Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
Żebrak

A ja właśnie....

Polecane posty

Żebrak

Dzień dobry?

Czy Wy ludzie cokolwiek czytacie? Czy tylko to forum, serwisy informacyjne i Pudelka? Oznajmiam uroczyście, że z Pudelka (po ciężkiej, obfitującej w prawdziwe dramaty walce) zrezygnowałem. Dzisiaj mogę z czystym sumieniem powiedzieć: Pudelek mnie wykańczał powoli i systematycznie. Czułem, że wpadam w anarchizm komunistyczny. Zastanawiałem się nawet nad taką dziargą: „od każdego według jego zdolności, każdemu według jego potrzeb”. Bo to jest najlepsze hasło na świecie. Mam zdolności do leniuchowania a potrzeby....szkoda słów. Wracajmy do Pudelka. Z wypiekami na twarzy (efekt picia zbyt gorącej herbaty) odpalam ci ja stronę, by se zdjęcia fajnych dup pooglądać, te biusty, te nogi, te pośladki kształtne i powabne, prowokujące uda ledwo zakryte. A co czytam? Znowu jakaś kurna celebrytka kupiła se torebkę za trzydzieści tysięcy koła! Boże! Żeby tyle zgarnąć to muszę mieć niezłe zlecenie i nieźle popierniczać przy nim. A i tak po odliczeniu wszystkiego zostaje mi tyle co na waciki.

 

Przydługawy wstęp. Pamiętacie Ernesta Hemingway'a? Czasami lubię do niego wracać, ale częściej lubię poczytać o jego wnuczkach.

 

Biblioteki miejskie pełne książek zapraszają każdego. I tutaj hasło:  „od każdego według jego zdolności, każdemu według jego potrzeb” sprawdza się do dzisiaj. Wypożyczysz za darmo, płaci się kary za niedotrzymanie terminu zwrotu. Naliczają za każdy dzień zwłoki. Działają jak lombardy.

Edytowano przez Żebrak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Żebrak

Zajrzałem przed chwilą do "Pudelka". No co? Alkoholik też czasami kupi se flaszkę tylko po to, by na nią popatrzeć i poczuć się bezpieczniej?

Co czytam? "Leon i Damian też zostali wyrzuceni z "Królowych życia"". Nie może być! Masz ci losie okrutny! Co za łosie!

 

To jednak odkręcę tę flaszkę. Mały łyk jeszcze nikomu nie zaszkodził??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

Czas na herbatę. Nie chcę być monotematyczny. Szkoda, że oglądam filmy tylko wtedy kiedy życie mnie zmusi. A zmusiło za sprawą Boba Dylana a pośrednio Krisa Kristoffersona. O tym ostatnim parę słów napiszę. Jak ja lubię takie barwne postacie! Prawdziwy zawadiaka. Grał zawodowo w football amerykański, był bokserem, studiował literaturę w Oxfordzie, napisał książkę, której nikt nie chciał wydać, w siłach powietrznych USA dorobił się rangi kapitana, zrezygnował bo zapragnął zostać piosenkarzem folk i country. Póki co został sprzątaczem w studio nagrań Columbii w Nashville. Skubany, pracował nawet jako pilot helikoptera. Jako, że miał dziwne pomysły, to któregoś dnia wylądował helikopterem na podwórku Johnny'ego Casha i wręczył mu swoje taśmy. Został dosyć znanym piosenkarzem, kompozytorem i tekściarzem. Za sprawą tego nieszczęsnego helikoptera stracił pracę zostawiając maszynę bez należytej opieki, ale wtedy był już alkoholikiem. W tym momencie połączył nas los. Jego żona też zażądała rozwodu, moja wirtualna też. Póki co jest u innego faceta?. Był też niezłym aktorem. Kurczę, od tego miałem zacząć a nie rozpisywać się jak jakiś psychofan....cdn.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

Z musu albo pod przymusem obejrzałem trzy filmy, w których występował. "Konwój". No kurna, to mi się podobało! Niespełnione moje marzenie bycia kierowcą potężnego tira zapierdalającego po autostradach USA. Przeżyłem prawdziwy orgazm. 

 

"Narodziny gwiazdy" z Barbrą Streisand. Nawiasem mówiąc był z nią związany prywatnie. Boże, z którą on nie był! Dzieci to naliczyłem siedmioro. Dodam od razu, że z jedną miał czterech synów i jedną córkę. Nie wiem czy niewiasta była aż tak płodna, czy aż tak dobra. Rozgadałem się nie na temat. Nie lubię melodramatów. Ostatnie sceny rozczuliły mnie. Płakałem. 

 

Trzeci film: "Pat Garrett i Billy Kid". Ze względu na ścieżkę dźwiękową Boba Dylana. Szukając o tym ostatnim materiałów, trafiłem na Krisa Kristoffersona. Czysty przypadek. W życiu też tak mam. Wybierając się do Gdańska, ostatecznie ląduję we Wrocławiu. Jak nie stanie tak jak w planie to dupa a nie planowanie. Dziękuję za uwagę?

Edytowano przez Żebrak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

Mała dygresja. Dlaczego piszę o tym co było? Z jednej strony zamiłowanie do historii, a z drugiej strony, jak mam oceniać nowości, które też śledzę, nie mając punktu odniesienia? Podobnie jak Frau, jak ktoś mi powie: musisz to przeczytać, obejrzeć, wysłuchać, bo nie odnajdziesz się w towarzystwie, to odpowiadam krótko: każdy słucha tylko siebie i patrzy czy aby robi dobre wrażenie na słuchaczach. W tyłku ma moje zdanie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

Ten temat też można już zamknąć. Widzę, że wzbudził marne zainteresowanie. To moja wina, nie wyszło mi propagowanie czytelnictwa. Wiem, że każdy czyta tak jak i je chleb. On nigdy się nie znudzi i nie przeje, więc po co o tym nawijać? Kolejny temat od czapy??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
1 godzinę temu, Żebrak napisał:

Ten temat też można już zamknąć. Widzę, że wzbudził marne zainteresowanie. To moja wina, nie wyszło mi propagowanie czytelnictwa. Wiem, że każdy czyta tak jak i je chleb. On nigdy się nie znudzi i nie przeje, więc po co o tym nawijać? Kolejny temat od czapy??

Podobno czyta jako tako co dziesiąty Polak (siedem lub więcej książek rocznie), więc i  frekwencja stosowna. Nie ma co się zniechęcać i rzucać w kąt kaganka.?

Temat fajny, no i przypomniał  mi w ostatniej chwili o terminie w  bibliotece. Dzięki. ?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
Dnia 27.01.2022 o 09:27, aliada napisał:

Podobno czyta jako tako co dziesiąty Polak (siedem lub więcej książek rocznie), więc i  frekwencja stosowna. Nie ma co się zniechęcać i rzucać w kąt kaganka.?

Temat fajny, no i przypomniał  mi w ostatniej chwili o terminie w  bibliotece. Dzięki. ?

 

Brak czasu na czytanie? Pewnie tak. Potrafimy go zaoszczędzić przemieszczając się samochodem lub środkami komunikacji publicznej. Czas też oszczędzamy korzystając ze sprzętu gospodarstwa domowego. A zaoszczędzony w ten sposób czas trwonimy oglądając telewizję. I dobrze, bo czytanie niczego dobrego nie wnosi w nasze życie. Wzrok psuje.

 

Osobnym tematem jest organizacja czasu.

 

Czytam starocie (Charlotte Link).Przymierzam się do dwóch panów kryminalnych. Norwega Larsa'a Lenth'a i Polaka Roberta Małeckiego. Zobaczymy co są warci.

 

@aliada , przepraszam, że wcinam się w nie swoje sprawy, ale chyba czas przedłużyć książki w bibliotece?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
1 godzinę temu, Żebrak napisał:

@aliada , przepraszam, że wcinam się w nie swoje sprawy, ale chyba czas przedłużyć książki w bibliotece?

Niektóre książki są pożyteczne, np. "Władca Pierścieni" (a konkretnie "Drużyna 

Pierścienia")  pomagała mi swego czasu na bezsenność. Wystarczyły dwie, trzy strony. Następne tomy nie były już takie niezawodne, i tak w ogóle, Tolkiena polubiłam.

 

Przypomniały mi się tutaj  "Niezwykłe przygody Anatola stukniętego na początku", książka niezwykle wciągająca, której jednak nikt nie przeczytał do końca, wiesz dlaczego?... Taka mała zagadka ode mnie.

 

Co do biblioteki, to nie minęły jeszcze nawet trzy tygodnie, chociaż rzeczywiście wydaje się jakby to było o wiele dawniej. Nawet zimy już nie ma.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
4 godziny temu, aliada napisał:

.... Taka mała zagadka ode mnie.

Jest częścią innej książki. "Siódme wtajemniczenie". Książka w książce?

Anatol zasypiał i spał, spał....ja też? 

Dobranoc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
4 godziny temu, aliada napisał:

Co do biblioteki, to nie minęły jeszcze nawet trzy tygodnie, chociaż rzeczywiście wydaje się jakby to było o wiele dawniej. Nawet zimy już nie ma.

 

Kurde! Zamiast pochwalić człeka, że pamięta, stara się, przypomina, to nie! Trza napisać, że jeszcze nawet trzy tygodnie nie minęły!? Jasne. Regres mam. Z kobietami regres? Kompletnie nie doceniają moich starań. Nawet intelektualistki?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

Nie ma sprawy! Miałem przypomnieć, przypomniałem. Po temacie. Jak już coś obiecam to na pewno słowa dotrzymam?

 

Pchli targ, targ staroci, giełda, bukiniści. Ilekroć tam się wybieram, nigdy nie wracam z tym po co się wybrałem. Zawsze ktoś wciśnie mi jakiś erzac. Tak było i z bardzo zaczytaną książką. Niektóre kartki luźne. Mniemam, że to wina ówczesnego zakładu poligraficznego. Jeszcze dobrze nie weźmiesz książki do ręki a ona już się sypie. Książka z lat, kiedy zwykli Polacy mogli tylko pomarzyć o podróżach po świecie. Pewnie dlatego ta seria cieszyła się takim zainteresowaniem. Dzisiaj już kompletnie zapomniana. A szkoda! Pisali mistrzowie reportażu. Świetnie się to czyta. Książki ukazywały się w serii "Naokoło świata"?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

Z ciekawości sprawdziłem w Wiki. Sto sześćdziesiąt sześć pozycji! Kogóż tam nie ma! Nawet moja ulubiona "Pożegnanie z Afryką"? Koniec! Nie dam się namówić, bo zabraknie mi w końcu miejsca w mieszkaniu. Z drugiej strony, najlepsze jest to gonienie króliczka, szukanie, szperanie...kurczę...może jednak? Ostatni raz! Obiecuję! 

 

Nie, jeszcze raz nie! Endriu, nadeszła wiekopomna chwila, w której należy być twardym!?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
13 godzin temu, Żebrak napisał:

Jest częścią innej książki. "Siódme wtajemniczenie". Książka w książce?

Anatol zasypiał i spał, spał....ja też? 

Nie lubiłeś Niziurskiego? Pewnie zaczynałeś od razu od poważnych lektur. Dla mnie i brata to był w dzieciństwie  pisarz nr 1, a nawet i dziś go lubię. No ale ja nie jestem intelektualistką. ?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
53 minuty temu, aliada napisał:

No ale ja nie jestem intelektualistką. ?

 

Cóż za wrodzona skromność? Jestem pod dużym wrażeniem?

 

Szczerze? Lubiłem Adama Bahdaja. Był w bibliotece, więc czytałem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
1 godzinę temu, Żebrak napisał:

Szczerze? Lubiłem Adama Bahdaja. Był w bibliotece, więc czytałem.

Jasne że szczerze.

Bahdaj też był fajny, ale grzeczniejszy, nie miał tego fantastycznego absurdalnego humoru, co większość książek Niziurskiego.

1 godzinę temu, Żebrak napisał:

Cóż za wrodzona skromność? Jestem pod dużym wrażeniem

Nawet nie kolekcjonuję książek jak intelektualiści ? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
23 minuty temu, aliada napisał:

Nawet nie kolekcjonuję książek jak intelektualiści ? 

Nie uważam siebie za intelektualistę. Kolekcjonuję książki z uwagi na moją dolegliwość. Jestem alergikiem na sterylność (w całej rozciągłości tego słowa), dlatego książki, bo pięknie osiada na nich kurz? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

@aliada ! Na moją odpowiedzialność! Polecam Roberta Małeckiego! Przed chwilą skończyłem pierwszą książkę cyklu ("Najgorsze dopiero nadejdzie") i sięgnąłem po następną, "Koszmary zasną ostatnie", która okazała się być trzecią. Gdzieś mi po drodze umknęła druga. Zachęciła mnie uwaga o autorze: nauczyciel kreatywnego pisania. Wciąga, szybko się czyta bo szybko pisze. Może być. Bez uwag. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

Zapomniałbym. Pisze w scenerii Torunia. Nie znam tego miasta, więc z klimatem było mi trudno. Polskie piekiełko za to takie samo jak w Wawie, Kielcach, Wrocku czy Nadarzynie. To akurat doskonale ogarniam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
24 minuty temu, Żebrak napisał:

@aliada ! Na moją odpowiedzialność! Polecam Roberta Małeckiego! Przed chwilą skończyłem pierwszą książkę cyklu ("Najgorsze dopiero nadejdzie") i sięgnąłem po następną, "Koszmary zasną ostatnie", która okazała się być trzecią. Gdzieś mi po drodze umknęła druga. Zachęciła mnie uwaga o autorze: nauczyciel kreatywnego pisania. Wciąga, szybko się czyta bo szybko pisze. Może być. Bez uwag. 

Akurat mam wypożyczoną jego książkę, "Skaza". To nie jest część cyklu, o którym piszesz, zagadkę rozwiązuje tu ktoś inny.  Dobrze napisana i wciągająca.

Dzięki też za Charlotte Link, była super.

Gdybym ja miała coś polecić, to - jeśli zobaczysz na półce coś Wojciecha Chmielarza, bierz!  Za to zbyt wydumane i nudnawe wydają mi się kryminały popularnej Bondy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
5 minut temu, aliada napisał:

Akurat mam wypożyczoną jego książkę, "Skaza". To nie jest część cyklu, o którym piszesz, zagadkę rozwiązuje tu ktoś inny.  Dobrze napisana i wciągająca.

Dzięki też za Charlotte Link, była super.

Gdybym ja miała coś polecić, to - jeśli zobaczysz na półce coś Wojciecha Chmielarza, bierz!  Za to zbyt wydumane i nudnawe wydają mi się kryminały popularnej Bondy.

@aliada, dzięki! Ty zauważ jak nam się pięknie układa wymiana książkami?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
56 minut temu, Żebrak napisał:

@aliada, dzięki! Ty zauważ jak nam się pięknie układa wymiana książkami?

Kryminały zajmują głowę w fajny sposób. Świat wymyślonych zbrodni jest taki w gruncie rzeczy bezpieczny. Każda zagadka szczęśliwie rozwiązana, chaos uporządkowany, można iść dalej... Idealnie ;)

 

Edytowano przez aliada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
7 minut temu, aliada napisał:

Kryminały zajmują głowę w fajny sposób. Świat wymyślonych zbrodni jest taki w gruncie rzeczy bezpieczny. Każda zagadka szczęśliwie rozwiązana, chaos uporządkowany, można iść dalej... Idealnie ;)

 

Możne je śmiało, przy dużej dozie wyobraźni, przyrównać do waniliowego seksu? Dlaczego? A dlaczego nie??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada
2 godziny temu, Żebrak napisał:

Możne je śmiało, przy dużej dozie wyobraźni, przyrównać do waniliowego seksu? Dlaczego? A dlaczego nie??

Trochę ryzykowne, bo jeśli lekkie książki są waniliowe... To by znaczyło, że w liceum na polskim jest najcięższa perwera ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
5 godzin temu, aliada napisał:

Trochę ryzykowne, bo jeśli lekkie książki są waniliowe... To by znaczyło, że w liceum na polskim jest najcięższa perwera ?

W pewnym sensie masz rację? Biorąc pod uwagę, że wtedy właśnie rozpoczął się głód wiedzy, to masz zupełną rację. Czyż nie graniczyło z perwerą otwarcie każdej dziewiczej książki by nasycić oczy ilustracjami znajdującymi się w środku?? Literatura jest piękna! Piękna literatura?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 893
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Dżulia
      Chyba ja żyję w innej Polsce niż wy. Jesteśmy w UE bo tego społeczeństwo chciało. W dzisiejszych czasach państwo polskie zresztą jak każde inne europejskie nie jest samowystarczalne. To nie jest tak, że Polska ad hot zasila cudze gospodarki.  Należy pamiętać, że nam pomagają inne państwa w sprawie bezpieczeństwa.   Duże kwoty pożyczki niskooprocentowanej możemy dostać z UE. ale zależy czy pan prezydent będzie mieć na to ochotę i podpisze. To pozwoli uruchomić rozwój gałęzi gospodarczych związanych z obronnością.   A tak naprawdę, to sytuacja gospodarcza w kraju jest dobra dzięki emerytom, bo oni napędzają gospodarkę dzięki zasobom finansowym jakie posiadają.  
    • Dżulia
      No tak demokratycznie ... jak kto chce być z rozwódką i jej dwojgiem dzieci, to niech sobie będzie.   Vitalinka, a ty na nauki przedmałżeńskie nie chodziła?😀
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Klasykami Waść poleciał to może i ja poszperam w pamięci ?     Dużo roboty jeszcze dzisiaj przede mną, to sobie uprzyjemnię trochę czas.      Ale najpierw kilka świeżynek        
    • Niekulturalny
      "Drzewa i ich powiązania" (Trees and Other Entanglements) - film dokumentalny w reżyserii Irene Taylor. Wygląda jak nakręcony na zlecenie firmy trudniącej się wyrębem drzew i ocieplaniem wizerunku właściciela, jednak nie jest typową propagandą. Może być impulsem do zastanowienia nad ideą panowania człowieka nad naturą i światem, w którym żyje. Ukazuje techniki, jakimi człowiek posługuje się, by czuć się lepiej w tej roli. Jedną z tych technik jest sztuka. W tym przypadku sztuka bonsai. Mistrzowie bonsai kochają swoje "dzieła", nawet któryś przyznaje, że jego stosunek do jego drzewek jest intymny. Wzrusza się i szczyci opieką. Nawet nie zauważając przy tym, że jest to tworzenie na kanwie "cierpienia", zmuszania organizmu do życia w bardzo okrojonych warunkach. Tak, by hamować jego wzrost. Sztuka nie jest jedyną zasłoną. Możemy się przyjrzeć przywiązaniu konkretnych ludzi do drzew. Powiązaniu ich wspomnieniami z  życiem ludzi posiadających lub uprawiających jakiś kawałek ziemi.  Jest też trochę o fotografii. O zachowywaniu pamięci o konkretnych drzewach, które przeżyły szmat czasu, aż nadszedł ich kres i ich potęga pozostaje już jedynie na papierze. Gra sentymentu, wzniosłych uczuć i... nieobecność żalu na widok wyrębu. "Kiedyś powiedziałem, że drzewa są rośliną uprawną i miałem rację" - to cytat z amerykańskiego przedsiębiorcy branży drzewnej. Warto obejrzeć. Nie jest to atak na przemysł i po komentarzach na Filmweb widać, że ten film może też wzruszać. 
    • la primavera
      Długo trzeba było czekać na Twoją refleksję o filmie.  Miło,  że w końcu pojawiła się.  Swojej nie dodam,  bo widziałam tylko kawałek  i nie zaciekawił mnie. A Monia nie chciała dokończyć  😉   Życie 🙂   Słuchałam rozmowy z Romanem Rogowieckim, który zachwalał serial  ,,Jedyna" o szczęśliwym świecie, który tym szczęściem.tłamsi. I o tych kilku,którzy chcą powrotu normalności. Seriale oglądam rzadko, ale może ten warto będzie obejrzeć.    
    • la primavera
      ,,Amundsen " z 2019 r Film przedstawia  Roalda Amundsena- zdobywcę bieguna południowego, brata, kochanka, kapitana, Norwega. Poznajemy go w tych wszystkich rolach, bo film nie opowiada o tej jednej słynnej wyprawie ale obejmuje większa część jego życia  i do głosu dochodzą ludzie z jego otoczenia i jego bliscy, np brat Leon, który  długo trwał przy nim, wspierał i finansował jego wyprawy. Dzięki temu mamy obraz Amundsena nie tylko zdobywcy ale i człowieka,  ze wszystkimi jego wadami, z trudnym charakterem,  bez empatii, skupionego na sobie. Ale czy człowiek, który dociera tam, gdzie innych jeszcze nie bylo, może byc pozbawiony cech przywódczych,  wręcz autorytarnych? Wybujałe ego, które pchało go w tym wyścigu o palmę bycia pierwszym człowiekiem na biegunie,  nie odebrało mu jasności oceny sytuacji, dzięki czemu podejmowal właściwe decyzje podczas wyprawy,  którą solidnie przygotował, skupiając się na współdziałaniu  z naturą  a nie pokonywaniu jej.  Mnie film zaciekawił, spodobał mi się -surowe kino, chlodni bohaterowie, śnieg i mróz. I Pål Sverre Valheim Hagen jako Amundsen
    • Ups...
      Nie wiem, jak to się stało, że napisałem "żeczy"  Może to też jest istotne przy tym opisie filmu? W jakimś sensie wszystko ma znaczenie. Również to, że reżyser, zgodnie z zapowiedzią, nie nakręcił potem nic nowego. Jakieś takie stopienie życia z refleksją. Życie tzw. realne przemieszane z ideą, fantazją, uczuciem i jego zanikaniem. Doskonałość chyba nie istnieje. Pojawiają się błędy i potknięcia. Upadki i bezsilność. Jak u F. Nietzsche.
    • Trop Gloter
      16 lutego 1900 r. trzy państwa (USA, Wielka Brytania i Niemcy) podpisały układ o oddaniu zachodniej części archipelagu Samoa (wyspy Upolu i Savaiʻi) pod zwierzchnictwo Niemiec. Była to ostatnia kolonialna zdobycz Niemiec. Niemieckie zwierzchnictwo nad tą częścią archipelagu zakończyło się po 14 latach, gdy wspomniane wyspy zajęła armia Nowej Zelandii.
    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
    • Gość w kość
      a skąd!   ... aczkolwiek ograniczam🤨
    • Gość w kość
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Dana
    • Gregor
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...