Skocz do zawartości


pulpa

Mam już dosyć siebie i swojego życia.

Polecane posty

pulpa

Mam już dosyć siebie i swojego życia. 5 lat temu umarł mój tata, 7 lat temu mój starszy brat zginął w wypadku samochodowym. Jednak mam wrażenie, że nie to jest głównym powodem mojego złego samopoczucia. Dokłada mi po prostu jeszcze więcej smutków. Teraz mam 19 lat. Coraz częściej płaczę. Potrafię przepłakać pół dnia. Wstydzę się wszystkiego co robię i mówię. Zwykle jak wracam do domu po fajnej imprezie (na której dobrze się bawiłam) to wstydzę się dosłownie za wszystko co na niej zrobiłam. Myślę, że to zaczęło się już w gimnazjum. Krótko po śmierci taty zaczęłam się głodzić. Bardzo dużo schudłam, z pulchnej osoby do niedowagi. Nikt się nie przejął, musiałam sobie poradzić z tym sama. Liceum to płacz pod prysznicem, problemy w szkole i trochę dobrych wspomnień ze znajomymi. W październiku dostałam się na studia (w trzecim terminie bo oczywiście jestem beznadziejna) i zamiast być wdzięczna, że mi się to udało, to po dwóch miesiącach przestałam chodzić na wykłady, po prostu zostawałam w pokoju i spałam/oglądałam jakiś serial/płakałam. W końcu powiedziałam mamie, że nie podoba mi się kierunek i nie będę marnować na to czasu. Choć tak naprawdę bardzo go lubiłam, po prostu nie miałam do tego głowy. Zapisałam się też do szkoły policealnej na język angielski zaocznie, nie pojawiłam się tam przez pół roku. Mam okropne wyrzuty sumienia, bo mama za to płaci. Ja zamiast tam chodzić zostawałam w pokoju i płakałam/upijałam się, czasem też wychodziłam na imprezę żeby się upić i nie myśleć o niczym. Po prostu bałam się wychodzić do ludzi. Miałam/mam też problemy zdrowotne, myślę, że to ze stresu (zespół jelita drażliwego) Teraz mieszkam w domu i nie robię nic. Jeżdżę na zajęcia z angielskiego raz na 2 tygodnie, czasem pójdę, a czasem zostaje cały dzień w pokoju. Cała rodzina śmieje się ze mnie/wypomina mi, że nie pracuję. Nie dziwie im się w sumie, ale jest to bardzo często powód mojego płaczu. Jeżeli o to chodzi to bardzo chciałabym pracować, ale nie mam na to siły i psychicznie i fizycznie, a do tego myśl, że miałabym tyle przebywać z ludźmi sprawia, że mam ochotę nigdy nie wychodzić już z domu. Do tego dochodzi problem z akceptacją siebie, swojego charakteru i wyglądu. Moje poczucie własnej wartości jest zerowe. Zerwałam kontakt ze wszystkimi znajomymi, boję się miłości i bliskości, więc nie mam drugiej połówki. Czuję, że naprawdę jestem totalnie beznadziejnym człowiekiem. Taki stan trwa od jakichś 2/3 lat, czasem jest lepiej, czasem gorzej. Zawsze sobie powtarzałam, że nie odbiorę sobie życia, bo nie mogę zrobić tego mojej rodzinie, nie po tym co przeszli. Jednak ostatnio coraz częściej myślę, że to już nie jest ważne. Moja mama jest tak zapatrzona w siebie, że nie zauważyła, że z jej córką jest fatalnie. Ja potrafię bardzo dobrze ukrywać uczucia. Nigdy o niczym jej nie mówię. Nie znała imion moich znajomych, nie wie kiedy wracam pijana, kiedy jestem na imprezach, czy piję, czy palę, czy ćpam, nic. Nie obchodzę jej. Myślę, że gdyby mnie nie było to popłakaliby dzień czy dwa i później poczuliby ulgę, bo jestem tylko ciężarem i nic dla nich nie znaczę. Teraz biję się z myślami czy powiedzieć mamie o tym, że myślę, że mam depresję, ale się boję. Jestem już na skraju wszystkiego, jeżeli ona mnie odepchnie to nie dam rady dalej żyć. W ciągu ostatniego roku próbowałam jej już powiedzieć na różne sposoby. Najpierw, że potrzebuję pomocy bo nie radzę sobie ze śmiercią taty. Powiedziała, że mogłam korzystać z pomocy psychologa zaraz po jego śmierci, ale nie chciałam. Koniec tematu. Innym razem powiedziałam, że nie mogę już wytrzymać ze stresu i muszę iść do psychologa bo nie daję rady. Kazała się zapisać na nfz, bo "nie ma pieniedzy na dodatkowe wydatki". Oczywiście tego nie zrobiłam. Nie daję sobie rady czasem nawet ze zrobieniem sobie jedzenia przez cały dzień, a co dopiero to. Jeszcze wymyślałam inne rzeczy, zawsze mnie zbywała. Bardzo to boli, bo mam tylko ją. Nigdy nie powiedziałam "depresja". Może to ją ruszy. Od 2 tygodni zastanawiam się co zrobić. Powiedzieć jej? Bardzo się boję, że jak się nie przejmie, to mi się jeszcze pogorszy. Przepraszam, że wpis jest taki długi i możliwe, że chaotyczny. Ciężko mi się myśli ogólnie. Dziękuję za każdą odpowiedź.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


gość2

Nie jesteś wyjątkiem bo dużo osób tak ma jak ty. Wejdź dla ciekawości na forum psychiatria . pl forum . Tam przez 2 lata udzielałem porad osobom w jeszcze gorszym stanie niż ty. Nie jest to na pewno pocieszeniem , że inni mają gorzej.

Ale warto tam się zaprzyjaźnić z niektórymi o podobnych problemach. Na tym forum piszą młode osoby, które w ogóle nie były u psychiatry ale też są tacy, co tam już były kilka razy.

Nie wpadaj w panikę z powodu twego zdrowia ale raczej z tego, że świat obecny jest niestety zdradliwy.

Musisz koniecznie zdobyć jakiś zawód lub kurs przygotowawczy do jakiegoś zawodu . Siedzenie bez zajęcia nie poprawia samopoczucia.

Mnie też zdarzają się tragedię , ojciec odszedł miesiąc temu a ja trafiłem z powodu wypadku na chirurgię. Nie wpadam w panikę bo śmierć to przecież początek nowego życia w lepszym Królestwie Niebieskim.

Jak masz jakieś konkretne pytanie to pisz.

 

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne

Nie jesteś beznadziejna. Masz problem ze sobą, z którym można sobie poradzić. Idź do psychologa choćby na NFZ. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hagne
Napisano (edytowany)

no to może pomedytuj sobie. W medytacji chodzi o to, żeby zapytać siebie, co jest świadome moich uczuć i żeby powrócić do świadomości właśnie i zeby świadomie życ i nie narzekać na siebie. Np Rupert Spira uczy tak: Czy jestem świadoma/y ? I dzięki temu pytaniu, wracasz do bycia poprostu.

 

(Ale jak masz dużo wypartych jakiś wspomnień w nieświadomości,czyli w twojej rodzinie było bardzo dużo brzydkich spraw zamiatanych pod dywan i każdy udawał, ze jest okej, to nie medytuj bo oszalejesz.)

 

Jeden taki nauczyciel Eckhart Tolle w jedną noc chciał się zabić, pomyślał: nie mogę już żyć z sobą, zatrzymał się wtedy i pomyślał, jak to nie mogę, żyć z sobą, to jest nas dwóch? I tak doświadczył totalnego rozpuszczenia się fałszywego ja w świadomości i od tamtego czasu jest szczesliwy i nie obwinia rodziców, że całe jego dziecinstwo się kłócili i miał przez nich depresję lękową i ataki paniki, do 29 roku życia, kiedy to nastąpiła ta transformacja. Zresztą odkrył prawdę, że rodzice są twórcami jego ciała, a nie tego czym w rzeczywistości jest. 

 

Edytowano przez hagne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
odnaleziony

pamiętaj jest nad tobą pewien świat 

 

 

 

 niewidzialny , który chętnie ciebie pocieszy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

@pulpa

 

Nie jestem pewien w jakim stopniu, ale mogę się wczuć w Twoja sytuację. Też za mną chodziły ujowe sytuacje przez całe życie.

Jak miałem 11 lat mój tata alkoholik zmarł. Parę lat później mama zmarła na raka. 7 lat temu ja z kolei dostałem raka - niezłe kombo już.

W szkole też mi się nie ukladalo, wszyscy mi dokuczali i nazywali psycholem.

 

Teraz jestem dorosły. Mam spoko życie, wspaniałego synka i ani śladu raka.

Nie chce tu mówić pierdół typu "życie jest piekne" bo czasem może dać nam solidnie po dupie. A jak już upadniemy to solidnie skopac po ryjku.

Ufam, że wiesz coś o tym : )

Jedno jest jednak pewne. Wszystko mija i się zmienia.

 

Nie wiem czy w Twoim przypadku zmieni się na lepsze, ale całkowicie wierzę, że jesteś w stanie wziąć to życie i faktycznie je zmienić. Nikt nam nie da nic na tacy, nie zmieni go.

Tylko my.

 

Nie wiem czy mam Ci cokolwiek doradzać, ale dużo użytkowników już zaproponowalo różne rzeczy. Napisz na forum psychologicznym, przejdź się do psychologa... Albo po prostu pogadaj z nami tu.

I przede wszystkim dbaj o siebie. Masz siebie tylko jedną; )

 

Czy słowo depresja ruszy Twoja mamę, bardzo ciężko mi powiedzieć. Trzeba by było o tym porozmawiać osobno. Jak tylko masz ochotę, to zapraszam na priv, a możemy normalnie gadać tutaj, bo wydaje mi się, że niesamowicie pragniesz jej akceptacji i uwagi. Przy braku tego czujesz sama, że jesteś nic nie warta. Co jest paskudnym kłamstwem.

 

Trzymaj się tam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Rutlawski, bardzo wartościowy wpis. Naprawdę. Dla tej dziewczyny, jeśli tylko zechce przeczytać, może być dobrym przykładem, że życie  oprócz złych ma też dobre dni i szczęśliwe rozwiązania. 

 

Tobie- gratuluję optymizmu i życzę zawsze dobrych wyników.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

Dziękuję:)

Dla mnie życie jest przeważnie zmienną z dobrymi i złymi chwilami i szczęście zaczyna się od momentu kiedy to zaakceptujemy.

 

Mam nadzieję, że dziewczyna jeszcze tu napisze bo coś mi się wydaje, że jest bardzo wartościowa osobą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pulpa

Dziękuję wszystkim za miłe słowa. Nie spodziewałam się takiej reakcji, w sumie w ogóle nie spodziewałam się, że ktoś podejdzie poważniej do mojego problemu. Na innym forum wręcz byłam wyśmiewana (mało powiedziane).

Muszę chyba dojrzeć do decyzji, by postawić na leczenie, ale zdaję sobie sprawę, że w końcu będę musiała podjąć te kroki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

Tak. Same słowa, że czujesz że musisz, a przede wszystkim, ze możesz podjąć leczenie, albo naprawić swoje emocje, jest bardzo dojrzałe i odważne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
1 godzinę temu, pulpa napisał:

Muszę chyba dojrzeć do decyzji, by postawić na leczenie, ale zdaję sobie sprawę, że w końcu będę musiała podjąć te kroki.

Najważniejsze, że sama widzisz problem i nie zamiatasz tego pod dywan. Przyznanie się przed samym sobą, to już wiele, by zacząć coś ze sobą robić i pójść po lepsze "jutro".
Życzę powodzenia i wytrwałości :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Katarzyna

Droga miła pulpo, tu masz sprawdzony przepis na zrzucenie paru kg. Te przepisy dietetyczne są niezwykle cenne, bo sprawdziły się w praktyce:

 

1. Śniadanie: 2 kanapki z serkiem śmietankowym i pomidorem, oczywiście z pieczywa razowego
2. drugie sniadanie: pomarańcz
3. obiad: plaster chudego schabu, trochę ziemniaków, surówka
4. kolacja: kawałek łososia wędzonego

albo:

1. Śniadanie: 2 kanapki z twarożkiem z rzodkiewką i szczypiorkiem
2. drugie śniadanie: 3 mandarynki
3. obiad: ryba smażona (ale bez panierki), trochę ziemniaków, surówka
4. kolacja: 2 jajka na twardo, kromka chleba razowego

albo:

1. śniadanie: 2 jajka na twardo, kromka chleba razowego
2. drugie śniadanie: 2 kanapki z chudą szynką i ogórkiem konserwowym
3. obiad: talerz zupy pomidorowej (makaron pełnoziarnisty)
4. kolacja: serek wiejski, 10 orzechów włoskich

albo:

1. śniadanie: serek wiejski i bułka pełnoziarnista
2. drugie śniadanie: kanapka z chudą szynką i rzodkiewkami, jabłko
3. obiad: stek z polędwicy i mix sałat
4. kolacja: ser mozzarella z pomidorem i kromką chleba razowego


Do picia albo woda albo herbatka ziołowa (np rumianek, mięta). żadnych napoi gazowanych. teraz córka to zupełnie inna dziewczyna, na 167 cm wzrostu waży tylko 55 kg. polepszyła się też cera, zniknął trądzik młodzieńczy. oczywiście czasem pozwalam jej na mały grzeszek, typu batonik raz na tydzień (wcześniej jadla codziennie) albo mała puszka coli - teraz sa takie po 200 ml. teraz je trochę więcej, ale nie tyje. żadnego jedzenia po 20:00. w nagrode dostala ode mnie i od meza 2 pary wybranych przez siebie butow, mase nowych ubran, nowy zegarek i podniesione kieszonkowe. i kilka innych profitów. na początku było trudno ale teraz już nie chodzi glodna - kiedyś jadla np. 4 naleśniki naraz! .

Pozdrawiam,

mama Katarzyna 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
egzegeta

p. Katarzyno, nick: pulpa może ale nie musi mieć nic wspólnego z tuszą. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
Godzinę temu, Katarzyna napisał:

mama Katarzyna 

Przepraszam, że tak w nie w temacie, ale może Kasiu warto, by było dodać ten przepis w osobnym temacie? Wtedy więcej ludzi go odszuka i zapewne nie jeden skorzysta? :) Jak masz więcej, to też wrzucaj, może nie jeden forumowicz się zainspiruje :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lawendowa
Godzinę temu, BrakLoginu napisał:

Przepraszam, że tak w nie w temacie, ale może Kasiu warto, by było dodać ten przepis w osobnym temacie? Wtedy więcej ludzi go odszuka i zapewne nie jeden skorzysta? :) Jak masz więcej, to też wrzucaj, może nie jeden forumowicz się zainspiruje :) 

Nie jestem pewna czy propagowanie niezdrowej diety jest tu komukolwiek potrzebne. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
2 minuty temu, Lawendowa napisał:

Nie jestem pewna czy propagowanie niezdrowej diety jest tu komukolwiek potrzebne. 

Nie wiem nie znam się, urobiony jestem :D Tak poważnie, to nawet nie czytałem, bo temat jest o czymś innym, więc zasugerowałem, by może to przenieść do działu kulinarnego :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rutlawski

No coz, dieta jest akurat dość zdrowa, ale myślę, że lepiej dla autorki tematu będzie jak wrócimy do ... No właśnie... oryginalnego tematu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gość x

Po co wracać, temat jest dość smutny ale autorka daje sygnały , że jest już ponad tym problemem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 676
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • BrakLoginu
      Trump wystartuje na olimpiadzie. Jego sztab długo zastanawiał się, w jakiej dyscyplinie ma zdobyć złoto — i tu najgorsza wiadomość dla Stocha: padło na skoki. Ten jegomość miewa takie „skoki” nastrojów, że trudno mu znaleźć konkurencję. Nieoficjalnie mówi się, że oprócz złota w skokach planuje też medal w bobslejach (bo lubi jechać rozpędem) oraz w ujeżdżaniu… własnego elektoratu. Plotki głoszą również, że trenuje do nowej, eksperymentalnej konkurencji olimpijskiej: slalomu między własnymi wypowiedziami — a tam, jak wiadomo, tor przeszkód potrafi być naprawdę wymagający. A jeśli dorzuci jeszcze konkurencję w rzucie tweetem na odległość, to rekord świata może paść szybciej, niż sędziowie zdążą sprawdzić regulamin. 😄
    • BrakLoginu
      Matka spojrzała na niego długo, bardzo długo — tak długo, że uśmiech sam zgasł mu na twarzy. – Na jaki towar? – zapytała powoli, unosząc brew. Chłopak podrapał się po głowie. – No wiesz… taki… że człowiek się tak śmieje, wszystko mu jedno, zero stresu… pełen luz… Matka parsknęła śmiechem, aż łyżeczka zadźwięczała o kubek. – Synu, ja to biorę od lat. Codziennie rano. Czasem nawet dwie dawki. – Serio?! – oczy mu się zaświeciły. – I co to jest? Matka wstała, podeszła do blatu i postawiła przed nim kubek. – Tu masz namiar – powiedziała z powagą. – Najmocniejszy towar na świecie. Spojrzał do środka. – …Kawa? – Kawa, osiem godzin snu i ignorowanie głupot – odparła. – Działa lepiej niż wszystko inne. Chłopak westchnął, ale po chwili się uśmiechnął. – A można na kreskę? – Można – powiedziała matka, stawiając obok talerz. – Kreskę sernika do kawy. I od razu zobaczysz kolory życia. 😄
    • BrakLoginu
      Płytki? Donald płytki? Zgłaszam to do ambasadora USA. Przez Ciebie będzie wojna, bo to znów obraza ego NAJWIĘKSZEGO! <oburzony pisze donos>. Nawet nie pisz nic więcje, bo oni zabiorą swoje zabawki czyt. wojsko. Przegiąłeś niczym   
    • BrakLoginu
      Majeranek rośnie jak złoto, ale teraz skupiam się na innowacjach — rumianek z szajbą.  Certyfikat „nie pytaj, tylko wąchaj” już w drodze  
    • BrakLoginu
      Moje kolano raczej nie pozwala już na takie eskapady. Wrzuciłem za to te dawne ekscesy na YouTube dla znajomych i teraz cierpliwie czekam, aż lekarze pozwolą mi dalej w moim wieku fikać 😄   Ostatnio trochę pozwiedzałem Azję. Piękny kontynent, niesamowite miejsca i totalnie inna perspektywa na świat. Człowiek wraca z głową pełną wrażeń i listą miejsc „do zobaczenia następnym razem" 😉
    • BrakLoginu
    • BrakLoginu
      Lubię  
    • BrakLoginu
      Cyberatak?! Phi, tacy tam cyfrowi łotrzy. Nie ma co się nimi przejmować… chyba że to znowu ten Gość, co daje w Kość 🤔😄  
    • BrakLoginu
      Ten no tego...
    • KapitanJackSparrow
      Matka yyyyy daj mi namiar na ten towar co bierzesz 🤣👍😁
    • KapitanJackSparrow
      Może ścieżkę do Grenlandii? , a nie jednak nie 😁 aktywa się zaczęły sypać 
    • Natka
      Jacenty przegląda aplikacje graficzne, sprawdzając, jak wyglądałby w pomarańczowym kolorze. Myślę, że planuje zakup albo adopcję kota — i chyba już wyobraża sobie, jak będą do siebie pasować. Kto wie, może wkrótce jego telefon zapełni się zdjęciami rudego futrzaka.
    • Natka
      @KapitanJackSparrow jeszcze przez chwilę siedział w półmroku, wsłuchując się w miarowy oddech statku. Drewno pracowało pod naporem fal, jakby kadłub szeptał coś, czego nie sposób było zrozumieć. Boruh, nadal demonstracyjnie odwrócony ogonem, poruszył jednym uchem. – Nie udawaj obrażonego – mruknął kapitan ciszej, niż zamierzał. – Sam byś się zląkł, gdybyś zobaczył… to coś. Nie dokończył. Obraz wciąż stał mu przed oczami: cień przy kufrze, zbyt wysoki jak na człowieka, zbyt nieruchomy jak na żywą istotę. A jednak, gdy sięgnął po latarnię — nie było nic. Tylko mapy, zwinięte rulony i zapach soli. Boruh w końcu łaskawie podszedł bliżej, stawiając miękkie kroki. Wskoczył na koję i usiadł, patrząc kapitanowi prosto w oczy. Jego wąsy zadrżały. – No dobrze – westchnął kapitan. – Sprawdzimy to razem. Sięgnął po latarnię. Knot zasyczał, płomień drgnął i rozlał po kajucie ciepłe, chwiejne światło. Cienie natychmiast cofnęły się w kąty, ale jeden — ten przy kufrze — zdawał się nieco gęstszy, jakby nie należał do reszty. Kapitan wstał. Deski jęknęły pod jego ciężarem. Zrobił krok. Potem drugi. Boruh nagle zasyczał. Z kufra dobiegło ciche stuknięcie. Kapitan zamarł. Stuk. Jakby coś — albo ktoś — próbowało wydostać się od środka.
    • Natka
      Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną. - I co?! Co z nią, panie doktorze?!. - Cóż...żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona niestety, będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. złotych. - Oczywiście, oczywiście - na to mąż. - Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie. - Tak, tak... - kiwa głową mąż. - Konieczny będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje... Koszt sanatorium - 10 tysięcy... - Boże... - Tak mi przykro... To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki.. - Ile? - blednie mąż. - Miesięcznie 12 - 15 tys. złotych. - Jezuu... - Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę... Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu: - Żartowałem! Nie żyje!
    • Natka
      Możliwy 😜   Nielogicznie 
    • Chi
      Udanego weekendu 💗    
    • Chi
    • Chi
      Dwa Kubusie  
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      Nie ma..a to pewnie pomarańczowy sobie wziął bo mu pewnie płytki potrzebne do czegoś 😉
    • Chi
      Będzie mi Was bardzo brakować razem        
    • Chi
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...