Skocz do zawartości


zrozumienie

Dlaczego kobiety nie potrafia szczerze kochac?

Polecane posty

Zadowolony
Miejscowy
6 minut temu, Merkana napisał:

Jakoś nie mogę uwierzyć w to że spotykasz same "naciągaczki". Myślę że gustujesz w kobietach typu "fajna dupa" taką co to się można pochwalić w towarzystwie. Jeżeli tak jest to pretensje możesz mieć tylko do siebie. 

No to już wyjaśniam, że tak nie jest. 

I ja trafiałem też na kobiety, które być może nie były nieuczciwe i oczekiwały tylko samych korzyści, ale też trudno to czasami stwierdzić, jak się dobrze nie zna kobiety. 

Miałem bardzo krótkie znajomości z niektórymi kobietami i nie zdążyłem nawet poznać dobrze takich kobiet, bo już potem się kończyły te znajomości. 

Poza tym nigdy nie wiadomo, co kobietom siedzi w głowie... Kobieta może być miła do faceta i opowiadać mu różne rzeczy, ale może nie być szczera. 

 

Ja akurat nie patrzę tylko na sam wygląd u kobiety, bo sama "atrakcyjność" u kobiety to nie jest wszystko. 

A miałem też styczność z kobietami, które były bardzo atrakcyjne, ale nie miały nic ciekawego do powiedzenia i nie było to nic dobrego. 

 

Liczy się bardzo: szczerość względem drugiej osoby, a ta wartość powinna działać zawsze w dwie strony i powinna być wzajemna. 

Właściwie, poza szczerością też liczą się dobre intencje względem drugiej osoby. 

 

Ja nie mam po co mieć do siebie pretensji, bo ja robię tak, żeby było jak najlepiej. Nie zawsze wychodzi i nie zawsze się udaje coś. 

Ale starać się trzeba zawsze. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Midsummer Eve
17 minut temu, Merkana napisał:

Jakoś nie mogę uwierzyć w to że spotykasz same "naciągaczki". Myślę że gustujesz w kobietach typu "fajna dupa" taką co to się można pochwalić w towarzystwie. Jeżeli tak jest to pretensje możesz mieć tylko do siebie. 

Merkano, nie czytasz Miejscowego, więc stąd błędne wnioski. Myślę, że to człowiek, który nigdy nie był w żadnym związku i z różnych przyczyn (które można nawet tutaj trochę rozeznać) ma bardzo małe możliwości w tym zakresie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

A to źle, że ktoś nie był w związku partnerskim, bo tak się komuś sytuacja potoczyła? Czy z tego powodu trzeba się załamać, zabić? To jest jakiś powód do wstydu? 

 

To jest po pierwsze, prywatna sprawa ludzi, czy ktoś był albo nie był w związku partnerskim i innym nic do tego. 

A po drugie, jak los nie sprzyja w sprawach: męsko-damskich i ludzie się czują bezsilni, to co mogą poradzić na to?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
2 minuty temu, Miejscowy napisał:

A to źle, że ktoś nie był w związku partnerskim, bo tak się komuś sytuacja potoczyła? Czy z tego powodu trzeba się załamać, zabić? To jest jakiś powód do wstydu? 

 

To jest po pierwsze, prywatna sprawa ludzi, czy ktoś był albo nie był w związku partnerskim i innym nic do tego. 

A po drugie, jak los nie sprzyja w sprawach: męsko-damskich i ludzie się czują bezsilni, to co mogą poradzić na to?

Nie, to nic złego ani wstydliwego. Pytanie czy chodzi o to, że sytuacja tak się potoczyła, czy po prostu nie nadajesz się do związku.

Piszesz, że to prywatna sprawa jednocześnie obszernie informując nas o swoich doświadczeniach. Pamiętaj, że nie wpisujesz tego do prywatnego pamiętnika tylko wystawiasz się na ludzki osąd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Midsummer Eve
26 minut temu, Miejscowy napisał:

A to źle, że ktoś nie był w związku partnerskim, bo tak się komuś sytuacja potoczyła? Czy z tego powodu trzeba się załamać, zabić? To jest jakiś powód do wstydu? 

Czy źle, czy wstyd?... Pytanie na szerszą dyskusję. Natomiast jeśli ktoś o zerowym doświadczeniu z płcią przeciwną, regularnie zabiera głos w tonie eksperta, to jest to zgrzyt. Percepcja dojrzałego mężczyzny o zerowym doświadczeniu miłosno-intymnym jest siłą rzeczy nieadekwatna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
23 minuty temu, Pieprzna napisał:

Nie, to nic złego ani wstydliwego. Pytanie czy chodzi o to, że sytuacja tak się potoczyła, czy po prostu nie nadajesz się do związku.

Piszesz, że to prywatna sprawa jednocześnie obszernie informując nas o swoich doświadczeniach. Pamiętaj, że nie wpisujesz tego do prywatnego pamiętnika tylko wystawiasz się na ludzki osąd.

A to co, to ja lub ktos inny nie mogę się podzielić jakimiś swoimi przeżyciami i historiami na forum, na takich tematach, gdzie właśnie forum służy do takich dyskusji na przeróżne tematy? 

Co to ma wspólnego z prywatnością ludzi? 

 

Jeżeli mi ktoś powie "Słuchaj, ja nie jestem w związku albo w małżeństwie, bo mi się nie udało, bo nie mam szczęścia, bo jeszcze jakieś inne problemy", to co ja mogę na to powiedzieć komuś? To nie jest moja sprawa, tylko tej osoby. Ja mogę tylko dać dobrą radę, ale nie mogę decydować za kogoś i nikt nie może. Nie mogę się wtrącać i mieszać w czyjeś sprawy i nikt nie może. 

To są dwie, różne rzeczy: dzielenie się swoimi przeżyciami i historiami na forum lub w jakiejś rozmowie z kimś, realnie, a wtrącanie się w czyjeś sprawy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pieprzna
2 minuty temu, Miejscowy napisał:

Ja mogę tylko dać dobrą radę, ale nie mogę decydować za kogoś i nikt nie może. Nie mogę się wtrącać i mieszać w czyjeś sprawy i nikt nie może. 

A ktoś tu coś za ciebie zdecydował? Wtrącał się, doradzał na siłę? Nie zauważyłam. Nie wiem o co ten rwetes.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau

Ale Wy kombinujecie.

Serce ma rozumy, którego rozum nie pojmuje. 

Jak nas trafi strzała amora, to zakochamy się i w gołodupcu. 

Miłość ogłupia, pozbawia obiektywizmu, zaślepia. Dopiero po ślubie wzrok odzyskujemy ? 

Z własnego doświadczenia wiem, że jeśli coś nie pyknie na starcie, to szkoda się łudzić, że za 2 lata coś się urodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
8 minut temu, Midsummer Eve napisał:

Czy źle, czy wstyd?... Pytanie na szerszą dyskusję. Natomiast jeśli ktoś o zerowym doświadczeniu z płcią przeciwną, regularnie zabiera głos w tonie eksperta, to jest to zgrzyt. Percepcja dojrzałego mężczyzny o zerowym doświadczeniu miłosno-intymnym jest siłą rzeczy nieadekwatna.

Ja nie jestem żadnym EKSPERTEM i nigdy takim nie byłem. 

To jest jakaś, pomyłka... 

 

Jakieś doświadczenia z kobietami miałem i nie raz o tym na postach też pisałem, w tego typu tematach. 

Ja jestem na publicznym forum, jak wszyscy tutaj i mogę pisać posty, tak jak chce. O to pretensji mieć nie można. 

A jak to jest odbierane, to już nie jest moja sprawa. 

 

To, że nie tworzyłem związku partnerskiego, ani małżeńskiego, to nie znaczy, że nie miałem jakichś doświadczeń w relacji: damsko-męskiej, bo miałem. 

 

Ja swojego zdania będę bronił i każdemu na forum też to zalecam. 

 

To chyba dobrze?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
2 minuty temu, Pieprzna napisał:

A ktoś tu coś za ciebie zdecydował? Wtrącał się, doradzał na siłę? Nie zauważyłam. Nie wiem o co ten rwetes.

A ja tego wcale nie powiedziałem. 

 

To Ty chyba tak myślisz? 

 

Nikogo tutaj, na forum o nic nie osądzałem i nie będę tego robił. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
_z_doskoku
11 minut temu, Frau napisał:

Ale Wy kombinujecie.

Serce ma rozumy, którego rozum nie pojmuje. 

Jak nas trafi strzała amora, to zakochamy się i w gołodupcu. 

Miłość ogłupia, pozbawia obiektywizmu, zaślepia. Dopiero po ślubie wzrok odzyskujemy ? 

Z własnego doświadczenia wiem, że jeśli coś nie pyknie na starcie, to szkoda się łudzić, że za 2 lata coś się urodzi.

Całkowicie się z Tobą zgadzam. Z jednym ale ;)

Tak po pół roku już  wiemy z kim mamy do czynienia,

a w dzisiejszych czasach chodzenie po 5 lat, to już na bank  :)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
17 minut temu, _z_doskoku napisał:

Całkowicie się z Tobą zgadzam. Z jednym ale ;)

Tak po pół roku już  wiemy z kim mamy do czynienia,

a w dzisiejszych czasach chodzenie po 5 lat, to już na bank  :)

 

Po pół roku? W jednym przypadku poznałam smak miłości przy 4 spotkaniu. Czułam coś wcześniej, ale nie wierzyłam, że to się może zdarzyć.

Chce nadmienić, że bzykanko było tyci później. 

Najpierw miłość, potem miłość fizyczna. 

Niedługo potem ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Midsummer Eve
37 minut temu, Miejscowy napisał:

Ja jestem na publicznym forum, jak wszyscy tutaj i mogę pisać posty, tak jak chce.

Tak, to identycznie jak ja.

37 minut temu, Miejscowy napisał:

To, że nie tworzyłem związku partnerskiego, ani małżeńskiego, to nie znaczy, że nie miałem jakichś doświadczeń w relacji: damsko-męskiej

Znaczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

To zależy zawsze od tego na kogo się trafi i kogo się pozna. 

My nie decydujemy o wszystkim i nie mamy wpływu na wszystko. 

Trzeba też chcieć komuś przekazać miłość, nie na siłe, ale z dobrej woli. 

Na siłę się nie da kogoś kochać. 

 

I tu znowu przypomnę przykład, jak w samych słowach, kobieta którą poznałem mówiła mi, codziennie niemal o miłości, tyle że to w dwie strony nie działało. Jakoś nie czułem od niej tej miłości, bo Ona nawet nie próbowała mi tego udowodnić. 

 

Powiedzieć komuś można: cuda, jakie się chce. Jeszcze trzeba to realnie pokazac i udowodnić. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
_z_doskoku
51 minut temu, Frau napisał:

Miłość ogłupia, pozbawia obiektywizmu, zaślepia. Dopiero po ślubie wzrok odzyskujemy ? 

Po pół roku klapki z oczu opadają ( około) nie po ślubie ? Po ślubie jeszcze więcej  ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

To prawda to uczucie jest ślepe... 

I to bardzo ślepe... 

 

A przykładem tego są niektóre kobiety, które latami tkwią w tzw. "toksycznych małżeństwach", gdzie są źle traktowane przez mężów i nie są szanowane. 

Zasłaniają się: miłością, ale to jest chore... Godzą się na złe rzeczy, na brak szacunku, bo tłumacza to "chorą miłością". 

 

A ja mam pytanie, czy kochanie: drani, bydlaków, kłamców, alkoholików jest fajne?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Merkana
2 godziny temu, Midsummer Eve napisał:

Merkano, nie czytasz Miejscowego, więc stąd błędne wnioski. Myślę, że to człowiek, który nigdy nie był w żadnym związku i z różnych przyczyn (które można nawet tutaj trochę rozeznać) ma bardzo małe możliwości w tym zakresie.

Faktycznie nie czytam mój błąd. Spróbuję nadrobić zaległości w najbliższym wolnym czasie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
_z_doskoku
40 minut temu, Miejscowy napisał:

Zasłaniają się: miłością, ale to jest chore... Godzą się na złe rzeczy, na brak szacunku, bo tłumacza to "chorą miłością". 

Nie koniecznie miłością. Nierzadko nie ma wyjścia z tej sytuacji czy innej. To tylko psycholodzy terapeuci  powiedzą że z każdej sytuacje jest wyjście. Nie jest to prawdą.Teoria to jedno, w praktyce inaczej to wygląda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
29 minut temu, _z_doskoku napisał:

Nie koniecznie miłością. Nierzadko nie ma wyjścia z tej sytuacji czy innej. To tylko psycholodzy terapeuci  powiedzą że z każdej sytuacje jest wyjście. Nie jest to prawdą.Teoria to jedno, w praktyce inaczej to wygląda.

I zgoda, bo to są różne sytuacje. 

Czasami miłości w niektórych małżeństwach już nie ma od dawna, ale ludzie są na siebie skazani, często też finansowo. 

Każdy ma to co sobie sam wybiera i jak ludzie źle wybiorą, wejdą w coś, to potem jest się już trudno uwolnić. 

Dlatego najlepiej być w kilku kwestiach niezależnym i to nie tylko finansowo, ale... nie zawsze tak się da. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Złośliwy
Jester
Dnia 17.10.2021 o 10:34, Jacenty napisał:

Kobiety są OK ale czasem człowiek żałuje,że jest hetero ?

Jeśli zależy Ci na seksie, miałbyś więcej możliwości, ale jeśli na związku, to dużo mniejsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 odsłony ironii
22 godziny temu, Miejscowy napisał:

 

I tu znowu przypomnę przykład, jak w samych słowach, kobieta którą poznałem mówiła mi, codziennie niemal o miłości, tyle że to w dwie strony nie działało. Jakoś nie czułem od niej tej miłości, bo Ona nawet nie próbowała mi tego udowodnić

 Tak z ciekawości-dwa pytania:

w jaki sposób kobieta powinna udowodnić Ci miłość? I w jaki Ty udowadniasz uczucia kobiecie?

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
18 minut temu, 4 odsłony ironii napisał:

 Tak z ciekawości-dwa pytania:

w jaki sposób kobieta powinna udowodnić Ci miłość? I w jaki Ty udowadniasz uczucia kobiecie?

 

 

No wiesz, jeżeli Ty komuś mówisz "Ja Ciebie bardzo kocham", ale nie robisz nic w tym kierunku, nie pokazujesz komuś tego, a to tylko słowa, to nie ma to żadnej wartości. 

Mówić można komuś cuda, ale jak nie ma czynów, to nie jest to nic warte. 

 

Za słowa powinno się być odpowiedzialnym, ale znając dzisiejsze czasy i "chore" myślenie niektórych ludzi, to niektórzy się z tym nie liczą. 

 

To tak jak z: obietnicami. 

 

Jak obiecujesz coś komuś, ale nie spełniasz obietnic, to jesteś nie OK i jesteś nieuczciwa. 

 

To tak wygląda. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 odsłony ironii
5 minut temu, Miejscowy napisał:

No wiesz, jeżeli Ty komuś mówisz "Ja Ciebie bardzo kocham", ale nie robisz nic w tym kierunku, nie pokazujesz komuś tego, a to tylko słowa, to nie ma to żadnej wartości. 

Mówić można komuś cuda, ale jak nie ma czynów, to nie jest to nic warte. 

 

Za słowa powinno się być odpowiedzialnym, ale znając dzisiejsze czasy i "chore" myślenie niektórych ludzi, to niektórzy się z tym nie liczą. 

 

To tak jak z: obietnicami. 

 

Jak obiecujesz coś komuś, ale nie spełniasz obietnic, to jesteś nie OK i jesteś nieuczciwa. 

 

To tak wygląda. 

To już było wyżej, ale ok, jeszcze raz.

Konkretnie-w jaki sposób kobieta powinna udowodnić Ci miłość? O jakich czynach piszesz . I w jaki KONKRETNY sposób Ty udowadniasz kobiecie, że ją kochasz? 

Edytowano przez 4 odsłony ironii

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
32 minuty temu, 4 odsłony ironii napisał:

To już było wyżej, ale ok, jeszcze raz.

Konkretnie-w jaki sposób kobieta powinna udowodnić Ci miłość? O jakich czynach piszesz . I w jaki KONKRETNY sposób Ty udowadniasz kobiecie, że ją kochasz? 

No to, konkretnie w takim razie. 

 

Jeżeli kobieta mi mówi, że mnie kocha i wypowiada takie słowa, więc jak się kogoś kocha, to się też szanuje kogoś, dobrze traktuje, nie okłamuje i przekazuje się komuś dobre wartości, które też działają w dwie strony. 

Bo same słowa "ja Ciebie kocham" nie są nic warte dlatego, że można komuś tak mówić, ale można nie być szczerym dla tej, drugiej osoby i można oszukiwać drugą osobę. 

Poza tym skąd ja mam wiedzieć, że jakaś kobieta naprawdę mnie kocha, a nie udaje tylko? To trzeba pokazać i udowodnić realnie. 

Ja muszę, a raczej powinienem wiedzieć, że kobieta mnie naprawdę i szczerze kocha. 

 

I także to samo powinno wychodzić z mojej strony, w stosunku do tej kobiety, bo każda wartość powinna być wzajemna i działać w dwie strony. 

 

No ale to nie jest wcale proste i łatwe, jakby się chciało. 

 

Czy teraz, Droga koleżaneczko jest jasność sytuacji, czy nadal coś nie jest do końca zrozumiałe? 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Midsummer Eve
38 minut temu, Miejscowy napisał:

No to, konkretnie w takim razie. 

 

Jeżeli kobieta mi mówi, że mnie kocha i wypowiada takie słowa, więc jak się kogoś kocha, to się też szanuje kogoś, dobrze traktuje, nie okłamuje i przekazuje się komuś dobre wartości, które też działają w dwie strony. 

Bo same słowa "ja Ciebie kocham" nie są nic warte dlatego, że można komuś tak mówić, ale można nie być szczerym dla tej, drugiej osoby i można oszukiwać drugą osobę. 

Poza tym skąd ja mam wiedzieć, że jakaś kobieta naprawdę mnie kocha, a nie udaje tylko? To trzeba pokazać i udowodnić realnie. 

Ja muszę, a raczej powinienem wiedzieć, że kobieta mnie naprawdę i szczerze kocha. 

 

I także to samo powinno wychodzić z mojej strony, w stosunku do tej kobiety, bo każda wartość powinna być wzajemna i działać w dwie strony. 

 

No ale to nie jest wcale proste i łatwe, jakby się chciało. 

 

Czy teraz, Droga koleżaneczko jest jasność sytuacji, czy nadal coś nie jest do końca zrozumiałe? 

 

Nadal są to totalne ogólniki, powtarzasz to samo.

 

"Poza tym skąd ja mam wiedzieć, że jakaś kobieta naprawdę mnie kocha, a nie udaje tylko?"  - wejść w związek. Skoro w nim nie byłeś, to patrz wyżej: same ogólniki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 715
    • Postów
      261 625
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      968
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    MartaGrops
    Najnowszy użytkownik
    MartaGrops
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Monika
      No dobra☺️🤗
    • wędrowiec
      Kościół tu akurat ma rację . Dodatkowy dzień raz na 4oo lat dawałby przesunięcie co najwyżej o 5 dni.  Natomiast przesunięcia Wielkiego Piątku czasem są w marcu a czasem w kwietniu.
    • KapitanJackSparrow
      Czyżbyśmy układali biznes plan? Myślisz że dobrze się sprzeda na allegro? 😁
    • Nomada
      Jak produkować to na skalę światową ; )  
    • Monika
      Ach i jeszcze jedno... To u mnie nie przejdzie, ja jestem WWO i ja jestem chodząca emocją😉 i tak już chyba zostanie. Ma to swoje plusy i minusy. No niestety nikt z nas nie jest idealny i w życiu zawsze jest coś za coś. Już się z tym pogodziłam.Jest mi czasem dzięki temu łatwiej, a czasem trudniej. Czasem coś zyskam czasem stracę. Lecz ogólnie to nigdy nie kierują mną złe intencje. Wesołych Świąt Natko🙂
    • Monika
      Nie pamiętam, żadnego konfliktu z Tobą, prócz gifa, w którym "przywaliłam" Ci śnieżynką i zastanawiałam potem się czy nie był za "ostry". No, ale jak Cię uraziłam niechcąco kiedyś (naprawdę niechcąco) to przepraszam🙂   
    • Natka
      Umacnianie
    • Natka
      Chyba rozumiem innych, którzy tu mniej piszą. Naprawdę Cię lubię — nawet bardzo. Wydajesz się fajną osobą i dlatego tym bardziej trochę mnie to zastanawia… bo czasami zdarza Ci się pisać w sposób, który potrafi zranić innych. Nie do końca wiem, z czego to wynika, bo serio da się Ciebie lubić. Może po prostu czasem warto trochę odpuścić, nie wkładać aż tyle emocji we wszystko? Kiedyś tak dobrze mi się tu z Tobą pisało, dlatego trochę mi tego szkoda. Piszę to spokojnie i bez złośliwości — nic Ci przecież nigdy nie zrobiłam, a kilka razy dostało mi się tak trochę „rykoszetem”, co było zwyczajnie nieprzyjemne. Nie zrozum mnie źle, nie mam złych intencji i jeśli coś brzmi nie tak, to przepraszam. Po prostu chciałam być szczera. A jeśli jednak zareagujesz na to ostro — też to zrozumiem.
    • Natka
      Może już gdzieś tu się przewinął, ale wrzucę, bo uważam, że naprawdę warto 😊   Szczerze mówiąc, „Piękny umysł” (A Beautiful Mind) to jeden z tych filmów, które na początku wydają się trochę spokojne, ale im dalej, tym bardziej wciągają. To historia o genialnym matematyku, który stopniowo zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością – i oglądając to, człowiek sam się chwilami zastanawia, co jest prawdą, a co nie. Najbardziej robi robotę klimat i to, jak pokazana jest jego choroba. Nie ma tu taniej sensacji, tylko raczej takie powolne wkręcanie widza w jego sposób myślenia. Momentami jest to naprawdę niepokojące, ale nie w horrorowy sposób, tylko bardziej psychicznie. Russell Crowe bardzo dobrze to zagrał – bez przesady, raczej tak „po cichu”, co tylko dodaje wiarygodności. No i wątek z jego żoną też jest dobrze poprowadzony, bo pokazuje, jak to wygląda od strony bliskiej osoby, a nie tylko samego chorego. Jedyne co, to trochę czuć, że to film robiony pod szerszą publiczność – jest momentami wygładzony i nie tak brutalnie realistyczny, jak mógłby być. Ale z drugiej strony dzięki temu ogląda się go bardzo dobrze. Ogólnie: warto obejrzeć, nawet jeśli ktoś nie jest fanem takich „cięższych” tematów. To nie jest typowy smutny dramat, tylko raczej historia o walce z samym sobą i o tym, że życie potrafi być bardziej skomplikowane, niż się wydaje.
    • KapitanJackSparrow
      Ale oczywiście cię rozumiem sam li trochę jeszcze jestem kibicem piłkarskim a przed laty byłem jeszcze bardziej a za młodu to ho ho..  No i tak zgadzam się to kwestia wychowania ale też środowiska w którym akurat przyszło żyć. 
    • KapitanJackSparrow
      Ooo panie, musiałbyś ...kiedyś usiąść ze mną w kotle na stadionie, wśród fanatyków którzy speedway wciagają nosem, poczuć tą energię i eksplozję radości która czasami jest tak wyjątkowa że mówi się o tym latami, albo przybijać pionę, ściskać się bratersko z łobcymi sobie ludźmi w szale radości gdy ukochana drużyna wiezie ,,odwiecznych wrogów " 5:1 i jest to zaledwie minuta z twego życia. O darciu gardła do ochrypu, o wymachiwaniu szalikiem, o podnieconych rozmowach, o napięciu, przerażeniu po dramatycznych wydarzeniach na torze, o traumie gdy ktoś z toru się nie podniesie o własnych siłach lub zakończy swój bieg czyjeś życie.  Lub też  Usiąść sobie wygodnie na świeżym powietrzu popstrzeć miło na ściganie z kartką i długopisem , podyskutować z przyjaciółmi  od biegu do biegu. Pośmiać z ludzi gdy ktoś z trybun krzyknie coś tak niesamowicie śmiesznego lub też podpiąć się do zbiorowej euforii trybun i czynić zgodnie i w rytm co wszyscy bo gdy kilkanaście tysięcy  dłoni klaśnie jednoczenie to jest klasku huk.  Do tego zapominałem dodać emocje i rywalizacja sportowa , zapach spalonego etanolu ryk motorów ( niestety kiedyś to był ryk🤷) i niecierpliwe odliczanie do kolejnego meczu.Nikt nikogo nie oklada pięściami bo się im dyscypliny pomyliły i nie chodzi na ustawki w lesie z prezydentem RP. 😁 Ha ha ...........a spotkanie innego kibica żużlowego, gdzieś w Polsce , to creme de la creme
    • KapitanJackSparrow
      Bank? Normalnie 😁
    • Monika
      A ja mam wrażenie,że Ty nie piszesz przeze mnie.  Nie chcę żeby tak było.
    • Antypatyk
      Dlaczego przestałem pisać? Bo tutaj robi się to samo co na <reklama> ... "wszystko co napiszesz będzie na pewno użyte przeciwko tobie... zmienione,  przekręcone, wyrwane z kontekstu... najważniejsze żeby ci dokopać i cię zgnoić... Bawcie się dobrze..., acha... i  WESOŁYCH ŚWIĄT...
    • Antypatyk
      Jest jeszcze jeden rodzaj... ci, którzy nie są świadomi tego, że krzywdzą... bo dla nich to jest normalne..., " co? ja? ja nic nie zrobiłem, przewrażliwiona/y jesteś..." {tutaj jest ich przynajmniej troje...). Nie moje... wykopane gdzieś z odmentów internetu, ale moje zdanie jest takie samo... "Kaśka, 42-letnia mieszkanka dużego miasta Nie rozumiem, dlaczego staliśmy się dla siebie tacy okrutni. Dlaczego łatwiej nam kogoś zranić, niż spróbować zrozumieć. Zamiast cieszyć się tą krótką chwilą, którą mamy tu na Ziemi, wolimy sobie dokopać, poniżyć, obrazić. Coraz trudniej znaleźć przestrzeń, w której nie czuć tej złej energii. Ona jest wszędzie – i naprawdę boli."
    • Miły gość
      Wiem że tacy istnieją i nie mogę takich ludzi zrozumieć co krzywdzą drugiego, a im to sprawia przyjemność.  Rozładować emocje można na wiele sposobów więc takie typy co krzywdzą bo coś im nie wyszło dla mnie są skreśleni.  Fakt rana się zagoi, a blizna zostanie ale zawsze można spróbować uleczyć serducho aby ono biło dla kogoś kto mocno go pokocha 🙂 Czyli jestem naprawiaczem 🙂
    • Nomada
      Hurtowa ilość jest opłacalna, chyba ;  )                      
    • Nomada
      To nie zgaga ale tak to można nazwać ;  )
    • Monika
      Tak szaleniec. Ale tacy ludzie istnieją. Stosują różne metody np gashliting. To rodzaj przemocy, której "nie widać", a która zostawia realne ślady do końca życia.  Jedni robią to celowo inni, by rozładować własne emocje (czyli nie są tego co czynią świadomi, mają taki sposób funkcjonowania wyniesiony z domu).  Pan Naprawiacz może naprawić wszystko, dlatego to taka fajna nazwa🙂  Jednak czy serce da się naprawić by działało jak nowe? Nie sądzę. Człowiek niestety nosi blizny, po urazach, które jak zostają z nim już na zawsze.
    • Miły gość
      A kto nie lubi jak jest miło, chyba tylko  szaleniec.  Skoro tak piszesz to niech tak zostanie🤗 W sumie naprawiacz może dużo rzeczy naprawiać, nawet złamane serce 🙂
    • Gość w kość
      nie mogę, kwestia wychowania🤷‍♂️   no i te emocje, w speedwayu są, jak to określiłeś, fajne, a w piłce... widziałeś pewnie mnóstwo obrazków w tv jak kibice płaczą itp., itd... to dopiero są emocje!
    • Miły gość
      Ty jesteś miła, więc jak mógłbym być inny? 🙂 🤗
    • Gość w kość
      oj, nie bądź taki skromny, rzekłbym, że krzesanie masz we krwi🤔   ... a ja kofeinę🤨    
    • Astafakasta
    • Monika
      Ja bardzo lubię jak jest miło, świat jest wystarczająco okrutny. Upieram się jednak przy tym, że Pan Naprawiacz to super-fajna- nazwa i kropka🤗 
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...