Kapitan spał snem niespokojnym.
,, zostaw mnie ...zostaw ...- mamrotał przez sen. Niestety jego koszmar trwał ...chciał znów posmakować lilianowego bigosu, lecz na drodze do tego szczęścia, stała ta ponura postać, która zakitrała złośliwie przed nim gdzieś ten bigos, Na domiar złego czuł okropne zimno. Odmarzły mu stopy od ucieczki przed tą postacią przez góry przez pola przez gęsty las, po torze, po torze, a dokad, a dokąd, tak pędzi i gna.... Popatrzył w dół siebie..nie miał już nóg...nie miał też swojego ulubieńca, druha boruha,..
-Nieeee!!!- wrzasnął - i zerwał się ze snu na równe nogi, sapiąc zdyszany a stróżka potu spłynęła mu po twarzy.