Skocz do zawartości


Zaloguj się, aby obserwować  
asiutka

wolicie spódniczki czy szorty

Polecane posty

Przygnębiony
Mptiness

Wolę szorty, ale częściej noszę spódniczki..z konieczności :D

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Zadowolony
Rav

Jedno i drugie ma swoje zalety :) 

zalezy od okazji, pogody, czasu...miejsca.A że my kobiety mamy ten przywilej "zmienności" , to chętnie z niego korzystam ;)

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sany

Chociaż jestem starsza pani,  czasem zakładam krótkie spodenki, no ale ja z tych majętnych. ;) :D 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sisi

Nie ma czegoś takiego, jak "wolę". Ubiór zależy od okoliczności. Kiedy np. jeżdżę na rowerze mam na sobie krótkie spodenki. Natomiast wieczorne wyjście o tej porze, to jeansy, bądź spódniczka. Na sukienkę też czas się znajdzie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wercia555
Dnia 31.05.2018 o 19:48, asiutka napisał:

j.w

Dzień Dobry 

 

Mi wygodniej chodzi się w spódnicach czy też sukienkach, za szortami nie przepadam. Noszę jak muszę.

Ostatnio kupiłam sobie taką wygodną spódnicę w kolorze białym.  Jest komfortowa w noszeniu, ma bardzo dobrej jakości materiał. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Smutny
Krzysiek1

Wydaje mi się że wole szorty. Pewności mi brak, bo w spódniczce jeszcze nigdy nie chodziłem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu

Spódniczki oczywiście. Szorty - co to jest? Te ucięte jeansy to najnowszy synonim bycia "sexi" w 21 wieku, ale jak "sexi" może być coś co pierwotnie noszone było wyłącznie przez kowbojów na koniu? Aż od 19 wieku do późnych lat 50 XX wieku kobieta w jeansach krótkich czy długich to było coś takiego jak dziś facet umalowany szminką. Zdarzały się takie - oczywiście, zwłaszcza w miastach typu Paryż. Lecz to był wówczas dla otoczenia prawdziwy wywrót natury.

Zaraz wymaluje się szminką, i jak gdyby nigdy nic w kapciach z futrem wyjdę do Dino po paczkę papierosów.

Wybiorę jeszcze taki moment dnia żeby była długa kolejka.

Faceci powinni malować usta bo to jest sexi.

Tak samo sexi jak noszenie przez kobiety męskich spodni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60

Noszenie przez kobiety spodni w tym jeansów stało się standardem już w latach 70-tych XX wieku więc nie na co już tego krytykować. Kobiety mają więc fajną sytuację bo mogą nosić zarówno sukienki i spódniczki jak i spodnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, ddt60 napisał:

Noszenie przez kobiety spodni w tym jeansów stało się standardem już w latach 70-tych XX wieku więc nie na co już tego krytykować. Kobiety mają więc fajną sytuację bo mogą nosić zarówno sukienki i spódniczki jak i spodnie.

Faceci też mogą jeśli mają taką potrzebę.  Tylko społeczeństwo musi być normalne i to zrozumieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
45 minut temu, Maybe napisał:

Faceci też mogą jeśli mają taką potrzebę.  Tylko społeczeństwo musi być normalne i to zrozumieć.

nie mam takie potrzeby chodzenia w spódniczkach. Wiem, że teraz można ale jakoś poddaje się zwyczajom odzieżowym ustalonym już wcześniej.

 

Oczywiście wiele, wiele  lat temu kobietom pozwalano na chodzenie w spodniach tylko do jazdy konnej albo np. jazdy na nartach - czyli generalnie w ramach stroju sportowego. O ile dobrze pamiętam w Polsce do lat siedemdziesiątych kobiety, nawet młode raczej nie chodziły w spodniach. Moda w Polsce pojawiła się tak trochę wraz z modą na chodzenie w jeansach i sztruksach w latach siedemdziesiątych i w sytuacji, kiedy marzeniem każdego stało się kupienie jeansów w Peweksie za dolary dziewczyny zaczęły też chodzić w spodniach i właśnie wtedy ta moda na spodnie pojawiła się w Polsce. Czyli można powiedzieć - w Polsce jakby był to rezultat "małego otwarcia się na Zachód" przez Gierka.  Ponadto pod koniec lat siedemdziesiątych i na początku osiemdziesiątych pojawiła się u nastolatek (bardzo częsta sytuacja w liceach) na chodzenie przynajmniej w okresie letnim bez stanika. Wówczas te dziewczyny (poza tymi, które miały na prawdę duży biust i było to niewygodne) masowo rezygnowały z chodzenia w stanikach ale ta moda na chodzenie bez staników trwała dość krótko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
5 minut temu, ddt60 napisał:

ale ta moda na chodzenie bez staników trwała dość krótko.

A szkoda, bo już za moich czasów noszenia stanika takiej mody nie było.

Uważam, że jeśli mężczyzna lubi sukienki, to może w nich chodzić. Niekiedy w ogóle nie wiąże się to z inną orientacją, czy trans-seksualizmem. Po prostu przyzwyczailiśmy się do takiego schematycznego postrzegania mężczyzn i kobiet, i mężczyzna w sukience wydaje się nam niemęski, choć  to kwestia przyjętych wzorców i przyzwyczajenia, nic poza tym. Sama w nich tkwię, bo tak nam wpojono, jednak rozumiem, że to myślenie stereotypowe. Ludzie są różni, mają różne potrzeby i sam ubiór nie jest wyznacznikiem ich męskości, czy kobiecości ani orientacji, ani seksualności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczęśliwy
ddt60
16 minut temu, Maybe napisał:

 Ludzie są różni, mają różne potrzeby i sam ubiór nie jest wyznacznikiem ich męskości, czy kobiecości ani orientacji, ani seksualności.

jestem tolerancyjny ale nie mam takiej potrzeby. Wydaje mi się także, że pewna różnica w ubiorze jaka się wytworzyła przez wieki nie jest zła. Większość osób o binarnie zorientowanej płci nie mają potrzeby tego zmieniać . Jednak jeśli ktoś ma taką potrzebę nie jest to dla mnie problemem aby ubierał się nietypowo choć wydaje mi się, że jednak taka potrzeba ma często związek z niebinarnością szerzej rozumianą niż transpłciowość. Są oczywiście nadal jednak pewne sytuację czy środowiska gdzie obowiązuje dress code i w aspekcie tolerancji wobec stroju będzie to jednak problem. Dotyczy to np. czy dyplomacji, czy pewnych korporacji czy nawet oficjalnych przyjęć, gdzie trzeba być w garniturze, smokingu czy sukni koktalilowej w zależności od płci. Może te zasady w końcu zostaną złamane ale wydaje mi się, że w ostatnich czasach wręcz następuje powrót do pewnych klasycznych zasadach ubioru w określonych oczywiście sytuacjach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
1 godzinę temu, ddt60 napisał:

jestem tolerancyjny ale nie mam takiej potrzeby. Wydaje mi się także, że pewna różnica w ubiorze jaka się wytworzyła przez wieki nie jest zła. Większość osób o binarnie zorientowanej płci nie mają potrzeby tego zmieniać . Jednak jeśli ktoś ma taką potrzebę nie jest to dla mnie problemem aby ubierał się nietypowo choć wydaje mi się, że jednak taka potrzeba ma często związek z niebinarnością szerzej rozumianą niż transpłciowość. Są oczywiście nadal jednak pewne sytuację czy środowiska gdzie obowiązuje dress code i w aspekcie tolerancji wobec stroju będzie to jednak problem. Dotyczy to np. czy dyplomacji, czy pewnych korporacji czy nawet oficjalnych przyjęć, gdzie trzeba być w garniturze, smokingu czy sukni koktalilowej w zależności od płci. Może te zasady w końcu zostaną złamane ale wydaje mi się, że w ostatnich czasach wręcz następuje powrót do pewnych klasycznych zasadach ubioru w określonych oczywiście sytuacjach.

Niestety. Nie twierdzę, że strasznie mi przeszkadza, iż mężczyźni w spodniach chodzą, nic z tych rzeczy, również przyzwyczaiłam się do pewnych wzorców w ubiorze.  Ubior dostosowywalismy do naszej aktywnosci tak, aby był funkcjonalny. Wyobrażasz sobie panie w urzędzie w sukniach w stylu rokkoko? :D 8h męczarni :D czy lekarza w peruce i jakby tak spadła do otwartych trzewi :D

Osobiście uwielbiam sportowy luźny strój, jak i sukienki, trampki, jak i obcasy, wszystko zależy od okolicznosci. Rewolucja w stroju kobiet nastąpiła wraz z rewolucją społeczną i seksualną. 

U mężczyzn dokonała się mała rewolucja również. Zrozumieli że lepiej pachnieć niż śmierdzieć potem i kosmetyki nie są jedynie zarezerwowane dla kobiet. Zaczeli o siebie bardziej dbać. I nie ma w tym nic złego.

 

Myślę że strój dla niektórych stanowi sposób wyrażania siebie, niekoniecznie też swojej seksualności ale chodzi o pokazanie swojej ekstrawagancji, odwagi, fantazji, indywidualności. Inni idą w tym bardziej, inni mniej. To tak jak niektórzy robią tatuaże czy idą o krok dalej i wszczepiają sobie pod skórę różne implanty, chcąc upodobnić się do postaci fantasy czy zwierząt.  

Myślę że może być to potrzeba zwrócenia na siebie uwagi, wynikająca z jakiś braków z dzieciństwa....I choć mnie to osobiście odstrasza (implanty), ale uważam, że nie ma w tym nic złego. 

Jesteśmy przede wszystkim odzwierciedleniem tego, co tkwi głęboko w naszej psychice i możemy się nawet kamuflować, jednak zawsze to prawdziwe nasze ja wyjdzie jakimś zakamarkiem.

Tak samo ubior może stanowić dla niektorych taki wentyl.

 

 

Do teatru można iść już w jeansach i nie przeczę, że bardzo mnie to cieszy ;) No chyba że to jakaś Gala czy występ Sylwestrowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
FAMME
4 godziny temu, Maybe napisał:

Niestety. Nie twierdzę, że strasznie mi przeszkadza, iż mężczyźni w spodniach chodzą, nic z tych rzeczy, również przyzwyczaiłam się do pewnych wzorców w ubiorze.  Ubior dostosowywalismy do naszej aktywnosci tak, aby był funkcjonalny. Wyobrażasz sobie panie w urzędzie w sukniach w stylu rokkoko? :D 8h męczarni :D czy lekarza w peruce i jakby tak spadła do otwartych trzewi :D

Osobiście uwielbiam sportowy luźny strój, jak i sukienki, trampki, jak i obcasy, wszystko zależy od okolicznosci. Rewolucja w stroju kobiet nastąpiła wraz z rewolucją społeczną i seksualną. 

U mężczyzn dokonała się mała rewolucja również. Zrozumieli że lepiej pachnieć niż śmierdzieć potem i kosmetyki nie są jedynie zarezerwowane dla kobiet. Zaczeli o siebie bardziej dbać. I nie ma w tym nic złego.

 

Myślę że strój dla niektórych stanowi sposób wyrażania siebie, niekoniecznie też swojej seksualności ale chodzi o pokazanie swojej ekstrawagancji, odwagi, fantazji, indywidualności. Inni idą w tym bardziej, inni mniej. To tak jak niektórzy robią tatuaże czy idą o krok dalej i wszczepiają sobie pod skórę różne implanty, chcąc upodobnić się do postaci fantasy czy zwierząt.  

Myślę że może być to potrzeba zwrócenia na siebie uwagi, wynikająca z jakiś braków z dzieciństwa....I choć mnie to osobiście odstrasza (implanty), ale uważam, że nie ma w tym nic złego. 

Jesteśmy przede wszystkim odzwierciedleniem tego, co tkwi głęboko w naszej psychice i możemy się nawet kamuflować, jednak zawsze to prawdziwe nasze ja wyjdzie jakimś zakamarkiem.

Tak samo ubior może stanowić dla niektorych taki wentyl.

 

 

Do teatru można iść już w jeansach i nie przeczę, że bardzo mnie to cieszy ;) No chyba że to jakaś Gala czy występ Sylwestrowy.

Wiem że faceci chodzą w spódnicach, ale to nie wygląda smacznie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
41 minut temu, FAMME napisał:

Wiem że faceci chodzą w spódnicach, ale to nie wygląda smacznie ?

Szkoci bardzo fajnie :D

A serio - nie podoba nam się bo jestesmy do tego przyzwyczajeni że faceci noszą spodnie, kiedyś nosili rajtuzy.

Niech sobie każdy chodzi jak chce ;)

Edytowano przez Maybe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wercia555

Dzień Dobry

 

Ja wolę chodzić w spódniczkach np. z komfortowej bawełny jak Mariella w kolorze białym. 

Jest w prostym kroju, ma zapięcie na guziki i zamek. Spódnica jest bardzo stylowa w noszeniu.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
FAMME
32 minuty temu, Maybe napisał:

Szkoci bardzo fajnie :D

A serio - nie podoba nam się bo jestesmy do tego przyzwyczajeni że faceci noszą spodnie, kiedyś nosili rajtuzy.

Niech sobie każdy chodzi jak chce ;)

Dokładnie, niech każdy nosi co chce i w czym czuje się dobrze. Mówią że nie szata zdobi człowieka, ale mimochodem pierw patrzymy na jego wygląd zewnętrzny ?

 

Jak dla mnie np kobiety mogły by chodzisz w samej bieliźnie ? Oczywiście nie wszystkie ?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maybe
3 godziny temu, FAMME napisał:

Dokładnie, niech każdy nosi co chce i w czym czuje się dobrze. Mówią że nie szata zdobi człowieka, ale mimochodem pierw patrzymy na jego wygląd zewnętrzny ?

 

Jak dla mnie np kobiety mogły by chodzisz w samej bieliźnie ? Oczywiście nie wszystkie ?

 

Niby tak, ale często bardzo krotko, czasem wystarczy że otworzy buzię i pozamiatane...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
FAMME
5 minut temu, Maybe napisał:

Niby tak, ale często bardzo krotko, czasem wystarczy że otworzy buzię i pozamiatane...

Przeważnie jak pięć minut wcześniej nie łyknął tic-taców ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
syn fubu

Uważam ja, że wielu dziewczynom czy kobietom pasują wręcz niektóre jeansy, tak jak uważam iż, wielu facetom pasowałby makijaż lub bluzeczki przed pępek lub trochę za.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wercia555

Ja poza spódniczką lubię latem nosić takie spodnie do kolan, dość obcisłe model Amy w kolorze błękitnym, bardzo fajnie pasują do różnych t-shirtów. Posiadają miękki denim, kontrastujące szwy, fajnie dopasowują się do figury ciała użytkownika. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Publikujesz jako gość. Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  





  • Statystyki forum

    • Tematów
      9 694
    • Postów
      260 616
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      951
    • Najwięcej dostępnych
      13 845

    czarna_espresso
    Najnowszy użytkownik
    czarna_espresso
    Dołączył
  • Nowe Posty

    • Nafto Chłopiec
      Bieg 7 km od domu przy problemach żołądkowych po obiedzie to kiepski pomysł 😅
    • KapitanJackSparrow
      Faktycznie dziś była kraina lodu, Marznący deszcz zmienił mi auto w górę lodową, takiej pokrywy nie pamiętam od ho Ho ho
    • Nomada
      Jest zielona, to pewne🤣
    • Nomada
      Imbir   Imbir to jedna z najstarszych roślin leczniczych znanych ludzkości, wykorzystywana od ponad 4000 lat w tradycyjnej medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej. Jego kłącze zawiera ponad 400 związków bioaktywnych, w tym gingerole i shogaole, które nadają mu charakterystyczny ostry smak oraz cenne właściwości prozdrowotne. Współczesne badania naukowe potwierdzają to, co intuicyjnie wiedzieli nasi przodkowie – imbir może wspierać układ trawienny, łagodzić mdłości i przyczyniać się do lepszego samopoczucia. Gingerol i shogaol – substancje odpowiedzialne za działanie imbiru Właściwości prozdrowotne imbiru wynikają głównie z obecności gingeroli i shogaoli. Gingerol (w tym najaktywniejszy 6-gingerol) występuje w świeżym kłączu i jest chemicznie spokrewniony z kapsaicyną z papryki chili oraz piperyną z czarnego pieprzu. Podczas suszenia lub podgrzewania gingerol przekształca się w shogaol, który jest nawet dwukrotnie ostrzejszy i wykazuje silniejsze właściwości przeciwutleniające oraz przeciwzapalne. Imbir a układ trawienny i nudności Jednym z najlepiej przebadanych zastosowań imbiru jest łagodzenie nudności i wymiotów. Metaanaliza 12 badań z udziałem 1278 kobiet w ciąży wykazała, że imbir w dawce 1-1,5 g dziennie znacząco redukuje poranne mdłości przy minimalnym ryzyku skutków ubocznych. Norwegijskie badanie potwierdziło, że stosowanie imbiru w ciąży nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem powikłań dla matki ani dziecka. Imbir może być również pomocny przy chorobie lokomocyjnej, mdłościach pooperacyjnych oraz towarzyszących chemioterapii. Badanie z udziałem 744 pacjentów onkologicznych wykazało, że dawka 0,5-1 g dziennie skutecznie łagodziła ostre wymioty. Olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, wspierając procesy trawienne. Osoby zmagające się z wzdęciami, niestrawością czy brakiem apetytu mogą sięgnąć po produkty z naszej kategorii wsparcia trawienia. Wsparcie dla stawów i łagodzenie bólu Właściwości przeciwzapalne imbiru przyciągają uwagę osób zmagających się z dolegliwościami stawowymi. Metaanaliza randomizowanych badań u pacjentów z chorobą zwyrodnieniową wykazała, że doustne preparaty imbiru zmniejszają natężenie bólu i poprawiają funkcję stawów w większym stopniu niż placebo. W 2024 roku opublikowano wyniki badania z użyciem standaryzowanego ekstraktu imbiru, które potwierdziły poprawę dolegliwości bólowych u osób z łagodną chorobą zwyrodnieniową kolana. Imbir może również wspierać kobiety cierpiące na bolesne miesiączkowanie. Przegląd systematyczny wykazał, że 750-2000 mg sproszkowanego imbiru dziennie, stosowane w pierwszych 3-4 dniach cyklu, skutecznie łagodzi objawy pierwotnego bolesnego miesiączkowania. Działanie to wynika z hamowania produkcji prostaglandyn, które są odpowiedzialne za skurcze macicy. Imbir a cholesterol i poziom cukru we krwi Metaanaliza 12 badań obejmujących 586 osób wykazała, że regularne spożywanie około 2 g imbiru dziennie może korzystnie wpływać na profil lipidowy krwi – obniżać poziom cholesterolu LDL i trójglicerydów oraz podnosić poziom cholesterolu HDL. W badaniu z 2015 roku z udziałem 41 osób z cukrzycą typu 2, podawanie 2 gramów imbiru dziennie przez 12 tygodni przyczyniło się do obniżenia glikemii na czczo o 12% oraz hemoglobiny glikowanej o 10%. Imbir może zwiększać wrażliwość tkanek na insulinę i ograniczać wchłanianie glukozy w jelitach. Te właściwości sprawiają, że jest cennym uzupełnieniem diety osób dbających o prawidłowy poziom cukru we krwi, choć zawsze warto skonsultować suplementację z lekarzem, szczególnie w przypadku przyjmowania leków na cukrzycę. Korzeń imbiru w kuchni – świeży czy mielony W polskiej kuchni imbir zyskuje coraz większą popularność, ale warto pamiętać o różnicach między formą świeżą a suszoną. Świeży korzeń ma intensywniejszy, bardziej cytrynowy aromat dzięki wyższej zawartości gingeroli – idealnie pasuje do dań mięsnych, owoców morza, curry i zup. Sproszkowany imbir jest ostrzejszy (więcej shogaoli) i lepiej sprawdza się w wypiekach, piernikach i deserach. Przed użyciem świeży korzeń należy umyć i obrać. Doskonale komponuje się z przyprawami korzennymi jak ziele angielskie, goździki, gałka muszkatołowa czy kardamon. Nie zaleca się natomiast łączenia go z delikatnymi ziołami, które mogą zostać zdominowane przez jego intensywny aromat. Świeży imbir najlepiej przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku – zachowa świeżość przez kilka tygodni. Jak stosować imbir i na co uważać Imbir można spożywać na wiele sposobów: jako świeży korzeń, sproszkowaną przyprawę, nalewkę, syrop, herbatę lub w formie suplementów. Badania sugerują, że dawki do 4 g dziennie są bezpieczne dla większości osób. Przekroczenie 6 g może powodować zgagę, refluks lub biegunkę u osób wrażliwych.
    • Nomada
      ''Niech gadają''   Meryl Streep gra cenioną w kręgach intelektualnych pisarkę, Alice Hughes, która za namową agentki z wydawnictwa, Karen (w tej roli znana z Bajecznie bogatych Azjatów Gemma Chan) decyduje się przeprawić przez Atlantyk statkiem (gdyż nie może latać samolotami), by odebrać prestiżową nagrodę w Wielkiej Brytanii. W trwającą dwa tygodnie morską podróż zaprasza dwie przyjaciółki z czasów studiów, Susan (Dianne Wiest), prawniczkę z Chicago reprezentującą na co dzień ofiary przemocy domowej oraz Robertę (Candice Bergen), która pracuje jako ekspedientka w sklepie z damską bielizną w Dallas. Towarzyszy im bratanek pisarki, Tyler (Lucas Hedges), którego – jak się okaże – każda z kobiet będzie chciała wykorzystać do swoich celów. Piątym kołem u wozu dla tej czwórki będzie wspomniana już Karen, która podróżuje w tajemnicy przed Alice i również ma swoje plany względem przyjaźnie nastawionego Tylera.  Alice pragnie przekształcić podróż w swoistą pielgrzymkę do grobu ukochanej autorki, XIX-wiecznej zapomnianej pisarki Blodwyn Pugh (to postać fikcyjna, nie szukajcie jej powieści w bibliotece). Rejs ma być także okazją do odnowienia znajomości z przyjaciółkami, a być może również do wyjaśnienia sobie pewnych nieporozumień z przeszłości. Szczególnie intrygująca jest postać Roberty, w świetnej interpretacji Candice Bergen, która obwinia Alice za porażki swojego życia oraz jest zdesperowana, by wyciągnąć skądś pieniądze, np. poprzez uwiedzenie jakiegoś zamożnego singla. Pieniądze są zresztą ukrytym bohaterem tej opowieści, gdyż idea zarobku unosi się niemal nieustannie nad rozmowami postaci. Są tu one przede wszystkim jedną z oznak sukcesu, którego obecność lub brak definiują poszczególne postaci. Film jest bowiem małym studium charakterów, które albo do sukcesu dążą i o nim marzą, albo go osiągnęły, albo też zdają sobie sprawę, że umknął im on bezpowrotnie. I każda z osób na swój sposób stara się z tym jakoś uporać. Każda musi też sobie zadać pytanie jak wiele jest w stanie poświęcić, aby sukces osiągnąć: zaufanie bliskiej osoby, a może nawet swoje własne dzieło?  Gdy te wszystkie postaci spotykają się ze sobą – a do tego grona dołącza jeszcze autor bestsellerowych kryminałów, Kelvin Kranz (Dan Algrant) – możemy przekonać się jak wiele je dzieli. Bo chociaż większość należy do grona białych intelektualistów, żyją tak naprawdę we własnych światach, nie zdając sobie sprawy jak bardzo oddalają się od siebie szukając swoich interesów i będąc ślepymi na sprawy i uczucia innych. Nie jest w stanie tego naprawić ani pokojowo nastawiona i próbująca jednoczyć wszystkich Susan, ani usłużny względem innych Tyler. Sam statek staje się też miejscem skupiającym jak w soczewce niemal wszystkie elementy współczesnego rynku książki. Ambitna pisarka spotyka się tutaj z poczytnym autorem, a w tle pojawiają się i agentka wydawnictwa, i czytelnicy oraz… bohaterka powieści w postaci żywej osoby, która ją zainspirowała. W tych literacko-rynkowych przekomarzaniach pojawia się odwieczny dylemat komercja kontra sztuka, uznanie krytyków czy mas, tworzenie czegoś nowego i eksperymentalnego czy odtwórczy sequel dzieła, które przyniosło największe pieniądze i rozgłos. Dla wielbicieli książkowych tematów, takich jak ja sam, są to całkiem smakowite kąski.  Nie mniej ciekawe są same kulisy powstania filmu. Na wstępie już co nieco o nich wspomniałem. Ekspresowe tempo realizacji produkcji podczas autentycznego rejsu szło w parze z innymi ograniczeniami. Reżyser filmował wszystko samodzielnie (choć jako autor zdjęć ukrył się pod pseudonimem Peter Andrews), używając kamery z ręki lub wożąc ją… na wózku inwalidzkim. Sam też swój film zmontował (jako Mary Ann Bernard). Filmując wykorzystano tylko światło naturalne lub to, które na co dzień oświetlało wnętrze statku. Użyto jedynie profesjonalnego sprzętu dźwiękowego, co było o tyle ważne, że nie można było uronić nawet fragmentu dialogów. Były one w całości improwizowane przez obsadę, choć oparte na opowiadaniu Debory Eisenberg, która zresztą była obecna na planie i w razie potrzeby spieszyła z pomocą. W jednym z wywiadów Meryl Streep zażartowała, że Soderbergh zrobił film „za 25 centów”, bo przynajmniej ona tyle dostała za swoją rolę (nie licząc darmowego rejsu). Nie wiem czy to marne honorarium skłoniło ją do tego, że zagrała bardzo oszczędnymi środkami, ale wyszło to zdecydowanie na dobre, bo stworzyła swoją najlepszą kreację od lat. Nie ustępuje jej w niczym Candice Bergen, która jest dla mnie prawdziwą gwiazdą tego filmu. Jej Roberta jest zdecydowanie najciekawszą postacią tego projektu. Taki sposób pracy jest dosyć ryzykowny i podejrzewam, że sporo widzów może odstraszyć gadulstwo oraz pewna hermetyczność ukazanego świata i jego problemów. Mnie porwała ta filmowa podróż, która jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że pewnych rzeczy nie da się naprawić i że pewne decyzje przychodzą zbyt późno. Nie zawsze uda się zacząć wszystko od nowa. Fale nigdy nie ustają, statek płynie bez względu na wszystko, a kres podróży może nadejść szybciej, niż się tego spodziewamy. Paweł Tesznar
    • Nomada
      Czułam że się ze mną zgodzisz ;  ) Wszyscy cali? U mnie był dziś paraliż komunikacyjny 😴 Lecz ja właśnie dziś doszłam do wniosku, e, może raczej przekonałam się, że jednak urodziłam się pod dobrą gwiazdą. Pięć kilometrów marszu, hmm, raczej jady figurowej i ani jednego orła ;  )
    • Chi
    • Vitalinka
    • Vitalinka
      Wniosek z powyższych wypowiedzi : Nie, nie drażnią nas mili faceci, kochamy miłych facetów (my kobiety i @Jacenty). 😄
    • Vitalinka
      "Bo się boi" polecam (jak kto lubi filmy psychologiczne, bo inaczej może zmęczyć). Śmiałam choć nie ma z czego, ale jak ja się śmiałam, choć należało współczuć to i inni będą się śmiać... (dopóki pod koniec nie zrozumieją o czym był film... jak i ja niestety). Midsommer  nie polecam,  Dziedzictwo nie polecam ( nie polecam, ale "poleciałam" reżyserem naśladując Primaverę❤️ i obejrzałam, jak to ja w całości). Adi Aster ma jeszcze jeden film : "Eddington", ale ja już chyba nie dam rady tego szaleńca oglądać.🙂   A z innych:   "Zgiń kochanie" BOSKI CUDOWNY POLECAM (pamiętajcie, że ja lubię psychologiczne). Nick Nolte (kocham go❤️) tak krótko na ekranie, a tak go pamiętam, tak wstrząsająco...klucz do zagadki filmu jest w jego postaci...nie czytałam książki, ale tak mi się wydaje... Jenifer Lawrence zaś powinna dostawać Oskary za wszystkie role...   ...i "WIELKI MARSZ"....polecam, ale....książkę. Tylko i wyłącznie. Koszmar zepsuć taką książkę...ech 😞film obejrzałam do końca choć mnie irytował i mierził.   
    • Chi
    • Vitalinka
      Myślę, że niewłaściwe obuwie to takie co obciera i kaleczy stopy (jak u Ciebie i Nafto❤️). Jeśli ze stopami wszystko ok, to obojętnie czy są to adidasy, śniegowce czy może botki na 10 cm szpilce, ale za to z kożuszkiem na ozdobę🙂 (niektóre kobiety śmigają i w takich w zimę). Zresztą innych butów potrzebują osoby jeżdżące autem i takie co przemieszczają się pieszo🙂   Ja chcę takie:     ...mieć (dla miania)😉🙂
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Jacenty
      05.02.1949 Kapitan chilijskiej armii Alberto Larraguibel ustanowił obowiązujący do dziś rekord świata w skoku na koniu przez przeszkodę (2,47 m). -Nie wiadomo czy koń był zadowolony.Nic o tym nie piszą.
    • Chi
    • Gość w kość
      tak kończy się noszenie niewłaściwego obuwia😬    
    • Chi
    • Chi
    • Chi
    • Chi
      Hej w czwartek    Muszę trochę wyhamować w tę gołoledź     Skubas poszczuł singlem w 2025 i ... cicho sza póki co, więc dziś wrócę do ostatniego albumu     
    • LadyTiger
      Tak, czekamy jak będzie premierem, to dopiero będzie update
    • Vitalinka
      ...i leżę cicho, cicho przy Twym boku, godzina mija za godziną...
  • Najnowsze Tematy

Chat Nastroik

Chat Nastroik

Proszę wpisać nazwę wyświetlaną

×
×
  • Utwórz nowe...