Skocz do zawartości


Maybe

Zakładając, że istnieje życie po życiu...

Polecane posty

Wyczerpany
Cooliberek
1 godzinę temu, fenix napisał:

No to wyobraź sobie teraz co się dzieje po północy w Bethlem Royal Hospital w Londynie ? Ten szpital psychiatryczny założony już w połowie  XIII wieku, działał nieprzerwanie do niedawna. Tamte 700 letnie mury kryją nie jedną tajemnicę i nie zawsze trafiali tam chorzy.

Różnego autoramentu krewni umieszczali tam swoich niewygodnych krewnych by wyłączyć ich ze swych majątków. 

Znalazłem w archiwum tej historycznej instytucji wiele fotografii pacjentek z okresu wiktoriańskiego ( z pierwszych lat fotografii). Wśród tych fotografii zauważyłem wiele pań u których nie ma śladów ułomności w wyglądzie zewnętrznym i wyglądają lepiej nawet niż współczesne absolwentki.

To samo w tych budynku się dzieje tylko nie widac ducha ale mozna go wyczuć

Ja mialam tak ze w ciemnym koncie obchod robilam , nie bylo okien  a mnie lodowaty wietr pszeszyl do szpiku kości , wystraszylam się lece do portierni chcę zamknąc dzwi a nie potrafie bo z drugiej strony jakby ktoś trzymal klamkę i nie chcial mi dac zamknąć drzwi , może ze dwie minuty silowalam się z tymi drzwiami, zaczelam modlic się za dusze i wtedy puscilo

Studentki pewnej nocy wyskoczyly z pokoju bo nagle obie widzialy oczy patrzace na nie. W tedy rowniez bylam w pracy  a one przylecialy do mnie na portiernie i juz nie weszly do tego pokoju , rano zamienili się z chlopakami z uczelni, nawet rzeczy swoje chlopacy im dawali przez drzwi.

Wiem o tym bo te dwie studentki mi o tym powiedzialy jak zapytalam sie co im się stalo ze z wrzaskiem uciekly w srodku nocy z pokoju

Edytowano przez Cooliberek
poprawka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


fenix
2 godziny temu, Cooliberek napisał:

To samo w tych budynku się dzieje tylko nie widac ducha ale mozna go wyczuć

Ja mialam tak ze w ciemnym koncie obchod robilam , nie bylo okien  a mnie lodowaty wietr pszeszyl do szpiku kości , wystraszylam się lece do portierni chcę zamknąc dzwi a nie potrafie bo z drugiej strony jakby ktoś trzymal klamkę i nie chcial mi dac zamknąć drzwi , może ze dwie minuty silowalam się z tymi drzwiami, zaczelam modlic się za dusze i wtedy puscilo

Studentki pewnej nocy wyskoczyly z pokoju bo nagle obie widzialy oczy patrzace na nie. W tedy rowniez bylam w pracy  a one przylecialy do mnie na portiernie i juz nie weszly do tego pokoju , rano zamienili się z chlopakami z uczelni, nawet rzeczy swoje chlopacy im dawali przez drzwi.

Wiem o tym bo te dwie studentki mi o tym powiedzialy jak zapytalam sie co im się stalo ze z wrzaskiem uciekly w srodku nocy z pokoju

Ty chyba nie jesteś na bieżąco w tych sprawach duchów. Jak byś zobaczyła teraźniejszych "łowców" duchów , którzy zajmują się tymi sprawami w zasadzie by nagrać trochę filmów i emitować nas YT.  To ujrzała byś w ich rękach najnowsze technologie, podobne do komórki - translatory, aby bezpośrednio rozmawiać z duchami. 

Ja też nie jestem na bieżąco w tej sztuce, ale wydaje mi się, że nie należy walczyć ze złymi duchami panikowaniem czy krzykami, tylko pomocą  świętych z nieba.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
WtomiGraj
Dnia ‎16‎.‎01‎.‎2020 o 23:44, Gość w kość napisał:

"Gniew i zemsta fatalnie wpływają na ciśnienie i trawienie. Wybaczenie jest dobre dla zdrowia."

dobranoc?

Spłycasz temat.

Jeśli to takie proste, to podaj receptę jak to osiągnąć. Myślisz, że wystarczy sobie postanowić, że wybaczysz i następnego dnia wstaniesz jakby nigdy nic?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, WtomiGraj napisał:

Spłycasz temat.

Jeśli to takie proste, to podaj receptę jak to osiągnąć. Myślisz, że wystarczy sobie postanowić, że wybaczysz i następnego dnia wstaniesz jakby nigdy nic?

Ale warto pracować nad wyłączeniem. Mnie to zajęło 20 lat. I nie umniejszyłam winy tej osoby, ale zrozumiałam, dlaczego tak się stało. Nigdy nie będzie jakby nigdy nic się nie stało, ale wspomnienia już nie bolą. To pomaga wyjść z roli ofiary i pomaga lepiej funkcjonować. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gość x

Dziwię się tej liczbie lat jaką podałaś. Czytając twe posty sądziłem cały czas, że masz 15 .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
niezaginiony
Dnia 10.01.2020 o 20:23, Maybe napisał:

...fakt, że zmarli być może obserwują nas, jest wg ciebie w większości przypadków pocieszające, przerażające, zawstydzające... Czy jakie? 

Kiedyś wieczorami odtwarzałem to wideo 

 

 

 

Odtwarzając na ekranie kilka razy i patrząc w oczy tym niewiastom, które żyły jakieś ok. 200 lat temu, odbierałem od nich zadziwiające przekazy.
Przekazywały mi myślami, że teraz już teraz są w niebie i są szczęśliwe. Mówią, że współczują nam żyjącym  w tych niepewnych obecnie czasach, pełnych stresów i zamętu. 
Mówią, że one u schyłku swej minionej epoki miały swobodną świadomość swych emocji i nie zniszczoną pewność swego życiowego przeznaczenia, swego losu ..
We śnie czasem je widzę, rozmawiają ze mną, są wesołe zawsze starannie ubrane w suknie ze swej epoki wiktoriańskiej.

Życie jest jednak pełne tajemnic.
 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przygnębiony
WtomiGraj
4 godziny temu, Maybe napisał:

Ale warto pracować nad wyłączeniem. Mnie to zajęło 20 lat. I nie umniejszyłam winy tej osoby, ale zrozumiałam, dlaczego tak się stało. Nigdy nie będzie jakby nigdy nic się nie stało, ale wspomnienia już nie bolą. To pomaga wyjść z roli ofiary i pomaga lepiej funkcjonować. 

A u mnie wprost odwrotnie. Całe lata byłam nastawiona frontem do drugiego człowieka, puszczałam w niepamięć i to w końcu mnie wewnętrznie zrujnowało. Pluję sobie w brodę, czemu byłam taka głupia i czemu tak pozwalałam się wykorzystywać, nie jednej osobie, ale prawie każdemu. Dzisiaj żałuję swojej pobłażliwości, wyrozumiałości, wszystko rozegrałabym inaczej (a przecież to było takie dobre, takie szlachetne, tak po chrześcijańsku).

 

 

Powyższe było na marginesie.

Do tematu - nie sądzę aby dusze zmarłych mogły sobie ot tak nas podglądać i przychodzić do świata żywych jak na spacer.

Na tamtym świecie jest i szefostwo, i hierarchia.

Edytowano przez WtomiGraj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
Dnia 18.01.2020 o 17:34, WtomiGraj napisał:

A u mnie wprost odwrotnie. Całe lata byłam nastawiona frontem do drugiego człowieka, puszczałam w niepamięć i to w końcu mnie wewnętrznie zrujnowało. Pluję sobie w brodę, czemu byłam taka głupia i czemu tak pozwalałam się wykorzystywać, nie jednej osobie, ale prawie każdemu. Dzisiaj żałuję swojej pobłażliwości, wyrozumiałości, wszystko rozegrałabym inaczej (a przecież to było takie dobre, takie szlachetne, tak po chrześcijańsku).

 

 

Powyższe było na marginesie.

Do tematu - nie sądzę aby dusze zmarłych mogły sobie ot tak nas podglądać i przychodzić do świata żywych jak na spacer.

Na tamtym świecie jest i szefostwo, i hierarchia.

Wybaczenie nie oznacza pozostawanie w bliskich relacjach z kimś. Wśród nas jest wielu toksycznych ludzi, z którymi wręcz nie powinno się pozostawać w bliskich relacjach. Można pójść swoją drogą, lecz później starać się nie nosić w sercu urazy do tego człowieka. 

Szlachetne jest również dbanie o siebie i własne zdrowie psychiczne. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
Dnia 18.01.2020 o 17:08, niezaginiony napisał:

Kiedyś wieczorami odtwarzałem to wideo 

 

 

 

Odtwarzając na ekranie kilka razy i patrząc w oczy tym niewiastom, które żyły jakieś ok. 200 lat temu, odbierałem od nich zadziwiające przekazy.
Przekazywały mi myślami, że teraz już teraz są w niebie i są szczęśliwe. Mówią, że współczują nam żyjącym  w tych niepewnych obecnie czasach, pełnych stresów i zamętu. 
Mówią, że one u schyłku swej minionej epoki miały swobodną świadomość swych emocji i nie zniszczoną pewność swego życiowego przeznaczenia, swego losu ..
We śnie czasem je widzę, rozmawiają ze mną, są wesołe zawsze starannie ubrane w suknie ze swej epoki wiktoriańskiej.

Życie jest jednak pełne tajemnic.
 

A mi się obawiają kobiety Herero w strojach wiktoriańskich... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
z nickąd
Dnia 19.01.2020 o 21:36, Maybe napisał:

A mi się obawiają kobiety Herero w strojach wiktoriańskich... 

A co tobie te Heroes przekazują?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
3 godziny temu, z nickąd napisał:

A co tobie te Heroes przekazują?

To tajemnica fatimska

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
Dnia 10.01.2020 o 20:23, Maybe napisał:

...fakt, że zmarli być może obserwują nas, jest wg ciebie w większości przypadków pocieszające, przerażające, zawstydzające... Czy jakie? 

Byłoby to w pewien sposób pokrzepiające i wzmagające życzliwość. Warto zauważyć, że w pierwszej myśli tworzymy wizję, że to nasi zmarli bliscy nas obserwują, a nie obcy... więc chociaż na pewno byłoby wiele powodów do wstydu przed nimi, to przeważałaby myśl, że oni jednak są. I jakiś kontakt, choćby jednostronny został zachowany. W tej wierze jest nadzieja, że ich śmierć nie zniszczyła ich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
2 godziny temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

Byłoby to w pewien sposób pokrzepiające i wzmagające życzliwość. Warto zauważyć, że w pierwszej myśli tworzymy wizję, że to nasi zmarli bliscy nas obserwują, a nie obcy... więc chociaż na pewno byłoby wiele powodów do wstydu przed nimi, to przeważałaby myśl, że oni jednak są. I jakiś kontakt, choćby jednostronny został zachowany. W tej wierze jest nadzieja, że ich śmierć nie zniszczyła ich.

To zależy czy to życie po życiu jest lepsze. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
10 godzin temu, Maybe napisał:

To zależy czy to życie po życiu jest lepsze. 

wydaje mi się, że to byłaby kwestia drugorzędna wobec samej idei istnienia tych naszych bliskich po śmierci (czy też po życiu na ziemi), o ile oczywiście nie wyobrazimy sobie czegoś w rodzaju permanentnego piekła. Bo owszem, można sobie wyobrazić sytuację, w której śmierć i nieistnienie po niej byłoby czymś lepszym od wiecznych katuszy. to jednak zazwyczaj myślimy o sobie. Swoją śmierć łatwiej zaakceptować, niż śmierć bliskich (w tym sensie, że łatwiej orzec, że wolelibyśmy umrzeć i "nieistnieć", niż się męczyć jeszcze tam). Sama idea funkcjonowania naszych zmarłych bliskich gdzieś w innej rzeczywistości, to jest jednak szansa na to, że kiedyś dane nam będzie  spotkać się z nimi. I w tym kontekście ich ewentualne obserwowanie nas jest jakimś środkiem do tego, byśmy się mogli odnaleźć "po tamtej stronie". Oni już dopilnują, byśmy się nie zgubili, a obserwacja oznacza też, że wciąż są nami zainteresowani, że wciąż trwają więzi bliskości ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
18 godzin temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

wydaje mi się, że to byłaby kwestia drugorzędna wobec samej idei istnienia tych naszych bliskich po śmierci (czy też po życiu na ziemi), o ile oczywiście nie wyobrazimy sobie czegoś w rodzaju permanentnego piekła. Bo owszem, można sobie wyobrazić sytuację, w której śmierć i nieistnienie po niej byłoby czymś lepszym od wiecznych katuszy. to jednak zazwyczaj myślimy o sobie. Swoją śmierć łatwiej zaakceptować, niż śmierć bliskich (w tym sensie, że łatwiej orzec, że wolelibyśmy umrzeć i "nieistnieć", niż się męczyć jeszcze tam). Sama idea funkcjonowania naszych zmarłych bliskich gdzieś w innej rzeczywistości, to jest jednak szansa na to, że kiedyś dane nam będzie  spotkać się z nimi. I w tym kontekście ich ewentualne obserwowanie nas jest jakimś środkiem do tego, byśmy się mogli odnaleźć "po tamtej stronie". Oni już dopilnują, byśmy się nie zgubili, a obserwacja oznacza też, że wciąż są nami zainteresowani, że wciąż trwają więzi bliskości ?

No nie wiem, z goła jest mi to obojętne, tak naprawdę, czy istnieje życie po życiu czy nie. Ale jeśli już istnieje to wolałabym lepsze. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
8 godzin temu, Maybe napisał:

No nie wiem, z goła jest mi to obojętne, tak naprawdę, czy istnieje życie po życiu czy nie. Ale jeśli już istnieje to wolałabym lepsze. 

Mi też jest to obojętne, ale zobacz - piszesz to w odniesieniu do siebie. Obojętne, czy będziesz istnieć/żyć po życiu tutaj. Czy podejście do ewentualnego istnienia gdzieś tam Twoich bliskich też masz takie? Chociaż to pytanie byłoby może bardziej istotne dla kogoś, kto stracił kochaną osobę.
Nie wierzę w taką rzeczywistość, ale na poziomie gdybania, doceniam korzyści możliwości spotkania kochanych osób gdzieś tam w nieokreślonym miejscu i czasie. A moja własna "wieczność" sama w sobie atrakcyjna nie jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
6 godzin temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

Mi też jest to obojętne, ale zobacz - piszesz to w odniesieniu do siebie. Obojętne, czy będziesz istnieć/żyć po życiu tutaj. Czy podejście do ewentualnego istnienia gdzieś tam Twoich bliskich też masz takie? Chociaż to pytanie byłoby może bardziej istotne dla kogoś, kto stracił kochaną osobę.
Nie wierzę w taką rzeczywistość, ale na poziomie gdybania, doceniam korzyści możliwości spotkania kochanych osób gdzieś tam w nieokreślonym miejscu i czasie. A moja własna "wieczność" sama w sobie atrakcyjna nie jest.

Stracilam kilka kochanych osób i tak jak napisałam, wiedzą że zająć gdzieś tam może cieszyłoby mnie, gdybym wiedziała, że jest im lepiej, ale takiej pewności, to my nie mamy. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
14 godzin temu, Maybe napisał:

Stracilam kilka kochanych osób i tak jak napisałam, wiedzą że zająć gdzieś tam może cieszyłoby mnie, gdybym wiedziała, że jest im lepiej, ale takiej pewności, to my nie mamy. 

 

Wiedzy nie mamy, to prawda... ale ten temat dotyczy przecież naszych wyobrażeń, wierzeń, więc w pewnym sensie to my ustalamy, jak ma wyglądać "tamten świat". Przynajmniej na takiej zasadzie ja wziąłem udział w tym temacie.
To tylko takie gdybanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
3 godziny temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

Wiedzy nie mamy, to prawda... ale ten temat dotyczy przecież naszych wyobrażeń, wierzeń, więc w pewnym sensie to my ustalamy, jak ma wyglądać "tamten świat". Przynajmniej na takiej zasadzie ja wziąłem udział w tym temacie.
To tylko takie gdybanie.

Ten temat tak naprawdę dotyczy odczuć jakie mamy zakładając, że zmarli nas obserwują, a nie czy chcielibyśmy się z nimi spotkać czy nie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zagubionywtłumie

Uniwersytet z Southampton: Badania naukowe sugerują, że świadomość może istnieć po śmierci.

Naukowcy udowodnili w końcu to, o czym od tysięcy lat mówią różne doniesienia - po śmierci istnieje inna forma życia. W największym w historii badaniu medycznym przeprowadzonym na ludziach doświadczających śmierci klinicznej uczeni potwierdzili, że świadomość może istnieć poza ciałem, nawet jeśli już ono nie funkcjonuje.

Specjaliści z Uniwersytetu Southampton poświęcili cztery lata na zbadanie ponad 2000 osób, które doświadczyły w przeszłości zatrzymania akcji serca. Próba badawcza została wytypowana w 15 szpitalach w Wielkiej Brytanii, USA i Austrii. Okazało się, że prawie 40 procent badanych odczuwało swego rodzaju "świadomość" również w czasie, gdy byli oni w stanie śmierci klinicznej. Jeden człowiek pamiętał nawet, jak zostawił swoje ciało i obserwował jego reanimację "w trzeciej osobie".

Wspomniany pacjent, 57-letni pracownik socjalny z Southampton, był formalnie martwy przez około trzy minuty. Gdy akcja jego serca powróciła, stwierdził, że wszystko pamięta i opisał w szczegółach działania personelu medycznego.

Jego przypadek szczególnie zainteresował ekspertów, ponieważ według oficjalnej doktryny medycznej, mózg nie może funkcjonować, gdy serce przestaje bić. Jednak w tym przypadku mózg kontynuował pracę przez przynajmniej trzy minuty w czasie, w którym serce przestało bić. Teoretycznie mózg zwykle przestaje przyjmować bodźce po 20-30 sekundach od zatrzymana akcji serca.


Spośród 2060 przebadanych pacjentów, aż 330 osób doświadczyło śmierci klinicznej, z czego 39 procent przyznało, że odczuwało pewnego rodzaju świadomość, podczas gdy byli reanimowani. Mimo że wiele z nich nie mogło sobie przypomnieć szczegółów tego doświadczenia, niektórzy potrafili coś na ten temat powiedzieć. Jeden na pięciu twierdził, że czuł wtedy niezwykły spokój, a prawie jedna trzecia wskazała, że odczuwała, jakby czas zmienił swój bieg. Jedni twierdzili, że spowolnił, a inni wręcz przeciwnie, że przyspieszył.

Niektórzy pamiętali słynne już jasne światło w tunelu i złoty błysk przypominający blask słońca. Inni mówili o uczuciu strachu lub tonięcia, a także o odczuciu, że są wciągani przez jakąś siłę na bardzo głęboką wodę. W sumie aż 13 procent z badanych twierdziło, że czuli się wolni od przywiązania do ciała...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zagubionywtłumie

 

   Życie po życiu istnieje !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
3 godziny temu, zagubionywtłumie napisał:

Życie po życiu istnieje !

nie mów hop,... póki nie "wykorkujesz",

dopiero się okaże, czy istnieje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
Dnia 5.02.2020 o 11:48, Maybe napisał:

Ten temat tak naprawdę dotyczy odczuć jakie mamy zakładając, że zmarli nas obserwują, a nie czy chcielibyśmy się z nimi spotkać czy nie. 

W takim razie, bez wnikania w szczegóły, byłoby to w moim przypadku odczucie motywującego wsparcia, obustronnej życzliwości i nadziei.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
Dnia 5.02.2020 o 16:29, zagubionywtłumie napisał:

Uniwersytet z Southampton: Badania naukowe sugerują, że świadomość może istnieć po śmierci.

Naukowcy udowodnili w końcu to, o czym od tysięcy lat mówią różne doniesienia - po śmierci istnieje inna forma życia. W największym w historii badaniu medycznym przeprowadzonym na ludziach doświadczających śmierci klinicznej uczeni potwierdzili, że świadomość może istnieć poza ciałem, nawet jeśli już ono nie funkcjonuje.

Specjaliści z Uniwersytetu Southampton poświęcili cztery lata na zbadanie ponad 2000 osób, które doświadczyły w przeszłości zatrzymania akcji serca. Próba badawcza została wytypowana w 15 szpitalach w Wielkiej Brytanii, USA i Austrii. Okazało się, że prawie 40 procent badanych odczuwało swego rodzaju "świadomość" również w czasie, gdy byli oni w stanie śmierci klinicznej. Jeden człowiek pamiętał nawet, jak zostawił swoje ciało i obserwował jego reanimację "w trzeciej osobie".

Wspomniany pacjent, 57-letni pracownik socjalny z Southampton, był formalnie martwy przez około trzy minuty. Gdy akcja jego serca powróciła, stwierdził, że wszystko pamięta i opisał w szczegółach działania personelu medycznego.

Jego przypadek szczególnie zainteresował ekspertów, ponieważ według oficjalnej doktryny medycznej, mózg nie może funkcjonować, gdy serce przestaje bić. Jednak w tym przypadku mózg kontynuował pracę przez przynajmniej trzy minuty w czasie, w którym serce przestało bić. Teoretycznie mózg zwykle przestaje przyjmować bodźce po 20-30 sekundach od zatrzymana akcji serca.


Spośród 2060 przebadanych pacjentów, aż 330 osób doświadczyło śmierci klinicznej, z czego 39 procent przyznało, że odczuwało pewnego rodzaju świadomość, podczas gdy byli reanimowani. Mimo że wiele z nich nie mogło sobie przypomnieć szczegółów tego doświadczenia, niektórzy potrafili coś na ten temat powiedzieć. Jeden na pięciu twierdził, że czuł wtedy niezwykły spokój, a prawie jedna trzecia wskazała, że odczuwała, jakby czas zmienił swój bieg. Jedni twierdzili, że spowolnił, a inni wręcz przeciwnie, że przyspieszył.

Niektórzy pamiętali słynne już jasne światło w tunelu i złoty błysk przypominający blask słońca. Inni mówili o uczuciu strachu lub tonięcia, a także o odczuciu, że są wciągani przez jakąś siłę na bardzo głęboką wodę. W sumie aż 13 procent z badanych twierdziło, że czuli się wolni od przywiązania do ciała...

Ale badania żeby stały się faktem naukowym muszą być kilkakrotnie powtórzone przez różne zespoły badawcze, a wynik musi być zbliżony lub taki sam.

Badania może zrobić każdy, wśród naukowców te są szarlatani, jednak bez powtórzenia wyniku, nie stanowią one naukowej prawdy.

Dnia 7.02.2020 o 08:53, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

W takim razie, bez wnikania w szczegóły, byłoby to w moim przypadku odczucie motywującego wsparcia, obustronnej życzliwości i nadziei.

A skąd założenie że zmarli wspierają? Może niektórzy właśnie popychają w złym kierunku....złośliwie. Może nie stajemy się świętymi po śmierci.

Rozumiem że ty zakładasz pozytywnie i dobrze, jednak życie w innym wymiarze może nie być pozbawione wad i złych uczynków. Mogą np obśmiewać twój wygląd nago ? albo łapać się za głowę, gdy podejmujesz jakieś decyzję....a może w ogóle się nie interesują bo mają na tyle ciekawe własne życie.....

A może tego życia nie ma zwyczajnie ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
13 godzin temu, Maybe napisał:

A skąd założenie że zmarli wspierają?

W takim gdybaniu po prostu można sobie pozwolić na optymizm i różowe okulary. Już mam takie standardowe podejście, że najpierw zakładam najlepsze scenariusze... a jeśli będzie gorzej... to się z tym też pogodzę ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 676
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • BrakLoginu
      Trump wystartuje na olimpiadzie. Jego sztab długo zastanawiał się, w jakiej dyscyplinie ma zdobyć złoto — i tu najgorsza wiadomość dla Stocha: padło na skoki. Ten jegomość miewa takie „skoki” nastrojów, że trudno mu znaleźć konkurencję. Nieoficjalnie mówi się, że oprócz złota w skokach planuje też medal w bobslejach (bo lubi jechać rozpędem) oraz w ujeżdżaniu… własnego elektoratu. Plotki głoszą również, że trenuje do nowej, eksperymentalnej konkurencji olimpijskiej: slalomu między własnymi wypowiedziami — a tam, jak wiadomo, tor przeszkód potrafi być naprawdę wymagający. A jeśli dorzuci jeszcze konkurencję w rzucie tweetem na odległość, to rekord świata może paść szybciej, niż sędziowie zdążą sprawdzić regulamin. 😄
    • BrakLoginu
      Matka spojrzała na niego długo, bardzo długo — tak długo, że uśmiech sam zgasł mu na twarzy. – Na jaki towar? – zapytała powoli, unosząc brew. Chłopak podrapał się po głowie. – No wiesz… taki… że człowiek się tak śmieje, wszystko mu jedno, zero stresu… pełen luz… Matka parsknęła śmiechem, aż łyżeczka zadźwięczała o kubek. – Synu, ja to biorę od lat. Codziennie rano. Czasem nawet dwie dawki. – Serio?! – oczy mu się zaświeciły. – I co to jest? Matka wstała, podeszła do blatu i postawiła przed nim kubek. – Tu masz namiar – powiedziała z powagą. – Najmocniejszy towar na świecie. Spojrzał do środka. – …Kawa? – Kawa, osiem godzin snu i ignorowanie głupot – odparła. – Działa lepiej niż wszystko inne. Chłopak westchnął, ale po chwili się uśmiechnął. – A można na kreskę? – Można – powiedziała matka, stawiając obok talerz. – Kreskę sernika do kawy. I od razu zobaczysz kolory życia. 😄
    • BrakLoginu
      Płytki? Donald płytki? Zgłaszam to do ambasadora USA. Przez Ciebie będzie wojna, bo to znów obraza ego NAJWIĘKSZEGO! <oburzony pisze donos>. Nawet nie pisz nic więcje, bo oni zabiorą swoje zabawki czyt. wojsko. Przegiąłeś niczym   
    • BrakLoginu
      Majeranek rośnie jak złoto, ale teraz skupiam się na innowacjach — rumianek z szajbą.  Certyfikat „nie pytaj, tylko wąchaj” już w drodze  
    • BrakLoginu
      Moje kolano raczej nie pozwala już na takie eskapady. Wrzuciłem za to te dawne ekscesy na YouTube dla znajomych i teraz cierpliwie czekam, aż lekarze pozwolą mi dalej w moim wieku fikać 😄   Ostatnio trochę pozwiedzałem Azję. Piękny kontynent, niesamowite miejsca i totalnie inna perspektywa na świat. Człowiek wraca z głową pełną wrażeń i listą miejsc „do zobaczenia następnym razem" 😉
    • BrakLoginu
    • BrakLoginu
      Lubię  
    • BrakLoginu
      Cyberatak?! Phi, tacy tam cyfrowi łotrzy. Nie ma co się nimi przejmować… chyba że to znowu ten Gość, co daje w Kość 🤔😄  
    • BrakLoginu
      Ten no tego...
    • KapitanJackSparrow
      Matka yyyyy daj mi namiar na ten towar co bierzesz 🤣👍😁
    • KapitanJackSparrow
      Może ścieżkę do Grenlandii? , a nie jednak nie 😁 aktywa się zaczęły sypać 
    • Natka
      Jacenty przegląda aplikacje graficzne, sprawdzając, jak wyglądałby w pomarańczowym kolorze. Myślę, że planuje zakup albo adopcję kota — i chyba już wyobraża sobie, jak będą do siebie pasować. Kto wie, może wkrótce jego telefon zapełni się zdjęciami rudego futrzaka.
    • Natka
      @KapitanJackSparrow jeszcze przez chwilę siedział w półmroku, wsłuchując się w miarowy oddech statku. Drewno pracowało pod naporem fal, jakby kadłub szeptał coś, czego nie sposób było zrozumieć. Boruh, nadal demonstracyjnie odwrócony ogonem, poruszył jednym uchem. – Nie udawaj obrażonego – mruknął kapitan ciszej, niż zamierzał. – Sam byś się zląkł, gdybyś zobaczył… to coś. Nie dokończył. Obraz wciąż stał mu przed oczami: cień przy kufrze, zbyt wysoki jak na człowieka, zbyt nieruchomy jak na żywą istotę. A jednak, gdy sięgnął po latarnię — nie było nic. Tylko mapy, zwinięte rulony i zapach soli. Boruh w końcu łaskawie podszedł bliżej, stawiając miękkie kroki. Wskoczył na koję i usiadł, patrząc kapitanowi prosto w oczy. Jego wąsy zadrżały. – No dobrze – westchnął kapitan. – Sprawdzimy to razem. Sięgnął po latarnię. Knot zasyczał, płomień drgnął i rozlał po kajucie ciepłe, chwiejne światło. Cienie natychmiast cofnęły się w kąty, ale jeden — ten przy kufrze — zdawał się nieco gęstszy, jakby nie należał do reszty. Kapitan wstał. Deski jęknęły pod jego ciężarem. Zrobił krok. Potem drugi. Boruh nagle zasyczał. Z kufra dobiegło ciche stuknięcie. Kapitan zamarł. Stuk. Jakby coś — albo ktoś — próbowało wydostać się od środka.
    • Natka
      Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną. - I co?! Co z nią, panie doktorze?!. - Cóż...żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona niestety, będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych. - Oczywiście, oczywiście - na to mąż. - Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie. - Tak, tak... - kiwa głową mąż. - Konieczny będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje... Koszt sanatorium - 10 tysięcy... - Boże... - Tak mi przykro... To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki.. - Ile? - blednie mąż. - Miesięcznie 12 - 15 tys. złotych. - Jezuu... - Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę... Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu: - Żartowałem! Nie żyje!
    • Natka
      Możliwy 😜   Nielogicznie 
    • Chi
      Udanego weekendu 💗    
    • Chi
    • Chi
      Dwa Kubusie  
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      Nie ma..a to pewnie pomarańczowy sobie wziął bo mu pewnie płytki potrzebne do czegoś 😉
    • Chi
      Będzie mi Was bardzo brakować razem        
    • Chi
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...