Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
Żebrak

A ja właśnie....

Polecane posty

Fifka
7 minut temu, Żebrak napisał:

Dziękuję Fifka? Mało piszesz, ale jak już napiszesz...?

Nie chce żebyś się bardziej rozchorował.  ? 

Doceń! 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Żebrak
Przed chwilą, aliada napisał:

To się okaże, ale nawet gdyby nie była, to mała strata... Tylko kilka kilometrów w śniegu i wietrze, na mrozie, z ciężkim plecakiem. Nie musisz przepraszać.?

 

Już mam piękne wyrzuty sumienia?

Jutro założę temat o seksie. Proszę, nie wczytuj się w niego, omijaj proponowane pozycje...Nie chcę by i Twój chłop miał potem pretensje do mnie o Bóg wie co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
3 minuty temu, Fifka napisał:

Nie chce żebyś się bardziej rozchorował.  ? 

Doceń! 

??

Doceniam Fifka?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hogan
14 godzin temu, Żebrak napisał:

Wrócę na moment do Irvinga Stone. Z biografii tego malarza co se ucho odciął, "Pasja życia": "Czy ktoś jest artystą dopiero wówczas, gdy jego obrazy są kupowane? Sądziłem zawsze, że artystą jest ten, kto wiecznie szuka i nigdy nie znajduje pełnej odpowiedzi".

Moim zdaniem, artystą jest się po śmierci. W jakiejś książce czytałam ale to było tak dawno, że nie pamiętam co to była za książka... mniemam, że związana z malarstwem i tam było napisane, że jak chcesz aby szybciej uznano Ciebie za artystę, popełnij samobójstwo.

 

Z Jego książek czytałam tylko dwie(z tego co pamiętam), czyli "Pasje życia" i "Opowieść o Darwinie".

Edytowano przez hogan

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
1 godzinę temu, hogan napisał:

Moim zdaniem, artystą jest się po śmierci. 

Dziękuję @hogan ale ja jestem artystą spełnionym za życia. Moje erotyki trafiły pod strzechy w dużych nakładach. Muszę nadmienić, że należne mi tantiemy nie były aż tak duże. Ubolewam nad tym do dzisiaj. Żal rekompensowała mi otrzymywana korespondencja spod strzech. Pisały do mnie głównie kobiety. Może króciutki cytacik: "panie pisarzu, dziękuję w imieniu koła gospodyń wiejskich za uświadomienie nam czym jest seks. My też mamy go udany, o czym świadczy ilość dzieci w chałupie. Ale przyjemności o jakich pan pisze, w tym nie ma. Z wyrazami szacunku przytulam pana do wydatnego biustu. Podpisano: Helena Kawulokowa."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

@hogan , dzisiaj będzie o seksie. Nie czytaj. To może wyprowadzić Cię z równowagi. Obiecałem to @aliada . Jak sobie przypomnę, a leżałem wtedy w cieplutkim łóżeczku z termometrem w ustach (36,8), jak ta nasza bidula z plecaczkiem maszeruje pod górę w mroźny i śnieżny dzień by dotrzeć do biblioteki miejskiej (numeru filii z wiadomych względów nie podała), to łzy same cisną mi się do oczu. Od razu przypomniała mi się druga bidula, dziewczynka z zapałkami. Wtedy rozpłakałem się na dobre. Ty zobacz jaki ja jestem wrażliwy! Potem nie było już tak wesoło. Napisała, że wypożyczyła dwie fajne książki i jedną poleconą przeze mnie. Teraz nie wiem, czy jest mi smutno, czy jestem wkurwiony. Wyszło na to, że moja jest niefajna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

Miało być o seksie...niestety, angina- sami wiecie rozumiecie. Pośrednio będzie, w telegraficznym skrócie. Mam podcięte skrzydła, nie pamiętam tytułu książki o strasznym brzydalu z magnetycznym spojrzeniem i nieprzeciętną inteligencją. O kim piszę? Pablo Picasso. Jego siedem muz głównych. Kobiety w życiu Pablo. Niektóre źle kończyły, bo i on źle je traktował, dzielił na boginie i wycieraczki. Ktoś o talencie Irvinga Stone mógłby o nim napisać nie jedną a kilka książek. A teraz chopy ze swoimi nieprzeciętnymi ujami, albo zdolnościami do robienia z piętnastu centymetrów pół metra w zwisie, zastanówcie się co musi mieć w sobie facet, którego kobiety podsumowują jednym zdaniem: po Picassie już tylko Bóg?

 

Dopisek: z siedmiu "głównych" kobiet w życiu Picassa, dwie popełniły samobójstwo, dwie postradały zmysły? Straszny facet.

Edytowano przez Żebrak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

Najlepiej pisze mi się w nocy lub wczesnym rankiem. W ciągu dnia to już tylko najzwyklejsze w świecie pitu pitu. To się nazywa marnowaniem czasu na własne życzenie z pretensjami do całego świata.

 

Jestem macho. Na drżących nogach, z zawrotami głowy, temperaturą oscylującą w granicach 36,5, trzymając się ściany, udam się do kuchni i przygotuję termos herbaty. Obym tylko kurna nie poparzył się przy tej banalnej czynności. Choroba zwaliła mnie z nóg. Chcecie o niej poczytać? Nie chcecie? Trudno, i tak piszę co mi ślina na język przyniesie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

Miało być o seksie. Jest.

Świat literacki uwielbia wszelkiej maści rankingi. Jest tego od groma, skolko ugodno. Proszę bardzo! Najlepiej sprzedająca się książka (ponad 500 000 000 egzemplarzy) "Don Kichot". Seks w literaturze też ma swoją antynagrodę. Bad Sex in Fiction Award. To przestroga jak nie pisać o seksie. Panowie! Cyberki to też sztuka! Dwa fragmenty, dwie nagrody. Równorzędne. Wielka kapituła nie mogła się zdecydować. 

Pierwszy cytat:

 

"Katsuro jęknął, kiedy pod materiałem jego kimona uformowało się wybrzuszenie. Wybrzuszenie, które Miyuki chwyciła, ugniatała, masowała, ściskała i miętosiła. Pod wpływem pieszczoty penis i jądra Katsuro stały się jednym kopcem, który przetaczał się pod dotykiem jej dłoni. Miyuki miała wrażenie, jakby manipulowała małą małpką, która zwinęła łapki."

Drugi cytat:

 

"Była rozpalona, ciepło było również w nim. Spojrzał na jej idealnie czarną smukłość. Jej oczy były wygłodniałe. Podobnie jak jego, były ogniem i pożądaniem. Bardziej niż skwarnym, bardziej niż tropikalnym: oboje podążali po równiku. Objęli się, jakby dzięki gwałtownemu uściskowi byli zdolni stopić się w jedno ciało."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau

Powiadasz @Żebrak, że Pablo brzydal? 

Przypomniałeś mi jedną książkę o nieszczęśliwym malarzu-brzydalu. 

To Henri de Toulouse-Lautrec.

O tej książce mówię, że jest pisana sercem. 

Tytuł: Moulin Rouge. 

Płakałam gdy ją czytałam.

No. I tyle recenzji z mojej strony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
28 minut temu, Frau napisał:

Powiadasz @Żebrak, że Pablo brzydal? 

Przypomniałeś mi jedną książkę o nieszczęśliwym malarzu-brzydalu. 

To Henri de Toulouse-Lautrec.

O tej książce mówię, że jest pisana sercem. 

Tytuł: Moulin Rouge. 

Płakałam gdy ją czytałam.

No. I tyle recenzji z mojej strony.

Czasami więcej nie trzeba by zachęcić do przeczytania. Dziękuję?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
7 minut temu, Żebrak napisał:

Czasami więcej nie trzeba by zachęcić do przeczytania. Dziękuję?

To jest smutna historia, mimo iż tyczy się majętnego hrabiego. Jego dzieła były wystawione za życia w Luwrze, co w tamtych czasach było wielkim wyczynem. 

Choroba, karłowatość, brzydota, uczyniły jego nieszczęśliwym człowiekiem.

Niby miał wiele, a pragnął tak niewiele.

Chciał kochać i być kochanym.

 

Jak serce mosz, będzies rycoł ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
1 minutę temu, Frau napisał:

To jest smutna historia, mimo iż tyczy się majętnego hrabiego. Jego dzieła były wystawione za życia w Luwrze, co w tamtych czasach było wielkim wyczynem. 

Choroba, karłowatość, brzydota, uczyniły jego nieszczęśliwym człowiekiem.

Niby miał wiele, a pragnął tak niewiele.

Chciał kochać i być kochanym.

 

Jak serce mosz, będzies rycoł ?

Serce mam tylko do użytku wewnętrznego. Na forum bywam cyniczny. Niepotrzebnie wpisałem się w temat o covidzie...nie lubię się obnażać publicznie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
1 minutę temu, Żebrak napisał:

Serce mam tylko do użytku wewnętrznego. Na forum bywam cyniczny. Niepotrzebnie wpisałem się w temat o covidzie...nie lubię się obnażać publicznie?

Mam alergię na słowo- covid.

Wracając do tej książki.

Wypożyczyłam w tym czasie  jeszcze biografie 

Felixa Mendelssohn-a.

Beznadzieja. Po przeczytaniu 45 stron walnęłam nią w kąt. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
4 minuty temu, Frau napisał:

Mam alergię na słowo- covid.

Wracając do tej książki.

Wypożyczyłam w tym czasie  jeszcze biografie 

Felixa Mendelssohn-a.

Beznadzieja. Po przeczytaniu 45 stron walnęłam nią w kąt. 

Irving Stone! Irving Stone!

 

Pięknie pisał o małżeństwie Lincolna, chyba w "Miłość jest wieczna", o Jacku Londonie "Żeglarz na koniu", o Michale Aniele, Freudzie....z pamięci piszę. Trzeba to zweryfikować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
5 minut temu, Żebrak napisał:

Irving Stone! Irving Stone!

 

Pięknie pisał o małżeństwie Lincolna, chyba w "Miłość jest wieczna", o Jacku Londonie "Żeglarz na koniu", o Michale Aniele, Freudzie....z pamięci piszę. Trzeba to zweryfikować.

Dzięki. Jak drapnę, przeczytam, relację zdam.

Wyżej chyba napisałam, że nie pytam ludzi co polecają i sama też tego nie robię. 

Nie. To nie z przekory. Ja tam lubię szukać sama ? 

Zmykam z tematu. 

Nie mam Twoich umiejętności przelewania myśli na papier. 

Gdybym nawet miała, to ile mogę pisać o jednej przeczytanej książce ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
1 minutę temu, Frau napisał:

Dzięki. Jak drapnę, przeczytam, relację zdam.

Wyżej chyba napisałam, że nie pytam ludzi co polecają i sama też tego nie robię. 

Nie. To nie z przekory. Ja tam lubię szukać sama ? 

Zmykam z tematu. 

Nie mam Twoich umiejętności przelewania myśli na papier. 

Gdybym nawet miała, to ile mogę pisać o jednej przeczytanej książce ?

Potrafię recenzję walnąć dwa razy grubszą niż książka. Krytyk to niespełniony artysta. Pozostaje mu tylko narzekać na innych?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
2 minuty temu, Żebrak napisał:

Potrafię recenzję walnąć dwa razy grubszą niż książka. Krytyk to niespełniony artysta. Pozostaje mu tylko narzekać na innych?

Poza tematem. 

Nie wiem co jest tego powodem. Godzina 19 wieczorem i dopada mnie ból głowy. 2 dni coś się tliło i wyskoczyło. Gardło mnie boli jak diabli, migdały powiększone i "mgliiii" mnie.

Znikam nad tym zapanować ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
Przed chwilą, Frau napisał:

Poza tematem. 

Nie wiem co jest tego powodem. Godzina 19 wieczorem i dopada mnie ból głowy. 2 dni coś się tliło i wyskoczyło. Gardło mnie boli jak diabli, migdały powiększone i "mgliiii" mnie.

Znikam nad tym zapanować ?

A mówią, że wirtualny świat jest bezpiecznym światem. Zaraziłaś się ode mnie i tyle?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
2 godziny temu, Żebrak napisał:

A mówią, że wirtualny świat jest bezpiecznym światem. Zaraziłaś się ode mnie i tyle?

Nie. Wiem z jakiego powodu mnie to dopadło. Ta dolegliwość i często zajęte zatoki uczepiły się mnie, jak metka nowego ubrania. 

Mam na to domowy lek ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
7 minut temu, Frau napisał:

Nie. Wiem z jakiego powodu mnie to dopadło. Ta dolegliwość i często zajęte zatoki uczepiły się mnie, jak metka nowego ubrania. 

Mam na to domowy lek ?

Mój Boże! A nie prościej było napisać: lubię tę moją chroniczną dolegliwość i domowy lek na nią. Pędzlowanie gardła jest przecież tak ekscytującą czynnością? Prosto? Też tak myślę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
10 minut temu, Frau napisał:

Nie.

Nigdy tak nie pisz, bo wtedy ja nie wiem co napisać!?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
Przed chwilą, Żebrak napisał:

Mój Boże! A nie prościej było napisać: lubię tę moją chroniczną dolegliwość i domowy lek na nią. Pędzlowanie gardła jest przecież tak ekscytującą czynnością? Prosto? Też tak myślę?

Aby pozostać w temacie tematu: książki.

Załóżmy hipotetycznie, że takową mam.

Domowe sposoby leczenia wszelkich dolegliwości.

 

Wyczytałam, że płukanka roztworem: woda, amol,soda, zdrowia szybko mi doda ?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
2 minuty temu, Frau napisał:

Aby pozostać w temacie tematu: książki.

Załóżmy hipotetycznie, że takową mam.

Domowe sposoby leczenia wszelkich dolegliwości.

 

Wyczytałam, że płukanka roztworem: woda, amol,soda, zdrowia szybko mi doda ?

 

Znam. Drugi tom to: "Produkcja domowych nalewek i win". Nieźle się dezynfekujesz Frau?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
6 minut temu, Żebrak napisał:

Nigdy tak nie pisz, bo wtedy ja nie wiem co napisać!?

Od kiedy taki spolegliwy jesteś? Zawsze pyskaty i zdecydowany. Hmm? 

Twoja choroba bardziej zaawansowana od mojej ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 893
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Dżulia
      Chyba ja żyję w innej Polsce niż wy. Jesteśmy w UE bo tego społeczeństwo chciało. W dzisiejszych czasach państwo polskie zresztą jak każde inne europejskie nie jest samowystarczalne. To nie jest tak, że Polska ad hot zasila cudze gospodarki.  Należy pamiętać, że nam pomagają inne państwa w sprawie bezpieczeństwa.   Duże kwoty pożyczki niskooprocentowanej możemy dostać z UE. ale zależy czy pan prezydent będzie mieć na to ochotę i podpisze. To pozwoli uruchomić rozwój gałęzi gospodarczych związanych z obronnością.   A tak naprawdę, to sytuacja gospodarcza w kraju jest dobra dzięki emerytom, bo oni napędzają gospodarkę dzięki zasobom finansowym jakie posiadają.  
    • Dżulia
      No tak demokratycznie ... jak kto chce być z rozwódką i jej dwojgiem dzieci, to niech sobie będzie.   Vitalinka, a ty na nauki przedmałżeńskie nie chodziła?😀
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Klasykami Waść poleciał to może i ja poszperam w pamięci ?     Dużo roboty jeszcze dzisiaj przede mną, to sobie uprzyjemnię trochę czas.      Ale najpierw kilka świeżynek        
    • Niekulturalny
      "Drzewa i ich powiązania" (Trees and Other Entanglements) - film dokumentalny w reżyserii Irene Taylor. Wygląda jak nakręcony na zlecenie firmy trudniącej się wyrębem drzew i ocieplaniem wizerunku właściciela, jednak nie jest typową propagandą. Może być impulsem do zastanowienia nad ideą panowania człowieka nad naturą i światem, w którym żyje. Ukazuje techniki, jakimi człowiek posługuje się, by czuć się lepiej w tej roli. Jedną z tych technik jest sztuka. W tym przypadku sztuka bonsai. Mistrzowie bonsai kochają swoje "dzieła", nawet któryś przyznaje, że jego stosunek do jego drzewek jest intymny. Wzrusza się i szczyci opieką. Nawet nie zauważając przy tym, że jest to tworzenie na kanwie "cierpienia", zmuszania organizmu do życia w bardzo okrojonych warunkach. Tak, by hamować jego wzrost. Sztuka nie jest jedyną zasłoną. Możemy się przyjrzeć przywiązaniu konkretnych ludzi do drzew. Powiązaniu ich wspomnieniami z  życiem ludzi posiadających lub uprawiających jakiś kawałek ziemi.  Jest też trochę o fotografii. O zachowywaniu pamięci o konkretnych drzewach, które przeżyły szmat czasu, aż nadszedł ich kres i ich potęga pozostaje już jedynie na papierze. Gra sentymentu, wzniosłych uczuć i... nieobecność żalu na widok wyrębu. "Kiedyś powiedziałem, że drzewa są rośliną uprawną i miałem rację" - to cytat z amerykańskiego przedsiębiorcy branży drzewnej. Warto obejrzeć. Nie jest to atak na przemysł i po komentarzach na Filmweb widać, że ten film może też wzruszać. 
    • la primavera
      Długo trzeba było czekać na Twoją refleksję o filmie.  Miło,  że w końcu pojawiła się.  Swojej nie dodam,  bo widziałam tylko kawałek  i nie zaciekawił mnie. A Monia nie chciała dokończyć  😉   Życie 🙂   Słuchałam rozmowy z Romanem Rogowieckim, który zachwalał serial  ,,Jedyna" o szczęśliwym świecie, który tym szczęściem.tłamsi. I o tych kilku,którzy chcą powrotu normalności. Seriale oglądam rzadko, ale może ten warto będzie obejrzeć.    
    • la primavera
      ,,Amundsen " z 2019 r Film przedstawia  Roalda Amundsena- zdobywcę bieguna południowego, brata, kochanka, kapitana, Norwega. Poznajemy go w tych wszystkich rolach, bo film nie opowiada o tej jednej słynnej wyprawie ale obejmuje większa część jego życia  i do głosu dochodzą ludzie z jego otoczenia i jego bliscy, np brat Leon, który  długo trwał przy nim, wspierał i finansował jego wyprawy. Dzięki temu mamy obraz Amundsena nie tylko zdobywcy ale i człowieka,  ze wszystkimi jego wadami, z trudnym charakterem,  bez empatii, skupionego na sobie. Ale czy człowiek, który dociera tam, gdzie innych jeszcze nie bylo, może byc pozbawiony cech przywódczych,  wręcz autorytarnych? Wybujałe ego, które pchało go w tym wyścigu o palmę bycia pierwszym człowiekiem na biegunie,  nie odebrało mu jasności oceny sytuacji, dzięki czemu podejmowal właściwe decyzje podczas wyprawy,  którą solidnie przygotował, skupiając się na współdziałaniu  z naturą  a nie pokonywaniu jej.  Mnie film zaciekawił, spodobał mi się -surowe kino, chlodni bohaterowie, śnieg i mróz. I Pål Sverre Valheim Hagen jako Amundsen
    • Ups...
      Nie wiem, jak to się stało, że napisałem "żeczy"  Może to też jest istotne przy tym opisie filmu? W jakimś sensie wszystko ma znaczenie. Również to, że reżyser, zgodnie z zapowiedzią, nie nakręcił potem nic nowego. Jakieś takie stopienie życia z refleksją. Życie tzw. realne przemieszane z ideą, fantazją, uczuciem i jego zanikaniem. Doskonałość chyba nie istnieje. Pojawiają się błędy i potknięcia. Upadki i bezsilność. Jak u F. Nietzsche.
    • Trop Gloter
      16 lutego 1900 r. trzy państwa (USA, Wielka Brytania i Niemcy) podpisały układ o oddaniu zachodniej części archipelagu Samoa (wyspy Upolu i Savaiʻi) pod zwierzchnictwo Niemiec. Była to ostatnia kolonialna zdobycz Niemiec. Niemieckie zwierzchnictwo nad tą częścią archipelagu zakończyło się po 14 latach, gdy wspomniane wyspy zajęła armia Nowej Zelandii.
    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
    • Gość w kość
      a skąd!   ... aczkolwiek ograniczam🤨
    • Gość w kość
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Dana
    • Gregor
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...