Skocz do zawartości
  • Niebo
  • Borówka
  • Szary
  • Porzeczka
  • Arbuz
  • Truskawka
  • Pomarańcz
  • Banan
  • Jabłko
  • Szmaragd
  • Czekolada
  • Węgiel


gość

Czy warto się angażować w wirtualną przyjażń ?

Polecane posty

Frau
20 minut temu, Arkina napisał:

Nie wiem co odpowiedzieć bo nie ma dla mnie już teraz jednoznacznej odpowiedzi.

Moja wirtualna przyjaźń trwała 3 lata i była dla mnie czymś wspaniałym. Na początku wcale jej nie chciałam i gdy czułam, że coś ze strony tej osoby w moim kierunku coś się dzieje, jest zainteresowanie spore moją osobą, dużo pisze, robiłam wszystko aby zniechęcić ją do siebie. Niestety była tak uparta, że walczyła i nie zrażała się i to mnie przekonało w końcu. Później było już tylko lepiej, długie rozmowy, poznawanie się, wspieranie, dużo śmiechu. Wyraźnie dogadywaliśmy się i rozumieliśmy, coraz więcej o sobie wiedzieliśmy. Pochłonęła mnie ta znajomość na tyle, że chciałam wiedzieć jak wygląda i wiele innych rzeczy i działało to też na odwrót. Czuliśmy że to prawdziwa przyjaźń i cieszyliśmy, że gdzieś się odnaleźliśmy przypadkiem zupełnie. Jednak po ok 2,5 roku coś się zaczęło psuć, zainteresowanie spadło ze strony tej osoby, widziałam, że angażuje się w inne relacje. Nie było mi łatwo wówczas i pojawiało się coraz więcej nieporozumień po których zawsze wyciągałam rękę na zgodę czy byłam winna czy nie. Zwyczajnie nie chciałam stracić tej osoby a moja pewność siebie spadła. Po którejś sprzeczce już nie napisałam i czekałam na wiadomość choć wiedziałam, że i tak jej nie będzie. Po prostu dałam tej osobie odejść, bardzo mi przykro, że stało to się w taki sposób. Wiem jedno już nigdy nie zaangażuję się tak mocno z kimś w relację wirtualną. Odwyk od tej osoby nie był przyjemny...

Jak każde rozstanie. 

W necie, trzeba być podwójnie czujnym. Twarda dupa, to podstawa ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Arkina
7 minut temu, Frau napisał:

Jak każde rozstanie. 

W necie, trzeba być podwójnie czujnym. Twarda dupa, to podstawa ?

Można być czujnym ale nie przewidzisz wszystkiego tak jak w życiu realnym. Relacje się rozpadają z różnych powodów, czy tego chcemy czy też nie. Bywa..

Nigdy nie zapomnę tej osoby i zawsze będzie dla mnie kimś wyjątkowym mimo wszystko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
1 minutę temu, Arkina napisał:

Można być czujnym ale nie przewidzisz wszystkiego tak jak w życiu realnym. Relacje się rozpadają z różnych powodów, czy tego chcemy czy też nie. Bywa..

Nigdy nie zapomnę tej osoby i zawsze będzie dla mnie kimś wyjątkowym mimo wszystko.

Pewno, że nie da się niczego przewidzieć. Dlatego nie warto tu zostawiać zbyt dużo emocji.

No, chyba, że planujesz przenieść takie znajomości w realne życie. 

Dystans do ludzi wskazany ze względu, na ewentualne rozczarowanie. Nie chodzi o to, aby wszystkich od siebie odstraszyć ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
27 minut temu, Frau napisał:

Dystans do ludzi wskazany ze względu, na ewentualne rozczarowanie. Nie chodzi o to, aby wszystkich od siebie odstraszyć ?

Generalnie jeżeli nazywasz coś przyjaźnią i ona trwa to jakby z automatu poleciałam i wyszła jakaś zażyłosc.

Teraz już jestem mądrzejsza o to doświadczenie ;) 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
1 minutę temu, Arkina napisał:

Generalnie jeżeli nazywasz coś przyjaźnią i ona trwa to jakby z automatu poleciałam i wyszła jakaś zażyłosc.

Teraz już jestem mądrzejsza o to doświadczenie ;) 

 

Dlatego ja nie szarżuję z nazewnictwem.

Fajny kumpel czy kumpela, to jeszcze nie przyjaciel? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
4 minuty temu, Frau napisał:

Dlatego ja nie szarżuję z nazewnictwem.

Fajny kumpel czy kumpela, to jeszcze nie przyjaciel? 

Dla mnie też i musi być wiele rzeczy spełnionych abym tak pomyślała. Naprawdę to był wyjątkowy kontakt...

Generalnie nie piszę się już na żadne przyjaźnie ani raczej bliższe znajomości.

 

 

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
1 minutę temu, Arkina napisał:

Dla mnie też i musi być wiele rzeczy spełnionych abym tak pomyślała. Naprawdę to był wyjątkowy kontakt...

 

 

Wierzę Ci. Ja mam stały kontakt z ludźmi, których znam 8 lat. 

Jest ich niewielu, ale są takie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
8 minut temu, Frau napisał:

Wierzę Ci. Ja mam stały kontakt z ludźmi, których znam 8 lat. 

Jest ich niewielu, ale są takie. 

Też mam takie kontakty, może nie po 8 lat ale przykładowo 5. Taki luźny kontakt, że spora dawka dystansu. Nikt nie dążył aby było inaczej i może dzięki temu to wszystko się jeszcze trzyma. I nawet się nie spotkaliśmy i nawet nie chce ?

 

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
11 minut temu, Arkina napisał:

Też mam takie kontakty, może nie po 8 lat ale przykładowo 5. Taki luźny kontakt, że spora dawka dystansu. Nikt nie dążył aby było inaczej i może dzięki temu to wszystko się jeszcze trzyma. I nawet się nie spotkaliśmy i nawet nie chce ?

 

W moim przypadku, kilka z tych osób chciało głębszych relacji.

Ograniczyłam się tylko do skypa. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
2 minuty temu, Frau napisał:

W moim przypadku, kilka z tych osób chciało głębszych relacji.

Ograniczyłam się tylko do skypa. 

 

Tak jest lepiej, z pewnością. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
1 minutę temu, Arkina napisał:

Tak jest lepiej, z pewnością. 

 

Ale trzeba się czesać i biustonosz zakładać ? A w domu tego nie cierpię nosić ?

Edytowano przez Frau

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
18 minut temu, Frau napisał:

Ale trzeba się czesać i biustonosz zakładać ? A w domu tego nie cierpię nosić ?

Bosz co za poświęcenie ?

U mnie to nie co inaczej wygląda i że stanikiem rozstaje się tylko nocą, nie chce mieć krowich cycków ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
12 minut temu, Arkina napisał:

Bosz co za poświęcenie ?

U mnie to nie co inaczej wygląda i że stanikiem rozstaje się tylko nocą, nie chce mieć krowich cycków ?

I tu Ciebie zaskoczę. Nie pokaże Ci tego na skypie, ale to to, mom fajne ? Przyznaję, to efekt przybrania na wadze. Jeśli coś było małe, nabrało tkanki tłuszczowej, to wypełnia się i podnosi ? 

No. To pa ?

 

p.s. Jeśli chcesz zachować piekny i naturalny kształt piersi, musisz się udać do brafitterki. Te sklepowe lajbiki za 70 zł często je deformują. 

 Osobiście lubię koronkowe firmy Triumph.

Edytowano przez Frau

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
7 minut temu, Frau napisał:

I tu Ciebie zaskoczę. Nie pokaże Ci tego na skypie, ale to to, mom fajne ? Przyznaję, to efekt przybrania na wadze. Jeśli coś było małe, nabrało tkanki tłuszczowej, to wypełnia się i podnosi ? 

No. To pa ?

Moja droga ja wiem ze u ciebie wszystko leży jak ulał ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
1 minutę temu, Arkina napisał:

Moja droga ja wiem ze u ciebie wszystko leży jak ulał ?

Sarkazm niepotrzebny ? Powiedziałam z czego to wynika. Paaa ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
Przed chwilą, Frau napisał:

Sarkazm niepotrzebny ? Powiedziałam z czego to wynika. Paaa ?

Nie, żaden Sarkazm. Postrzegam cię jako kobietę pełna kobiecości więc cycki są pierwszej klasy też ?

Miłego. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Frau
1 minutę temu, Arkina napisał:

Nie, żaden Sarkazm. Postrzegam cię jako kobietę pełna kobiecości więc cycki są pierwszej klasy też ?

Miłego. 

Taka uwaga od dojrzałej kobiety.

Kobiecość, to stan umysłu ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
3 minuty temu, Frau napisał:

Taka uwaga od dojrzałej kobiety.

Kobiecość, to stan umysłu ?

Też, ale też klasa, styl, świadomość własnej atrakcyjności. Wszystko się składa na to. Czasami idzie taka babka gdzieś  że sama nie omieszkam się nie odwrócić i popatrzyć z zachwytem. I to nie zazdrość żadna ani skłonnośc w kierunku kobiet ?

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
3 godziny temu, Arkina napisał:

Nie wiem co odpowiedzieć bo nie ma dla mnie już teraz jednoznacznej odpowiedzi.

Moja wirtualna przyjaźń trwała 3 lata i była dla mnie czymś wspaniałym. Na początku wcale jej nie chciałam i gdy czułam, że coś ze strony tej osoby w moim kierunku coś się dzieje, jest zainteresowanie spore moją osobą, dużo pisze, robiłam wszystko aby zniechęcić ją do siebie. Niestety była tak uparta, że walczyła i nie zrażała się i to mnie przekonało w końcu. Później było już tylko lepiej, długie rozmowy, poznawanie się, wspieranie, dużo śmiechu. Wyraźnie dogadywaliśmy się i rozumieliśmy, coraz więcej o sobie wiedzieliśmy. Pochłonęła mnie ta znajomość na tyle, że chciałam wiedzieć jak wygląda i wiele innych rzeczy i działało to też na odwrót. Czuliśmy że to prawdziwa przyjaźń i cieszyliśmy, że gdzieś się odnaleźliśmy przypadkiem zupełnie. Jednak po ok 2,5 roku coś się zaczęło psuć, zainteresowanie spadło ze strony tej osoby, widziałam, że angażuje się w inne relacje. Nie było mi łatwo wówczas i pojawiało się coraz więcej nieporozumień po których zawsze wyciągałam rękę na zgodę czy byłam winna czy nie. Zwyczajnie nie chciałam stracić tej osoby a moja pewność siebie spadła. Po którejś sprzeczce już nie napisałam i czekałam na wiadomość choć wiedziałam, że i tak jej nie będzie. Po prostu dałam tej osobie odejść, bardzo mi przykro, że stało to się w taki sposób. Wiem jedno już nigdy nie zaangażuję się tak mocno z kimś w relację wirtualną. Odwyk od tej osoby nie był przyjemny...

Ale przenieśliście to na grunt realny?

Zazwyczaj jak znajomość jest intensywna to później musi ewoluować, inacz j się wypala. Nawet te relacje rzeczywiste też ewoluują,jakoś przekształcają się, rozwijają. 

Kumpelskie mogą trwać latami lecz częstotliwość rozmów też jest mniejsza z czasem.

 

Moja historia jest taka, że kiedyś blisko zakolegowałam się z kimś do dziś go bardzo cenię, jest wg mnie osobą o bardzo błyskotliwej inteligencji, myślałam że to potrwa latami, później trochę za bardzo się zaangażowałam, on chyba też, a z różnych powodów nie mogliśmy tego kontynuować jako związek i on to wiedział i ja, więc jak poznał realną kobietę, ja uciełam tą relację. Puściłam wolno. Później mieliśmy kontakt sporadyczny, taki kumplowsko-przyjacielski, sporadyczny, jednak jemu coś nie pasowało, moze czuł jakiś żal, że był okres, że się nie odzywałam, ale zrobiłam to dla siebie, żeby wrócić na odpowiednie tory, nie wiem, może tego nie rozumiał i po czasie zrobił się złośliwy wobec mnie, przykro mi było, bo naprawdę go lubiłam i ceniłam i znajomość mogłaby trwać latami. Moglibyśmy nawet przenieść to na grunt realny jako kumple, bo już po czasie nic do nie go nie mam, jedynie sympatia została.

No ale ja też nie dam po sobie jeździć i odpuściłam ten kontakt. Szczerze to nawet nie przypuszczałam że tak się zachowa.? Nic mu złego nie zrobiłam a zachował się jak zachował... Dlatego myślę, że nie ma sensu wchodzić w jakieś ułudne bliższe relacje tylko wirtualnie. Choć każda znajomość może być inna, wiadomo.

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu

Już się kiedyś tutaj wypowiadałem (chyba) i jedno mogę jeszcze dodać. Przyjaciel wirtualny? Hmmm być może, ale jednak jak będziemy potrzebować przysłowiowej szklanki wody to nam poda w rozszerzeniu .jpg?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
8 godzin temu, Maybe napisał:

Ale przenieśliście to na grunt realny?

Nie, mimo codziennego kontaktu nigdy się nie spotkaliśmy ? Były jakieś plany ale jak to bywa z planami ?

 

8 godzin temu, Maybe napisał:

Dlatego myślę, że nie ma sensu wchodzić w jakieś ułudne bliższe relacje tylko wirtualnie. Choć każda znajomość może być inna, wiadomo.

Teraz to ja też jestem mądrzejsza... 

 

Zdarzyło mi się jednak z kimś spotkać kogo poznałam w wirtualu,  przez przypadek bo był w moim mieście przejazdem akurat i mimo iż wirtualnie  się świetnie dogadywało np to już przy spotkaniu było trochę niemrawo i to z jego strony. Chyba się chłopak zestresował mną bo nawet drżenie rąk zauważyłam i zwyczajnie uciekał ode mnie wzrokiem  ? Nawet mnie to rozbawiło bo w necie taki kozak ?

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
9 godzin temu, Arkina napisał:

Nie, mimo codziennego kontaktu nigdy się nie spotkaliśmy ? Były jakieś plany ale jak to bywa z planami ?

 

Teraz to ja też jestem mądrzejsza... 

 

Zdarzyło mi się jednak z kimś spotkać kogo poznałam w wirtualu,  przez przypadek bo był w moim mieście przejazdem akurat i mimo iż wirtualnie  się świetnie dogadywało np to już przy spotkaniu było trochę niemrawo i to z jego strony. Chyba się chłopak zestresował mną bo nawet drżenie rąk zauważyłam i zwyczajnie uciekał ode mnie wzrokiem  ? Nawet mnie to rozbawiło bo w necie taki kozak ?

W necie jest wielu ludzi nieśmiałych, bo daje im to komfort kontaktu i możliwość otworzenia. W realu mogą być inni. 

Generalnie nigdy w necie nie szukałam znajomych, przyjaciół, bo nie czuję takiej ogromnej potrzeby (tzn na forach bo miałam też swój epizod z portalami randkowymi), jednak czasem się zdarza, że ktoś wyjątkowo fajny (wg mnie) zostaje znajomym na dłużej. Mam kumpele wirtualna od 15 lat. Pierwsze nasze kroki były na kaaaaaafffffffeee później wymieniliśmy się komunikatorami, mediami społecznościowymi, nr tel i tak to trwa... Z kolei innego kolegę (znajomość od 10 lat) który mieszka za granicą i nawet spotkaliśmy się z 3 razy, ale jako kumple. No i ten kolega co się na mnie obraził bez sensu, a ja jestem z tych co się nie narzuca i nie da też sobie wejść na głowę...i się rozeszlo. Ale to są takie wyjątki. 

Kiedyś dawno temu umawiałam się też na randki przez internet, to się napatrzyłam na te wszystkie rozbieżności. Niektórzy to nawet nie byli podobni do siebie na zdjęciu ;) Ale nie oceniam, może tak bardzo chcieli być kochani albo bzykani... ?

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
46 minut temu, Maybe napisał:

W necie jest wielu ludzi nieśmiałych, bo daje im to komfort kontaktu i możliwość otworzenia. W realu mogą być inni. 

Generalnie nigdy w necie nie szukałam znajomych, przyjaciół, bo nie czuję takiej ogromnej potrzeby (tzn na forach bo miałam też swój epizod z portalami randkowymi), jednak czasem się zdarza, że ktoś wyjątkowo fajny (wg mnie) zostaje znajomym na dłużej. Mam kumpele wirtualna od 15 lat. Pierwsze nasze kroki były na kaaaaaafffffffeee później wymieniliśmy się komunikatorami, mediami społecznościowymi, nr tel i tak to trwa... Z kolei innego kolegę (znajomość od 10 lat) który mieszka za granicą i nawet spotkaliśmy się z 3 razy, ale jako kumple. No i ten kolega co się na mnie obraził bez sensu, a ja jestem z tych co się nie narzuca i nie da też sobie wejść na głowę...i się rozeszlo. Ale to są takie wyjątki. 

Kiedyś dawno temu umawiałam się też na randki przez internet, to się napatrzyłam na te wszystkie rozbieżności. Niektórzy to nawet nie byli podobni do siebie na zdjęciu ;) Ale nie oceniam, może tak bardzo chcieli być kochani albo bzykani... ?

Owszem, net daje wiele możliwości ale też jest druga strona bo nigdy nie wie się  na ile to co piszą inni  jest prawdziwe. Kto się kryje pod danym nickiem i czego możesz się spodziewać po takiej osobie. Akurat portali randkowych nigdy nie miałam i raczej nie założę ale wiem co inni opowiadali i z czym się spotykali w takich miejscach. Nie zawsze to były negatywne komentarze jednak było ich sporo ale co niektórzy nawet miłości swoje znajdowali. 

Moja bytność na forach zaczęła się zupełnie przypadkiem, trafiłam na jakieś specjalistyczne bo potrzebowałam rady i trochę je czytałam i w niektórych wątkach zostawiłam parę komentarzy. Przez jeden mój komentarz rozbujała się niezła dyskusja a nawet awantura. Zwolennicy wzięli rozłożyli nade mną swój parasol ochronny i tak jakoś się zaczęło :D

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
4 godziny temu, Arkina napisał:

Owszem, net daje wiele możliwości ale też jest druga strona bo nigdy nie wie się  na ile to co piszą inni  jest prawdziwe. Kto się kryje pod danym nickiem i czego możesz się spodziewać po takiej osobie. Akurat portali randkowych nigdy nie miałam i raczej nie założę ale wiem co inni opowiadali i z czym się spotykali w takich miejscach. Nie zawsze to były negatywne komentarze jednak było ich sporo ale co niektórzy nawet miłości swoje znajdowali. 

Moja bytność na forach zaczęła się zupełnie przypadkiem, trafiłam na jakieś specjalistyczne bo potrzebowałam rady i trochę je czytałam i w niektórych wątkach zostawiłam parę komentarzy. Przez jeden mój komentarz rozbujała się niezła dyskusja a nawet awantura. Zwolennicy wzięli rozłożyli nade mną swój parasol ochronny i tak jakoś się zaczęło :D

 

Sto lat temu też trafiłam na forum zupełnie przypadkiem....

W realu ludzie też kłamią lecz możesz to łatwiej zweryfikować, poza tym widzisz na żywo i możesz więcej wywnioskować z mimiki, mowy ciała, różnych manier, sposobie zachowania, dlatego łatwiej można się uchronić od rozczarowania, w necie tego nie widzisz, tylko literki. I co z tego że ktoś mądrze pisze, albo wesoło jak może okazać się zaniedbany lub zwyczajnie niewychowany...

Koleżanka poszła na piwo po pracy z facetem poznanym w necie, chciała małe a on kupił jedno duże i rozlał na pół, stwierdził że tak będzie taniej niż dwa małe ? była zszokowana bo była w stanie sama sobie zapłacić za to piwo ?

Ja kiedyś umówiłam się z kimś i okazało się że facet jest niepełnosprawny i nie powiedział mi o tym. Nic nie mam do niepełnosprawnych, ale może nie każdy chce tworzyć związek z kimś z obciążeniami, mając już swoich sporo. Może też zwyczajnie nie pociągać seksualnie, co też jest bardzo ważne w związku.......różne są dziwne sytuacje.

Dlatego ograniczam się przede wszystkim do reala, jeśli chodzi o poznawanie znajomych a tym bardziej partnerow. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
33 minuty temu, Maybe napisał:

Koleżanka poszła na piwo po pracy z facetem poznanym w necie, chciała małe a on kupił jedno duże i rozlał na pół, stwierdził że tak będzie taniej niż dwa małe ? była zszokowana bo była w stanie sama sobie zapłacić za to piwo ?

Masakra jaka oszczędność kosztów ? 

Miałam kolegę który na randki chodził do parku bo stwierdził że randki go za dużo kosztują :D

I już piszę, że mnie kasa nie nęci w mężczyznach aby nie było ;)

 

 

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 715
    • Postów
      261 625
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      968
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    MartaGrops
    Najnowszy użytkownik
    MartaGrops
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Monika
      No dobra☺️🤗
    • wędrowiec
      Kościół tu akurat ma rację . Dodatkowy dzień raz na 4oo lat dawałby przesunięcie co najwyżej o 5 dni.  Natomiast przesunięcia Wielkiego Piątku czasem są w marcu a czasem w kwietniu.
    • KapitanJackSparrow
      Czyżbyśmy układali biznes plan? Myślisz że dobrze się sprzeda na allegro? 😁
    • Nomada
      Jak produkować to na skalę światową ; )  
    • Monika
      Ach i jeszcze jedno... To u mnie nie przejdzie, ja jestem WWO i ja jestem chodząca emocją😉 i tak już chyba zostanie. Ma to swoje plusy i minusy. No niestety nikt z nas nie jest idealny i w życiu zawsze jest coś za coś. Już się z tym pogodziłam.Jest mi czasem dzięki temu łatwiej, a czasem trudniej. Czasem coś zyskam czasem stracę. Lecz ogólnie to nigdy nie kierują mną złe intencje. Wesołych Świąt Natko🙂
    • Monika
      Nie pamiętam, żadnego konfliktu z Tobą, prócz gifa, w którym "przywaliłam" Ci śnieżynką i zastanawiałam potem się czy nie był za "ostry". No, ale jak Cię uraziłam niechcąco kiedyś (naprawdę niechcąco) to przepraszam🙂   
    • Natka
      Umacnianie
    • Natka
      Chyba rozumiem innych, którzy tu mniej piszą. Naprawdę Cię lubię — nawet bardzo. Wydajesz się fajną osobą i dlatego tym bardziej trochę mnie to zastanawia… bo czasami zdarza Ci się pisać w sposób, który potrafi zranić innych. Nie do końca wiem, z czego to wynika, bo serio da się Ciebie lubić. Może po prostu czasem warto trochę odpuścić, nie wkładać aż tyle emocji we wszystko? Kiedyś tak dobrze mi się tu z Tobą pisało, dlatego trochę mi tego szkoda. Piszę to spokojnie i bez złośliwości — nic Ci przecież nigdy nie zrobiłam, a kilka razy dostało mi się tak trochę „rykoszetem”, co było zwyczajnie nieprzyjemne. Nie zrozum mnie źle, nie mam złych intencji i jeśli coś brzmi nie tak, to przepraszam. Po prostu chciałam być szczera. A jeśli jednak zareagujesz na to ostro — też to zrozumiem.
    • Natka
      Może już gdzieś tu się przewinął, ale wrzucę, bo uważam, że naprawdę warto 😊   Szczerze mówiąc, „Piękny umysł” (A Beautiful Mind) to jeden z tych filmów, które na początku wydają się trochę spokojne, ale im dalej, tym bardziej wciągają. To historia o genialnym matematyku, który stopniowo zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością – i oglądając to, człowiek sam się chwilami zastanawia, co jest prawdą, a co nie. Najbardziej robi robotę klimat i to, jak pokazana jest jego choroba. Nie ma tu taniej sensacji, tylko raczej takie powolne wkręcanie widza w jego sposób myślenia. Momentami jest to naprawdę niepokojące, ale nie w horrorowy sposób, tylko bardziej psychicznie. Russell Crowe bardzo dobrze to zagrał – bez przesady, raczej tak „po cichu”, co tylko dodaje wiarygodności. No i wątek z jego żoną też jest dobrze poprowadzony, bo pokazuje, jak to wygląda od strony bliskiej osoby, a nie tylko samego chorego. Jedyne co, to trochę czuć, że to film robiony pod szerszą publiczność – jest momentami wygładzony i nie tak brutalnie realistyczny, jak mógłby być. Ale z drugiej strony dzięki temu ogląda się go bardzo dobrze. Ogólnie: warto obejrzeć, nawet jeśli ktoś nie jest fanem takich „cięższych” tematów. To nie jest typowy smutny dramat, tylko raczej historia o walce z samym sobą i o tym, że życie potrafi być bardziej skomplikowane, niż się wydaje.
    • KapitanJackSparrow
      Ale oczywiście cię rozumiem sam li trochę jeszcze jestem kibicem piłkarskim a przed laty byłem jeszcze bardziej a za młodu to ho ho..  No i tak zgadzam się to kwestia wychowania ale też środowiska w którym akurat przyszło żyć. 
    • KapitanJackSparrow
      Ooo panie, musiałbyś ...kiedyś usiąść ze mną w kotle na stadionie, wśród fanatyków którzy speedway wciagają nosem, poczuć tą energię i eksplozję radości która czasami jest tak wyjątkowa że mówi się o tym latami, albo przybijać pionę, ściskać się bratersko z łobcymi sobie ludźmi w szale radości gdy ukochana drużyna wiezie ,,odwiecznych wrogów " 5:1 i jest to zaledwie minuta z twego życia. O darciu gardła do ochrypu, o wymachiwaniu szalikiem, o podnieconych rozmowach, o napięciu, przerażeniu po dramatycznych wydarzeniach na torze, o traumie gdy ktoś z toru się nie podniesie o własnych siłach lub zakończy swój bieg czyjeś życie.  Lub też  Usiąść sobie wygodnie na świeżym powietrzu popstrzeć miło na ściganie z kartką i długopisem , podyskutować z przyjaciółmi  od biegu do biegu. Pośmiać z ludzi gdy ktoś z trybun krzyknie coś tak niesamowicie śmiesznego lub też podpiąć się do zbiorowej euforii trybun i czynić zgodnie i w rytm co wszyscy bo gdy kilkanaście tysięcy  dłoni klaśnie jednoczenie to jest klasku huk.  Do tego zapominałem dodać emocje i rywalizacja sportowa , zapach spalonego etanolu ryk motorów ( niestety kiedyś to był ryk🤷) i niecierpliwe odliczanie do kolejnego meczu.Nikt nikogo nie oklada pięściami bo się im dyscypliny pomyliły i nie chodzi na ustawki w lesie z prezydentem RP. 😁 Ha ha ...........a spotkanie innego kibica żużlowego, gdzieś w Polsce , to creme de la creme
    • KapitanJackSparrow
      Bank? Normalnie 😁
    • Monika
      A ja mam wrażenie,że Ty nie piszesz przeze mnie.  Nie chcę żeby tak było.
    • Antypatyk
      Dlaczego przestałem pisać? Bo tutaj robi się to samo co na <reklama> ... "wszystko co napiszesz będzie na pewno użyte przeciwko tobie... zmienione,  przekręcone, wyrwane z kontekstu... najważniejsze żeby ci dokopać i cię zgnoić... Bawcie się dobrze..., acha... i  WESOŁYCH ŚWIĄT...
    • Antypatyk
      Jest jeszcze jeden rodzaj... ci, którzy nie są świadomi tego, że krzywdzą... bo dla nich to jest normalne..., " co? ja? ja nic nie zrobiłem, przewrażliwiona/y jesteś..." {tutaj jest ich przynajmniej troje...). Nie moje... wykopane gdzieś z odmentów internetu, ale moje zdanie jest takie samo... "Kaśka, 42-letnia mieszkanka dużego miasta Nie rozumiem, dlaczego staliśmy się dla siebie tacy okrutni. Dlaczego łatwiej nam kogoś zranić, niż spróbować zrozumieć. Zamiast cieszyć się tą krótką chwilą, którą mamy tu na Ziemi, wolimy sobie dokopać, poniżyć, obrazić. Coraz trudniej znaleźć przestrzeń, w której nie czuć tej złej energii. Ona jest wszędzie – i naprawdę boli."
    • Miły gość
      Wiem że tacy istnieją i nie mogę takich ludzi zrozumieć co krzywdzą drugiego, a im to sprawia przyjemność.  Rozładować emocje można na wiele sposobów więc takie typy co krzywdzą bo coś im nie wyszło dla mnie są skreśleni.  Fakt rana się zagoi, a blizna zostanie ale zawsze można spróbować uleczyć serducho aby ono biło dla kogoś kto mocno go pokocha 🙂 Czyli jestem naprawiaczem 🙂
    • Nomada
      Hurtowa ilość jest opłacalna, chyba ;  )                      
    • Nomada
      To nie zgaga ale tak to można nazwać ;  )
    • Monika
      Tak szaleniec. Ale tacy ludzie istnieją. Stosują różne metody np gashliting. To rodzaj przemocy, której "nie widać", a która zostawia realne ślady do końca życia.  Jedni robią to celowo inni, by rozładować własne emocje (czyli nie są tego co czynią świadomi, mają taki sposób funkcjonowania wyniesiony z domu).  Pan Naprawiacz może naprawić wszystko, dlatego to taka fajna nazwa🙂  Jednak czy serce da się naprawić by działało jak nowe? Nie sądzę. Człowiek niestety nosi blizny, po urazach, które jak zostają z nim już na zawsze.
    • Miły gość
      A kto nie lubi jak jest miło, chyba tylko  szaleniec.  Skoro tak piszesz to niech tak zostanie🤗 W sumie naprawiacz może dużo rzeczy naprawiać, nawet złamane serce 🙂
    • Gość w kość
      nie mogę, kwestia wychowania🤷‍♂️   no i te emocje, w speedwayu są, jak to określiłeś, fajne, a w piłce... widziałeś pewnie mnóstwo obrazków w tv jak kibice płaczą itp., itd... to dopiero są emocje!
    • Miły gość
      Ty jesteś miła, więc jak mógłbym być inny? 🙂 🤗
    • Gość w kość
      oj, nie bądź taki skromny, rzekłbym, że krzesanie masz we krwi🤔   ... a ja kofeinę🤨    
    • Astafakasta
    • Monika
      Ja bardzo lubię jak jest miło, świat jest wystarczająco okrutny. Upieram się jednak przy tym, że Pan Naprawiacz to super-fajna- nazwa i kropka🤗 
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...