Skocz do zawartości


gość

Co to jest Miłość?

Polecane posty

Zadowolony
Penelopka
Dnia 22.11.2021 o 11:29, Bledny napisał:

Zastanawiam się właśnie co to jest miłość...

Myślę że to w każdym wypadku jest chęć oddania siebie drugiej osobie. W dodatku jest to chęć która nie wymusza reakcji zwrotnej od obdarowanego. Matka do syna, mąż do żony, Owsiak dla ludu ? itd itd. 

Jednak jako gatunek który nie jest masochistycznym nie lubimy bólu. Dlatego miłość się wypala w przypadku gdy dawanie siebie jest jednostronne. Człowiek kochliwy to taki który daje szybko i mało ale intensywnie, człowiek który kocha to ten który ...? ...który nie jest kochliwym ?

W sumie to całkiem proste?. Tylko teraz czy mogę pokochać każdego? I tu jest coś co jest wyjątkowe w człowieku. Otóż nie! Wynika z tego że kochamy jednak nie bezinteresownie. W zamian dostajemy to na czym nam najbardziej zależy ale... w sobie. Tak naprawdę kochamy siebie przy drugiej osobie i tylko przy niej. Ciekawe, teraz powiedzenie żeby pokochać kogoś najpierw należy pokochać siebie ma sens. To taka symbioza. Czuję się dobrze gdy kocham Ciebie bo dzięki temu kocham siebie. 

Każdy z nas potrzebuje być docenionym i lepszym a dzięki miłości takimi się czujemy. Osoba dzięki której to czujemy to miłość naszego życia i będziemy ją pielegnowac i szanować

Teraz bardzo ważna rzecz. Kochać Ją możemy tylko wtedy gdy Ona kocha siebie dzięki nam. A to wyklucza zazdrość, kontrolę, manipulacje, oszustwa w związku. Bo czego oczy nie widzą...to serce wie( twoje serce) i sam trujesz swoje uczucie i miłość do siebie przez co tracisz pomalutku powody by kochać Ją. Kiedy przestaniesz szanować siebie, kiedy zaczniesz czuć że jesteś gorszy niż byłeś, usmiercasz miłość do drugiej osoby. Więc by kochać naprawdę trzeba dbać by druga osoba kochała siebie nie czyniąc uszczerbku na miłości do samego siebie?

Niby proste a tyle czasu potrzebowałem by to zgłębić ? 

?

Dobra a teraz idę rzucić parę włosów na podłogę żeby nie było nudno ?

Dawno tu nie zaglądałam(zarobiony człek? i odpoczywam od komórek i laptopów po pracy ) , ale dokładnie tak samo myślę. Zajęło mi to szmat czasu. Tak naprawdę w ostatnich dwóch latach zrozumiałam prawdziwą istotę miłości. Twoje słowa są moimi myślami. ?Dzięki. 

Edytowano przez Penelopka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


syn fubu

"Zresztą, tak zwyczajnie to można kochać - psa, ptaki, a nawet drzewa. Miłość to zupełnie co innego,  ten ktoś musi się bardzo, bardzo podobać i trzeba go pragnąć."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Drodzy Państwo, od: miłości do nienawiści jest naprawdę tylko jeden krok. 

Tak dzieje się, że dzisiaj ktoś kogoś kocha, a jutro może znienawidzić, bo coś się takiego stanie i się wydarzy. 

Także, wcale bym nie powiedział, że "jak się kocha, to można wszystko wybaczyć". To moim zdaniem często tylko tak się mówi. 

Ludźmi też rządzą emocje, różne odczucia, które potrafią być naprawdę silniejsze od miłości, od relacji z drugą osobą. 

Ja nie jestem psychologiem, ale to ten specjalista tutaj miałby dużo do powiedzenia na ten temat, bo się zna na takich sprawach. 

 

Więc, każda miłość prędzej, czy później może się skończyć. To zależy tylko od wydarzeń i okoliczności. 

Można się też odkochać... Ludzie sobie nawet czasami nie zdają sprawy, co ich czeka jutro... Co może się zmienić na gorsze... 

Życie jest przewrotne. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu
Dnia 13.01.2022 o 18:10, Miejscowy napisał:

Ludźmi też rządzą emocje, różne odczucia, które potrafią być naprawdę silniejsze od miłości, od relacji z drugą osobą. 

Ja nie jestem psychologiem, ale to ten specjalista tutaj miałby dużo do powiedzenia na ten temat, bo się zna na takich sprawach. 

 

 

Nic się nie zna. Na tym nikt się nie zna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

A w mojej ocenie bez miłości da się żyć i można żyć. 

Gorzej, jeżeli ktos się zakocha w niewłaściwej osobie i zostanie wykorzystany, a potem cierpi. 

Bo, MIŁOŚĆ też rani... 

Dlatego lepiej się wcale nie zakochiwać w nikim. Oczywiście, nie jest to takie proste, bo czasami tylko jedna osoba kocha, a druga nie okazuje tego uczucia. 

Miłość tylko w jedną stronę, to nie jest żadna miłość... 

 

Ja miałem sytuację z kobietą, którą poznałem i Ona mi potrafiła, co drugi dzień mówić "jak to Ona mnie kochała... ", ale to była ściema i kłamstwo. 

Ona tylko wypowiadała takie słowa, a nie kochała naprawdę. Ja nie czułem od tej kobiety żadnej miłości, mimo że mówiła mi o miłości. 

Miłość od drugiej osoby trzeba czuć... Trzeba wiedzieć, że ktoś naprawdę i szczerze kocha. A samo mówienie "ja Ciebie kocham", nic nie znaczy, bo to jest... puste... 

 

Powiedzieć mozna różne rzeczy, ale nie nie jest to nic warte, bez pokrycia i czynów. 

 

Więc ja na takie rzeczy też nie dam się nabrać żadnej kobiecie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
41 minut temu, Miejscowy napisał:

A w mojej ocenie bez miłości da się żyć i można żyć. 

Można ale jakoś tak jalowo trochę w życiu. 

 

41 minut temu, Miejscowy napisał:

Gorzej, jeżeli ktos się zakocha w niewłaściwej osobie i zostanie wykorzystany, a potem cierpi. 

Bo, MIŁOŚĆ też rani... 

Dlatego lepiej się wcale nie zakochiwać w nikim.

Ucieczka nic nie załatwisz..  

Życie to nie jest bajka lecz często droga po wertepach. Nieźle można się czasami poobijać ale gdy przestanie boleć nie warto chować się w skorupę bo można zamknąć sobie drogę przed czymś co gdzieś w oddali może czeka. W chwili gdy się zamkniesz to możesz tego nie dostrzec lub odrzucić bojąc zranienia. Życie trzeba porobowc mimo, że czasami ma gorzki smak... 

 

41 minut temu, Miejscowy napisał:

Miłość tylko w jedną stronę, to nie jest żadna miłość... 

Nigdy nie byłam nieszczęśliwie zakochana...

 

41 minut temu, Miejscowy napisał:

Ja miałem sytuację z kobietą, którą poznałem i Ona mi potrafiła, co drugi dzień mówić "jak to Ona mnie kochała... "

Niedawno pisałeś, że Ty nikogo w życiu jeszcze nie kochałeś więc na ile było szczere Twoje zaangażowanie jeżeli było w ogóle? 

 

41 minut temu, Miejscowy napisał:

Powiedzieć mozna różne rzeczy, ale nie nie jest to nic warte, bez pokrycia i czynów. 

Więc co chciała osiągnąć? 

 

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
1 godzinę temu, Arkina napisał:

Można ale jakoś tak jalowo trochę w życiu. 

 

Ucieczka nic nie załatwisz..  

Życie to nie jest bajka lecz często droga po wertepach. Nieźle można się czasami poobijać ale gdy przestanie boleć nie warto chować się w skorupę bo można zamknąć sobie drogę przed czymś co gdzieś w oddali może czeka. W chwili gdy się zamkniesz to możesz tego nie dostrzec lub odrzucić bojąc zranienia. Życie trzeba porobowc mimo, że czasami ma gorzki smak... 

 

Nigdy nie byłam nieszczęśliwie zakochana...

 

Niedawno pisałeś, że Ty nikogo w życiu jeszcze nie kochałeś więc na ile było szczere Twoje zaangażowanie jeżeli było w ogóle? 

 

Więc co chciała osiągnąć? 

 

Ani ja nie kochałem żadnej kobiety, ani żadna kobieta nie kochała mnie i to jest proste wytłumaczenie. 

I dużo ludzi jest w takiej sytuacji. 

Tylko czasami trzeba coś samemu poczuć, na swojej skórze, żeby to wiedzieć i doświadczyć. 

Bo najlepsze doświadczenie jest na samym sobie. 

 

Miłość powinno się komuś realnie udowodnić, a nie tylko, w samych słowach wypowiadać. 

Jeżeli "kochasz" to pokaż to realnie komuś? Zrób coś w tym kierunku, żeby ktoś miłość poczuł i wiedział, że jest kochany. 

 

A u mnie, z kobietą była sytuacja, gdzie ona nic nie robiła w tym kierunku, żeby pokazać mi miłość, ale mówiła, w słowach o miłości często. 

 

Ja się w "fikcję" nie bawię, tylko w prawdziwe i realne życie. 

 

Może się to komuś podobać albo nie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
47 minut temu, Miejscowy napisał:

A u mnie, z kobietą była sytuacja, gdzie ona nic nie robiła w tym kierunku, żeby pokazać mi miłość, ale mówiła, w słowach o miłości często. 

 

W którym roku to było?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
10 minut temu, Arkina napisał:

W którym roku to było?

A czy to ważne? Ja ją poznałem jakieś ponad 6 lat temu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Ja jestem przykładem, na swoim doświadczeniu, że można żyć i funkcjonować bez uczucia miłości i można się czuć dobrze bez tego. 

A nawet można czuć się szczęśliwym, czasami, bo "szczęścia pełnego" to raczej nikt nie ma. 

Nikt nie żyję w BAJCE... 

Ale to jest kwestia nastawienia psychicznego, dystansu i akceptacji. Trzeba chcieć tak się do tego nastawić i chcieć akceptować. 

Ja jestem tego przykładem. 

 

Oczywiście, fajnie i przyjemnie jest mieć miłość, która działa w dwie strony i odwzajemnia, ale dużo ludzi nie ma takiej miłości i muszą się z tym pogodzić. 

Nie zabiją się, tylko muszą dalej żyć. 

 

I różnie ludzie to odczuwają i to odbierają. 

 

Jedni płaczą często, że "brak im miłości, wzajemnej" i trudno im z tym żyć. A inni potrafią to akceptować i nastawiają się do tego inaczej. 

 

AKCEPTACJA to jest ważna cecha. Jak się bardzo chce, to będzie się coś akceptowało. 

 

No ale nie każdemu to łatwo przychodzi, bo ludzie są różni i mają różne charaktery. ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
10 minut temu, Miejscowy napisał:

A czy to ważne? Ja ją poznałem jakieś ponad 6 lat temu. 

A inna sytuację potem miałeś z kobieta? 

 

W sierpniu byłam na ślubie kuzyna tylko w kościele. Ślub był długo wyczekiwany, tworzyli zgrana i kochająca się parę. 

Mamy luty a ja wczoraj dowiedziałam się, że już że sobą nie są. Pojawił się jakiś inny facet...

Malzenstwo trwało pół roku a nawet nie... 

Życie... 

Szok... 

Nie dowierzanie... 

Co z tą miłością??? 

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy

Ja to się nawet cieszę, że ja nie zakochałem się w jakiejś "lafiryndzie" ( bez urazy ), egoistce ( bo są takie kobiety, niektóre i taki mają charakter ), bo bym się zawiódł i zrobił z siebie głupka. 

A że ja potrafię wyczuć kobiety, to ja żadnej się kobiecie "zrobić w balona" nie dam. 

Wcale to nie jest częsta cecha u facetów. 

Bo wielu facetów, dają się kobietom... Dają sobie na głowę wchodzić, a facet na to nigdy nie powinien sobie pozwolić. 

Prawdziwy facet. Bo tacy "maminsynki", "ciapy" to nie mają nic w sobie męskiego i dają się kobietom, a potem, kobiety takie się śmieją z takich facetów. 

 

Myślicie, że tak nie jest?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
13 minut temu, Miejscowy napisał:

Ja to się nawet cieszę, że ja nie zakochałem się w jakiejś "lafiryndzie" ( bez urazy ), egoistce ( bo są takie kobiety, niektóre i taki mają charakter ), bo bym się zawiódł i zrobił z siebie głupka. 

Serio? 

Strasznie myślisz negatywnie i lękowo. 

Pewnie są takie kobiety jak i nieciekawi mężczyźni. 

Ogólnie ludzie wszyscy wszystkim nie muszą przypasować ale żeby aż tak być przezornym w uczuciach... 

Niebywałe jak dla mnie. 

 

19 minut temu, Miejscowy napisał:

A że ja potrafię wyczuć kobiety,

Aaa to ciekawe...

 

21 minut temu, Miejscowy napisał:

Bo wielu facetów, dają się kobietom... Dają sobie na głowę wchodzić, a facet na to nigdy nie powinien sobie pozwolić. 

Prawdziwy facet. Bo tacy "maminsynki", "ciapy" to nie mają nic w sobie męskiego i dają się kobietom, a potem, kobiety takie się śmieją z takich facetów. 

I to Twój główny lęk aby cię jakaś nie zdominowała przypadkiem... 

Ciekawe skąd to przeświadczenie wyniosłeś i dlaczego tak głęboko w Tobie siedzi ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu
4 godziny temu, Miejscowy napisał:

 

Powiedzieć mozna różne rzeczy, ale nie nie jest to nic warte, bez pokrycia i czynów. 

 

 

 

Moim zdaniem tylko słowa to podstawa człowieczeństwa, nawet w tej żydowskiej książce pisze "Na początku było słowo..."

Za same słowa można iść do pierdla lub płacić grzywnę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
14 minut temu, Arkina napisał:

Serio? 

Strasznie myślisz negatywnie i lękowo. 

Pewnie są takie kobiety jak i nieciekawi mężczyźni. 

Ogólnie ludzie wszyscy wszystkim nie muszą przypasować ale żeby aż tak być przezornym w uczuciach... 

Niebywałe jak dla mnie. 

 

Aaa to ciekawe...

 

I to Twój główny lęk aby cię jakaś nie zdominowała przypadkiem... 

Ciekawe skąd to przeświadczenie wyniosłeś i dlaczego tak głęboko w Tobie siedzi ?

No przykro mi, ale się mylisz co do mnie. 

 

Chyba mnie nie do końca zrozumiałaś? Ja się nie zraziłem do wszystkich kobiet, bo są też w porządku i dobre kobiety, tyle że ja na taką nigdy nie trafiłem i takiej nie poznałem. 

Tutaj szczęścia do takiej kobiety nie miałem. I wcale nie płaczę z tego powodu, a żyję normalnie. 

Nie jest to warte tego, żebym się załamywał. 

 

Ja po prostu mam, zwyczajny dystans do kontaktów i w relacji z kobietami i to jest normalna rzecz. 

Na pewne rzeczy sobie też nie mogę pozwolić, żeby mnie kobieta nie szanowała i źle traktowała. 

Bo uważam, że nie zasługuje na takie traktowanie, gdyż ja kobietę potrafię szanować i nie raz to pokazałem. 

No ale to też powinno być odwzajemnione i docenione. 

 

Szacunek nie działa w jedną stronę. Działa w dwie strony i wzajemnie. 

 

A nie raz nie byłem szanowany przez niektóre kobiety, bez powodu, bo niczym sobie na to nie zasłużyłem. 

 

Ja na takie rzeczy pozwolić sobie nie mogę kobietom i nic na to nie poradzę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
4 godziny temu, Miejscowy napisał:

No przykro mi, ale się mylisz co do mnie. 

 

Chyba mnie nie do końca zrozumiałaś? Ja się nie zraziłem do wszystkich kobiet, bo są też w porządku i dobre kobiety, tyle że ja na taką nigdy nie trafiłem i takiej nie poznałem. 

Wciąż piszesz negatywnie o kobietach więc tak cię odbieram. Jeżeli przez 40 lat nie poznałeś dobrej kobiety to jestem lekko zdziwiona bo chyba to wymierający gatunek. 

W moim życiu pojawiali się w większości fajni faceci w różnych relacjach...nie zawsze tych romantycznych. Zdarzali się też mniej fajni ale to szybko wychodziło i były to jednostki. 

Jesteś pechowcem życiowym albo sama nie wiem. 

 

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
1 godzinę temu, Arkina napisał:

Wciąż piszesz negatywnie o kobietach więc tak cię odbieram. Jeżeli przez 40 lat nie poznałeś dobrej kobiety to jestem lekko zdziwiona bo chyba to wymierający gatunek. 

W moim życiu pojawiali się w większości fajni faceci w różnych relacjach...nie zawsze tych romantycznych. Zdarzali się też mniej fajni ale to szybko wychodziło i były to jednostki. 

Jesteś pechowcem życiowym albo sama nie wiem. 

 

Nie, nie mówię negatywnie o wszystkich kobietach. 

Ja nie uogólniam tego. 

Po prostu ja nie wiem na jakie kobiety trafiam... Nie jestem jasnowidzem... Robię wszystko to, co mogę, by znajomość i relacje były jak najlepsze, ale pewne rzeczy nie zależą tylko ode mnie. 

Bywało też tak, że poznając kobietę, stwierdziłem, że to nie miało sensu, bo były pewne przeszkody i zakończyłem znajomość. 

Ja nie jestem "psychicznym desperatem", żebym, na siłę się pchał do jakiejś kobiety, która nie jest dla mnie i mi w czymś nie pasuje. 

Ja znam dystans i granice. 

 

Są kobiety, nie warte zachodu... Nie raz się o tym przekonałem. I myślę, że niektórzy faceci mają podobnie jak ja. 

 

Trzeba znać granice i widzieć granice. 

 

Zresztą jak ja zapoznaję kobietę, to nigdy nie zakładam, z góry żadnego związku partnerskiego. 

 

Dlaczego? 

 

Bo coś może się nie udać. Mogę się zawieźć na znajomości. Mogę być źle potraktowany, a ja nie dam z siebie zrobić głupka. 

Ja wolę być czujny do kobiet. 

 

Nie jedna była taka, która nie miała szczerych zamiarów wobec mnie, a uwierz mi, że są kobiety, które nie okazują żadnych uczuć facetom, ponieważ dla takich kobiet, faceci są "przedmiotem... ". 

Czyli, są traktowani właśnie przedmiotowo, bo kobiety takie mają cel, by: zabawić się, wykorzystać finansowo i tak to wygląda. 

Jest wiele takich kobiet, w różnym wieku i wiele też takich kobiet siedzi na różnych serwisach randkowych. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Arkina
11 godzin temu, Miejscowy napisał:

Po prostu ja nie wiem na jakie kobiety trafiam... Nie jestem jasnowidzem... Robię wszystko to, co mogę, by znajomość i relacje były jak najlepsze, ale pewne rzeczy nie zależą tylko ode mnie. 

Czy kiedykolwiek ktoś chciał Cię wesprzeć w poszukiwaniach? ??

Edytowano przez Arkina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zadowolony
Miejscowy
4 godziny temu, Arkina napisał:

Czy kiedykolwiek ktoś chciał Cię wesprzeć w poszukiwaniach? ??

No, nie. 

Ja z takimi problemami zawsze byłem sam. 

I sam sobie musiałem z tym radzić. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.






  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 715
    • Postów
      261 625
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      968
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    MartaGrops
    Najnowszy użytkownik
    MartaGrops
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Monika
      No dobra☺️🤗
    • wędrowiec
      Kościół tu akurat ma rację . Dodatkowy dzień raz na 4oo lat dawałby przesunięcie co najwyżej o 5 dni.  Natomiast przesunięcia Wielkiego Piątku czasem są w marcu a czasem w kwietniu.
    • KapitanJackSparrow
      Czyżbyśmy układali biznes plan? Myślisz że dobrze się sprzeda na allegro? 😁
    • Nomada
      Jak produkować to na skalę światową ; )  
    • Monika
      Ach i jeszcze jedno... To u mnie nie przejdzie, ja jestem WWO i ja jestem chodząca emocją😉 i tak już chyba zostanie. Ma to swoje plusy i minusy. No niestety nikt z nas nie jest idealny i w życiu zawsze jest coś za coś. Już się z tym pogodziłam.Jest mi czasem dzięki temu łatwiej, a czasem trudniej. Czasem coś zyskam czasem stracę. Lecz ogólnie to nigdy nie kierują mną złe intencje. Wesołych Świąt Natko🙂
    • Monika
      Nie pamiętam, żadnego konfliktu z Tobą, prócz gifa, w którym "przywaliłam" Ci śnieżynką i zastanawiałam potem się czy nie był za "ostry". No, ale jak Cię uraziłam niechcąco kiedyś (naprawdę niechcąco) to przepraszam🙂   
    • Natka
      Umacnianie
    • Natka
      Chyba rozumiem innych, którzy tu mniej piszą. Naprawdę Cię lubię — nawet bardzo. Wydajesz się fajną osobą i dlatego tym bardziej trochę mnie to zastanawia… bo czasami zdarza Ci się pisać w sposób, który potrafi zranić innych. Nie do końca wiem, z czego to wynika, bo serio da się Ciebie lubić. Może po prostu czasem warto trochę odpuścić, nie wkładać aż tyle emocji we wszystko? Kiedyś tak dobrze mi się tu z Tobą pisało, dlatego trochę mi tego szkoda. Piszę to spokojnie i bez złośliwości — nic Ci przecież nigdy nie zrobiłam, a kilka razy dostało mi się tak trochę „rykoszetem”, co było zwyczajnie nieprzyjemne. Nie zrozum mnie źle, nie mam złych intencji i jeśli coś brzmi nie tak, to przepraszam. Po prostu chciałam być szczera. A jeśli jednak zareagujesz na to ostro — też to zrozumiem.
    • Natka
      Może już gdzieś tu się przewinął, ale wrzucę, bo uważam, że naprawdę warto 😊   Szczerze mówiąc, „Piękny umysł” (A Beautiful Mind) to jeden z tych filmów, które na początku wydają się trochę spokojne, ale im dalej, tym bardziej wciągają. To historia o genialnym matematyku, który stopniowo zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością – i oglądając to, człowiek sam się chwilami zastanawia, co jest prawdą, a co nie. Najbardziej robi robotę klimat i to, jak pokazana jest jego choroba. Nie ma tu taniej sensacji, tylko raczej takie powolne wkręcanie widza w jego sposób myślenia. Momentami jest to naprawdę niepokojące, ale nie w horrorowy sposób, tylko bardziej psychicznie. Russell Crowe bardzo dobrze to zagrał – bez przesady, raczej tak „po cichu”, co tylko dodaje wiarygodności. No i wątek z jego żoną też jest dobrze poprowadzony, bo pokazuje, jak to wygląda od strony bliskiej osoby, a nie tylko samego chorego. Jedyne co, to trochę czuć, że to film robiony pod szerszą publiczność – jest momentami wygładzony i nie tak brutalnie realistyczny, jak mógłby być. Ale z drugiej strony dzięki temu ogląda się go bardzo dobrze. Ogólnie: warto obejrzeć, nawet jeśli ktoś nie jest fanem takich „cięższych” tematów. To nie jest typowy smutny dramat, tylko raczej historia o walce z samym sobą i o tym, że życie potrafi być bardziej skomplikowane, niż się wydaje.
    • KapitanJackSparrow
      Ale oczywiście cię rozumiem sam li trochę jeszcze jestem kibicem piłkarskim a przed laty byłem jeszcze bardziej a za młodu to ho ho..  No i tak zgadzam się to kwestia wychowania ale też środowiska w którym akurat przyszło żyć. 
    • KapitanJackSparrow
      Ooo panie, musiałbyś ...kiedyś usiąść ze mną w kotle na stadionie, wśród fanatyków którzy speedway wciagają nosem, poczuć tą energię i eksplozję radości która czasami jest tak wyjątkowa że mówi się o tym latami, albo przybijać pionę, ściskać się bratersko z łobcymi sobie ludźmi w szale radości gdy ukochana drużyna wiezie ,,odwiecznych wrogów " 5:1 i jest to zaledwie minuta z twego życia. O darciu gardła do ochrypu, o wymachiwaniu szalikiem, o podnieconych rozmowach, o napięciu, przerażeniu po dramatycznych wydarzeniach na torze, o traumie gdy ktoś z toru się nie podniesie o własnych siłach lub zakończy swój bieg czyjeś życie.  Lub też  Usiąść sobie wygodnie na świeżym powietrzu popstrzeć miło na ściganie z kartką i długopisem , podyskutować z przyjaciółmi  od biegu do biegu. Pośmiać z ludzi gdy ktoś z trybun krzyknie coś tak niesamowicie śmiesznego lub też podpiąć się do zbiorowej euforii trybun i czynić zgodnie i w rytm co wszyscy bo gdy kilkanaście tysięcy  dłoni klaśnie jednoczenie to jest klasku huk.  Do tego zapominałem dodać emocje i rywalizacja sportowa , zapach spalonego etanolu ryk motorów ( niestety kiedyś to był ryk🤷) i niecierpliwe odliczanie do kolejnego meczu.Nikt nikogo nie oklada pięściami bo się im dyscypliny pomyliły i nie chodzi na ustawki w lesie z prezydentem RP. 😁 Ha ha ...........a spotkanie innego kibica żużlowego, gdzieś w Polsce , to creme de la creme
    • KapitanJackSparrow
      Bank? Normalnie 😁
    • Monika
      A ja mam wrażenie,że Ty nie piszesz przeze mnie.  Nie chcę żeby tak było.
    • Antypatyk
      Dlaczego przestałem pisać? Bo tutaj robi się to samo co na <reklama> ... "wszystko co napiszesz będzie na pewno użyte przeciwko tobie... zmienione,  przekręcone, wyrwane z kontekstu... najważniejsze żeby ci dokopać i cię zgnoić... Bawcie się dobrze..., acha... i  WESOŁYCH ŚWIĄT...
    • Antypatyk
      Jest jeszcze jeden rodzaj... ci, którzy nie są świadomi tego, że krzywdzą... bo dla nich to jest normalne..., " co? ja? ja nic nie zrobiłem, przewrażliwiona/y jesteś..." {tutaj jest ich przynajmniej troje...). Nie moje... wykopane gdzieś z odmentów internetu, ale moje zdanie jest takie samo... "Kaśka, 42-letnia mieszkanka dużego miasta Nie rozumiem, dlaczego staliśmy się dla siebie tacy okrutni. Dlaczego łatwiej nam kogoś zranić, niż spróbować zrozumieć. Zamiast cieszyć się tą krótką chwilą, którą mamy tu na Ziemi, wolimy sobie dokopać, poniżyć, obrazić. Coraz trudniej znaleźć przestrzeń, w której nie czuć tej złej energii. Ona jest wszędzie – i naprawdę boli."
    • Miły gość
      Wiem że tacy istnieją i nie mogę takich ludzi zrozumieć co krzywdzą drugiego, a im to sprawia przyjemność.  Rozładować emocje można na wiele sposobów więc takie typy co krzywdzą bo coś im nie wyszło dla mnie są skreśleni.  Fakt rana się zagoi, a blizna zostanie ale zawsze można spróbować uleczyć serducho aby ono biło dla kogoś kto mocno go pokocha 🙂 Czyli jestem naprawiaczem 🙂
    • Nomada
      Hurtowa ilość jest opłacalna, chyba ;  )                      
    • Nomada
      To nie zgaga ale tak to można nazwać ;  )
    • Monika
      Tak szaleniec. Ale tacy ludzie istnieją. Stosują różne metody np gashliting. To rodzaj przemocy, której "nie widać", a która zostawia realne ślady do końca życia.  Jedni robią to celowo inni, by rozładować własne emocje (czyli nie są tego co czynią świadomi, mają taki sposób funkcjonowania wyniesiony z domu).  Pan Naprawiacz może naprawić wszystko, dlatego to taka fajna nazwa🙂  Jednak czy serce da się naprawić by działało jak nowe? Nie sądzę. Człowiek niestety nosi blizny, po urazach, które jak zostają z nim już na zawsze.
    • Miły gość
      A kto nie lubi jak jest miło, chyba tylko  szaleniec.  Skoro tak piszesz to niech tak zostanie🤗 W sumie naprawiacz może dużo rzeczy naprawiać, nawet złamane serce 🙂
    • Gość w kość
      nie mogę, kwestia wychowania🤷‍♂️   no i te emocje, w speedwayu są, jak to określiłeś, fajne, a w piłce... widziałeś pewnie mnóstwo obrazków w tv jak kibice płaczą itp., itd... to dopiero są emocje!
    • Miły gość
      Ty jesteś miła, więc jak mógłbym być inny? 🙂 🤗
    • Gość w kość
      oj, nie bądź taki skromny, rzekłbym, że krzesanie masz we krwi🤔   ... a ja kofeinę🤨    
    • Astafakasta
    • Monika
      Ja bardzo lubię jak jest miło, świat jest wystarczająco okrutny. Upieram się jednak przy tym, że Pan Naprawiacz to super-fajna- nazwa i kropka🤗 
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...