Publikujesz jako gość.
Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.
Kapitanie, właśnie bardzo polubiliśmy samodzielne machanie pędzlem. Musielibyśmy chyba dorobić kolejnego bombelka, żeby uzbierać na remont Zaproponowana kwota za profesjonalne usługi przekroczyła nasz dopuszczalny limit rozrzutności 😛
,,Żyjemy dalej"
Z opisu miała być to ładna historia o milosci, ale juz pierwsze 10 minut było tak kiepskie, że nie warto było tracić czasu na resztę.
,,Wszyscy moi wrogowie " czyli Matthew McConoughey jako hodowca pszczół. I nie tylko, ale najbardziej ciekawiły mnie pszczoły. Jednak lektor do filmu bardzo mi nie pasował a i początek też był taki sobie, zatem przewinęłam tylko na scenę z pszczolami, gdy główny bohater trzyma w palcach pszczołę i w krótkim czasie obsiada ją cały rój i była to piękna scena. A z resztą dałam sobie spokój. P
,,Diabeł" z Erykiem Luboszem - tu też nie dotrwałam do końca, wybitnie słabe to było.
,,Bład"
Film opowiada historię lekarki, doświadczonej chirurg, która podczas operacji ma pod sobą młodego rezydenta i ten popełnia błąd. Sytuacja szybko zostaje opanowana jednak pacjentka wkrótce umiera na sepsę. Film taki sobie, bo temat bardzo mocny a jednak mnie nie poruszył.
,,Mniej obcy"
Prosty film na niedzielne popołudnie. Nie trzeba przy nim myśleć, bo głos z offu wszystko nam tłumaczy a dodatkowo leci zwiazana z tematem piosenka. I ta muzyka w filmie jest bardzo na plus, podobnie jak idealnie dobrani aktorzy pod względem wizualnym. Reszta przeciętna, bo za ładna, nie czułam klimatu. Do zobaczenia i zapomnienia.
Może ktoś z państwa zainteresuje się system do zarządzania osiedlem . Według mnie to jest bardzo dobra oferta. Każdy kto skorzysta z tej oferty to naprawdę bardzo dobrze zrobi.
Kobieta odwróciła się gwałtownie, próbując wyrwać się z tłumu, lecz kapitan wciąż trzymał ją za rękę… a właściwie niezupełnie za rękę.
– Czy pan kapitan mógłby łaskawie wyjaśnić, co też wyprawia?! – syknęła, posyłając mu spojrzenie, które w normalnych okolicznościach mogłoby zatrzymać niejedną akcję ratunkową.
Kapitan spojrzał na swoją dłoń, potem na kobietę, a na jego twarzy pojawił się wyraz człowieka, który właśnie zrozumiał, że nie wszystkie niebezpieczeństwa w tym domu mają nadprzyrodzone pochodzenie.
– Ja… to był wypadek! W tych ciemnościach człowiek nie wie, czego się chwyta!
– Doprawdy? – uniosła brew, poprawiając ubranie. – To proponuję, żeby od tej chwili chwytał się pan klamki. Podobno dość skutecznie pomaga w wydostawaniu się z nawiedzonych domów.
Zanim kapitan zdążył odpowiedzieć, zza ich pleców dobiegł znajomy, metaliczny stukot.
Raz.
Drugi.
Kobieta przestała się uśmiechać.
– Kapitanie… – powiedziała już znacznie ciszej. – Mam nadzieję, że tym razem złapie mnie pan za rękę. Bo coś mi się wydaje, że to paskudztwo właśnie wybrało nas sobie na kolejne ofiary.
A wtedy klamka drzwi wejściowych powoli opadła sama, choć po drugiej stronie nie było już nikogo.