Publikujesz jako gość.
Jeśli masz konto, Zaloguj się teraz, aby publikować na swoim koncie.
Uwaga: Twój wpis będzie wymagał zatwierdzenia moderatora, zanim będzie widoczny.
To nie jest kwestia pieniędzy astafakasta! Wspomnienie, które zatruło mojego kota, weszło mu głęboko w krew. Nawet, gdyby udało się go w jakiś subtelny sposób odnaleźć, może to wymagałoby transfuzji nawet jego, własnej, odziedziczonej z praprzodka do ojca krwi. To już nie chodzi o pieniądze, to już zakrawa o kpinę, że taki kot jak ten mógłby zjeść co najmniej 4 kilo mięsa na raz, a on po prostu sobie poszedł, nie ma go.
Gdyby ten ktoś, kto coś zrobił, przeprosiłby kota, może ten dałby się ugłaskać, ale sprawa jest o tyle skomplikowana, że kot jest już daleko stąd i myśli o czymś o czym nie wiadomo o czym myśli, a to jest jeden z moich ulubionych kotów na świecie.
Któregoś pięknego dnia przyszedł do mnie ktoś do pokoju i zaczął palić w nim papierosa. Dokładnie to wiem, że był to papieros, ponieważ odróżniam różnego rodzaju zapachy. Ten ktoś tam siedział na mojej wersalce. Co tu teraz zrobić, żeby komuś takiemu jak on nie stała się krzywda, bo mógłby się przecież przyznać bez bicia, ale sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana, bo zapach ten wywołuje zazdrość u mojego kota, więc tak czy siak, gdybym tego gościa zabił, kot nadal czułby ten frapujący mnie zapach. Papierosy co prawda były drogiej marki, ale mój kot nienawidzi tego wspomnienia, więc gotów jest podrapać wszystkie meble i narobić takiego balaganu, że glowa boli. Kot po prostu jest zazdrosny o jakiś zapach. Czy wysłać go do psychologa?
Slusznie. To jest najlepsza metoda. Można "grzecznie" poprosić by nie siorbali bo to nie jest przyjemne i kulturalne. O mlaskaniu nie wspomnę.
A tak serio to postepuje podobnie jak Vitalinka