Skocz do zawartości


Polecane posty

Maybe
25 minut temu, Frau napisał:

Jakieś 27 lat temu, takim wozem jechałam w pole ziemniaki sadzić. 

Gumowce sięgały mi pasa, widły pół metra wyższe ode mnie ? 

Po skończonej pracy zahaczyliśmy o wiejski sklepik. Kupiliśmy dwa wina za 15 zł i wypierdzieliliśmy je z gwinta na tym wozie ?

Frau jak to leciało.... "spokojna pani w koczku i okularach"?

 

Ze wsi to mam bardziej wspomnienia sielskie anielskie z dzieciństwa z wakacji u dziadków.

Nadal mamy ten dom, ale za łąka już jest osiedle domków jednorodzinnych i czar prysł...sarny już nie przychodzą pod dom, jeszcze słychać rechot żab od rzeki. Czekam kiedy pociągną asfalt to sprzedam to w cholerę. Nie ma już wsi z dzieciństwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Frau
3 minuty temu, Aco napisał:

Wino patykiem pisane? znam jego smak, ale nigdy nie lubiłem wina marki wino.

Nie chodziło o wino. Wiesz jaka to frajda dla miastowej baby jechać takim wozem, zapierdzielać w polu, a po dobrze wykonanej pracy wywalić coś mocniejszego z gwinta? 

Lepszego trunku tam nie mieli ? 

Pamiętam, że to był początek maja

. 3 dni w polu, w pełnym słońcu. W ciągłym ruchu, ciało spocone i skóra pięknie opalona.

Wróciłam do domu. Drugiego dnia robię zakupy w sklepie. Sprzedawczyni spogląda na mnie i zachwala opaleniznę. 

Co? Wczasy w Bułgarii?

Nie. 3 dni w polu. Rozrzucałam obornik i sadziłam ziemniaki ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
4 minuty temu, Frau napisał:

Nie chodziło o wino. Wiesz jaka to frajda dla miastowej baby jechać takim wozem, zapierdzielać w polu, a po dobrze wykonanej pracy wywalić coś mocniejszego z gwinta? 

Lepszego trunku tam nie mieli ? 

Pamiętam, że to był początek maja

. 3 dni w polu, w pełnym słońcu. W ciągłym ruchu, ciało spocone i skóra pięknie opalona.

Wróciłam do domu. Drugiego dnia robię zakupy w sklepie. Sprzedawczyni spogląda na mnie i zachwala opaleniznę. 

Co? Wczasy w Bułgarii?

Nie. 3 dni w polu. Rozrzucałam obornik i sadziłam ziemniaki ?

Jeszcze nie widziałam miastowej aby cieszyła się z rozrzucania obornika ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
9 minut temu, Maybe napisał:

Frau jak to leciało.... "spokojna pani w koczku i okularach"?

 

Ze wsi to mam bardziej wspomnienia sielskie anielskie z dzieciństwa z wakacji u dziadków.

Nadal mamy ten dom, ale za łąka już jest osiedle domków jednorodzinnych i czar prysł...sarny już nie przychodzą pod dom, jeszcze słychać rechot żab od rzeki. Czekam kiedy pociągną asfalt to sprzedam to w cholerę. Nie ma już wsi z dzieciństwa.

Mamy taki dom. Od kilku miesięcy jest pusty. Też go chcemy opchnąć. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
1 minutę temu, Arkina napisał:

Jeszcze nie widziałam miastowej aby cieszyła się z rozrzucania obornika ?

Przypadkiem wychowałam się w mieście. Praca na wsi była mi obca (nadal jest), ale jestem pracowita i uczynna ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 minutę temu, Frau napisał:

Mamy taki dom. Od kilku miesięcy jest pusty. Też go chcemy opchnąć. 

Mi się już nawet nie chce tam jeździć, córkom tym bardziej bo one nie czują więzi z tym miejscem, dla nich to działka rekreacyjna.

 

Co do twojej przygody z pracą w polu. Sztos! ?? Takie przygody są najlepsze. 

Pamiętam jak pierwszy raz malowałam ściany we własnym domu byłam tak podjarana, że zastanawiałam się czy nie robić tego zawodowo ???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
5 minut temu, Maybe napisał:

Mi się już nawet nie chce tam jeździć, córkom tym bardziej bo one nie czują więzi z tym miejscem, dla nich to działka rekreacyjna.

 

Co do twojej przygody z pracą w polu. Sztos! ?? Takie przygody są najlepsze. 

Pamiętam jak pierwszy raz malowałam ściany we własnym domu byłam tak podjarana, że zastanawiałam się czy nie robić tego zawodowo ???

Kochana. Nawet nie zaczynaj przy mnie tego tematu. Podczas remontów czuję się jak ryba w wodzie. 

Wszędzie muszę swoje łapy wsadzić. Już mnie korci, żeby zmienić wygląd mebli ? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
4 minuty temu, Aco napisał:

Oczywiście. Kilka razy miałem okazję pić ten zajzajer ?

Phi. Po drogim alkoholu też 

rzygam ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
31 minut temu, Frau napisał:

Nie chodziło o wino. Wiesz jaka to frajda dla miastowej baby jechać takim wozem, zapierdzielać w polu, a po dobrze wykonanej pracy wywalić coś mocniejszego z gwinta? 

Lepszego trunku tam nie mieli ? 

Pamiętam, że to był początek maja

. 3 dni w polu, w pełnym słońcu. W ciągłym ruchu, ciało spocone i skóra pięknie opalona.

Wróciłam do domu. Drugiego dnia robię zakupy w sklepie. Sprzedawczyni spogląda na mnie i zachwala opaleniznę. 

Co? Wczasy w Bułgarii?

Nie. 3 dni w polu. Rozrzucałam obornik i sadziłam ziemniaki ?

Dla mnie to była norma.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
2 minuty temu, Frau napisał:

Phi. Po drogim alkoholu też 

rzygam ?

Ja w taki sposób nie marnuję alkoholu. Za droga impreza?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
11 minut temu, Frau napisał:

Kochana. Nawet nie zaczynaj przy mnie tego tematu. Podczas remontów czuję się jak ryba w wodzie. 

Wszędzie muszę swoje łapy wsadzić. Już mnie korci, żeby zmienić wygląd mebli ? 

Ale sufity się ciężko robi i mój zapał do zostania malarzem pokojowym jakoś zmalał. 

Wiele lat robiłam sama ściany, na końcówce zawsze córka mi pomagała.

Najgorsze jak bordowy kolor ścian chciałam zmienić na krem ? Myślałam że krycia nie będzie końca! W końcu się udało i jedną ścianę okienną postanowiłam pomalować na brązowo. Malujemy z córką na ten brąz, malujemy i nagle młoda wypala: - mama tylko żeby ci się nie ubzdurało za 2 lata, że ta ściana ma być biała ???

 

Ale za dwa lata już trzeba było skrobać ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
1 minutę temu, Maybe napisał:

Ale sufity się ciężko robi i mój zapał do zostania malarzem pokojowym jakoś zmalał. 

Wiele lat robiłam sama ściany, na końcówce zawsze córka mi pomagała.

Najgorsze jak bordowy kolor ścian chciałam zmienić na krem ? Myślałam że krycia nie będzie końca! W końcu się udało i jedną ścianę okienną postanowiłam pomalować na brązowo. Malujemy z córką na ten brąz, malujemy i nagle młoda wypala: - mama tylko żeby ci się nie ubzdurało za 2 lata, że ta ściana ma być biała ???

 

Ale za dwa lata już trzeba było skrobać ?

Nie trzeba niczego skrobać, jeśli zgrubień i odprysków nie ma. 

Wystarczy ścianę wygruntować i nałożyć 2 warstwy.  W sklepach są takie farby, że głową mała. 

Możesz je czyścić detergentem i kolor pozostaje bez zmian a brud schodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
3 minuty temu, Frau napisał:

Nie trzeba niczego skrobać, jeśli zgrubień i odprysków nie ma. 

Wystarczy ścianę wygruntować i nałożyć 2 warstwy.  W sklepach są takie farby, że głową mała. 

Możesz je czyścić detergentem i kolor pozostaje bez zmian a brud schodzi.

Trzeba już było, uwierz, w końcu metraż mieszkania by mi się zmniejszył przez te warstwy ???

 

Oczywiście że farby są zmywalne ale ileż można mieć ten sam kolor? ???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
1 minutę temu, Maybe napisał:

Trzeba już było, uwierz, w końcu metraż mieszkania by mi się zmniejszył przez te warstwy ???

 

Oczywiście że farby są zmywalne ale ileż można mieć ten sam kolor? ???

6 rok mamy nowe mieszkanie i każdego roku zmieniam kolor lub tapetę ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
1 godzinę temu, Arkina napisał:

Jeszcze nie widziałam miastowej aby cieszyła się z rozrzucania obornika ?

A łostatnio mówiła że wszystko już widziała ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
1 godzinę temu, Frau napisał:

6 rok mamy nowe mieszkanie i każdego roku zmieniam kolor lub tapetę ?

I jakiś facet to znosi? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
Przed chwilą, KapitanJackSparrow napisał:

I jakiś facet to znosi? 

To samo pomyślałam ?

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
2 minuty temu, KapitanJackSparrow napisał:

I jakiś facet to znosi? 

Z trudem ? 

Zaznaczam! 

Nie jestem przy tych remontach majstrem.

Ja pracuję z nim ręka w rękę. Meble, drzwi, grzejniki (mam stare) maluje tylko ja. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
KapitanJackSparrow
3 godziny temu, Frau napisał:

Z trudem ? 

Zaznaczam! 

Nie jestem przy tych remontach majstrem.

Ja pracuję z nim ręka w rękę. Meble, drzwi, grzejniki (mam stare) maluje tylko ja. 

Zlituj się nad nim i wymień grzejniki ... A uzyskany w ten  sposób czas z impetem wrzuć w tapetę.  ? Kobieto ruinujesz się tymi remontami weź wyjedź gdzieś napij rakiji

Edytowano przez KapitanJackSparrow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
8 minut temu, KapitanJackSparrow napisał:

Zlituj się nad nim i wymień grzejniki ... A uzyskany w ten  sposób czas z impetem wrzuć w tapetę.  ? Kobieto ruinujesz się tymi remontami weź wyjedź gdzieś napij rakiji

Taki remoncik to dla mnie pryszcz. Sprawia mi ogromną radość, czego nie powiem o imprezowaniu.

Przez pandemię trochę się wycuszyliśmy, ale nawet w necie krąży kilka  naszych zdjęć z różnych imprez masowych, gdzie muzyka dudniła a piwo lało się strumieniami. 

Ja się częściej szlajałam jak moje dużo młodsze koleżanki ? 

Łobrotna ze mnie baba ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia

Tak sobie myślę po przeczytaniu Waszych wypowiedzi, że ja w innym państwie żyłam.

Mnie prądu nie wyłączali, telefonu również nie.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia

Tak, ściany maluje się Unigruntem przed położeniem farby...prawie fachowcem byłam. Tapety to już przeszłość, ale ja byłam w tym dobra.

Mój mąż był od sufitów, a ja od tapet, a jak cuda wymyślałam na ścianach (dwa kolory, prostokąty czy trójkąty)...to była męża robota, a ja poprawiałam uchybienia.

Wszystko robiłam/pomagałam podczas remontów (malowanie, kafelki, panele podłogowe) oczywiście z niechętnym mężem, ale ja miałam sposób.

Meble zabezpieczałam ustawiałam na środku, a gdy mąż wrócił z pracy nie miał wyjścia i przez weekend pokój był pomalowany.

Zazdroszczę Wam domków...zawsze o tym marzyłam.

Pamiętam różne powody konne...wozy na żelaznych kołach, gumowych i bryczki.

Uwielbiałam jeździć bryczką...zła byłam, bo stale przypominali bym się trzymała, żebym nie wypadła, ale konie pieknie sie prezentowały. Mój dziadek bardzo dbał o konie, a miał 4 i źrebaki.

Moja pomoc w polu to żadna, ale umiałam podbierać sierpem zboże i wiązać w snopki, radochę miałam jak wujek (brat mamy)  pozwolił mi kosą ciąć koniczynę, ale nie mogłam nikomu powiedzieć, by nie dostał ochrzanu od dziadków.

Tak spędzało się wakacje...w ruchu, a teraz na siedząco przed ekranem urządzenia, a wakacje wykwintnie.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
9 godzin temu, Dżulia napisał:

Tak, ściany maluje się Unigruntem przed położeniem farby...prawie fachowcem byłam. Tapety to już przeszłość, ale ja byłam w tym dobra.

Mój mąż był od sufitów, a ja od tapet, a jak cuda wymyślałam na ścianach (dwa kolory, prostokąty czy trójkąty)...to była męża robota, a ja poprawiałam uchybienia.

Wszystko robiłam/pomagałam podczas remontów (malowanie, kafelki, panele podłogowe) oczywiście z niechętnym mężem, ale ja miałam sposób.

Meble zabezpieczałam ustawiałam na środku, a gdy mąż wrócił z pracy nie miał wyjścia i przez weekend pokój był pomalowany.

Zazdroszczę Wam domków...zawsze o tym marzyłam.

Pamiętam różne powody konne...wozy na żelaznych kołach, gumowych i bryczki.

Uwielbiałam jeździć bryczką...zła byłam, bo stale przypominali bym się trzymała, żebym nie wypadła, ale konie pieknie sie prezentowały. Mój dziadek bardzo dbał o konie, a miał 4 i źrebaki.

Moja pomoc w polu to żadna, ale umiałam podbierać sierpem zboże i wiązać w snopki, radochę miałam jak wujek (brat mamy)  pozwolił mi kosą ciąć koniczynę, ale nie mogłam nikomu powiedzieć, by nie dostał ochrzanu od dziadków.

Tak spędzało się wakacje...w ruchu, a teraz na siedząco przed ekranem urządzenia, a wakacje wykwintnie.

 

@Dżulia, tapety są stałe na topie. 

Są lepszego gatunku i najczęściej klei się na ścianie, gdzie jest sofa lub niskie szafki rtv. 

 

Że względu na mały metraż, nie każdy wzór można wykorzystać. 

Od 5 lat "rządzi" ten wzór i kolorystyka. Zieleń połączona ze złotym. 

Złote uchwyty, doniczki, ozdoby i zestaw filiżanek. 

 

pol_pl_Fototapeta-13803-Liscie-III-71304

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 676
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • BrakLoginu
      Trump wystartuje na olimpiadzie. Jego sztab długo zastanawiał się, w jakiej dyscyplinie ma zdobyć złoto — i tu najgorsza wiadomość dla Stocha: padło na skoki. Ten jegomość miewa takie „skoki” nastrojów, że trudno mu znaleźć konkurencję. Nieoficjalnie mówi się, że oprócz złota w skokach planuje też medal w bobslejach (bo lubi jechać rozpędem) oraz w ujeżdżaniu… własnego elektoratu. Plotki głoszą również, że trenuje do nowej, eksperymentalnej konkurencji olimpijskiej: slalomu między własnymi wypowiedziami — a tam, jak wiadomo, tor przeszkód potrafi być naprawdę wymagający. A jeśli dorzuci jeszcze konkurencję w rzucie tweetem na odległość, to rekord świata może paść szybciej, niż sędziowie zdążą sprawdzić regulamin. 😄
    • BrakLoginu
      Matka spojrzała na niego długo, bardzo długo — tak długo, że uśmiech sam zgasł mu na twarzy. – Na jaki towar? – zapytała powoli, unosząc brew. Chłopak podrapał się po głowie. – No wiesz… taki… że człowiek się tak śmieje, wszystko mu jedno, zero stresu… pełen luz… Matka parsknęła śmiechem, aż łyżeczka zadźwięczała o kubek. – Synu, ja to biorę od lat. Codziennie rano. Czasem nawet dwie dawki. – Serio?! – oczy mu się zaświeciły. – I co to jest? Matka wstała, podeszła do blatu i postawiła przed nim kubek. – Tu masz namiar – powiedziała z powagą. – Najmocniejszy towar na świecie. Spojrzał do środka. – …Kawa? – Kawa, osiem godzin snu i ignorowanie głupot – odparła. – Działa lepiej niż wszystko inne. Chłopak westchnął, ale po chwili się uśmiechnął. – A można na kreskę? – Można – powiedziała matka, stawiając obok talerz. – Kreskę sernika do kawy. I od razu zobaczysz kolory życia. 😄
    • BrakLoginu
      Płytki? Donald płytki? Zgłaszam to do ambasadora USA. Przez Ciebie będzie wojna, bo to znów obraza ego NAJWIĘKSZEGO! <oburzony pisze donos>. Nawet nie pisz nic więcje, bo oni zabiorą swoje zabawki czyt. wojsko. Przegiąłeś niczym   
    • BrakLoginu
      Majeranek rośnie jak złoto, ale teraz skupiam się na innowacjach — rumianek z szajbą.  Certyfikat „nie pytaj, tylko wąchaj” już w drodze  
    • BrakLoginu
      Moje kolano raczej nie pozwala już na takie eskapady. Wrzuciłem za to te dawne ekscesy na YouTube dla znajomych i teraz cierpliwie czekam, aż lekarze pozwolą mi dalej w moim wieku fikać 😄   Ostatnio trochę pozwiedzałem Azję. Piękny kontynent, niesamowite miejsca i totalnie inna perspektywa na świat. Człowiek wraca z głową pełną wrażeń i listą miejsc „do zobaczenia następnym razem" 😉
    • BrakLoginu
    • BrakLoginu
      Lubię  
    • BrakLoginu
      Cyberatak?! Phi, tacy tam cyfrowi łotrzy. Nie ma co się nimi przejmować… chyba że to znowu ten Gość, co daje w Kość 🤔😄  
    • BrakLoginu
      Ten no tego...
    • KapitanJackSparrow
      Matka yyyyy daj mi namiar na ten towar co bierzesz 🤣👍😁
    • KapitanJackSparrow
      Może ścieżkę do Grenlandii? , a nie jednak nie 😁 aktywa się zaczęły sypać 
    • Natka
      Jacenty przegląda aplikacje graficzne, sprawdzając, jak wyglądałby w pomarańczowym kolorze. Myślę, że planuje zakup albo adopcję kota — i chyba już wyobraża sobie, jak będą do siebie pasować. Kto wie, może wkrótce jego telefon zapełni się zdjęciami rudego futrzaka.
    • Natka
      @KapitanJackSparrow jeszcze przez chwilę siedział w półmroku, wsłuchując się w miarowy oddech statku. Drewno pracowało pod naporem fal, jakby kadłub szeptał coś, czego nie sposób było zrozumieć. Boruh, nadal demonstracyjnie odwrócony ogonem, poruszył jednym uchem. – Nie udawaj obrażonego – mruknął kapitan ciszej, niż zamierzał. – Sam byś się zląkł, gdybyś zobaczył… to coś. Nie dokończył. Obraz wciąż stał mu przed oczami: cień przy kufrze, zbyt wysoki jak na człowieka, zbyt nieruchomy jak na żywą istotę. A jednak, gdy sięgnął po latarnię — nie było nic. Tylko mapy, zwinięte rulony i zapach soli. Boruh w końcu łaskawie podszedł bliżej, stawiając miękkie kroki. Wskoczył na koję i usiadł, patrząc kapitanowi prosto w oczy. Jego wąsy zadrżały. – No dobrze – westchnął kapitan. – Sprawdzimy to razem. Sięgnął po latarnię. Knot zasyczał, płomień drgnął i rozlał po kajucie ciepłe, chwiejne światło. Cienie natychmiast cofnęły się w kąty, ale jeden — ten przy kufrze — zdawał się nieco gęstszy, jakby nie należał do reszty. Kapitan wstał. Deski jęknęły pod jego ciężarem. Zrobił krok. Potem drugi. Boruh nagle zasyczał. Z kufra dobiegło ciche stuknięcie. Kapitan zamarł. Stuk. Jakby coś — albo ktoś — próbowało wydostać się od środka.
    • Natka
      Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną. - I co?! Co z nią, panie doktorze?!. - Cóż...żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona niestety, będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych. - Oczywiście, oczywiście - na to mąż. - Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie. - Tak, tak... - kiwa głową mąż. - Konieczny będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje... Koszt sanatorium - 10 tysięcy... - Boże... - Tak mi przykro... To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki.. - Ile? - blednie mąż. - Miesięcznie 12 - 15 tys. złotych. - Jezuu... - Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę... Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu: - Żartowałem! Nie żyje!
    • Natka
      Możliwy 😜   Nielogicznie 
    • Chi
      Udanego weekendu 💗    
    • Chi
    • Chi
      Dwa Kubusie  
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      Nie ma..a to pewnie pomarańczowy sobie wziął bo mu pewnie płytki potrzebne do czegoś 😉
    • Chi
      Będzie mi Was bardzo brakować razem        
    • Chi
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...