Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
Gretta

Diety/ Metabolika :))

Polecane posty

Antypatyk
4 godziny temu, ABCabcABC napisał:

Co się Antypatyk dziwisz? 

 

Może napisz co Ty jesz? Skoro naturalne masło czy galareta z mięsa jest dla Ciebie - be, to co  Ty jesz? 

Oddzielnie może i jest to zjadliwe, ale dziwi mnie połączenie galarety(bardzo lubię) i sushi(ryba,ryż)...

Chleb robię sam i zamrażam, wędliny robię sam(wędzone, pieczone, parzone, mielonki w słoikach przede wszystkim z drobiu), smalczyk do smarowania pieczywa robię sam, przetwory warzywne robię sam, do tego jajka, kasze i ryż, a jeśli ziemniaki to gotowane, mrożone i z tego placki ziemniaczane. Jako przekąski między posiłkami mieszanki różnych orzechów. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Miaina
Dnia 20.03.2025 o 15:26, Antypatyk napisał:

Oddzielnie może i jest to zjadliwe, ale dziwi mnie połączenie galarety(bardzo lubię) i sushi(ryba,ryż)...

Chleb robię sam i zamrażam, wędliny robię sam(wędzone, pieczone, parzone, mielonki w słoikach przede wszystkim z drobiu), smalczyk do smarowania pieczywa robię sam, przetwory warzywne robię sam, do tego jajka, kasze i ryż, a jeśli ziemniaki to gotowane, mrożone i z tego placki ziemniaczane. Jako przekąski między posiłkami mieszanki różnych orzechów. 

Bardzo to ciekawe, muszę spróbować bo bardzo lubię placki ziemniaczane ale co daje gotowanie i mrożenie przed smażeniem? Smakują na pewno inaczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miaina

Dzień dobry:)

Odstawiam komosę ryżową, nie było spadku w tym tygodniu, myślę ze to z jej powodu. Piekę dziś udka, do tego będzie kapusta biała z marchewką i ogórkiem oraz sałata masłowa ze śmietaną. Jestem trochę przeziębiona bo za bardzo poczułam wiosnę i przesadziłam z pracami w ogrodzie, to tez może być powód .

Wszystkiego dobrego Wam życzę: )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miaina
Dnia 20.03.2025 o 15:26, Antypatyk napisał:

Oddzielnie może i jest to zjadliwe, ale dziwi mnie połączenie galarety(bardzo lubię) i sushi(ryba,ryż)...

Chleb robię sam i zamrażam, wędliny robię sam(wędzone, pieczone, parzone, mielonki w słoikach przede wszystkim z drobiu), smalczyk do smarowania pieczywa robię sam, przetwory warzywne robię sam, do tego jajka, kasze i ryż, a jeśli ziemniaki to gotowane, mrożone i z tego placki ziemniaczane. Jako przekąski między posiłkami mieszanki różnych orzechów. 

To bardzo ciekawe, lubię placki ziemniaczane ale ich nie mogę jeść, co daje gotowanie i mrożenie przed smażeniem? Z pewnością inaczej smakują.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MamaMai

Dziś się zważylam i niestety waga po @ została. Muszę w tym tyg.zejsc poniżej tej, która była w ubiegłą niedzielę, więc cel jest że musi zejść przynajmniej 0,7 kg. Może być ciężko bo jadę na 2 dniowe szkolenie i nie wiem co tam będę jadła w ciągu dnia. Śniadania będą w hotelu więc może da się coś tam wybrać nisko węglowodanowego, na obiadokolacje pójdę na miasto więc może też da radę. Ale co mam jeść w trakcie wykładów to naprawdę nie wiem, chyba zostanie opcja nic niejedzenia przez 8 h. Tylko jak ta moja tarczyca na to zareaguje??? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Antypatyk
1 godzinę temu, MamaMai napisał:

Ale co mam jeść w trakcie wykładów

Kabanosy z orzechami... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gretta
Dnia 23.03.2025 o 08:21, Miaina napisał:

Bardzo to ciekawe, muszę spróbować bo bardzo lubię placki ziemniaczane ale co daje gotowanie i mrożenie przed smażeniem? Smakują na pewno inaczej.

Obniża się indeks glikemiczny. Oziębianie w lodówce a na drugi dzień odgrzewanie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Antypatyk
Dnia 23.03.2025 o 08:32, Miaina napisał:

To bardzo ciekawe, lubię placki ziemniaczane ale ich nie mogę jeść, co daje gotowanie i mrożenie przed smażeniem? Z pewnością inaczej smakują.

 

1 godzinę temu, Gretta napisał:

Obniża się indeks glikemiczny. Oziębianie w lodówce a na drugi dzień odgrzewanie. 

Nie oziębianie, a mrożenie pieczywa i gotowanych ziemniaków powoduje, że skrobia zwykła, która jest przetwarzana przez organizm w cukier zamienia się w skrobię oporną, a to powoduje spadek IG o 20 do 35%... , a takie placki smakują jak oryginalne tylko krócej się smażą...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monika
45 minut temu, Antypatyk napisał:

 

Nie oziębianie, a mrożenie pieczywa i gotowanych ziemniaków powoduje, że skrobia zwykła, która jest przetwarzana przez organizm w cukier zamienia się w skrobię oporną, a to powoduje spadek IG o 20 do 35%... , a takie placki smakują jak oryginalne tylko krócej się smażą...

😧Czyli jak ja mrożę chleb, a mi cukier spada, aż mdleje to źle robię?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
2 godziny temu, Antypatyk napisał:

 

Nie oziębianie, a mrożenie pieczywa i gotowanych ziemniaków powoduje, że skrobia zwykła, która jest przetwarzana przez organizm w cukier zamienia się w skrobię oporną, a to powoduje spadek IG o 20 do 35%... , a takie placki smakują jak oryginalne tylko krócej się smażą...

Serio? To super. Bo my ludki ze wsi nie kupujemy codziennie chleba tylko mrozimy na zapas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gretta
4 godziny temu, Antypatyk napisał:

 

Nie oziębianie, a mrożenie pieczywa i gotowanych ziemniaków powoduje, że skrobia zwykła, która jest przetwarzana przez organizm w cukier zamienia się w skrobię oporną, a to powoduje spadek IG o 20 do 35%... , a takie placki smakują jak oryginalne tylko krócej się smażą...

Nie koniecznie mrozić.

 Na szczęście istnieje sposób, aby obniżyć ich IG, dzięki czemu będą dobrym wyborem dla osób z cukrzycą lub insulinoopornością - w ugotowanych, a następnie przestudzonych ziemniakach część skrobi w nich zawartej przeistoczy się w tzw. skrobię oporną, która działa podobnie do błonnika. Jest „oporna” na trawienie i w niezmienionej postaci przechodzi do jelita grubego, gdzie jest pożywką dla naszych dobrych bakterii. Tak ostudzone ziemniaki można znów podgrzać, ponieważ skrobia oporna nie wróci już do swojego pierwotnego „kształtu” – wyjaśnia Ewa Trusewicz, dietetyk kliniczny i ekspertka kampanii „Ziemniaki czy kartofle? Wybierz, smakuj i jedz”.

 

To samo się tyczy innych warzyw których się nie powinno jeść. Np. buraki gotowane tarte, marchewka tarta do obiadu. Przestudzone i odgrzane. Do tego skropić octem jabłkowym i można spożywać.

 

I nie tylko warzyw to się tyczy.  Makarony białe, ryż biały też gotować poprzedniego dnia lub kilka godzin przed spożyciem. Ma być zimny a potem odgrzany.

W zasadzie jest zalecane 'gotuj dzień wcześniej a jedz następnego dnia. 

Mi nie wszystko tak pasuje ale dobrze wiedzieć że są takie triki.

Na razie nie mam się czego bardzo obawiać bo to początkowa cukrzyca. I wyrównana. Reszta badań jest tego potwierdzeniem. 

     

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
subnet
Dnia 6.03.2025 o 14:58, Gugu napisał:

Kłamiesz. Nie ma żadnego takiego zakazu, a w sprzedaży jest wiele psich karm z wieprzowiną.

Mięso przebadane, z pewnych źródeł i nie surowe, jest bezpieczne dla ludzi i zwierząt. 

 

Zbyt lekkomyślnie  posądzasz go o kłamstwo.  W moim mieście jest aż  5 marketów a nigdzie tam nie ma dla psów lub kotów karmy z wieprzowiną.  Organizacje ochrony zwierząt uważają karmienie psów , kotów i ptaków wieprzowiną za szkodliwe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MamaMai

Hej, byłam dzisiaj u endokrynologa. Generalnie są dobre i złe wiadomości. Jutro napiszę szczegóły i jestem ciekawa co mi poradzicie. A u Was jak tam syt.?Dobrej nocy. Pa!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MamaMai

No więc tak, Endo twierdzi że mam poważny stan zapalny w tarczycy ale to jeszcze nie Hashimoto! Chociaż ryzyko duże że może zaraz to być hashi. Oczywiście dieta, suple i cardio to podstawa.Ale powiem Wam że po przekreślała te normy z moich wyników i m.in. twierdzi że inulina na czczo to górna norma jest 11 a miałam napisany przedział 2,00 - 25,00 uU/ml, zresztą pozostałe poziomy insuliny też mi zmodyfikowała. I właśnie na te insulinę dała mi tabletki Siofor, pewnie je znacie. Powiedziała że mam obserwować siebie wnikliwie bo są perturbacje ze strony układu pokarmowego i może się okazać że docelowo zostanę przy jednej tabletce. Powiedziała że tabletki mam tylko na 4 miesiące,mam stosować się do jej zaleceń, po tym czasie insulinę wyprostuje i tabletek mi nie zapisze. Dała znowu skierowanie na różne badania i widzę się z nią właśnie w lipcu. Trochę te tabletki mnie odstraszają ale chcę chyba jej zaufać. Bo jakoś jej ton i kategoryczne przekonanie co do wyprowadzenia mnie na prostą mnie uspokoił, a ponadto kolejne dziewczyny ode mnie z pracy niezależnie ją chwaliły. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gretta
4 godziny temu, MamaMai napisał:

No więc tak, Endo twierdzi że mam poważny stan zapalny w tarczycy ale to jeszcze nie Hashimoto! Chociaż ryzyko duże że może zaraz to być hashi. Oczywiście dieta, suple i cardio to podstawa.Ale powiem Wam że po przekreślała te normy z moich wyników i m.in. twierdzi że inulina na czczo to górna norma jest 11 a miałam napisany przedział 2,00 - 25,00 uU/ml, zresztą pozostałe poziomy insuliny też mi zmodyfikowała. I właśnie na te insulinę dała mi tabletki Siofor, pewnie je znacie. Powiedziała że mam obserwować siebie wnikliwie bo są perturbacje ze strony układu pokarmowego i może się okazać że docelowo zostanę przy jednej tabletce. Powiedziała że tabletki mam tylko na 4 miesiące,mam stosować się do jej zaleceń, po tym czasie insulinę wyprostuje i tabletek mi nie zapisze. Dała znowu skierowanie na różne badania i widzę się z nią właśnie w lipcu. Trochę te tabletki mnie odstraszają ale chcę chyba jej zaufać. Bo jakoś jej ton i kategoryczne przekonanie co do wyprowadzenia mnie na prostą mnie uspokoił, a ponadto kolejne dziewczyny ode mnie z pracy niezależnie ją chwaliły. 

Insulina na czczo mam normy 3,0 _ 17,0   Chyba co laboratorium to inne normy,  albo celowo zaniżają.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gretta

Mamy nowy rok to i nowe zasady wprowadzili

 

Z gogle 2 informacje. Która prawdziwa?

 

Normy insuliny we krwi zależą od różnych czynników, takich jak stan zdrowia pacjenta czy pora badania. Prawidłowe stężenie insuliny na czczo powinno mieścić się w granicach 2,6-24,9 µlU/ml ( 26 wrz 2024)

___

 

Poziom insuliny na czczo nie powinien przekraczać 10 mU/ml.

Natomiast przy krzywej insulinowej, poziom insuliny po 1 godzinie od spożycia glukozy nie powinien być wyższy niż 50 mU/ml, a po 2. godzinach – 30 mU/ml. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MamaMai
3 godziny temu, Gretta napisał:

Mamy nowy rok to i nowe zasady wprowadzili

 

Z gogle 2 informacje. Która prawdziwa?

 

Normy insuliny we krwi zależą od różnych czynników, takich jak stan zdrowia pacjenta czy pora badania. Prawidłowe stężenie insuliny na czczo powinno mieścić się w granicach 2,6-24,9 µlU/ml ( 26 wrz 2024)

___

 

Poziom insuliny na czczo nie powinien przekraczać 10 mU/ml.

Natomiast przy krzywej insulinowej, poziom insuliny po 1 godzinie od spożycia glukozy nie powinien być wyższy niż 50 mU/ml, a po 2. godzinach – 30 mU/ml. 

Wychodzi że ta druga, bynajmniej wg tego co mi zmodyfikowała Endo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MamaMai

Po tym sioforze nie czuje się dobrze, mam przelewanie w żołądku i takie napięcia/ skurcze w jamie brzusznej. Narazie żadnego dobroczynnego działania nie widzę, choć może to jeszcze za mało czasu, żeby to stwierdzić bo biorę go od soboty, 1 tabletka dziennie. Zwżę się w niedzielę i dam znać czy chociaż waga poszła w dół, bo dawno się już nie ważyłam. Niemniej po ciuchach nie widzę żeby były zmiany. A u Was co tam, czemu tu taka cisza????

Edytowano przez MamaMai

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miaina
Dnia 24.03.2025 o 18:36, Antypatyk napisał:

 

Nie oziębianie, a mrożenie pieczywa i gotowanych ziemniaków powoduje, że skrobia zwykła, która jest przetwarzana przez organizm w cukier zamienia się w skrobię oporną, a to powoduje spadek IG o 20 do 35%... , a takie placki smakują jak oryginalne tylko krócej się smażą...

Dziękuję, to bardzo istotna dla mnie informacja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miaina

Dzień dobry.

U mnie zaczęło się od nadciśnienia, lekarz nie wnikał skąd się wzięło, przepisał tabletki, później doszedł wysoki cholesterol i cukier, nietolerancja glukozy, kolejne tabletki. Tak to działa. Firmy farmaceutyczne są bezwzględne a lekarze bezrefleksyjni.

Dociekanie powodów tego stanu doprowadziło mnie do wiedzy która pomogła mi wyjść z tych trzech stanów. Najważniejsze i kluczowe to zapanować nad cukrem, obniżyć ph organizmu bo dopiero wtedy witaminy i minerały są przyjmowane przez organizm.

Dziś po prawie trzech latach moich zmagań, prób i błędów popełnianych mogą napisać że osiągnęłam cel. Od lutego na wadze mniej 5 kg. Czuję się znacznie lepiej tylko jeszcze nad snem muszę popracować. Waga spada wolniej bo organizm dopiero teraz zaczął spalać tłuszcz. Widać to po obwodach. Bardzo mnie to cieszy.

Miłego dnia:  )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moniqaa

W temacie... cytuję ciekawy fragment ze stronki:

 

https://haps.pl/Haps/7,167709,24954348,odgrzewany-makaron-jest-zdrowszy-i-mniej-tuczacy-od-swiezo-ugotowanego.html

 

"Zimny makaron zdrowszy od świeżego. A odgrzewany?

Jednak jedzenie zimnego spaghetti nie brzmi zbyt zachęcająco. Z tego powodu dziennikarze BBC przy współpracy z naukowcami postanowili sprawdzić, co stanie się po ponownym odgrzaniu porcji makaronu. Czy zachowa właściwości ostudzonego dania, czy może powróci do tych pierwotnych?

Przebadali 10 osób, które w ciągu trzech dni na pusty żołądek jadły identyczne porcje makaronu z sosem pomidorowym. Pierwszego dnia makaron był podany od razu po przygotowaniu, a więc ciepły, drugiego był ostudzony, zaś trzeciego podano go uczestnikom badania po uprzednim podgrzaniu. Badaczom sprawdzano poziom glukozy we krwi co 15 minut przez dwie godziny po posiłku.

Jakie rezultaty przyniosło badanie? Postawiona hipoteza się potwierdziła, bowiem ostudzone jedzenie wywołało mniejszy skok glukozy niż to przygotowane na świeżo. Zaskoczeniem jednak była reakcja organizmu po zjedzeniu odgrzewanej porcji w porównaniu do tej zrobionej na świeżo i ostudzonej. Okazało się bowiem, że w tym przypadku poziom glukozy we krwi był aż o połowę mniejszy niż po zjedzeniu zimnego dania, a więc był też dużo niższy niż po jedzeniu wersji na świeżo.

Oznacza to, że podgrzewanie makaronu (a prawdopodobnie także ziemniaków i innych produktów skrobiowych) po schłodzeniu go w lodówce czyni go o wiele zdrowszym. Chroni organizm przed ostrymi skokami poziomu glukozy we krwi i zapewnia wszystkie korzyści płynące z błonnika, bez konieczności zmiany tego, co jesz

- podsumowali badacze.

Co wy na to? Zastosujecie metodę na odgrzewanie jedzenia?"

 

i jeszcze... cytuję:

 

"ugotowanie i obniżenie temperatury makaronu sprawia, że zmniejsza się ilość wchłoniętych do organizmu niezdrowych węglowodanów, a zwiększa ilość dobrego błonnika."

Edytowano przez Moniqaa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gretta
Dnia 7.04.2025 o 21:26, Moniqaa napisał:

i jeszcze... cytuję:

No to, to co ja pisałam. Gotuj jednego dnia, jedz następnego. 

Choć nie wszystko tak można, bo nie smakuje.

  Pozdrawiam Monika  :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MamaMai

Hej.

Od półtora tygodnia wdrażam się w regularne ćwiczenia. Robię cardio przez 20-30 minut średnio 4 razy w tyg. I mimo że to dość krótko na plecach mam zawsze na końcu pot. Jeśli chodzi o siofor to kilka razy zapomniałam go wziąć, np. wezmę go raz a powinnam już dwa razy dziennie. Wciąż czuję się po nim fatalnie, mdli mnie i ślina robi mi się taka lepka. Mam też zgagę jak w ciąży. Jeśli nie minie to za jakieś 2 tyg. to coś czuję że po prostu te dolegliwości mnie pokonają. Z dietą jest dobrze do godz. 17, a wieczorem wciaż jem trochę za dużo. Tyle że jem mniej i to zdecydowanie mniej węglowodanów. To tak po krotce u mnie. A u Was jak tam syt.?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MamaMai

Dziś pożarte ( w sensie za dużo świątecznego jedzonka) ale i poćwiczone ( 50 min.cardio z YouTube).

Edytowano przez MamaMai

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MamaMai

Hop hop jest tu kto????

U mnie sytuacja wygląda tak, że organizm chyba przyzwyczaił się już do sioforu, nie mam aż takich po nim dolegliwości co wcześniej, tylko jeszcze czasem nie wychodzi mi systematyczność w braniu go po 3x dziennie. Niestety waga wciąż nie spada mimo że go biorę i nawet ćwicze 3 razy w tygodniu już chyba prawie że 3 tygodnie. Endo mówiła żeby cardio ćwiczyć więc odpalam sobie na telewizorze treningi taneczne lub jakiś chiński aerobik. Wczoraj byłam na kijkach, przeszłam 6 km. Myślę że bede z ćwiczeniami eksperymentować bo chcę żeby waga ruszyła. Co do diety to sama jak z nie wiem. Niby nie jest źle ale waga stoi więc może jestem zbyt optymistyczna. Mimo że postępów narazie brak, jestem zdeterminowana. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 615
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • KapitanJackSparrow
      Faktycznie dziś była kraina lodu, Marznący deszcz zmienił mi auto w górę lodową, takiej pokrywy nie pamiętam od ho Ho ho
    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Wniosek z powyższych wypowiedzi : Nie, nie drażnią nas mili faceci, kochamy miłych facetów (my kobiety i @Jacenty). 😄
    • Vitalinka
      "Bo się boi" polecam (jak kto lubi filmy psychologiczne, bo inaczej może zmęczyć). Śmiałam choć nie ma z czego, ale jak ja się śmiałam, choć należało współczuć to i inni będą się śmiać... (dopóki pod koniec nie zrozumieją o czym był film... jak i ja niestety). Midsommer  nie polecam,  Dziedzictwo nie polecam ( nie polecam, ale "poleciałam" reżyserem naśladując Primaverę❤️ i obejrzałam, jak to ja w całości). Adi Aster ma jeszcze jeden film : "Eddington", ale ja już chyba nie dam rady tego szaleńca oglądać.🙂   A z innych:   "Zgiń kochanie" BOSKI CUDOWNY POLECAM (pamiętajcie, że ja lubię psychologiczne). Nick Nolte (kocham go❤️) tak krótko na ekranie, a tak go pamiętam, tak wstrząsająco...klucz do zagadki filmu jest w jego postaci...nie czytałam książki, ale tak mi się wydaje... Jenifer Lawrence zaś powinna dostawać Oskary za wszystkie role...   ...i "WIELKI MARSZ"....polecam, ale....książkę. Tylko i wyłącznie. Koszmar zepsuć taką książkę...ech 😞film obejrzałam do końca choć mnie irytował i mierził.   
    • Chi
    • Vitalinka
      Myślę, że niewłaściwe obuwie to takie co obciera i kaleczy stopy (jak u Ciebie i Nafto❤️). Jeśli ze stopami wszystko ok, to obojętnie czy są to adidasy, śniegowce czy może botki na 10 cm szpilce, ale za to z kożuszkiem na ozdobę🙂 (niektóre kobiety śmigają i w takich w zimę). Zresztą innych butów potrzebują osoby jeżdżące autem i takie co przemieszczają się pieszo🙂   Ja chcę takie:     ...mieć (dla miania)😉🙂
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      05.02.1949 Kapitan chilijskiej armii Alberto Larraguibel ustanowił obowiązujący do dziś rekord świata w skoku na koniu przez przeszkodę (2,47 m). -Nie wiadomo czy koń był zadowolony.Nic o tym nie piszą.
    • Chi
    • Gość w kość
      tak kończy się noszenie niewłaściwego obuwia😬    
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Hej w czwartek    Muszę trochę wyhamować w tę gołoledź     Skubas poszczuł singlem w 2025 i ... cicho sza póki co, więc dziś wrócę do ostatniego albumu     
    • LadyTiger
      Tak, czekamy jak będzie premierem, to dopiero będzie update
    • Vitalinka
      ...i leżę cicho, cicho przy Twym boku, godzina mija za godziną...
    • Vitalinka
      No teoretycznie tak, ale namaszczenie chorych biorą ludzie w stanie terminalnym, raczej nikt nie bierze go ot tak, by mieć potem siłę na śluby🙂 No chyba, że ktoś ma np. guza mózgu, jest młody i idzie "pod nóż" to wtedy tak, może wziąć ostatnie namaszczenie przy tak poważnej operacji, a potem ją przejść wyzdrowieć i brać ślub.🙂 Najlepiej w takim renesansowym kościółku z pięknym jasnym wnętrzem, albo w średniowiecznej katedrze...albo....ach rozmarzyłam się😉😄
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...