka, 42-letnia mieszkanka dużego miasta Nie rozumiem, dlaczego staliśmy się dla siebie tacy okrutni. Dlaczego łatwiej nam kogoś zranić, niż spróbować zrozumieć. Zamiast cieszyć się tą krótką chwilą, którą mamy tu na Ziemi, wolimy sobie dokopać, poniżyć, obrazić. Coraz trudniej znaleźć przestrzeń, w której nie czuć tej złej energii. Ona jest wszędzie – i naprawdę boli."
    • Miły gość
      Wiem że tacy istnieją i nie mogę takich ludzi zrozumieć co krzywdzą drugiego, a im to sprawia przyjemność.  Rozładować emocje można na wiele sposobów więc takie typy co krzywdzą bo coś im nie wyszło dla mnie są skreśleni.  Fakt rana się zagoi, a blizna zostanie ale zawsze można spróbować uleczyć serducho aby ono biło dla kogoś kto mocno go pokocha 🙂 Czyli jestem naprawiaczem 🙂
    • Nomada
      Hurtowa ilość jest opłacalna, chyba ;  )                      
    • Nomada
      To nie zgaga ale tak to można nazwać ;  )
    • Monika
      Tak szaleniec. Ale tacy ludzie istnieją. Stosują różne metody np gashliting. To rodzaj przemocy, której "nie widać", a która zostawia realne ślady do końca życia.  Jedni robią to celowo inni, by rozładować własne emocje (czyli nie są tego co czynią świadomi, mają taki sposób funkcjonowania wyniesiony z domu).  Pan Naprawiacz może naprawić wszystko, dlatego to taka fajna nazwa🙂  Jednak czy serce da się naprawić by działało jak nowe? Nie sądzę. Człowiek niestety nosi blizny, po urazach, które jak zostają z nim już na zawsze.
    • Miły gość
      A kto nie lubi jak jest miło, chyba tylko  szaleniec.  Skoro tak piszesz to niech tak zostanie🤗 W sumie naprawiacz może dużo rzeczy naprawiać, nawet złamane serce 🙂
    • Gość w kość
      nie mogę, kwestia wychowania🤷‍♂️   no i te emocje, w speedwayu są, jak to określiłeś, fajne, a w piłce... widziałeś pewnie mnóstwo obrazków w tv jak kibice płaczą itp., itd... to dopiero są emocje!
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...