Skocz do zawartości


Żebrak

Monologi Żebraka

Polecane posty

Aco
10 minut temu, Żebrak napisał:

...Licheń? Dla mnie jeden wielki kicz. Przepraszam. Stary Licheń przypadł mi do gustu, ale nie mogłem niczego zobaczyć na spokojnie, bo najpierw msza, a potem droga krzyżowa. Nie mogłem się wymiksować, bo mi w łapę dali głośnik na kiju. Wyglądałem jak ministrant z krzyżem na pogrzebie. Całą drogę powrotną przespałem. To była moja pierwsza i ostatnia pielgrzymka zorganizowana.

Przepych, a na otwarciu czy wyświęceniu bazyliki stoły aż się uginały od jedzenia i alko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Żebrak
1 minutę temu, Aco napisał:

Przepych, a na otwarciu czy wyświęceniu bazyliki stoły aż się uginały od jedzenia i alko.

Oglądałem te tabliczki wmurowane z nazwiskami darczyńców. To mnie wkurwiło nie na żarty. Żaden człowiek nie zachwieje moją wiarą. Nie wiem czy Bogu by się to wszystko podobało, mnie nie. To tak wybudowali jakby se jaja z ludzi robili.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
4 minuty temu, Żebrak napisał:

Oglądałem te tabliczki wmurowane z nazwiskami darczyńców. To mnie wkurwiło nie na żarty. Żaden człowiek nie zachwieje moją wiarą. Nie wiem czy Bogu by się to wszystko podobało, mnie nie. To tak wybudowali jakby se jaja z ludzi robili.

Też widziałem i nie pochwalam. Na mnie to miejsce zrobiło wrażenie od strony architektonicznej. Ciekawy jest punkt widokowy. Można wjechać winda, albo wejść schodami. Schodów nie polecam latem, bo duchota straszna. Ale tak czy inaczej winda nie wjeżdża na samą górę. Trzeba chyba trzy czy cztery piętra wejść po schodach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
Przed chwilą, Aco napisał:

Też widziałem i nie pochwalam. Na mnie to miejsce zrobiło wrażenie od strony architektonicznej. Ciekawy jest punkt widokowy. Można wjechać winda, albo wejść schodami. Schodów nie polecam latem, bo duchota straszna. Ale tak czy inaczej winda nie wjeżdża na samą górę. Trzeba chyba trzy czy cztery piętra wejść po schodach.

Najgorsze w tym jest to, że architektonicznie jest to klapa kompletna. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aco
4 minuty temu, Żebrak napisał:

Najgorsze w tym jest to, że architektonicznie jest to klapa kompletna. 

Nie znam się na tym ale na mnie ta budowla zrobiła wrażenie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
Przed chwilą, Aco napisał:

Nie znam się na tym ale na mnie ta budowla zrobiła wrażenie.

Robi, swoją monstrualnością w dwóch kierunkach. Jako coś wielkiego ale i kiczowatego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

Dzień dobry?

Słowo się rzekło kobyła u płotu. Będzie o psie. Moim pierwszym i ostatnim w życiu psie. Nie dlatego, że nie lubię, nie radzę sobie, nie potrafię w tej materii być stanowczym. To jednak zwierzę a nie człowiek. Kieruje się zupełnie innymi wartościami. Nigdy nie byłem dla niego przysłowiowym przywódcą stada. Wszystko to wiem. To niczego nie zmienia. Przybył do nas jako szczeniak, ale nie taki prosto od suki, raczej przybył po dużych przejściach. Wyglądał jak...właściwie ta czarna mała kulka w ogóle nie wyglądała. Trzeba było zacząć od wizyty u weterynarza. Tak, to rasowy pies, ale bardzo maltretowany, ma ślady na ciele. Najprawdopodobniej głodzony. Ma zwichrowaną psychikę i może być trudny we współżyciu. Pierwsza moja załamka: jeżeli można, to poproszę tygrysa! Może być pluszowy! Pies w domu trzymał się na uboczu. Nie, nie szalał jak przystało na szczeniaka. Schodził mi z drogi, kiedy byliśmy tylko we dwoje. Sytuacja zmieniała się diametralnie, kiedy do domu wracała jego pani. Wtedy nie odstępował jej na krok. Szalał, wariował do tego stopnia, że potrafił w ułamku sekundy zasnąć na środku kuchni ze zmęczenia. Pani to był cały jego świat. Łazienka, łóżko, wszędzie razem. Ja w tym łóżku to już nie specjalnie. Kiedy leżeli we dwoje, to on w jej nogach. Jak ja się zjawiałem, dokładnie kładł się pośrodku nas....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

....któregoś dnia pani nie wróciła. Nigdy nie przypuszczałem, że pies może tak tęsknić. Marniał w oczach. Czas robi jednak swoje, zbierał się powoli w sobie. Zmiana środowiska też mu w tym pomogła. Teraz ogólnie. Właściwie to nie mam powodu do narzekania. Grzeczny, ułożony pies, ale ciągle z dużym dystansem do mnie. Nie wita mnie szaleńczo kiedy wracam do domu. Stoi spokojnie i tylko patrzy. To jest ten jeden z nielicznych momentów, kiedy mogę go pogłaskać. Wtedy już traci zainteresowanie i wraca do swoich spraw. Kiedy siedzę dłużej w jednym miejscu, wtedy przychodzi, kładzie się blisko mnie, ale tak, by ciałem dotykać moich nóg i...śpi w najlepsze. To jest prawdziwa szorstka przyjaźń męska. Był jeden wyjątek. Oczywiście po fakcie to ja se mogę tak to interpretować. Dwa dni pies mnie nie opuszczał. Był ciągle przy mnie, nawet w nocy spał obok mojego łóżka, co praktycznie nigdy mu się nie zdarzyło. W trzecim dniu wylądowałem w szpitalu a pies pierwszy raz u pani farmaceutki (sąsiadki). Po moim powrocie do domu wszystko wróciło do normy, czyli do braku zainteresowania moją skromną osobą....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

....Nie bałagani. I znowu jest jedno "ale". Gdybym przez nieuwagę, lenistwo lub z braku czasu nie schował pościeli tylko zostawił przysłowiowy barłóg, to po powrocie do domu, pościel zawsze znajdę na podłodze z nim leżącym na jej środku. Mimo upływu czasu ciągle ma swoje dziwne przyzwyczajenia. Kiedy słyszy ruch na klatce schodowej wtedy w pierwszej kolejności pyskiem przepycha miskę z żarciem w najdalszy kąt. Nawet w największe upały nie pije. Wkurza mnie to, bo muszę co jakiś czas zmienić mu wodę by była w miarę zimna. To kiedy pije? Wtedy, kiedy wie, że idziemy na dwór. Wtedy potrafi wypić dwie miski...

 

To długa opowieść, więc potraktujmy ją jak powieść w odcinkach. Mamy poniedziałek, powoli zbliża się szósta rano. Koniec pisania na dzisiaj?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau

Przeczytałam i postaram się unikać ciągu dalszego.

Mówili na mnie "psia mama". Ja uwielbiam psy, one mnie chyba też. 

Po utracie ostatniego coś we mnie pękło. Nie dam rady kolejnego przygarnąć...

 

Nie wiem czy to prawda. Rodzice powiedzieli, że po mojej wyprowadzce z domu, nasz pies zachowywał się jak nigdy. Uciekał z domu na kilka godzin. Wracał brudny, zmęczony, osowiały. 

Twierdzili, że mnie szukał. 

Pewnego dnia nie wrócił.

Nikt nie wie, co się z nim stało ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
1 godzinę temu, Frau napisał:

Przeczytałam i postaram się unikać ciągu dalszego.

Nie narzucam się przecież? Obiecałem Fifce a staram się dotrzymać danego słowa. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
7 minut temu, Żebrak napisał:

Nie narzucam się przecież? Obiecałem Fifce a staram się dotrzymać danego słowa. 

Źle mnie zrozumiałeś.

Czytając o Waszych pupilkach, smutek mnie dopada. 

Psy, to cudowne i oddane zwierzęta. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
4 minuty temu, Frau napisał:

Źle mnie zrozumiałeś.

Czytając o Waszych pupilkach, smutek mnie dopada. 

Psy, to cudowne i oddane zwierzęta. 

Poczekaj cierpliwie na ciąg dalszy? Zobaczysz jak pięknie pan potrafi służyć swojemu pupilkowi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
10 minut temu, Żebrak napisał:

Poczekaj cierpliwie na ciąg dalszy? Zobaczysz jak pięknie pan potrafi służyć swojemu pupilkowi?

Zauważyłam u siebie jakiś rodzaj buntu, kiedy ktoś próbuje mnie "usidlić". Nie wiem skąd ten ośli upór.

Ale  dzieci i psy mają nade mną władzę. Przy nich jestem bezbronna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
9 minut temu, Frau napisał:

Zauważyłam u siebie jakiś rodzaj buntu, kiedy ktoś próbuje mnie "usidlić". Nie wiem skąd ten ośli upór.

Ale  dzieci i psy mają nade mną władzę. Przy nich jestem bezbronna.

Nie za bardzo się na tym znam, ale wydaje mi się że to sprawa zaufania którym człowieka obdarzają. Bezinteresownym zaufaniem i ufnością, to w pewnym sensie sprawia, że człowiek wymięka. I najważniejsze, potrafią pięknie kochać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
8 minut temu, Żebrak napisał:

Nie za bardzo się na tym znam, ale wydaje mi się że to sprawa zaufania którym człowieka obdarzają. Bezinteresownym zaufaniem i ufnością, to w pewnym sensie sprawia, że człowiek wymięka. I najważniejsze, potrafią pięknie kochać.

Tak to właśnie wygląda. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
19 minut temu, Frau napisał:

Tak to właśnie wygląda. 

Frau, co mogę napisać? Psa mam, a to drugie...jakby Ci to powiedzieć?....zawsze można próbować?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
48 minut temu, Żebrak napisał:

Frau, co mogę napisać? Psa mam, a to drugie...jakby Ci to powiedzieć?....zawsze można próbować?

Pisz, pisz.

Czekamy na ciąg dalszy opowieści pt:

"Książe i Żebrak" ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
2 minuty temu, Frau napisał:

Pisz, pisz.

Czekamy na ciąg dalszy opowieści pt:

"Książe i Żebrak" ?

A wiesz, że tak faktycznie jest. Dopiero teraz zwróciłem na to uwagę? Bystrzak z Ciebie, Frau?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
5 minut temu, Żebrak napisał:

A wiesz, że tak faktycznie jest. Dopiero teraz zwróciłem na to uwagę? Bystrzak z Ciebie, Frau?

Zastrzegam sobie prawa autorskie do tytułu ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak
4 minuty temu, Frau napisał:

Zastrzegam sobie prawa autorskie do tytułu ?

To ewentualnych tantiemów też?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
11 minut temu, Żebrak napisał:

To ewentualnych tantiemów też?

Jak nie, jak tak.

W życiu trzeba łapać każdą okazję ?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

...Powoli zbliżam się do sedna. Czasami odnoszę wrażenie, że jestem posiadaczem dwóch różnych psów. Wychodzimy na smyczy. Prawdziwy, zdyscyplinowany słodziak. Idzie grzecznie przy nodze. Jest grzeczny w towarzystwie innych psów. Jednym słowem nie sprawia trudności wychowawczych. Uwielbia głaskanie przez dzieci i kobiety. Z facetami ma poważny problem. Widzę jak zaczyna się spinać. Nie mam do niego zaufania. Mamy swoje przyzwyczajenia. Wczesnym rankiem odwiedzamy piekarnię. Oczywiście musi wejść do środka, przywitać się z dziewczynami. Przy głaskaniu wydaje dziwne dźwięki. Kobiety to wychwytują: co skarżysz się na pana? Źle Cię traktuje? Łajzie w to graj, niemalże zaczyna śpiewać, ale szybko traci zainteresowanie. Koniec audiencji. Mogę go śmiało zostawić przywiązanego przed każdym sklepem. Czeka grzecznie, nie szczeka, nikogo nie zaczepia. Kiedyś robiłem zakupy, zapłaciłem, chcę wychodzić...patrzę a do Księcia podbiegł jakiś pies. Zero reakcji. Nawet łeb odwrócił w drugą stronę. Nie wiem co tamten zrobił, ale to było podobne do błyskawicznego, niesygnalizowanego ataku kobry. Szczęście, że tamten zdążył uchylić się a ten był na smyczy. Podwoiłem czujność...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żebrak

....Sznaucer musi się wybiegać. Taka rasa. Idziemy tym razem bez smyczy. Ma swoje ulubione rejony, ale trzyma się na długość wzroku. Co chwila sprawdza gdzie jestem i czy jestem. Gorzej jest z powrotami. Gdybym go zawołał to jest po zawodach. Głuchy i ślepy. Wszystko go wtedy interesuje tylko nie ja. Teraz już zostałem przez niego nauczony. Mam się grzecznie odwrócić o sto osiemdziesiąt stopni i grzecznie, powoli wracać do domu. Nie daj Boże, żebym się odwrócił do tyłu i sprawdził czy lezie. Koniec. Wtedy szukam go do wieczora. Grzecznie idę. Bez oglądania. Po prostu idę. Otwieram drzwi wejściowe klatki schodowej i czekam. Pan i władca łaskawie wchodzi do domu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 893
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Dżulia
      Chyba ja żyję w innej Polsce niż wy. Jesteśmy w UE bo tego społeczeństwo chciało. W dzisiejszych czasach państwo polskie zresztą jak każde inne europejskie nie jest samowystarczalne. To nie jest tak, że Polska ad hot zasila cudze gospodarki.  Należy pamiętać, że nam pomagają inne państwa w sprawie bezpieczeństwa.   Duże kwoty pożyczki niskooprocentowanej możemy dostać z UE. ale zależy czy pan prezydent będzie mieć na to ochotę i podpisze. To pozwoli uruchomić rozwój gałęzi gospodarczych związanych z obronnością.   A tak naprawdę, to sytuacja gospodarcza w kraju jest dobra dzięki emerytom, bo oni napędzają gospodarkę dzięki zasobom finansowym jakie posiadają.  
    • Dżulia
      No tak demokratycznie ... jak kto chce być z rozwódką i jej dwojgiem dzieci, to niech sobie będzie.   Vitalinka, a ty na nauki przedmałżeńskie nie chodziła?😀
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Klasykami Waść poleciał to może i ja poszperam w pamięci ?     Dużo roboty jeszcze dzisiaj przede mną, to sobie uprzyjemnię trochę czas.      Ale najpierw kilka świeżynek        
    • Niekulturalny
      "Drzewa i ich powiązania" (Trees and Other Entanglements) - film dokumentalny w reżyserii Irene Taylor. Wygląda jak nakręcony na zlecenie firmy trudniącej się wyrębem drzew i ocieplaniem wizerunku właściciela, jednak nie jest typową propagandą. Może być impulsem do zastanowienia nad ideą panowania człowieka nad naturą i światem, w którym żyje. Ukazuje techniki, jakimi człowiek posługuje się, by czuć się lepiej w tej roli. Jedną z tych technik jest sztuka. W tym przypadku sztuka bonsai. Mistrzowie bonsai kochają swoje "dzieła", nawet któryś przyznaje, że jego stosunek do jego drzewek jest intymny. Wzrusza się i szczyci opieką. Nawet nie zauważając przy tym, że jest to tworzenie na kanwie "cierpienia", zmuszania organizmu do życia w bardzo okrojonych warunkach. Tak, by hamować jego wzrost. Sztuka nie jest jedyną zasłoną. Możemy się przyjrzeć przywiązaniu konkretnych ludzi do drzew. Powiązaniu ich wspomnieniami z  życiem ludzi posiadających lub uprawiających jakiś kawałek ziemi.  Jest też trochę o fotografii. O zachowywaniu pamięci o konkretnych drzewach, które przeżyły szmat czasu, aż nadszedł ich kres i ich potęga pozostaje już jedynie na papierze. Gra sentymentu, wzniosłych uczuć i... nieobecność żalu na widok wyrębu. "Kiedyś powiedziałem, że drzewa są rośliną uprawną i miałem rację" - to cytat z amerykańskiego przedsiębiorcy branży drzewnej. Warto obejrzeć. Nie jest to atak na przemysł i po komentarzach na Filmweb widać, że ten film może też wzruszać. 
    • la primavera
      Długo trzeba było czekać na Twoją refleksję o filmie.  Miło,  że w końcu pojawiła się.  Swojej nie dodam,  bo widziałam tylko kawałek  i nie zaciekawił mnie. A Monia nie chciała dokończyć  😉   Życie 🙂   Słuchałam rozmowy z Romanem Rogowieckim, który zachwalał serial  ,,Jedyna" o szczęśliwym świecie, który tym szczęściem.tłamsi. I o tych kilku,którzy chcą powrotu normalności. Seriale oglądam rzadko, ale może ten warto będzie obejrzeć.    
    • la primavera
      ,,Amundsen " z 2019 r Film przedstawia  Roalda Amundsena- zdobywcę bieguna południowego, brata, kochanka, kapitana, Norwega. Poznajemy go w tych wszystkich rolach, bo film nie opowiada o tej jednej słynnej wyprawie ale obejmuje większa część jego życia  i do głosu dochodzą ludzie z jego otoczenia i jego bliscy, np brat Leon, który  długo trwał przy nim, wspierał i finansował jego wyprawy. Dzięki temu mamy obraz Amundsena nie tylko zdobywcy ale i człowieka,  ze wszystkimi jego wadami, z trudnym charakterem,  bez empatii, skupionego na sobie. Ale czy człowiek, który dociera tam, gdzie innych jeszcze nie bylo, może byc pozbawiony cech przywódczych,  wręcz autorytarnych? Wybujałe ego, które pchało go w tym wyścigu o palmę bycia pierwszym człowiekiem na biegunie,  nie odebrało mu jasności oceny sytuacji, dzięki czemu podejmowal właściwe decyzje podczas wyprawy,  którą solidnie przygotował, skupiając się na współdziałaniu  z naturą  a nie pokonywaniu jej.  Mnie film zaciekawił, spodobał mi się -surowe kino, chlodni bohaterowie, śnieg i mróz. I Pål Sverre Valheim Hagen jako Amundsen
    • Ups...
      Nie wiem, jak to się stało, że napisałem "żeczy"  Może to też jest istotne przy tym opisie filmu? W jakimś sensie wszystko ma znaczenie. Również to, że reżyser, zgodnie z zapowiedzią, nie nakręcił potem nic nowego. Jakieś takie stopienie życia z refleksją. Życie tzw. realne przemieszane z ideą, fantazją, uczuciem i jego zanikaniem. Doskonałość chyba nie istnieje. Pojawiają się błędy i potknięcia. Upadki i bezsilność. Jak u F. Nietzsche.
    • Trop Gloter
      16 lutego 1900 r. trzy państwa (USA, Wielka Brytania i Niemcy) podpisały układ o oddaniu zachodniej części archipelagu Samoa (wyspy Upolu i Savaiʻi) pod zwierzchnictwo Niemiec. Była to ostatnia kolonialna zdobycz Niemiec. Niemieckie zwierzchnictwo nad tą częścią archipelagu zakończyło się po 14 latach, gdy wspomniane wyspy zajęła armia Nowej Zelandii.
    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
    • Gość w kość
      a skąd!   ... aczkolwiek ograniczam🤨
    • Gość w kość
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Dana
    • Gregor
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...