Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
Gretta

Diety/ Metabolika :))

Polecane posty

Gretta
4 godziny temu, Miaina napisał:

Nie dziwie się że wyglądałaś mizernie. Pozbawiłaś swój organizm możliwości przyswojenia witamin.

To znaczy tak napisałam bo bardziej zirytowana zmęczona chodziłam przy takim trzymaniu diety.  Wtedy też miałam duże kłopoty z kciukiem, bo mi się zatrzaskiwał no i jak to wszystko dodatkowo robić?  Przeszłam zabieg na kciuk.

Nie sądzę że brak witamin bo by z krwią coś było nie tak ( akurat tutaj mam zawsze b. dobre wyniki) czy inne badania typu np. wit   B12, / D3. W ubiegłym roku drugi palec miałam też zatrzaskujący się i też zabieg, teraz jest  8 miesięcy i nie podoba mi się to, bo boli ten palec i dłonie.. bede usg robić niedługo.

 

Po prostu tkanki tłuszczowej mi ubyło, nawet na ramionach bluzki latały na mnie z ramion zlatywały, to było lato. Jak nie ja się czułam.            

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Gretta
10 minut temu, Monika napisał:

Napisz proszę w jaki sposób. Chodzi o tłuszcze i witaminy w nich rozpuszczalne?

Chcę wiedzieć, bo moje menu wygląda podobnie (z tym, że ja rybę piekę i rosoły robię jednak na mięsie).

Co jest nie tak?  Że mdleje np?

 

 Byłaś u lekarza? Omdlenia, zasłabnięcia to różne przyczyny przecież są.

Ja nigdy  tego nie doświadczyłam. Trzeba podstawowe badania zrobić pod tym kontem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MamaMai
1 godzinę temu, Monika napisał:

A słyszałaś o tym, że ponoć (piszę ponoć, bo nie jestem pewna) przy hashi nie można soli jodowanej, cos tak słyszałam chyba?

Muszę sprawdzić bo nie słyszałam o tym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MamaMai

Nie wiem jak radzą sobie osoby z Hashimoto z sennością, żeby nie brać na to nic słodkiego. Ostatecznie, nie dając sobie rady ze swoją dzisiejszą sennością sięgnęłam po suszoną morwę białą. Wprawdzie w składzie nic oprócz morwy nie ma, ale jestem świadoma że ma jednak cukier. Czytałam kiedyś że z suszonych owoców to jedna z lepszych opcji bo tego cukru ma mniej a dodatkowo jeszcze żelazo. Niemniej bez cukru byłoby dziś ciężko. Oczywiście, podziałało. Mogę jakoś funkcjonować.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monika
2 godziny temu, Gretta napisał:

 Byłaś u lekarza? Omdlenia, zasłabnięcia to różne przyczyny przecież są.

Ja nigdy  tego nie doświadczyłam. Trzeba podstawowe badania zrobić pod tym kontem.

Trochę się boję, ale chyba pójdę.

 

44 minuty temu, MamaMai napisał:

Nie wiem jak radzą sobie osoby z Hashimoto z sennością, żeby nie brać na to nic słodkiego. Ostatecznie, nie dając sobie rady ze swoją dzisiejszą sennością sięgnęłam po suszoną morwę białą. Wprawdzie w składzie nic oprócz morwy nie ma, ale jestem świadoma że ma jednak cukier. Czytałam kiedyś że z suszonych owoców to jedna z lepszych opcji bo tego cukru ma mniej a dodatkowo jeszcze żelazo. Niemniej bez cukru byłoby dziś ciężko. Oczywiście, podziałało. Mogę jakoś funkcjonować.  

Bosz, może i ja to mam jak zwykle wszystkie objawy pasują 😁😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miaina
5 godzin temu, Monika napisał:

Napisz proszę w jaki sposób. Chodzi o tłuszcze i witaminy w nich rozpuszczalne?

Chcę wiedzieć, bo moje menu wygląda podobnie (z tym, że ja rybę piekę i rosoły robię jednak na mięsie).

Co jest nie tak?  Że mdleje np?

 

Są witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, złota czwórka- A,D,K i A. Uważam że te są najważniejsze dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Ale to tylko moje skromne wnioski. 

Serce- to mięsień, jeśli ma ''defekty '' wsparciem będzie cytrulina i l arginina .

Wiem z własnego doświadczenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gretta
3 godziny temu, MamaMai napisał:

Nie wiem jak radzą sobie osoby z Hashimoto z sennością, żeby nie brać na to nic słodkiego. Ostatecznie, nie dając sobie rady ze swoją dzisiejszą sennością sięgnęłam po suszoną morwę białą. Wprawdzie w składzie nic oprócz morwy nie ma, ale jestem świadoma że ma jednak cukier. Czytałam kiedyś że z suszonych owoców to jedna z lepszych opcji bo tego cukru ma mniej a dodatkowo jeszcze żelazo. Niemniej bez cukru byłoby dziś ciężko. Oczywiście, podziałało. Mogę jakoś funkcjonować.  

Dzisiaj jest taki paskudny dzień.Też  spałam, 2 godziny chyba. Nie lubię spać czy drzemek w dzień, taka rozbita jestem potem. 

Nic mi nie dały 2 malutkie rogaliki słodkie.Więc nie tylko o to chodzi. Miałam 130 na czczo cukru czyli podobnie jak zazwyczaj. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miaina
19 godzin temu, Gretta napisał:

To znaczy tak napisałam bo bardziej zirytowana zmęczona chodziłam przy takim trzymaniu diety.  Wtedy też miałam duże kłopoty z kciukiem, bo mi się zatrzaskiwał no i jak to wszystko dodatkowo robić?  Przeszłam zabieg na kciuk.

Nie sądzę że brak witamin bo by z krwią coś było nie tak ( akurat tutaj mam zawsze b. dobre wyniki) czy inne badania typu np. wit   B12, / D3. W ubiegłym roku drugi palec miałam też zatrzaskujący się i też zabieg, teraz jest  8 miesięcy i nie podoba mi się to, bo boli ten palec i dłonie.. bede usg robić niedługo.

 

Po prostu tkanki tłuszczowej mi ubyło, nawet na ramionach bluzki latały na mnie z ramion zlatywały, to było lato. Jak nie ja się czułam.            

Rozumiem, jednak normy traktuję z przymrużeniem oka. Dziś już wiadomo że żeby nie nabawić się insulino oporności czy cukrzycy, trzeba się trzymać dolnej granicy normy ale lekarze maja to w nosie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miaina
13 godzin temu, Gretta napisał:

Dzisiaj jest taki paskudny dzień.Też  spałam, 2 godziny chyba. Nie lubię spać czy drzemek w dzień, taka rozbita jestem potem. 

Nic mi nie dały 2 malutkie rogaliki słodkie.Więc nie tylko o to chodzi. Miałam 130 na czczo cukru czyli podobnie jak zazwyczaj. 

 

To nie musi być cukrzyca, doktor Bartek Kulczyński poruszył ten temat w jednym ze swoich filmików. Poczytaj o efekcie Somogyi. Stres i problemy ze snem też mogą podnieść cukier.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miaina
19 godzin temu, Monika napisał:

Napisz proszę w jaki sposób. Chodzi o tłuszcze i witaminy w nich rozpuszczalne?

Chcę wiedzieć, bo moje menu wygląda podobnie (z tym, że ja rybę piekę i rosoły robię jednak na mięsie).

Co jest nie tak?  Że mdleje np?

 

A, D, K, E dzięki tłuszczom a B i C rozpuszcza się w wodzie. Te drugie przynajmniej pół godziny przed posiłkiem popijasz szklanką wody. Resztę z posiłkiem przyjmujesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monika
17 godzin temu, Miaina napisał:

Są witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, złota czwórka- A,D,K i A. Uważam że te są najważniejsze dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Ale to tylko moje skromne wnioski. 

Serce- to mięsień, jeśli ma ''defekty '' wsparciem będzie cytrulina i l arginina .

Wiem z własnego doświadczenia.

Bardzo dziękuję za info, nie słyszałam o tej cytrulinie i argininie, super!

 

3 godziny temu, Miaina napisał:

A, D, K, E dzięki tłuszczom a B i C rozpuszcza się w wodzie. Te drugie przynajmniej pół godziny przed posiłkiem popijasz szklanką wody. Resztę z posiłkiem przyjmujesz.

Dziękuję Kochana.

Miłego dnia ♥️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nomada

Dodam tylko że witamina D to wsparcie do prawidłowego działania układu odpornościowego. (Podobają ni się te pogrubienia😁) ale nie będę ich nadużywać. Witamina  C  z racji tego że jest rozpuszczalna w wodzie trudna do przedawkowania, gdy szwankuje odporność można ją przyjmować w dawkach 2 gramy co dwie godziny ( na przeziębienie) aż do wystąpienia rozwolnienia. To się nazywa kalibracja wic. C. Następnie należy zmniejszyć dawkę o połowę. Pomaga wyjść z przeziębienia (przy zwiększonej dawce ''złotej czwórki'')

Dużo zdrowia : )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Horche
Dnia 28.02.2025 o 14:57, Jasminka napisał:

A czemu pytasz o teścia? 

Wiem z autopsji , że jak jedna osoba wprowadza dietę , to zaraz drugie osoby z domowników smażą sobie boczek i zapach na cały dom poraża każdego.

Gdy smażymy słoninę lub smalec i wydziela się ohydny zapach, to jest dowód że na patelni jest mięso z knura.

A czy wiesz o tym , że tylko połowa tusz wieprzowych jakie trafiają do sprzedaży to świnki ? Druga połowa to knury. Poznać to można właśnie  po tym,  jaki zapach powstaję podczas smażenia na patelni.

Podobnie jest podczas potraw z capa mało jest znaleźć chętnych co by chcieli zjeść taką potrawę bez zatykania nosa .  Jednak mięso z kóz nie ma takich wad.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość
3 godziny temu, Nomada napisał:

Podobają ni się te pogrubienia😁) ale nie będę ich nadużywać

w takim temacie zdecydowanie nie powinnaś,

pogrubienia, wytłuszczenia itp. są tu niemile widziane🤨

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gretta
10 godzin temu, Miaina napisał:

To nie musi być cukrzyca, doktor Bartek Kulczyński poruszył ten temat w jednym ze swoich filmików. Poczytaj o efekcie Somogyi. Stres i problemy ze snem też mogą podnieść cukier.

Niestety pół roku temu krzywa cukrowa przekroczyła już troszkę normę, która jest do 200 i jest to początkowa cukrzyca. Chodziłam ze stanem przedcukrzycowym ok 20 lat. Wtedy to była glukoza na czczo poziom między 115/125 a czasem wyżej, a krzywa cukrowa była wtedy 120.

 

Wiem ze destruktywny stres przyczynia się nie tylko do wyższego cukru na czczo a i do wpadnięcia w cukrzycę. i w wiele innych chorób.

 

 

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jasminka
21 godzin temu, Horche napisał:

Wiem z autopsji , że jak jedna osoba wprowadza dietę , to zaraz drugie osoby z domowników smażą sobie boczek i zapach na cały dom poraża każdego.

Gdy smażymy słoninę lub smalec i wydziela się ohydny zapach, to jest dowód że na patelni jest mięso z knura.

A czy wiesz o tym , że tylko połowa tusz wieprzowych jakie trafiają do sprzedaży to świnki ? Druga połowa to knury. Poznać to można właśnie  po tym,  jaki zapach powstaję podczas smażenia na patelni.

Podobnie jest podczas potraw z capa mało jest znaleźć chętnych co by chcieli zjeść taką potrawę bez zatykania nosa .  Jednak mięso z kóz nie ma takich wad.

Ciekawe spostrzeżenia hmmm😃 wychowałam się w gospodarstwie i z tego co wiem to świnka płci męskiej po urodzeniu jest kastrowana więc nie śmierdzi knurem🤪     

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moniqaa

Witajcie.

Przepraszam, że zamilkłam ale jedna osoba z mojej rodziny złamała rękę w dwóch miejscach i teraz mam podwójną ilość obowiązków. Stąd i o tyle mniej czasu wolnego czasu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monika
32 minuty temu, Moniqaa napisał:

Witajcie.

Przepraszam, że zamilkłam ale jedna osoba z mojej rodziny złamała rękę w dwóch miejscach i teraz mam podwójną ilość obowiązków. Stąd i o tyle mniej czasu wolnego czasu. 

Ojej, to przykre. Dużo sił w takim razie ❤️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MamaMai
3 godziny temu, Moniqaa napisał:

Witajcie.

Przepraszam, że zamilkłam ale jedna osoba z mojej rodziny złamała rękę w dwóch miejscach i teraz mam podwójną ilość obowiązków. Stąd i o tyle mniej czasu wolnego czasu. 

Wiem przez co przechodzisz. Moja mama miała 2 razy po 70 r.ż. złamaną kość ramienną

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
polskaNaomi

W Hashimoto nie można się skupiać na jednym objawie, to choroba wpływająca na cały organizm. Ja praktycznie nie mam objawów, ale zaufałam dietetyczce, gdy dostałam diagnozę kilka lat temu. Pamiętam to okropne uczucie zmęczenia, teraz jest mi obce ♥️

Nie odzywałam się. W piątek jadłam leciutko, w weekend pozwoliłam sobie na więcej. Teraz do czwartku przycisnę z dietą, bo w weekend znowu będzie więcej. I potem już do Wielkanocy nie przewiduję odstępstw.

Dzisiaj na śniadanie jadłam chia z jogurtem, na obiad tofu z ryżem i warzywami i zostawiłam sobie porcję na kolację. Wyszedł dzień wegetariański.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MamaMai
3 godziny temu, polskaNaomi napisał:

W Hashimoto nie można się skupiać na jednym objawie, to choroba wpływająca na cały organizm. Ja praktycznie nie mam objawów, ale zaufałam dietetyczce, gdy dostałam diagnozę kilka lat temu. Pamiętam to okropne uczucie zmęczenia, teraz jest mi obce ♥️

Nie odzywałam się. W piątek jadłam leciutko, w weekend pozwoliłam sobie na więcej. Teraz do czwartku przycisnę z dietą, bo w weekend znowu będzie więcej. I potem już do Wielkanocy nie przewiduję odstępstw.

Dzisiaj na śniadanie jadłam chia z jogurtem, na obiad tofu z ryżem i warzywami i zostawiłam sobie porcję na kolację. Wyszedł dzień wegetariański.

 

To jak wyszło że masz hashi? Co spowodowało że robiłaś badania w tym kierunku? Kto ci wtedy zlecił? Powstrzymałaś tę chorobę? Na jakim jesteś etapie? I jak to się dzieje że organizm tak ładnie traci u Ciebie na wadze. Nie masz skoków, zastojów? Co dokladnie robisz że reaguje na dietę. Nie stresuje się ćwiczeniami??? Nawet jak teraz miałaś odstępstwa od diety( jak sama pisałas) nie wróciły jakoś bardzo kilogramy. Normą przecież jest trudność w utracie kg. I to nie tylko mój " wymysł" ale to wręcz zasada. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
albatros
9 godzin temu, Jasminka napisał:

Ciekawe spostrzeżenia hmmm😃 wychowałam się w gospodarstwie i z tego co wiem to świnka płci męskiej po urodzeniu jest kastrowana więc nie śmierdzi knurem🤪     

 

Ja też zauważam czasami przykry zapach po smażeniu słoniny,.  Nie wiedziałem, że to sprawa płci zwierzęcia. .

Teraz już nie wezmę do ust żadnej kiełbasy ani szynki. Dziwię się tylko , że ludzie zajadają się ze smakiem najbardziej brudnymi zwierzętami świata .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MamaMai
36 minut temu, albatros napisał:

Ja też zauważam czasami przykry zapach po smażeniu słoniny,.  Nie wiedziałem, że to sprawa płci zwierzęcia. .

Teraz już nie wezmę do ust żadnej kiełbasy ani szynki. Dziwię się tylko , że ludzie zajadają się ze smakiem najbardziej brudnymi zwierzętami świata .

Nie myślę w tych kategoriach...do kurczaków też można się przyczepić, że podaje im się całą masę antybiotyków...oglądalam kiedyś dokument o rybach w hodowli i szczerze to co podają hodowcy rybom też nie uważa się za zdrowe, dopuszczone to jest ale z pewnością nie czyni rybki z takiej hodowli jako super zdrowej opcji....o kaczkach z hodowli też oglądałam dokument, antybiotyki podawane rura do szyi powinny odstraszyć większość smakoszy....musiałoby się mieć własne domowe hodowlę i tylko z nich jeść...tak jak nasi dziadkowie pradziadkowie kiedyś...zresztą jeśli jedli mięso to właśnie najczęściej z tych jak to napisałeś najbrudniejszych zwierząt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
polskaNaomi

Objawy - zanik miesiączki i przeogromne zmęczenie. Poszłam do ginekologa, dostałam skierowanie na badania tarczycy. Były bardzo złe, więc poszłam do endokrynologa i dostałam letrox. Wyniki się poprawiły, okres wrócił, ale objawy nie zniknęły. To o czym piszesz, to objawy nieleczonego Hashimoto. A, że na tą chwilę leku nie ma, to można zmienić tylko dietę i nawyki. Endokrynolog nie pomoże, powiem więcej. Gdy jakiegoś odwiedzam (po receptę) nie jest zainteresowany badaniami i wmawia, że objawy już zostaną. Dlatego tak jak pisałam, zdecydowałam się pracować z dietetykiem. Po tej współpracy (już zakończona) praktycznie nie mam objawów, nauczyłam się jak jeść i jak żyć. Hashimoto widać tylko w moim obrazie USG, przeciwciała, hormony tarczycy i TSH mam jak zdrowa osoba. Da się wyciszyć Hashimoto, nie wyleczyć na stałe, ale trzymanie się zasad sprawia, że można o nim zapomnieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
albatros
20 godzin temu, MamaMai napisał:

Nie myślę w tych kategoriach...do kurczaków też można się przyczepić, że podaje im się całą masę antybiotyków...oglądalam kiedyś dokument o rybach w hodowli i szczerze to co podają hodowcy rybom też nie uważa się za zdrowe, dopuszczone to jest ale z pewnością nie czyni rybki z takiej hodowli jako super zdrowej opcji....o kaczkach z hodowli też oglądałam dokument, antybiotyki podawane rura do szyi powinny odstraszyć większość smakoszy....musiałoby się mieć własne domowe hodowlę i tylko z nich jeść...tak jak nasi dziadkowie pradziadkowie kiedyś...zresztą jeśli jedli mięso to właśnie najczęściej z tych jak to napisałeś najbrudniejszych zwierząt.

Jeśli masz na myśli kurczaki to najwięcej można mieć uwag do sposobu przyrządzania. Nie należy wrzucać mięsa drobiowego do wody zimnej  z  jarzynami ale do wrzątku.  Wtedy bakterie w kurczaku szybko giną i rosół jest zdrowy.. 

Niestety niektórzy wrzucają drobiowe elementy do zimnej wody  z jarzynami a w czasie 20 minut doprowadzają do wrzątku a wtedy bakterie zawarte w mięsie  "zjadają" najlepsze składniki zanim  same giną we wrzątku.

Z wieprzowiną jest o wiele  gorzej bo na wpół surowe wyroby wędliniarskie zawierają b.groźne pasożyty nie zniszczone przez wysokie temperatury. Obecne temperatury w wędzarniach  są zbyt niskie i nie niszczą  jajeczek pasożytniczych w wyrobach.  Skutki zainfekowania pasożytami z wieprzowiny są poważne, można stracić wiele zdrowia.

Badania przesiewowe przeprowadzone w wybranych regionach  biją na alarm.

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 614
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Wniosek z powyższych wypowiedzi : Nie, nie drażnią nas mili faceci, kochamy miłych facetów (my kobiety i @Jacenty). 😄
    • Vitalinka
      "Bo się boi" polecam (jak kto lubi filmy psychologiczne, bo inaczej może zmęczyć). Śmiałam choć nie ma z czego, ale jak ja się śmiałam, choć należało współczuć to i inni będą się śmiać... (dopóki pod koniec nie zrozumieją o czym był film... jak i ja niestety). Midsommer  nie polecam,  Dziedzictwo nie polecam ( nie polecam, ale "poleciałam" reżyserem naśladując Primaverę❤️ i obejrzałam, jak to ja w całości). Adi Aster ma jeszcze jeden film : "Eddington", ale ja już chyba nie dam rady tego szaleńca oglądać.🙂   A z innych:   "Zgiń kochanie" BOSKI CUDOWNY POLECAM (pamiętajcie, że ja lubię psychologiczne). Nick Nolte (kocham go❤️) tak krótko na ekranie, a tak go pamiętam, tak wstrząsająco...klucz do zagadki filmu jest w jego postaci...nie czytałam książki, ale tak mi się wydaje... Jenifer Lawrence zaś powinna dostawać Oskary za wszystkie role...   ...i "WIELKI MARSZ"....polecam, ale....książkę. Tylko i wyłącznie. Koszmar zepsuć taką książkę...ech 😞film obejrzałam do końca choć mnie irytował i mierził.   
    • Chi
    • Vitalinka
      Myślę, że niewłaściwe obuwie to takie co obciera i kaleczy stopy (jak u Ciebie i Nafto❤️). Jeśli ze stopami wszystko ok, to obojętnie czy są to adidasy, śniegowce czy może botki na 10 cm szpilce, ale za to z kożuszkiem na ozdobę🙂 (niektóre kobiety śmigają i w takich w zimę). Zresztą innych butów potrzebują osoby jeżdżące autem i takie co przemieszczają się pieszo🙂   Ja chcę takie:     ...mieć (dla miania)😉🙂
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      05.02.1949 Kapitan chilijskiej armii Alberto Larraguibel ustanowił obowiązujący do dziś rekord świata w skoku na koniu przez przeszkodę (2,47 m). -Nie wiadomo czy koń był zadowolony.Nic o tym nie piszą.
    • Chi
    • Gość w kość
      tak kończy się noszenie niewłaściwego obuwia😬    
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Hej w czwartek    Muszę trochę wyhamować w tę gołoledź     Skubas poszczuł singlem w 2025 i ... cicho sza póki co, więc dziś wrócę do ostatniego albumu     
    • LadyTiger
      Tak, czekamy jak będzie premierem, to dopiero będzie update
    • Vitalinka
      ...i leżę cicho, cicho przy Twym boku, godzina mija za godziną...
    • Vitalinka
      No teoretycznie tak, ale namaszczenie chorych biorą ludzie w stanie terminalnym, raczej nikt nie bierze go ot tak, by mieć potem siłę na śluby🙂 No chyba, że ktoś ma np. guza mózgu, jest młody i idzie "pod nóż" to wtedy tak, może wziąć ostatnie namaszczenie przy tak poważnej operacji, a potem ją przejść wyzdrowieć i brać ślub.🙂 Najlepiej w takim renesansowym kościółku z pięknym jasnym wnętrzem, albo w średniowiecznej katedrze...albo....ach rozmarzyłam się😉😄
    • BuddyNig
      Fajna ta zielona.
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...