Skocz do zawartości
  • Niebo
  • Borówka
  • Szary
  • Porzeczka
  • Arbuz
  • Truskawka
  • Pomarańcz
  • Banan
  • Jabłko
  • Szmaragd
  • Czekolada
  • Węgiel


Polecane posty

Maybe

Nie jestem wege terrorystką, ale pomyśl czy naprawdę kochasz zwierzęta.

Tak lubimy szastać wyznaniami... 

Tak lubimy widzieć siebie tylko w jasnym świetle... 

 

 

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Wesoły
BrakLoginu

Ja się przyznam bez bicia, że mięso jem, ale głównie białe. Próbowałem w zeszłym roku je odstawić. Powodem była chęć zdrowego odżywiania, ale jednak mimo, że jem zdecydowanie mniej niż kiedyś to nie do końca potrafię się bez tego obyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
3 godziny temu, BrakLoginu napisał:

Ja się przyznam bez bicia, że mięso jem, ale głównie białe. Próbowałem w zeszłym roku je odstawić. Powodem była chęć zdrowego odżywiania, ale jednak mimo, że jem zdecydowanie mniej niż kiedyś to nie do końca potrafię się bez tego obyć.

No i dobrze że chociaż mniej jesz tego mięsa....i kupuj tez jaja od kur wolno biegających, czyli zerówki, to już będziesz rozgrzeszony. 

 

Wiadomo że ludzie lubią mięso i będą je jedli, ale trzeba mieć świadomość jak przedmiotowo traktuje się te zwierzęta w hodowlany produkcyjnych i w rzeźniach. I może naprawdę warto ograniczyć konsumpcję mięsa do minimum, w tym wszystkich artykułów odzwierzęcych, pasztetową, szynek, kielbas, itp. itd., żeby zmniejszyć popyt, to i tych hodowli produkcyjnych będzie mniej i może warunki w nich się polepszą. I naprawdę człowiek, który bezmyślnie wpieprza mięso i szynki i jaja na potęgę, nie powinien się określać jako miłośnik zwierząt i człowiek wrażliwy. 

W tym filmiku, którego i tak pewnie nikt nie obejrzy, bo po co psuć sobie nastrój, jest też mowa o tym, że nie ma czegoś takiego jak "kurczak zagrodowy", nie ma w sprzedaży kur/kurczaków zagrodowych - to tylko "wybieg" sprzedawców lub producentów, żeby skosić od naiwnych więcej kasy. Wszystkie kury i kurczaki są z ferm produkcyjnych, czyli z chowu klatkowego. 

 

To tyle. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
2 godziny temu, Maybe napisał:

No i dobrze że chociaż mniej jesz tego mięsa....i kupuj tez jaja od kur wolno biegających, czyli zerówki, to już będziesz rozgrzeszony. 

Co Ci powiem to Ci powiem, ale Ci powiem... moja sąsiadka (starowinka 94 lata) trzyma kury tylko dla jajek. Karmi takimi cudami, że szok, sama sobie odejmie od ust, ale kurze da. Biegają sobie wolno, skubią trawkę (naturalna kosiarka) i każda z nich ma imię :)
Towar jakie one produkują to, aż się boję, że jak kiedyś sąsiadki zabraknie to innego jajka do ust nie wezmę.
Myślę, że ona nie jest wyjątkiem, że mimo z miasta, ale trzyma parę tych stworzeń. Były jeszcze swego czasu indyki, kaczki i gęsi. Od lat nie zabijała, bo jej szkoda. Zżyła się po prostu.

 

Co do reszty to myślę, że produkty z tych różnych chowów, ubojni oraz masarni tak kiepskie wychodzą, że chyba ludzie już tak nie kupują jak kiedyś.
Sam ów chów to wiadomo jaki jest. Tu się liczy hajs i nie ważne jak chowane. Niby jakieś tam przepisy są, ponoć od czasu do czasu dostaje jeden z drugim karę, ale ogólnie chyba nikt tego nie pilnuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
5 godzin temu, BrakLoginu napisał:

Co Ci powiem to Ci powiem, ale Ci powiem... moja sąsiadka (starowinka 94 lata) trzyma kury tylko dla jajek. Karmi takimi cudami, że szok, sama sobie odejmie od ust, ale kurze da. Biegają sobie wolno, skubią trawkę (naturalna kosiarka) i każda z nich ma imię :)
Towar jakie one produkują to, aż się boję, że jak kiedyś sąsiadki zabraknie to innego jajka do ust nie wezmę.
Myślę, że ona nie jest wyjątkiem, że mimo z miasta, ale trzyma parę tych stworzeń. Były jeszcze swego czasu indyki, kaczki i gęsi. Od lat nie zabijała, bo jej szkoda. Zżyła się po prostu.

 

Co do reszty to myślę, że produkty z tych różnych chowów, ubojni oraz masarni tak kiepskie wychodzą, że chyba ludzie już tak nie kupują jak kiedyś.
Sam ów chów to wiadomo jaki jest. Tu się liczy hajs i nie ważne jak chowane. Niby jakieś tam przepisy są, ponoć od czasu do czasu dostaje jeden z drugim karę, ale ogólnie chyba nikt tego nie pilnuje.

Skoro te hodowle produkcyjne nadal dobrze się mają, to jednak ludzie kupują i nie ma co czarować. W marketach właśnie to widać najbardziej. 

 

 

Jesteś rozgrzeszony! 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sisi

Lubić zwierzęta a lubić jeść mięso, to olbrzymia różnica. Nie wszyscy jedzą koty, niczym Alf z serialu, czy psy. Kocham też konie i nie sądzę, bym koninę zajadała. Niemniej nie napiszę, że nigdy, bo w sytuacjach ekstremalnych człowiek nie wie, jak zareaguje.

 

Cały czas uważam, że każdy ma prawo wyboru. Chcesz - to jedz mięso. Nie chcesz - nie jedz. Nie wolno jednak grać na uczuciach ludzi typu : skoro jesz mięso, tzn. że nie lubisz zwierząt. Dla mnie to absurd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
8 godzin temu, Sisi napisał:

Lubić zwierzęta a lubić jeść mięso, to olbrzymia różnica. Nie wszyscy jedzą koty, niczym Alf z serialu, czy psy. Kocham też konie i nie sądzę, bym koninę zajadała. Niemniej nie napiszę, że nigdy, bo w sytuacjach ekstremalnych człowiek nie wie, jak zareaguje.

 

Cały czas uważam, że każdy ma prawo wyboru. Chcesz - to jedz mięso. Nie chcesz - nie jedz. Nie wolno jednak grać na uczuciach ludzi typu : skoro jesz mięso, tzn. że nie lubisz zwierząt. Dla mnie to absurd.

Lubic jeść mięso oczywiście że można, bo jest zwyczajnie smaczne gdy dobrze zrobione, tylko jak się pomyśli w jaki sposób ono trafia na nasze talerze, to jednak człowiek niepozbawiony empatii nieco weryfikuje swoje chciejstwo. Tak samo można lubić jeździć konno, ale też się nie katuje tego konia do upadłego, bo chce się cwałować po górach, dajmy na to. 

No niestety ale wiedząc w jakich warunkach żyją te zwierzęta... to z miłością i empatią nie ma to nic wspólnego. Mnie przeraża ta wybiórcza empatia u ludzi, gdy rozczulamy się nad petardami w sylwestra, a jednocześnie udajemy, że nie wiemy, że zwierzęta w hodowlach cierpią. 

Osobiście wolę odpalić kilka petard w sylwestra, niż mieć świadomość, że jem skatowane zwierzę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sisi
12 godzin temu, Maybe napisał:

Osobiście wolę odpalić kilka petard w sylwestra, niż mieć świadomość, że jem skatowane zwierzę. 

Pierwszego nigdy nie robię, chociaż moje psiaki o dziwo lubią fajerwerki. Co do drugiego - trudno byłoby mi w wielkim mieście hodować kury, itp. zatem nie mam wyboru i nie zastanawiam się, w jaki sposób "uśmiercono" kurczaka, którego kupiłam. Doprowadziłoby mnie to do obłędu lub głodu.

Uważam, ze wszystko należy wyśrodkować i nie popadać w spiralę paranoi. Skrajności nikomu nigdy nie służyły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
Dnia 28.03.2020 o 01:14, Maybe napisał:

Jesteś rozgrzeszony! 

Ufff. Jakbym kiedyś zabłądził i trafił przed konfesjonał to dam screen księdzu, że to mam rozgrzeszone, by znowu nie wałkować tego samego :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
7 godzin temu, Sisi napisał:

Pierwszego nigdy nie robię, chociaż moje psiaki o dziwo lubią fajerwerki. Co do drugiego - trudno byłoby mi w wielkim mieście hodować kury, itp. zatem nie mam wyboru i nie zastanawiam się, w jaki sposób "uśmiercono" kurczaka, którego kupiłam. Doprowadziłoby mnie to do obłędu lub głodu.

Uważam, ze wszystko należy wyśrodkować i nie popadać w spiralę paranoi. Skrajności nikomu nigdy nie służyły.

To nawet nie chodzi o rezygnację ale ograniczenie żeby ten gospodarstwa przemysłowe zniknęły. 

Mnie to denerwuje, że zabraniają strzelać petardami, a nie zabraniają tworzenia takich gospodarstw i ludzie o tym nie myślą. Robią dla zwierząt wyłącznie to, co dla nich jest najprostsze, co nie wymaga zbyt wielkiego wyrzeczenia od nich samych i zaraz uważają się za wielce kochających zwierzęta, tak jakby krowa, kura czy świnia nie była zwierzęciem. Oczywiście wiem, że nie każdy tak podchodzi do sprawy, ale myślę że niestety większość. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sisi
22 minuty temu, Maybe napisał:

To nawet nie chodzi o rezygnację ale ograniczenie żeby ten gospodarstwa przemysłowe zniknęły. 

Mnie to denerwuje, że zabraniają strzelać petardami, a nie zabraniają tworzenia takich gospodarstw i ludzie o tym nie myślą. Robią dla zwierząt wyłącznie to, co dla nich jest najprostsze, co nie wymaga zbyt wielkiego wyrzeczenia od nich samych i zaraz uważają się za wielce kochających zwierzęta, tak jakby krowa, kura czy świnia nie była zwierzęciem. Oczywiście wiem, że nie każdy tak podchodzi do sprawy, ale myślę że niestety większość. 

Obracam się wśród ludzi raczej kochających zwierzęta. Mam tak od dzieciństwa. Jeden dziadek miał swoje konie, drugi, to ułan z września, który pracował później w jednej z niemałych stadnin koni. Były też krowy, owce, świnie czy domowe ptactwo (koguty czasem goniły, a gęsi syczały czy szczypały). Pomijam rybki, króliki, koty, psy czy chomiki. Papugi też przerabialiśmy. Podobnie, jak terraria z różnymi cudeńkami. Nie jestem obojętna na los zwierząt. Irytują mnie myśliwi ( nie mówię, że nie jadłam nigdy dziczyzny i nie kojarzyło mi się to z upolowanym zwierzęciem, ale przyznaję, że mi nie smakuje). Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem tego "hobby". Najchętniej bym go zakazała.

Co do dużych ferm i innych takich - jest to problem i niestety nie do rozwiązania na chwilę obecną.

Uważam, że ludzi działających na rzecz zwierząt wcale nie jest mało....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jacennty

O mięsku piszecie..

Kiedyś założyłem temat "Jacekz-nieznane fakty" i teraz tam to znalazłem,to wstawię pomimo,że ktoś mi tam napisał że dziwny jestem ?

"Semiwegetarianie nie jadają zazwyczaj mięsa czerwonego (choć nie jest to żadną regułą), ale białe (a więc drób i ryby) znajdują się w ich jadłospisie. Semiwegetarianizm można podzielić na dwa rodzaje:

- pollowegetarianizm, który dopuszcza spożywanie mięsa drobiowego

- pescowegetarianizm – uwzględniający w diecie mięso pochodzące z ryb."

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia

Myślę, że tak postawiony dyskurs jest błędem.
Owszem można dyskutować o warunkach hodowli i uboju, ale nie można uzależniać miłości od spożycia mięsa. Oczywiste, żeby spożyć mięso należy zabić zwierzę i ja tutaj nie upatruję problemu, bo każdy organizm musi się wyżywić... Pomyślmy na chwilę, co byłoby, gdyby cała ludzka populacja zrezygnowała z mięsa (z zabijania zwierząt) i co wtedy, wystarczyłoby dla ludzi i zwierząt  pokarmów roślinnych? 

Ja jem mięso i jego przetwory i nie widzę w tym nic nieodpowiedniego, bo raz w tygodniu przyjeżdża do mnie "Rolnik" u którego dokonuję zakupu.
On produkuje żywność do spożycia w takiej ilości jaką sprzeda, bo wcześniej należy złożyć
zamówienie.
Problemem wg mnie jest nadprodukcją co objawia się złymi warunkami hodowli i uboju i pakuje się do sieci zagranicznych marketów i z piękną reklamą, iż to produkt polski...pięknie zapakowany z określonym terminem do spożycia. I tak się dzieje, że bardzo często, kiedy  zbliża się koniec terminu, ludzie kupią ile kupią w promocji...a reszta? Zwyczajnie się  wywala...dobrze, gdy idzie  na przerób, ale często wyrzucana się na śmieci. W marketach bardzo dużo marnuje się żywności i z tym należałoby coś zrobić, dlatego uważam, że małe firmy produkcyjne we wszystkich branżach żywnościowych to oszczędność, a więc zużycie tyle ile potrzeba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
4 godziny temu, Dżulia napisał:

Myślę, że tak postawiony dyskurs jest błędem.
Owszem można dyskutować o warunkach hodowli i uboju, ale nie można uzależniać miłości od spożycia mięsa. Oczywiste, żeby spożyć mięso należy zabić zwierzę i ja tutaj nie upatruję problemu, bo każdy organizm musi się wyżywić... Pomyślmy na chwilę, co byłoby, gdyby cała ludzka populacja zrezygnowała z mięsa (z zabijania zwierząt) i co wtedy, wystarczyłoby dla ludzi i zwierząt  pokarmów roślinnych? 

Ja jem mięso i jego przetwory i nie widzę w tym nic nieodpowiedniego, bo raz w tygodniu przyjeżdża do mnie "Rolnik" u którego dokonuję zakupu.
On produkuje żywność do spożycia w takiej ilości jaką sprzeda, bo wcześniej należy złożyć
zamówienie.
Problemem wg mnie jest nadprodukcją co objawia się złymi warunkami hodowli i uboju i pakuje się do sieci zagranicznych marketów i z piękną reklamą, iż to produkt polski...pięknie zapakowany z określonym terminem do spożycia. I tak się dzieje, że bardzo często, kiedy  zbliża się koniec terminu, ludzie kupią ile kupią w promocji...a reszta? Zwyczajnie się  wywala...dobrze, gdy idzie  na przerób, ale często wyrzucana się na śmieci. W marketach bardzo dużo marnuje się żywności i z tym należałoby coś zrobić, dlatego uważam, że małe firmy produkcyjne we wszystkich branżach żywnościowych to oszczędność, a więc zużycie tyle ile potrzeba.

Nadprodukcja? A gdzie niby to mięso wyrzucają? Gdyby była nadprodukcja to te gospodarstwa nie miałyby zysku, a póki co właśnie produkują mięso bo mają z tego ogromne zyski. 

Niestety ale gdy katuje się konie, które wożą turystów nad Morskie Oko, to jednak wskazuje się palcem na tych, którzy z tego korzystają, a nie usprawiedliwia, że korzystają z tej usługi, bo góry za wysokie. Podobnie jest z konsumpcją mięsa. Trzeba w końcu wskazać palcem, żeby ludzie się opamiętali. 

Nie ma popytu, nie ma podaży. 

 

 

5 godzin temu, Sisi napisał:

Obracam się wśród ludzi raczej kochających zwierzęta. Mam tak od dzieciństwa. Jeden dziadek miał swoje konie, drugi, to ułan z września, który pracował później w jednej z niemałych stadnin koni. Były też krowy, owce, świnie czy domowe ptactwo (koguty czasem goniły, a gęsi syczały czy szczypały). Pomijam rybki, króliki, koty, psy czy chomiki. Papugi też przerabialiśmy. Podobnie, jak terraria z różnymi cudeńkami. Nie jestem obojętna na los zwierząt. Irytują mnie myśliwi ( nie mówię, że nie jadłam nigdy dziczyzny i nie kojarzyło mi się to z upolowanym zwierzęciem, ale przyznaję, że mi nie smakuje). Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem tego "hobby". Najchętniej bym go zakazała.

Co do dużych ferm i innych takich - jest to problem i niestety nie do rozwiązania na chwilę obecną.

Uważam, że ludzi działających na rzecz zwierząt wcale nie jest mało....

Jest do rozwiązania, trzeba kupować jaja zerówki i jeść mniej mięsa, żeby prowadzenie takich gospodarstw się nie opłacało. 

Właśnie rozwiązanie jest tylko ludzie są obojętni. 

4 godziny temu, Jacekz napisał:

O mięsku piszecie..

Kiedyś założyłem temat "Jacekz-nieznane fakty" i teraz tam to znalazłem,to wstawię pomimo,że ktoś mi tam napisał że dziwny jestem ?

"Semiwegetarianie nie jadają zazwyczaj mięsa czerwonego (choć nie jest to żadną regułą), ale białe (a więc drób i ryby) znajdują się w ich jadłospisie. Semiwegetarianizm można podzielić na dwa rodzaje:

- pollowegetarianizm, który dopuszcza spożywanie mięsa drobiowego

- pescowegetarianizm – uwzględniający w diecie mięso pochodzące z ryb."

 

 

Jest tyle odmian, że ja tego nie ogarniam i nawet nie mam zamiaru. Powiem tylko, że odchodząc od mięsa, też na początku jadłam ryby. Każdy rodzaj ograniczenia spożywania mięsa jest dobry, ale najlepiej nie jeść wcale, ale do tego już nie nakłaniam jednak do ograniczenia, koniecznie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w kość

tak Maybe,

wszystko Ci wyjaśnię:

"kiedyś po śmierci wyrośnie na nas trawa,

którą jedzą antylopy,

wszyscy jesteśmy złączeni w wielkim kręgu życia"

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sisi
6 godzin temu, Maybe napisał:

Jest do rozwiązania, trzeba kupować jaja zerówki i jeść mniej mięsa, żeby prowadzenie takich gospodarstw się nie opłacało. 

Właśnie rozwiązanie jest tylko ludzie są obojętni. 

Jest tyle odmian, że ja tego nie ogarniam i nawet nie mam zamiaru. Powiem tylko, że odchodząc od mięsa, też na początku jadłam ryby. Każdy rodzaj ograniczenia spożywania mięsa jest dobry, ale najlepiej nie jeść wcale, ale do tego już nie nakłaniam jednak do ograniczenia, koniecznie. 

Jaja najczęściej kupuję na wsi. Mięsa nigdy dużo nie jadłam i tak mi pozostało, ale nie mam zamiaru od niego odchodzić. Czasem mam ochotę na schabowego, innym razem na naleśniki. Składniki odżywcze człowiek powinien pozyskiwać z różnych źródeł. Wszak nie jesteśmy roślinożercami - tak nas stworzyła natura. Sztuczne twory nie są dla mnie, ale nikomu nie zabraniam z nich korzystać. Każdy ma wybór.

Edytowano przez Sisi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
11 godzin temu, Maybe napisał:

Nadprodukcja? A gdzie niby to mięso wyrzucają? Gdyby była nadprodukcja to te gospodarstwa nie miałyby zysku, a póki co właśnie produkują mięso bo mają z tego ogromne zyski. 

Niestety ale gdy katuje się konie, które wożą turystów nad Morskie Oko, to jednak wskazuje się palcem na tych, którzy z tego korzystają, a nie usprawiedliwia, że korzystają z tej usługi, bo góry za wysokie. Podobnie jest z konsumpcją mięsa. Trzeba w końcu wskazać palcem, żeby ludzie się opamiętali. 

Nie ma popytu, nie ma podaży. 

A poco stoją kontenery na śmieci pod marketami? Na brudne chusteczki higieniczne by klienci tam je wyrzucali?
To co jest wyrzucane lub przerabiane przymusowo to  uznałam w naszej dyskusji  nadprodukcją.
I oczywiste to jest brak oszczędności...wyrzucanie ton żywności, a to napędza produkcję i zyski dla producentów....i koło się zamyka.

Pomijam porównanie, bo utopią jest by ludzie nie wsiadali na przejażdżkę konną, skoro jest
dostępna. Opieka nad zwierzęciem należy do właściciela, a nie do ludzi/turystów (zaniechania jej).
I zgodzę, się, że spożycie zależy od ludzi, a więc nie kupuj i nie rób zapasów, których nie zużyjesz, a potem wyrzucasz na śmietniki i adekwatnie do marketów nie zamawiaj ilości, które nie zostaną sprzedane (nie wyrzucaj).

Cytat

Nie ma popytu, nie ma podaży. 

Słuszny wniosek, ale zmniejszenie spożycia traktuję jako zjedzenie tyle ile potrzeba, a nie na siłę bo się popsuje lub popsute wyrzucać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
6 godzin temu, Dżulia napisał:

A poco stoją kontenery na śmieci pod marketami? Na brudne chusteczki higieniczne by klienci tam je wyrzucali?
To co jest wyrzucane lub przerabiane przymusowo to  uznałam w naszej dyskusji  nadprodukcją.
I oczywiste to jest brak oszczędności...wyrzucanie ton żywności, a to napędza produkcję i zyski dla producentów....i koło się zamyka.

Pomijam porównanie, bo utopią jest by ludzie nie wsiadali na przejażdżkę konną, skoro jest
dostępna. Opieka nad zwierzęciem należy do właściciela, a nie do ludzi/turystów (zaniechania jej).
I zgodzę, się, że spożycie zależy od ludzi, a więc nie kupuj i nie rób zapasów, których nie zużyjesz, a potem wyrzucasz na śmietniki i adekwatnie do marketów nie zamawiaj ilości, które nie zostaną sprzedane (nie wyrzucaj).

Słuszny wniosek, ale zmniejszenie spożycia traktuję jako zjedzenie tyle ile potrzeba, a nie na siłę bo się popsuje lub popsute wyrzucać.

Zawsze część żywności idzie do śmieci, nie tylko mięsa, ale to nie znaczy że jest nadprodukcja. Nadprodukcja występuje wówczas, gdy nie ma zbytu i nie osiąga się zysków. 

Nie ma potrzeby jedzenia mięsa codziennie a nawet co drugi dzień, a nawet wcale chyba, że ktoś jest naprawdę chory lub nie przyswaja białka roślinnego lub innych składników roslinnych. 

Gdyby ludzie kierowali się empatią i rozsądkiem, a nie chciejstwem, miliony zwierząt w tych gospodarstwach by nie cierpiała. I to są fakty. 

11 godzin temu, Sisi napisał:

Jaja najczęściej kupuję na wsi. Mięsa nigdy dużo nie jadłam i tak mi pozostało, ale nie mam zamiaru od niego odchodzić. Czasem mam ochotę na schabowego, innym razem na naleśniki. Składniki odżywcze człowiek powinien pozyskiwać z różnych źródeł. Wszak nie jesteśmy roślinożercami - tak nas stworzyła natura. Sztuczne twory nie są dla mnie, ale nikomu nie zabraniam z nich korzystać. Każdy ma wybór.

Bez mięsa też można żyć. I nie chodzi żeby nie jeść ale żeby jeść mało. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dżulia
15 godzin temu, Maybe napisał:

Zawsze część żywności idzie do śmieci, nie tylko mięsa, ale to nie znaczy że jest nadprodukcja. Nadprodukcja występuje wówczas, gdy nie ma zbytu i nie osiąga się zysków. 

Nie ma potrzeby jedzenia mięsa codziennie a nawet co drugi dzień, a nawet wcale chyba, że ktoś jest naprawdę chory lub nie przyswaja białka roślinnego lub innych składników roslinnych. 

Gdyby ludzie kierowali się empatią i rozsądkiem, a nie chciejstwem, miliony zwierząt w tych gospodarstwach by nie cierpiała. I to są fakty. 

Bez mięsa też można żyć. I nie chodzi żeby nie jeść ale żeby jeść mało. 

O właśnie ostatnie zdanie winno być motywem przewodnim.

Nie jest argumentem, że to co wyrzuca się do śmieci nie jest nadprodukcją, no bo jak to nazwać.

Cierpienie zwierząt, czy jest mniejsze dla wszystkich zwierząt jeśli mniej jemy. Nie, jest mniejsza ilość zabijanych.

Jeśli nie mięso to rośliny, a one nie cierpią? Też cierpią jak każdy żywy organizm. 

Popieram puentę. I nie chodzi żeby nie jeść ale żeby jeść mało.

Zarówno produktów roślinnych jak i mięsnych.

Edytowano przez Dżulia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sisi
Dnia 30.03.2020 o 19:32, Maybe napisał:

Bez mięsa też można żyć. I nie chodzi żeby nie jeść ale żeby jeść mało. 

Raczej żeby jeść mało a często i w miarę wszystkie produkty. No chyba, że nam szkodzą ze względu np. na alergię. To oczywiście odpuszczamy. Nie ma to jak zbilansowana dieta zawierająca wszystkiego po trochu, w tym mięso.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, Sisi napisał:

Raczej żeby jeść mało a często i w miarę wszystkie produkty. No chyba, że nam szkodzą ze względu np. na alergię. To oczywiście odpuszczamy. Nie ma to jak zbilansowana dieta zawierająca wszystkiego po trochu, w tym mięso.

Miliony ludzi na świecie nie je mięsa i mają się dobrze, inne miliony nie jedzą również produktów od zwierzęcych i również mają się dobrze, więc naprawdę zdrowiej jest jeść jednak mniej i w ten sposób nie musimy się dokładać do cierpienia tych zwierząt. Takie jest moje zdanie. Ale jeśli ktos nie wyobraża sobie życia bez mięsa to nich je, podobnie jak ja, nie wyobrażam sobie życia bez czekolady. Tylko trzeba mieć świadomość co się z tym wiąże i jeśli ma się empatię, to lepiej z tej usługi hodowania w potwornych warunkach i zabijania dla nas zwierzęcia korzystać jak najrzadziej, a dzięki temu, takie gospodarstwa produkcyjne może znikną z mapy świata. 

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Nie wiem o czym tak naprawdę jest ten temat. Czy chodzi o jedzenie mięsa czy o hodowlę. Ja lubię mięso i go jem tylko z tym zastrzeżeniem że jesteś tym co jesz. A więc zwierzęta hodowane na mięso paszami z antybiotykami i szczepionkami w rzeczywistości są paszą z dodatkami. Więc wybieram żołędzie, leśne korzonki, korę trawy itd czyli dziczyznę. Nie ma nic lepszego na talerzu jak udziec sarny dobrze upieczony czy comber jeleni z kiszoną kapustą. Mięso z dziczka jest też niczego sobie. Ostatnio gotowałem rosół z dodatkiem żeberek z dzika. Super.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tośka
Dnia 30.03.2020 o 19:32, Maybe napisał:

Bez mięsa też można żyć. I nie chodzi żeby nie jeść ale żeby jeść mało. 

Chyba jakos podobnie uwazam. W zamierzchłych czasach, gdy moja babcia ucinala łeb swojej kurze i robiła nam rosół na niedziele traktowalam to jak cykl przyrody- lew zjada zebre itd. Teraz te kurczaki z ferm wzbudzają we mnie niechęć do miesa... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
2 minuty temu, tośka napisał:

Chyba jakos podobnie uwazam. W zamierzchłych czasach, gdy moja babcia ucinala łeb swojej kurze i robiła nam rosół na niedziele traktowalam to jak cykl przyrody- lew zjada zebre itd. Teraz te kurczaki z ferm wzbudzają we mnie niechęć do miesa... 

No właśnie. Dodam, że kiedyś mięso nie gościło na stołach Polaków codziennie, w bardziej zamierzchłych czasach mięso było zbyt drogie i jedynie klasa wyższa je jadła i też nie codziennie. Ludzie jedli kasze, warzywa, placki różnego rodzaju, a mięso było rarytasem. A teraz, nie tylko w Polsce, mięso stało się głównym składnikiem dań. A nie jest to ani zdrowe, tak naprawdę, ani dobre dla zwierząt, które są traktowane nie jak żywe stworzenia, ale jak produkt. 

Nie wiem czy oglądałaś filmik, ale tam właśnie pani mówi, że te kurczaki niczym nie przypominają już normalne kurczaki. Jednak one wciąż są żywe i czują. 

11 minut temu, Dionizy napisał:

Nie wiem o czym tak naprawdę jest ten temat. Czy chodzi o jedzenie mięsa czy o hodowlę. Ja lubię mięso i go jem tylko z tym zastrzeżeniem że jesteś tym co jesz. A więc zwierzęta hodowane na mięso paszami z antybiotykami i szczepionkami w rzeczywistości są paszą z dodatkami. Więc wybieram żołędzie, leśne korzonki, korę trawy itd czyli dziczyznę. Nie ma nic lepszego na talerzu jak udziec sarny dobrze upieczony czy comber jeleni z kiszoną kapustą. Mięso z dziczka jest też niczego sobie. Ostatnio gotowałem rosół z dodatkiem żeberek z dzika. Super.

Obejrz film a będziesz wiedział o czym jest ten film. Jedno wiąże się z drugim. Hodowle produkcyjne w których zwierzęta cierpią są wynikiem tego że jemy za dużo mięsa. O tym jest ten temat. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
16 minut temu, Maybe napisał:

Obejrz film a będziesz wiedział o czym jest ten film. Jedno wiąże się z drugim. Hodowle produkcyjne w których zwierzęta cierpią są wynikiem tego że jemy za dużo mięsa. O tym jest ten temat. 

Acha. Później bo teraz nie na czas na horrory.

Nie zmienia to faktu że mięso jest potrzebne w diecie człowieka i w sumie między innymi dzieki tłuszczowi i mięsu zwierząt człowiek przetrwał okres zlodowacenia. Wiem że w dążeniu do zaspokojenia popytu sa zwyrodnienia ale to nie zmienia faktu ze pieczeń na talerzu jest apetyczna. Tyle tylko ze dobrze by to było mięso z dobrego pochodzenia. Dla mnie kupienie tuszy dzika o wadze około 50- 60 kg zaspakaja zapotrzebowanie na mięso na kilka miesięcy. Do tego jakieś ryby czy drób. A jeśli ktoś twierdzi że to be to co ja mam zrobić? Za chwilę będziemy się zastanawiać czy połów  sardynek sieciami i ich śmierć przez uduszenie jest humanitarna. Potem przyjdzie kolej na stonkę ziemniaczaną i komary. To wszystko są żyjące istoty więc czemu one mają być tak brutalnie zabijane. Czyż nie? Trzeba walczyć z patologiami ale .....  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 750
    • Postów
      265 708
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      997
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    AndrzejWary2
    Najnowszy użytkownik
    AndrzejWary2
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Wikusia
    • Vitalinka
      Na wschód od Edenu🙂
    • KapitanJackSparrow
      ja ! mialbym cię podejrzewać! w zyciu 😎 ps  ojj,  coś tam obejrzałem dalej, hmm lekko nie będzie, bo coś mnie intryguje i odrzuca zarazem...🤔 ale korzystając z okazji wrzucam dla przeciwwagi inną netflixową ekranizację powieści  Powrót do Edenu  nooooo-  iiii tooo się ogląda 😁
    • albatros
      Instalacja fotovotaiki jest energetycznie zależna od światła słonecznego. O wiele bardzej energetyczne są turbiny wiatrowe. które potrafią pracować nawet w nocy. Najnowsze turbiny wiatrowe z Chin są w kształcie kolumny 2.5 metra wysokości i niewiekliej średnicy do 90 cm. Obracają się cicho i wystarczy im niewielki przeciąg między budynkami. Przy dobrym wietrze mogą dać nawet do 2 kW energii i w dzień i w nocy.  
    • Nomada
      Sztuką jest szarość, niezmienność i zwykłą codzienność pokochać. No chyba, że się jest introwertykiem ; )       To prawda, ktoś kiedyś zapytał dlaczego istotę myślącą stawiam na pierwszym miejscu, swoją kobiecość odsuwając na drugi plan. Czy ktoś zrozumie gdy odpowiem, by być ponad podziałami?   I sto płci nas nie podzieli jeśli nie pozwolimy sobie odebrać tego, co nas wyróżnia od reszty fauny żyjącej na ziemi ;  )
    • Nafto Chłopiec
      Filiżankę do espresso 😎
    • Nafto Chłopiec
      Ale nie chcę za bardzo spamować, może ktoś się wybierze.
    • Nomada
      Ryboflamina- witamina B2   Ryboflawina (witamina B2) – co to jest? Ryboflawina (witamina B2) to organiczny związek chemiczny, który stanowi połączenie rybitolu i flawiny. Należy do witamin z grupy B i jest rozpuszczalna w wodzie. Ryboflawina występuje we wszystkich tkankach organizmu i jest niezbędnym składnikiem dwóch głównych koenzymów, mononukleotydu flawinowego (FMN) i dinukleotydu flawinoadeninowego (FAD). Te koenzymy odgrywają główną rolę w produkcji energii, funkcjonowaniu komórek, wzroście i rozwoju oraz metabolizmie tłuszczów, leków i steroidów. Bakterie jelitowe zasiedlające nasz przewód pokarmowy naturalnie wytwarzają wolną ryboflawinę, która może być wchłaniana przez jelito grube w ilościach zależnych od diety. Jednak nie wiadomo, w jakim stopniu synteza ta pokrywa dzienne zapotrzebowanie na tę witaminę. W dobie powszechnej dysbiozy powodowanej kiepską dietą efektywność tej produkcji nie jest wiadoma, więc ryboflawina musi być dostarczana organizmowi z pożywienia. Co ciekawe, ryboflawina jest żółta i naturalnie fluoryzuje pod wpływem światła ultrafioletowego. Natomiast światło ultrafioletowe i widzialne może szybko inaktywować ryboflawinę i jej pochodne. Ciekawe Ryboflawina została wyodrębniona przez Richarda Kuhna w 1933 roku z drożdży, białka jaja kurzego i serwatki mlecznej. Czy ryboflawina jest szkodliwa? Intensywne żółte zabarwienie ryboflawiny sprawia, że jest powszechnie stosowana jako naturalny barwnik spożywczy – E101. Stosowanie barwników spożywczych w aspekcie zdrowia ludzkiego stanowi temat żywych dyskusji od wielu lat. Otóż w badaniach metodą in vitro (Merinas–Amo et al., 2019) wykazano, że stosowanie barwników (m.in. ryboflawiny) zwiększało wzrost komórek nowotworowych, ale nie indukowało uszkodzenia DNA ani modyfikacji metylacji DNA przy dopuszczalnych dziennych stężeniach (ADI). Naukowcy konkludują, że potrzebne są dalsze badania, które mogłyby potwierdzić pogląd, że przewlekłe spożywanie barwników spożywczych w dużej ilości przez całe życie nie jest wskazane. Ryboflawina – rola witaminy B2 w organizmie człowieka Ryboflawina bierze udział w licznych procesach, które są kluczowe dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Jest ważna w przebiegu podstawowych szlaków metabolicznych oraz w przemianach węglowodanów, tłuszczów i białek. Wspiera układ odpornościowy, układ nerwowy i ma kluczowy wpływ na wzrok. Ryboflawina (witamina B2): jest niezbędna do prawidłowego wzrostu i rozwoju organizmów, odgrywa ważną rolę w procesach przemiany materii, bierze udział w procesie tworzenia czerwonych płytek krwi, reguluje ciśnienie krwi i pracę serca, odpowiada za naprawę DNA, odgrywa ważną rolę w funkcjonowaniu narządu wzroku, wpływa na prawidłową czynność nabłonka naczyń krwionośnych, skóry i błon śluzowych, bierze udział w metabolizmie tłuszczów, białek i węglowodanów, pośredniczy w wytwarzaniu energii, aktywuje oraz produkuje glutation (silny antyoksydant), odpowiada za syntezę kwasów tłuszczowych, aminokwasów, wspiera ochronę komórek przed stresem oksydacyjnym, uczestniczy w syntezie hormonów (m.in. jest niezbędna do wydzielania kortyzolu „hormonu stresu” i insuliny), uczestniczy w metabolizmie niektórych leków, przemian folianów, witamin B3 i B5, występuje w siatkówce oka i uczestniczy w prawidłowym przebiegu procesu widzenia o zmierzchu. Suplementacja witaminy B2 wpływa na zmianę zabarwienia moczu na bardziej intensywny kolor. Zmiana zabarwienia moczu jest zatem fizjologiczna i nie ma powodu do obaw. Zofia Winczewska Magister farmacji Ryboflawina a migrena W starszym badaniu (Boehnke et al., 2008) opublikowanym w European Journal of Neurology, grupa 23 uczestników przyjmowała wysokie dawki (400 mg) ryboflawiny przez 6 miesięcy. Po ukończeniu zgłosili oni, że zarówno liczba, jak i czas trwania migren zmniejszyły się o około 50% po 3–6 miesiącach stosowania suplementu. W przeglądzie 11 badań klinicznych (Namazi et al., 2015) opublikowanym w International Journal for Vitamin and Nutrition Research stwierdzono, że stosowanie witaminy B2 może zmniejszyć zarówno częstotliwość, jak i czas trwania migreny, bez poważnych skutków ubocznych. Produkty bogate w ryboflawinę Ryboflawina (witamina B2) znajduje się w podrobach (wątroba, serce, nerki), produktach mlecznych (serach twarogowych, dojrzewających), drożdżach spożywczych, brokułach, orzechach oraz wzbogacanych produktach spożywczych np. płatkach śniadaniowych. Najwięcej witaminy B2 zawiera wątróbka wołowa – w 100 g jest 3,4 mg ryboflawiny. W czym jest ryboflawina? Grupa produktów spożywczych Przykład Mięso wołowina – wątróbka, serce, nerki, polędwica Ryby i owoce morza małże, łosoś, tuńczyk, ostrygi Produkty mleczne mleko i przetwory mleczne – jogurty, sery twarogowe, sery podpuszczkowe, sery dojrzewające Zielone warzywa brokuł, szpinak, szparagi, rukola, ogórki, karczochy, groszek zielony Orzechy i pestki migdały, orzechy włoskie, pestki słonecznika, kasztany jadalne Inne tofu, wzbogacane płatki śniadaniowe, drożdże spożywcze, grzyby, woda kokosowa Około 95% ryboflawiny w postaci koenzymów FAD lub FMN z żywności jest biodostępne do maksymalnie 27 mg na posiłek. Biodostępność wolnej ryboflawiny jest podobna do FAD i FMN. Ponieważ ryboflawina jest rozpuszczalna w wodzie, około 2 x więcej ryboflawiny jest tracone w gotowanej wodzie, niż gdy jest przygotowywana w inny sposób, na przykład na parze lub w kuchence mikrofalowej. Ryboflawina jest łatwo przyswajalna z pokarmów, choć może tracić część swoich cennych właściwości, np. pod wpływem światła słonecznego lub gotowania produktu w zbyt dużej ilości wody. Niedobór witaminy B2 Niedobór witaminy B2 występuje po dłuższym okresie niskiego jej spożycia. Objawy niedoboru witaminy B2: zapalenie kącików ust („zajady”), zaczerwienienie i suchość spojówek, łzawienie oczu, złuszczanie naskórka, zapalenie języka, łojotokowe zapalenie skóry, wypadanie włosów, skurcze mięśni, zawroty głowy. Niedobór ryboflawiny może także powodować dysfunkcję układu nerwowego czy endokrynnego. Ponadto u dzieci zbyt niski poziom ryboflawiny może spowodować spadek masy ciała, a nawet zatrzymanie rozwoju umysłowego. Nadmiar ryboflawiny – czy jest możliwy? Nie stwierdzono objawów nadmiernego spożycia ryboflawiny – jej nadmiar jest wydalany głównie z moczem. Ponadto nasz organizm nie jest w stanie wchłonąć z przewodu pokarmowego jednorazowo więcej niż 27 mg. Duże dawki witaminy B2 powodują zmianę barwy moczu na jasną (mocz przyjmuje barwę wodnego roztworu ryboflawiny). Zalecane spożycie ryboflawiny Zapotrzebowanie na ryboflawinę jest zróżnicowane i zależy od wieku, płci i stanu fizjologicznego. Aktualne Normy żywienia dla populacji Polski opracowane przez Instytut Żywności i Żywienia wskazują następujące zalecane dzienne spożycie (RDA) na ryboflawinę (witaminę B2): Kobiety >19 lat – 1,1 mg Mężczyźni >19 lat – 1,3 mg Kobiety w ciąży – 1,4 mg Kobiety w okresie laktacji – 1,6 Dziewczęta 13–15 lat – 1,1 mg Dziewczęta i chłopcy 10–12 lat – 1 mg Chłopcy 13–15 lat – 1,3 mg Chłopcy 10–12 lat – 1 mg Dzieci 7–9 lat –0,9 mg Dzieci 4–6 lat –0,6 mg Dzieci 1–3 lat – 0,5 mg Niemowlęta 7–11 miesięcy – Niemowlęta do 6. miesiąca – 0,5 Kto ma zwiększone zapotrzebowanie na ryboflawinę? Seniorzy: wraz z wiekiem dochodzi do zwiększonego ryzyka niedoborów witamin w wyniku pogarszającego się wchłaniania i zmniejszonego spożycia wraz z dietą. Osoby aktywne fizycznie: wykorzystanie ryboflawiny przez organizm wzrasta w przypadku wzmożonej aktywności. Kobiety w ciąży i w czasie laktacji: ryboflawina jest ważna zarówno w rozwoju płodu, a następnie karmionego dziecka, jak i dla matki, która ma zwiększone zapotrzebowanie na witaminy w tych stanach fizjologicznych. Osoby stosujące niektóre leki: stosowanie chloropromazyny i spironolaktonu wpływa na obniżenie zawartości ryboflawiny w organizmie człowieka. Osoby z chorobą alkoholową: Niedobory ryboflawiny mogą wystąpić u osób spożywających nadmierne ilości alkoholu, gdyż badania wskazują, że etanol wpływa zarówno na przyswajanie ryboflawiny, jak i jej uwalnianie z żywności. Osoby żyjące w stresie: Przewlekły stres może prowadzić do zwiększonej produkcji hormonów stresu (np. kortyzolu), które powodują ubytek witamin i składników mineralnych z organizmu. Zwiększone zapotrzebowanie pojawia się u chorych na nowotwory, nadczynność tarczycy, mających problemy z jelitami i wątrobą, u młodzieży w czasie intensywnego wzrostu, osoby odchudzające się. Optymalny poziom witaminy B2 w organizmie można utrzymać, stosując różnorodną i zbilansowaną dietę. Gdy zapotrzebowanie jest większe, można zastosować suplementację ryboflawiny jako monoskładnika lub w formie kompleksu witamin z grupy B. Zawsze jednak warto skonsultować suplementację z lekarzem lub farmaceutą.
    • Nomada
      To tylko grafika  ;  )
    • Vitalinka
      To w sumie jest tylko ok, z wymienionych powyżej przez autora tematu.
    • Vitalinka
      Piszesz o mężczyznach patologicznych, bądź zakompleksionych nastolatkach.
    • Vitalinka
      Istnieje też kruche wytrawne.
    • Vitalinka
      zostanę modelką dloni! Będę nosić wszystko!!!
    • Vitalinka
    • Vitalinka
    • la primavera
      ,,To był zwykły przypadek " Czyli iranskie kino moralnego niepokoju  Panahiego. Samochodem jedzie rodzina- mama w zaawansowanej ciąży, tata i ich córeczka. Nagle nimi zatrzęsie, jakby coś potrącili. Ojciec wychodzi sprawdzić co to było. Mocno utykajac na jedną nogę,  obchodzi samochód  i mówi, że to był.pies. Dziewczynce jest żal psa ale rodzice tlumacza jej, że to właściwie wina samego psa, że go przejechali,  bo po co im wszedł pod koła, a w ogóle skoro tak się zdarzyło to pewnie  dlatego, że Bóg tak chciał.  Niedługo potem samochód się psuje, podjeżdżają do warsztatu. Mlodszy pracownik obiecuje pomoc a jego szef - Vahid,w tym czasie załatwia sprawy przez telefon. Widać, że ma bardzo napięty czas, juz jest spóźniony, bo obiecał pomoc rodzinie w przewozeniu rzeczy. I nagle słyszy utykanie. To właściciel auta powłócząc nogą wchodzi do warsztatu i rzuca w przestrzeń pytanie, gdzie jest skrzynka z narzędziami, bo młody, który naprawia im auto, jej potrzebuje. Vahid chowa się przed nim, zmienionym głosem mówi mu,   gdzie znajduje się skrzynka. O co chodzi? Skąd taka reakcja? Dlaczego Vahid naraz porzuca wszystko, co bylo ważne, by śledzić kulejącego mężczyznę? Dlaczego Czeka cała noc w aucie, by przy nadarzającej się okazji ogłuszyć go, wciągnąć do auta, wywieź na pustynie i chcieć pochować żywcem? Dowiemy się właśnie tam, gdy waląc na niego ziemię będzie mu.mowil, że wie kim jest, że jest Eghbalem, zwanym Kuternogą, jego oprawcą z więzienia,  który znęcał  się nad nim, pozbawił go zdrowia i poprzedniego życia. I teraz przyszła pora zemsty. Ale jest jeden problem- ten facet leżący w dole, ze sztuczna noga wcale się do tego nie przyznaje. Twierdzi, że nigdy pracował dla reżimu, a nogę stracił w zeszłym.roku w wypadku. Vahid podczas tortur nie widział  swojego oprawcy, miał zasłonięte oczy, rozpoznał go po chodzie.  Ale wolałbym mieć pewność,  ze to na pewno on, zatem zabiera chłopa I jedzie do innych byłych więźniów, nad którymi znęcał się Kuternoga,  by oni go w nim rozpoznali. I tak poznajemy kolejne osoby, dla których zatrzymuje się świat gdy tylko usłyszą, kogo w skrzyni w aucie trzyma Vahid.  I co myślą o zemście. I co zrobią.    Lubię iranskie kino, chociaż akurat Panahi  jest reżyserem, który mi.podoba się średnio. Wydaje mi się, ze gdy kreci się filmy za które sadzają do więzienia, rzutuje to na odbiór filmu, bo albo się myśli, że kręcony w konspiracji,  półlegalnie, na pewno ma  wiele niedoróbek, albo, że chociaż jakiby nie był zły, to jest dobry, bo ma wymowę antyrezmżimową. Ten film w moim odbiorze jest tym z tych lepszych, które zrobił Panahi. Pokazuje złożoność człowieka,  jego wybory, które mogą się zmienić w chwili próby, albo jeszcze bardziej wybrzmieć. Pokazuje, jak można nie zapomnieć być dobrym człowiekiem. Mówi, jak zyje sie w kraju, gdzie z lekkością zrzuca sie całe zło, które się samemu wyrządziło na wolę bożą.     
    • Vitalinka
      Trzeba obejrzeć wszystkie cztery, poznamy róznicę pomiędzy ekranizacją i jej wariacjami reżyserskimi, a  luznym "na podstawie powieści".😉
    • Vitalinka
      Ale świnia! Strasznie Ci wpółczuję😢
    • Vitalinka
      Co dostałeś na Dzień Chłopaka?🙂
    • Vitalinka
      Oczywiście, że tak, wszystko wynosi się z domu, to rodzic jest wzorcem. No chyba, że mieszkają w slumsach, albo spotka ich wojna, trauma to wtedy nie za wszystko. Chociaż, też ostateczny wpływ na wszelkie nieszczęścia mają oni i ich reakcje.  
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      miaw jazz
    • Vitalinka
      otatnie ciepłe dni  
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Zyraf jest ok🙂 Mówisz, że programista?🙃 Niech emotki przywróci🙃
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...