Skocz do zawartości


xyz

Czy poezja może być terapią?

Polecane posty

xyz

Poezja- to obszar pełen piękna. Możemy przyrównać poezję do muzyki naszych serc. Piękno słów to balsam dla duszy. Język poety często dociera do głębi, do istoty człowieka..... Wzrusza, skłania do refleksji- odkrywa przed nami cały urok świata...... Wkraczamy w świat fascynujący - często zmieniamy nasze spojrzenie na rzeczywistość. Czasem jest to świat fikcji, czasem pełen realizmu... Każdy ma ulubiony gatunek poezji, ulubionego poetę. Moim ulubionym poetą jest Adam Asnyk. Napisał on wiele przepięknych wierszy emanujących ciepłem i pięknem. Cyprian Kamil Norwid, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Jan Kasprowicz, ks. Jan Twardowski, Zbigniew Herbert i inni. Można tak wymieniać w nieskończoność - zachwycać się utworami. Dla mnie zawsze cudny jest " Letni wieczór" A.Asnyka czy " Krzak dzikiej róży ..." Jana Kasprowicza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


la primavera

,,Zdradzę wam tajemnicę: nie czytamy
poezji dlatego, że jest ładna. Czytamy ją,bo należymy do gatunku ludzkiego,
a człowiek ma uczucia. Medycyna, prawo,finanse czy technika to wspaniałe dziedziny,ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości."

John Keating

 

Usiąść wieczorem, ciepłym kocem się okryć, kubek herbaty z pomarańczą mieć blisko i wziąć do ręki tomik czyimiś uczuciami spisany.... piękna sprawa.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kawaixanax

Odpowiedź: Tak, może. Podobnie jak wszystko co pozwala nam się oderwać/ poprawić humor. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
18 godzin temu, la primavera napisał:

,,Zdradzę wam tajemnicę: nie czytamy
poezji dlatego, że jest ładna. Czytamy ją,bo należymy do gatunku ludzkiego,
a człowiek ma uczucia. Medycyna, prawo,finanse czy technika to wspaniałe dziedziny,ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości."

John Keating

 

Usiąść wieczorem, ciepłym kocem się okryć, kubek herbaty z pomarańczą mieć blisko i wziąć do ręki tomik czyimiś uczuciami spisany.... piękna sprawa.

 

 

Prawdę mówiąc nigdy tego nie próbowałem. Poezja to głównie w szkole, interpretacja itd. Lubiłem to, byłem w miarę dobry, ale raczej nigdy nie zrobiłem tego tak jak to opisałaś. Miałem jakiś tomik Białoszewskiego. Dawno to było. Pisałem jakieś swoje nawet w liceum, ale domyślam się, że to była czysta grafomania. Lubiłem okres Młodej Polski, dekadentyzm. Odzwierciedlał to, co mi w duszy grało. Pamiętam jak pierwszy raz się pojawiło w liceum. Dla mnie to był lekki szok. W końcu coś,  z czym się identyfikowałem w poezji!!

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lala z nieba
21 godzin temu, la primavera napisał:

Usiąść wieczorem, ciepłym kocem się okryć, kubek herbaty z pomarańczą mieć blisko i wziąć do ręki tomik czyimiś uczuciami spisany.... piękna sprawa.

 

 

Pięknie napisane.

Dla mnie to takie sam na sam z Leopoldem Staffem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Można spróbować jeszcze inaczej, czytają komuś poezję na głos albo słuchając, gdy ktoś czyta. 

Cos jak w filmie ,,tamte dni tamte noce".

Robi się wtedy magicznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

,,Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą - 
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu, 
Pewne, że się twym ustom do cna wytłumaczą - 
I nie wstydzą się swego mętu i pośpiechu.

 

Bezładne się w tych słowach niecierpliwią wieści - 
A ja czekam, ciekawy ich poza mną trwania, 
Aż je sama powiążesz i ułożysz w zdania 
I brzemieniem głosu dodasz znaczenia i treści...

 

Skoro je swoją wargą wyszepczesz ku wiośnie - 
Stają mi się tak jasne, niby rozkwit wrzosu - 
I rozumiem je nagle, gdy giną radośnie 
W śpiewnych falach twojego, co mnie kocha głosu."

 

Leśmian.

Zaśpiewany przez Napiórkowskiego jest jeszcze ładniejszy. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Poezja bywa terapeutyczna na wiele sposobów.

Kiedy odnajdujemy w czyichś strofach odpowiedź na to, co w nas dotąd nienazwane...

Kiedy autor pisze o tym, co i dla nas jest trudne...wówczas mniej samotnym tułaczem czujemy się...

Kiedy czytamy utwory, które podnoszą nam uszyska i wracają uśmiech...

Wreszcie, kiedy sami wylewamy na papier lub klawiaturę swoje uczuciowe gamy...:)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
W dniu 5.11.2018 o 16:43, Alma napisał:

 

Wreszcie, kiedy sami wylewamy na papier lub klawiaturę swoje uczuciowe gamy...:)

 

Najczęściej są to smutne gamy, i jeśli pisane dla samych siebie, żeby żal nazwać i na zewnątrz wyrzucić to ok. Ale gdy ktoś zechce tym smutkiem innych obdarowywać? Wydaje tomik poezji, zaprasza na swój wieczór poetycki, a w każdym  wierszu śmierć, choroba i żałość nad kruchością życia.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Zgadza siem, Primavero?

...dlatego czasem warto zastanowić się, po co, na co nam to pisanie...

Według mnie, tak na roboczo odpisuję, bez wielkiego namysła, jest okoliczność, która uprawnia do dyspensy w temacie zaraźliwej i strasnie smętnej twórczości - jeśli ktoś ma się na siebię zamachnąć, to niech pisze, ile wlezie, od se mła pełne zwolnienie z oczyszczania intencjonalności tfórczości...lub gdy o obłęd ktoś się ociera - sorry winnetou, takim Osóbkom wolno...jasne, że każdemu może to widzieć się inaczej?

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Nie wydaje Ci się, że te współczesne poezje są ogólnie jakieś smutne? 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Różnie czytamy poezje, różnie definiujemy tyż smuteczki, Primaverko. ?

Dam Ci 2 przykłady z Halszki Poświatowskiej, dla mnie tchną wolnością, ciszą i przestrzenią.

A dla Cię? ?

 

***(miałam kłopoty z angielską terminologią filozoficzną )


- Rao mi to ślicznie i cierpliwie wyjaśniał:

mogę być albo nie
kiedy jestem
no to jestem
no to wiem że jestem

a kiedy mnie nie ma
to nie wiem
ani o rośnięciu moim
ani o łagodnej drodze obłoku
ani o ekspansji słońca

nie mówię nic
nie myślę

w skupieniu głębokim
trwam

 

 

 

Koniugacja

 

ja minę
ty miniesz
on minie
mijamy
mijajmy
woda liście umyła olszynie

nad wodą
olszyna
czerwona
zmarzła moknie
mijam
mijasz
mija

a zawsze tak samotnie

minąłeś
minęłam
już nas nie ma
a ten szum wyżej
to wiatr
on tak będzie jeszcze wieczność wiał

nad nami
nad wodą
nad ziemią
 

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Ależ trafiłaś Almo. 

Poświatowska to moje ulubiona poetka.  

Tak, tchną wolnością i szczerością. Jest dla mnie bardzo szczera w swoich słowach. Taka prawdziwa.  Najbardziej lubię nie jej wiersz ale prozę ,, opowieść dla przyjaciela". To najlepsze co napisała. 

 

Lubię ją  za czerwoną szminkę w kieszeni, za padający deszcz,  za to że są noce gdy świat się kończy,  za czas - przezroczystą perłę wypełnioną oddechem, za tęsknotę w słońcu...

 

Mimo jej choroby z jej wierszy nie zionie rozpaczą ani śmiercią. Nazywa po imieniu, to co się stanie, czyli własną śmierć, ale nie robi tego w sposób który sprawia, że czytelnik czuje się winny, że jest zdrowy.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

No i nie mam nawet jak dać Ci lajka, Primaverko...zarejestrowałabyś siem, ooo?

Tyż lubiem te jej opowiastki.

 

Fakt, Halszka na ogół pisze tak dalece łosobiście, że o żadnych obwinianiach reszty świata mowy nie ma.

...ale po śmierci mężyka coś tam grało inaczej, dramatyczniej, może i rozpaczliwie?

Wiesz, mam za sobą problemsy oddechowe, pewnie, że nie aż tak traumatyczne, przede wszystkim nie tak nieodwołalne, niemniej przy każdej dłuższej, trudnej walce o oddech jest specyficzna klima... żądanie powrotu przeplatane ulgą wyciszenia, znikania, odpływania...tjudno w dwóch zdaniach to ujmnąć... ?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
7 minut temu, Alma napisał:

No i nie mam nawet jak dać Ci lajka, Primaverko...zarejestrowałabyś siem, ooo?

Jesteś już chyba z ponad 10 osobą, która ją kusi do rejestracji. Ona pewnie chce być anonimowa, nawet myślałem żeby jej założyć konto, ale nie mam jak "podać" dane do logowania, hasło można zmienić, więc to nie problem :) 

 

Primavero po zalogowaniu wiele opcji zyskasz <kusi> :) 

Edytowano przez BrakLoginu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Kropla drąży skałę, Bill, a wiele kropel - tem bardziej ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
14 godzin temu, BrakLoginu napisał:

 

 

Primavero po zalogowaniu wiele opcji zyskasz <kusi> :) 

 Jeżeli to co zyskalabym to: karta"moja biedronka" karnet do siłowni i na basen, zniżki do kina, karta podarunkowa do empiku, karnet zniżkowy do fryzjera i kosmetyczki, darmowe esemesy, kartę miejską, raty zero procent, kup trzy zapłać za dwa, dwadzieścia procent więcej kawy za tą samą cenę....to dziękuję, już mam.

 

15 godzin temu, Alma napisał:

 

Wiesz, mam za sobą problemsy oddechowe, pewnie, że nie aż tak traumatyczne, przede wszystkim nie tak nieodwołalne, niemniej przy każdej dłuższej, trudnej walce o oddech jest specyficzna klima... żądanie powrotu przeplatane ulgą wyciszenia, znikania, odpływania...tjudno w dwóch zdaniach to ujmnąć... ?

 

Graniczne doświadczenia?  Chwila, gdy nie istnieje nic, tylko oddech?  

Ech te choroby.. skąd to się bierze. 

 

Nie czytałam jeszcze 

,,Tylko mnie pogłaszcz…"

- listów Morawskiego do Poświatowskiej . Morawskiego, czyli Przyjaciela z ,, Opowieści dla przyjaciela" .

Długo nie zgadzal się na druk, gdzieś czytałam, że nie chciał aby jego żona poczuła się niekomfortowo, gdyby świat ujrzał, co kiedyś pisał do innej kobiety. Jeśli to prawda, to już go lubię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
2 godziny temu, la primavera napisał:

Jeżeli to co zyskalabym to: k

Ale Cię męczą z tym logowaniem ;) Nie daj się...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
13 minut temu, LayneStaley napisał:

Ale Cię męczą z tym logowaniem ;) Nie daj się...

Tak naprawdę to niewiele się zmienia, jeżeli ktoś chce pisać na forum i tylko tyle i aż tyle, to tyle wystarczy ;)

Nie jest narażona na prywatne wiadomości, a może było by to problematyczne ;) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
Teraz, Zizi napisał:

Tak naprawdę to niewiele się zmienia, jeżeli ktoś chce pisać na forum i tylko tyle i aż tyle, to tyle wystarczy ;)

Nie jest narażona na prywatne wiadomości, a może było by to problematyczne ;) 

Pogróżki, albo co gorsza listy pochwalne jej fantastycznego stylu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
1 minutę temu, LayneStaley napisał:

Pogróżki, albo co gorsza listy pochwalne jej fantastycznego stylu :)

No właśnie.

A tak? Wszystko jasne otwarte, nie ukryte za ciężką kotarą PW :) ,

nie zbiera lajków , bo by nas tu wszystkich zawstydziła ich ilością, wpadlibyśmy w kompleksy :D 

Primavera jest po prostu wyjątkowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Z tego, co wiem, to i siostra Poświatowskiej nie była chętna zgodzić się na 'opowieści...', że zbyt intymne, że zostanie źle zrozumiane...cosik w tym jest...ale talentnych pośmiertnie często odzieramy z prywatności, nawet tej elementarnie prywatnej...

Tyż nie czytałam jeszcze 'Tylko mnie...'

Sporo u mnie tych granicznych, jak to nazwałaś Primavero, doświadczeń, tak od maliucha... ?

Teraz sobie mogę puszczać oczko albo żarcić, teraz tak...?...choć nadal bywam wezwana do tablicy ?

 

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Udam, że nie widzę, jak mnie tu obgadujecie.

Ale już wystarczy bo jak mi ego za wysoko podskoczy to snikersów w sklepie braknie. 

 

Almo, to Cię pieroństwo dopadło. Walczyć o oddech, niewesoło. To chyba to na a..?

 

Jeżeli autor nie zgadza się na publikację to myślę, że choćby nie wiem jakie to były arcydzieła, wydawać ich nie wolno. W końcu są jego. A gdy umrze nie zostawiając wytycznych co dalej, to....to nie wiem. Lepiej, żeby się określił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Jam klasyczna, nieco staroświecka dziewczynka, Primavrko: gruźlica w ogólniaku...i przy okazjum, jestem przykładem na antyterapeutyczność poezyjów ? ...sobie stąpałam beztrosko po literackich schodkach, aż w dusycce powiał wiatr zmian i...na ciało przelazło...

Walczyć o oddech - to najważniejsza walka jest. I jeszcze coś o Halince Poświatowskiej: wielbicielką kotowatych była.

 

Kot


ja mam pana boga w futrze
kiedy się przeciągam wzdłuż
czuję jego palce
wyprężone na grzbiecie

on - w mięśniach moich nóg
kroczy ciszej
niż okrągły księżyc
po przyczajonym niebie

nie płoszymy gałęzi
wiatr
trzepocze nam w pysku,
skrzydłem głupiego wróbla

oblizuję wąs
z ciepłej krwi
zmrużony - śpiewam hymn
- o dobrym bogu
 


 

 

 

Cudny ten burasio w linku.

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu

Nie podoba mi się poezja pisana dla zysku, dla wydawnictw. Poezja to nie powieść czy nowela która w założeniu ma mieć komercyjne znaczenie. Ktoś kto bierze zapłatę za poezję, a w swojej poezji nie głosi nienawiści do pieniądza, mało tego - nie poczuwa się jako byt tego świata - co ma w dzisiejszych czasach odwzorowanie w muzyce rap (takim kimś był np wyjątkowy Tupac, Too Poetic itp), to taki ktoś kto pisze poezję dla wygody materialnej - jego poezja jest nędzna, sztuczna, mamiąca pozornym pięknem.

Podsumowując jeśli poezja nie skrzywdziła cię do tego stopnia by nie czerpać z niej korzyści, to ta poezja nie jest wystarczająco dobra, a jeśli poezja nauczyła cię że nie ma z niej ani złotówki/centa zapłaty wtedy dopiero ta poezja jest dojrzała. Dlatego pieprzyć poezje komercyjną, pieprzyć Szymborską i Tuwima. Muzykę można sprzedać, bo jest ona jak dywan albo obraz, ale słowa? Sprzedając słowa to jak sprzedawać siebie, kto sprzedaje siebie słowami, sprzedał siebie dla świata i to wie/wiedziało wielu poetów/artystów.

Edytowano przez syn fubu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 731
    • Postów
      263 427
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      980
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    Erazma
    Najnowszy użytkownik
    Erazma
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Chi
    • Chi
    • Nafto Chłopiec
      Pozdrawiam z Kalabrii 😎
    • wędrowiec
      Czyżby obserwowanie codzienności w obradach dzielnej koalicji KO w sejmie  nie przynosiło tobie wystarczającej dawki humoru ?
    • Chi
      Weekend 🥰    
    • Chi
    • Astafakasta
    • Chi
    • Chi
    • niezaginiony
      Ja z kolei miałem kiedyś wielkie problemy z moimi domownikami którzy przychodzili do mnie w godzinach nocnych w celach "wiadomych".  Nie było sposobu abuy się ich pozbyć. Byli oni mocno zniewoleni jeszcze z czasów komuny. Wciągali mnie w nocy w różne nałogi o których nie godzi się nawet  tu pisać. Byłem bliski rozpaczy. Szukałem rozpaczliwie jakiegokolwiek ratunku. W końcu spotkałem się z oredziami Najświętej Maryi do Anny Argasińskiej . Tam przeczytałem, że Matka Boża obiecuje wszystkim tym , którzy ofiarują jej każdy swój dzien życia , nieustajacą obronę we dnie i w nocy. Przekazała następującaymi  słowami: " Każdemu, kto co dzień rano ofiaruję jej dni swego życia i zapragnie jej towarzyszenia, bedzie bronić jak - lwica swe małe ... ". O tego momentu moje życie zmieniło się na lepsze i powrócił spokój. Jeszcze od czasu do czasu widzę we śnie, jak przy moim łużku siedzi  lwica , Prześladowcy odeszli.    
    • la primavera
      , Właściciele'  ..czyli przegląd czeskiego ( czy tylko?) społeczeństwa według Havelki.   Tytułowi wlasciciele mieszkan w jednej z praskiej kamienicy spotykają się na zebraniu wspólnoty. Budynek nie jest w dobrym stanie , wymaga pilnych remontów,  a to wymaga zgody mieszkańców. Mają tez do omówienia sprawy bieżace, rozliczenia za wodę itp. Ale już od pierwszych chwil wiemy, że nie będzie łatwo,  bo zebrani tu ludzie we wszystkim znajdą  problem. Nie szczędzą siebie wzajemnych złośliwości, wszystko kwestionują, mają absurdalne wytłumaczenia, głosują za I przeciw jednocześnie...wszystko to dzieje się szybko, dynamicznie,  nie nuży. Film  jest pełen świetnych  dialogów, można nieraz wybuchnac śmiechem, choć w sumie..moze się nie powinno? Och ta hipokryzja...reżyser stawia widza w sytuacji, że  śmieje się w glos z rasistowskiego żartu choć w towarzystwie  okazałby wielkie oburzenie.  A tak, to gdy nikt nie widzi... A co robią mieszkańcy gdy również ich nikt nie widzi? Trzeba poczekać do napisów,  do samego końca, gdy rezyser podąża z kamerą by odsłanic sekrety czterech  scian. Zostawia  rowniez cos dla nas, bo ostatnie słowa skierował do widzów.   Przefajny film .   
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
    • Wikusia
    • la primavera
      ,,Nauczycielka" Film Jana Hrebejka to historia  osadzona w Czechosłowacji lat 80tych. Do szkoły przychodzi nowa nauczycielka, wygląda na miłą kobietę, serdecznie  wita się z dziećmi , prosi je o przedstawienie się i podanie czym zajmują się rodzice. Trochę dziwne, że to ją interesuje i jeszcze dziwniejsze, że zapisuje  te wiadomości w swoim notatniku. Jednak pani od rosyjskiego, slowackiego i czegoś tam jeszcze ciągle  wydaje nam się miła, więc niech pyta o co chce.    Drugi plan filmowy jest taki, że dyrektorka szkoły organizuje zebranie rodziców, na wniosek kilkorga z nich, w celu zebrania podpisów pod skargą na panią nauczycielkę,  dzięki której mogliby się jej że szkoły pozbyć, co nie jest łatwe, bo wspomniana nauczycielka jest też przewodniczącą partii w tej szkole.  I ma siostrę w Moskwie. Taki  socjalistycznych VIP.    Stopniowo poznajemy zarzuty wobec niej. Czy są poważne? Coraz bardziej, bo to komediodramat,  więc opowiada o poważnych sprawach w lekki sposób, ale jednak dramat. Robi to z  wyczuciem, nie ośmiesza,  nie wyśmiewa i dobrze wie, gdzie leży prawda.  Świetnie portretuje rodziców,  czasem więźniów sytuacji, bo to i czasy były jakie  były i przyzwolenie na niegodziwość było spore. I też szkoła miała w domu  inne poważanie.     Film mnie wciągnął bardzo, bo opowiesc ciekawa, dialogi  interesujace i aktorsko mega, a za postać pani nauczycielki aktorka  zasługuje na oklaski, bo tak świetnie ją zagrała.     
    • Vitalinka
      hahah gupi😄 taaak nie mooożna....😄   czyli NIE i się uchylasz, żeby nie wyszło jaki jesteś okropny, albo TAK i się uchylasz, bo nie chcesz pokazać swojej wrażliwej strony,   hmmm, czyli raczej NIE🙂   jedno jest pewne, zawsze jak mi ktoś zadaje nietaktowne pytanie (jak ja Tobie) to się mieszam i nie wiem co zrobić, a teraz PYK! Gotowa odpowiedź : "uchylam się od odpowiedzi"😄Teraz będę tak mówić...🙃hahah Jednak to prawda, że od starszych można się wiele nauczyć😉
    • Astafakasta
      Tak, chyba dziś naprawdę mi gorzej, ale z tego co się zorientowałem to żaden z psychologów, ani też zwłaszcza psychiatrów nie okazał się pomocny w mojej dyscyplinie. Całą robotę odwaliłem sam, jeśli chodzi o scislosc. To, jak mnie potraktowali swiatli lekarze, to mam nadzieję, że na nich się to zemści i że kiedyś trafią wreszcie na samolot pierwszej klasy na super wakacje sponsorowane przez ich kartele farmaceutyczne, za kołchoz jaki mi i nie tylko mi sprawili, więc z niedokrecona srubka od kolka przy lądowaniu, zeby ich głowy tarly o asfalt do zadrapania mozgu, ale zeby przeżyli i tak żeby sobie zyli z tą świadomością, że kiedyś byli kims, a teraz moga patrzeć tylko w ścianę jak wypatroszona lobotomią córka Kennedyiego. Bo to co się dzieje w szpitalach psychiatrycznych to ludzkie pojęcie przechodzi. Dotąd to się dzieje, dlatego nienawidzę lekarzy psychiatrów, bo są oprawcami, to nie są ludzie. Psychologowie też w tym uczestniczą. Zdanie lekarza jest święte.       
    • KapitanJackSparrow
      Uchylam się od odpowiedzi.
    • Vitalinka
      Kapitanu, bo Ty jesteś taki napalony ciągle i taki rozochocony, a ja mam pytanie czy Ty potrafiłbyś tak prawdziwie kochać? Czy tylko traktujesz kobiety przedmiotowo? 
    • Vitalinka
      ło jesu zoofil😬    
    • Vitalinka
      hahah ok🙂 dziękuję🙂
    • Nomada
      To zdecydowanie stanowi różnicę. 
    • Chi
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...