Wesele za chwilę, mojej przyjaciółki partner i mój narzeczony się nienawidzą. Mają bardzo duża spine, wręcz na jednym weselu prawie doszło do uderzenia ze strony przyjaciółki partnera. Próbowałam załagodzić sytuacje niestety również ten Pan miał do mnie problem, zlał mnie nie słuchając nie podając ręki na zgodę, gdzie ja pierwsza wyciągam. Jej partner jest wkurzony na mojego gdyż podobno gadał na moją przyjaciółkę bardzo dziwne rzeczy gdzie ja tego w ogóle nie słyszałam i pytałam nie raz czy tak było. Powiedział że nie mówił. Mój narzeczony nie chce go widzieć na naszym weselu, bo boi się że odwali mu po alkoholu, i za to że tak nas potraktował. Rozmawiałam z moją przyjaciółką, powiedziałam jak u nas sytuacja wygląda. Ona powiedziała że jej partner nie ma co przepraszać i rozmawiać na ten temat bo nie czuje on że źle zrobił. Powiedziałam że nie chcemy go na weselu, z takich powodów(ją chciałam zaprosic, zaproszenie bylo gotowe)(wiem ze to chujowo wyglada ale nie chcialam byc nie w porszadku w stosunku do niej) i to była nasza wspólna decyzją. Moja przyjaciółka odwróciła się powiedziała że jak mam mieć takiego męża to życzy mi szczęścia, że ona próbowała zlać wszystko co niby usłyszała na swój temat żeby mi było dobrze ale jak nie ma dla niego miejsca To dla niej jest to gówno nie relacja
Jestem tym totalnie załamana
Mój narzeczonu mówi żebym w końcu zajęła się sobą i była w zgodzie ze sobą i żebym przestała ratować świat. Jestem totalnie rozwalona
Publikujesz jako gość.
Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.
A ja uważam, że to od każdego najmniejszego zależy, że nie są tu nic winni ludzie, którzy posiadają składy broni i amunicji. Uważam, że poleganie na drugim człowieku jest temu winne, że można nienawiść za swoje własne nieudacznictwo przelewać na innych, co trzecia strona nie tyle wykorzystuje by na tym zarabiać, a po prostu jedna z nich sięga po broń by wytłumaczyć komuś, że ten jest po prostu głupi. Kamienie leżą niemalże wszędzie, mimo to nie ma na razie tak dużego zbiorowego przyzwolenia na używanie ich w celu niszczenia, więc obarczanie winą bogatych jest równomierne z obarczaniem winą przyrody, ale jak chcecie to możecie za własne niepowodzenia skierować nienawiść na bogatych. Nic wam to jednak nie da, bo nawet po zabiciu ich, ta pozostanie w was i między wami, bo problem nie leży w drugim człowieku, tylko w was samych, w waszych glowach, więc jeśli czujesz dyskomfort to chyba nie jest to powód by to lekceważyć, a też uleganie przyjemności niczemu może nie służyć...
Na dusze zmarłych zmierzających przez tunel na spotkanie z Niebem czekają też cierpliwie ciemni wysłannicy piekieł. Chętnie podgadują niezdecydowane dusze podobnymi słówami jak twoje. Podchodzą zręcznie i mówią : " piekło i niebo to bajeczki dla dzieci , miałeś rację ", albo " Tortury , piekło to ludzkie wymysły, masz rację . Chodź z nami i pokazują ręką widoczną {atrapę} wielkiego miasta ". Niestety droga przez nich wskazana nie prowadzi tam , ale do przepaści , której nie widać z daleka.
Powyższy opis pochodzi od ludzi co byli tam ale powrócili ze śmierci klnicznej na ziemię w wyniku udanej operacji w szpitalu.
Podobne opisy przekazałą też św. Faustyna Kowalska i Gloria Polo.
Witam
Wesele za chwilę, mojej przyjaciółki partner i mój narzeczony się nienawidzą. Mają bardzo duża spine, wręcz na jednym weselu prawie doszło do uderzenia ze strony przyjaciółki partnera. Próbowałam załagodzić sytuacje niestety również ten Pan miał do mnie problem, zlał mnie nie słuchając nie podając ręki na zgodę, gdzie ja pierwsza wyciągam. Jej partner jest wkurzony na mojego gdyż podobno gadał na moją przyjaciółkę bardzo dziwne rzeczy gdzie ja tego w ogóle nie słyszałam i pytałam nie raz czy tak było. Powiedział że nie mówił. Mój narzeczony nie chce go widzieć na naszym weselu, bo boi się że odwali mu po alkoholu, i za to że tak nas potraktował. Rozmawiałam z moją przyjaciółką, powiedziałam jak u nas sytuacja wygląda. Ona powiedziała że jej partner nie ma co przepraszać i rozmawiać na ten temat bo nie czuje on że źle zrobił. Powiedziałam że nie chcemy go na weselu, z takich powodów(ją chciałam zaprosic, zaproszenie bylo gotowe)(wiem ze to chujowo wyglada ale nie chcialam byc nie w porszadku w stosunku do niej) i to była nasza wspólna decyzją. Moja przyjaciółka odwróciła się powiedziała że jak mam mieć takiego męża to życzy mi szczęścia, że ona próbowała zlać wszystko co niby usłyszała na swój temat żeby mi było dobrze ale jak nie ma dla niego miejsca To dla niej jest to gówno nie relacja
Jestem tym totalnie załamana
Mój narzeczonu mówi żebym w końcu zajęła się sobą i była w zgodzie ze sobą i żebym przestała ratować świat. Jestem totalnie rozwalona
Udostępnij ten post
Link to postu
Udostępnij na innych stronach