Skocz do zawartości


teodor44

Rodzinna tradycja

Polecane posty

teodor44

Opowieść obyczajowa, dlaczego w rodzinie obyczaj i tradycja nie ginie. Był dom, było mieszkanie i była chatka, a w nich były ojciec, matka i dziatki, gdy ich wychowali, to ich rodziców znać nie chcieli. Opuścili ojca i matkę, i założyli swoją rodzinę, a też mieli dziatki, gdy ich wychowali, to one też, rodziców swoich znać nie chcieli. Bo to jest tradycja, która w rodzinie nigdy nie ginie. Zamiast przykazania o miłowaniu ojca i matki swojej jest obyczaj i tradycja rodzinna (Wj 20,12)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


teodor44
13 minut temu, BrakLoginu napisał:

Nie wiem czy do końca to rozumiem, ale chyba chodzi o miłowanie rodziny, rodziców?

To jest przykazanie w trosce o nas i naszą rodzinę (V Mojż. 5,16)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
teodor44
23 minuty temu, Takasobie68 napisał:

Tradycja to hamulec postępu.

Wszelkie tradycje hamują rozwój intelektualny i duchowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Ale o co tu chodzi?

Nie uważacie ze to wszystko jest kwestią autorytetu rodziców który muszą oni sami zbudować i wychowania swoich własnych dzieci. Jeśli dzieci patrzą jak rodzice znikają na całe dnie w pracy bo potrzeba a po powrocie tez kiepsko z czasem bo to i tamto to dzieci zwyczajnie przejmą ten zwyczaj czy jak kto woli tradycję i gdy dorosną rzucą się w nurt pracy, zarabiania i dziwnych priorytetów. Jeśli rodzice znajdą czas na to by przytulić swoje dzieci bez względu na wiek to i one potem będą tak postępować i to będzie faktycznie jakaś tradycja i jakieś teorie wysnuwane w oparciu o Biblię sa zwykłą bzdurą bo jeśli się dzieci nie nauczy dzieci miłości to tymi biblijnymi zapiskami z przykazaniami można sobie tyłek wytrzeć.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
teodor44
12 godzin temu, Dionizy napisał:

Ale o co tu chodzi?

Nie uważacie ze to wszystko jest kwestią autorytetu rodziców który muszą oni sami zbudować i wychowania swoich własnych dzieci. Jeśli dzieci patrzą jak rodzice znikają na całe dnie w pracy bo potrzeba a po powrocie tez kiepsko z czasem bo to i tamto to dzieci zwyczajnie przejmą ten zwyczaj czy jak kto woli tradycję i gdy dorosną rzucą się w nurt pracy, zarabiania i dziwnych priorytetów. Jeśli rodzice znajdą czas na to by przytulić swoje dzieci bez względu na wiek to i one potem będą tak postępować i to będzie faktycznie jakaś tradycja i jakieś teorie wysnuwane w oparciu o Biblię sa zwykłą bzdurą bo jeśli się dzieci nie nauczy dzieci miłości to tymi biblijnymi zapiskami z przykazaniami można sobie tyłek wytrzeć.

 

 

Chcesz zmienić tradycję? To zacznij od siebie, miłować swoich rodziców, zgodnie z uniwersalnym, doskonałym i ponadczasowym przykazaniem Boga Wszechmogącego. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
7 godzin temu, teodor44 napisał:

 

Chcesz zmienić tradycję? To zacznij od siebie, miłować swoich rodziców, zgodnie z uniwersalnym, doskonałym i ponadczasowym przykazaniem Boga Wszechmogącego. 

 

 

Tak myśle ze chyba się już starzeję bo mój język i zapisane treści nie trafiają tak jak tego bym sobie życzył. Podejdę jeszcze raz do tematu tylko pierw trochę zrobię trochę porządku. Piszesz o prawach zapisanych w Biblii nazywając je tradycją. Ale to nie jest żadna tradycja bo dla określonych grup takie książki jak Biblia, Koran, w Buddyzmie przekazy ustne,  Mahabharata, Sutry i wiele wiele innych to nic innego jak tylko swoisty kodeks dotyczacy określonej grupy wyznawców. I tak toco Ty uważasz za świętość czyli Biblia jest dla innych zwykła książką bez większego znaczenia. Nie jest to żadna ogólna tradycja tylko wskazówki dla wiernych. A czym jest tradycja? Tradycja to dab tysiącletni stojący na naszych ziemiach, to nasz język ojczysty i skrzydła Białego Orła nad nami. To pamięć o naszych Ojcach i naszej Historii. To powstanie gdy zabrzmi Mazurek Dąbrowskiego. Tradycja to zapalenie znicza na grobie bliskich i życzenia przy wigilijnym stole. To zawsze dobre rece Mamy i łzy wzruszenia Ojca. Chciałoby sie powiedzieć ze tą tradycją jest też wzajemna życzliwość i dobre gesty, serdeczność lecz niestety bo dziela nas religie, politycy, fanatycy

Te przykazania o których wspominasz nie są zadną tradycją. To tylko wskazówki o których mówienie w kółko z zaznaczaniem wersów i powoływaniem sie na coś tam a nie znaczy nic a nic. To tylko wskazówki

No i pamiętaj że Biblia to jest dla Ciebie głos Boga bo dla wielu jest to skladanka opowiadań często dosć krwawych

Myslę ze teraz już wszystko jest jasne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
teodor44
10 minut temu, Dionizy napisał:

Tak myśle ze chyba się już starzeję bo mój język i zapisane treści nie trafiają tak jak tego bym sobie życzył. Podejdę jeszcze raz do tematu tylko pierw trochę zrobię trochę porządku. Piszesz o prawach zapisanych w Biblii nazywając je tradycją. Ale to nie jest żadna tradycja bo dla określonych grup takie książki jak Biblia, Koran, w Buddyzmie przekazy ustne,  Mahabharata, Sutry i wiele wiele innych to nic innego jak tylko swoisty kodeks dotyczacy określonej grupy wyznawców. I tak toco Ty uważasz za świętość czyli Biblia jest dla innych zwykła książką bez większego znaczenia. Nie jest to żadna ogólna tradycja tylko wskazówki dla wiernych. A czym jest tradycja? Tradycja to dab tysiącletni stojący na naszych ziemiach, to nasz język ojczysty i skrzydła Białego Orła nad nami. To pamięć o naszych Ojcach i naszej Historii. To powstanie gdy zabrzmi Mazurek Dąbrowskiego. Tradycja to zapalenie znicza na grobie bliskich i życzenia przy wigilijnym stole. To zawsze dobre rece Mamy i łzy wzruszenia Ojca. Chciałoby sie powiedzieć ze tą tradycją jest też wzajemna życzliwość i dobre gesty, serdeczność lecz niestety bo dziela nas religie, politycy, fanatycy

Te przykazania o których wspominasz nie są zadną tradycją. To tylko wskazówki o których mówienie w kółko z zaznaczaniem wersów i powoływaniem sie na coś tam a nie znaczy nic a nic. To tylko wskazówki

No i pamiętaj że Biblia to jest dla Ciebie głos Boga bo dla wielu jest to skladanka opowiadań często dosć krwawych

Myslę ze teraz już wszystko jest jasne.

 

Biblia jest instrukcją życia w systemie duchowo - informacyjnym, zbieżna z najnowszymi odkryciami nauki.

 

Edytowano przez teodor44

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
9 minut temu, teodor44 napisał:

 

Biblia jest instrukcją życia w systemie duchowo - informacyjnym, zbieżna z najnowszymi odkryciami nauki.

 

Myślałem że mój punkt widzenia na ten problem już wyjaśniłem i że jest wszystko już jasne. Widać nie, ale to nie moja wina. Dla mnie to Mahabharata zawiera wytyczne a Biblia jest tylko zbiorem legend i podań z religii które były wcześniej. Czy wiesz że np dekalog jest zapisany na ścianach Egipskich piramid w czasach gdy o judaistach jeszcze nikt nie słyszał? A w czasie datowania biblijnego stworzenia Adama czyli około sześć tysięcy lat temu w zakolach Eufratu i Tygrysu tamtejsza cywilizacja prowadziła obserwacje astronomiczne, robili zabiegi chirurgiczne, warzyli piwo i co gorsze to wszystko zostało spisane i jest dostępne. Ciekawostką jest że tworzyli też poezję. Natomiast w ich mitach można wyszukać praktycznie taki sam opis stworzenia człowieka jak w Biblii ? Wiesz o tym Tylko nie mów że to dzieło szatana bo opisany w starym prawie ojciec wiary czyli Abraham pochodził właśnie z tej Krainy. Chcesz wierzyć że te pięćdziesiąt parę ksiąg wchodzących w ustalony przez ludzi skład biblii jest prawem boga to wierz tylko nikomu nie narzucaj swojej narracji i praw. Miej szacunek dla innych bo przecież to też jedna z biblijnych wytycznych.

Wesołych Świąt jeśli takie obchodzisz.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra

Pogadaliśmy sobie w innym temacie o posiadaniu kobiet, o takim modelu związku, w którym kobieta jest poddana mężowi, posłuszna. Traktowanie posłuszeństwa jako elementu chrześcijańskiego modelu małżeństwa wywołało chyba lekki opór. No to przyjrzyjmy się tematowi. Znalazłem ciekawy artykuł księdza Jana Jędraszka, który próbuje przedstawić tę kwestię w korzystniejszym świetle:
https://www.przewodnik-katolicki.pl/Archiwum/2011/Przewodnik-Katolicki-49-2011/Rodzina/Zony-badzcie-ulegle-mezom

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
Napisano (edytowany)
1 godzinę temu, Tako rzeczka Brahmaputra napisał:

 Znalazłem ciekawy artykuł księdza Jana Jędraszka, który próbuje przedstawić tę kwestię w korzystniejszym świetle:
https://www.przewodnik-katolicki.pl/Archiwum/2011/Przewodnik-Katolicki-49-2011/Rodzina/Zony-badzcie-ulegle-mezom

Chyba niewiele korzystniejszym, jeśli w tym artykule porównuje mężczyznę do Boga - Ojca, który się opiekuje słabym i grzesznym człowiekiem (kobietą) : "Czyli tak jak Bóg opiekuje się swoim ludem, tak mąż powinien troszczyć się o swoją żonę".

Nic dziwnego, że taka myśl przyszła teologowi do głowy, skoro chrześcijański Bóg jest zdecydowanie mężczyzną, ojcem. I skoro ten sam teolog uznaje za naturalne np. że tylko mężczyzna w jego Kościele może pełnić funkcje kapłańskie.

Więc może rację ma teolożka Mary Daly, według której "jeśli Bóg jest rodzaju męskiego, wtedy rodzaj męski jest Bogiem". 

 

Oczywiście dużo się w ostatnim czasie zmieniło, jeśli chodzi o równość kobiet i mężczyzn w związkach (jak zauważyła w tamtym temacie Maryś "gdzie ostatnio widziałeś posłuszną kobietę?..." ;)), ale  tylko dlatego, że zmienia się świat, obyczaje, warunki ekonomiczne. I ludzie, nawet ci wierzący, układają sobie życie coraz mniej się przejmując nakazami religijnymi.

Edytowano przez aliada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra
Napisano (edytowany)
2 godziny temu, aliada napisał:

Chyba niewiele korzystniejszym, jeśli w tym artykule porównuje mężczyznę do Boga

Tak, ja również na to zwróciłem uwagę. Porównanie mężczyzny do Boga opiekującego się swoimi poddanymi jest bardzo wymowne. Ksiądz jakby też nie dostrzegał kontrowersji "uległości" w oddawaniu się kobiety pod opiekę męża. Dla niego to jest piękne.
No i bardzo mi to łagodzenie wymowy tego zdania "bądźcie poddane  mężom" przypomina łagodzenie wymowy tekstu "czyńcie sobie ziemię poddaną" W obu przypadkach chodzi o władzę i odpowiedzialność, ale i tak dominującym odbiorem jest taki, że czynienie sobie czegoś (kogoś) poddanym, pozwala na eksploatowanie raczej, niż na konieczność zapewniania opieki.
Odrębną sprawą jest oczywiście stosowanie się do zapisów w Piśmie, do reguł, zasad itp. Mam takie wrażenie, że chrześcijaństwo przetrwało już tylko na kartach Nowego Testamentu. A chrześcijan już nie ma. Owszem, są ludzie deklarujący się jako chrześcijanie czy katolicy, ale to sprowadza się chyba tylko do myśli że Bóg jest i jest to Bóg, który wybacza. Mało kto ma ochotę choćby na czytanie Biblii. I do tego dochodzi to permanentne przetwarzanie religii w taki sposób, by pasowała do realiów, do wygody... do władzy? Gdyby dzisiaj zapytać polskiego katolika o to, jakie wartości uważa za największe, pewnie najczęstszą wymienianą wartością byłaby rodzina. Rodzina rozumiana tak, jak ją zdefiniował J. Kaczyński a po nim abp M. Jędraszewski - rodzina to związek mężczyzny z kobietą połączonych małżeństwem... i ich dzieci. Co innego wynika z Ewangelii, więc nie zdziwię się jeśli za 50 czy 100 lat Episkopat dokona własnego tłumaczenia Biblii, by wyeliminować kontrowersyjne fragmenty.

Edytowano przez Tako rzeczka Brahmaputra

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Abra
Napisano (edytowany)

Powiem Wam, że ja jestem zdruzgotana tekstem. Kobieta jest stworzeniem, które należy ukształtować, nauczyć, dać zewnętrzny impuls. Kim jest kobieta bez męża? Kawałkiem drewna bez emocji i uczuć? Kim jest kobieta póki ne spotka na swojej drodze męża? Jest kimś? To mężczyzna ją tworzy, pobudza, rozbudza? Nie jestem emancypantką czy feministką ale idea udoskonalania mojej osobowości przez mężczyznę wydaje mi się mocno dziwaczna.

Nie wspomnę już o związkach jednopłciowych. Chyba nie ma na nie miejsca w takim świecie.

Ksiądz Jan może i miał dobre intencje ale mi nie podoba się to co napisał.

Edytowano przez Abra

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tako rzeczka Brahmaputra

znalazłem jeszcze jeden ciekawy komentarz... chociaż już widzę trochę naciąganą argumentację, Komentator twierdzi, że poddanie żony mężowi jest konsekwencją nieposłuszeństwa Ewy, gdy zerwała zakazany owoc i podała go Adamowi. Coś mi się jednak zdaje, że poddanie żony mężowi wyprowadzano już od momentu stworzenia człowieka. Pierwszy był Adam, a Ewa została mu dodana, by była mu pomocą. Wygląda na to, że Adam domagał się od Boga pracownika dla siebie. No ale komentator z komentarzabiblijnego widzi to ciut inaczej:
https://www.komentarzbiblijny.pl/new/nt/kol/kol_3_18_19.php

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Abra

Patrzę na różne sprawy z kobiecej perspektywy i przez to nie potrafię zachować chłodnego obiektywizmu. Przez wieki męskiej supremacji zapomniano o Lilith spychając ją do grona demonów bez ubrania albo  ewentualnie przedstawiając jako patronkę feministek. Ale to także nie stawia jej w dobrym świetle - sufrażystka bez stanika. Była równa Adamowi i przez to pewnie przestała być wygodna w paternalistycznym świecie. Idea poddaństwa, oddania, podległości jest nawet kusząca. Jest tylko jeden problem - autonomia decyzji. Z komentarza wynika, że nie ma na nią miejsca. Nie rozważa się nawet takiej możliwości w przypadku kobiety. Kobieta nie może być przewodnikiem, nie może być równa mężczyźnie. Może ewentualnie świecić jego światłem. Mowa jest o miłości ale według mnie brakuje w tym szacunku.

"Wielkość mierzona miarą Bożą jest bowiem miarą usługiwania, poświęcenia dla drugiego człowieka.' Rewelacja gdyby nie kolejne zdanie: 'Wielki' mąż przyjmuje zatem postawę usługiwania swojej małżonce jako 'naczyniu słabszemu'". Dlaczego nie mogą być równi sobie? Tego pojąć nie potrafię.

A na koniec cytat z pewnego dziełka o owcach: "Nie powinniście wierzyć w to, czego nie rozumiecie. Nie powinniście rozumieć tego, w co wierzycie."

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nikodem
Dnia 25.09.2019 o 16:57, Takasobie68 napisał:

Tradycja to hamulec postępu.

Za każdym razem gdy stajesz się samodzielna, upadasz i oddalasz się ode Mnie nawet jak tego nie widzisz .  Natomiast jak wszystko się u ciebie wali i widzisz że nie dajesz rady, wtedy podnosisz się i wracasz do Mnie.

Słowa Jezusa do Lenczewskiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość2
2 godziny temu, Abra napisał:

Patrzę na różne sprawy z kobiecej perspektywy i przez to nie potrafię zachować chłodnego obiektywizmu. Przez wieki męskiej supremacji zapomniano o Lilith spychając ją do grona demonów bez ubrania albo  ewentualnie przedstawiając jako patronkę feministek. Ale to także nie stawia jej w dobrym świetle - sufrażystka bez stanika. Była równa Adamowi i przez to pewnie przestała być wygodna w paternalistycznym świecie. Idea poddaństwa, oddania, podległości jest nawet kusząca. Jest tylko jeden problem - autonomia decyzji. Z komentarza wynika, że nie ma na nią miejsca. Nie rozważa się nawet takiej możliwości w przypadku kobiety. Kobieta nie może być przewodnikiem, nie może być równa mężczyźnie. Może ewentualnie świecić jego światłem. Mowa jest o miłości ale według mnie brakuje w tym szacunku.

"Wielkość mierzona miarą Bożą jest bowiem miarą usługiwania, poświęcenia dla drugiego człowieka.' Rewelacja gdyby nie kolejne zdanie: 'Wielki' mąż przyjmuje zatem postawę usługiwania swojej małżonce jako 'naczyniu słabszemu'". Dlaczego nie mogą być równi sobie? Tego pojąć nie potrafię.

A na koniec cytat z pewnego dziełka o owcach: "Nie powinniście wierzyć w to, czego nie rozumiecie. Nie powinniście rozumieć tego, w co wierzycie."

 

 

Już Twoje piersze słowa determinują postawę zdecydowanej większości kobiet ( nie biorąc pod uwagę fundamentalistycznych feministek ), które obciążone atawistycznym strachem przed osobnikiem silniejszym fizycznie, utwierdzanym i pogłębianym przez Kościół Katolicki przyjmują postawę podległą i podporządkowaną. Bacznie obserwując przez baaardzo wiele lat różne związki  bardzo się dziwiłem, dlaczego kobieta musi być podporządkowana mężczyźnie i doszedłem do wniosku, że większość mężczyzn wyznaje zasadę: " Jak się nie będą ciebie bali to się będą z ciebie śmiali", a jako osobniki (zazwyczaj) silniejsi fizycznie potrafili tę podległość wymóc. I chyba jestem nienormalny bo kobietę w związku zawsze traktowałem jako rónorzędnego partnera, a nie podległą służebnicę (co mi z tego wyszło to już inna bajka 😉)

2 godziny temu, Abra napisał:

A na koniec cytat z pewnego dziełka o owcach: "Nie powinniście wierzyć w to, czego nie rozumiecie. Nie powinniście rozumieć tego, w co wierzycie."

Podstawowy dogmat KK, który traktuje ludzi jak stado baranów (owiec)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Abra
45 minut temu, Gość2 napisał:

 

Już Twoje piersze słowa determinują postawę zdecydowanej większości kobiet ( nie biorąc pod uwagę fundamentalistycznych feministek ), które obciążone atawistycznym strachem przed osobnikiem silniejszym fizycznie, utwierdzanym i pogłębianym przez Kościół Katolicki przyjmują postawę podległą i podporządkowaną. Bacznie obserwując przez baaardzo wiele lat różne związki  bardzo się dziwiłem, dlaczego kobieta musi być podporządkowana mężczyźnie i doszedłem do wniosku, że większość mężczyzn wyznaje zasadę: " Jak się nie będą ciebie bali to się będą z ciebie śmiali", a jako osobniki (zazwyczaj) silniejsi fizycznie potrafili tę podległość wymóc. I chyba jestem nienormalny bo kobietę w związku zawsze traktowałem jako rónorzędnego partnera, a nie podległą służebnicę (co mi z tego wyszło to już inna bajka 😉)

Podstawowy dogmat KK, który traktuje ludzi jak stado baranów (owiec)

Nie pisałam, że się boję i ulegam tylko,  że nie ulegam bo zdarza mi się myśleć.

Moje słowa niczego nie determinują. Jakoś inaczej bym to nazwała.  Porównania atawistyczne podejrzanie sprowadzają do rangi zwierzęcia a ja wyobrażam sobie, że mam bardziej rozwinięty mózg. Własne obserwacje mogą być niezmiernie złudne. Jest taka prawidłowość, której podlegamy wszyscy: z otaczającego nas tła wyłapujemy fragmenty, które potwierdzają nasze przekonania.

A ten dogmat o owcach i baranach musi być rozciągnięty także na inne systemy religijne.

Pozdrawiam z innego wymiaru forum. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość2
26 minut temu, Abra napisał:

Nie pisałam, że się boję i ulegam tylko,  że nie ulegam bo zdarza mi się myśleć.

Moje słowa niczego nie determinują. Jakoś inaczej bym to nazwała.  Porównania atawistyczne podejrzanie sprowadzają do rangi zwierzęcia a ja wyobrażam sobie, że mam bardziej rozwinięty mózg. Własne obserwacje mogą być niezmiernie złudne. Jest taka prawidłowość, której podlegamy wszyscy: z otaczającego nas tła wyłapujemy fragmenty, które potwierdzają nasze przekonania.

A ten dogmat o owcach i baranach musi być rozciągnięty także na inne systemy religijne.

Pozdrawiam z innego wymiaru forum. :)

Masz rację feministko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Abra
41 minut temu, Gość2 napisał:

Masz rację feministko

Patrzę na świat oczami kobiety ale to chyba za mało na feminizm.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gość
1 godzinę temu, Gość2 napisał:

sprowadzają do rangi zwierzęcia

Interesujące. Na alternatywnym forum, grupa fanatyków niereligijnych zgodnie twierdziła, że nie tylko pochodzą od małpy, ale również, że od zwierząt niczym się nie różnią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Abra
1 godzinę temu, gość napisał:

Interesujące. Na alternatywnym forum, grupa fanatyków niereligijnych zgodnie twierdziła, że nie tylko pochodzą od małpy, ale również, że od zwierząt niczym się nie różnią.

Skoro tak piszą na alternatywnym forum to pewnie tak jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
7 godzin temu, Abra napisał:

Patrzę na różne sprawy z kobiecej perspektywy i przez to nie potrafię zachować chłodnego obiektywizmu. Przez wieki męskiej supremacji zapomniano o Lilith spychając ją do grona demonów bez ubrania albo  ewentualnie przedstawiając jako patronkę feministek. Ale to także nie stawia jej w dobrym świetle - sufrażystka bez stanika. Była równa Adamowi i przez to pewnie przestała być wygodna w paternalistycznym świecie. Idea poddaństwa, oddania, podległości jest nawet kusząca. Jest tylko jeden problem - autonomia decyzji. Z komentarza wynika, że nie ma na nią miejsca. Nie rozważa się nawet takiej możliwości w przypadku kobiety. Kobieta nie może być przewodnikiem, nie może być równa mężczyźnie. Może ewentualnie świecić jego światłem. Mowa jest o miłości ale według mnie brakuje w tym szacunku.

"Wielkość mierzona miarą Bożą jest bowiem miarą usługiwania, poświęcenia dla drugiego człowieka.' Rewelacja gdyby nie kolejne zdanie: 'Wielki' mąż przyjmuje zatem postawę usługiwania swojej małżonce jako 'naczyniu słabszemu'". Dlaczego nie mogą być równi sobie? Tego pojąć nie potrafię.

A na koniec cytat z pewnego dziełka o owcach: "Nie powinniście wierzyć w to, czego nie rozumiecie. Nie powinniście rozumieć tego, w co wierzycie."

Zdecydowanie nie gimnazjum! 😅

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
2 godziny temu, gość napisał:

Interesujące. Na alternatywnym forum, grupa fanatyków niereligijnych zgodnie twierdziła, że nie tylko pochodzą od małpy, ale również, że od zwierząt niczym się nie różnią.

W pewnym uproszczeniu ta teza jest do przyjęcia z tym założeniem że ludzie bardziej dzikie żeby nie powiedzieć zdziczałe od zwierząt 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 715
    • Postów
      261 629
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      968
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    MartaGrops
    Najnowszy użytkownik
    MartaGrops
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Miły gość
      ☺️🤗
    • Miły gość
      Nietypowy 
    • wędrowiec
      Nie powinno się używać określenia " nie żyje" , ponieważ po jednym życiu jest zaraz drugie życie.  
    • wędrowiec
      Zakupienie pełnowartościowych ziół jest teraz utrudnione gdyż obróbka wstępna poszła w kierunku pozyskiwania bardzo drogigo olejku z ziół i sprzedawania go w buteleczkach 10 ml. Resztę wytłoczyn zpowrotem zamieniają w suszone zioła i pakują w torebki do sprzedaży detalicznej. Na opakowaniu nic nie ma napisane że to pochodzi z wytłoczyn. Tak się dzieje np. na targowiskach.  
    • Monika
      No dobra☺️🤗
    • wędrowiec
      Kościół tu akurat ma rację . Dodatkowy dzień raz na 4oo lat dawałby przesunięcie co najwyżej o 5 dni.  Natomiast przesunięcia Wielkiego Piątku czasem są w marcu a czasem w kwietniu.
    • KapitanJackSparrow
      Czyżbyśmy układali biznes plan? Myślisz że dobrze się sprzeda na allegro? 😁
    • Nomada
      Jak produkować to na skalę światową ; )  
    • Monika
      Ach i jeszcze jedno... To u mnie nie przejdzie, ja jestem WWO i ja jestem chodząca emocją😉 i tak już chyba zostanie. Ma to swoje plusy i minusy. No niestety nikt z nas nie jest idealny i w życiu zawsze jest coś za coś. Już się z tym pogodziłam.Jest mi czasem dzięki temu łatwiej, a czasem trudniej. Czasem coś zyskam czasem stracę. Lecz ogólnie to nigdy nie kierują mną złe intencje. Wesołych Świąt Natko🙂
    • Monika
      Nie pamiętam, żadnego konfliktu z Tobą, prócz gifa, w którym "przywaliłam" Ci śnieżynką i zastanawiałam potem się czy nie był za "ostry". No, ale jak Cię uraziłam niechcąco kiedyś (naprawdę niechcąco) to przepraszam🙂   
    • Natka
      Umacnianie
    • Natka
      Chyba rozumiem innych, którzy tu mniej piszą. Naprawdę Cię lubię — nawet bardzo. Wydajesz się fajną osobą i dlatego tym bardziej trochę mnie to zastanawia… bo czasami zdarza Ci się pisać w sposób, który potrafi zranić innych. Nie do końca wiem, z czego to wynika, bo serio da się Ciebie lubić. Może po prostu czasem warto trochę odpuścić, nie wkładać aż tyle emocji we wszystko? Kiedyś tak dobrze mi się tu z Tobą pisało, dlatego trochę mi tego szkoda. Piszę to spokojnie i bez złośliwości — nic Ci przecież nigdy nie zrobiłam, a kilka razy dostało mi się tak trochę „rykoszetem”, co było zwyczajnie nieprzyjemne. Nie zrozum mnie źle, nie mam złych intencji i jeśli coś brzmi nie tak, to przepraszam. Po prostu chciałam być szczera. A jeśli jednak zareagujesz na to ostro — też to zrozumiem.
    • Natka
      Może już gdzieś tu się przewinął, ale wrzucę, bo uważam, że naprawdę warto 😊   Szczerze mówiąc, „Piękny umysł” (A Beautiful Mind) to jeden z tych filmów, które na początku wydają się trochę spokojne, ale im dalej, tym bardziej wciągają. To historia o genialnym matematyku, który stopniowo zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością – i oglądając to, człowiek sam się chwilami zastanawia, co jest prawdą, a co nie. Najbardziej robi robotę klimat i to, jak pokazana jest jego choroba. Nie ma tu taniej sensacji, tylko raczej takie powolne wkręcanie widza w jego sposób myślenia. Momentami jest to naprawdę niepokojące, ale nie w horrorowy sposób, tylko bardziej psychicznie. Russell Crowe bardzo dobrze to zagrał – bez przesady, raczej tak „po cichu”, co tylko dodaje wiarygodności. No i wątek z jego żoną też jest dobrze poprowadzony, bo pokazuje, jak to wygląda od strony bliskiej osoby, a nie tylko samego chorego. Jedyne co, to trochę czuć, że to film robiony pod szerszą publiczność – jest momentami wygładzony i nie tak brutalnie realistyczny, jak mógłby być. Ale z drugiej strony dzięki temu ogląda się go bardzo dobrze. Ogólnie: warto obejrzeć, nawet jeśli ktoś nie jest fanem takich „cięższych” tematów. To nie jest typowy smutny dramat, tylko raczej historia o walce z samym sobą i o tym, że życie potrafi być bardziej skomplikowane, niż się wydaje.
    • KapitanJackSparrow
      Ale oczywiście cię rozumiem sam li trochę jeszcze jestem kibicem piłkarskim a przed laty byłem jeszcze bardziej a za młodu to ho ho..  No i tak zgadzam się to kwestia wychowania ale też środowiska w którym akurat przyszło żyć. 
    • KapitanJackSparrow
      Ooo panie, musiałbyś ...kiedyś usiąść ze mną w kotle na stadionie, wśród fanatyków którzy speedway wciagają nosem, poczuć tą energię i eksplozję radości która czasami jest tak wyjątkowa że mówi się o tym latami, albo przybijać pionę, ściskać się bratersko z łobcymi sobie ludźmi w szale radości gdy ukochana drużyna wiezie ,,odwiecznych wrogów " 5:1 i jest to zaledwie minuta z twego życia. O darciu gardła do ochrypu, o wymachiwaniu szalikiem, o podnieconych rozmowach, o napięciu, przerażeniu po dramatycznych wydarzeniach na torze, o traumie gdy ktoś z toru się nie podniesie o własnych siłach lub zakończy swój bieg czyjeś życie.  Lub też  Usiąść sobie wygodnie na świeżym powietrzu popstrzeć miło na ściganie z kartką i długopisem , podyskutować z przyjaciółmi  od biegu do biegu. Pośmiać z ludzi gdy ktoś z trybun krzyknie coś tak niesamowicie śmiesznego lub też podpiąć się do zbiorowej euforii trybun i czynić zgodnie i w rytm co wszyscy bo gdy kilkanaście tysięcy  dłoni klaśnie jednoczenie to jest klasku huk.  Do tego zapominałem dodać emocje i rywalizacja sportowa , zapach spalonego etanolu ryk motorów ( niestety kiedyś to był ryk🤷) i niecierpliwe odliczanie do kolejnego meczu.Nikt nikogo nie oklada pięściami bo się im dyscypliny pomyliły i nie chodzi na ustawki w lesie z prezydentem RP. 😁 Ha ha ...........a spotkanie innego kibica żużlowego, gdzieś w Polsce , to creme de la creme
    • KapitanJackSparrow
      Bank? Normalnie 😁
    • Monika
      A ja mam wrażenie,że Ty nie piszesz przeze mnie.  Nie chcę żeby tak było.
    • Antypatyk
      Dlaczego przestałem pisać? Bo tutaj robi się to samo co na <reklama> ... "wszystko co napiszesz będzie na pewno użyte przeciwko tobie... zmienione,  przekręcone, wyrwane z kontekstu... najważniejsze żeby ci dokopać i cię zgnoić... Bawcie się dobrze..., acha... i  WESOŁYCH ŚWIĄT...
    • Antypatyk
      Jest jeszcze jeden rodzaj... ci, którzy nie są świadomi tego, że krzywdzą... bo dla nich to jest normalne..., " co? ja? ja nic nie zrobiłem, przewrażliwiona/y jesteś..." {tutaj jest ich przynajmniej troje...). Nie moje... wykopane gdzieś z odmentów internetu, ale moje zdanie jest takie samo... "Kaśka, 42-letnia mieszkanka dużego miasta Nie rozumiem, dlaczego staliśmy się dla siebie tacy okrutni. Dlaczego łatwiej nam kogoś zranić, niż spróbować zrozumieć. Zamiast cieszyć się tą krótką chwilą, którą mamy tu na Ziemi, wolimy sobie dokopać, poniżyć, obrazić. Coraz trudniej znaleźć przestrzeń, w której nie czuć tej złej energii. Ona jest wszędzie – i naprawdę boli."
    • Miły gość
      Wiem że tacy istnieją i nie mogę takich ludzi zrozumieć co krzywdzą drugiego, a im to sprawia przyjemność.  Rozładować emocje można na wiele sposobów więc takie typy co krzywdzą bo coś im nie wyszło dla mnie są skreśleni.  Fakt rana się zagoi, a blizna zostanie ale zawsze można spróbować uleczyć serducho aby ono biło dla kogoś kto mocno go pokocha 🙂 Czyli jestem naprawiaczem 🙂
    • Nomada
      Hurtowa ilość jest opłacalna, chyba ;  )                      
    • Nomada
      To nie zgaga ale tak to można nazwać ;  )
    • Monika
      Tak szaleniec. Ale tacy ludzie istnieją. Stosują różne metody np gashliting. To rodzaj przemocy, której "nie widać", a która zostawia realne ślady do końca życia.  Jedni robią to celowo inni, by rozładować własne emocje (czyli nie są tego co czynią świadomi, mają taki sposób funkcjonowania wyniesiony z domu).  Pan Naprawiacz może naprawić wszystko, dlatego to taka fajna nazwa🙂  Jednak czy serce da się naprawić by działało jak nowe? Nie sądzę. Człowiek niestety nosi blizny, po urazach, które jak zostają z nim już na zawsze.
    • Miły gość
      A kto nie lubi jak jest miło, chyba tylko  szaleniec.  Skoro tak piszesz to niech tak zostanie🤗 W sumie naprawiacz może dużo rzeczy naprawiać, nawet złamane serce 🙂
    • Gość w kość
      nie mogę, kwestia wychowania🤷‍♂️   no i te emocje, w speedwayu są, jak to określiłeś, fajne, a w piłce... widziałeś pewnie mnóstwo obrazków w tv jak kibice płaczą itp., itd... to dopiero są emocje!
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...