Skocz do zawartości


Maybe

Zakładając, że istnieje życie po życiu...

Polecane posty

Maybe
Napisano (edytowany)
8 godzin temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

W takim gdybaniu po prostu można sobie pozwolić na optymizm i różowe okulary. Już mam takie standardowe podejście, że najpierw zakładam najlepsze scenariusze... a jeśli będzie gorzej... to się z tym też pogodzę ;)

Rozumiem, ja też zakładałam kiedyś, że matki energia przynajmniej zza grobu mnie wspiera, skoro za życia tego nie robiła. Ale właśnie wpadłam na to, że przecież wcale tak nie musi być, a wręcz przeciwnie. 

A tak naprawdę myślę że gdyby nawet był wymiar równoległy to po prostu żyliby swoim życiem a nie naszym, a może nawet nie wiedzieliby o naszym istnieniu. Może śmierć jest przejściem do innego wymiaru, gdzie rodzisz się na nowo, bez pamięci o przeszłym życiu. I nie musi to mieć żadnego sensu, po prostu tak jest, przechodzisz przez różne wymiary i je poznajesz...

A na końcu nie czeka żadna nagroda ani żadna kara. A może nie ma końca. Może jeszcze nikt tam nie dotarł. Może każdy wszechświat to inny wymiar i tak przechodzimy przez te wszystkie wszechświaty. Dzieci kosmosu.??

 

Zauważyłeś, że ludzie tak globalnie ciągle skupiają się na sobie, bliski umiera - rozpacz że kogoś straciliśmy, zamiast pomyśleć czy dla nie go nie jest tak lepiej; samobójców wyzywamy od egoistów a tak naprawdę to my jesteśmy egoistyczni, że każemy komuś żyć, choć nie potrafimy mi pomóc i się męczy, potem ciągle mamy przeświadczenie, że zmarły ma nam coś do powiedzenia, jakbyśmy byli pępkiem świata, a przecież możemy być zmarłemu zupełnie obojętni, albo nawet to że nas obserwuje, jakby nie miał co robić w zaświatach...itpitd 

Strasznie to egocentryczne ze strony ludzkości ??

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


adromeda

Pewien dziadek w dniu 1 września 1939 r. w Warszawie  poszedł do kościoła na godz. 11.00.  Po wyjściu powiedział znajomym, że nie może uwierzyć że naprawdę wybuchła wojna z Niemcami  mimo że słyszał tu i ówdzie jakieś wybuchy.

Następnie skomentował mszę św . mówiąc że w to życie pozagrobowe też już nie wierzy.  Pożegnał się z krewnymi i powiedział,  że o 14 będzie na obiedzie ale teraz idzie się przejść nad Wisłę na spacer.

 Nad rzeką spodziewał się zaznać spokoju i odpoczynku. Niestety ale tam akurat leciały 2 szturmowe samoloty ze swastykami strzelając do kogo popadnie. Oglądając się za siebie uwierzył że jednak wojna już jest.

Potem gdy uciekając otrzymał serię w plecy i upadł, uwierzył również w życie po życiu.

Przyśnił się po pogrzebie swoim krewnym i zapewnił ich, że życie po życiu istnieje.

Gdy by wierzył i nie zwątpił, żyłby dalej.

(historia za reportażu TV)

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Złośliwy
Jester

Chciałbym podbić ten temat i porozmawiać dalej…

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
Dnia 10.01.2020 o 20:46, Woman napisał:

Zakładam,że nie istnieje życie po życiu, jeśli na potrzebę chwili mam uznać,że się mylę, a umarli obserwują bliskich, to mówię stanowcze Nie! 

Nie martwię się co oni zobaczą, ja po swojej śmierci nie chce widzieć cierpienia bliskich.

Znalazłam w temacie swoją wypowiedź ? 

Do tematu podchodzę bardzo sceptycznie.

Wydarzyło się jednak w moim życiu coś, co uznałam za wyraźny znak. 

 

Jakieś 3 godziny przed pogrzebem teścia, siedzieliśmy przy stole i dopijalismy kawę. Właściwie wszyscy mieli już tylko fusy w szklankach.

Nagle pada pytanie: czy byliśmy u spowiedzi?czy jedziemy wcześniej aby to nadrobić?

 Odezwała się szwagierka ( córka zmarłego) i mówi, że ona nie pójdzie, jest rozwódką, ona nie może...

Nastąpiła chwilą ciszy i nagle jej szklanka pękła od spodu w drobny maczek.

 

Były w niej tylko zimne fusy.

Pierwszy raz w życiu uświadomiłam sobie, że zmarli nas "obserwują"

Dodam, że teściowie byli mocno wierzącymi ludźmi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
6 godzin temu, Frau napisał:

Pierwszy raz w życiu uświadomiłam sobie, że zmarli nas "obserwują"

Dodam, że teściowie byli mocno wierzącymi ludźmi.

Nie zaprzeczam, ani nie potwierdzam ale kiedyś pasjonowały mnie wypowiedzi takie i tym podobne.

Ludzie różne widzieli rzeczy i różne mają kontakty pozaziemskie (nie UFO) i wynika z tego, że dusze są określony czas w różnej przestrzeni.

Chyba do 10 dni od śmierci są obecni na ziemi, stąd zdarzenie o którym pisałaś.

Są też dusze, które nie potrafią trafić tam gdzie ich miejsce...są zawieszone w przestrzeni  one raczej są nieprzyjazne dla nas, dlatego trzeba je odprowadzić.

A tak w ogóle oni nas nie podglądają nie mają takiej możliwości...jednak, gdy dzieje się bliskiemu na ziemi krzywda są powiadamiani i jeśli chcą, a BÓG na to zezwoli mogą nieść pomoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
Dnia 28.07.2021 o 19:00, adromeda napisał:

Pewien dziadek w dniu 1 września 1939 r. w Warszawie  poszedł do kościoła na godz. 11.00.  Po wyjściu powiedział znajomym, że nie może uwierzyć że naprawdę wybuchła wojna z Niemcami  mimo że słyszał tu i ówdzie jakieś wybuchy.

Następnie skomentował mszę św . mówiąc że w to życie pozagrobowe też już nie wierzy.  Pożegnał się z krewnymi i powiedział,  że o 14 będzie na obiedzie ale teraz idzie się przejść nad Wisłę na spacer.

 Nad rzeką spodziewał się zaznać spokoju i odpoczynku. Niestety ale tam akurat leciały 2 szturmowe samoloty ze swastykami strzelając do kogo popadnie. Oglądając się za siebie uwierzył że jednak wojna już jest.

Potem gdy uciekając otrzymał serię w plecy i upadł, uwierzył również w życie po życiu.

Przyśnił się po pogrzebie swoim krewnym i zapewnił ich, że życie po życiu istnieje.

Gdy by wierzył i nie zwątpił, żyłby dalej.

(historia za reportażu TV)

 

 

 

Nie wiadomo czy żyłby. Może inna seria by go dosięgnęła.

Jednak ujmując inaczej kiedyś ktoś powiedział, każdy ma posmierci.to, w co wierzy. To najlepszy raj jest ten muzułmański ?

 

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
Dnia 30.11.2021 o 21:06, Jester napisał:

Chciałbym podbić ten temat i porozmawiać dalej…

Podbijaj! ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
Dnia 1.12.2021 o 09:15, Frau napisał:

Znalazłam w temacie swoją wypowiedź ? 

Do tematu podchodzę bardzo sceptycznie.

Wydarzyło się jednak w moim życiu coś, co uznałam za wyraźny znak. 

 

Jakieś 3 godziny przed pogrzebem teścia, siedzieliśmy przy stole i dopijalismy kawę. Właściwie wszyscy mieli już tylko fusy w szklankach.

Nagle pada pytanie: czy byliśmy u spowiedzi?czy jedziemy wcześniej aby to nadrobić?

 Odezwała się szwagierka ( córka zmarłego) i mówi, że ona nie pójdzie, jest rozwódką, ona nie może...

Nastąpiła chwilą ciszy i nagle jej szklanka pękła od spodu w drobny maczek.

 

Były w niej tylko zimne fusy.

Pierwszy raz w życiu uświadomiłam sobie, że zmarli nas "obserwują"

Dodam, że teściowie byli mocno wierzącymi ludźmi.

Ale co to znaczyło? Bo nie rozumiem, gniew zmarłego? Przecież nie mogła iść do komunii po rozwodzie. Rozwodnicy są gorsi od morderców dla kościoła, nie wiesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
Dnia 1.12.2021 o 16:48, Dżulia napisał:

Nie zaprzeczam, ani nie potwierdzam ale kiedyś pasjonowały mnie wypowiedzi takie i tym podobne.

Ludzie różne widzieli rzeczy i różne mają kontakty pozaziemskie (nie UFO) i wynika z tego, że dusze są określony czas w różnej przestrzeni.

Chyba do 10 dni od śmierci są obecni na ziemi, stąd zdarzenie o którym pisałaś.

Są też dusze, które nie potrafią trafić tam gdzie ich miejsce...są zawieszone w przestrzeni  one raczej są nieprzyjazne dla nas, dlatego trzeba je odprowadzić.

A tak w ogóle oni nas nie podglądają nie mają takiej możliwości...jednak, gdy dzieje się bliskiemu na ziemi krzywda są powiadamiani i jeśli chcą, a BÓG na to zezwoli mogą nieść pomoc.

Dżulia, kto to może wiedzieć tak dokładnie....choć nie zaprzeczam w istnienie duszy po śmierci, przynajmniej przez jakiś czas. Miałam styczność. Powyżej 10 dni i wcale nie był nieprzyjazny dla mnie, ale dawał znać że jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
1 godzinę temu, Maybe napisał:

Ale co to znaczyło? Bo nie rozumiem, gniew zmarłego? Przecież nie mogła iść do komunii po rozwodzie. Rozwodnicy są gorsi od morderców dla kościoła, nie wiesz?

Ale spowiedź jest dla nich dozwolona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Złośliwy
Jester
1 godzinę temu, Maybe napisał:

Dżulia, kto to może wiedzieć tak dokładnie....choć nie zaprzeczam w istnienie duszy po śmierci, przynajmniej przez jakiś czas. Miałam styczność. Powyżej 10 dni i wcale nie był nieprzyjazny dla mnie, ale dawał znać że jest.

Opowiedz proszę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
10 godzin temu, Frau napisał:

Ale spowiedź jest dla nich dozwolona.

Tylko po co? Skoro rozwodnik jest już wykluczony...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
10 godzin temu, Jester napisał:

Opowiedz proszę.

Nieeeeee. Nie będę się tu aż tak uzewnetrzniać....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
12 godzin temu, Maybe napisał:

Dżulia, kto to może wiedzieć tak dokładnie....choć nie zaprzeczam w istnienie duszy po śmierci, przynajmniej przez jakiś czas. Miałam styczność. Powyżej 10 dni i wcale nie był nieprzyjazny dla mnie, ale dawał znać że jest.

Dokładności trudno się doszukiwać wszak zjawisko jest trudne do uchwycenia...nie każdy może widzieć zmaterializowaną duszę, ale efekt działania tej duszy widzi już o wiele więcej osób.

Te zjawiska nie są objęte nauką, ale są ludzie, którzy się tym zajmują i ich wieloletnie doświadczenie pozwoliło ująć to w literaturze, którą przeczytałam i w oparciu o nią napisałam.

 

Tak, masz rację...dusze mają jakby to różny zamiar; jedne pomagają czy chronią, inne straszą czy dokuczają.

 

Jedno jest pewne...nie obiecujcie, że po śmierci coś tam coś będziecie dla swoich bliskich/znajomych. Nie jest wiadome pod jaką postacią (zmaterializowaniem) się pojawić możecie, ale na 100% po śmierci taka osoba będzie przychodzić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
2 godziny temu, Maybe napisał:

Tylko po co? Skoro rozwodnik jest już wykluczony...

Nie tak do końca.

Mogą uczestniczyć we mszy, spowiadać się, ale komunii brać nie mogą.

Mój brat rozwodnik, jest chrzestnym dla dwójki dzieci. Po rozwodzie nim został.

Ksiądz nie robił żadnych problemów. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
fenix
14 godzin temu, Maybe napisał:

Ale co to znaczyło? Bo nie rozumiem, gniew zmarłego? Przecież nie mogła iść do komunii po rozwodzie. Rozwodnicy są gorsi od morderców dla kościoła, nie wiesz?

To nie był gniew ale raczej protest zmarłego, który widząc już wszystko  "z góry" zapewne ostrzegł córkę by zeszła z błędnej drogi. 

Ale to zależy czy za życia miał na ten temat poprawną ocenę. Niektórzy mądrzeją dopiero "po życiu" .

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
54 minuty temu, Frau napisał:

Nie tak do końca.

Mogą uczestniczyć we mszy, spowiadać się, ale komunii brać nie mogą.

Mój brat rozwodnik, jest chrzestnym dla dwójki dzieci. Po rozwodzie nim został.

Ksiądz nie robił żadnych problemów. 

Oczywiście że może być nadal wierząca i praktykująca, jednak sama spowiedź bez rozgrzeszenia, to takie samo biczowanie, bo za każdym razem może usłyszeć że źle zrobiła, albo musieć odpowiadać na pytanie dlaczego?

Można grzechy wyznać przed Bogiem, a nie narażać się na słuchanie kazań.

 

Co do bycia chrzestnym bez rozgrzeszenia to pierwsze słyszę....pewnie wszystko zależy od ludzkiego księdza albo znajomości.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
2 godziny temu, Dżulia napisał:

Dokładności trudno się doszukiwać wszak zjawisko jest trudne do uchwycenia...nie każdy może widzieć zmaterializowaną duszę, ale efekt działania tej duszy widzi już o wiele więcej osób.

Te zjawiska nie są objęte nauką, ale są ludzie, którzy się tym zajmują i ich wieloletnie doświadczenie pozwoliło ująć to w literaturze, którą przeczytałam i w oparciu o nią napisałam.

 

Tak, masz rację...dusze mają jakby to różny zamiar; jedne pomagają czy chronią, inne straszą czy dokuczają.

 

Jedno jest pewne...nie obiecujcie, że po śmierci coś tam coś będziecie dla swoich bliskich/znajomych. Nie jest wiadome pod jaką postacią (zmaterializowaniem) się pojawić możecie, ale na 100% po śmierci taka osoba będzie przychodzić.

Moja dusza była niezmateroalizowana i widziałam tylko skutki jej działania, najpierw racjonalizowałam, lecz później znaki były tak wyraźne, że nie mogłam już dalej racjonalizować. Żyliśmy tak sobie pod jednym dachem przez kilka (2-3) miesięcy. Później ustało.

Moja mama z kolei dawała mi znaki we śnie, że komuś coś złego się przydarzy, śniła się zawsze z tą osobą, jednak informacje były skąpe i nawet nie miałam jak uprzedzić tych ludzi, bo niby przed czym, ale wiedziałam że coś się stanie. Gdy po kolejnym snie z mamą w roli głównej, moj kolega zachorował na raka, powiedziałam jej, że nie chce nigdy więcej, żeby mi się śniła w ten sposób, byłam wściekła i bezsilna....i przestała się śnić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
59 minut temu, fenix napisał:

To nie był gniew ale raczej protest zmarłego, który widząc już wszystko  "z góry" zapewne ostrzegł córkę by zeszła z błędnej drogi. 

Ale to zależy czy za życia miał na ten temat poprawną ocenę. Niektórzy mądrzeją dopiero "po życiu" .

 

Miała wziąć znowu ślub? ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator
Dnia 10.01.2020 o 20:23, Maybe napisał:

...fakt, że zmarli być może obserwują nas, jest wg ciebie w większości przypadków pocieszające, przerażające, zawstydzające... Czy jakie? 

Zmarli nie mogą obserwować żywych bo już po prostu nie istnieją. Biblia nic nie uczy o istnieniu duszy nieśmiertelnej.

To pogański pogląd zaczerpnięty z filozofii Platona i Sokratesa, który to przeniknął po przez synkretyzm religijny do nauk "nominalnych chrześcijan" w III - IV wieku n.e. Żydzi przed okresem okupacji Helleńskiej nie wierzyli w istnienie duszy nieśmiertelnej.

 

"(4) Kto należy do grona żyjących, ten jeszcze ma nadzieję; gdyż żywy pies jest lepszy niż martwy lew. (5) Wiedzą bowiem żywi, że muszą umrzeć, lecz umarli nic nie wiedzą i już nie ma dla nich żadnej zapłaty, gdyż ich imię idzie w zapomnienie. (6) Zarówno ich miłość, jak ich nienawiść, a także ich gorliwość dawno minęły; i nigdy już nie mają udziału w niczym z tego, co się dzieje pod słońcem. (...) (10) Na co natknie się twoja ręka, abyś to zrobił, to zrób według swojej możności, bo w krainie umarłych, do której idziesz, nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości."
(Księga Koheleta 9:4-6,10) Biblia Warszawska

 

W okresie życia Pana Jezusa, Palestyna była okupowana przez imperium Rzymskie, które jak wiadomo wchłonęło także po przez synkretyzm religijny nauki i filozofię Grecką, która to przed Rzymianami także okupowała przez 330 lat Palestynę. Dlatego wpływ tychże kultur miało znacząco wpływało na wierzenia ówczesnych im ludzi. Nawet pisze o tym Księga Dziejów Apostolskich:

 

"(8) Saduceusze bowiem uczą, że nie ma zmartwychwstania ani anioła, ani ducha, natomiast faryzeusze uznają jedno i drugie."

(Księga Dziejów Apostolskich 23:8) Biblia Warszawska

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
contemplator

Dlatego też, Ja się bardziej przychylam do tego poglądu, iż człowiek nie ma duszy nieśmiertelnej, ani innej podobnej cząstki energii inteligentnej.

Według mojej interpretacji, którą to opieram na Biblii Hebrajskiej, owa biblijna „dusza” (hebr. ‏נֶפֶש‎ - nefesz), to nic innego jak ożywiona materia za pomocą 'energii ożywiającej', gdzie po połączeniu owej energii z materią, powstaje właśnie owa ożywiona istota materialna, czyli biblijna „dusza” do których zalicza się - ludzi jak i zwierzęta. Bóg po śmierci człowieka lub zwierzęcia, zabiera z powrotem swą 'energię ożywiającą' w wyniku czego materialne ciało się rozpada. Ta 'energia ożywiająca' jest jakąś nieznaną nam formą energii, dostępnej tylko samemu Bogu Stwórcy. Ta energia jest bezosobowa, - po prostu coś jak prąd elektryczny, który przecież nie ma świadomości istnienia. Przemawiałby za tym fakt, iż np: gdy u kogoś zostaje zatrzymana akcja serca, to udaje się taką osobę przywrócić do życia podając jej impuls elektryczny z defibrylatora. Ale impuls elektryczny z defibrylatora nie jest tożsamy z 'energią ożywiającą', dlatego iż nie każda osoba na niego zareaguje. Impuls elektryczny pobudza tylko nerwy, a one zaś mięśnie, ale impuls elektryczny sam w sobie nie może wskrzesić umarłego człowieka do ponownego życia, gdy ten od dłuższego czasu jest martwy. Dlatego 'energia ożywiająca' to coś innego niż energia elektryczna. Dlatego też podpieram pogląd, iż duszą są istoty materialne, ożywione 'energią ożywiającą', - a dusza ta jest śmiertelna, gdy zostaje pozbawiona 'energii ożywiającej', lub gdy przerwie się procesy życiowe podtrzymujące tę energię (np. po przez: zabójstwo, wypadek itp.)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
Przed chwilą, Maybe napisał:

Moja dusza była niezmateroalizowana i widziałam tylko skutki jej działania, najpierw racjonalizowałam, lecz później znaki były tak wyraźne, że nie mogłam już dalej racjonalizować. Żyliśmy tak sobie pod jednym dachem przez kilka (2-3) miesięcy. Później ustało.

Bo dusza uzyskała to czego chciała i odeszła.

Moja koleżanka miała podobnie...czuła obecność i wiedziała czyja to dusza.

To nawet mnie wydawało się niewiarygodne...przypinała firankę stojąc na drabinie  i po jakimś ruchu by spadła, ale poczuła, jak jakaś siła pcha ją by stanęła stabilnie na drabinie. Dusza odeszła, gdy podczas rozmowy ze mną opowiedziała, że żałuje swego postępowania, bo bardzo go kochała. On aż do śmierci nie ożenił się, a ono ma 3-go męża. Dowiedziała się jego dusza, że go kochała i odeszła...tak wydedukowałyśmy.

Przed chwilą, Maybe napisał:

Moja mama z kolei dawała mi znaki we śnie, że komuś coś złego się przydarzy, śniła się zawsze z tą osobą, jednak informacje były skąpe i nawet nie miałam jak uprzedzić tych ludzi, bo niby przed czym, ale wiedziałam że coś się stanie. Gdy po kolejnym snie z mamą w roli głównej, moj kolega zachorował na raka, powiedziałam jej, że nie chce nigdy więcej, żeby mi się śniła w ten sposób, byłam wściekła i bezsilna....i przestała się śnić.

Nigdy dusza nie będzie nachodzić, gdy tego się nie chce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Złośliwy
Jester
8 godzin temu, Maybe napisał:

Nieeeeee. Nie będę się tu aż tak uzewnetrzniać....

Na priv?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Złośliwy
Jester

Tak, zdaje się, że dusza to ta „boska cząstka”, która istnieje nie ograniczana wymiarami i wciela się w ciało, ożywiając je. 
Miałem kiedyś doświadczenie wyjścia z ciała i moje ciało stawało się, poczynając od stóp, coraz bardziej bezwładne, jakby dusza faktycznie z niego wychodziła. Podobne doświadczenie miała moja koleżanka w ciężkiej chorobie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, Jester napisał:

Na priv?

Mam zlikwidowany priv. Poza tym sorry ale nie czuję potrzeby.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 676
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • BrakLoginu
      Trump wystartuje na olimpiadzie. Jego sztab długo zastanawiał się, w jakiej dyscyplinie ma zdobyć złoto — i tu najgorsza wiadomość dla Stocha: padło na skoki. Ten jegomość miewa takie „skoki” nastrojów, że trudno mu znaleźć konkurencję. Nieoficjalnie mówi się, że oprócz złota w skokach planuje też medal w bobslejach (bo lubi jechać rozpędem) oraz w ujeżdżaniu… własnego elektoratu. Plotki głoszą również, że trenuje do nowej, eksperymentalnej konkurencji olimpijskiej: slalomu między własnymi wypowiedziami — a tam, jak wiadomo, tor przeszkód potrafi być naprawdę wymagający. A jeśli dorzuci jeszcze konkurencję w rzucie tweetem na odległość, to rekord świata może paść szybciej, niż sędziowie zdążą sprawdzić regulamin. 😄
    • BrakLoginu
      Matka spojrzała na niego długo, bardzo długo — tak długo, że uśmiech sam zgasł mu na twarzy. – Na jaki towar? – zapytała powoli, unosząc brew. Chłopak podrapał się po głowie. – No wiesz… taki… że człowiek się tak śmieje, wszystko mu jedno, zero stresu… pełen luz… Matka parsknęła śmiechem, aż łyżeczka zadźwięczała o kubek. – Synu, ja to biorę od lat. Codziennie rano. Czasem nawet dwie dawki. – Serio?! – oczy mu się zaświeciły. – I co to jest? Matka wstała, podeszła do blatu i postawiła przed nim kubek. – Tu masz namiar – powiedziała z powagą. – Najmocniejszy towar na świecie. Spojrzał do środka. – …Kawa? – Kawa, osiem godzin snu i ignorowanie głupot – odparła. – Działa lepiej niż wszystko inne. Chłopak westchnął, ale po chwili się uśmiechnął. – A można na kreskę? – Można – powiedziała matka, stawiając obok talerz. – Kreskę sernika do kawy. I od razu zobaczysz kolory życia. 😄
    • BrakLoginu
      Płytki? Donald płytki? Zgłaszam to do ambasadora USA. Przez Ciebie będzie wojna, bo to znów obraza ego NAJWIĘKSZEGO! <oburzony pisze donos>. Nawet nie pisz nic więcje, bo oni zabiorą swoje zabawki czyt. wojsko. Przegiąłeś niczym   
    • BrakLoginu
      Majeranek rośnie jak złoto, ale teraz skupiam się na innowacjach — rumianek z szajbą.  Certyfikat „nie pytaj, tylko wąchaj” już w drodze  
    • BrakLoginu
      Moje kolano raczej nie pozwala już na takie eskapady. Wrzuciłem za to te dawne ekscesy na YouTube dla znajomych i teraz cierpliwie czekam, aż lekarze pozwolą mi dalej w moim wieku fikać 😄   Ostatnio trochę pozwiedzałem Azję. Piękny kontynent, niesamowite miejsca i totalnie inna perspektywa na świat. Człowiek wraca z głową pełną wrażeń i listą miejsc „do zobaczenia następnym razem" 😉
    • BrakLoginu
    • BrakLoginu
      Lubię  
    • BrakLoginu
      Cyberatak?! Phi, tacy tam cyfrowi łotrzy. Nie ma co się nimi przejmować… chyba że to znowu ten Gość, co daje w Kość 🤔😄  
    • BrakLoginu
      Ten no tego...
    • KapitanJackSparrow
      Matka yyyyy daj mi namiar na ten towar co bierzesz 🤣👍😁
    • KapitanJackSparrow
      Może ścieżkę do Grenlandii? , a nie jednak nie 😁 aktywa się zaczęły sypać 
    • Natka
      Jacenty przegląda aplikacje graficzne, sprawdzając, jak wyglądałby w pomarańczowym kolorze. Myślę, że planuje zakup albo adopcję kota — i chyba już wyobraża sobie, jak będą do siebie pasować. Kto wie, może wkrótce jego telefon zapełni się zdjęciami rudego futrzaka.
    • Natka
      @KapitanJackSparrow jeszcze przez chwilę siedział w półmroku, wsłuchując się w miarowy oddech statku. Drewno pracowało pod naporem fal, jakby kadłub szeptał coś, czego nie sposób było zrozumieć. Boruh, nadal demonstracyjnie odwrócony ogonem, poruszył jednym uchem. – Nie udawaj obrażonego – mruknął kapitan ciszej, niż zamierzał. – Sam byś się zląkł, gdybyś zobaczył… to coś. Nie dokończył. Obraz wciąż stał mu przed oczami: cień przy kufrze, zbyt wysoki jak na człowieka, zbyt nieruchomy jak na żywą istotę. A jednak, gdy sięgnął po latarnię — nie było nic. Tylko mapy, zwinięte rulony i zapach soli. Boruh w końcu łaskawie podszedł bliżej, stawiając miękkie kroki. Wskoczył na koję i usiadł, patrząc kapitanowi prosto w oczy. Jego wąsy zadrżały. – No dobrze – westchnął kapitan. – Sprawdzimy to razem. Sięgnął po latarnię. Knot zasyczał, płomień drgnął i rozlał po kajucie ciepłe, chwiejne światło. Cienie natychmiast cofnęły się w kąty, ale jeden — ten przy kufrze — zdawał się nieco gęstszy, jakby nie należał do reszty. Kapitan wstał. Deski jęknęły pod jego ciężarem. Zrobił krok. Potem drugi. Boruh nagle zasyczał. Z kufra dobiegło ciche stuknięcie. Kapitan zamarł. Stuk. Jakby coś — albo ktoś — próbowało wydostać się od środka.
    • Natka
      Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną. - I co?! Co z nią, panie doktorze?!. - Cóż...żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona niestety, będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych. - Oczywiście, oczywiście - na to mąż. - Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie. - Tak, tak... - kiwa głową mąż. - Konieczny będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje... Koszt sanatorium - 10 tysięcy... - Boże... - Tak mi przykro... To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki.. - Ile? - blednie mąż. - Miesięcznie 12 - 15 tys. złotych. - Jezuu... - Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę... Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu: - Żartowałem! Nie żyje!
    • Natka
      Możliwy 😜   Nielogicznie 
    • Chi
      Udanego weekendu 💗    
    • Chi
    • Chi
      Dwa Kubusie  
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      Nie ma..a to pewnie pomarańczowy sobie wziął bo mu pewnie płytki potrzebne do czegoś 😉
    • Chi
      Będzie mi Was bardzo brakować razem        
    • Chi
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...