Skocz do zawartości


xyz

Czy poezja może być terapią?

Polecane posty

xyz

Poezja- to obszar pełen piękna. Możemy przyrównać poezję do muzyki naszych serc. Piękno słów to balsam dla duszy. Język poety często dociera do głębi, do istoty człowieka..... Wzrusza, skłania do refleksji- odkrywa przed nami cały urok świata...... Wkraczamy w świat fascynujący - często zmieniamy nasze spojrzenie na rzeczywistość. Czasem jest to świat fikcji, czasem pełen realizmu... Każdy ma ulubiony gatunek poezji, ulubionego poetę. Moim ulubionym poetą jest Adam Asnyk. Napisał on wiele przepięknych wierszy emanujących ciepłem i pięknem. Cyprian Kamil Norwid, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Jan Kasprowicz, ks. Jan Twardowski, Zbigniew Herbert i inni. Można tak wymieniać w nieskończoność - zachwycać się utworami. Dla mnie zawsze cudny jest " Letni wieczór" A.Asnyka czy " Krzak dzikiej róży ..." Jana Kasprowicza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


la primavera

,,Zdradzę wam tajemnicę: nie czytamy
poezji dlatego, że jest ładna. Czytamy ją,bo należymy do gatunku ludzkiego,
a człowiek ma uczucia. Medycyna, prawo,finanse czy technika to wspaniałe dziedziny,ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości."

John Keating

 

Usiąść wieczorem, ciepłym kocem się okryć, kubek herbaty z pomarańczą mieć blisko i wziąć do ręki tomik czyimiś uczuciami spisany.... piękna sprawa.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kawaixanax

Odpowiedź: Tak, może. Podobnie jak wszystko co pozwala nam się oderwać/ poprawić humor. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
18 godzin temu, la primavera napisał:

,,Zdradzę wam tajemnicę: nie czytamy
poezji dlatego, że jest ładna. Czytamy ją,bo należymy do gatunku ludzkiego,
a człowiek ma uczucia. Medycyna, prawo,finanse czy technika to wspaniałe dziedziny,ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości."

John Keating

 

Usiąść wieczorem, ciepłym kocem się okryć, kubek herbaty z pomarańczą mieć blisko i wziąć do ręki tomik czyimiś uczuciami spisany.... piękna sprawa.

 

 

Prawdę mówiąc nigdy tego nie próbowałem. Poezja to głównie w szkole, interpretacja itd. Lubiłem to, byłem w miarę dobry, ale raczej nigdy nie zrobiłem tego tak jak to opisałaś. Miałem jakiś tomik Białoszewskiego. Dawno to było. Pisałem jakieś swoje nawet w liceum, ale domyślam się, że to była czysta grafomania. Lubiłem okres Młodej Polski, dekadentyzm. Odzwierciedlał to, co mi w duszy grało. Pamiętam jak pierwszy raz się pojawiło w liceum. Dla mnie to był lekki szok. W końcu coś,  z czym się identyfikowałem w poezji!!

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lala z nieba
21 godzin temu, la primavera napisał:

Usiąść wieczorem, ciepłym kocem się okryć, kubek herbaty z pomarańczą mieć blisko i wziąć do ręki tomik czyimiś uczuciami spisany.... piękna sprawa.

 

 

Pięknie napisane.

Dla mnie to takie sam na sam z Leopoldem Staffem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Można spróbować jeszcze inaczej, czytają komuś poezję na głos albo słuchając, gdy ktoś czyta. 

Cos jak w filmie ,,tamte dni tamte noce".

Robi się wtedy magicznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

,,Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą - 
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu, 
Pewne, że się twym ustom do cna wytłumaczą - 
I nie wstydzą się swego mętu i pośpiechu.

 

Bezładne się w tych słowach niecierpliwią wieści - 
A ja czekam, ciekawy ich poza mną trwania, 
Aż je sama powiążesz i ułożysz w zdania 
I brzemieniem głosu dodasz znaczenia i treści...

 

Skoro je swoją wargą wyszepczesz ku wiośnie - 
Stają mi się tak jasne, niby rozkwit wrzosu - 
I rozumiem je nagle, gdy giną radośnie 
W śpiewnych falach twojego, co mnie kocha głosu."

 

Leśmian.

Zaśpiewany przez Napiórkowskiego jest jeszcze ładniejszy. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Poezja bywa terapeutyczna na wiele sposobów.

Kiedy odnajdujemy w czyichś strofach odpowiedź na to, co w nas dotąd nienazwane...

Kiedy autor pisze o tym, co i dla nas jest trudne...wówczas mniej samotnym tułaczem czujemy się...

Kiedy czytamy utwory, które podnoszą nam uszyska i wracają uśmiech...

Wreszcie, kiedy sami wylewamy na papier lub klawiaturę swoje uczuciowe gamy...:)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
W dniu 5.11.2018 o 16:43, Alma napisał:

 

Wreszcie, kiedy sami wylewamy na papier lub klawiaturę swoje uczuciowe gamy...:)

 

Najczęściej są to smutne gamy, i jeśli pisane dla samych siebie, żeby żal nazwać i na zewnątrz wyrzucić to ok. Ale gdy ktoś zechce tym smutkiem innych obdarowywać? Wydaje tomik poezji, zaprasza na swój wieczór poetycki, a w każdym  wierszu śmierć, choroba i żałość nad kruchością życia.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Zgadza siem, Primavero?

...dlatego czasem warto zastanowić się, po co, na co nam to pisanie...

Według mnie, tak na roboczo odpisuję, bez wielkiego namysła, jest okoliczność, która uprawnia do dyspensy w temacie zaraźliwej i strasnie smętnej twórczości - jeśli ktoś ma się na siebię zamachnąć, to niech pisze, ile wlezie, od se mła pełne zwolnienie z oczyszczania intencjonalności tfórczości...lub gdy o obłęd ktoś się ociera - sorry winnetou, takim Osóbkom wolno...jasne, że każdemu może to widzieć się inaczej?

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Nie wydaje Ci się, że te współczesne poezje są ogólnie jakieś smutne? 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Różnie czytamy poezje, różnie definiujemy tyż smuteczki, Primaverko. ?

Dam Ci 2 przykłady z Halszki Poświatowskiej, dla mnie tchną wolnością, ciszą i przestrzenią.

A dla Cię? ?

 

***(miałam kłopoty z angielską terminologią filozoficzną )


- Rao mi to ślicznie i cierpliwie wyjaśniał:

mogę być albo nie
kiedy jestem
no to jestem
no to wiem że jestem

a kiedy mnie nie ma
to nie wiem
ani o rośnięciu moim
ani o łagodnej drodze obłoku
ani o ekspansji słońca

nie mówię nic
nie myślę

w skupieniu głębokim
trwam

 

 

 

Koniugacja

 

ja minę
ty miniesz
on minie
mijamy
mijajmy
woda liście umyła olszynie

nad wodą
olszyna
czerwona
zmarzła moknie
mijam
mijasz
mija

a zawsze tak samotnie

minąłeś
minęłam
już nas nie ma
a ten szum wyżej
to wiatr
on tak będzie jeszcze wieczność wiał

nad nami
nad wodą
nad ziemią
 

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Ależ trafiłaś Almo. 

Poświatowska to moje ulubiona poetka.  

Tak, tchną wolnością i szczerością. Jest dla mnie bardzo szczera w swoich słowach. Taka prawdziwa.  Najbardziej lubię nie jej wiersz ale prozę ,, opowieść dla przyjaciela". To najlepsze co napisała. 

 

Lubię ją  za czerwoną szminkę w kieszeni, za padający deszcz,  za to że są noce gdy świat się kończy,  za czas - przezroczystą perłę wypełnioną oddechem, za tęsknotę w słońcu...

 

Mimo jej choroby z jej wierszy nie zionie rozpaczą ani śmiercią. Nazywa po imieniu, to co się stanie, czyli własną śmierć, ale nie robi tego w sposób który sprawia, że czytelnik czuje się winny, że jest zdrowy.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

No i nie mam nawet jak dać Ci lajka, Primaverko...zarejestrowałabyś siem, ooo?

Tyż lubiem te jej opowiastki.

 

Fakt, Halszka na ogół pisze tak dalece łosobiście, że o żadnych obwinianiach reszty świata mowy nie ma.

...ale po śmierci mężyka coś tam grało inaczej, dramatyczniej, może i rozpaczliwie?

Wiesz, mam za sobą problemsy oddechowe, pewnie, że nie aż tak traumatyczne, przede wszystkim nie tak nieodwołalne, niemniej przy każdej dłuższej, trudnej walce o oddech jest specyficzna klima... żądanie powrotu przeplatane ulgą wyciszenia, znikania, odpływania...tjudno w dwóch zdaniach to ujmnąć... ?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wesoły
BrakLoginu
7 minut temu, Alma napisał:

No i nie mam nawet jak dać Ci lajka, Primaverko...zarejestrowałabyś siem, ooo?

Jesteś już chyba z ponad 10 osobą, która ją kusi do rejestracji. Ona pewnie chce być anonimowa, nawet myślałem żeby jej założyć konto, ale nie mam jak "podać" dane do logowania, hasło można zmienić, więc to nie problem :) 

 

Primavero po zalogowaniu wiele opcji zyskasz <kusi> :) 

Edytowano przez BrakLoginu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Kropla drąży skałę, Bill, a wiele kropel - tem bardziej ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera
14 godzin temu, BrakLoginu napisał:

 

 

Primavero po zalogowaniu wiele opcji zyskasz <kusi> :) 

 Jeżeli to co zyskalabym to: karta"moja biedronka" karnet do siłowni i na basen, zniżki do kina, karta podarunkowa do empiku, karnet zniżkowy do fryzjera i kosmetyczki, darmowe esemesy, kartę miejską, raty zero procent, kup trzy zapłać za dwa, dwadzieścia procent więcej kawy za tą samą cenę....to dziękuję, już mam.

 

15 godzin temu, Alma napisał:

 

Wiesz, mam za sobą problemsy oddechowe, pewnie, że nie aż tak traumatyczne, przede wszystkim nie tak nieodwołalne, niemniej przy każdej dłuższej, trudnej walce o oddech jest specyficzna klima... żądanie powrotu przeplatane ulgą wyciszenia, znikania, odpływania...tjudno w dwóch zdaniach to ujmnąć... ?

 

Graniczne doświadczenia?  Chwila, gdy nie istnieje nic, tylko oddech?  

Ech te choroby.. skąd to się bierze. 

 

Nie czytałam jeszcze 

,,Tylko mnie pogłaszcz…"

- listów Morawskiego do Poświatowskiej . Morawskiego, czyli Przyjaciela z ,, Opowieści dla przyjaciela" .

Długo nie zgadzal się na druk, gdzieś czytałam, że nie chciał aby jego żona poczuła się niekomfortowo, gdyby świat ujrzał, co kiedyś pisał do innej kobiety. Jeśli to prawda, to już go lubię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
2 godziny temu, la primavera napisał:

Jeżeli to co zyskalabym to: k

Ale Cię męczą z tym logowaniem ;) Nie daj się...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
13 minut temu, LayneStaley napisał:

Ale Cię męczą z tym logowaniem ;) Nie daj się...

Tak naprawdę to niewiele się zmienia, jeżeli ktoś chce pisać na forum i tylko tyle i aż tyle, to tyle wystarczy ;)

Nie jest narażona na prywatne wiadomości, a może było by to problematyczne ;) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Layne
Teraz, Zizi napisał:

Tak naprawdę to niewiele się zmienia, jeżeli ktoś chce pisać na forum i tylko tyle i aż tyle, to tyle wystarczy ;)

Nie jest narażona na prywatne wiadomości, a może było by to problematyczne ;) 

Pogróżki, albo co gorsza listy pochwalne jej fantastycznego stylu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zuzia
1 minutę temu, LayneStaley napisał:

Pogróżki, albo co gorsza listy pochwalne jej fantastycznego stylu :)

No właśnie.

A tak? Wszystko jasne otwarte, nie ukryte za ciężką kotarą PW :) ,

nie zbiera lajków , bo by nas tu wszystkich zawstydziła ich ilością, wpadlibyśmy w kompleksy :D 

Primavera jest po prostu wyjątkowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Z tego, co wiem, to i siostra Poświatowskiej nie była chętna zgodzić się na 'opowieści...', że zbyt intymne, że zostanie źle zrozumiane...cosik w tym jest...ale talentnych pośmiertnie często odzieramy z prywatności, nawet tej elementarnie prywatnej...

Tyż nie czytałam jeszcze 'Tylko mnie...'

Sporo u mnie tych granicznych, jak to nazwałaś Primavero, doświadczeń, tak od maliucha... ?

Teraz sobie mogę puszczać oczko albo żarcić, teraz tak...?...choć nadal bywam wezwana do tablicy ?

 

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
la primavera

Udam, że nie widzę, jak mnie tu obgadujecie.

Ale już wystarczy bo jak mi ego za wysoko podskoczy to snikersów w sklepie braknie. 

 

Almo, to Cię pieroństwo dopadło. Walczyć o oddech, niewesoło. To chyba to na a..?

 

Jeżeli autor nie zgadza się na publikację to myślę, że choćby nie wiem jakie to były arcydzieła, wydawać ich nie wolno. W końcu są jego. A gdy umrze nie zostawiając wytycznych co dalej, to....to nie wiem. Lepiej, żeby się określił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alma

Jam klasyczna, nieco staroświecka dziewczynka, Primavrko: gruźlica w ogólniaku...i przy okazjum, jestem przykładem na antyterapeutyczność poezyjów ? ...sobie stąpałam beztrosko po literackich schodkach, aż w dusycce powiał wiatr zmian i...na ciało przelazło...

Walczyć o oddech - to najważniejsza walka jest. I jeszcze coś o Halince Poświatowskiej: wielbicielką kotowatych była.

 

Kot


ja mam pana boga w futrze
kiedy się przeciągam wzdłuż
czuję jego palce
wyprężone na grzbiecie

on - w mięśniach moich nóg
kroczy ciszej
niż okrągły księżyc
po przyczajonym niebie

nie płoszymy gałęzi
wiatr
trzepocze nam w pysku,
skrzydłem głupiego wróbla

oblizuję wąs
z ciepłej krwi
zmrużony - śpiewam hymn
- o dobrym bogu
 


 

 

 

Cudny ten burasio w linku.

Edytowano przez Alma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu

Nie podoba mi się poezja pisana dla zysku, dla wydawnictw. Poezja to nie powieść czy nowela która w założeniu ma mieć komercyjne znaczenie. Ktoś kto bierze zapłatę za poezję, a w swojej poezji nie głosi nienawiści do pieniądza, mało tego - nie poczuwa się jako byt tego świata - co ma w dzisiejszych czasach odwzorowanie w muzyce rap (takim kimś był np wyjątkowy Tupac, Too Poetic itp), to taki ktoś kto pisze poezję dla wygody materialnej - jego poezja jest nędzna, sztuczna, mamiąca pozornym pięknem.

Podsumowując jeśli poezja nie skrzywdziła cię do tego stopnia by nie czerpać z niej korzyści, to ta poezja nie jest wystarczająco dobra, a jeśli poezja nauczyła cię że nie ma z niej ani złotówki/centa zapłaty wtedy dopiero ta poezja jest dojrzała. Dlatego pieprzyć poezje komercyjną, pieprzyć Szymborską i Tuwima. Muzykę można sprzedać, bo jest ona jak dywan albo obraz, ale słowa? Sprzedając słowa to jak sprzedawać siebie, kto sprzedaje siebie słowami, sprzedał siebie dla świata i to wie/wiedziało wielu poetów/artystów.

Edytowano przez syn fubu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 697
    • Postów
      260 893
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Dżulia
      Chyba ja żyję w innej Polsce niż wy. Jesteśmy w UE bo tego społeczeństwo chciało. W dzisiejszych czasach państwo polskie zresztą jak każde inne europejskie nie jest samowystarczalne. To nie jest tak, że Polska ad hot zasila cudze gospodarki.  Należy pamiętać, że nam pomagają inne państwa w sprawie bezpieczeństwa.   Duże kwoty pożyczki niskooprocentowanej możemy dostać z UE. ale zależy czy pan prezydent będzie mieć na to ochotę i podpisze. To pozwoli uruchomić rozwój gałęzi gospodarczych związanych z obronnością.   A tak naprawdę, to sytuacja gospodarcza w kraju jest dobra dzięki emerytom, bo oni napędzają gospodarkę dzięki zasobom finansowym jakie posiadają.  
    • Dżulia
      No tak demokratycznie ... jak kto chce być z rozwódką i jej dwojgiem dzieci, to niech sobie będzie.   Vitalinka, a ty na nauki przedmałżeńskie nie chodziła?😀
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Klasykami Waść poleciał to może i ja poszperam w pamięci ?     Dużo roboty jeszcze dzisiaj przede mną, to sobie uprzyjemnię trochę czas.      Ale najpierw kilka świeżynek        
    • Niekulturalny
      "Drzewa i ich powiązania" (Trees and Other Entanglements) - film dokumentalny w reżyserii Irene Taylor. Wygląda jak nakręcony na zlecenie firmy trudniącej się wyrębem drzew i ocieplaniem wizerunku właściciela, jednak nie jest typową propagandą. Może być impulsem do zastanowienia nad ideą panowania człowieka nad naturą i światem, w którym żyje. Ukazuje techniki, jakimi człowiek posługuje się, by czuć się lepiej w tej roli. Jedną z tych technik jest sztuka. W tym przypadku sztuka bonsai. Mistrzowie bonsai kochają swoje "dzieła", nawet któryś przyznaje, że jego stosunek do jego drzewek jest intymny. Wzrusza się i szczyci opieką. Nawet nie zauważając przy tym, że jest to tworzenie na kanwie "cierpienia", zmuszania organizmu do życia w bardzo okrojonych warunkach. Tak, by hamować jego wzrost. Sztuka nie jest jedyną zasłoną. Możemy się przyjrzeć przywiązaniu konkretnych ludzi do drzew. Powiązaniu ich wspomnieniami z  życiem ludzi posiadających lub uprawiających jakiś kawałek ziemi.  Jest też trochę o fotografii. O zachowywaniu pamięci o konkretnych drzewach, które przeżyły szmat czasu, aż nadszedł ich kres i ich potęga pozostaje już jedynie na papierze. Gra sentymentu, wzniosłych uczuć i... nieobecność żalu na widok wyrębu. "Kiedyś powiedziałem, że drzewa są rośliną uprawną i miałem rację" - to cytat z amerykańskiego przedsiębiorcy branży drzewnej. Warto obejrzeć. Nie jest to atak na przemysł i po komentarzach na Filmweb widać, że ten film może też wzruszać. 
    • la primavera
      Długo trzeba było czekać na Twoją refleksję o filmie.  Miło,  że w końcu pojawiła się.  Swojej nie dodam,  bo widziałam tylko kawałek  i nie zaciekawił mnie. A Monia nie chciała dokończyć  😉   Życie 🙂   Słuchałam rozmowy z Romanem Rogowieckim, który zachwalał serial  ,,Jedyna" o szczęśliwym świecie, który tym szczęściem.tłamsi. I o tych kilku,którzy chcą powrotu normalności. Seriale oglądam rzadko, ale może ten warto będzie obejrzeć.    
    • la primavera
      ,,Amundsen " z 2019 r Film przedstawia  Roalda Amundsena- zdobywcę bieguna południowego, brata, kochanka, kapitana, Norwega. Poznajemy go w tych wszystkich rolach, bo film nie opowiada o tej jednej słynnej wyprawie ale obejmuje większa część jego życia  i do głosu dochodzą ludzie z jego otoczenia i jego bliscy, np brat Leon, który  długo trwał przy nim, wspierał i finansował jego wyprawy. Dzięki temu mamy obraz Amundsena nie tylko zdobywcy ale i człowieka,  ze wszystkimi jego wadami, z trudnym charakterem,  bez empatii, skupionego na sobie. Ale czy człowiek, który dociera tam, gdzie innych jeszcze nie bylo, może byc pozbawiony cech przywódczych,  wręcz autorytarnych? Wybujałe ego, które pchało go w tym wyścigu o palmę bycia pierwszym człowiekiem na biegunie,  nie odebrało mu jasności oceny sytuacji, dzięki czemu podejmowal właściwe decyzje podczas wyprawy,  którą solidnie przygotował, skupiając się na współdziałaniu  z naturą  a nie pokonywaniu jej.  Mnie film zaciekawił, spodobał mi się -surowe kino, chlodni bohaterowie, śnieg i mróz. I Pål Sverre Valheim Hagen jako Amundsen
    • Ups...
      Nie wiem, jak to się stało, że napisałem "żeczy"  Może to też jest istotne przy tym opisie filmu? W jakimś sensie wszystko ma znaczenie. Również to, że reżyser, zgodnie z zapowiedzią, nie nakręcił potem nic nowego. Jakieś takie stopienie życia z refleksją. Życie tzw. realne przemieszane z ideą, fantazją, uczuciem i jego zanikaniem. Doskonałość chyba nie istnieje. Pojawiają się błędy i potknięcia. Upadki i bezsilność. Jak u F. Nietzsche.
    • Trop Gloter
      16 lutego 1900 r. trzy państwa (USA, Wielka Brytania i Niemcy) podpisały układ o oddaniu zachodniej części archipelagu Samoa (wyspy Upolu i Savaiʻi) pod zwierzchnictwo Niemiec. Była to ostatnia kolonialna zdobycz Niemiec. Niemieckie zwierzchnictwo nad tą częścią archipelagu zakończyło się po 14 latach, gdy wspomniane wyspy zajęła armia Nowej Zelandii.
    • Koń turyński.
      Już trochę czasu minęło od obejrzenia tego filmu. Podchodziłem do niego z ostrożnością powodowaną przez te opinie krytyków o arcydziele. Obawiałem się rozczarowania. I włączyłem film wtedy, gdy odsunąłem na bok te super recenzje. Podszedłem do zwykłego filmu. Spodobał mi się bardzo. Jest prosty, ale nie jednoznaczny. Niby film o schyłku życia... a jednak nie. W filmie nie ma ani jednej sceny śmierci. Nawet choroba nie jest wspomniana. I tak dużo żeczy ma znaczenie. Tytuł filmu i marginalna ilość miejsca poświęcona tytułowemu bohaterowi. To celowy zabieg, wg mnie. Bo jest to film o ociosanych emocjach. O empatii, której nie daje się prawa zabierania głosu i może tylko szeptać, tak, by nie wybić się ponad twarde reguły prostego, normalnego, nieczułego życia. W pewnym momencie można zauważyć nawet, że dla gospodarza ważniejsze jest zabranie palinki (alkohol), niż troska o konia. A chyba nie jest ten gospodarz alkoholikiem. Po prostu ma zwyczaj wypicia kieliszka jakby na rozgrzewkę. Zauważyłem dwa techniczne niedociągnięcia. Jakby uproszczenia. Jedno - gdy córka chce zaczerpnąć wodę ze studni. Wrzuca drewniane wiadro do studni i natychmiast wyciąga. Wyciąga pełne wiadro. Tak szybko by się ono jednak nie napełniło. Jest to więc jakiś skrót. Uproszczenie. Druga sytuacja to rozpalenie ognia w piecu. Kobieta włożyła drewno, podpaliła je zapałką i ogień od razu zaczął buchać. Jakby to było wcześniej polane łatwopalną cieczą. Film jest dość długi, ale po końcowej scenie miałem poczucie, że chciałbym, żeby trwał dalej. Wtopiłem się w jego nastrój. Myślę, że można go oglądać wiele razy. I za każdym razem przeżyć go inaczej. Teraz, po tym pierwszym obejrzeniu, jest to dla mnie film o ociosanych emocjach. O emocjonalnym zniewoleniu życiem. I niezdolności do ucieczki. Wyrwania się z tego, co oczywiste i od wieków praktykowane.
    • Gość w kość
      a skąd!   ... aczkolwiek ograniczam🤨
    • Gość w kość
    • KapitanJackSparrow
      😁
    • Dana
    • Gregor
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...