Skocz do zawartości


Chi

ABORCJA - Jeśli potrzebujesz pomocy

Polecane posty

Arkina
4 minuty temu, dorka84 napisał:

Będąca w piątym miesiącu ciąży, pani Izabela zmarła w szpitalu na sepsę. Prawie dobę przed śmiercią pisała do swojej mamy, że boi się o swoje życie. Zdaniem pełnomocnika rodziny, lekarze ze szpitala w Pszczynie czekali aż płód sam obumrze, nie podejmując działań, które mogłyby uratować życie kobiety.

 

Wady prenatalne

 

Pani Izabela była w 22. tygodniu ciąży. Z badań, które wykonała na początku września, wynikało, że dziecko może mieć liczne wady. Mimo tego, zdecydowała się donosić ciążę.

 

- Wnuczka przewróciła się podczas zabawy i rozbiła nos. Był duży krwotok. Córka pojechała z nią do szpitala do Bielska-Białej. Jak wracała ze szpitala, zadzwoniła i powiedziała, że chyba odeszły jej wody, pewnie ze stresu. Dostała skierowanie do szpitala w Pszczynie – opowiada pani Barbara, matka Izabeli.

 

Kobieta do szpitala miała stawić się następnego dnia. Matka pani Izabeli podkreśla, że córka bardzo się bała, o czym pisała jej w wiadomościach.

 

„Dziecko waży 485 gramów. Na razie dzięki ustawie aborcyjnej muszę leżeć. I nic nie mogą zrobić. Zaczekają aż umrze lub coś się zacznie, a jeśli nie, to mogę spodziewać się sepsy. Przyspieszyć nie mogą. Musi albo przestać bić serce, albo coś się musi zacząć”, cytuje pani Barbara.

 

Przeczuwała śmierć?

 

Pani Izabela pisała do matki tak, jakby przeczuwała swoją śmierć. W kolejnych wiadomościach poinformowała ją, że zaczyna się bardzo źle czuć. Podejrzewała sepsę, co niestety okazało się właściwą diagnozą.

 

Kolejne wiadomości były coraz bardziej niepokojące.

 

„Dali kroplówkę, bo z gorączki się trzęsłam. Dobrze, że termometr wzięłam, bo nikt nie mierzy. Miałam 39.9”, przywołuje pani Barbara.

 

- Sygnalizowała, że się boi o życie, że się bardzo źle czuje. Pisała, że na szczęście nie była sama na sali i jakaś kobieta wezwała lekarza, bo ona sama już nie była w stanie – mówi pani Barbara.

 

Rodzina twierdzi, że pani Izabela wyraźnie sygnalizowała personelowi szpitala, że źle się czuje. Podkreślają, że nikt nie monitorował, ani stanu płodu, ani matki, czekając biernie aż płód obumrze.

 

W końcu wykonane USG wykazało, że 22-tygodniowy płód obumarł. Podjęto decyzję o przeprowadzeniu cesarskiego cięcia. Niestety, pacjentka zmarła.

 

- Nie mogłam w to uwierzyć, myślałam, że to nieprawda. Jak mogło spotkać ją takie coś w szpitalu? Przecież poszła tam po pomoc – zastanawia się matka pani Izabeli.

 

- Przyszedł szwagier z informacją, że Iza nie żyje. Nie mogłem w to uwierzyć, ale po chwili ubrałem się i poszedłem na policję. Szwagier pytał mnie, skąd wiem, że doszło do przestępstwa. Odpowiedziałem, że po wiadomościach, które wysyłała mnie i mamie ze szpitala – dodaje Michał, brat zmarłej kobiety.

 

Prokuratura prowadzi śledztwo. Lekarz, który pełnił wówczas dyżur, został dziś wezwany na przesłuchanie. Jak nieoficjalnie wiemy, nie uznaje, by popełnił jakikolwiek błąd, czy też niewłaściwie opiekował się pacjentką.

 

- Nigdy się z tym nie pogodzę, że jej już nie ma. Wydaje mi się, że to sen, z którego się obudzę, a ona do mnie przyjdzie. Wolałabym swoje życie za nią oddać. Nie wiem, jak to dalej przeżyję – zastanawia się pani Barbara. 

 

Tak się zastanawiam, czy odpowiedzą za to lekarze, pielęgniarki, które/ którzy byli na dyżurze, czy zostanie w białych rękawiczkach zamiecione pod dywan, XXI wiek mamy, podobno. Brak słów...

 

 

Nie obserwuję tej sprawy szczegółowo (wiem, że się wydarzyła) ale nasuwa mi się pytanie. Skoro było zagrożenie życia kobiety dlaczego czekali na obumarcie płodu? Przecież mogli skorzystać z drugiej możliwości, że ciąża jest zagrożeniem życia kobiety? ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Chi
10 minut temu, dorka84 napisał:

Będąca w piątym miesiącu ciąży, pani Izabela zmarła w szpitalu na sepsę. Prawie dobę przed śmiercią pisała do swojej mamy, że boi się o swoje życie. Zdaniem pełnomocnika rodziny, lekarze ze szpitala w Pszczynie czekali aż płód sam obumrze, nie podejmując działań, które mogłyby uratować życie kobiety.

 

Wady prenatalne

 

Pani Izabela była w 22. tygodniu ciąży. Z badań, które wykonała na początku września, wynikało, że dziecko może mieć liczne wady. Mimo tego, zdecydowała się donosić ciążę.

 

- Wnuczka przewróciła się podczas zabawy i rozbiła nos. Był duży krwotok. Córka pojechała z nią do szpitala do Bielska-Białej. Jak wracała ze szpitala, zadzwoniła i powiedziała, że chyba odeszły jej wody, pewnie ze stresu. Dostała skierowanie do szpitala w Pszczynie – opowiada pani Barbara, matka Izabeli.

 

Kobieta do szpitala miała stawić się następnego dnia. Matka pani Izabeli podkreśla, że córka bardzo się bała, o czym pisała jej w wiadomościach.

 

„Dziecko waży 485 gramów. Na razie dzięki ustawie aborcyjnej muszę leżeć. I nic nie mogą zrobić. Zaczekają aż umrze lub coś się zacznie, a jeśli nie, to mogę spodziewać się sepsy. Przyspieszyć nie mogą. Musi albo przestać bić serce, albo coś się musi zacząć”, cytuje pani Barbara.

 

Przeczuwała śmierć?

 

Pani Izabela pisała do matki tak, jakby przeczuwała swoją śmierć. W kolejnych wiadomościach poinformowała ją, że zaczyna się bardzo źle czuć. Podejrzewała sepsę, co niestety okazało się właściwą diagnozą.

 

Kolejne wiadomości były coraz bardziej niepokojące.

 

„Dali kroplówkę, bo z gorączki się trzęsłam. Dobrze, że termometr wzięłam, bo nikt nie mierzy. Miałam 39.9”, przywołuje pani Barbara.

 

- Sygnalizowała, że się boi o życie, że się bardzo źle czuje. Pisała, że na szczęście nie była sama na sali i jakaś kobieta wezwała lekarza, bo ona sama już nie była w stanie – mówi pani Barbara.

 

Rodzina twierdzi, że pani Izabela wyraźnie sygnalizowała personelowi szpitala, że źle się czuje. Podkreślają, że nikt nie monitorował, ani stanu płodu, ani matki, czekając biernie aż płód obumrze.

 

W końcu wykonane USG wykazało, że 22-tygodniowy płód obumarł. Podjęto decyzję o przeprowadzeniu cesarskiego cięcia. Niestety, pacjentka zmarła.

 

- Nie mogłam w to uwierzyć, myślałam, że to nieprawda. Jak mogło spotkać ją takie coś w szpitalu? Przecież poszła tam po pomoc – zastanawia się matka pani Izabeli.

 

- Przyszedł szwagier z informacją, że Iza nie żyje. Nie mogłem w to uwierzyć, ale po chwili ubrałem się i poszedłem na policję. Szwagier pytał mnie, skąd wiem, że doszło do przestępstwa. Odpowiedziałem, że po wiadomościach, które wysyłała mnie i mamie ze szpitala – dodaje Michał, brat zmarłej kobiety.

 

Prokuratura prowadzi śledztwo. Lekarz, który pełnił wówczas dyżur, został dziś wezwany na przesłuchanie. Jak nieoficjalnie wiemy, nie uznaje, by popełnił jakikolwiek błąd, czy też niewłaściwie opiekował się pacjentką.

 

- Nigdy się z tym nie pogodzę, że jej już nie ma. Wydaje mi się, że to sen, z którego się obudzę, a ona do mnie przyjdzie. Wolałabym swoje życie za nią oddać. Nie wiem, jak to dalej przeżyję – zastanawia się pani Barbara. 

 

Tak się zastanawiam, czy odpowiedzą za to lekarze, pielęgniarki, które/ którzy byli na dyżurze, czy zostanie w białych rękawiczkach zamiecione pod dywan, XXI wiek mamy, podobno. Brak słów...

 

 

 XXI wiek

 

A mam wrażenie, że świat codziennie od nowa staje na głowie. Kiedy wydaje się, że już nie może się wydarzyć nic straszniejszego, dopada nas kolejny dramat. Można by rzec, dramat za dramatem i ludzie którym ta część mózgu, która odpowiada za wyobraźnię, wnioskowanie, analogiczne myślenie nie szwankuje, są coraz bardziej przerażeni.

 

Uprzejmie donoszę.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
Dnia 6.11.2021 o 00:11, Arkina napisał:

Nie obserwuję tej sprawy szczegółowo (wiem, że się wydarzyła) ale nasuwa mi się pytanie. Skoro było zagrożenie życia kobiety dlaczego czekali na obumarcie płodu? Przecież mogli skorzystać z drugiej możliwości, że ciąża jest zagrożeniem życia kobiety? ?

Kurde...nikt nic? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
24 minuty temu, Pieprzna napisał:

Ale co?

Dlaczego nie dokonali aborcji ze względu na zagrożenie życia kobiety tylko czekali? Po co?

Chyba, że czegoś nie rozumiem. 

Nie obserwuję tej sprawy a wypowiadam się...moze powinnam się zorientować sama najpierw. 

Zrobię to... 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
1 godzinę temu, Arkina napisał:

Dlaczego nie dokonali aborcji ze względu na zagrożenie życia kobiety tylko czekali? Po co?

Chyba, że czegoś nie rozumiem. 

Nie obserwuję tej sprawy a wypowiadam się...moze powinnam się zorientować sama najpierw. 

Zrobię to... 

 

Ja to widzę tak - to tacy sami partacze o których pisaliście przy historii waszych porodów. Olewają pacjentkę, nie stosują się do obowiązującego prawa. A polityczne hieny wykorzystują tę tragedię jako pretekst do kolejnych manifestacji proaborcyjnych i antyrządowych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Midsummer Eve
2 godziny temu, Arkina napisał:

Kurde...nikt nic? 

Za życie pacjentki byli odpowiedzialni lekarze. Dlaczego nie zakończyli ciąży, pomimo, że nawet obecne zaostrzone prawo aborcyjne pozwalało im na to (zagrożenie życia matki)? Tylko czekali? Może rzeczywiście byli zastraszeni, wiedzieli, że "władza" będzie szukać dziury w całym, czy aby na pewno były wskazania i dążyć do tego, żeby ich pogrążyć? Więc każdy czekał, "byle nie na moim dyżurze, jakoś to będzie". A może po prostu byli bezduszni i leniwi i obojętni na los pacjentki i jej ewentualną śmierć... Każdy, kto miał do czynienia z lekarzami wie, że i tacy przedstawiciele tego powołania (bo to nie jest praca, to powinna być służba) się zdarzają. Z doświadczenia własnego lub z otoczenia. Obawiam się, że czynności śledcze jak zazwyczaj w takich przypadkach nie doprowadzą do prawdy, ani do ukarania winnych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
32 minuty temu, Pieprzna napisał:

Ja to widzę tak - to tacy sami partacze o których pisaliście przy historii waszych porodów. Olewają pacjentkę, nie stosują się do obowiązującego prawa. A polityczne hieny wykorzystują tę tragedię jako pretekst do kolejnych manifestacji proaborcyjnych i antyrządowych.

Pewnie jakby dostali odpowiednio grubą kopertę inaczej by chodzili przy pacjencie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
2 godziny temu, Arkina napisał:

Dlaczego nie dokonali aborcji ze względu na zagrożenie życia kobiety tylko czekali? Po co?

Chyba, że czegoś nie rozumiem. 

Nie obserwuję tej sprawy a wypowiadam się...moze powinnam się zorientować sama najpierw. 

Zrobię to... 

 

No chyba nie rozumiesz....

Prawda jest taka że trudno ocenić czy byli to partacze czy zwyczajnie bali się podjęcie działania żeby nie zostać oskarżonym.

Ale wy wiecie lepiej i już wiecie, że byli to partacze. 

 

Sprawa jest w prokuraturze i okaże się jakimi pobudkami kierował się lekarz.

 

Co nie zmienia faktu, że na miejscu tego lekarza bez względu na przepisy, nie miałabym sumienia nie ratować życia tej kobiety.

 

Jednak to chore czasy, gdy przepisy mogą stanowić hamulec do ratowania życia, a lekarz musi być bohaterem i ratować czyjeś życie z narażeniem swojej wolności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina

Niech zbadają ale to niesłychanie dziwne ten strach lekarza, kiedy prawnie ma możliwość zastosowania aborcji ze względu na zdrowie kobiety. 

Bal się konsekwencji a nie boi się teraz konsekwencji i sprawy na całą Polskę? 

Nie boi się, że nie uratował żadnego z żyć? Nie rozumiem takiej postawy. 

Po pierwsze...nie szkodzić. 

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
15 minut temu, Maybe napisał:

Jednak to chore czasy, gdy przepisy mogą stanowić hamulec do ratowania życia, a lekarz musi być bohaterem i ratować czyjeś życie z narażeniem swojej wolności.

Ty się lepiej orientujesz w tej tematyce więc powiedz czy rzeczywiście były jakieś procesy w sprawie rzekomego nadużycia prawa do aborcji w przypadku zagrożenia życia matki? 

 

Myslę, że dużo złego w myśleniu lekarzy wywołała oszczercza kampania medialna, w której trąbiono o całkowitym zakazie aborcji w Polsce. Prędzej środowiska proaborcyjne podsycają atmosferę zagrożenia konsekwencjami prawnymi dla lekarzy niż np.prokuratura.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
46 minut temu, Arkina napisał:

Niech zbadają ale to niesłychanie dziwne ten strach lekarza, kiedy prawnie ma możliwość zastosowania aborcji ze względu na zdrowie kobiety. 

Bal się konsekwencji a nie boi się teraz konsekwencji i sprawy na całą Polskę? 

Nie boi się, że nie uratował żadnego z żyć? Nie rozumiem takiej postawy. 

Po pierwsze...nie szkodzić. 

Widzisz liczba badań prenatalnych też z jakiegoś powodu spadła. Moz dlatego że istnieje ryzyko wystąpienia poronienia. Lekarze mają swoje życie, rodziny, kredyty i nie chcą się narażać bo jak to później udowodni? Wszystko zależy na jakiego prokuratora trafi. Łatwo się mówi jak nie jest się w sytuacji tego konkretnego lekarza 

Mówię, że ratowałabym na jego miejscu życie, ale ja nie jestem w butach tego lekarza. Ja już nie mam rodziny na utrzymaniu, nie mam kredytów itp.

Tak jak powyżej Eve napisała, ta sytuacja to pewnie takie kukułcze jajo, które przerzucali z dyżuru na dyżur, bo nikt nie chciał podjąć tego ryzyka usunięcia ciąży. Mówisz o zagrożeniu życia kobiety, ale uwierz, że wszystko zależy od prokuratora, bo jak trafiłby na nawiedzonego mógłby dostać wyrok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
44 minuty temu, Pieprzna napisał:

Ty się lepiej orientujesz w tej tematyce więc powiedz czy rzeczywiście były jakieś procesy w sprawie rzekomego nadużycia prawa do aborcji w przypadku zagrożenia życia matki? 

 

Myslę, że dużo złego w myśleniu lekarzy wywołała oszczercza kampania medialna, w której trąbiono o całkowitym zakazie aborcji w Polsce. Prędzej środowiska proaborcyjne podsycają atmosferę zagrożenia konsekwencjami prawnymi dla lekarzy niż np.prokuratura.

Nie wiem, wie co się nie wypowiem.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
8 godzin temu, Maybe napisał:

Lekarze mają swoje życie, rodziny, kredyty i nie chcą się narażać bo jak to później udowodni? Wszystko zależy na jakiego prokuratora trafi. Łatwo się mówi jak nie jest się w sytuacji tego konkretnego lekarza 

Mówię, że ratowałabym na jego miejscu życie, ale ja nie jestem w butach tego lekarza. Ja już nie mam rodziny na utrzymaniu, nie mam kredytów itp.

Tak jak powyżej Eve napisała, ta sytuacja to pewnie takie kukułcze jajo, które przerzucali z dyżuru na dyżur, bo nikt nie chciał podjąć tego ryzyka usunięcia ciąży. Mówisz o zagrożeniu życia kobiety, ale uwierz, że wszystko zależy od prokuratora, bo jak trafiłby na nawiedzonego mógłby dostać wyrok.

Bosze o czym my tu mówimy? 

Bycie lekarzem to odpowiedzialność za życie ludzkie..pierdzielic kredyty i inne rzeczy. 

Co za lekarz skazuje kobietę na śmierć mając inna przesłankę do wyboru?

Tylko człowiek bez charakteru i kręgosłupa moralnego zaryzykuje czyjims życiem dla własnej wygody. 

On ma obowiązek chronić życie. 

Nie chcialabym do takiego trafić... 

 

 

 

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
2 godziny temu, Arkina napisał:

Bosze o czym my tu mówimy? 

Bycie lekarzem to odpowiedzialność za życie ludzkie..pierdzielic kredyty i inne rzeczy. 

Co za lekarz skazuje kobietę na śmierć mając inna przesłankę do wyboru?

Tylko człowiek bez charakteru i kręgosłupa moralnego zaryzykuje czyjims życiem dla własnej wygody. 

On ma obowiązek chronić życie. 

Nie chcialabym do takiego trafić... 

 

 

 

Naprawdę? 

Ale lekarze też podlegają przepisom. Nie są świętymi krowami w tym kraju jak księża. 

Swoje święte oburzenie powinnaś skierować do twórców tak drankońskiego prawa. To nie jedyna ofiara tych przepisów. W innym mieście również czekano na poród obumarłego płodu bo bano się go usunąć.

A ile jest kobiet nieskierowanych na badania prenatalne?

Łatwo się mówi, gdy nie jest się w czyiś butach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
43 minuty temu, Maybe napisał:

Ale lekarze też podlegają przepisom

Którym? Państwowym czy urojonym przez lewactwo?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
6 godzin temu, Maybe napisał:

Ale lekarze też podlegają przepisom. Nie są świętymi krowami w tym kraju jak księża. 

Swoje święte oburzenie powinnaś skierować do twórców tak drankońskiego prawa.

To że prawo zaostrzono też mi się nie podoba ale mam wrażenie, że coś tu ewidentnie jest nie tak jak powinno. 

Można usunąć ciąże ze względu na stan zdrowia kobiety i dla mnie to jest prosta sytuacja. Jeżeli byłabym lekarzem to bym się nie pierdzieliła bo zdrowie i życie ludzkie byłoby dla mnie najważniejsze. 

Dla mnie to proste metr sznurka... 

Może dla mnie to jest oczywiste bo w życiu nieraz płynęłam pod prąd aby być w zgodzie z sama sobie oczywiście narażając się na różne konsekwencje ale dzięki temu czuję że mogę patrzeć w lustro. 

 

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
3 minuty temu, Arkina napisał:

To że prawo zaostrzono też mi się nie podoba ale mam wrażenie, że coś tu ewidentnie jest nie tak jak powinno. 

Można usunąć ciąże ze względu na stan zdrowia kobiety i dla mnie to jest prosta sytuacja. Jeżeli byłabym lekarzem to bym się nie pierdzieliła bo zdrowie i życie ludzkie byłoby dla mnie najważniejsze. 

Dla mnie to proste metr sznurka... 

Może dla mnie to jest oczywiste bo w życiu nieraz płynęłam pod prąd aby być w zgodzie z sama sobie oczywiście narażając się na różne konsekwencje ale dzięki temu czuję że mogę patrzeć w lustro. 

 

 

 

 

Bardzo trudno udowodnić czy to była konieczność czy nie, już rok temu o tym mówili lekarze, podobnie jak mówili o badaniach prenatalnych i również ja tu pisałam o tym, że to kwestia dobrej woli prokuratora 

Płynąć pod prąd a narażać się na więzienie, to ogromna różnica.

Nie bronie tego lekarza, bo nie wiem co nim kierowało, ale też nie unoszę się emocjami,  bo sprawa jest ogromnie trudna. Tylko komuś bez wyobraźni lub zapatrzonemu w PiS jak w święty obrazek może wydawać się prosta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
6 godzin temu, Pieprzna napisał:

Którym? Państwowym czy urojonym przez lewactwo?

A Jezus patrzy na ciebie Pieprzna....każdego dnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
1 minutę temu, Maybe napisał:

Bardzo trudno udowodnić czy to była konieczność czy nie, już rok temu o tym mówili lekarze, podobnie jak mówili o badaniach prenatalnych i również ja tu pisałam o tym, że to kwestia dobrej woli prokuratora 

Płynąć pod prąd a narażać się na więzienie, to ogromna różnica.

Nie bronie tego lekarza, bo nie wiem co nim kierowało, ale też nie unoszę się emocjami,  bo sprawa jest ogromnie trudna. Tylko komuś bez wyobraźni lub zapatrzonemu w PiS jak w święty obrazek może wydawać się prosta.

Poczekajmy zatem na na jakieś konkretne ustalenia. 

Moja wyobraźnia jest bardzo bogata ale  nigdy nie pojmę stanowiska lekarza który by szafował ludzkim życiem zwłaszcza gdy istnieją przepisy zezwalające na podjęcie właściwej decyzji. 

I oczywiście argument zapatrzenia w PiS też jest słaby bo jestem tu chyba na tyle długo aby to wiedzieć w którym miejscu stoję. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
14 minut temu, Arkina napisał:

 

I oczywiście argument zapatrzenia w PiS też jest słaby bo jestem tu chyba na tyle długo aby to wiedzieć w którym miejscu stoję. 

Oczyfiscie ???

Myślę że gdyby BL był proPiSowski, to byłabyś pełną gębą proPiSowska ?

Paaaa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
1 minutę temu, Maybe napisał:

Oczyfiscie ???

Myślę że gdyby BL był proPiSowski, to byłabyś pełną gębą proPiSowska ?

Paaaa

Tak oczywiście masz rację...jak zawsze ?

Głupszego prowa  nie mogłaś sobie wymyślić ?‍♀️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Piotr_

Ja do tej dyskusji chciałbym wtrącić swoje trzy grosze, w nawiązaniu do ostatniej, w której miałem przyjemność uczestniczyć.  Bo zapamiętałem proste słowa "(...) się bywa, człowiekiem się jest". Więc  "Lekarze mają swoje życie, rodziny, kredyty i nie chcą się narażać..."  brzmi nieco jak podwójne standardy. Może się mylę,  może po prostu jednak życie nie jest wyłącznie czarno- białe.  

 

Czytając historię tej dziewczyny mam wrażenie,  że jednak został tu popełniony błąd lekarski, a jakość usług medycznych w Polsce wciąż zależy od zasobności portfela pacjenta. I dotyczy to każdej specjalizacji.

Pomijam już fakt, że zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej to wstyd dla Polski- ciężko pracujemy na to by być prawdziwy zasciankiem Europy ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lili ♡

To co się dzieje jest straszne, zresztą mamy powtórkę z rozrywki bo rok temu, mniej więcej o tej porze, też kobiety strajkowały w imię wolnego wyboru. 

Niemniej, tutaj oczywistym jest że jest to błąd lekarski. To wina lekarzy że ta dziewczyna zmarła. Ale to nie zmienia faktu, że prawo antyaborcyjne dołożyło do tego swoją cegiełkę, w sumie ogromną cegłę. Myślę że nikt nie chciał ryzykować (choć bardziej to widzę jako zwykłą niewiedzę i partactwo)  z prostego względu, bo napewno było by to rozdmuchiwane przez długi czas, dlaczego ta ciąża została przerwana. Mimo wszystko powinno się być w takich chwilach przede wszystkim profesjonalistą a nie polityczną marionetką. 

Uważam że wina niezaprzeczalnie jest lekarzy alee, za lekarzami od razu stoi zaostrzenie tego absurdalnego prawa. 

Obwinianie w jakikolwiek sposób osób "proaborcyjnych" w tym momecie, jest nie na miejscu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 622
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Nafto Chłopiec
      Spożywam. Zjadłem na obiad tłustą pizzę z cateringu i niestety kiepsko to się skończyło w kontekście mojego biegu 🤷
    • Nafto Chłopiec
      Szczerze? Biegło się elegancko, nawet szybszym tempem niż zazwyczaj 🤷 https://zapodaj.net/plik-YQIUmj1S3H
    • Vitalinka
      Nafto, Ty musisz jeść probiotyki.
    • Vitalinka
      Chcę ten sweter😍
    • la primavera
      ,,Trener " rosyjski dramat sportowy z 2018 r. w reżyserii  Danila  Kozlovskygo, który zagrał tu również główna rolę.  Film dość długo się rozkręcał, chciałam go już pięć razy wyłączyć bo ja ani nie przepadam za tym aktorem który grał tytułowego trenera ani nie było to kino rosyjskie które lubię,  czyli opowiadające o rosyjskiej prowincji, prostych ludziach  lub o ciemnej stronie  miasta, albo  skalanym wszystkimi grzechami systemie. I zrobiłabym błąd, bo mimo wielu niedoskonałości to naprawdę dobry film. Opowiada historię Jurija, piłkarza Spartaka,  który wylatuje z klubu bo nie dość, że nie strzelił ważnego  karnego to jeszcze zrobił taką akcje na meczu, że  musieli go zawiesić. I tak po jakimś czasie nicnierobienia został trenerem klubu, gdzieś tam na południu  tego ogromnego kraju. Ale i tu nikt na niego nie czekał z radością Zderzył się z niechęcia piłkarzy,  którzy nie  gardzili pieniędzmi z pilkarskiego pokera. Rządzącym miastem wcale nie zależało,  by klub wspinał się po tabeli,  zatem wsparcia Jurij  nie miał ani w klubie ani poza nim. Sam nie wiedział, co tu robi.  Po tych trudnych, nieefektownych początkach film w końcu wskoczył na wyższy bieg,  kiedy coś zaczynało się kleić.  Pojawił się pomysł na drużynę, zaangażowanie kibiców, była motywacja do gry i coś zaczynali wygrywać, chociaż zbitki z meczów były taką sieczką, że trudno było zorientować się, który to mecz i jaki był wynik. Ale za to gdy przychodziły mecze, którym kamera poświęcała więcej czasu,  to były świetne pokazane. Bardzo  podobaly mi się sceny z boiska. Zatem w filmie działo się coraz lepiej i było coraz bliżej do najważniejszego meczu, który okazał się godnym finałem całego filmu. Na zachętę mała wstawka z filmu. Pokazuje mecz który odbywał się po śmierci ojca Jurija  i oprawę, jaką dla trenera przygotowali piłkarze z kibicami- Юра мы с тобой.      I duży plus za muzykę w filmie 
    • Pieprzna
      Wyprowadziłeś się z Polski? Bo ludzie nie są w stanie nawet chodzić podczas gołoledzi.
    • Nafto Chłopiec
      Bieg 7 km od domu przy problemach żołądkowych po obiedzie to kiepski pomysł 😅
    • KapitanJackSparrow
      Faktycznie dziś była kraina lodu, Marznący deszcz zmienił mi auto w górę lodową, takiej pokrywy nie pamiętam od ho Ho ho
    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Wniosek z powyższych wypowiedzi : Nie, nie drażnią nas mili faceci, kochamy miłych facetów (my kobiety i @Jacenty). 😄
    • Vitalinka
      "Bo się boi" polecam (jak kto lubi filmy psychologiczne, bo inaczej może zmęczyć). Śmiałam choć nie ma z czego, ale jak ja się śmiałam, choć należało współczuć to i inni będą się śmiać... (dopóki pod koniec nie zrozumieją o czym był film... jak i ja niestety). Midsommer  nie polecam,  Dziedzictwo nie polecam ( nie polecam, ale "poleciałam" reżyserem naśladując Primaverę❤️ i obejrzałam, jak to ja w całości). Adi Aster ma jeszcze jeden film : "Eddington", ale ja już chyba nie dam rady tego szaleńca oglądać.🙂   A z innych:   "Zgiń kochanie" BOSKI CUDOWNY POLECAM (pamiętajcie, że ja lubię psychologiczne). Nick Nolte (kocham go❤️) tak krótko na ekranie, a tak go pamiętam, tak wstrząsająco...klucz do zagadki filmu jest w jego postaci...nie czytałam książki, ale tak mi się wydaje... Jenifer Lawrence zaś powinna dostawać Oskary za wszystkie role...   ...i "WIELKI MARSZ"....polecam, ale....książkę. Tylko i wyłącznie. Koszmar zepsuć taką książkę...ech 😞film obejrzałam do końca choć mnie irytował i mierził.   
    • Chi
    • Vitalinka
      Myślę, że niewłaściwe obuwie to takie co obciera i kaleczy stopy (jak u Ciebie i Nafto❤️). Jeśli ze stopami wszystko ok, to obojętnie czy są to adidasy, śniegowce czy może botki na 10 cm szpilce, ale za to z kożuszkiem na ozdobę🙂 (niektóre kobiety śmigają i w takich w zimę). Zresztą innych butów potrzebują osoby jeżdżące autem i takie co przemieszczają się pieszo🙂   Ja chcę takie:     ...mieć (dla miania)😉🙂
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      05.02.1949 Kapitan chilijskiej armii Alberto Larraguibel ustanowił obowiązujący do dziś rekord świata w skoku na koniu przez przeszkodę (2,47 m). -Nie wiadomo czy koń był zadowolony.Nic o tym nie piszą.
    • Chi
    • Gość w kość
      tak kończy się noszenie niewłaściwego obuwia😬    
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...