Skocz do zawartości


Viktoria

Wiosna tej jesieni

Polecane posty

Dionizy

Przeleciały dwa dni. 11 i 12 listopada. Niedziela w górach na Śnieżnych Kotłach w poszukiwaniu w samotności czegoś tam w głębi duszy a właściwie gdzieś w jej odległych zakamarkach gdzie tak na co dzień nie ma czasu zaglądać. Czasem trzeba trochę poodkurzać  w pamięci stare fotografie i słowa dawno wypowiedziane. Kolorowe mchy i porosty na skałach dobrze wpływają nastrój w czasie porządkowania. Podobnie jak szeleszczące liście i pstrykające pod nogami gałązki. Przyniosłem stamtąd kilka szyszek, jakieś dziwne w formie huby, kawałki patyków i kory z szarozielonymi porostami. To takie moje przydasie. Piękna i wzruszająca jest aura jesiennych gór.

W poniedziałek pojechałem na równiny. Bory Dolnośląskie w pewnej swojej części są jeszcze w bardzo dziewiczej formie. uwielbiam wysokie rosłe stare drzewa często otulone powojami o tej porze roku krwistoczerwonymi a pod nimi młody drzewiasty narybek i krzewy. Przestrzeń pomiędzy pniami wyścielona jest zielonym puszystym dywanem. Chętnie gdyby była taka możliwość zostałbym tam na zawsze.

Znowu dopadła mnie tam świadomość bezsensu codziennych dni, nierealności marzeń, oszukiwaniu samego siebie, życia w złudzeniach....... Smutno mi teraz. Może odnajdę równowagę  w swojej pracowni wśród kamiennych owadów

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


aliada
15 godzin temu, LayneStaley napisał:

Nie dawno kupiłem Komiks Gigant z kaczkami w roli głównej ;D

Jak się kupowało każdy numer, to kiedy stały na półce, literki na grzbietach układały się w napis. ?

Mam ich jeszcze trochę na strychu, jakoś żal było wyrzucić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
50 minut temu, aliada napisał:

Jak się kupowało każdy numer, to kiedy stały na półce, literki na grzbietach układały się w napis. ?

Mam ich jeszcze trochę na strychu, jakoś żal było wyrzucić.

Kurczę, też trzymam. Mam jedną szafkę zawaloną komiksami, większość z lat 90. Fajnie było wrócić do przygód kaczek :)

Godzinę temu, Dionizy napisał:

Niedziela w górach na Śnieżnych Kotłach w poszukiwaniu w samotności czegoś tam w głębi duszy a właściwie gdzieś w jej odległych zakamarkach gdzie tak na co dzień nie ma czasu zaglądać.

Zazdroszczę wypadu w góry. Świetnie to opisałeś i jakie pamiątki!! Dziwne to takie znoszenie rzeczy typu kamienie, patyki itp. Też mi się zdarzało. Potem będąc na dole zastanawiam się po co mi to, ale tam na górze była jakaś taka potrzeba. Byłem w tym roku w Karkonoszach, tzn. Śnieżka, Samotnia. Te rejony. Pokochałem to. Będąc tam czuję się wolny, tak że czuję to aż fizycznie. Do tego pięknie tam jest. Muszę zacząć zwiedzać też inne regiony. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Lee, został trochę przez przypadek autorem komiksów. Chciał być pisarzem. Gdyby jego wizja swojej przyszłości przysłoniła mu to, czym w danej chwili mógł się zająć, być może nigdy nie zostałby tym, kim został. Czyli to, co kiedyś wydawało się że jest jego życiowym kompromisem stało się sukcesem.

 

Czyżby powstawał fan club kaczora Donalda?

 

Dionizy

Za długo chodziłeś, wilgocią nasiąknąleś. Musisz się przy ogniu osuszyć. Wyjąć z pudełka że skarbami dobre wspomnienia, schowane tam na pocieszenie w złe dni. Oglądnąć album ze zdjęciami, zwłaszcza to, z tym malutkim dzieciątkiem na rękach, któremu przecież nie powiesz, że dziadek ma dziś zły humor. Potem możesz wybiec trochę myślami w przyszłość, zobaczyć, że czekają na Ciebie piękne święta i niezwykły Sylwester. 

I co, dalej Ci źle?  Daj spokój, popatrz na tą górę, którą kiedyś tak pięknie opisałeś, że tylko oprawić w ramki i zawiesić nad łóżkiem. Co jej powiesz? Że nic Ci się nie chce? Że nie cieszy się perspektywa wyjazdu, podróży, pójścia gdzie się chce? 

Ona nigdzie pójść nie może. Do swego miejsca przypięta może tylko latami, wiekami oglądać kręcący się w kółko świat. Nie ma nóg, nie zaprowadzą ją dokądkolwiek, nie ma rąk - nikogo nimi nie obejmie. Mówią nawet, że serce ma z kamienia. 

Spróbuj się nad nią użalić, może zrobi Ci się lepiej.

A jak nie pomoże, to odkorkuj te baniaki z winami. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Roześmiałem się czytając Twoje słowa Primavero a już szczególnie dobry pomysł z tymi ogromnymi szklanymi butlami pełnymi radości rozpuszczonej w sfermentowanym soku winnego grona. Radości ale wtedy tylko gdy dusza śpiewa miłosne ballady lub czasem nawet disco polo czy jakiś folk. Ale czasem ta dusza bywa otulona smutkiem bezkresnym jak morskie fale i wtedy przez ten sok winny wypływają te słone fale przeciskając sie pod powieką znacząc mokre bruzdy na policzkach zamykając usta brakiem słów. A najgorsza w tym wszystkim jest świadomość własnej bezsilności i tego że nic nie można zmienić  na lepsze bo na gorsze chyba tak. Ponurak sie zrobił ze mnie ale to chyba te skoki ciśnienia i warkocze słonecznego złota i czerwieni splecione z deszczem i słotą. I ten dzień taki krótki...

A Góra stoi wpatrzona w moje okno i ciągle patrzy na mnie. Na to jak rano wstałem i w co się ubieram. Kiedyś wstydziłem sie swojej nagości ale teraz po tylu latach spędzonych wspólnie wstyd minął. Nie mam firanek w oknach i rankiem ona widzi moją bezwstydność moją męskość szukającą możliwości rozsiewu DNA mój zalotny wzrok skierowany na Nią Wieczorem muszę trochę przesunąć monitor w róg biurka by nie czytała tego o czym piszę i ze piszę te słowa do pięknej Pocahontas bo za jakiś czas gdy pójdę do niej pokrytej białym puchem może się na mnie zemścić jak to czasem robią zazdrosne Kochanki.

 

Layne. Ja preferuję stronę Karkonoszy tą od Szklarskiej Poręby. Trochę jest to przyzwyczajeni trochę rutyna. A ta góra o której tu czasem wspominam to Łabski szczyt widoczny doskonale z okna mojej sypialni. Tam góry są mniej komercyjne i aby poczuć ich pełny wdzięk i ogrom trzeba najlepiej pojechać do Michałowic a potem z parkingu przez Trzy Jawory dojść do Drogi Pod Reglami a z tej drogi już masz w zasięgu i Śnieżne Kotły i Łabski i praktycznie całe pasmo najciekawszych miejsc. Jest też w tamtym miejscy rejon gdzie istnieje tak jakby ujemne noszenie i samoloty, szybowce i inne takie urządzenia nagle zaczynają spadać w rejon czarnego stawu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

Dobrze wiedzieć. Nie znam w ogóle tamtych  stron. Następnym razem gdy przyjadę do Polski, postaram się zwiedzić. Fajnie Ci. Taka wędrówka i pewnie o tej porze roku pięknie to wszystko wygląda. pewnie Cię trochę melancholia dopadła, ale przejdzie ;) Ciesz się tym, bo inni Ci zazdroszczą teraz :)

Co robisz w swojej pracowni? To rzeźby? Przydałoby się wrzucanie zdjęć na forum, bo chciałbym zobaczyć na własne oczy, to o czym forumowicze czasem opowiadają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
9 minut temu, LayneStaley napisał:

To rzeźby? Przydałoby się wrzucanie zdjęć na forum, bo chciałbym zobaczyć na własne oczy, to o czym forumowicze czasem opowiadają.

Mówisz i masz @LayneStaley :) W tych dwóch tematach znajdziesz parę prac @Dionizy :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
13 godzin temu, Dionizy napisał:

 Ale czasem ta dusza bywa otulona smutkiem bezkresnym jak morskie fale i wtedy przez ten sok winny wypływają te słone fale przeciskając sie pod powieką znacząc mokre bruzdy na policzkach zamykając usta brakiem słów. 

Nawet jak jesteś smutny to tak ładnie to opisujesz, że ten smutek staje się taki oswojony. Taki właściwy. Może źle myślę, uznając smutek za uczucie niepożądane. Może wcale nie trzeba smutnej duszy pocieszać i wlewać w nią na siłę pozytywne myśli. 

W smutku powstają  książki, melodie, teksty, wiersze. Coś wartościowego.

Czyli lepiej się wysmucic niż sztucznym uśmiechem łzy przykrywać.

 

Zwłaszcza gdy na końcu przez nieosłonięte okna widać pewnego pana ganiającego na golasa po domu.

Dionizy rozsiewający swoje dna. 

Bezcenne.

Wszystkie dzieci w pobliżu do Ciebie podobne?

 

Ps. Dołączasz do niezłego towarzystwa. Podobno Hemingway pisał nago. Tylko u niego te baniaki z winem raczej długo by się nie uchowały.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

To byl tylko taki chwilowy smutek który jak wampir zakrada się po cichu i nagle wykorzystując splot złych zdarzeń wbija swe kły prosto w ......no właśnie w co? Trudno mi jest to zdefiniować bo ja w takich chwilach kulę się całym sobą.

Kiedyś sporo pisałem o menelach. Ludziach bez domów, majątków, samochodów. Ludziach do których nie przychodzą rachunki ani płatności za coś, kiedyś tam... Oni są wolni bo gdy zechcą w każdej chwili mogą poskładać swój karton i zmienić miejsce zamieszkania. Są wolni od pajęczyny którą większość ludzi tak zawzięcie uplata by w końcu z niej zginąć. Ale czy nawet oni są wolni od emocji. Szczęśliwej miłości która pomimo że jest to i tak nigdy nie będzie można o niej powiedzieć? Czy są wolni od smutku po utracie bardziej i mniej bliskich? Nie wiem.

A co do nagości. Ja jestem naturystą i bardzo chętnie to kultywuję tylko że w miejscach i czasie gdy jest to możliwe i nikogo nie urazi. Jest w Polsce kilka miejsc gdzie naturyzm jest czymś normalnym. W takim stroju inaczej smakuje kąpiel w morzu czy jeziorze czy takie zwykłe biwakowanie. W moim gronie nie jest to ani dziwne ani wstydliwe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Zapomniałam o tym miejscu. To jest taki gdzieś między pokoikiem a kuchnią schowany zakątek, który czasem niepostrzeżenie się omija. Stanęłam przypadkiem w waszych drzwiach i przysłuchuję się rozmowom przyjaciół. Patrzę na okno Dionizego. Teraz już bardzo ciemno na zewnątrz, tylko gdzieniegdzie małe światełko znikające. Góra zamyka oczy, tylko czasem odbite światło błyszczy w jej źrenicach. Ziewa i wtedy do pokoju wpada lekki wietrzyk. Dbaj o nią Dyziu. Rankiem wyślij całuska, a ona dmuchnie w Ciebie nową nadzieję. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
2 minuty temu, Zizi napisał:

Zapomniałam o tym miejscu. To jest taki gdzieś między pokoikiem a kuchnią schowany zakątek, który czasem niepostrzeżenie się omija. Stanęłam przypadkiem w waszych drzwiach i przysłuchuję się rozmowom przyjaciół. Patrzę na okno Dionizego. Teraz już bardzo ciemno na zewnątrz, tylko gdzieniegdzie małe światełko znikające. Góra zamyka oczy, tylko czasem odbite światło błyszczy w jej źrenicach. Ziewa i wtedy do pokoju wpada lekki wietrzyk. Dbaj o nią Dyziu. Rankiem wyślij całuska, a ona dmuchnie w Ciebie nową nadzieję. 

Ty znasz tą górę. Ty znasz Ją. Czuję to. Wiesz gdzie są te Trzy Jawory za skalnym tunelem i droga do Niej. Stroma  lub nawet stromsiejsza początkowy przez wymarły las potem koło stawu między pachnącą kosodrzewiną i dalej w górę wśród skał które mają swoje imiona i nazwy. To przez wędrowców. To oni je ochrzcili. dziwnie bo imiona typu Trzy Świnki czy Końskie Łby nie są codzienne. Po przekroczeniu granicy lasu wstępujesz w inny świat. Nie ma już drzew tylko na pozbawionych ściółki podłożu mnóstwo mchów

i rozsiewające miliony maleńkich tęcz krople rosy czy jakiejś wilgoci nawet w ciepły letni dzień. Zawsze przez dłuższa chwilę stoję wpatrzony w tą scenerię. Teraz gdy popatrzysz w górę zobaczysz ja w pełnej okazałości Potężną dumną majestatyczną Skaliste dzieło Stwórcy biegnące swymi stokami do tego jednego najwyższego miejsca. Szczyt. Często sie zastanawiam czy jestem godny by tam wejść. Czy nie lepiej położyć swoją głowę gdzieś na ogromnej skale jak na kolanach Wielkiego Ojca i powiedzieć Mu bez słów bo po co Mu moje słowa. Kocham Cię Ojcze.................. nie wiem co mam pisać.

Gdy dzień ma sie ku zachodowi czas wracać. Zawsze odkładam tą chwilę na ostatni moment tak by tylko za widoku dotrzeć do drogi po której jeżdżą strażnicy z parku Dalej nawet po ciemku sobie poradzę Wchodząc w pasmo kosówki warto popatrzeć w dół na dolinę pod stopami. Jeśli jeszcze resztki słońca oświetlają to urwisko. Tam widać wszystkie barwy świata i jesieni. Takiej zwykłej w górach. To tak jakby wielka skała z duszą układała sie do snu na puchowej pościeli z czerwonych bukowych liści upstrzonej złotem jaworów.

Zizi. Ty znasz tą Górę. Ty Ją znasz. Wiem o tym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Teraz to już znam na pewno. Po takim opisie czuję jakbym tam byla.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Zizi, czy Ty też czujesz, jakby ktoś tu o Raju opowiadał?

 

Dionizy wsiąkasz we mchy, przyklejają się do Ciebie zielone liście, skała wchodzi w Twoje mięśnie, cienkie pajęczyny stają się układem limfatycznym. Karmiony drobinkami rosy, mglistą zawiesiną czujesz w sobie tę część materii którą wszyscy w sobie nosimy, ten gwiezdny okruch, iskrę z wybuchu.

Prawie Cię nie widać, a tym samym widać Cię we wszystkim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

 

7 godzin temu, la primavera napisał:

Zizi, czy Ty też czujesz, jakby ktoś tu o Raju opowiadał?

Tak, też mam to odczucie.

 

Dionizy i jego góra. Miłość wzajemna bezwarunkowa. Przenikają się nawzajem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Nie wiem co mam powiedzieć. Zachwycacie się a ja tylko piszę o tym co za oknem. Jesień robi się coraz smutniejsza tak jakby przeczuwała swój już bliski kres Jeszcze tylko miesiąc i odejdzie w niebyt. Zostawi tylko wspomnienia Hmmmm  no ale miesiąc to przecież jedna trzecia jej żywota. Więc już sam nie wiem. Wiem że pozostaną mi wspaniałe wspomnienia z tej jesieni. Cudowne barwy, rozmowy nad rzeką i ten temat tu... dzięki niemu i Wam powoli wracam do swoich myśli , pisania. Jesień jest jak Kobieta. Kapryśna, humorzasta W jednej chwili piękna wspaniała, barwna, radosna by po chwili wybuchnąć deszczowym zimnym szlochem rozmywając myśli uczucia serca. Ale jesień to nie tylko góry bo przecież podwójna jest nad jeziorami gdy w słoneczną pogodę jej narcyzm każe jej sie przeglądać w zwierciadle jeziora I pytać > Lustereczko powiedz przecież kto piękniejszy jest na świecie< I nie czeka odpowiedzi bo widzi swoją zgrabną sylwetkę w kolorowej sukni liści jesiennych, zmysłowe oczy i warkocze z promieni słonecznych. Kiedyś planowałem zamieszkać nad jeziorami ale nigdy nie odważyłem się o tym mówić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Jesień powiala chłodem, porannym przymrozkiem. Czy to już koniec? Czy za progiem stoi zima?

Ogołocone z liści drzewa straszą czarnymi konarami. Huśtają się na nich puste ptasie gniazda. Kołyszą się na wietrze we wszystkie strony ale trwają. Jak są zrobione? Kto ptaki uczył budować gniazda? Jak to możliwe, że bez specjalistycznych obliczeń, bez planów, bez pozwoleń, z recyklingu, z zaschniętej trawy, zagubionych piór, odłamanych  gałązek potrafią zbudować coś tak trwałego?

Może jednak zostawię ptaki w spokoju, bo przypomniał mi się ,, Ptasiek" Whartona, a tak daleko w zachwycie nad ptasim żywotem jak on w tej książce nie chcę odlecieć. 

Ale sama książka fajna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

"Ptasiek" jest nie tylko fajny, Primavero, jest od początku do końca genialny...i ekranizacja z Matthew'u Modinem nie odbiega od oczekiwań czytelnika ?

...a w Pcimiu zielono, może nie zielonością trawkową, może dużo odcieni żółci, szarawego błękitu, niemniej bez dominanty opuszczonych przez listowie konarów...urodę roślin zimozielonych najłatwiej docenić o tej porze roku...i podczas bezśnieżnej zimy...i w pierwszych chwilkach wiosny, gdy dopiero ma zamiar się rozgościć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Lato jesień zima...... rano wieczór noc....za szybko wszystko za szybko nie nadążam.

Dobrze zmysłowo, smutno tęskno...... rozmowa, list milczenia.... gubię się ginę

Wszystko za szybko idzie, za szybko mija Liście, kwiaty my. Nie wiem czy to efekt jesiennej aury ale czuję się coraz bardziej obcy na świecie.....

Ryby w moim stawiku poszły już spać Ugotowałem im ich ulubiony makaron nitki lezy w wodzie od dwóch dni w miejscu gdzie dostają papusianie i nic. Pewnie zakopały się gdzieś na dnie w mul i zapadły  w zimowy letarg 

Koniec prezentacji liści kolorowych. Jutro trzeba wszystko zagrabić.... A tak nie dawno pod czereśnią stały leżaki na których jedliśmy mięsiste owoce plując pestkami........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Pozbądź się leżaków, Dionizy ?

Ja ich nie mam, tzn. stoją zapomniane na strychu...

Zawsze kręcę się po ogrodzie i nimom wolnych chwilek na leżakowanie...

Żartowam, jasne, że żartowam...każdy ma swoje koncepcjone na kontakt z naturą.

Kiedyś, dawno, dawno temu, uważałam, że tyż po trosze 'zasypiam' na zimkę...czułam takie spowolnienie, jak staroświecki magnetofon, gdy kasetę (jakże staroświecki to termin) wciągał...

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Obcy? Skąd to uczucie. Dionizy właśnie Ty  jesteś  do natury bardzo dopasowany. Piszesz o niej tak ładnie, jakbyś z nią pod rękę chodził. Jesień kapelusz stracą Ci z głowy, zima szalikiem otula, wiosna strzela kolorami a lato zabiera w wędrówki po świecie. 

 

Almo, pisząc patrzyłam przez okno wysoko i widziałam właśnie te czarne konary stuletniej lipy. Gdybym popatrzyła niżej to zauważyłbym płążące się irgi z  uwieszonymi niczym czerwone korale owocami i bordowymi drobnymi listkami. Masz rację, przecież nie wszystko golocieje na zimę, iglaki zimozielone jakby z boku tych przemian stoją. Czasem warto spojrzeć niżej, tam też się życie toczy. 

 

Ptaśka ekranizacji nie oglądałam, zachwyt nad książką podzielam.

Widziałaś może ekranizacje innej opowieści Whartona ,,W księżycową jasną noc" ? Książka i film bardzo dobre. Opowieść o pewnej wojennej nocy. Wharton dobrze opowiadał o wojnie, nie o tej wielkiej walce z wrogiem tylko o chęci przeżycia, strachu, przyjaźni pojedynczego człowieka.

Natomiast ,, spóźnieni kochankowie" do mnie nie trafia. Po prostu w ogóle mi się nie podoba.

,, Niezawinione śmierci" trudno oceniać, bo to osobista książka o osobistej tragedii.

,,Ala" lubię za motyle. Bo trochę pokręcona, też bez zachwytu z mojej strony.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
3 godziny temu, Dionizy napisał:

Lato jesień zima...... rano wieczór noc....za szybko wszystko za szybko nie nadążam.

Dobrze zmysłowo, smutno tęskno...... rozmowa, list milczenia.... gubię się ginę

Wszystko za szybko idzie, za szybko mija Liście, kwiaty my. Nie wiem czy to efekt jesiennej aury ale czuję się coraz bardziej obcy na świecie..

Rozumiem Cię i odczuwam podobnie. Nie zawsze. Są dni lepsze i gorsze.  Jak u każdego.  Przeminie ten martwy okres, wiosna zawita i znów będzie bardziej optymistycznie. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Primaverko, niezależnie od tytułowania Whartona 'pisarczykiem dla hospodyń domowych', nabyłam z wielkim ukontentowaniem wszystkie wydane pozycje i połknęłam z jeszcze większym zachwytem.

"Spaźnieni kochankowie' - dla mnie niezwykle klimatyczna powieść, pajęczyną utkana...gołębie łopoczące skrzydlato na strychu - mam ten obraz przed oczami...

"W księżycową..." - fakt, znów specyficzny, ciepły nastroik (?), lubiem tyż "Dom na Sekwanie".

"Franky Furbo" - Wharton'owskie fantasy; może i wrócę do niej, by sprawdzić, jak teraz ją odbieram...

"Ala" chyba nie znam...

 

Layne, to nie jest martwy okres, tylko śpiący...dotknij ziemi przy pniu drzewa  :)

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

A dotknę. I wspomnę Ciebie przy tej okazji. Śpiący lepiej brzmi.

Wydaje mi się, że wrażliwi ludzie są zsynchronizowani z naturą i żyją podobnym cyklem. "Zasypiają" na zimę, wiosną "rozkwitają"...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Coś w tym jest, kochani moi coś w tym jest.... ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Whartona to pisarz dla gospodyń? To nie wiedziałam. On czasem za dużo opisywał, zbyt dosłownie, niepotrzebnie , odrzucało mnie to. 

Al to jakby dalsza część Ptaśka,  mnie się podobało tylko to, że motyle hodował.  

 

Lekki śnieżek sypie. Po chwili niknie, chowa się w trawie. Pewnie się wstydzi, młodziutki, jeszcze dobrze nieopierzony, sam nie wie, co ma robić na ziemi. Kiedyś, gdy koledzy się zlecą,  bałwanami z nieba sypać będą, nabierze puchu, odwagi, by w bitwie śnieżnej być atakującym,z mrozem w układ wejdzie, będzie mu melodyjnie skrzypiał, jaśniał, błyszczał do nocnego nieba... Brrr już mi zimno.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 747
    • Postów
      265 231
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      995
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    anatol
    Najnowszy użytkownik
    anatol
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • la primavera
      Ciekawie to opisałaś. Wiesz, ja tak mialam po obejrzeniu Wesela 2021 Smarzowskiego. Myslalam.sobie - co trzeba mieć w głowie żeby nakręcic coś tak.ohydnego? 
    • Wikusia
    • Wikusia
      Kusych powiadasz... a czy obcisłe też są ? 😉
    • Wikusia
    • Wikusia
    • pewna pisząca
      Ezdra nie pisz tak, bo Papież Leon nie miał na myśli kataklizmów przyrody.  Akurat te jak wiesz prowadzą do Boga, nie tylko dlatego, że jakaś tam trwoga. Leon XIV ostrzega ludzi przed światem ziemskim , w którym jest ukryty wojujący chaos , którego  mało kto zauważa. W tym temacie nie ma bohaterów na całym świecie. Wszyscy co pragną ziemskich bogadztw , władzy , majątku, wielkości...  itp zostają w niedługim czasię osaczeni .   Ezdro mój wpis miał być oświeceniem dla jego intelektu , tzn. Astafakasty..... . On nie zdaję sobie sprawy jakie to batalie zostały wytoczone przeciwko niemu, jak i każdemu innemu młodemu człowiekowi zaczynającemu swe samodzielne życie. Oprócz tego niektórzy co tu jego obrażali na tym forum , to nawet nie chcą przeprosić . Żeby wszystkie przeciwności życiowe pokonać nie wystarczą własne siły. Działane samodzielne będzie nieskuteczne i bezowocne dopóki nie wspomożemy się naszą orędowniczką z nieba naszą Matką Najświętszą . Tylko Ona tylko potrafi wszystko co złe nas spotyka , potrafi przemienić w dobro.  
    • Nafto Chłopiec
      Jeśli chodzi o brzuch to badania wyszły super, w gastro i kolono wszystko dobrze 🤷
    • Vitalinka nolog
      Ale bardzo, bardzo śmiesznym🙂
    • Vitalinka nolog
      Kurczę, Ty naprawdę bardzo często masz te kłopoty z brzuchem. Odkąd tu jestem nie miałam żadnego zatrucia, czy też problemów z żołądkiem, a i chyba wcześniej też latami nic z tych rzeczy, a u Ciebie tak jakby to już norma, codzienność. Co z tymi badaniami Nadto? Na czym stanęło?🥺
    • Vitalinka nolog
      Tak wiem🙂 Film ten został obsypany wieloma nagrodami🙂 ja wyrażam tylko swoją opinię : męczył, był wręcz nudny, przedstawiał światopogląd wprost proporcjonalnie odwrotny do mojego, na każde "odkrycie Ameryki" w tym filmie byłam w stanie podać od ręki milion kontrargumentów. Nie, nie. Nic mnie nie zaskoczyło, nic mną nie wstrząsneło jak to było zapowiadane w promocji. Przerabiałam ten temat jako nastolatka w podstawowce i myślę, że bardziej sensownie i odkrywczo niż te "arcydzieło". Zbyt dobra jestem z porstaw biologii i psychologii żeby nabrać się na takie farmazony😉 Myślę też, że autor miał tworząc ten film ogromną nieleczona depresję. Być może fani tego filmu również 😉🙃 Zdrowym psychicznie osobom nie polecam, nie wczują się w ładowany nachalnie temat filmu 😉😄 Nawet klimat był odpychający. To jakby opowieść nie o moim świecie, mogę tylko współczuć twórcy, że tak świat widzi. Żal mi go. Żal mi wszystkich, którym film przypadł do gustu: depresja to straszna choroba. I tylko jako jej studium można uznać film za całkiem niezły. Jednak taplanie się w chorobie nie jest tym co mogłabym komukolwiek polecić🙂
    • KapitanJackSparrow
      Sprecyzuj proszę obecnie, czy istnieje przybliżona data, punkt odniesienia od którego Ziemia , co ja mówię ...raczej Półwysep Iberyjski zmierza ku przepaści...?    ps Gość w kość dobrze że mamy internet  wekuj mięso w słoiki na czarną godzinę
    • KapitanJackSparrow
      Moze w kościele,  bo to niedziela była 
    • KapitanJackSparrow
      Rozbudziła moją chorą wyobraźnię.  Co tam się wyprawiało pod tym kamieniem 🤨
    • KapitanJackSparrow
      Pewnie nie uwierzysz a może uwierzysz  nie wiem co w tym poście moim się wydarzyło ". x osoba " ? yyyy 😅 pewnie to coś w stylu ,,szczupaków " Vitalinki 
    • la primavera
      I dobrze się starzeje, ciągle tak głupia, że aż dobra 😁  Podobnie jak Hot Shots - mega!   Ale nie muchy, jakby muchy zabijali to wtedy byłoby dziwne 🙃
    • la primavera
      Są takie cudaczne filmy, wydaje się, że robione dla ćwierćinteligentów. Niedopracowane, z błędami bijącymi po oczach. A jednak.komus się podobają i mają widzów  niekoniecznie wśród  ćwierćinteligencji 😉  
    • la primavera
      "Mademoiselle Chambon"  Francuski melodramat opowiada o dwojga zakochanych w sobie osób, którzy spotkali się gdy jedno z nich miało już rodzinę. Oboje mieli zbyt duże poczucie przyzwoitości, odpowiedzialności-  czy jak by to nazwać, by pozwolić sobie na szaleńczą miłość. Co im zatem pozostało? Gesty, spojrzenia, dotknięcie dłoni, zamyślenie.. Nie ma więc w filmie wyznań, nie ma wybuchów namiętności,  nie ma deklaracji. To spokojny, oszczędny w rozmowy film. Bywa, że na chwilę schodzi z tego schematu, jednak po chwili wraca spokój, powściągliwość, cisza, subtelność.    Bardzo mi się podobał ten film, pięknie  zagrany przez Vincenta Lindona i Sandrine Kiberlain, ktorzy w prawdziwym życiu byli kiedyś małżeństwem.  Lindon w filmie jest pracownikiem.budowlanym, jest w tej jego roli sporo realizmu. Gdy stawia mur operuje kielnią jakby naprawdę potrafił to robić. Ona jest nauczycielką. Dzieci ją lubią, dyrektorka  chce ją zatrzymać w szkole. Zatem zawodowo  dobrze sobie radzą. Ale jak poradzą sobie z tą miłością  która przyjdzie z melodią skrzypiec, która choć taka piękna to przecież kogoś krzywdzi, bo jest żona i syn- fajna rodzina która przecież też wzięła się z miłości?       
    • Nafto Chłopiec
      Ale to było w Mediolanie 😴
    • Nomada
      Błędne skały w Stołowych, moja pierwsza wycieczka szkolna w trzeciej klasie ;  ) Tego się nie zapomina!
    • Nomada
      I na tym to polega, dzielić przestrzeń która zapiera dech w piersi z kimś kto czuje podobnie. A gdzie ja byłam w tym czasie , że mnie tam nie było.  Oj umknęłaby mi x osoba😁, tylko dlaczego robi się dziwnie. No dobrze nie wnikam ;  )
    • Nomada
      Gneralnie ja też ;  )
    • Nomada
      Niepełnoletnie 🤔
    • Gość w kość
      ciągle wyskakiwało mi to w reklamie, niby nie moje, ale jakoś ciągle gra mi to w głowie, podejrzewam, że chodzi o to ciągłe "ah-ah-ah" po tytułowych słowach, mam słabość do takich wstawek🤨  
    • Gość w kość
      doskonale Cię rozumiem, ale w filmach wolę... flaki🤨 (OK, nie zawsze)   ... i coś takiego dostaniemy w "Oni cię zabiją". w Twojej (zbyt wąskiej) skali dałbym jednak tylko 2, bo czegoś mi tu zabrakło, coś tu nie zagrało... to takie ogólniki, ale takie właśnie mam odczucia po seansie,   ... to tak jak np. z parodiami: jest Naga Broń, która jest po prostu głupim filmem, ale jako parodia jest naprawdę dobra, ale mamy mnóstwo nieudanych parodii, które są żenującymi filmami,   no, więc ten film jest co najwyżej średni w kategorii krwawych jatek: jest głupi, ale taki musi być (taka konwencja), tylko że ta głupota jest tu chyba trochę przesadzona, fajna główna bohaterka i jej przeciwniczka, podobały mi się niektóre sceny, wyglądały jakby wyjęte z koszmarnego snu, oczywiście mnóstwo krwi, sporo fajnych scen walki i humoru,   PS. jak to jest, że takie krwawe filmy mają elementy humorystyczne, których zadaniem jest rozbawienie widza? lubię takie filmy, bawią mnie, ale czy to nie dziwne? przecież tam ciągle kogoś zabijają! ... a ja przecież oprócz muchy (i tylko takiej wyjątkowo namolnej) nikogo bym nie skrzywdził,          
    • ezdra
      Świat ziemski tak , zmierza obecnie ku przepaci . Wskazuje na wiele znaków nawet w pztrzyrodzie:  trzęśienia ziemi. susza i pożary w Hiszpanii , powodzie we Francji ,  obudzone wulkanywzdłuż obrysu płyt kontynentalnych, epidemia cholery w Hiszpanii , wojny i przemieszczanie setek tysięcy imigrantówi itd..
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...