Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
Gretta

Diety/ Metabolika :))

Polecane posty

polskaNaomi

Dzisiejsze margaryny są w porządku. Masło też, ale nie dla każdego. Poza tymi margarynami do pieczenia, to akurat totalny syf. Ja jem masło, ale tylko dlatego, że używam go rzadko, kanapki jem 1-2 razy w miesiącu, ciasto upiekę max. 1 raz w miesiącu albo i rzadziej, a tylko do tego mi schodzi. Wcześniej, gdy jadłam kanapki codziennie, używałam awokado, hummusu, serka śmietankowego, bo margaryna mi nie smakuje, a nawet nie tyle bałam się masła, co nie chciałam jeść tak monotonnie jak większość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


ABCabcABC

Margaryna jest uważana za żywność ultraprzetworzoną bo zawiera dodatkowe składniki dodawane podczas produkcji, takie jak emulgatory i sztuczne barwniki . Liczne badania powiązały żywność ultraprzetworzoną ze złym stanem zdrowia, w tym otyłością, cukrzycą typu 2 i chorobami serca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Antypatyk
1 godzinę temu, ABCabcABC napisał:

Margaryna jest uważana za żywność ultraprzetworzoną

Przez kogo?

1 godzinę temu, ABCabcABC napisał:

bo zawiera dodatkowe składniki dodawane podczas produkcji, takie jak emulgatory i sztuczne barwniki

"Moja" margaryna do smarowania pieczywa zawiera:

- oleje, rzepakowy i słonecznikowy (faktycznie samo zło...)

- emulgator - lecytyna słonecznikowa (znajdź w necie jakie to "zło")

- barwnik - karoten (też "zło"?)

Nie dajmy się zwariować...te czasy gdy do produkcji margaryn używano "dziwnych" substancji dawno minęły i obecne margaryny szkodzą niektórym tak samo jak niektórym masło. Trzeba poprostu sprawdzić organoleptycznie co komu pasuje.

Robisz "swojski" majonez w domu? Ja robię. Podstawą jest olej rzepakowy (szkodliwy?), a emulgatorami musztarda (fuuuj jaka szkodliwa...), sól (?), cukier (łyżeczka do herbaty na litr oleju)... i to też jest szkodliwe?

1 godzinę temu, ABCabcABC napisał:

Liczne badania powiązały żywność ultraprzetworzoną ze złym stanem zdrowia, w tym otyłością, cukrzycą typu 2 i chorobami serca.

Tak jak dziesiątki innych, teoretycznie zdrowych produktów...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Antypatyk
2 godziny temu, polskaNaomi napisał:

Wcześniej, gdy jadłam kanapki codziennie, używałam (...) serka śmietankowego

Nooo... ekstra jest..., a szczególnie taki w tych owalnych niskich pudełeczkach z ziołami albo z czosnkiem... a  i z kurkami też fajny... 

Wiem, że wiele osób zajada się tak zwanymi "serkami wiejskimi"(wyglądają jak granulowane) i nie zdają sobie sprawy jakiej chemii trzeba użyć by te "granulki" powstały...

Smacznego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monika

W margarynie to nie chodzi o skład tylko o konsystencje, ja się nie znam, ale ona nie zamarza (chyba) i chodzi o to , że ma tłuszcze utwardzane czyli odwodnione częściowo, a to jest nienaturalne i niezdrowe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monika
3 godziny temu, ABCabcABC napisał:

żywność ultraprzetworzoną

o właśnie o to chodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MamaMai
12 godzin temu, Miaina napisał:

Dziękuję, nie jem węgli, mieszanka sałat i mięso z sosem winegret na śniadanie, pół godziny przed piperyna, wit z grupy B i gurmar,  kefir na drugie śniadanie,  na obiad mięso i sałata. Tak w wielkim skrócie. Kolejny spadek o prawie kilogram. Jutro będę robiła gołąbki w papryce z komosą ryżową, mięsem drobiowym i pieczarkami.

A jesz jakiś odpowiednik czy może lepiej powiedzieć zamiennik pieczywa? Przygotowujesz jakieś keto desery? Pierwszy raz stosujesz keto? Od kiedy w sumie na niej jesteś? 

Pytam z zaciekawieniem bo chcę na wizycie zapytać Endo, może i ja bym spróbowała? Tyle ze jadlabym trochę więcej niż ty, znając siebie. Orientujesz się czy można stosować ją tylko przez jakiś czas? I jak z niej wyjść bez jojo? A ty jak długo planujesz być na keto? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miaina
21 godzin temu, MamaMai napisał:

To ile już zgubilas kg? Idziesz jak burza

Ważyłam 72 kg. teraz 67,8. Ważę się raz w tygodniu, gdy widzę że waga nie spada staram się analizować posiłki z całego tygodnia i eliminować te składniki które potencjalnie mogą się przyczynić do braku spadku wagi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miaina
11 godzin temu, MamaMai napisał:

A jesz jakiś odpowiednik czy może lepiej powiedzieć zamiennik pieczywa? Przygotowujesz jakieś keto desery? Pierwszy raz stosujesz keto? Od kiedy w sumie na niej jesteś? 

Pytam z zaciekawieniem bo chcę na wizycie zapytać Endo, może i ja bym spróbowała? Tyle ze jadlabym trochę więcej niż ty, znając siebie. Orientujesz się czy można stosować ją tylko przez jakiś czas? I jak z niej wyjść bez jojo? A ty jak długo planujesz być na keto? 

Hmm, na keto jestem od początku lutego ale myślę że i piperyna i maślan sodu, berberyna i gurmar mają duży wkład w metabolizowaniu. Nie jem pieczywa ani owoców, nad tymi ostatnimi mocno ubolewam. Deserów też nie jadam, ale pozwalam sonie czasem na kawałek ciasta. Gdy uda mi się osiągnąć wagę 60 kg zrobię badania, krzywą cukrową i krzywą insulinową, jeśli okaże się że nie mam już nietolerancji glukozy powoli zacznę wprowadzać owoce. Do pieczywa raczej nie wrócę bo lepiej się czuję gdy go nie jem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MamaMai

U mnie spadek o 1 kg. Chyba dieta z niskim indeksem działa. Cieszę się bo to pierwszy spadek od bardzo długiego czasu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miaina
2 minuty temu, MamaMai napisał:

U mnie spadek o 1 kg. Chyba dieta z niskim indeksem działa. Cieszę się bo to pierwszy spadek od bardzo długiego czasu. 

Super, cieszę się z Tobą :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miaina
16 godzin temu, polskaNaomi napisał:

Miaina, super, że napisałaś co jesz. Reszta dziewczyn - też piszcie, to motywuje.

Ja głównie piję, ale od poniedziałku zamierzam wrócić do low carba (keto nie dla mnie, bo jednak białka jem dużo, a to też jak węglowodany wybija z ketozy).

MamaMai, nie no, trochę ćwiczę, ale nie tak dużo jak kilka miesięcy temu. Zmuś się do jakiegoś minimum, choćby 20 min dziennie, aktywność, to element leczenia Hashimoto, wiem co mówię 😉 tak jak pisałam, zaczynałam chorobę z objawami i tragicznymi wynikami, a teraz gdyby nie tabletka na niedoczynność, zapomniałabym, że choruję 😉

U mnie 30% w posiłku to białe mięso, reszta to w większości rośliny zielone, takie naciągane keto; )

 

Jeśli mówimy o odporności (Hashimoto) to organizm sam siebie nie niszczy, zawsze jest jakaś przyczyna. Może warto przyjrzeć się rdestowi japońskiemu, monolaurynie, irish moss. U mojej córki stwierdzono hashi 14 lat temu, powoli doszedł zespól jelita wrażliwego a ostatnio potwierdzona w usg (czekoladowa torbiel jajnika) endometrioza. Wiem że jej choroby mogą ściśle wiązać się z niedoborem jodu. Przy hashi to norma.

Życzę zdrowia :  )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miaina
12 godzin temu, MamaMai napisał:

A jesz jakiś odpowiednik czy może lepiej powiedzieć zamiennik pieczywa? Przygotowujesz jakieś keto desery? Pierwszy raz stosujesz keto? Od kiedy w sumie na niej jesteś? 

Pytam z zaciekawieniem bo chcę na wizycie zapytać Endo, może i ja bym spróbowała? Tyle ze jadlabym trochę więcej niż ty, znając siebie. Orientujesz się czy można stosować ją tylko przez jakiś czas? I jak z niej wyjść bez jojo? A ty jak długo planujesz być na keto? 

Nie jem pieczywa ani deserów. Pierwszy raz stosuje keto. Zaczęłam w lutym. Będę na niej aż do osiągniecia6 60 kg. Myślę że duży wkład w lepsze metabolizowanie mają suplementy które przyjmuję. Piperyna, maślan sodu, berberyna i gurmar. Gdy osiągnę oczekiwaną wagę zrobię krzywą cukrową i krzywą insulinową, jeżeli okaże się że już nie mam nietolerancji glukozy wprowadzę powoli owoce ale do pieczywa raczej nie wrócę bo nie czuje się po nim dobrze. Z makaronami też będę uważała chociaż bardzo lubię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MamaMai
3 godziny temu, Miaina napisał:

Nie jem pieczywa ani deserów. Pierwszy raz stosuje keto. Zaczęłam w lutym. Będę na niej aż do osiągniecia6 60 kg. Myślę że duży wkład w lepsze metabolizowanie mają suplementy które przyjmuję. Piperyna, maślan sodu, berberyna i gurmar. Gdy osiągnę oczekiwaną wagę zrobię krzywą cukrową i krzywą insulinową, jeżeli okaże się że już nie mam nietolerancji glukozy wprowadzę powoli owoce ale do pieczywa raczej nie wrócę bo nie czuje się po nim dobrze. Z makaronami też będę uważała chociaż bardzo lubię.

Bardzo rozsądnie to wygląda. W takim tempie to chyba dość szybko dobijesz do 60 kg. A przypomnij proszę z jakiej wagi startowałaś? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MamaMai
4 godziny temu, Miaina napisał:

U mnie 30% w posiłku to białe mięso, reszta to w większości rośliny zielone, takie naciągane keto; )

 

Jeśli mówimy o odporności (Hashimoto) to organizm sam siebie nie niszczy, zawsze jest jakaś przyczyna. Może warto przyjrzeć się rdestowi japońskiemu, monolaurynie, irish moss. U mojej córki stwierdzono hashi 14 lat temu, powoli doszedł zespól jelita wrażliwego a ostatnio potwierdzona w usg (czekoladowa torbiel jajnika) endometrioza. Wiem że jej choroby mogą ściśle wiązać się z niedoborem jodu. Przy hashi to norma.

Życzę zdrowia :  )

No właśnie czytałam że choroby autoimmunologiczne z reguły nie występują samotnie i że bardzo często przy hashi pojawiają się kolejne lub inne schorzenia. Dlatego walczę by zatrzymać ją. Moja Endo zapytała mnie czy ktoś w rodzinie ma reumatoidalne zapalenie stawów. No i moja mama ma. Widzę z tym związek. Ja odczuwam raz na jakiś czas ból w kolanie. Mój lekarz rodzinny zwalał to na zwyrodnienie. Ale jego wiedza ostatnio wydaje mi się wątpliwa. Każde przeziębienie/ grypa poprzedzona jest u mnie bólem kolana. Więc uaktywnia się stan zapalny. Dlatego dieta ma dla mnie inny wymiar, owszem gdzieś zawsze mówiłam że odchudzam się też dla zdrowia. Ale teraz to głównie dla zdrowia, a utrata wagi to tak pobocznie, aczkolwiek również porządana bardzo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
polskaNaomi

Super Wam idzie, brawo ♥️

Ja dzisiaj cały dzień na rosole, koktajlach i owocach. Apetyt już odzyskałam, więc od jutra będę się pilnować.

Będę się ważyła w poniedziałki, więc jutro pierwszy raport, ale nie liczę na spadek, bo jeszcze tydzień temu świętowałam i ostatnie kilka dni, to było wyrównanie strat 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
polskaNaomi

Waga 61,3, czyli ciut niżej niż ostatnio, ale na pewno jest dzisiaj zaniżona. Cel na najbliższe 2 tygodnie, to ją ustabilizować.

W planach do jedzenia mam dzisiaj burratę, łososia i warzywa z tofu. Będzie pysznie 🙂

Powodzenia laski w nowym tygodniu.

Gretta, co jest, odchodzisz z forum?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ABCabcABC
Dnia 15.03.2025 o 20:11, Antypatyk napisał:

Wiem, że wiele osób zajada się tak zwanymi "serkami wiejskimi"(wyglądają jak granulowane) i nie zdają sobie sprawy jakiej chemii trzeba użyć by te "granulki" powstały...

Smacznego.

  Mleko poddaje się wirowaniu i pasteryzacji, po czym dodaje się do niego bakterie fermentacji mlekowej. W przypadku serka wiejskiego mogą być to np. Bifidobacterium infantis. Po pewnym czasie powstaje skrzep, który następnie kroi się, jednocześnie podgrzewając całą masę.

 

Ot i masz. Wielka chemia?

 

Antypatyk coś Ci się chyba pomyliło z tą Twoją super "zdrową" margaryną ;) :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miaina
Dnia 16.03.2025 o 13:56, MamaMai napisał:

No właśnie czytałam że choroby autoimmunologiczne z reguły nie występują samotnie i że bardzo często przy hashi pojawiają się kolejne lub inne schorzenia. Dlatego walczę by zatrzymać ją. Moja Endo zapytała mnie czy ktoś w rodzinie ma reumatoidalne zapalenie stawów. No i moja mama ma. Widzę z tym związek. Ja odczuwam raz na jakiś czas ból w kolanie. Mój lekarz rodzinny zwalał to na zwyrodnienie. Ale jego wiedza ostatnio wydaje mi się wątpliwa. Każde przeziębienie/ grypa poprzedzona jest u mnie bólem kolana. Więc uaktywnia się stan zapalny. Dlatego dieta ma dla mnie inny wymiar, owszem gdzieś zawsze mówiłam że odchudzam się też dla zdrowia. Ale teraz to głównie dla zdrowia, a utrata wagi to tak pobocznie, aczkolwiek również porządana bardzo.

Rozumiem Cię, moja mama chorowała RZS. Kurkumina dobrze leczy stany zapalne ale ciężko się wchłania, dlatego łączy się ją z piperyną która powoduje lepsze wchłanianie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miaina
Dnia 16.03.2025 o 13:47, MamaMai napisał:

Bardzo rozsądnie to wygląda. W takim tempie to chyba dość szybko dobijesz do 60 kg. A przypomnij proszę z jakiej wagi startowałaś? 

Zobaczymy, nie chce zbyt szybko chudnąć by nie było efektu jojo. Ważyłam 72 kg.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
polskaNaomi

Polecę Wam dzisiaj fajnego gotowca z Lidla - zimne nóżki - słoik ma 260 kcal i 36 g białka! I skład jest fajny, bez żadnego syfu. Będę to dzisiaj jeść razem z sushi (tu już skład gorszy, ale miałam ochotę i nie muszę gotować).

 

Nie wyspałam się dzisiaj i na wadze od razu trochę więcej, nie wiem czy też to zauważacie, ale u mnie nieprzespana noc = wzdęcia i opuchnięcie.

 

Szkoda, że tak mało na tym wątku o odchudzaniu i szkoda, że czasy for już minęły, zawsze znajdowałam na nich motywację i fajnie można było zabić czas czytając jak idzie innym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Antypatyk
3 godziny temu, polskaNaomi napisał:

Polecę Wam dzisiaj fajnego gotowca z Lidla - zimne nóżki - słoik ma 260 kcal i 36 g białka! I skład jest fajny, bez żadnego syfu. Będę to dzisiaj jeść razem z sushi

o.O:czarodziej:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
MamaMai
3 godziny temu, polskaNaomi napisał:

Polecę Wam dzisiaj fajnego gotowca z Lidla - zimne nóżki - słoik ma 260 kcal i 36 g białka! I skład jest fajny, bez żadnego syfu. Będę to dzisiaj jeść razem z sushi (tu już skład gorszy, ale miałam ochotę i nie muszę gotować).

 

Nie wyspałam się dzisiaj i na wadze od razu trochę więcej, nie wiem czy też to zauważacie, ale u mnie nieprzespana noc = wzdęcia i opuchnięcie.

 

Szkoda, że tak mało na tym wątku o odchudzaniu i szkoda, że czasy for już minęły, zawsze znajdowałam na nich motywację i fajnie można było zabić czas czytając jak idzie innym.

Super gotowiec. Dzięki za polecajkę.

U mnie w tym tygodniu tak narazie średnio, gorzej jednak niż choćby w ubiegłym tygodniu, bo 3 razy zgrzeszyłam (raz ciachem, raz cukierkiem i jednym racuchem z jabłkiem a raz suchym ugotowanym przennym makaronem). Az mi głupio, bo ostatnio się pilnowałam. Niestety mam @ i to przez to. Może nie szaleje jak przed diagnozą o hashi ale wolałabym żeby tych grzechów nie było, bynajmniej w planach miało być idealnie, bez żadnego niewłaściwegi jedzenia. Nawet na wadze wzrost jest o 0,6 kg. Ale raczej po @ powinno to zejść. Mam taką nadzieję.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ABCabcABC
20 godzin temu, Antypatyk napisał:

o.O:czarodziej:

Co się Antypatyk dziwisz? 

 

Może napisz co Ty jesz? Skoro naturalne masło czy galareta z mięsa jest dla Ciebie - be, to co  Ty jesz? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 619
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Vitalinka
      Chcę ten sweter😍
    • la primavera
      ,,Trener " rosyjski dramat sportowy z 2018 r. w reżyserii  Danila  Kozlovskygo, który zagrał tu również główna rolę.  Film dość długo się rozkręcał, chciałam go już pięć razy wyłączyć bo ja ani nie przepadam za tym aktorem który grał tytułowego trenera ani nie było to kino rosyjskie które lubię,  czyli opowiadające o rosyjskiej prowincji, prostych ludziach  lub o ciemnej stronie  miasta, albo  skalanym wszystkimi grzechami systemie. I zrobiłabym błąd, bo mimo wielu niedoskonałości to naprawdę dobry film. Opowiada historię Jurija, piłkarza Spartaka,  który wylatuje z klubu bo nie dość, że nie strzelił ważnego  karnego to jeszcze zrobił taką akcje na meczu, że  musieli go zawiesić. I tak po jakimś czasie nicnierobienia został trenerem klubu, gdzieś tam na południu  tego ogromnego kraju. Ale i tu nikt na niego nie czekał z radością Zderzył się z niechęcia piłkarzy,  którzy nie  gardzili pieniędzmi z pilkarskiego pokera. Rządzącym miastem wcale nie zależało,  by klub wspinał się po tabeli,  zatem wsparcia Jurij  nie miał ani w klubie ani poza nim. Sam nie wiedział, co tu robi.  Po tych trudnych, nieefektownych początkach film w końcu wskoczył na wyższy bieg,  kiedy coś zaczynało się kleić.  Pojawił się pomysł na drużynę, zaangażowanie kibiców, była motywacja do gry i coś zaczynali wygrywać, chociaż zbitki z meczów były taką sieczką, że trudno było zorientować się, który to mecz i jaki był wynik. Ale za to gdy przychodziły mecze, którym kamera poświęcała więcej czasu,  to były świetne pokazane. Bardzo  podobaly mi się sceny z boiska. Zatem w filmie działo się coraz lepiej i było coraz bliżej do najważniejszego meczu, który okazał się godnym finałem całego filmu. Na zachętę mała wstawka z filmu. Pokazuje mecz który odbywał się po śmierci ojca Jurija  i oprawę, jaką dla trenera przygotowali piłkarze z kibicami- Юра мы с тобой.      I duży plus za muzykę w filmie 
    • Pieprzna
      Wyprowadziłeś się z Polski? Bo ludzie nie są w stanie nawet chodzić podczas gołoledzi.
    • Nafto Chłopiec
      Bieg 7 km od domu przy problemach żołądkowych po obiedzie to kiepski pomysł 😅
    • KapitanJackSparrow
      Faktycznie dziś była kraina lodu, Marznący deszcz zmienił mi auto w górę lodową, takiej pokrywy nie pamiętam od ho Ho ho
    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Wniosek z powyższych wypowiedzi : Nie, nie drażnią nas mili faceci, kochamy miłych facetów (my kobiety i @Jacenty). 😄
    • Vitalinka
      "Bo się boi" polecam (jak kto lubi filmy psychologiczne, bo inaczej może zmęczyć). Śmiałam choć nie ma z czego, ale jak ja się śmiałam, choć należało współczuć to i inni będą się śmiać... (dopóki pod koniec nie zrozumieją o czym był film... jak i ja niestety). Midsommer  nie polecam,  Dziedzictwo nie polecam ( nie polecam, ale "poleciałam" reżyserem naśladując Primaverę❤️ i obejrzałam, jak to ja w całości). Adi Aster ma jeszcze jeden film : "Eddington", ale ja już chyba nie dam rady tego szaleńca oglądać.🙂   A z innych:   "Zgiń kochanie" BOSKI CUDOWNY POLECAM (pamiętajcie, że ja lubię psychologiczne). Nick Nolte (kocham go❤️) tak krótko na ekranie, a tak go pamiętam, tak wstrząsająco...klucz do zagadki filmu jest w jego postaci...nie czytałam książki, ale tak mi się wydaje... Jenifer Lawrence zaś powinna dostawać Oskary za wszystkie role...   ...i "WIELKI MARSZ"....polecam, ale....książkę. Tylko i wyłącznie. Koszmar zepsuć taką książkę...ech 😞film obejrzałam do końca choć mnie irytował i mierził.   
    • Chi
    • Vitalinka
      Myślę, że niewłaściwe obuwie to takie co obciera i kaleczy stopy (jak u Ciebie i Nafto❤️). Jeśli ze stopami wszystko ok, to obojętnie czy są to adidasy, śniegowce czy może botki na 10 cm szpilce, ale za to z kożuszkiem na ozdobę🙂 (niektóre kobiety śmigają i w takich w zimę). Zresztą innych butów potrzebują osoby jeżdżące autem i takie co przemieszczają się pieszo🙂   Ja chcę takie:     ...mieć (dla miania)😉🙂
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      05.02.1949 Kapitan chilijskiej armii Alberto Larraguibel ustanowił obowiązujący do dziś rekord świata w skoku na koniu przez przeszkodę (2,47 m). -Nie wiadomo czy koń był zadowolony.Nic o tym nie piszą.
    • Chi
    • Gość w kość
      tak kończy się noszenie niewłaściwego obuwia😬    
    • Chi
    • Chi
    • Chi
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...