Skocz do zawartości


xyz

Czy poezja może być terapią?

Polecane posty

Layne

Ja tak trochę z innej beczki. Głupio się czuję, że skomplementowałem kogoś i tak się zastanawiam, skąd to się bierze. Jakoś ludziom to chyba ciężko przychodzi, żeby mówić innym dobre rzeczy o innych, znaczy komplementować, wyznawać,  że to jaki ktoś jest/albo co robi imponuje. Zdarza mi się to robić, ale czasami potem występuje lekkie zażenowanie. Z drugiej strony ludzie chodzą napuszeni jak pawie jak komuś dosrają, stłamszą. 

Może jest jakiś wiersz o tym? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


syn fubu

Słuchaj, mądry człowiek mądrze dosra lub mądrze pochwali. Nie ma w tym nic złego. Ale jak ktoś jest debilem to nic mu nie pomoże, ani studia, pozycja i niczego sensownego nigdy nie wypowie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Jest, trochę,, chłopski'' i nie wiem czyj 

,, Wstydliwych chłopców widzę coraz częściej

Przyjacielowi wstyd im  biedzie pomóc

Wstydzą się objąć swą rodzoną matkę

Strach im, że kiedyś przydarzy się komuś

Na ludzkim geście złapać ich przypadkiem

Wstyd im gdy w kieszeni forsy nie przybywa

Wstyd nie być świnią nie być niegodziwym

I z każdym dniem wciąż straszniej jest i obco

Żyć pośród takich to wstydliwych chłopców"

 

A czemu Ci głupio,  że byłeś miły to  nie wiem. Może po prostu rób to częściej, przywykniesz i będzie to Twoją drugą naturą.

 

I proza:

,,Myślę, że nikt nie rodzi się świnią. To walka z codziennymi kłopotami zmienia ludzi na gorsze; troska o dzieci, rodzinę, karierę, załatwianie miejsca w przedszkolu, przydziału na mieszkanie, samochód czy telewizor kolorowy. Konieczność załatwiania, ustawicznego kombinowania nie może pozostać bez wpływu na postawy czy osobowości. W ten sposób ludzie, którzy nie są źli i nigdy by takimi nie byli, postępują tak, że sami się tego wstydzą". 
Krzysztof Kieślowski 

*przydział na telewizor już nieaktualny

 

Almo

Bardziej lubię gdy Radek śpiewa Poświatowską, z taką siłą w głosie i wydaje mi się, że Poświatowskiej by się podobało.

Szymborska też lubiła koty, pisała o nich. 

Ależ masz choróbsko. Jak Brontë, Orwell. Myślałam, że już nikt na to nie choruje. 

 

Panie Fubu,mądrego warto posłuchać, ale te mądrości trzeba umieć przekazać, a nie tylko wykrzyczeć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

A ja tam lubiem czasem poczytać Wiśkę Szymborską, dużo rzadziej Tuwima, ale zdarza siem.

Dla Ciebie, Syn Fubu, poezyje nie powinny być sprzedażowe.

Dla mnie, pierwszym przykazaniem poezji jest talent, umiejętność...i to nie musi być zawsze wielka stuka, dobre rzemiosło tyż doceniam.

 

Skomplementowaliście Primaverkę wylewnie. I żartobliwie. I już, Layne ?.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada

A ja nie mam ulubionego poety, w którym bym się zaczytywała, raczej są pojedyncze wiersze, a czasem tylko oderwane frazy, które bardzo we mnie zapadły, bo są jakby o mnie albo pasują do tego co zdarza mi się czuć. 

Jeden z takich wierszy to "Pantera" Rilkego, koniecznie w tłumaczeniu Andrzeja Lama. Ostatnia zwrotka... Dreszcz.

Kolejny to Mirona Białoszewskiego "Mironczarnia", bo "słów niepotraf" i  "niepewny cozrobień" pasują do mnie jak ulał. :)

Jest jeszcze parę podobnych, w tym nawet Mickiewiczowskie "Jedźmy, nikt nie woła", przejmujące (mnie) na wylot.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Nie bądź taka, Aliado.

Zapodawaj wierszyk razem z komentem.

'Jedźmy, nikt nie woła' - tyz prowda; 'niepewny cozrobień' - akuratne nie tylko dla Cię?

...i tem bardziej zamieść kawałek, choć strofę, w której siem znalazło to słowotwórstwo ?

 

a tej strofie Borowskiego jestem wierna od ponad dwu dekad:

'Nad nami Noc. Goreją gwiazdy,

dławiący, trupi nieba fiolet.

Zostanie po nas złom żelazny

i głuchy, drwiący śmiech pokoleń'.

 

Jest jeszcze 'Testament' Słowackiego, obudź mnię w środku snu, a wyrecytowam do łostatniej liniejki.

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada

Oki, Almo.

Ten Białoszewskiego jest króciutki i chyba chodzi w nim bardziej o męki twórcze, ale ja to odbieram bardziej ogólnie.

 

"Mironczarnia"

 

męczy się człowiek Miron męczy

znów jest zeń słów niepotraf

niepewny cozrobień

yeń

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

No i widzisz, Aliado, jak czytelniej od razu.?

 

Przez to, że tak z opóźnieniem wklejane są Twoje posty, Primaverko, prawie bym przeoczyła.

Prawda, że śmisznie to brzmi: umrzeć na gruźlicę w końcu XX wieku? ?

Ale wiktorie naszej współczesnej medycyny to mitologia...tylko, że skryta za parawanami w szpitalach...

Taka ciekawostka: wyjszłam na prostą (w zarysach) dzięki pewnej znanej specialistce, nawet drogo było...a przed drzwiami jej gabinetu stały...spluwaczki, really?

Poświatowską tyz chyba najpierw ugryzło w płuco, potem była lawina, której raczej niedasiem uniknąć.

 

Wiem, że Radek brzmi drachmatyczniej, jak szarpane, nierówne tętno...ale do tej fotki Halszki z burasiem na rukach bardziej mi pasowa substelny zaśpiew.

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu

Nie ma szacunku do poetów którym się udało godnie z pisania żyć, ponieważ ta grupa nie znajduje odpowiedzi dlaczego tym innym poetom się nie udało/udawało.

Spójrzmy na M.Komornicką - dopóki pisała wkomponowana w wymogi i ramy współczesnej literatury - tak jak należało pisać - była doceniania, przyklaskiwano jej.

Gdy jednak przestała i zaczęła traktować poezję tak jak przystało, nagle stała się obca, niepoczytna. Oh, a dlaczego? Roboty nie rozumiały? Bo nienawidzę poezji, tych odrażających, wierszowanych linijek dla niedorozwiniętych aby mogli zrozumieć, aby im się czasem komórki szare nie przegrzały, by absolutnie i bez wątpliwości otrzymali produkt zgodny z ich ramową estymą umysłową. Zdaje sobie sprawę że podobnie było z muzyką - były potrzeby, określona moda ale to się zmieniło. Zdecydowana większość kompozytorów 20 wieku tworzyła już z pasji, nie dla zarobku i jeśli można teraz za coś zapłacić to tylko orkiestrze za to że grają ich prace.

Edytowano przez syn fubu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Czasem zachwyca nawet nie istota całego wiersza ale właśnie ten werset jeden, taki niezwykły i inny.

 

Niepotraf... ciekawe, nie znałam. Podoba mi się.

 

A słów nowych tworzenie nieobce i na tym forum.  Jest tu takich artystów trochę. Też fajne takie kręcenie słowami o czym z pewnością Almo wiesz, bo w tymże klubie jesteś.

 

Mówisz, że tak kiepsko z naszą medycyną?  Że drogo Cię to kosztowało. Czyli guzik prawda, że za pieniądze zdrowia nie kupisz. 

Zresztą te zbiórki ciągle organizowane świadczą o tym, na ile przeliczone życie. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Cośtam, cośtam przekręcam, Primaverko, ale gdzie mi tam do Janielicy ?

Nasza prześwietna medycyna sporo chowa po kieszonkach, jestem z lekarskiej familii, to wiem.

...i nie lubi siem przyznawać do pomyłek...

Trochę, jak z tym pojmowaniem poezji: mieścisz się w standardach - wszystko oki, wyskakujesz poza normę - a pudziesz Ty stąd ?

Tak sobie myślę, Syn Fubu, że najprościej uznać, że jedni artystują, a pozostali, cóż, rzemieślniczą ?

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Chyba tego tak nie rozkminiam, a może myślenie mi się rozleniwiło totalnie.

Czytam wiersz, trafia do mnie albo i nie, tak samo jest z innymi formami jakiegoś artyzmu, coś zachwyca, coś nie rusza...

czasem coś zobaczę i chcę coś podobnego zrobić...

Czasem przeczytam coś i za mną to chodzi

 

[W blaskach zachodu pożółkł świat]

Achmatowa Anna

 

W blaskach zachodu pożółkł świat,
Czule kwietniowy chłód się skrada.
Spóźniłeś się o tyle lat,
A jednak jestem tobie rada.

Siądź bliżej, usiądź przy mnie tuż
I uśmiechając się oczami
Na ten niebieski zeszyt spójrz-
Dziecinny zeszyt mój z wierszami.

Przebacz, że tonąc w smutku złym
Cieszyć się słońcem nie umiałam
Przebacz i to, że w życiu mym
Innych za ciebie często brałam.

 

Generalnie nie patrzę na nazwiska gdy czytam, chyba że zaintryguje, to wtedy drążę i szukam więcej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy

Spóźniłem się o wiele lat

wciąż poganiany przez codzienność

gdzieś zbudowałem inny świat

teraz odczuwam beznadziejność

 

Twa dusza była w moich snach

istnienia Twego miłe drżenie

lecz to przegrałem z życiem w grach

Teraz mam tylko rozżalenie

 

Zazdroszczę Wam Kochani zaczytania i ideałów Ja mam tylko ,,Milczenie roślin,, i swój skowyt.

PS

Ja bez poezji umieram.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia

Dyziu pięknie Achmatowej odpowiedziałeś :)  

Masz wierszopisanie pod opuszkami palców, tylko czeka na dotyk klawiatury by się wydostać na świat

Edytowano przez Zizi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dionizy
2 minuty temu, Zizi napisał:

Dyziu pięknie Achmatowej odpowiedziałeś :)  

Myślisz że Jej?

No tak to wydaje się być logiczne więc niech tak będzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
W dniu 22.11.2018 o 21:41, Dionizy napisał:

Ja bez poezji umieram.

 

To twórz jak najwięcej i czytaj. Nie umieraj nam:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
W dniu 22.11.2018 o 20:38, Zizi napisał:

Chyba tego tak nie rozkminiam, a może myślenie mi się rozleniwiło totalnie.

Czytam wiersz, trafia do mnie albo i nie, 

I o to chodzi. 

Trudno,, żeby nam się wszystkim to samo podobało. 

A w poezji właśnie o to chodzi, żeby ją poczuć. Tak myślę. Taką lubię. Taką, co dotknie, uśpione struny poruszy. A kto ją stworzył, czyje to myśli do mnie pasujące, nie ma znaczenia.

 

 

Almo, nikt do błędów nie lubi się przyznawać.  Trudna to sztuka. Dla niektórych nieosiągalna, choć przecież ludzką rzeczą jest się mylić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

To właściwie nie jest poezja, a sztuka epistolografii, ale kiedyś tu napisałam, że jeszcze nie czytałam, a chciałabym, a teraz już przeczytałam i zachwycona jestem.

,,Tylko mnie pogłaszcz" listy Morawieckiego do Poświatowskiej.

Listy niewidomego młodego literata do chorej na serce młodziutkiej poetki.

Pisane w sposób nie-do-pod-ro-bie-nia, Bardzo niezwykły styl, zawiera wiele językowych przeinaczeń, zabawy słowem, poplątań, wtrąceń obcojęzycznych, opisów ówczesnych wydarzeń kulturalnych, aluzji do wierszy i do postaci literackich. Pełno w nich żartu, ironii przeplatanej miłością, tęsknotą, obawą o chore serce poetki. 

 

Czasem trudno zrozumieć o czym pisze Morawski, bo pomimo wielu zdjęć dokumentów i gazet z ich publikacjami, to listów jej do niego w książce nie ma, i tym samym brakuje ich do  pełnego zrozumienia czytanego tekstu. 

Ta książka otwiera drzwi i pokazuje ich intymny, zamknięty w listach świat. 

Najładniejsze są te pierwsze, najwięcej w nich delikatności, wesołości. Mieli po dwadzieścia kilka lat, świat ich cieszył  pomimo, że on nie widział, a ona była już wdową i serce odmawiało jej posłusznego bicia. 

 

W pewnym liście musiała go prosić o zgodę na druk, bo odpowiedział jej,, że z publikacjami listów jest tak jak z piękną aktorką która stawia magnetofon pod łóżko i mowi- teraz mnie ładnie kochaj, bo jutro nadam tę miłość przez radio". 

 

Morawski przez ostatnie lata życia korespondował z autorką książki i fragmenty te są na jej końcu, jako jego opowieść. Opowiada jak  poznał Poświatowską,  jaka była, i jak zmieniła się ich relacja. Ujął to słowami ,,coraz gorzej było mi w tej ,, Cudownej Pułapce". Chyba jest tak, że Miłość potrzebuje nadziei, rozwoju, potrzebuje jutra, a przyjaźni wystarczy tylko Kotwica, która utrzyma ją w miejscu. Moja Miłość była bez jutra, a potrzeby Kotwicy nie czułem".

 

Baardzo mi się podoba to jego pisanie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
W dniu 8.02.2019 o 08:20, la primavera napisał:

 

,,Tylko mnie pogłaszcz" listy Morawieckiego do Poświatowskiej.

MORAWSKIEGO 

Nie wiem skąd mi się wziął taki błąd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
7 godzin temu, la primavera napisał:

Nie wiem skąd mi się wziął taki błąd

Pewnie z ekstycacji.

Zapomniana sztuka pisania listów. Taka korespondencja i jej charakter są czymś zupełnie innym niż rozmowa twarzą w twarz, przez telefon, pisanie krótkich wiadomości tekstowych itd. Szczególnie pomiędzy tak niezwykłą dwójką (mniemam z Twojego opisu). Dziwne, że poprosiła go o zgodę na publikację, bo korespondencja listowna to raczej intymna sprawa. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Myślę, że poezja to głos duszy, serca czy jakkolwiek inaczej to nazwać, to taki trochę ekshibicjonizm uczuciowy. Może dlatego nie widziała problemu w pokazaniu tego innym, gdyż cały czas robiła tak ze swoimi uczuciami w wierszach.  Nasi forumowi poeci mogliby coś więcej na ten temat powiedzieć, jak to jest z sercem na wierzchu chodzic? Może zechcą?

 

O ile prawdą jest co pisze autorka, to zgodę na publikację wyraziła po śmierci Morawskiego jego żona, gdy dowiedziała się, że względu na nią nie chciał tego wydawać. 

Nie ma tam wszystkich listów.

 Brakuje tych ostatnich, które pisał do niej już po wydaniu słynnej ,, opowieści dla przyjaciela''. W. Allen twierdził, że ,,mężczyznę można wykastrować jednym zdaniem-wolę żebyś był moim przyjacielem niż kochankiem" . No to tą opowieścią tak mu uczyniła. I szkoda, że rodzina Poświatowskiej nie udostępniła tego, co jej wtedy powiedział, jak się z nią pożegnał. 

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Dziś światowy dzień poezji. Nie mogloby być lepszej daty dla takiego święta. Wiosna i Poezja. 

 

Niech więc będzie Ks. Twardowski

 

POWIEDZCIE TO DALEJ

Różo, powiedz róży
Szpaku, powiadom szpaka
Ogary, szczekajcie ogarom
Jak zwykle w wielu tonacjach
Czaplo, wypaplaj czapli na żółtych nogach stojąc
Mrówko, powtórz to mrówce

Miniemy, potoczy się dalej
Ziemia, niebo, powietrze,
Tylko ten kamień na polu
Ten sam wciąż księżyc przed deszczem,
Wiara, co pije ze skały
Bez nas zostanie jeszcze

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aliada

Zdarzyło mi się niegdyś ujrzeć w lesie rano
Dwie drogi; pojechałem tą mniej uczęszczaną -
Reszta wzięła się z tego, że to ją wybrałem.

 

R. Frost, Droga nie wybrana (fragment), tłum. S. Barańczak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe

Może być....tak jak wszystko inne, zależy od człowieka...

Lubię sobie podczytywać Mirę Ryżykow, współczesną autorkę dość krótkich trafnych i pięknych form....

 

8d4eb1597ca365fcf4db44e09d7a3c99.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ze(ś)firek
22 godziny temu, aliada napisał:

Zdarzyło mi się niegdyś ujrzeć w lesie rano
Dwie drogi; pojechałem tą mniej uczęszczaną -
Reszta wzięła się z tego, że to ją wybrałem.

 

R. Frost, Droga nie wybrana (fragment), tłum. S. Barańczak

Szkoda że fragment;)

Owszem może;)

 

 

Dikchaw daj…

Patrzę tu, patrzę tam —
wszystko się chwieje, to świat się
                                                 śmieje!
Na niebie gwiazdy drżą, migocą
I rozmawiają nocą...
Gwiazdy. Kto je rozumie,
ten spać nie chce i nie umie,
patrzy, gdzie droga mleczna —
oto droga szczęśliwa, bezpieczna...
Patrzę tu i tam i dalej,
gdzie srebrny księżyc kąpie się w fali
jak młodziutkie dziewczę
w ciepłej strudze podleśnej...
Cóż to się dzieje? Wszystko się
                                           chwieje,
to świat się śmieje!

Papusza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 893
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Dżulia
      Chyba ja żyję w innej Polsce niż wy. Jesteśmy w UE bo tego społeczeństwo chciało. W dzisiejszych czasach państwo polskie zresztą jak każde inne europejskie nie jest samowystarczalne. To nie jest tak, że Polska ad hot zasila cudze gospodarki.  Należy pamiętać, że nam pomagają inne państwa w sprawie bezpieczeństwa.   Duże kwoty pożyczki niskooprocentowanej możemy dostać z UE. ale zależy czy pan prezydent będzie mieć na to ochotę i podpisze. To pozwoli uruchomić rozwój gałęzi gospodarczych związanych z obronnością.   A tak naprawdę, to sytuacja gospodarcza w kraju jest dobra dzięki emerytom, bo oni napędzają gospodarkę dzięki zasobom finansowym jakie posiadają.  
    • Dżulia
      No tak demokratycznie ... jak kto chce być z rozwódką i jej dwojgiem dzieci, to niech sobie będzie.   Vitalinka, a ty na nauki przedmałżeńskie nie chodziła?😀
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Klasykami Waść poleciał to może i ja poszperam w pamięci ?     Dużo roboty jeszcze dzisiaj przede mną, to sobie uprzyjemnię trochę czas.      Ale najpierw kilka świeżynek        
    • Niekulturalny
      "Drzewa i ich powiązania" (Trees and Other Entanglements) - film dokumentalny w reżyserii Irene Taylor. Wygląda jak nakręcony na zlecenie firmy trudniącej się wyrębem drzew i ocieplaniem wizerunku właściciela, jednak nie jest typową propagandą. Może być impulsem do zastanowienia nad ideą panowania człowieka nad naturą i światem, w którym żyje. Ukazuje techniki, jakimi człowiek posługuje się, by czuć się lepiej w tej roli. Jedną z tych technik jest sztuka. W tym przypadku sztuka bonsai. Mistrzowie bonsai kochają swoje "dzieła", nawet któryś przyznaje, że jego stosunek do jego drzewek jest intymny. Wzrusza się i szczyci opieką. Nawet nie zauważając przy tym, że jest to tworzenie na kanwie "cierpienia", zmuszania organizmu do życia w bardzo okrojonych warunkach. Tak, by hamować jego wzrost. Sztuka nie jest jedyną zasłoną. Możemy się przyjrzeć przywiązaniu konkretnych ludzi do drzew. Powiązaniu ich wspomnieniami z  życiem ludzi posiadających lub uprawiających jakiś kawałek ziemi.  Jest też trochę o fotografii. O zachowywaniu pamięci o konkretnych drzewach, które przeżyły szmat czasu, aż nadszedł ich kres i ich potęga pozostaje już jedynie na papierze. Gra sentymentu, wzniosłych uczuć i... nieobecność żalu na widok wyrębu. "Kiedyś powiedziałem, że drzewa są rośliną uprawną i miałem rację" - to cytat z amerykańskiego przedsiębiorcy branży drzewnej. Warto obejrzeć. Nie jest to atak na przemysł i po komentarzach na Filmweb widać, że ten film może też wzruszać. 
    • la primavera
      Długo trzeba było czekać na Twoją refleksję o filmie.  Miło,  że w końcu pojawiła się.  Swojej nie dodam,  bo widziałam tylko kawałek  i nie zaciekawił mnie. A Monia nie chciała dokończyć  😉   Życie 🙂   Słuchałam rozmowy z Romanem Rogowieckim, który zachwalał serial  ,,Jedyna" o szczęśliwym świecie, który tym szczęściem.tłamsi. I o tych kilku,którzy chcą powrotu normalności. Seriale oglądam rzadko, ale może ten warto będzie obejrzeć.    
    • la primavera
      ,,Amundsen " z 2019 r Film przedstawia  Roalda Amundsena- zdobywcę bieguna południowego, brata, kochanka, kapitana, Norwega. Poznajemy go w tych wszystkich rolach, bo film nie opowiada o tej jednej słynnej wyprawie ale obejmuje większa część jego życia  i do głosu dochodzą ludzie z jego otoczenia i jego bliscy, np brat Leon, który  długo trwał przy nim, wspierał i finansował jego wyprawy. Dzięki temu mamy obraz Amundsena nie tylko zdobywcy ale i człowieka,  ze wszystkimi jego wadami, z trudnym charakterem,  bez empatii, skupionego na sobie. Ale czy człowiek, który dociera tam, gdzie innych jeszcze nie bylo, może byc pozbawiony cech przywódczych,  wręcz autorytarnych? Wybujałe ego, które pchało go w tym wyścigu o palmę bycia pierwszym człowiekiem na biegunie,  nie odebrało mu jasności oceny sytuacji, dzięki czemu podejmowal właściwe decyzje podczas wyprawy,  którą solidnie przygotował, skupiając się na współdziałaniu  z naturą  a nie pokonywaniu jej.  Mnie film zaciekawił, spodobał mi się -surowe kino, chlodni bohaterowie, śnieg i mróz. I Pål Sverre Valheim Hagen jako Amundsen
    • Ups...
      Nie wiem, jak to się stało, że napisałem "żeczy"  Może to też jest istotne przy tym opisie filmu? W jakimś sensie wszystko ma znaczenie. Również to, że reżyser, zgodnie z zapowiedzią, nie nakręcił potem nic nowego. Jakieś takie stopienie życia z refleksją. Życie tzw. realne przemieszane z ideą, fantazją, uczuciem i jego zanikaniem. Doskonałość chyba nie istnieje. Pojawiają się błędy i potknięcia. Upadki i bezsilność. Jak u F. Nietzsche.
    • Trop Gloter
      16 lutego 1900 r. trzy państwa (USA, Wielka Brytania i Niemcy) podpisały układ o oddaniu zachodniej części archipelagu Samoa (wyspy Upolu i Savaiʻi) pod zwierzchnictwo Niemiec. Była to ostatnia kolonialna zdobycz Niemiec. Niemieckie zwierzchnictwo nad tą częścią archipelagu zakończyło się po 14 latach, gdy wspomniane wyspy zajęła armia Nowej Zelandii.
    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
    • Gość w kość
      a skąd!   ... aczkolwiek ograniczam🤨
    • Gość w kość
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Dana
    • Gregor
      Lnyavska
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...