Skocz do zawartości


Miejscowy

Długi Polaków

Polecane posty

Zadowolony
Miejscowy

Czy ktoś z forum zdecydowałby się na zaciągnięcie jakiejś pożyczki, kredytu w banku ( o ile jest zdolność kredytowa )? 

Informują, że w Polsce przybywa dłużników i to młodych często ludzi. 

Często to są pieniądze pożyczone w mniejszych firmach poza bankowych, gdzie procent od tego jest dość wysoki, niż w normalnych bankach. 

Trudno jest potem spłacać pożyczkę z wysokim procentem, a na tym zarabiają właściciele firm pożyczkowych. 

Jak już podpisze się z firmą pożyczkową umowę, to już z tego wycofać się nie można. 

 

Niektórzy tak "wpadają", bo liczą na: szybką kasę, bo chcą coś kupić: teraz, od razu, ale to jest tylko chwilowa przyjemność. Potem zaczyna się zobowiązanie spłaty pożyczonych pieniędzy, co już nie jest przyjemne i fajne. Do tego z wysokim procentem lub odsetkami. 

 

Nigdy się nie zdecydowałem i nie zdecyduję się na żadne, pożyczanie pieniędzy, nawet jakby mi chcieli pożyczyć i dziesięć tysięcy złotych. 

Po co mi taki problem na głowie? A potem psychika moja by się pogorszyła, bo bym się przejmował codziennie, że mam do spłacenia pieniądze i nie miałbym z czego spłacać. 

 

W Polsce już niektórzy ludzie młodzi mają na głowie komorników, bo mają różne zobowiązania, których nie spłacają. 

Są to: alimenty na własne dzieci, jakieś pożyczki w firmach poza bankowych. 

Łatwo się sięga po takie pieniądze, ale potem to już jest zobowiązanie spłaty. 

 

A jeżeli w normalnych bankach nie ma zdolności kredytowej ( wielu młodych ludzi nie ma, bo jest to związane ze stałą praca i z dość dobrymi dochodami, a BANKI nie udzielą kredytu klientom z małymi dochodami lub z nieregularną pracą ), to często ludzie młodzi korzystają z łatwiejszych rozwiązań i dzwonią, idą do mniejszych i małych firm pożyczkowych, gdzie ( przynajmniej w niektórych takich firmach ), wystarczy pokazać dowód osobisty, bez stałej pracy i dochodów, by już otrzymać jakąś pożyczkę. 

Tylko że wiadomo, jeżeli takie firmy są nieuczciwe albo nie do końca uczciwe, to naliczają wysoki procent od pożyczonych pieniędzy i wtedy już ludzi tam pracujących i samego włąściciela nie interesuje, że nie ma ktoś z czego spłacać. 

 

A już nie wspominając o tzw. "lichwiarskich" pożyczkach, bo to już są przestępcy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Frau

Przed pandemią mówiło się, że 75% Polaków żyje na kredyt.  Podejrzewam, że teraz ten procent jest wyższy.

Kupienie lodówki czy pralki na raty nie jest wielkim wyczynem, szczególnie gdy się popsuła, a my nie mamy zaskórników. 

Bardzo dużo osób płaci wyższy abonament za telefon, w który są wliczone raty za aparat.

Niestety, mieszkania zakładowe to już przeszłość. Młodzi chcący się usamodzielnić, są zmuszeni brać kredyty. 

Niby można wynajmować nim coś odłożą, ale jaki to ma sens mieszkać u kogoś i za sam wynajem minimum 1 tys zł płacić.

Lepiej tego tysiaka dać do banku i mieszkać na swoim.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
8 godzin temu, Miejscowy napisał:

Czy ktoś z forum zdecydowałby się na zaciągnięcie jakiejś pożyczki, kredytu w banku ( o ile jest zdolność kredytowa )? 

Informują, że w Polsce przybywa dłużników i to młodych często ludzi. 

Często to są pieniądze pożyczone w mniejszych firmach poza bankowych, gdzie procent od tego jest dość wysoki, niż w normalnych bankach. 

Trudno jest potem spłacać pożyczkę z wysokim procentem, a na tym zarabiają właściciele firm pożyczkowych. 

Jak już podpisze się z firmą pożyczkową umowę, to już z tego wycofać się nie można. 

 

Niektórzy tak "wpadają", bo liczą na: szybką kasę, bo chcą coś kupić: teraz, od razu, ale to jest tylko chwilowa przyjemność. Potem zaczyna się zobowiązanie spłaty pożyczonych pieniędzy, co już nie jest przyjemne i fajne. Do tego z wysokim procentem lub odsetkami. 

 

Nigdy się nie zdecydowałem i nie zdecyduję się na żadne, pożyczanie pieniędzy, nawet jakby mi chcieli pożyczyć i dziesięć tysięcy złotych. 

Po co mi taki problem na głowie? A potem psychika moja by się pogorszyła, bo bym się przejmował codziennie, że mam do spłacenia pieniądze i nie miałbym z czego spłacać. 

 

W Polsce już niektórzy ludzie młodzi mają na głowie komorników, bo mają różne zobowiązania, których nie spłacają. 

Są to: alimenty na własne dzieci, jakieś pożyczki w firmach poza bankowych. 

Łatwo się sięga po takie pieniądze, ale potem to już jest zobowiązanie spłaty. 

 

A jeżeli w normalnych bankach nie ma zdolności kredytowej ( wielu młodych ludzi nie ma, bo jest to związane ze stałą praca i z dość dobrymi dochodami, a BANKI nie udzielą kredytu klientom z małymi dochodami lub z nieregularną pracą ), to często ludzie młodzi korzystają z łatwiejszych rozwiązań i dzwonią, idą do mniejszych i małych firm pożyczkowych, gdzie ( przynajmniej w niektórych takich firmach ), wystarczy pokazać dowód osobisty, bez stałej pracy i dochodów, by już otrzymać jakąś pożyczkę. 

Tylko że wiadomo, jeżeli takie firmy są nieuczciwe albo nie do końca uczciwe, to naliczają wysoki procent od pożyczonych pieniędzy i wtedy już ludzi tam pracujących i samego włąściciela nie interesuje, że nie ma ktoś z czego spłacać. 

 

A już nie wspominając o tzw. "lichwiarskich" pożyczkach, bo to już są przestępcy. 

Zdziwiłbys się ilu staruszków zaciąga długi w firmach lichwiarskich i to oni generują większą część tego długu. 

Młodzi natomiast zaciągają kredyty na mieszkania. I trudno się dziwić. Jednak życie bywa przewrotne, później nie każdego stać spłacać 2000 zł miesięcznie przez 30 lat

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Dlatego zawsze każdy kredyt, pożyczka jest ryzykiem. 

No ale to jest: coś za coś. 

Jak chce się mieć teraz: mieszkanie własne, samochód, to tylko jakiś kredyt, ale niektórzy nie otrzymają kredytu w normalnych bankach, bo nie mają zdolności kredytowej. 

Więc łatwiej jest otrzymać mniejsze pieniadze w małych firmach poza bankowych, ale raczej takie firmy nie udzielają pozyczek na mieszkania. 

Poza tym, to już jest ryzyko, decydując się na "pożyczkę" w takich firmach, bo tam zwykle liczą sobie wysokie odsetki, a to może być nie do spłacenia. 

 

A pożyczka "lichwiarska" to już tacy ludzie, którzy tam pożyczają pieniądze niszczą sobie życie. 

Bo właściciele takich firm mają ludzi, którzy potrafią "egzekwować" długi, łącznie z odsetkami, a to już nie jest przyjemne. 

Dlatego nikt, zdrowo myślący nie decyduje się na pożyczanie kasy w takich miejscach, od takich ludzi. 

Ale w życiu różnie bywa i czasami ktoś nie ma wyjścia "stoi pod ścianą", że tak powiem i jest zmuszony się zwrócić o pożyczkę w takich miejscach. 

Ale nawet i w normalnych bankach, jeżeli jest zdolność kredytowa i to jest jakiś duży kredyt, to potem, z procentem ( bo banki na tym zarabiają i nie pozwolą sobie na to, by były stratne ), trzeba spłacać, np. po dwa tysiące złotych. 

To ile trzeba zarabiać miesięcznie, żeby ktoś był w stanie po tyle spłacać bankom? A można mieć dwa kredyty w różnych bankach i wtedy to jest jeszcze więcej do spłaty. Wtedy tak naprawdę ktoś pracuje i zarabia po to, by większość z pensji spłacać bankom i żyje w biedzie. 

Myślę, że nikt rozsądny na coś takiego by się nie zdecydował. 

 

Ja wolę zdecydowanie żyć skromnie i biednie, nie mając żadnej swojej własności, ale chcę żyć spokojnie, nie martwiąc się, że mam na głowie takie zobowiązanie. 

I każdy, bankowy kredyt jest dlatego ryzykiem, bo w sytuacji utraty pracy ( a to może się stać w każdej chwili w dzisiejszych czasach ), nie będzie można dalej spłacać kredytu, bo nie będzie z czego. 

Wtedy sprawa trafia do komornika, bo bank, czy banki zgłaszają sprawę, bo mają prawo się domagać swoich pieniędzy od klientów. 

Ale też są kredyty na tzw. hipotekę. Czyli, pod zastaw majatku: mieszkanie, dom, samochód i każdy inny sprzęt, który ma jakąś wartość rynkową. 

W przypadku braku spłacania kredytu, banki zajmują cały majątek, zgodnie z prawem i z umową. 

Oczywiście, w zalezności od wysokości nie spłaconego kredytu. 

 

To już są poważne, ludzkie problemy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
6 minut temu, Miejscowy napisał:

Dlatego zawsze każdy kredyt, pożyczka jest ryzykiem. 

No ale to jest: coś za coś. 

Jak chce się mieć teraz: mieszkanie własne, samochód, to tylko jakiś kredyt, ale niektórzy nie otrzymają kredytu w normalnych bankach, bo nie mają zdolności kredytowej. 

Więc łatwiej jest otrzymać mniejsze pieniadze w małych firmach poza bankowych, ale raczej takie firmy nie udzielają pozyczek na mieszkania. 

Poza tym, to już jest ryzyko, decydując się na "pożyczkę" w takich firmach, bo tam zwykle liczą sobie wysokie odsetki, a to może być nie do spłacenia. 

 

A pożyczka "lichwiarska" to już tacy ludzie, którzy tam pożyczają pieniądze niszczą sobie życie. 

Bo właściciele takich firm mają ludzi, którzy potrafią "egzekwować" długi, łącznie z odsetkami, a to już nie jest przyjemne. 

Dlatego nikt, zdrowo myślący nie decyduje się na pożyczanie kasy w takich miejscach, od takich ludzi. 

Ale w życiu różnie bywa i czasami ktoś nie ma wyjścia "stoi pod ścianą", że tak powiem i jest zmuszony się zwrócić o pożyczkę w takich miejscach. 

Ale nawet i w normalnych bankach, jeżeli jest zdolność kredytowa i to jest jakiś duży kredyt, to potem, z procentem ( bo banki na tym zarabiają i nie pozwolą sobie na to, by były stratne ), trzeba spłacać, np. po dwa tysiące złotych. 

To ile trzeba zarabiać miesięcznie, żeby ktoś był w stanie po tyle spłacać bankom? A można mieć dwa kredyty w różnych bankach i wtedy to jest jeszcze więcej do spłaty. Wtedy tak naprawdę ktoś pracuje i zarabia po to, by większość z pensji spłacać bankom i żyje w biedzie. 

Myślę, że nikt rozsądny na coś takiego by się nie zdecydował. 

 

Ja wolę zdecydowanie żyć skromnie i biednie, nie mając żadnej swojej własności, ale chcę żyć spokojnie, nie martwiąc się, że mam na głowie takie zobowiązanie. 

I każdy, bankowy kredyt jest dlatego ryzykiem, bo w sytuacji utraty pracy ( a to może się stać w każdej chwili w dzisiejszych czasach ), nie będzie można dalej spłacać kredytu, bo nie będzie z czego. 

Wtedy sprawa trafia do komornika, bo bank, czy banki zgłaszają sprawę, bo mają prawo się domagać swoich pieniędzy od klientów. 

Ale też są kredyty na tzw. hipotekę. Czyli, pod zastaw majatku: mieszkanie, dom, samochód i każdy inny sprzęt, który ma jakąś wartość rynkową. 

W przypadku braku spłacania kredytu, banki zajmują cały majątek, zgodnie z prawem i z umową. 

Oczywiście, w zalezności od wysokości nie spłaconego kredytu. 

 

To już są poważne, ludzkie problemy. 

A gdzie mieszkasz @Miejscowy?

To znaczy, czyją własnością jest Twój dom/mieszkanie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
29 minut temu, Frau napisał:

A gdzie mieszkasz @Miejscowy?

To znaczy, czyją własnością jest Twój dom/mieszkanie?

No ja mieszkam w małym mieście, w okolicach Radomia. Mieszkam w nie swoim mieszkaniu, a rzeczy i przedmioty w mieszkaniu są moją własnością, z których to na co dzień korzystam. 

Ale rzeczy te nie mają dużej wartości. 

Mieszkanie jest własnością mojej ciotki, a ona mi je udostępniła i mogę tu mieszkać, płacąc tylko za skromny czynsz i za inne opłaty. 

To jest tylko jeden, mały pokój, z łazienką i budynek też nie jest duży, bo tylko jednopiętrowy, dwu - klatkowy. 

 

Ja nie potrzebuję własnego mieszkania, żebym mieszkał. 

 

Wystarczy mi to, co jest. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
39 minut temu, Miejscowy napisał:

Dlatego zawsze każdy kredyt, pożyczka jest ryzykiem. 

No ale to jest: coś za coś. 

Jak chce się mieć teraz: mieszkanie własne, samochód, to tylko jakiś kredyt, ale niektórzy nie otrzymają kredytu w normalnych bankach, bo nie mają zdolności kredytowej. 

Więc łatwiej jest otrzymać mniejsze pieniadze w małych firmach poza bankowych, ale raczej takie firmy nie udzielają pozyczek na mieszkania. 

Poza tym, to już jest ryzyko, decydując się na "pożyczkę" w takich firmach, bo tam zwykle liczą sobie wysokie odsetki, a to może być nie do spłacenia. 

 

A pożyczka "lichwiarska" to już tacy ludzie, którzy tam pożyczają pieniądze niszczą sobie życie. 

Bo właściciele takich firm mają ludzi, którzy potrafią "egzekwować" długi, łącznie z odsetkami, a to już nie jest przyjemne. 

Dlatego nikt, zdrowo myślący nie decyduje się na pożyczanie kasy w takich miejscach, od takich ludzi. 

Ale w życiu różnie bywa i czasami ktoś nie ma wyjścia "stoi pod ścianą", że tak powiem i jest zmuszony się zwrócić o pożyczkę w takich miejscach. 

Ale nawet i w normalnych bankach, jeżeli jest zdolność kredytowa i to jest jakiś duży kredyt, to potem, z procentem ( bo banki na tym zarabiają i nie pozwolą sobie na to, by były stratne ), trzeba spłacać, np. po dwa tysiące złotych. 

To ile trzeba zarabiać miesięcznie, żeby ktoś był w stanie po tyle spłacać bankom? A można mieć dwa kredyty w różnych bankach i wtedy to jest jeszcze więcej do spłaty. Wtedy tak naprawdę ktoś pracuje i zarabia po to, by większość z pensji spłacać bankom i żyje w biedzie. 

Myślę, że nikt rozsądny na coś takiego by się nie zdecydował. 

 

Ja wolę zdecydowanie żyć skromnie i biednie, nie mając żadnej swojej własności, ale chcę żyć spokojnie, nie martwiąc się, że mam na głowie takie zobowiązanie. 

I każdy, bankowy kredyt jest dlatego ryzykiem, bo w sytuacji utraty pracy ( a to może się stać w każdej chwili w dzisiejszych czasach ), nie będzie można dalej spłacać kredytu, bo nie będzie z czego. 

Wtedy sprawa trafia do komornika, bo bank, czy banki zgłaszają sprawę, bo mają prawo się domagać swoich pieniędzy od klientów. 

Ale też są kredyty na tzw. hipotekę. Czyli, pod zastaw majatku: mieszkanie, dom, samochód i każdy inny sprzęt, który ma jakąś wartość rynkową. 

W przypadku braku spłacania kredytu, banki zajmują cały majątek, zgodnie z prawem i z umową. 

Oczywiście, w zalezności od wysokości nie spłaconego kredytu. 

 

To już są poważne, ludzkie problemy. 

Wiesz większość ludzi, którzy nie wzięliby kredytu nie mogłoby założyć rodziny, mieć dzieci itpitd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 minutę temu, Miejscowy napisał:

No ja mieszkam w małym mieście, w okolicach Radomia. Mieszkam w nie swoim mieszkaniu, a rzeczy i przedmioty w mieszkaniu są moją własnością, z których to na co dzień korzystam. 

Ale rzeczy te nie mają dużej wartości. 

Mieszkanie jest własnością mojej ciotki, a ona mi je udostępniła i mogę tu mieszkać, płacąc tylko za skromny czynsz i za inne opłaty. 

To jest tylko jeden, mały pokój, z łazienką i budynek też nie jest duży, bo tylko jednopiętrowy, dwu - klatkowy. 

 

Ja nie potrzebuję własnego mieszkania, żebym mieszkał. 

 

Wystarczy mi to, co jest. 

No widzisz nie każdy ma ciotkę która podaruje czy odstąpi mieszkanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Co do tych długów, to z tego się robią naprawdę tragedię... 

Bo jeśli ludzie nie mogą spłacać pożyczek, kredytów to też się załamują, wpadają w depresję, a nawet są przypadki samobójstw. 

 

A jeszcze gorzej, jeżeli ludzie pożyczają jakieś pieniądze u LICHWIARZY. 

To już są dramaty, bo właściciele takich firm nie mają empatii, ani sentymentów dla klientów. 

No ale w Polsce coś w prawie zmieniono w sprawie "lichwy". 

Jednak myślę, że to często tylko teoria, bo w praktyce nadal są takie "lichwiarskie firmy" na rynku, które żerują na słabych ludziach. 

 

Przestępcy zawsze byli, są i będą i tego nikt nie zatrzyma. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau

@Miejscowy, czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego, że kiedyś będziesz musiał opuścić to mieszkanie? 

Niby ciotka pozwala tam mieszkać "za grosze", ale nie przepisała go na Ciebie. 

To znaczy, że być może ma inne plany. Może któreś z jej dzieci to odziedziczy. 

Jak w/w, kredyty w dzisiejszych czasach to norma i często jedyne wyjście dla młodych, którzy chcą mieszkać samodzielnie. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, Miejscowy napisał:

Co do tych długów, to z tego się robią naprawdę tragedię... 

Bo jeśli ludzie nie mogą spłacać pożyczek, kredytów to też się załamują, wpadają w depresję, a nawet są przypadki samobójstw. 

 

A jeszcze gorzej, jeżeli ludzie pożyczają jakieś pieniądze u LICHWIARZY. 

To już są dramaty, bo właściciele takich firm nie mają empatii, ani sentymentów dla klientów. 

No ale w Polsce coś w prawie zmieniono w sprawie "lichwy". 

Jednak myślę, że to często tylko teoria, bo w praktyce nadal są takie "lichwiarskie firmy" na rynku, które żerują na słabych ludziach. 

 

Przestępcy zawsze byli, są i będą i tego nikt nie zatrzyma. 

Oczywiście że są tragedie, ale bez kredytu też człowiek czasem nie może żyć, bo musi gdzieś mieszkać, wychowywać dzieci etc., a z założeniem rodziny nie będzie czekać do 40 czy 50-tki. Problemem są wysokie ceny tych mieszkań, brak rynku mieszkań pod wynajem, brak mieszkań socjalnych.

Moja córka 26l mieszkająca w Berlinie dostała ładne 50 metrowe mieszkanie od miasta. Musiała spełnić ileś tam warunków, zdobyć też referencje i obecnie problem wynajmowania i przenoszenia się z jednego mieszkania na drugie już jej nie dotyczy. A w przyszłości może zarobi sobie żeby kupić własne.

U nas tego nie ma. Więc jakie wyjście mają ludzie? Jedynie kredyt.

 

Co nie zmienia faktu, że są osoby które żyją ponad stan a później nie wyrabiają finansowo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
6 godzin temu, Frau napisał:

@Miejscowy, czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego, że kiedyś będziesz musiał opuścić to mieszkanie? 

Niby ciotka pozwala tam mieszkać "za grosze", ale nie przepisała go na Ciebie. 

To znaczy, że być może ma inne plany. Może któreś z jej dzieci to odziedziczy. 

Jak w/w, kredyty w dzisiejszych czasach to norma i często jedyne wyjście dla młodych, którzy chcą mieszkać samodzielnie. 

 

Tylko wiesz, jak na razie mieszkam w tym mieszkaniu już ponad 10 lat. 

Ja nie płacę dlatego dużego czynszu, bo to jest po pierwsze jeden, mały pokoik, bez kuchni i tylko z łazienką. Bardzo mały metraż i nie wiem czy nie jeden z najmniejszych jeżeli chodzi o mieszkania. 

Za najmniejszy metraż, czynsz jest najniższy, ale... to też zależy w jakim mieście: czy to jest duże, czy to jest małe miasto. 

Akurat ja mieszkam w małym mieście, gdzie czynsz za tego typu metraż mieszkaniowy jest dość niski. 

Ale gdybym mieszkał w duzym i największym mieście, to czynsz w takim samym mieszkaniu byłby wyższy. 

Ciotka nie miała nigdy rodziny, ani żadnych dzieci. 

 

Nie stać by mnie było na żaden kredyt, ani na pożyczkę, bo nie miałbym z czego spłacać i dlatego się na to nie decyduje. Żaden bank normalny nie udzieliłby mi żadnego kredytu, bo również nie mam żadnych majątków wartościowych. 

Natomiast, nie jestem głupi, by pożyczać pieniądze tylko na dowód osobisty, w małych firmach pożyczkowych, bo nie chcę sobie robić problemów. 

Wolę tego nie zmieniać i chcę, by było tak jak jest. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
5 godzin temu, Maybe napisał:

Oczywiście że są tragedie, ale bez kredytu też człowiek czasem nie może żyć, bo musi gdzieś mieszkać, wychowywać dzieci etc., a z założeniem rodziny nie będzie czekać do 40 czy 50-tki. Problemem są wysokie ceny tych mieszkań, brak rynku mieszkań pod wynajem, brak mieszkań socjalnych.

Moja córka 26l mieszkająca w Berlinie dostała ładne 50 metrowe mieszkanie od miasta. Musiała spełnić ileś tam warunków, zdobyć też referencje i obecnie problem wynajmowania i przenoszenia się z jednego mieszkania na drugie już jej nie dotyczy. A w przyszłości może zarobi sobie żeby kupić własne.

U nas tego nie ma. Więc jakie wyjście mają ludzie? Jedynie kredyt.

 

Co nie zmienia faktu, że są osoby które żyją ponad stan a później nie wyrabiają finansowo.

Ale my żyjemy w polskich warunkach, a nie w niemieckich warunkach. Niemcy to jest "inna bajeczka". 

Ja i tak nigdy żadnej rodziny nie będę miał bo tak mi się podoba i tak zdecydowałem. 

Ja żyję w wolnym kraju i mam prawo do własnego wyboru, jak każdy człowiek. 

Jestem sam, mieszkam sam i to mi wystarczy, choć możesz sobie różnie myśleć. 

Ja nie mam własnego, żadnego mieszkania, ale wcale nie narzekam i mogę tutaj mieszkać. 

Ale powiem Ci też, że nawet mając własne, prywatne mieszkanie, to też nie jest taka fajna sprawa, jakby się wydawało. 

Ponieważ, mieszkaniowa własność nie zwalnia właścicieli mieszkań do płacenia miesięcznego czynszu i innych opłat. 

Płaci się za: ogrzewanie centralne ( o ile takie jest w mieszkaniach, bo raczej piece kaflowe to już rzadkość, a nawet jeżeli, to też opał do pieców kosztuje ). Są to też śmieci za które trzeba płacić i podatek od nieruchomości, w zależności od metrażu mieszkania. 

A jeśli się przestanie płacić za własne mieszkanie, za te wszystkie opłaty, to wtedy rosną właśnie wspomniane długi od których się nie ucieknie. 

I w przypadku "nie płacenia", sprawa trafia do komornika, który, jeśli nie dostanie pieniędzy za długi, zajmuje wszystko, co ma wartość, w tym nawet całe mieszkanie własnościowe. W zależności od wysokości długu. 

I wtedy, własność się traci za długi. 

 

Tak to działa i funkcjonuje. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
13 minut temu, Miejscowy napisał:

Ale my żyjemy w polskich warunkach, a nie w niemieckich warunkach. Niemcy to jest "inna bajeczka". 

Ja i tak nigdy żadnej rodziny nie będę miał bo tak mi się podoba i tak zdecydowałem. 

Ja żyję w wolnym kraju i mam prawo do własnego wyboru, jak każdy człowiek. 

Jestem sam, mieszkam sam i to mi wystarczy, choć możesz sobie różnie myśleć. 

Ja nie mam własnego, żadnego mieszkania, ale wcale nie narzekam i mogę tutaj mieszkać. 

Ale powiem Ci też, że nawet mając własne, prywatne mieszkanie, to też nie jest taka fajna sprawa, jakby się wydawało. 

Ponieważ, mieszkaniowa własność nie zwalnia właścicieli mieszkań do płacenia miesięcznego czynszu i innych opłat. 

Płaci się za: ogrzewanie centralne ( o ile takie jest w mieszkaniach, bo raczej piece kaflowe to już rzadkość, a nawet jeżeli, to też opał do pieców kosztuje ). Są to też śmieci za które trzeba płacić i podatek od nieruchomości, w zależności od metrażu mieszkania. 

A jeśli się przestanie płacić za własne mieszkanie, za te wszystkie opłaty, to wtedy rosną właśnie wspomniane długi od których się nie ucieknie. 

I w przypadku "nie płacenia", sprawa trafia do komornika, który, jeśli nie dostanie pieniędzy za długi, zajmuje wszystko, co ma wartość, w tym nawet całe mieszkanie własnościowe. W zależności od wysokości długu. 

I wtedy, własność się traci za długi. 

 

Tak to działa i funkcjonuje. 

Oczywiście że to twoja spraw i twoje życie, ale nie można negować że ludzie biorą kredyty na mieszkanie, po prostu nie mają innej możliwości.

To że się opłaca media i czynsz to żadna tajemnica. Nie ma nic z darmo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau

Powiem Ci @Miejscowy, że czynsz ustala spółdzielnia. Często w jednym mieście różni się od siebie.

Oczywiście, im mniejszy metraż, tym mniejsza opłata. To rozumiem. 

Życzę Ci, aby ciocia nie rozmyśliła się z tym mieszkaniem. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
7 minut temu, Maybe napisał:

Oczywiście że to twoja spraw i twoje życie, ale nie można negować że ludzie biorą kredyty na mieszkanie, po prostu nie mają innej możliwości.

To że się opłaca media i czynsz to żadna tajemnica. Nie ma nic z darmo.

Tak, ale chodziło mi o to, że nie każdy ma możliwość otrzymania wysokiego kredytu w bankach albo żadnego kredytu. 

Do tego musi być zdolność kredytowa. 

 

Ja bym nie radził, żeby ludzie się decydowali na pożyczki w firmach poza bankowych, bo tam naliczają dość wysokie odsetki, które potem mogą być nie do spłacenia, a już nie jeden tak wpadł... 

Zawsze fajnie, na początku się sięga po "szybką kasę", ale ta przyjemność trwa tylko chwilę. 

Wiadomo, że nikt nie podaruje pożyczonych pieniędzy, tym bardziej z odsetkami. 

 

W taki sposób się wpada w długi... 

 

No ale oczywiście, każdy jest dorosły i każdy sam za siebie odpowiada. Nawet, jeżeli ktoś sam sobie robi problemy, to też ma do tego prawo, bo nikt za to nie odpowiada, poza samą tą osobą. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
6 minut temu, Frau napisał:

Powiem Ci @Miejscowy, że czynsz ustala spółdzielnia. Często w jednym mieście różni się od siebie.

Oczywiście, im mniejszy metraż, tym mniejsza opłata. To rozumiem. 

Życzę Ci, aby ciocia nie rozmyśliła się z tym mieszkaniem. 

 

Zgadza się. 

Na czynsz się składa kilka rzeczy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
11 minut temu, Miejscowy napisał:

Tak, ale chodziło mi o to, że nie każdy ma możliwość otrzymania wysokiego kredytu w bankach albo żadnego kredytu. 

Do tego musi być zdolność kredytowa. 

 

Ja bym nie radził, żeby ludzie się decydowali na pożyczki w firmach poza bankowych, bo tam naliczają dość wysokie odsetki, które potem mogą być nie do spłacenia, a już nie jeden tak wpadł... 

Zawsze fajnie, na początku się sięga po "szybką kasę", ale ta przyjemność trwa tylko chwilę. 

Wiadomo, że nikt nie podaruje pożyczonych pieniędzy, tym bardziej z odsetkami. 

 

W taki sposób się wpada w długi... 

 

No ale oczywiście, każdy jest dorosły i każdy sam za siebie odpowiada. Nawet, jeżeli ktoś sam sobie robi problemy, to też ma do tego prawo, bo nikt za to nie odpowiada, poza samą tą osobą. 

To racja pożyczki w formach lichwiarskich to głupota.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
22 minuty temu, Maybe napisał:

To racja pożyczki w formach lichwiarskich to głupota.

 

To znaczy nie każda firma pozyczkowa jest lichwiarska na rynku. 

Ale nawet jeżeli nie jest, to też w takich firmach odsetki nie są niskie od pożyczek. 

Na pewno normalne banki ( chociaż nie znam się na tym ) mają korzystniejsze odsetki od kredytów. 

Ale nie wiem dokładnie jak to w praktyce wygląda. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
1 godzinę temu, Miejscowy napisał:

Ciotka nie miała nigdy rodziny, ani żadnych dzieci

W razie jej śmierci i podziału majątku jesteś jej najbliższą rodziną? Bo możesz zostać na lodzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Kredyty i pożyczki, Drodzy Państwo to też jest zachęta do: szybkiej kasy, w jak najkrótszym czasie. 

Prawie każdy chciałby coś mieć: teraz, od razu, nie chcąc czekać latami, ale na to są potrzebne pieniądze. 

W gotówce większość ludzi w Polsce albo bardzo dużo ludzi nie ma takich pieniędzy, żeby kupić: mieszkanie, samochód, więc można to kupić tylko z kredytu lub jakiejś pożyczki, bo od razu się takie pieniądze dostaje przelewem. 

 

A wiadomo, że: "szybki pieniądz", w jak najkrótszym czasie skusi prawie każdego. 

 

I niektórzy przyjmują pożyczki w firmach poza bankowych wcale nie na jakieś potrzebne rzeczy, tylko żeby wydawać te pieniądze czasami nawet na bzdury. Tyle nie zarabiają, bo muszą czekac, z miesiąca na miesiąc na marną wypłatę, a tutaj dostaną spora sumę, od razu, do ręki w firmach poza bankowych. 

 

No ale potem trzeba to spłacać, z odsetkami, a to już nie jest przyjemne i fajne. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Złośliwy
Jester
Dnia 27.10.2021 o 20:02, Pieprzna napisał:

W razie jej śmierci i podziału majątku jesteś jej najbliższą rodziną? Bo możesz zostać na lodzie.

Zawsze jeszcze można oddać mieszkanie bankowi w zamian za emeryturę albo na starość wyjść za mąż.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
14 godzin temu, Jester napisał:

Zawsze jeszcze można oddać mieszkanie bankowi w zamian za emeryturę albo na starość wyjść za mąż.

To już jest pewne ryzyko... 

Oczywiście, niektórzy ludzie starsi się na to godzą, że, nie mając nikogo, żyją samotnie, a mają własne mieszkania, to załatwiają z bankami lub jakimiś innymi firmami, iż: takie mieszkania przechodzą na własność banków lub firm od nieruchomości, czy jakichś innych firm, w zamian za jakąś kwotę emerytury dodatkowej do śmierci. 

 

Niby to jest dobre, ale... 

 

Na tym bardziej korzystają banki i firmy, bo w niektórych sytuacjach starsze osoby umierają krótko po zawarciu takiej umowy i nawet nie otrzymają całości emerytury za mieszkania. Wtedy prawie cały majątek przechodzi na własność, czy to banków, czy innych firm, które tym się zajmują. 

To tak, jakby komuś oddać za darmo swój majątek... w prezencie... I bardzo chetnie, banki i firmy liczą na to, żeby jak najczęściej, samotne osoby starsze wyraziły zgodę na taką umowę, bo to jest korzyść, a każdy idzie tam, gdzie są dobre z czegoś pieniadze. 

 

Dlatego, ja gdybym był w wieku starszym i miałbym własne mieszkanie, to raczej bym na coś takiego się nie zgodził. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Midsummer Eve
Dnia 27.10.2021 o 18:18, Miejscowy napisał:

Ale my żyjemy w polskich warunkach, a nie w niemieckich warunkach. Niemcy to jest "inna bajeczka". 

Ja i tak nigdy żadnej rodziny nie będę miał bo tak mi się podoba i tak zdecydowałem. 

Ja żyję w wolnym kraju i mam prawo do własnego wyboru, jak każdy człowiek. 

Jestem sam, mieszkam sam i to mi wystarczy, choć możesz sobie różnie myśleć. 

Ja nie mam własnego, żadnego mieszkania, ale wcale nie narzekam i mogę tutaj mieszkać. 

Niestety, jeśli cioci (oby żyła 100 lat) się zemrze i ktoś upomni się o mieszkanie, które obecnie z życzliwości Ci udostępnia (nie znam jego statusu prawnego, więc nie wiem kto się o nie upomni), to staniesz przed dylematem jak tysiące Polaków: gdzie masz mieszkać i za co. Dziwię się, że oceniasz cudze wyboru kredytowe, które zostały podjęte  z konieczności, nie kaprysu, sam nie mając również środków finansowych na żaden własny kąt i korzystając z cudzej dobroci (podejrzewam, że gdyby nie ciocia, nie miałbyś w ogóle jak przetrwać). Już Ci tutaj pisano, że kredyt hipoteczny to nie jest nigdy kaprys, ale konieczność (żeby nie było - sama nie mam kredytu, miałam szczęście jeśli chodzi o sprawy lokalowe, ale to, co mam należy do mnie, nie do jakiejś cioci).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
14 minut temu, Midsummer Eve napisał:

Niestety, jeśli cioci (oby żyła 100 lat) się zemrze i ktoś upomni się o mieszkanie, które obecnie z życzliwości Ci udostępnia (nie znam jego statusu prawnego, więc nie wiem kto się o nie upomni), to staniesz przed dylematem jak tysiące Polaków: gdzie masz mieszkać i za co. Dziwię się, że oceniasz cudze wyboru kredytowe, które zostały podjęte  z konieczności, nie kaprysu, sam nie mając również środków finansowych na żaden własny kąt i korzystając z cudzej dobroci (podejrzewam, że gdyby nie ciocia, nie miałbyś w ogóle jak przetrwać). Już Ci tutaj pisano, że kredyt hipoteczny to nie jest nigdy kaprys, ale konieczność (żeby nie było - sama nie mam kredytu, miałam szczęście jeśli chodzi o sprawy lokalowe, ale to, co mam należy do mnie, nie do jakiejś cioci).

I ja z tym wszystkim jestem w stanie się z Tobą zgodzić, koleżanko piękna. 

 

Tylko sytuacja u mnie i z tym mieszkaniem wygląda tak, że ja nie będę musiał się wyprowadzać nigdzie, bo nawet jeżeli ciocia umrze, to ona ma jeszcze dwie siostry i to mieszkanie przejdzie na te siostry, a ja dalej będę mógł w tym mieszkaniu mieszkać. 

Zresztą ja w tej chwili nie myślę o tym "jak to będzie po iluś latach... ". Na razie mieszkam spokojnie w mieszkaniu. 

Natomiast, bardzo dużo młodych ludzi nie jest stać na własne mieszkanie w dzisiejszych czasach. 

Niektórzy muszą mieszkać jeszcze z rodzicami, z rodzicem lub u osób w dalszej rodzinie. 

Kredyt bankowy jest często dla ludzi niezbędny, bo nie ma takich pieniędzy, nawet często z oszczędności, by kupić własne mieszkanie. 

Ratunkiem są tylko kredyty, ale to też potem trzeba, miesięcznie spłacać, i to z odsetkami, bo banki z tego mają zysk. 

Różnie bywa i w przypadku utraty pracy, nie będzie za co spłacać kredytu bankom, a wtedy się robi poważny problem... 

Ja bym nigdy nie chciał z czymś takim się zmierzyć. 

A nawet mając własne mieszkanie, to też trzeba je utrzymać i trzeba mieć stałą, regularną pracę, żeby było za co utrzymać mieszkanie. 

 

Nie płacić za nic, to jest żaden problem. Tylko problem się pojawia wtedy, jak ma się na karku Pana komornika. 

A tego też wolałbym uniknąć. I myślę, że każdy by wolał tego uniknąć. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 715
    • Postów
      261 620
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      968
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    MartaGrops
    Najnowszy użytkownik
    MartaGrops
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Monika
      Nie pamiętam, żadnego konfliktu z Tobą, prócz gifa, w którym "przywaliłam" Ci śnieżynką i zastanawiałam potem się czy nie był za "ostry". No, ale jak Cię uraziłam niechcąco kiedyś (naprawdę niechcąco) to przepraszam🙂   
    • Natka
      Umacnianie
    • Natka
      Chyba rozumiem innych, którzy tu mniej piszą. Naprawdę Cię lubię — nawet bardzo. Wydajesz się fajną osobą i dlatego tym bardziej trochę mnie to zastanawia… bo czasami zdarza Ci się pisać w sposób, który potrafi zranić innych. Nie do końca wiem, z czego to wynika, bo serio da się Ciebie lubić. Może po prostu czasem warto trochę odpuścić, nie wkładać aż tyle emocji we wszystko? Kiedyś tak dobrze mi się tu z Tobą pisało, dlatego trochę mi tego szkoda. Piszę to spokojnie i bez złośliwości — nic Ci przecież nigdy nie zrobiłam, a kilka razy dostało mi się tak trochę „rykoszetem”, co było zwyczajnie nieprzyjemne. Nie zrozum mnie źle, nie mam złych intencji i jeśli coś brzmi nie tak, to przepraszam. Po prostu chciałam być szczera. A jeśli jednak zareagujesz na to ostro — też to zrozumiem.
    • Natka
      Może już gdzieś tu się przewinął, ale wrzucę, bo uważam, że naprawdę warto 😊   Szczerze mówiąc, „Piękny umysł” (A Beautiful Mind) to jeden z tych filmów, które na początku wydają się trochę spokojne, ale im dalej, tym bardziej wciągają. To historia o genialnym matematyku, który stopniowo zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością – i oglądając to, człowiek sam się chwilami zastanawia, co jest prawdą, a co nie. Najbardziej robi robotę klimat i to, jak pokazana jest jego choroba. Nie ma tu taniej sensacji, tylko raczej takie powolne wkręcanie widza w jego sposób myślenia. Momentami jest to naprawdę niepokojące, ale nie w horrorowy sposób, tylko bardziej psychicznie. Russell Crowe bardzo dobrze to zagrał – bez przesady, raczej tak „po cichu”, co tylko dodaje wiarygodności. No i wątek z jego żoną też jest dobrze poprowadzony, bo pokazuje, jak to wygląda od strony bliskiej osoby, a nie tylko samego chorego. Jedyne co, to trochę czuć, że to film robiony pod szerszą publiczność – jest momentami wygładzony i nie tak brutalnie realistyczny, jak mógłby być. Ale z drugiej strony dzięki temu ogląda się go bardzo dobrze. Ogólnie: warto obejrzeć, nawet jeśli ktoś nie jest fanem takich „cięższych” tematów. To nie jest typowy smutny dramat, tylko raczej historia o walce z samym sobą i o tym, że życie potrafi być bardziej skomplikowane, niż się wydaje.
    • KapitanJackSparrow
      Ale oczywiście cię rozumiem sam li trochę jeszcze jestem kibicem piłkarskim a przed laty byłem jeszcze bardziej a za młodu to ho ho..  No i tak zgadzam się to kwestia wychowania ale też środowiska w którym akurat przyszło żyć. 
    • KapitanJackSparrow
      Ooo panie, musiałbyś ...kiedyś usiąść ze mną w kotle na stadionie, wśród fanatyków którzy speedway wciagają nosem, poczuć tą energię i eksplozję radości która czasami jest tak wyjątkowa że mówi się o tym latami, albo przybijać pionę, ściskać się bratersko z łobcymi sobie ludźmi w szale radości gdy ukochana drużyna wiezie ,,odwiecznych wrogów " 5:1 i jest to zaledwie minuta z twego życia. O darciu gardła do ochrypu, o wymachiwaniu szalikiem, o podnieconych rozmowach, o napięciu, przerażeniu po dramatycznych wydarzeniach na torze, o traumie gdy ktoś z toru się nie podniesie o własnych siłach lub zakończy swój bieg czyjeś życie.  Lub też  Usiąść sobie wygodnie na świeżym powietrzu popstrzeć miło na ściganie z kartką i długopisem , podyskutować z przyjaciółmi  od biegu do biegu. Pośmiać z ludzi gdy ktoś z trybun krzyknie coś tak niesamowicie śmiesznego lub też podpiąć się do zbiorowej euforii trybun i czynić zgodnie i w rytm co wszyscy bo gdy kilkanaście tysięcy  dłoni klaśnie jednoczenie to jest klasku huk.  Do tego zapominałem dodać emocje i rywalizacja sportowa , zapach spalonego etanolu ryk motorów ( niestety kiedyś to był ryk🤷) i niecierpliwe odliczanie do kolejnego meczu.Nikt nikogo nie oklada pięściami bo się im dyscypliny pomyliły i nie chodzi na ustawki w lesie z prezydentem RP. 😁 Ha ha ...........a spotkanie innego kibica żużlowego, gdzieś w Polsce , to creme de la creme
    • KapitanJackSparrow
      Bank? Normalnie 😁
    • Monika
      A ja mam wrażenie,że Ty nie piszesz przeze mnie.  Nie chcę żeby tak było.
    • Antypatyk
      Dlaczego przestałem pisać? Bo tutaj robi się to samo co na <reklama> ... "wszystko co napiszesz będzie na pewno użyte przeciwko tobie... zmienione,  przekręcone, wyrwane z kontekstu... najważniejsze żeby ci dokopać i cię zgnoić... Bawcie się dobrze..., acha... i  WESOŁYCH ŚWIĄT...
    • Antypatyk
      Jest jeszcze jeden rodzaj... ci, którzy nie są świadomi tego, że krzywdzą... bo dla nich to jest normalne..., " co? ja? ja nic nie zrobiłem, przewrażliwiona/y jesteś..." {tutaj jest ich przynajmniej troje...). Nie moje... wykopane gdzieś z odmentów internetu, ale moje zdanie jest takie samo... "Kaśka, 42-letnia mieszkanka dużego miasta Nie rozumiem, dlaczego staliśmy się dla siebie tacy okrutni. Dlaczego łatwiej nam kogoś zranić, niż spróbować zrozumieć. Zamiast cieszyć się tą krótką chwilą, którą mamy tu na Ziemi, wolimy sobie dokopać, poniżyć, obrazić. Coraz trudniej znaleźć przestrzeń, w której nie czuć tej złej energii. Ona jest wszędzie – i naprawdę boli."
    • Miły gość
      Wiem że tacy istnieją i nie mogę takich ludzi zrozumieć co krzywdzą drugiego, a im to sprawia przyjemność.  Rozładować emocje można na wiele sposobów więc takie typy co krzywdzą bo coś im nie wyszło dla mnie są skreśleni.  Fakt rana się zagoi, a blizna zostanie ale zawsze można spróbować uleczyć serducho aby ono biło dla kogoś kto mocno go pokocha 🙂 Czyli jestem naprawiaczem 🙂
    • Nomada
      Hurtowa ilość jest opłacalna, chyba ;  )                      
    • Nomada
      To nie zgaga ale tak to można nazwać ;  )
    • Monika
      Tak szaleniec. Ale tacy ludzie istnieją. Stosują różne metody np gashliting. To rodzaj przemocy, której "nie widać", a która zostawia realne ślady do końca życia.  Jedni robią to celowo inni, by rozładować własne emocje (czyli nie są tego co czynią świadomi, mają taki sposób funkcjonowania wyniesiony z domu).  Pan Naprawiacz może naprawić wszystko, dlatego to taka fajna nazwa🙂  Jednak czy serce da się naprawić by działało jak nowe? Nie sądzę. Człowiek niestety nosi blizny, po urazach, które jak zostają z nim już na zawsze.
    • Miły gość
      A kto nie lubi jak jest miło, chyba tylko  szaleniec.  Skoro tak piszesz to niech tak zostanie🤗 W sumie naprawiacz może dużo rzeczy naprawiać, nawet złamane serce 🙂
    • Gość w kość
      nie mogę, kwestia wychowania🤷‍♂️   no i te emocje, w speedwayu są, jak to określiłeś, fajne, a w piłce... widziałeś pewnie mnóstwo obrazków w tv jak kibice płaczą itp., itd... to dopiero są emocje!
    • Miły gość
      Ty jesteś miła, więc jak mógłbym być inny? 🙂 🤗
    • Gość w kość
      oj, nie bądź taki skromny, rzekłbym, że krzesanie masz we krwi🤔   ... a ja kofeinę🤨    
    • Astafakasta
    • Monika
      Ja bardzo lubię jak jest miło, świat jest wystarczająco okrutny. Upieram się jednak przy tym, że Pan Naprawiacz to super-fajna- nazwa i kropka🤗 
    • Monika
      🤗  Czyli jednak naprawdę jesteś MIŁYM Gościem☺️
    • Miły gość
      Tak myślałem, ale pewności nie miałem więc również przepraszam Moniko🙂   Oczywiście że są tu chochliki bo mi również płatają figle w słowniku 😀
    • Miły gość
      Najważniejsze mieć dystans do samego siebie, wtedy śmianie się z samego siebie też może być miłe 😉   Dziękuję również. I oczywiście mokrego dyngusa 💧🙂
    • Monika
      Ewidentnie są tu jakieś miłe chochliki😄
    • Monika
      Oj ty chyba są jakieś chochliki🙂 Im też zyczę fajnych Swiąt🙂
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...